Cudowne wydarzenia
 
Niezwykłe dzieje Domku Matki Bożej
Agnieszka Stelmach

Domek Matki Bożej, który możemy podziwiać we włoskim sanktuarium w nadadriatyckim Loreto, a którego repliki znajdują się także w polskich świątyniach, został przeniesiony z Ziemi Świętej przez samych aniołów. Cudowność tego wydarzenia potwierdzają uczeni.


Czytelnik zainteresowany tym tematem może spotkać się z twierdzeniem jakoby rodzina De Angelis poleciła krzyżowcom rozebrać oryginalną budowlę w Nazarecie i przewieźć ją nad Adriatyk. To jednak jest nieprawda.


Wersja o rodzinie Angeli albo De Angelis pojawiła się po raz pierwszy dopiero 17 marca 1900 roku. Giuseppe Lapponi, lekarz papieża Leona XIII, szepnął ks. Landrieux, biskupowi Dijon, że znalazł w archiwach watykańskich dokumenty, które stwierdzają, iż rodzina Aniołów (Angeli) rzekomo przetransportowała kamienie Świętego Domku do Włoch.


Te twierdzenia można łatwo obalić, zważywszy na fakt, iż wszystkie kamienie Świętego Domku wciąż utrzymywane są razem dzięki zaprawie stosowanej w Palestynie, to jest dzięki mieszaninie gipsu ze sproszkowanym węglem drzewnym. Była to technika znana w Ziemi Świętej przed dwoma tysiącami lat, ale nigdy nie stosowana we Włoszech. Jednorodność zaprawy wyklucza jakąkolwiek możliwość hipotetycznego demontażu i ponownego montażu kamieni. Krzyżowcy musieliby zdjąć sanktuarium Świętego Domku z jego fundamentów i przewieźć w całości, pokonując drogę ponad dwóch tysięcy kilometrów lądem i morzem, by w końcu dotrzeć do wybrzeża Morza Adriatyckiego, gdzie budowla pojawiła się w pięciu różnych miejscach… Fizycznie transport ten byłby niemożliwy bez wyrządzenia poważnych szkód lub pozostawienia jakichkolwiek śladów. Takowych jednak po prostu nie ma.


Wizja św. Katarzyny Bolońskiej

W 1440 roku święta Katarzyna Bolońska, której ciało do dziś pozostaje doskonale zachowane, napisała, iż miała nadprzyrodzoną wizję o cudownym przeniesieniu Domku: W końcu, ze względu na bałwochwalstwo ludu, to mieszkanie konsekrowane przez Apostołów, którzy w nim obchodzili Boże tajemnice i w którym dokonywały się cuda, zostało przeniesione do Dalmacji przez orszak aniołów. Potem, z tych samych powodów, a także innych, przenosili oni to najgodniejsze sanktuarium do wielu innych miejsc. Wreszcie święci aniołowie przenieśli je tutaj i umieścili w Loreto, w prowincji Włoch, na ziemiach Kościoła Świętego.

Święty Domek i Ołtarz Apostołów


Tradycja Kościoła mówi, że trzy ściany Świętego Domku z Nazaretu były cudownie przetransportowane do „różnych miejsc” przez aniołów między 1291 a 1295 rokiem. Zostało to zapisane w starożytnych dokumentach, które również wspominają o obecności tak zwanego Ołtarza Apostołów, wykorzystywanego do odprawiania Mszy Świętej w Domku. Był on zabierany – za każdym razem za sprawą cudownej translokacji – z trzema ścianami, w tym podczas przenoszenia ich do pierwszego miejsca – Trsatu w Dalmacji (obecnie w Chorwacji), gdzie znajdował się od 10 maja 1291 do 10 grudnia 1294 r.


Architekt Nanni Monelli i ojciec Giuseppe Santarelli (kapucyn, historyk, międzynarodowej sławy archeolog i dyrektor generalny Zgromadzenia Świętego Domku w Loreto) stwierdzili, że kamienie, które są w Grocie Zwiastowania w Nazarecie w Ziemi Świętej, mają takie samo pochodzenie jak kamienie Świętego Ołtarza Apostołów, znajdującego się w loretańskim Domku.


Prof. Giorgio Nicolini, specjalista w tej dziedzinie i autor książki Historyczna prawdziwość przeniesienia Świętego Domu z Nazaretu do Loreto, wyjaśnia w opracowaniu poświęconym Ołtarzowi Apostołów (opublikowanym w 2006 r.), że Święty Domek w Loreto – poza dowodami świadczącymi o jego autentyczności – dostarcza jeszcze bardziej spektakularnych dowodów dotyczących cudownego przeniesienia z Nazaretu.


Pięć cudownych translokacji

W swojej książce prof. Nicolini udowadnia autentyczność pięciu cudownych translokacji, które miały miejsce w latach 1291–1296. Tak wynika z badań historycznych, dokumentalnych i archeologicznych.         
   

Święty Domek został cudownie zabrany z Palestyny, by nie wpadł w ręce mahometan. Jego przeniesienie do Trsatu (pierwszy etap translokacji) miało miejsce w nocy z 9 na 10 maja 1291 roku. Drugie przeniesienie odbyło się do Posatora (prowincja Ancona we Włoszech); trzecie do lasu Pani Loretańskiej na równinie w obrębie murów Loreto 10 grudnia 1294 roku, czwarte – na Mount Prodo w Loreto; i piąte – na obecne miejsce, gdzie dziś znajduje się bazylika wzniesiona wokół Domku.


Wszystkie te zmiany zostały zapisane w różnych miejscach przez naocznych świadków i były ściśle weryfikowane w czasach poszczególnych biskupów diecezjalnych, którzy wydali kanoniczne oświadczenia odnośnie prawdziwości faktów i zeznań.


Pasterze świadkami

O niezwykłym cudzie świadczą zeznania pasterzy, którzy 10 grudnia 1294 r. widzieli w nocy cudowne światło szybko przemieszczające się nad morzem. Słyszeli także cudowną muzykę. Następnie na niebie ujrzeli Domek niesiony przez aniołów. Pasterze zdumieni tak niezwykłym widokiem upadli na kolana i zaczęli się modlić, oczekując z niecierpliwością na to, co się jeszcze wydarzy. Gdy aniołowie położyli Sanktuarium Świętego Domku w środku dużego gaju, drzewa pochyliły się przed świętym obiektem, jakby oddawały cichy hołd Królowej Niebios. Drzewa, które „pochyliły korony” pozdrawiając Święty Domek, pozostały w tej pozycji przez około trzysta lat, aby niezliczone rzesze wiernych mogły pojąć, jak wielki szacunek należy się tym świętym murom, pośród których mieszkał Bóg Wcielony. Ostatecznie Opatrzność pozwoliła drwalom je wyciąć. Resztę dopełniła zła pogoda, powalając niektóre z nich.


Ukarana zuchwałość

Zachowanie kamieni w nienaruszonym stanie jest znakiem świadczącym o tym, że Bóg czuwał nad budowlą. Święty Domek, mimo upływu czasu, pozostaje nienaruszony. Nikt nie był w stanie zabrać choćby jednego kamienia czy innego fragmentu budowli, by nie spotkała go kara.

W 1561 r. Juan Suarez, biskup Coimbry, udający się na sobór w Trydencie odwiedził Sanktuarium Świętego Domku w Loreto. Spełniwszy swoje pragnienie oddania czci Maryi, postanowił zabrać do Portugalii kamień ze ściany budowli i umieścić go w kaplicy diecezjalnej poświęconej Matce Bożej.


Uprzedzony o ekskomunice, która dotykała każdego, kto usiłował oderwać choćby kawałek z tych czcigodnych murów, po przybyciu do Trydentu potajemnie wybłagał u papieża Piusa IV zezwolenie na zabranie fragmentu świętych murów. Natychmiast wysłał swojego kapelana do Loreto, by przywiózł relikwię. Gdy tylko biskup Suarez ją otrzymał, nagle zachorował. Medycy nie byli w stanie ulżyć jego cierpieniom. Gdy wierni i duchowni modlili się o uleczenie chorego, z pewnego zakonu przyszła wiadomość następującej treści: Jeśli biskup chce wyzdrowieć, niech zwróci Matce Bożej Loretańskiej to, co Jej zabrał. Juan Suarez nie tracąc czasu, odesłał kapelana do Loreto z kamieniem. Biskup odzyskał zdrowie. Jego sprawozdanie trafiło później do archiwów watykańskich.


Domek bez fundamentów – nieustający cud

Innym godnym uwagi faktem jest umieszczenie Świętego Domku na drodze publicznej w Loreto. Archeolodzy i architekci, którzy badali grunt pod Świętym Domkiem i drogę, na której został postawiony, uważają, że z punktu widzenia ludzkiego jest niemożliwością, żeby on tam stał.

Architekt Giuseppe Sacconi (1854–1905) stwierdził, że Święty Domek spoczywa częściowo na skraju starej drogi, a częściowo na krawędzi starożytnej fosy. Nie zauważano obecności żadnych materiałów stanowiących fundament pod budowę domu.


Ważnym elementem archeologicznym wskazującym, iż Święty Domek „wylądował”, a nie został wybudowany lub przebudowany, jest znaleziony na miejscu krzak cierniowy, który został przygnieciony wskutek postawienia Świętego Domku na drodze.


Architekt Federico Mannucci po pożarze w 1921 r., gdy podłoga Domku wymagała renowacji, otrzymał polecenie od papieża Benedykta XV, by zbadał podstawę Domu Matki Bożej. W 1923 r. Mannucci ­stwierdził w ­specjalnym sprawozdaniu, że jest „absurdem wierzyć”, iż budynek mógł być transportowany „za pomocą środków mechanicznych”. Mannucci napisał, że fakt, iż budynek Świętego Domku pozostał nienaruszony i nie ma najmniejszego pęknięcia ani uszkodzenia ścian – chociaż pozbawiony jest fundamentów i stoi na ziemi bez żadnej podpory, przygnieciony przynajmniej częściowo ciężarem kopuły, która miała zastąpić dach – jest zaskakujący i godny uwagi.

Miejsce‑świadek niezwykłych cudów i łask


Ojciec Caillau, jeden z historyków Loreto, napisał: Jeśli chodzi o cuda dokonywane za wstawiennictwem Matki Bożej Loretańskiej, praktycznie są one niezliczone i tak dobrze znane, że opowiedzenie ich mogłoby być zajęciem kogoś, kto nie wie, co robić ze swoim czasem.

Ale nie możemy nie wspomnieć niektórych z nich. Jak choćby o słynnym epizodzie z udziałem załogi Krzysztofa Kolumba, dotkniętej straszną burzą podczas pokonywania oceanu w drodze powrotnej z Ameryki w 1494 roku. Załoga złożyła obietnicę Matce Bożej Loretańskiej, że jeden z marynarzy przyjedzie do Loreto w imieniu całej załogi, aby jej zadośćuczynić za ocalenie. Tym marynarzem był Pedro de Villa. Kopię dokumentu można oglądać w skarbcu sanktuarium w Loreto.


Trudno też nie wspomnieć o innym wydarzeniu, gdy po wytrwałych modlitwach do Matki Bożej z Loreto, po ponad dwudziestu latach bezpłodności, Anna Austriaczka, żona francuskiego króla Ludwika XIII, poczęła syna, którym był nie kto inny, jak przyszły Król Słońce, Ludwik XIV. W dowód wdzięczności Ludwik XIII wysłał do Loreto posąg anioła wykonanego ze srebra, trzymającego nowo narodzonego chłopca ze złota o wadze takiej samej jak syn, który mu się urodził.


Wielkim cudem było także zwycięstwo chrześcijan w morskiej bitwie pod Lepanto, która rozegrała się 7 października 1571 r. Tuż przed tym doniosłym wydarzeniem księżniczka Orsini, żona Marca Antonia Colonny, którego papież św. Pius V ustanowił generałem armii papieskiej, udała się do Loreto ze swą świtą, prosząc Boga o błogosławieństwo dla męża w obliczu tak wielkiego niebezpieczeństwa. Po spowiedzi i Komunii św. spędziła całą noc na modlitwie w Sanktuarium Świętego Domku. Została wysłuchana – w niedługim czasie ujrzała triumfalny powrót męża do Rzymu.


Wkrótce też gen. Colonna wraz z oficerami i żołnierzami udał się na pielgrzymkę do Loreto, mając na sobie strój pokutnika. Katolicy, którzy zostali zabrani do niewoli przez muzułmanów, a następnie uwolnieni, pozostawili tam jako wota łańcuchy, którymi byli skuci. Łańcuchy te zostały później wykorzystane do wykonania kratki na drzwiach Świętego Domku.


Warto też wspomnieć, że papież św. Pius V nakazał bez przerwy modlić się o zwycięstwo pod Lepanto w Sanktuarium Świętego Domku w Loreto. Po wielkim triumfie świata katolickiego Ojciec Święty dodał inwokację Wspomożycielko Wiernych do litanii do Matki Bożej. Przypisał zwycięstwo ochronie Matki Bożej Loretańskiej i Matki Bożej Dobrej Rady z Genazzano.


Bitwa pod Wiedniem w 1683 roku

Opowieść o cudach za wstawiennictwem Matki Bożej z Loreto nie byłaby pełna, gdybyśmy nie wspomnieli o polskim królu Janie III Sobieskim, który w 1683 roku przybył na ratunek cesarzowi Leopoldowi pod oblegany przez wojska tureckie Wiedeń.


W niedzielę 12 września 1683 roku, w oktawie święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, niewierni uciekli. Wśród zwycięzców był dowodzący prawym skrzydłem sprzymierzonych hetman wielki koronny Stanisław Jabłonowski, kasztelan krakowski, człowiek niezwykły, znany zarówno z wielkiej pobożności, jak i odwagi. Podczas patrolowania budowli zniszczonych przez muzułmanów, hetman ujrzał pod gruzami zawalonej ściany fragment obrazu omal nie stratowanego do reszty kopytami końskimi. Polecił podnieść malowidło. Nie bez zdziwienia zauważył, że był to wizerunek Maryi wykonany na wzór Matki Bożej Loretańskiej. Na jednej ze stron odczytał następujące słowa: Przez ten wizerunek Maryi, Jan będzie zwycięzcą, a po drugiej stronie przeczytał: Przez ten wizerunek Maryi, ja, Jan, będę zwycięzcą.

Zaintrygowany napisem, pospieszył z cudownym wizerunkiem do zwycięskiego króla, który – aby zaświadczyć o swojej wdzięczności dla Matki Bożej z Loreto, słusznie uznawanej za sprawczynię triumfu – ofiarował sanktuarium jeden z najpiękniejszych sztandarów tureckich. Z tej okazji papież bł. Innocenty XI nakazał wykuć pamiątkowy medal z wizerunkiem Świętego Domku. Gloria jest uwieczniona na jednej ze ścian polskiej kaplicy sanktuarium w Loreto.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa