Temat numeru
 
Święty Paweł - Apostoł Pogan
Plinio Maria Solimeo

Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!

Pewnej soboty w synagodze w Damaszku, kiedy poprosił o głos i ku zdziwieniu oraz zgorszeniu obecnych, wykazał poprzez świadectwa proroków, że Jezus jest Mesjaszem, podniósł się przeciw niemu wielki krzyk. Doktorzy Prawa zaatakowali go z wściekłością; a on się im przeciwstawił i występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem (Dz 9,22). Dało to początek zawziętej walce między Apostołem i Żydami, która toczyła się do końca jego życia.

W końcu Żydzi zdecydowali go zgładzić. Na wieść o tym święty Paweł postanowił uciec, a pomogli mu w tym jego uczniowie, spuszczając go nocą w koszu na sznurze poza mury miasta (Dz 9,23-25, 2 Kor 11,32-33).

Wolny od niebezpieczeństwa, udał się do Jerozolimy, aby wraz z Kefasem (Piotrem), Jakubem i Janem omówić dalszą strategię szerzenia Ewangelii. W świętym mieście Barnaba był jego przewodnikiem i patronem przed apostołami. Szaweł opowiedział o tym, co zobaczył na drodze do Damaszku i jak pod wpływem tego wydarzenia zaczął odważnie głosić imię Jezusa. Czytamy w Liście do Galatów: Jakub, Kefas i Jan [...] podali mnie i Barnabie prawice na znak całkowitej zgody, byśmy szli do pogan my, a oni zaś do obrzezanych (Ga 2,9). Tak Szaweł został oficjalnie apostołem pogan.

W Jerozolimie również nauczał nieustraszenie o Jezusie, za co Żydzi chcieli odebrać mu życie. Szaweł nie zamierzał wybierać łatwej przed nimi ucieczki, lecz kiedy modlił się w świątyni, wpadł w zachwycenie, w którym ukazał mu się Jezus mówiąc: Spiesz się i szybko opuść Jerozolimę, gdyż nie przyjmą twego świadectwa o mnie. Święty Paweł próbował odpowiedzieć Boskiemu Mistrzowi, lecz było to polecenie nieznoszące sprzeciwu: Idź, bo Ja cię poślę daleko, do pogan (Dz 22:17-21). Stamtąd udał się do Tarsu, gdzie pozostał, aż przybył Barnaba, by zabrać go ze sobą do Antiochii.

W Antiochii

Antiochia Syryjska była trzecim największym miastem imperium rzymskiego po Rzymie i Aleksandrii. W przyszłości miała się stać drugą matką młodego Kościoła. Przez 20 lat będzie ojczyzną wybraną przez Apostoła Pogan i punktem wyjścia jego wielkich podróży misyjnych.

Niegdyś, prześladując uczniów Jezusa w Jerozolimie, Szaweł mimowolnie przyczynił się do utworzenia gminy chrześcijańskiej w Antiochii, bowiem liczna grupa uciekinierów tam właśnie znalazła schronienie.

W Dziejach Apostolskich wspomina się pobieżnie o podróży świętego Pawła i świętego Barnaby do Jerozolimy z darami, które chrześcijanie z Antiochii posyłali dla braci ze świętego miasta. (Dz 12,25).


Zwykło się przywoływać pamiętne mistyczne „porwanie”, jakie przeżył Apostoł w czasie owego krótkiego pobytu, i które opisał tymi słowami: Znam człowieka w Chrystusie, który przed laty czternastu – czy w ciele – nie wiem, czy poza ciałem – też nie wiem, Bóg to wie – został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że człowiek ten – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem (też nie wiem), Bóg to wie – został uniesiony aż do raju i słyszał tajemne słowa, których nie godzi się człowiekowi wypowiadać (2 Kor 12,2-4).
1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 /

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół wobec zarazy
Panika związana z tzw. pandemią koronawirusa ogarnęła cały świat. Groza miesza się z ironią. Grozę wywoływały i chyba jeszcze ciągle wywołują informacje o śmierci zakażonych, zdjęcia trumien masowo wywożonych z prosektoriów przez ciężarówki… Ironię zaś wzbudzają: brak konsekwencji rządzących w podejmowanych działaniach prewencyjnych, zalew sprzecznych informacji i spiskowych teorii. Łatwo się w tym wszystkim zagubić. Zresztą ojcu kłamstwa zależy na tym, byśmy czuli się pogubieni, opuszczeni i osamotnieni – bez żadnej nadziei…

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina