Słowo kapłana
 
Mamy prawo się bronić!
Ks. Adam Martyna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Drodzy w Chrystusie Panu! Żyjemy w czasie pomieszania pojęć, kiedy własne poglądy często podaje się jako normę moralną. Zdarza się, że niektórzy ludzie, by wzmocnić swoją opinię na jakiś temat, odwołują się nawet do Ewangelii lub do wypowiedzi papieża, przy czym wyrywają jakieś zdania z kontekstu całej wypowiedzi. Do takich szeroko dyskutowanych tez w dzisiejszym świecie należy prawo do samoobrony czy udział w wojnie.
 

Są ludzie, którzy uważają, iż jakikolwiek udział w wojnie jest nie do pogodzenia z faktem, że jesteśmy chrześcijanami. I nie mówię tu o Świadkach Jehowy, bo oni takie poglądy głoszą już od dawna, ale o niektórych katolikach. Inni idą jeszcze dalej i w ogóle odmawiają człowiekowi prawa do samoobrony.
 

Ostatnio tendencje takie widzimy nawet w decyzjach sądów, które nierzadko karzą nie napastników, lecz ofiary napadu, jeśli ci zdołali się przed napadem skutecznie obronić.
 

Jaka zatem pod tym względem jest nauka Kościoła? Czy mamy prawo do samoobrony czy też raczej powinniśmy zrezygnować z wszelkiej obrony, ceniąc życie i zdrowie napastnika bardziej niż swoje?
 

Pamiętamy przykazanie Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Zatem miarą miłości bliźniego jest zdrowa miłość do samego siebie. Skoro mam kochać siebie z woli Boga, mam więc także obowiązek szanować wielkie dobro naturalne, jakim jest własne życie.
 

Dopiero kiedy nauczę się właściwie szanować własne życie, wtedy będę mógł odpowiednio zatroszczyć się o życie bliźniego. Z tego właśnie powodu mam pełne prawo do obrony swojego życia i zdrowia, kiedy napastnik próbuje mi je odebrać.
 

Tutaj jednak trzeba pamiętać o podstawowej zasadzie – w samoobronie nie wolno używać środków bardziej niebezpiecznych niż te, które stanowią zagrożenie. To znaczy, że kiedy np. grupa wyrostków wejdzie na mój teren prywatny, by ukraść jabłka, nie wolno mi użyć żadnego narzędzia, które niosłoby uszczerbek ich zdrowiu lub życiu, bo żadne owoce, czy w ogóle żadna rzecz, nie są porównywalne z wartością ludzkiego życia.
 

Natomiast w chwili, gdy istnieje niebezpieczeństwo, że ktoś chce nas zabić, w ostateczności możemy nawet zadać cios śmiertelny, gdyż życie napastnika nie jest więcej warte niż nasze własne. Jeszcze inaczej wygląda ten problem, kiedy w grę wchodzi dobro innych osób: przypuśćmy, że matka widzi, iż zagrożone jest nie tylko jej życie, ale także życie jej dzieci. Wtedy nie tylko ma prawo, ale wręcz obowiązek moralny, by bronić życia swoich dzieci. Nawet gdyby w grę wchodziło zabójstwo napastnika, obowiązek obrony życia innych ludzi daje do tego prawo, a nawet zobowiązuje do usunięcia zagrożenia.
 

Z tego samego prawa może korzystać prawowita władza, by chronić bezpieczeństwo swoich poddanych lub obywateli. Na tej podstawie policja może też stosować środki przymusu czy żołnierze mogą bronić własnego kraju za cenę pozbawienia życia tego, kto ten kraj najechał. Wiemy, jak wielkim dobrem jest ludzkie życie. Jednak wiara katolicka uczy nas, że istnieją dobra jeszcze wyższe. Wiemy, że takim dobrem jest wiara i z uznaniem patrzymy, gdy Kościół stawia za przykład tych, którzy poświęcili swoje życie, aby ją zachować.
 

