
Tegoroczny czas epidemii jest niezwykle ciekawym obszarem refleksji. Czymś bardzo intrygującym są kwestie epidemiologiczne, ale także kulturowe, polityczne, etyczne i wreszcie teologiczne. Pośród wielu pytań możliwych do postawienia, pojawia się także i to dotyczące zakresu ingerencji władzy państwowej w życie Kościoła.
Po pierwsze, nie chcę banalizować problemu. Jest bowiem sprawą dość oczywistą, że w przypadku realnego zagrożenia życia ludzkiego, państwo w imię dobrze pojętej roztropnej troski o dobro wspólne ma prawo i obowiązek do stosowania metod reżimu, by chronić obywateli. Jednak z drugiej strony łatwo oczywiście w takich stanach nadzwyczajnych o przekroczenie kompetencji.
Spór o słowa psalmu
Przypomniałem sobie sytuację z października 2018 roku, z czasów wyborów europarlamentarnych. W niedzielę, w którą przypadały te wybory, w liturgii Kościoła śpiewany był psalm, w którym padały słowa: (Pan) miłuje prawo i sprawiedliwość. Okazało się, że słowa tego psalmu stanowią problem. Doszło do tego, że w mediach pojawiły się nawet pytania i komentarze: Może ktoś się zastanawiać, czy Kościół wybrał te czytania specjalnie pod wybory. A może to PiS zdecydował się na tę datę nieprzypadkowo?
Wywołało to sprzeciw zgłoszony do Państwowej Komisji Wyborczej. Ówczesny przewodniczący PKW wyjaśniał, że jeżeli by się okazało, że jest to pieśń, którą się normalnie, tradycyjnie wykonuje w kościołach, to trudno to wiązać z datą niedzielną. A zatem łaskawie pozwolono na to, by psalm, który nie jest pieśnią tradycyjną, ale ściśle określoną zasadami liturgicznymi, integralną częścią tej liturgii, został wykonany! Można jednak pokusić się o odrobinę fantazji – a co by było, gdyby PKW wydała orzeczenie o agitacji, naruszeniu ciszy wyborczej itp.?
Czy miałaby do tego prawo? Czy jakakolwiek władza państwowa ma prawo ingerować dogłębnie w porządek liturgiczny, w prawo kościelne, w sferę pobożności, w dyscyplinę sakramentalną?
Warto może spojrzeć na te pytania, które zaskakująco stały się aktualne poprzez pryzmat historii. Bowiem, jak mądrze pisał Norwid: Przeszłość – jest to dziś, tylko cokolwiek dalej.
Niebezpieczeństwo józefinizmu
Na przełomie XVIII i XIX wieku miało miejsce w części Europy bardzo swoiste zjawisko zwane józefinizmem. Samo pojęcie łączy się z postacią cesarza Józefa II, na którego okres rządów przypada szczyt swoistej polityki kościelnej państwa na terenie monarchii, trwającej do połowy XIX wieku.
Cesarze austriaccy Maria Teresa i jej syn Józef II ogłosili się twórcami działań przedstawianych jako dobrowolna ochrona Kościoła ze strony państwa. Dom habsburski odczytał swoje posłannictwo „z woli Bożej” do wykonania misji dla dobra państwa oraz Kościoła żyjącego i działającego na jego terenie.
Cesarzowa Maria Teresa po śmierci swego męża, księcia Franciszka Stefana Lotaryńskiego w 1765 roku, oddając się pobożnym praktykom i lekturze ascetycznej w jansenistycznym duchu, równocześnie kontynuowała proces budowy absolutystycznego państwa oraz znalezienia w nim miejsca dla Kościoła.
Wyrazem tych działań stały się prawa oraz rozporządzenia w sprawach Kościoła, znacznie dezorganizujące życie kościelne na terenie monarchii. Dotyczyły na przykład ograniczenia liczby świąt, pielgrzymek i procesji, wprowadzenie minimalnego wieku życia dla wstępujących do klasztoru (24 lata), zniesienie wolności od podatków duchowieństwa, ograniczenie kontaktów Kościoła lokalnego z Rzymem.
Kościół na usługach państwa?
Pomimo że cesarzowej zależało na religijnym wychowaniu synów, jej następca Józef II był wychowywany przez jansenistę, Karola Antoniego Martiniego, co zaowocowało spojrzeniem na istotę Kościoła w duchu laickiego oświecenia. Jego celem jako cesarza było stworzenie absolutnej, scentralizowanej monarchii i w jej obszarze – państwowego Kościoła oderwanego od Rzymu i poddanego mechanizmom samoreformowania się zgodnie z życzeniem władcy.
Kościół nie miał zatem stanowić Mistycznego Ciała Chrystusa, lecz być instytucją służącą oczyszczeniu moralnemu ludzi. Miał być instytucją służącą zapotrzebowaniu ludu w zakresie nauki takiego sposobu życia, aby być dobrym obywatelem. Miał stać się jednostką terenową administracji państwowej, pełniącą rolę „policji kościelnej” dbającej o zdrowie moralne ludu. A rolą duchowieństwa miało być wypełnianie funkcji urzędnika państwowego.
Cesarz określił dekretem porę i porządek sprawowanych nabożeństw. Msze św. w niedziele i święta w kościołach mogły być odprawiane w godzinach od 4.00 do 12.00 w odstępach co pół godziny przy bocznych ołtarzach, przy głównym co godzinę. Niedzielna suma była dozwolona, ale bez towarzyszenia instrumentów muzycznych. W sobotę po południu (w godz. 16.00–17.00) zezwolono, a wręcz nakazano odprawianie we wszystkich miejskich i podmiejskich kościołach ulubionego przez cesarza nabożeństwa: litanii do Wszystkich Świętych, 5 Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo w intencji rządzącego. Oczywiście przepisów szczegółowych było o wiele więcej. Regulacji poddano praktycznie wszystkie sfery życia. Warto może jedynie wspomnieć o szczególnie absurdalnym, wręcz nieludzkim zarządzeniu: pogrzeb miał być skromny, bez dużej liczby uczestniczących. Ze względów oszczędnościowych parafie powinny dysponować składem kilku trumien różnej wielkości, które po pochowaniu w grobie o wyznaczonych rozmiarach: 6 stóp głębokości i 4 stóp długości, powinny być oczyszczone i ponownie użyte. To rozporządzenie zostało odwołane wskutek oporu społeczeństwa.
Przestroga dla nas
Józefinizm trwał przez około 100 lat, przybierając zróżnicowane formy. Cały ten proces okazał się trwałym w skutkach niszczeniem Kościoła, jego spustoszeniem.
Pozostał zarazem lub powinien pozostać konkretną przestrogą przed próbami nadmiernej ingerencji państwa w życie Kościoła, choćby w imię podporządkowywania w sposób totalny (jak to miało miejsce w wielu Kościołach lokalnych w 2020 roku na świecie) praw Bożych „prawom epidemiologiczno-sanitarnym”.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa