Pragnę za Waszym pośrednictwem podzielić się świadectwem mojego życia, by przestrzec kobiety przed koszmarem, z jakim przyszło mi się zmierzyć.
Od 27 lat jestem mężatką, mam trójkę dzieci. Moje małżeństwo, niestety, nie należy do udanych. Od samego początku mąż znęcał się nade mną i naszymi dziećmi fizycznie i psychicznie. Doprowadziło to do tego, że najstarszy syn, wskutek pobicia przez męża, poważnie zachorował. Długotrwałe leczenie, szukanie specjalistów w całym kraju, którzy byliby w stanie mu pomóc, wpędziło mnie w głęboką depresję. Gdyby nie rodzice, którzy cały czas mnie wspierali i wysłali w końcu do lekarza, nie wiem jak przetrwałabym ten czas.
Powoli moje życie zaczęło się układać, choroba syna została opanowana, ja znalazłam pracę. Poczułam się pewniej. Gdy mąż podnosił na mnie rękę, zaczęłam wzywać policję. Po kilku takich wizytach założono mu Niebieską Kartę. Od tej pory się uspokoił. Wydawało mi się, że wszystko jest na dobrej drodze. I wtedy zaszłam w ciążę. Nie było jednak radości, ale ogromny strach, co będzie dalej. Wróciła depresja, lęki, wszystko zaczęłam widzieć w czarnych barwach. Ta sytuacja mnie przerosła i postanowiłam… usunąć dziecko.
Znalazłam lekarza, który podjął się aborcji. Wtedy nie przypuszczałam, że będę tej decyzji żałować do końca życia. Na umówionej wizycie pani doktor podała mi tabletkę poronną, którą przyjęłam bez cienia zastanowienia. Po trzech godzinach zaczęłam krwawić. Gdy to zobaczyłam, uświadomiłam sobie, że jest to krew mojego dziecka. Przeraziło mnie to. Zapytałam lekarkę, czy możemy jeszcze zatrzymać ten „zabieg”, bo nie chcę zabijać dziecka. Niestety, było już za późno.
Wróciłam do domu roztrzęsiona, czułam ogromny ból i niepokój. Leki psychotropowe nie działały. Dotarło do mnie, co tak naprawdę zrobiłam, że zabiłam małego człowieka. Przechodziłam piekło na ziemi. W głowie kłębiły się natrętne myśli o samobójstwie. I gdy zupełnie nie wiedziałam co robić, zaczęłam prosić Boga o wybaczenie. Całą noc odmawiałam Różaniec i Koronkę. Poczułam wielką tęsknotę za Bogiem. W końcu otrzymałam rozgrzeszenie. Poczułam ulgę w sercu.
Po niedługim czasie zapragnęłam mieć dziecko. Bardzo mi na nim zależało, prosiłam Boga o nie i zostałam wysłuchana. Minęły trzy miesiące, a ja byłam w ciąży. I po raz kolejny zamiast szczęścia, w sercu zagościł niepokój. Dziecko którego tak pragnęłam, które sobie wymarzyłam, nie dało mi radości. Szatan mnie omamił i znów sięgnęłam po tabletkę poronną. Gdy pojawiły się pierwsze krople krwi, zdałam sobie sprawę z tego, co robię, że przecież przyrzekałam Bogu, że nigdy więcej. Postanowiłam ratować to dziecko. Pojechałam do szpitala i błagałam, by zatrzymali krwawienie. Tym razem udało się. Dostałam też leki na podtrzymanie ciąży. Byłam uradowana. Jednak po miesiącu znów pojawiły się myśli, by pozbyć się dziecka. Wmówiłam sobie, że wtedy będę mogła żyć normalnie i szczęśliwie. Szatan tak zadziałał, że zaczęłam bać się małych dzieci, przerażał mnie ich płacz, myślałam że nie poradzę sobie z własnym, że jestem za stara. Wydawało mi się, że każda inna kobieta jest zadowolona z życia, tylko nie ja, bo jestem w ciąży. Postanowiłam odstawić leki podtrzymujące ciążę. Po dwóch tygodniach wystąpiło krwawienie, źle się poczułam. Ale zamiast pędzić do szpitala, zdecydowałam, że nic nie będę robić. Zobojętniałam. Poroniłam w domu, na drugi dzień w szpitalu usunięto mi łożysko. Gdy już po wszystkim leżałam na łóżku, poczułam wielką pustkę, że jestem nikim, że znów zabiłam żywą istotę. Po powrocie do domu zaczął się koszmar, wyrzuty sumienia rozrywały mi serce.
Zapragnęłam rozmowy z kapłanem. Trafiłam na człowieka, który uświadomił mi, że jestem cały czas rozgrywana przez szatana. Polecił mi psychoterapię u katolickiego psychologa, który bardzo mi pomógł i cały czas pomaga. Nie zmienia to jednak faktu, że czuję się jak wrak człowieka. Nie ma we mnie radości. Ciągle myślę o tych dzieciach, które zabiłam. Bardzo za nimi tęsknię.
I dlatego chcę przestrzec wszystkie kobiety, którym kiedykolwiek przyszła do głowy myśl o aborcji, by tego nie robiły. To nie zbiór komórek, jak chce się nam wmówić, ale żywy człowiek. Takiej zbrodni nigdy się sobie nie wybaczy, do końca życia będzie się tego żałowało. To wielki krzyż, który tylko dzięki Bożej pomocy udaje mi się dźwigać. Niech to moje świadectwo będzie przestrogą, by nie iść taką drogą.
Pozdrawiam Całą Redakcję,
życząc wielu łask Bożych
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa