Problemy
 
Porządek miłości ordo caritatis
Marcin Więckowski

Czy pomóc żebrakowi, kiedy samemu ma się problemy finansowe? Spędzić wspólny czas z żoną, a może spotkać się z dawno niewidzianym kolegą? Czy bronić wiary za wszelką cenę, nawet jeśli będzie to kosztować utratę pracy i poważne problemy dla całej rodziny? Chyba każdy z nas znalazł się kiedyś w sytuacji rozdarcia, kiedy każdemu chcielibyśmy okazać swoją miłość, ale nie jest to w równym stopniu możliwe.

 

Wszystkie powyższe pytania wynikają z faktu, że w naszej ziemskiej rzeczywistości skażonej grzechem czasami musimy wybierać komu okazać miłość bardziej czy też w pierwszej kolejności. Całe szczęście, że Kościół Święty w swoim odwiecznym nauczaniu daje nam odpowiedź na wszystkie te trudne pytania w ordo caritatis – porządku miłości.

 

Wszystkie powyższe pytania wynikają z faktu, że w naszej ziemskiej rzeczywistości skażonej grzechem czasami musimy wybierać komu okazać miłość bardziej czy też w pierwszej kolejności. Całe szczęście, że Kościół Święty w swoim odwiecznym nauczaniu daje nam odpowiedź na wszystkie te trudne pytania w ordo caritatis – porządku miłości.


Bóg zawsze na pierwszym miejscu


Podstawy porządku miłości pozostawił nam w Swoim Słowie sam Zbawiciel. – Jezus powiedział do apostołów: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37). W ten sposób nasz Pan przekazał nam pierwszą, najważniejszą zasadę porządku miłości: na pierwszym miejscu zawsze jest Bóg, a za nim – Jego najdoskonalsze stworzenia, czyli ludzie.


Spotkanie z przyjaciółmi czy obejrzenie sportowego widowiska nie może przeszkodzić we właściwym celebrowaniu niedzieli, tj. w uczestnictwie we Mszy Świętej. Nie możemy dla ludzkich względów i sympatii wstydzić się wiary lub nie przyznawać się do Boga z powodu czyichś drwin. Również w czasach prześladowań zachowanie wiary jest naszym obowiązkiem, nawet jeśli stanie się to za cenę śmierci własnej i najbliższych.


Może się to wydawać straszne, jednak w rzeczywistości dzieje się tak z troski Boga o człowieka. Tam, gdzie Jego Prawo jest zachowywane, ludzie szanują się wzajemnie, żyją w zgodzie, pomagają sobie i nie czynią jeden drugiemu krzywdy. Bo „gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”!


Wszystkich kochać, ale kogo bardziej?


Miłość do człowieka również nie jest identyczna wobec każdej napotkanej w naszym życiu osoby. W IV wieku św. Augustyn pisał: Wszystkich należy jednakowo kochać, lecz ponieważ nie wszystkim możemy pomóc, więc trzeba pomagać tym, którzy ze względu na miejsce, czas albo inne okoliczności niejako losem są z nami bliżej złączeni.


Zasadnicze pojęcie ordo caritatis ukształtował w XII wieku św. Tomasz z Akwinu. W Sumie teologicznej wyznaczył on bardzo konkretnie, w jaki sposób powinna być uporządkowana miłość katolika: Miłość Boga, miłość siebie, miłość bliźniego, miłość do naszego ciała, miłość do ciała bliźniego, miłość do rodziców, miłość do dzieci, miłość do żony, miłość do krewnych, miłość do ludzi, których bardziej znamy, miłość do obcych, miłość do wrogów.


Wyjaśnijmy w pierwszej kolejności, że pisząc o sobie i bliźnich św. Tomasz ma na myśli duszę naszą lub innych osób, które stawia oczywiście ponad naszymi ciałami. Zatem po miłości do Boga najważniejsza jest miłość do siebie, czyli do własnej duszy. Wyraża to naszą osobistą odpowiedzialność za własne zbawienie, które jest nadrzędnym i nieporównywalnym z jakimikolwiek dobrami w życiu ziemskim celem każdej świadomej osoby wierzącej.


Nasze potrzeby znajdują się zawsze nad potrzebami innych ludzi i nie ma to nic wspólnego z egoizmem! Weźmy przykład ratownika, który przed przystąpieniem do działania zawsze najpierw upewnia się, czy jemu samemu nie grozi niebezpieczeństwo, bo w przypadku odniesienia urazu nie tylko sam potrzebowałby pomocy, ale też nie mógłby już pomóc osobie potrzebującej. Tak samo my musimy najpierw zadbać o swoje potrzeby duchowe i cielesne, żeby móc później dawać siebie innym. Z tego powodu nie można dopuścić do sytuacji, kiedy ratując kogoś od grzechu, sami w niego popadamy. Również niezbędne dobra cielesne jesteśmy zobowiązani zapewnić w pierwszej kolejności sobie – nawet rodzic mający dzieci na utrzymaniu jest zobowiązany najpierw zadbać o siebie, bo jeśli straci siły i nie będzie mógł pracować, nie nakarmi także swoich pociech.


