Cudowne wydarzenia
 
Św. Kajetan, którego Maryja obdarowała Dzieciątkiem Jezus
Agnieszka Stelmach

Jest wielu świętych, którzy w sposób szczególny czcili Jezusowy żłóbek. Święci: Hieronim, Paula, Edmund, Kajetan z Thieny… Ten ostatni za wierność i świątobliwe życie dostąpił łaski trzymania na swych rękach Dzieciątka Jezus.

 

Maryja sama wręczyła mu małego Jezusa w noc Bożego Narodzenia, w symbolicznym roku wybuchu wielkiej herezji Lutra.

 

Droga do Nieba – niewinność albo pokuta

 

Św. Kajetan mawiał, że nie ma innej drogi do Nieba jak przez niewinność lub pokutę. Jeśli się utraciło niewinność, nie pozostaje nic innego jak pokuta.

Założyciel Zakonu Kleryków Regularnych, popularnie zwanych teatynami pochodził z Lombardii, a żył na przełomie XV i XVI wieku. Natychmiast po chrzcie matka poświęciła go Najświętszej Maryi Pannie, pokornie błagając, by go ­strzegła. I tak, całe jego życie świadczyło o tym, jak skuteczne były jej modlitwy. Kajetan całkowicie poświęcił się Panu Bogu do tego stopnia, że już w dzieciństwie mówiono o nim: święty.

Dbał o zachowanie niewinności tak w trakcie nauki na uniwersytecie, jak i potem, gdy przyszło mu mierzyć się z ogromnym zepsuciem moralnym i bezeceństwem nawet wśród duchownych.

Ten wszechstronnie wykształcony człowiek, znawca prawa cywilnego i kanonicznego, najpierw na polecenie papieża Juliusza II walczył z zepsuciem w Rzymie, potem wędrował po Italii, od Wenecji po Neapol, wyzwalając miasteczka i wsie z luterańskiej i kalwińskiej herezji.

Gorliwie zabiegał o zbawienie dusz. Służył chorym w szpitalach i poza nimi z niestrudzoną miłością, także w czasie zarazy. Mówiono, że wyglądał jak serafin, stojąc przed ołtarzem, i jak apostoł, gdy był na ambonie. Prowadził bardzo skromne życie.

 

Wziąłem czule Ciało Dzieciątka…

 

Kajetan często klęczał w maleńkiej kaplicy Żłóbka w bazylice Najświętszej Maryi Panny (Santa Maria Maggiore) w Rzymie przed tą świętą relikwią. Zatopiony w rozważaniu dobrodziejstwa wcielenia Słowa Przedwiecznego, wzruszony do głębi miłował Boską Dziecinę, a jego łzy nieraz zraszały podłogę kapliczki.

W cichą noc Bożego Narodzenia 1517 roku Kajetan, adorując Dzieciątko i Jego Matkę w tej bazylice, dostąpił niewypowiedzianego szczęścia. Oto, jak opisał to w liście do Służebnicy Bożej, siostry Laury Mignani: Ja, śmiałek, w godzinie Jego narodzin sam stałem przed Świętym Żłóbkiem. Doznałem pocieszenia mojego Ojca, adoratora Żłóbka świętego Hieronima, którego kości są ukryte w kaplicy i z ufnością, z ręki bojaźliwej Dziewicy, nowej Matki, mojej Mistrzyni wziąłem czule Ciało Dzieciątka – ucieleśnienie Odwiecznego Słowa. Moje serce musiało być niezwykle twarde, skoro nie roztopiło się w tym momencie! Z pewnością musiało być z najtwardszego diamentu.

Na jednym z obrazów tę wizję przedstawił wybitny siedemnastowieczny malarz Giovanni Lanfranco. Umieścił on Madonnę z Dzieciątkiem Jezus, do której wyciąga swoje ręce święty Kajetan. Maryja podaje mu Dziecinę. Obok Dziewicy stoi starzec w habicie, którego oczy skierowane są w górę w stronę anioła. To najprawdopodobniej święty Andrzej Avellino (1521–1608), członek kongregacji teatynów.

Po prawej stronie obrazu aniołowie trzymają Pismo Święte otwarte na Ewangelii św. Mateusza i słowach: Zabiegajcie najpierw o królestwo i o jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33).

Od Boskiej Dzieciny umieszczonej w centralnej części płótna w ciemną i cichą noc bije niezwykle intensywne, ciepłe światło, pozwalające ogrzać się nie tylko wiernemu słudze św. Kajetanowi. Narodzony Jezus bowiem zaprasza każdego. Pragnie, by wszyscy osiągnęli pełnię szczęścia, by mogli oglądać Pana i Stwórcę Naszego twarzą w twarz. Pragnie, by każdemu towarzyszyło Piękno, Dobro i Prawda.

 

Wierność, gorliwość i ubóstwo

 

Święty Kajetan był wiernym sługą naszego Pana. Gdy tylko miał okazję, próbował zdobyć dusze dla Wszechmogącego. Wraz z trzema bogobojnymi towarzyszami założył zakon dla kapłanów, którzy prowadzili ubogie życie apostolskie, by podźwignąć zaniedbane duchowieństwo i zwalczać niemoralność „światowych ludzi” tamtej epoki. Szczególną wagę przykładał do świętych obrzędów, właściwej adoracji Najwyższego.

Ten Boży kapłan nałożył specjalny obowiązek na członków powołanej kongregacji w odniesieniu do ślubu ubóstwa. Nie tylko nie wolno im było mieć rocznych dochodów, ale nawet prosić o jałmużnę. Musieli poświęcić jedynie Bogu całą troskę o utrzymanie i cierpliwie czekać na to, co Opatrzność im ześle. Choć wydawało się to trudne, wielu z nich było gotowych znosić skrajną nędzę.

Ten święty człowiek miał też wiele wizji w swoim życiu i często był widziany w stanie ekstazy. Posiadał dar proroctwa i czynienia cudów.

 

Agnieszka Stelmach

ilustrował: Jacek Widor


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kto będzie zbawiony?
Przeznaczeniem człowieka jest wieczność… Naszym przeznaczeniem jest życie wieczne… Jednak jakie ono będzie, to zależy już od naszych codziennych decyzji i wyborów. W pierwszym tegorocznym wydaniu naszego pisma, postanowiliśmy wypełnić jego łamy tematyką Nieba i wiecznego zbawienia. Czym jest Niebo? Czym zbawienie? Co o Niebieskim Jeruzalem mówili święci mistycy? Na te pytania odpowiadają nasi autorzy. Zapraszam do lektury!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie od 10 lat. A czemu nie?

Pani Grażyna Wolny z Rybnika należy do Apostolatu Fatimy od około 10 lat. W maju 2022 roku zawitała wraz z mężem Janem na spotkanie Apostołów do Zawoi. Oprócz czasu poświęconego na pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej, udało nam się porozmawiać o tym, za co ceni Apostolat Fatimy, jak kształtowała się jej wiara i pobożność. Oto co nam o sobie opowiedziała Pani Grażyna…

 

U mnie w domu rodzinnym rodzice nie przymuszali nas do modlitwy. Po prostu klękali i my robiliśmy to samo, nie było nacisku. Gdy przychodziła niedziela czy święta, wiedzieliśmy, że trzeba iść do kościoła, rodzice nie musieli nam tego mówić, każdy to robił i to zostało po dzień dzisiejszy w głowie. Jeszcze dziś mam przed oczami obraz Mamy i Taty, jak klęczeli. To było normalne. Kiedyś nie patrzyłam na to tak jak teraz, gdy mam swoje dzieci.


Moja babcia, mama mojej mamy, pochodziła z Bukowiny Tatrzańskiej; bardzo dużo się modliła, była bardzo wierzącą kobietą. Praktycznie dzień w dzień chodziła pieszo do kościoła, który był oddalony od jej domu o 40 minut; często przystępowała do Komunii Świętej. Jeździłam do niej na wakacje. Zawsze chodziłam z nią do kościoła w środy – na Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przykład był naprawdę dobry.


W 2014 roku miałam otwarte, bardzo poważne złamanie nogi. Lekarz stwierdził, że nadawała się do amputacji. Jak widziałam moją nogę, która wisiała tylko na skórze, to mówiłam sobie po cichu: – Jezu ufam Tobie! Po operacji przywieziono mnie na salę, a nad łóżkiem, na którym miałam leżeć, wisiał obrazek „Jezu ufam Tobie”. Po dwóch tygodniach wróciłam do szpitala i przed drugą operacją powiedziałam pielęgniarzowi: – Niech ręka Boża was prowadzi. Po operacji trafiłam w to samo miejsce, do tej samej sali. Pomyślałam, że chyba Pan Jezus czuwa nade mną. Leżąc w szpitalu, odmawiałam litanię do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Różaniec. Na drugi dzień po operacji przyszedł ten pielęgniarz i powiedział: – Ja Panią słyszałem przez całą noc, to co Pani do mnie powiedziała. Noga została uratowana, wszystko się pozrastało, tak że dzisiaj nie mam żadnych dolegliwości, zostały tylko blizny. Różaniec i Koronka ratują mnie w takich trudnych sytuacjach.


Kilka miesięcy później wypadek miał mój młodszy syn i jego nauczyciel. Syn zadzwonił do mnie mówiąc: – Mamo, mieliśmy wypadek, ale nic poważnego się nie stało. Na miejscu wypadku zebrało się trochę ludzi. Nagle z tłumu wyszedł uśmiechnięty pan i powiedział do nich: – Chłopcy, ja myślałem, że wy z tego wypadku nie wyjdziecie cało. Po czym dał im obrazki „Jezu ufam Tobie” z modlitwą na odwrocie i zniknął. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką modlitwą.


Kilka lat temu zmarł mój brat. Chorował na raka wątroby. Jeździł ze mną i moim mężem do spowiedzi, na rekolekcje, na Mszę o uzdrowienie. On był człowiek-dusza, gołębie serce. Zamawialiśmy Msze Święte, żeby umarł pojednany z Bogiem i tak się stało. Byliśmy przy jego śmierci w szpitalu. Modliliśmy się przy nim na Koronce, a po pierwszej dziesiątce Różańca odszedł spokojnie, pojednany z Bogiem.


W Apostolacie Fatimy jestem od około 10 lat, choć Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspierałam już wcześniej. Pewnego razu wzbudziła moje zainteresowanie strona z apelem: Zostań Apostołem Fatimy! Pomyślałam: A czemu nie! I napisałam lub raczej zadzwoniłam, że chcę zostać Apostołem i dostałam wszystkie materiały: obrazek i figurkę Matki Bożej Fatimskiej, Różaniec, krzyżyk. No i „Przymierze z Maryją” – dla mnie to jest naprawdę dobre pismo. Można w nim przeczytać na przykład niezwykle budujące świadectwa innych czytelników…


Piękne jest to, że za Apostołów Fatimy odprawiana jest co miesiąc Msza Święta, że codziennie modlą się też za nas siostry zakonne. Cieszę się, że Apostolat jest taką wspólnotą, którą tworzą podobnie myślący ludzie.


oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowny Panie Prezesie!
Z nieskrywaną wdzięcznością dziękuję za zrozumienie i przesłane egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Z powodu przewlekłej choroby (rehabilitacje) moja sytuacja jest dosyć trudna. Między innymi niska emerytura i czasem drogie nierefundowane leki sprawiają, że mam problemy finansowe.
„Przymierze z Maryją” to moje okno na świat. To bardzo wartościowa lektura, którą czytam z zapartym tchem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Modlę się do Niepokalanego Serca Maryi i do św. Rity. Wszystkie te materiały, a w zasadzie modlitewniki otrzymałam od Waszej Redakcji za dawnych, dobrych czasów, kiedy moja sytuacja finansowa była znacznie lepsza. Przeczytane „Przymierza z Maryją” przekazuję zaprzyjaźnionej znajomej i jest bardzo zadowolona z tej lektury.
(…) Niech Maryja otacza całą Redakcję swoją Matczyną opieką.
Z serdecznymi pozdrowieniami i szczerą modlitwą.
Maria z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znany jest mi od wielu lat, ale jak dotąd nie miałam go w domu, choć często zwracałam się do Maryi z różnymi prośbami, stając w kościele przed tym wizerunkiem.
Ucieszyła mnie także dołączona książeczka, dzięki której dowiedziałam się o historii tego obrazu, jego symbolice i kulcie. Matka Boża Nieustającej Pomocy będzie jeszcze częściej mi towarzyszyć, również w domu – dzięki Jej obrazkowi i odmawianiu nowenny oraz modlitw zawartych w książeczce.
Wspieram działania Stowarzyszenia mające na celu propagowanie kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Z wyrazami szacunku
Krystyna z Poznania


Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Z całego serca dziękuję za to wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją”. Kocham to pismo i czekam na nie z tęsknotą. Jest w nim zawarte wszystko, co mnie cieszy, uczy, poszerza moją wiedzę. Bardzo interesujące i mądre artykuły. Dowiadujemy się o wielu ciekawych i dotąd nieznanych, rzeczywistych, cudownych czy historycznych wydarzeniach. Bóg zapłać za to cudowne pismo. Dziękuję również za wszelkie przepiękne, wartościowe przesyłki i pamięć. Z wyrazami szacunku dla całego Stowarzyszenia. Szczęść Boże!
Bożena z Rybnika


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Nadchodzące dni sprzyjać będą refleksji nad przemijającym ludzkim życiem. Może być szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Jeżeli jesteśmy wierni Bogu, wędrując z Nim przez życie, to mamy nadzieję się z nim spotkać, pozostać na wieki, a jeżeli wybierzemy drogę bez Boga lub co najgorsze – z Nim walczymy, musimy się liczyć z tym, że się z Nim w ogóle nie zobaczymy. Trzeba pamiętać, że życie jest krótkie. Jesteśmy wędrowcami na tej ziemi. Terminu odejścia z tego świata nie znamy.
W miesiącu listopadzie pamiętajmy ze szczególną troską o grobach zmarłych, modląc się za nich. Wielu naszych bliskich znajomych, przyjaciół, przekroczyło już próg śmierci. Mamy nadzieję, że są w Niebie i spotkają się ze sprawiedliwym Zbawcą – Bogiem, co jest nagrodą za ich przykładne życie. Każdy człowiek umrze i stanie przed Jego Obliczem, aby zdać sprawozdanie ze swojego życia.
Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób możemy pomóc zmarłym, szczególnie tym, którzy są bliscy naszemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą. Módlmy się za nich w miarę możliwości codziennie, przez adorację Najświętszego Sakramentu, odmawiając codziennie Różaniec i Drogę Krzyżową. Listopad każdego roku powinien być przypomnieniem dla nas, żyjących, że osoby, które odeszły z tego świata i ich groby nie mogą być zapomniane i zaniedbane. Zatroszczmy się więc o nie, zapalając znicze, stawiając kwiaty na ich grobach, wypełniając maksymę: „Kochać, to znaczy pamiętać”. (…)
Edward z Kalisza


Szanowni Państwo!
Pragnę bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Ze wszystkich otrzymanych upominków to ten ostatni z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy przysporzył mi najwięcej radości, gdyż mam do Niej szczególne nabożeństwo. Co środę uczęszczam na nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o różne sprawy. Ostatnio, gdy rodzice zachorowali w czasie tzw. pandemii, zostałam sama bez pomocy lekarskiej. Zwróciłam się do Maryi z tego wizerunku o pomoc. Niesamowite, że już następnego dnia widać było dużą poprawę w samopoczuciu ojca. Wierzę mocno, że wstawiła się za moimi rodzicami, bo byłam załamana, zostając z tą chorobą zupełnie sama.
Dziękuję wszystkim za to dzieło, za „Przymierze z Maryją” i życzę dalszych sukcesów oraz nowych Czytelników. Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swej opiece!
Emilia z Przodkowa


Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za przesłaną mi książeczkę oraz wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz kartę, na której przesyłam podziękowania i prośby do ukochanej Matki.
Przesłaną książeczkę już przeczytałam, niesamowicie ciekawa lektura, za co bardzo dziękuję. Ja doświadczyłam wielokrotnie opieki Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Pana Jezusa z uwagi na poważne moje problemy zdrowotne po tragicznym wypadku samochodowym. Lekarze powtarzali, że to cud od Boga, że żyję. W ubiegłym roku miałam operowane biodro i wszystko skończyło się szczęśliwie. Wszystkie moje problemy oddaję Matce Bożej i Panu Jezusowi!
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa i proszę o modlitwę.
Ja również modlę się za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Życzę błogosławieństwa Bożego!
Janina z Łodzi