Drodzy Przyjaciele,

1050. rocznica Chrztu Polski jest dobrą okazją, by zastanowić się chwilę nad własnym Chrztem. Czym on jest? Przede wszystkim pierwszym sakramentem, od którego – można rzec – wszystko się zaczyna. Chrzest gładzi grzech pierworodny i daje nam życie nadprzyrodzone. Ponadto włącza człowieka do Mistycznego Ciała Chrystusa, czyli do Kościoła. Byliśmy poganami, a stajemy się chrześcijanami. Oto cudowna moc Chrztu!

 

Ojciec Święty Benedykt XVI mówił podczas homilii wygłoszonej w święto Chrztu Pańskiego w roku 2013: Co zachodzi w Chrzcie, którego za chwilę udzielę waszym dzieciom? Zachodzi właśnie to: zostaną zjednoczone w sposób głęboki i na zawsze z Jezusem, zanurzone w tajemnicę Jego śmierci, która jest źródłem życia, aby mieć udział w Jego zmartwychwstaniu, by narodzić się na nowo do nowego życia. To jest właśnie cud, jaki powtarza się dziś także dla waszych dzieci: otrzymując chrzest, rodzą się na nowo jako dzieci Boże, jako uczestnicy synowskiej relacji Jezusa z Ojcem, zdolni, by zwracać się do Boga, nazywając Go z pełną ufnością: „Abba, Ojcze!”. Włączone w tę relację i uwolnione od grzechu pierworodnego, stają się żywymi członkami jednego ciała, którym jest Kościół, i stają się zdolne, by w pełni żyć swoim powołaniem do świętości, tak, aby odziedziczyć życie wieczne, uzyskane dla nas przez zmartwychwstanie Jezusa.

Chrzest właśnie dlatego, że jednoczy nas na zawsze ze Zbawicielem, jest wielkim zobowiązaniem. W związku z tym konieczne są: nasza współpraca z łaską Bożą i praktyka wiary. Musimy bowiem pamiętać, że sam Chrzest nie zapewni nam automatycznie cnotliwego życia.

To samo dotyczy całych narodów, których przywódcy przed wiekami przyjęli Chrzest. Co się stało z najstarszą córą Kościoła, Francją? Co z arcykatolicką Hiszpanią czy Irlandią? Przyglądając się obecnym prawom i obyczajom panującym w tych krajach, możemy śmiało powiedzieć, że narody te odrzuciły dziedzictwo Chrztu.

 

Można też zapytać o nasz kraj, parafrazując słynne słowa św. Jana Pawła II skierowane w 1985 roku do Francuzów: Polsko, która miałaś być zawsze wierna, co uczyniłaś ze swym Chrztem?

Ciśnie się też na usta inne pytanie dotyczące naszej Ojczyzny: Co robisz, żeby wyszła z Ciebie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Pana? Jezus Chrystus obiecał to św. Faustynie, ale tylko pod warunkiem, że Polska będzie posłuszna Jego woli. Czy, jako naród, jesteśmy posłuszni Bożym Przykazaniom? Czy nasze władze zawsze ustanawiały prawa, które podobają się Bogu? Trudno odpowiedzieć na te pytania twierdząco. Rocznica 1050-lecia chrześcijańskiej Polski jest doskonałą okazją, by spróbować zmienić to, co godzi w nasze chrześcijańskie powołanie.

 

Niech ten jubileuszowy rok będzie także czasem refleksji nad naszym Chrztem. Zastanówmy się nad jakością naszej Wiary. Wszak ona bez uczynków jest martwa (por. Jk 2,26).

 

W Jezusie i Maryi
Bogusław Bajor
redaktor naczelny