Jednak są także inne dobra wspólne, których trzeba bronić nawet kosztem własnego życia. Władza publiczna ma np. obowiązek wyeliminowania napastnika zagrażającego społeczeństwu. Takim napastnikiem może być zarówno wróg zewnętrzny, jak i ktoś, kto stwarza zagrożenie wewnątrz kraju.
 

Po wyczerpaniu innych środków władza może napastnika usunąć, nawet odbierając mu życie. I tak dzieje się na przykład w czasie wojny, kiedy żołnierz ma rozkaz strzelać do wroga swojej Ojczyzny. Prawowita władza ma także prawo wyeliminować ostatecznie napastnika zagrażającego społeczeństwu wewnątrz kraju. Tradycyjna nauka Kościoła mówi, że po wyczerpaniu wszystkich środków, prawowita władza ma prawo skazać na śmierć kogoś, kto stanowi ciężkie i trwałe zagrożenie dla życia obywateli (Katechizm Kościoła Katolickiego 2266).
 

Czy w naszych czasach są inne środki, które powinny zastąpić karę śmierci – to jest odrębna kwestia, którą tutaj nie będziemy się zajmować. Widzimy jednak, że są sytuacje, kiedy zabicie drugiego człowieka może być nie tylko dopuszczalne, ale nawet konieczne.
 

Dlatego też ci, którzy mówią, że sprzeciwiają się wszelkiej formie obrony, popełniają niesprawiedliwość. Są bowiem sytuacje, kiedy trzeba bronić bezbronnych.
 

Warto przypomnieć, że współcześni „pacyfiści” mogą żyć i głosić swoje poglądy właśnie dlatego, że ktoś kiedyś oddał życie za to, by oni mogli swobodnie je wyrażać. Być może ten „ktoś” także musiał zabić niejednego wroga…
 

Drodzy w Chrystusie! Zadanie komuś śmierci, choćby był bardzo złym człowiekiem, jest bardzo trudnym i stygmatyzującym przeżyciem. Niech nas Pan Bóg od tego zachowa, byśmy musieli w swojej lub czyjejś obronie kogoś zabić. Niemniej, gdyby kiedyś nam przyszło się bronić przed niesprawiedliwym atakiem, powinniśmy to robić.
 

Nawet, gdyby napastnik miał stracić życie, my mamy prawo ratować swoje!

 

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud Wniebowzięcia
Miesiące wakacyjne pomagają nam rozwijać naszą katolicką pobożność, wszak lipiec to w Kościele miesiąc poświęcony Krwi naszego Zbawiciela, zaś punktem kulminacyjnym sierpnia jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Spotkanie Apostołów Fatimy w Zawoi
Janusz Komenda

W dniach 9-12 maja w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym w Zawoi odbyło się spotkanie Apostołów Fatimy. Program obejmował pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej. W spotkaniu wzięło udział sześciu Apostołów Fatimy z osobami towarzyszącymi.

Pierwszego dnia po zakwaterowaniu i kolacji uczestnicy spotkania wspólnie odmówili w kaplicy Różaniec, a następnie w sali konferencyjnej mieli okazję przedstawić się i powiedzieć parę słów o sobie.

Nazajutrz przed południem odbyła się projekcja filmu o objawieniach w Fatimie. Po seansie Apostołowie udali się do Zakopanego na Mszę Świętą do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Po południu zwiedzili kościół Matki Bożej Częstochowskiej, Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, kaplicę pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na Jaszczurówce oraz mogli zobaczyć najstarszy w Zakopanem kościół pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Ostatnią atrakcją tego dnia był wyjazd kolejką linową na Gubałówkę. Wracając do Zawoi, Apostołowie odśpiewali litanię loretańską, a po kolacji odmówili wspólnie Różaniec.

W środę tuż po śniadaniu członkowie Apostolatu udali się do Wadowic. Pobyt w rodzinnym mieście Karola Wojtyły rozpoczął się od zwiedzania bliskich mu miejsc: bazyliki, gimnazjum oraz sanktuarium św. Józefa. O godz. 12.00 Apostołowie wzięli udział we Mszy Świętej w bazylice wadowickiej.

Po Mszy grupa udała się do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby pomodlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Pątnicy zobaczyli także miejsca, w których przebywał Jan Paweł II podczas pobytu w tamtejszym sanktuarium pasyjno-maryjnym oraz makietę przedstawiającą kalwaryjskie dróżki Pana Jezusa i Matki Bożej.

Po powrocie do Zawoi odbyło się spotkanie z prezesem Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej Ks. Piotra Skargi, Sławomirem Olejniczakiem. Dziękując za przybycie, wsparcie i zaangażowanie oraz przypominając inicjatywy podjęte przez Stowarzyszenie na przestrzeni już ponad 20 lat, prezes Olejniczak powiedział m.in.: Udało nam się zgromadzić w Apostolacie Fatimy niemal 60 tysięcy ludzi, a regularnie z nami koresponduje ok. 250 tysięcy osób. To duża rzesza wiernych, którzy mogą oddziaływać w swoich środowiskach i przypominać naszym rodakom o tym, co jest najważniejsze. Chciałem Państwu życzyć przede wszystkim opieki Bożej, światła Ducha Świętego, wsparcia od Matki Najświętszej, która jest naszą opiekunką i która zapowiedziała w Fatimie, że w końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowna Redakcjo!
Chciałabym bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Jestem bardzo zadowolona z lektury „Przymierza z Maryją” ze względu na ciekawe i wzruszające artykuły w dziale „Rodzina”, jak również piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Z wielkim zainteresowaniem czytam teksty w dziale „Historia”, ponadto „Środowiska-Zwyczaje-Cywilizacje”. Właściwie mogłabym wymienić każdy z działów, gdyż lektura tego pisma daje mi wsparcie duchowe, wzbogacając moją wiarę. Dzięki tej lekturze odczuwam też wiele radości.
Jestem bardzo szczęśliwa, otrzymując od Was wsparcie modlitewne. Także przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla mnie bardzo ważna i jako członkini tej wielkiej duchowej rodziny Apostołów Fatimy nadal będę wspierać Waszą działalność.
Dziękuję za wszystkie modlitwy za mnie i za moją rodzinę. A wszystkim osobom związanym ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, serdecznie dziękuję, życząc sukcesów w dalszej pracy i dalszej Misji.
Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swojej opiece!
Krystyna


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie! Dziękuję za słowa uznania, za to, że docenia Pan moje wsparcie i zaangażowanie na rzecz Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Wiem, że Stowarzyszenie robi co może, by budzić sumienia Polaków, aby nasi rodacy wrócili do Boga. Doceniam ciężką pracę w tej materii. Nadmieniam, że od wielu lat propaguję Pięć Pierwszych Sobót, jak również Pierwsze Piątki – wynagradzające Najświętszym Sercom Pana Jezusa i Maryi za grzechy Je obrażające.
Od lat prowadzę w naszej parafii apostolat Legionu Maryi. Dziękuję za wszystkie materiały ewangelizacyjne, dyplomy itp., które przez te lata od Was otrzymałam. Jeżeli moje skromne fundusze pomagają w krzewieniu świadomości Polaków, to chwała Bogu i Maryi.
Aby Maryja była bardziej znana i miłowana, a Jej wezwanie z Fatimy przyjął i wypełnił świat – to dla mnie wystarczający powód, by Was wspierać. Szczęść Boże!
Z poważaniem
Anna z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
„Myśl to droga/Myśl to błoga/
Że Matką moją/jest Matka Boga”
Szanowna Redakcjo! Bardzo dziękuję za Wasze przesyłki, w szczególności za „Przymierze z Maryją”. Z lektury tego pisma ciągle dowiaduję się czegoś nowego o świętych i o naszej świętej wierze.
Proszę pozwolić, że podzielę się z Wami i z Czytelnikami „Przymierza z Maryją” świadectwem…
Pod koniec stycznia zachorowałam, a zaczęło się od „zwykłych” nudności. Po trzech dniach straciłam świadomość. Znalazłam się w szpitalu w stanie krytycznym. Podłączono mnie do różnych kroplówek. Trzy dni walczono o moje życie, myśląc, że to Covid. Lekarz powiedział córce, że tylko modlitwa może w tej sytuacji pomóc, bo jeśli z tego wyjdę, to będzie cud. Cała moja rodzina mieszkająca w różnych miastach Polski została powiadomiona i modliła się za mnie na różańcu oraz Koronką do Bożego Miłosierdzia. Po czterech dniach wróciłam do świadomości i dowiedziałam się, że straciłam sód, a przy tak dużym jego spadku nie można żyć lub na stałe uszkadza się mózg.
Jakież było ogólne zdziwienie, gdy po kilku dniach zrobiono mi badania i wszystkie wyszły… dobrze! Matka Najświętsza wysłuchała modlitw i dzięki Jej wstawiennictwu wyzdrowiałam. W szpitalu leżałam na sali, gdzie przebywali sami „covidowcy”. I nie zaraziłam się!
Matka Boża jest moją największą Opiekunką i Pocieszycielką. Mam 76 lat i codziennie odmawiam Różaniec. W moim kościele proboszcz wprowadził czwartkowe godzinne czuwania wieczorne przed Najświętszym Sakramentem. Jest cudowna atmosfera. Można się wyciszyć i – wpatrując się w Hostię – porozmawiać z Panem Jezusem.
Jagoda z Łódzkiego


Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Ze smutkiem przyjąłem Pański list, w którym przeczytałem symulację wstrzymania druku „Przymierza z Maryją”. To dla mnie bardzo ważne pismo i byłoby źle, gdyby przestało się ukazywać. Kłopot w tym, że w tym momencie z powodu problemów finansowo – zdrowotnych nie stać mnie na regularne wspieranie pisma. Mam nadzieję, że Pańska wizja zaprzestania wydawania „Przymierza” nigdy się nie spełni. Modlę się o to gorąco. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
Witold


Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz inne cenne pamiątki i różne modlitwy.
Bardzo ucieszyło mnie to pismo, w którym znalazłem wizerunek Matki Bożej Klewańskiej. Przed wojną na tych terenach mieszkali moi rodzice z całą rodziną. Ja jako młody chłopiec chodziłem do tej ukochanej Matki Bożej na modlitwy i nabożeństwa. Zapewniam o swej modlitwie w Waszej intencji.
Z poważaniem
Zdzisław z Gdyni


Szczęść Boże!
Serdecznie witam i pozdrawiam całą Redakcję „Przymierza z Maryją”. Dziękuję za przesyłanie mi pisma i książeczek, których treść jest bardzo pouczająca i budująca. Zwiedziłam dość dużo sanktuariów maryjnych, ale dzięki Waszemu pismu poznaję ich więcej.
Ponadto wszelkie Wasze przesyłki zawsze wnoszą coś nowego i ożywczego do mojego życia religijnego. Jeszcze raz serdecznie dziękuję i życzę owocnej pracy. Ze swej strony pragnę zapewnić o moim wsparciu. Pamiętam o Was w modlitwie!
Zofia z Podlasia


Szanowna Redakcjo!
Z „Przymierzem…” zetknąłem się po raz pierwszy niedawno. Muszę przyznać, że zrobiło na mnie wrażenie. Już sam fakt, że jest ono poświęcone Matce Bożej jest godny pochwały. Liczę na to, że Wasze pismo nadal będzie pogłębiało pobożność maryjną. Życzę powodzenia!
Bartosz