Rodzice, małżonkowie, swoi, obcy…


Następnie św. Tomasz porządkuje miłość według naszych relacji z konkretnymi ludźmi. Pozornie może nas dziwić fakt, że rodzina, z której się wywodzimy, stoi w opisanym przez niego porządku miłości ponad rodziną przez nas założoną. Pan Jezus mówi nam wszakże: Opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem (Mt 19,5). To oczywiste, że człowiek dorosły, który założył rodzinę, znacznie więcej czasu spędza ze swoim współmałżonkiem i dziećmi niż z rodzicami. Jednak owa wyższość rodziców w porządku miłości wynika z faktu, że to dzięki nim jesteśmy na tym świecie i że bez ich wkładu w nasze wychowanie nie byłoby także tej nowej rodziny, którą stworzyliśmy. Nakłada to na nas bezwzględny obowiązek opieki nad rodzicami w ich chorobie i starości, nawet jeśli będzie to trudne do pogodzenia z naszym życiem rodzinnym, zawodowym itd. Nie można natomiast interpretować tego jako nakazu stawiania opinii rodziców ponad zdanie męża/żony czy jako przyzwolenie na ingerowanie rodziców w sprawy małżeństwa swoich dzieci!


Przede wszystkim jednak rodzina w porządku miłości stoi wyżej niż obcy. Oczywiście, Kościół od zawsze zachęcał swoich wiernych do angażowania się w dzieła dobroczynne, do udziału w zbiórkach i dzielenia się tym, co mamy. Jednak powinno się to odbywać zawsze w ramach naszych możliwości finansowych i zobowiązań: najpierw względem samych siebie, potem wobec rodziny. Dlatego w sytuacji wyboru – albo kupię dziecku kurtkę albo zamówię obiad bezdomnemu, bo na obie rzeczy mi nie starczy – katolik powinien bez wahania wybrać to pierwsze. Warto w tym miejscu zauważyć, że z niektórymi przyjaciółmi i znajomymi wiąże nas znacznie głębsza więź niż z członkiem odległej rodziny, którego nie widzieliśmy od wielu lat. W takim wypadku prośba o pomoc ze strony najlepszego kolegi plasuje się ponad potrzebami dalekiego krewnego, z którym nie łączy nas żadna zażyła relacja.


Na samym końcu Tomaszowego ordo caritatis znajduje się miłość do wroga. Zgodnie z Chrystusowym nakazem: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą (Mt 5,44), jesteśmy zobowiązani do kochania wszystkich, nawet naszych nieprzyjaciół. Jednak ostatnie miejsce, które zajmują oni w porządku miłości, jasno wskazuje na to, że Bóg ani nie odbiera nam prawa do obrony przed wrogami, ani nie każe nam stawiać ich na równi czy wyżej niż nas samych, naszą rodzinę i przyjaciół!


Wyższa konieczność miłości


Dla pełnego obrazu porządku miłości należy poruszyć jeszcze jedną kwestię. Św. Tomasz pisze: Bardziej należy każdemu świadczyć dobrodziejstwa należące do tego, co stanowi o większej bliskości. To jednak może ulegać zmianom zależnie od okoliczności miejsca, czasu i spraw; w pewnych bowiem wypadkach bardziej należy pomóc obcemu, znajdującemu się w wielkiej potrzebie, niż własnemu ojcu, niebędącemu w tak wielkiej potrzebie.


Jest to kwestia konieczności. Czasami zdarza się, że osoba znajdująca się dalej w naszym porządku miłości znajduje się w większej potrzebie niż osoba z wyższej pozycji. Np. jeśli w czasie Mszy Świętej ktoś obok nas źle się poczuje, jesteśmy zobowiązani udzielić mu pomocy, mimo że oznaczać to będzie przerwanie naszego uczestnictwa w Najświętszej Ofierze Pana Jezusa, gdyż ta osoba znajduje się wówczas w stanie konieczności. Podobnie, gdy nasz znajomy potrzebuje pieniędzy na pilną operację i grozi mu śmierć, okazana mu pomoc stoi w danym momencie wyżej w porządku miłości niż bieżące potrzeby nas i naszej rodziny. Klasycznym przykładem konieczności jest wojna: mężczyźni zostawiają swoje rodziny i idą walczyć, mimo że rodzina zajmuje znacznie wyższe miejsce w porządku miłości niż wspólnota ojczyzny, ale to ojczyzna znajduje się wtedy w większej potrzebie.


Zastosowanie w życiowej praktyce porządku miłości nie jest zadaniem łatwym. Niewątpliwie każdy człowiek stanął lub stanie kiedyś przed trudnym wyborem, komu bardziej lub komu pierwej okazać swoją miłość. Pozostaje modlić się o światło Ducha Świętego i o rozeznanie, komu bardziej winni jesteśmy naszą miłość i kto w danej chwili bardziej jej potrzebuje.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa