Problemy
 
Mam w domu hazardzistę...
Ks. Marcin Kostka FSSP

Pani Ewa pisze: Mój mąż jest hazardzistą. Boję się, że to jest jakiś rodzaj nałogu. Bardzo destrukcyjnego nałogu. Przegrywa pieniądze gdzie się da, także w nowo powstających salonach gier. Nie umiem mu pomóc, co robić?

Szanowna Pani Ewo!

We współczesnym świecie możemy się spotkać z wieloma zagrożeniami, które wpływają na naszą kondycję duchową, fizyczną oraz psychiczną. Jednym z nich jest właśnie hazard. Jest on obecnie popularną rozrywką oraz ekscytującą formą podejmowania ryzyka. I właśnie z tych powodów może też uzależniać człowieka, który się mu bez opamiętania poddaje. Istnieje wiele miejsc, w których da się legalnie uprawiać hazard, począwszy od gry w pokera w domu kolegi, aż po kasyna w Las Vegas. W pubach stoją „jednoręcy bandyci”, można robić zakłady przez internet, grać w bingo, kupować kupony na loterię i karty‑zdrapki. Niemal wszystkie formy hazardu dostępne są na odległość – przez internet lub przez cyfrową telewizję czy telefon.


Hazard według Słownika języka polskiego oznacza ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik zależy wyłącznie od przypadku. Gry hazardowe są formą rozrywki – z jednej strony przyjemną i pozwalającą na oderwanie się od rzeczywistości, z drugiej strony niosą za sobą ryzyko uzależnienia się. Łączą prawa matematyki i silne emocje.


Kasyna używają różnych chwytów marketingowych, aby zwabić gracza do zaryzykowania jak największej ilości pieniędzy. Często tanio lub w ogóle nie płacąc, można dostać tam alkohol, co zachęca ludzi uzależnionych. Nadużycie alkoholu zmniejsza zdolność podejmowania mądrych decyzji.


Zakłady loterii są prezentowane w mediach jako ośrodki wspierające edukację i programy socjalne. Jednak badania dowodzą, że tych, którzy grają na loterii, często nie stać tak naprawdę na to, by grać… Pokusa szybkiego i łatwego wzbogacenia się dotyczy przede wszystkim tych, którzy są w beznadziejnej sytuacji finansowej. Szansa wygranej jest minimalna, co oznacza, że z powodu gry wielu ludzi popada w ruinę.

Dlaczego dochód z loterii nie podoba się Bogu? Wielu ludzi twierdzi, że gra na loterii, by móc wesprzeć pracę Kościoła lub innych humanitarnych organizacji. Mimo że mają dobre intencje, w rzeczywistości niewiele z pieniędzy zarobionych w ten sposób wydają na to, na co zamierzali. Badania wykazują, że przytłaczająca ilość grających, kilka lat po rozpoczęciu gry, jest w gorszej sytuacji finansowej, niż zanim zaczęli grać. Bardzo niewiele z tych osób, jeśli w ogóle ktokolwiek, daje pieniądze na dobre cele. Co więcej, Bóg nie potrzebuje naszych pieniędzy, aby rozpocząć swoje ­działanie na całej ziemi. Fragment z Księgi Przysłów 13,11 mówi: Przepadnie bogactwo podstępnie zagarnięte, a krok za krokiem zdobywane – rośnie. Bóg jest suwerenny, i zaspokoi potrzeby swojego Kościoła w sposób uczciwy.


1 List św. Pawła do Tymoteusza (Tm 6,10) mówi, że …korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. List do Hebrajczyków 13,5 oznajmia: Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie opuszczę cię ani pozostawię.


Dla sprawiedliwości trzeba jednak wprowadzić rozróżnienie pomiędzy „hazardzistami towarzyskimi” i „patologicznymi”. Wielu ludzi uprawia hazard w charakterze rozrywki i nie ma to niekorzystnego wpływu na ich życie. Takich ludzi moglibyśmy nazwać hazardzistami towarzyskimi. Postrzegają oni hazard jako formę rozrywki i traktują koszty z nią związane jako zapłatę za możliwość dobrej zabawy. Tacy „hazardziści towarzyscy” mają kontrolę nad tym, ile czasu i pieniędzy wydają na uprawianie hazardu, a jeśli chcą zrezygnować, są w stanie to zrobić.


Jeśli chodzi o „hazardzistów patologicznych”, to mamy do czynienia z brakiem kontroli. „Hazardziści patologiczni” uprawiają hazard nawet wtedy, gdy doświadczają negatywnych konsekwencji swoich nawyków związanych z hazardem.


Jednym z powodów, dla których hazard tak łatwo uzależnia, jest dreszczyk emocji lub podniecenie, jakiego dostarcza. Poza tym mamy jeszcze aspekt ucieczki od kłopotów i presji codziennego życia, jaki może zaoferować nam hazard. Kolejną pokusą jest możliwość wygrania pieniędzy – „patologiczny hazardzista” nieustannie próbuje rozpracować system.


W takim właśnie przypadku, gdy człowiek traci kontrolę nad rzeczywistością, w której się znajduje, hazard staje się czymś złym, czymś co prowadzi do upadku, do zniszczenia życia własnego i bliskich osób. Takie patologiczne uprawianie hazardu może mieć poważne konsekwencje, a u niektórych ludzi wywołać prawdziwą obsesję. Może to doprowadzić do takich problemów, jak: izolacja, zniszczenie ważnych relacji, marnowanie czasu i pieniędzy na tylko tę jedną formę aktywności, pożyczanie pieniędzy od przyjaciół i rodziny, kradzieże i długi, kłamstwa w celu ukrycia braku pieniędzy i zapotrzebowania na większe sumy, trudności w pracy lub w nauce, trudności psychologiczne, emocjonalne i fizyczne; utrata pracy, niska samoocena, popadanie w inne zgubne uzależnienia.


W Katechizmie Kościoła Katolickiego czarno na białym jest napisane: Gry hazardowe (karty itp.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze sprawiedliwością. No bo nie są. Czy ktokolwiek, kto biegnie do punktu złożyć kupon totolotka, pomyślał kiedykolwiek, że popełnia grzech? Samo granie w tego typu grę grzechem nie jest. Ale może do grzechu prowadzić. I to bardzo ciężkiego.


Dalej Katechizm wyjaśnia: Gry hazardowe stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony uznać jej za znaczącą.


Wydaje się więc oczywiste, że hazard, nawet zwykła gra w totka, może być bardzo ciężkim grzechem, jeśli powoduje czyjąkolwiek krzywdę – samego grającego czy jego najbliższych.


Z hazardem jest trochę podobnie jak z alkoholem. Alkohol sam w sobie nie jest niczym złym. Dlatego zdziwienie księży wywołują czasem dorośli ludzie, którzy spowiadają się: „Piłem alkohol”. Ale nadużywanie alkoholu z pewnością jest grzechem, i nieraz bardzo ciężkim.

Mnóstwo rzeczy na tym świecie nie jest z natury ani czymś złym, ani czymś dobrym. Dopiero to, w jaki sposób ich używamy, prowadzi do zła lub do dobra.

 

Co może zrobić członek rodziny hazardzisty?

• Nie wstydź się grania swojego bliskiego – on jest za to odpowiedzialny.

• Mów otwarcie hazardziście o jego niewłaściwym postępowaniu.

• Nie musisz dłużej kontrolować hazardzisty – pozwól mu ponosić konsekwencje swoich działań.

• Patologiczny hazard jest rodzajem choroby – zacznij gracza zachęcać do leczenia.

• Ochraniaj siebie, poszukaj sojuszników.

• To hazardzista jest odpowiedzialny za spłatę długów – nie musisz tego robić za niego.

  
Modlitwa do Maryi rozwiązującej węzły

Dziewico Maryjo, Matko Pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuszczasz dziecka wołającego o pomoc, której ręce nieustannie pracują dla dobra Twoich umiłowanych Dzieci, a serce przepełniają Boża Miłość i nieskończone Miłosierdzie – zwróć ku mnie swoje spojrzenie pełne współczucia.

Ty wiesz, jak bardzo brak mi nadziei i jak cierpię, i wiesz, jak te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązywanie zawiłości serc Jego dzieci, w Twoje ręce składam wstęgę mego życia. Nikt, nawet Zły, nie może pozbawić Cię możliwości udzielenia mi miłosiernej pomocy. Nie ma takich węzłów, których Ty nie mogłabyś rozwiązać. Matko Wszechmocna, proszę, weź dzisiaj tę zawiłość… (wymienić, jeśli to możliwe) i dla chwały Boga, dzięki Twojej łasce oraz mocy wstawiennictwa u Twojego Syna Jezusa, mojego Wyzwoliciela, rozwiąż ją… i rozwiąż na zawsze. Jesteś jedyną Pocieszycielką daną mi przez Boga, umocnieniem moich wątłych sił, ubogaceniem w mojej nędzy, oswobodzeniem od wszystkiego, co przeszkadza mi być z Chrystusem. Przyjmij moje wołanie. Chroń mnie, prowadź, strzeż. Ty jesteś moją najpewniejszą ostoją.

Maryjo rozwiązująca węzły, módl się za mną.

 

 

Jeśli zauważysz u siebie problemy z nadmiernym hazardem:

• Powiedz o tym osobie, której ufasz – w przeciwnym razie zostaniesz sam ze swoim problemem.

• Unikaj miejsc, w których zazwyczaj grałeś, nie oglądaj grających, ponieważ będzie to wyzwalać w Tobie chęć hazardu.

• Zaprzestań spotkań z osobami, z którymi grałeś. Zacznij spotykać się z tymi, z którymi kontakty zaniedbałeś przez hazard.

• Jeśli zaczniesz fantazjować o zagraniu np. tylko za 10 zł, przypomnij sobie konsekwencje grania.

• Noś przy sobie mało pieniędzy, karty płatnicze i kredytowe zostaw w domu.

• Poproś zaufaną osobę o pomoc w zarządzaniu Twoimi finansami (dopóki nie nauczysz się tego).

• Myśl często o tym, co motywuje Cię do zaprzestania grania.

• Wróć do zainteresowań, które lubiłeś w przeszłości i które zarzuciłeś w związku z graniem.

• Porozmawiaj z pracownikami w bankach i osobami, od których pożyczałeś pieniądze, o formie spłaty. Im zależy przede wszystkim na odzyskaniu pieniędzy, a nie na ukaraniu Ciebie.

• Dbaj o siebie; kiedy będziesz głodny, zły, samotny, zmęczony, znudzony będziesz bardziej podatny na chęć do grania.

• Wyznaczaj sobie krótkie cele: np. jeden dzień bez grania. Jeśli zrealizujesz go, to wyznacz sobie następny (np. jeszcze jeden dzień bez grania).

• Skontaktuj się ze specjalistą – spowiednik – psychiatra – psycholog.

• A przede wszystkim zacznij walczyć o siebie i o swoje życie.

• Zwróć się do Boga, który leczy rany serc ludzkich. Wpadłeś w nałóg, bo oddaliłeś się od Niego. Zawróć ze złej drogi i wróć do Niego. On czeka i zawsze Cię przyjmie.

• Zacznij wołać do Boga w modlitwie serca udręczonego – choćby modlitwą ślepca Bartymeusza: Jezu Chryste Synu Boga Żywego ulituj się nade mną!

•  Nie trać nadziei.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Męka Chrystusa według Całunu
Kończy się Wielki Post. Przed nami Wielki Tydzień, którego apogeum stanowi Triduum Paschalne. W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę w sposób szczególny nasza myśl biegnie w kierunku Golgoty i Najświętszej Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Zostań Apostołem Fatimy!

Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 

Szczęść Boże!
Szanowni Państwo, należę do osób, które nie chcą „rozdrabniać” i „rozpraszać” swoich nabożeństw. Dla mnie fundamentem jest Jezus Chrystus. A poza tym całe moje jestestwo zwrócone jest ku Maryi Niepokalanej, otaczającej mnie Swoją Opieką i Nieustającą Pomocą.
Przez codzienną modlitwę różańcową otrzymałem zdumiewająco dużo łask: zostały rozwiązane, i to z nawiązką, moje nieprawdopodobne wręcz problemy życiowe. Toteż Wasza propozycja, by poświęcić swój dom Maryi trafiła w pełni do mojego serca. Natychmiast po otrzymaniu przesyłki odmówiłem „Akt poświęcenia domu Niepokalanemu Sercu Maryi”, a tabliczkę z Aktem umieściłem na ścianie mojego pokoju.
Jestem dogłębnie poruszony faktem, że w ciągu kilku dni jeszcze jeden wielki problem, z którym miałem borykać się przez kolejne miesiące, znalazł się na właściwej ścieżce ku pomyślnemu rozwiązaniu. Z całego serca dziękuję za to Maryi, a Wam jestem niezmiernie wdzięczny za stworzenie możliwości, by poświęcić dom Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. Pozdrawiam!
Władysław z Gliwic


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski uzdrowienia i rozwiązania poważnych problemów poprzez Nowennę Pompejańską. Problem był ogromny i pogłębiający się – dotyczył mojego syna. Był w wieku gimnazjalnym. Zaczęły się problemy z wychodzeniem z domu, z wychodzeniem do szkoły, ze wstawaniem z łóżka. Był to bardzo trudny i długotrwały czas. Ze szkoły otrzymywałam zapowiedź kary finansowej za niedoprowadzanie syna do szkoły. Robiłam co mogłam, bardzo chciałam pomóc synowi – nic nie skutkowało. Sytuacja stawała się coraz gorsza.
Pewnego dnia znajoma powiedziała mi, że opowiedziała o mojej sytuacji swojej cioci – siostrze zakonnej. Dostałam od niej bardzo cenną wskazówkę, jak z tego możemy wyjść – poprzez Nowennę Pompejańską.
Od razu tego samego dnia podjęłam tę modlitwę. Już na drugi dzień problemy zaczęły się rozwiązywać. Najpierw zdecydowaliśmy się na wizytę u lekarza, który poprowadził sprawę dalej, potem kolejne osoby, następnie nauczanie indywidualne i w końcu syn ukończył szkołę.
Dzięki wstawiennictwu Matki Bożej rozwiązała się sprawa, która po ludzku dla mnie była porównywalna z biciem głową w mur.
Dziękuję Ci Maryjo za wszelkie łaski, które otrzymaliśmy i które otrzymujemy. Dziś syn jest już ojcem i ma swoją rodzinę.
A Wam, Szanowni Państwo, gratuluję decyzji o propagowaniu Nowenny Pompejańskiej. Polecam wszystkim tę modlitwę, dzięki której możemy rozwiązywać problemy, które po ludzku wydają się nie do rozwiązania. Pozdrawiam Was serdecznie.
Ewa z Jarosławia


Szczęść Boże!
Z całego serca dziękuję za modlitwę, życzenia i wszelkie upominki. Niech Dobry Bóg ma wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi w Swojej opiece, a Matka Najświętsza niech Was otacza opieką. Niech Pan Bóg obdarzy Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Modlę się za Stowarzyszenie i proszę o modlitwę. Bóg zapłać za wszystko!
Józefa z Mazowsza


Szczęść Boże!
Pragnę podziękować za kalendarz „365 dni z Maryją” na 2021 rok. Dzięki niemu tak bardzo czuję codzienną obecność, opiekę i wsparcie Matki Bożej. Byłoby świetnie, gdyby ten kalendarz mógł trafić do wszystkich naszych Rodaków. Chętnie w tym pomogę. Zapewniam o modlitwie za Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy!
Agnieszka – Apostoł Fatimy


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję za Wasze przesyłki. Dziękuję za kalendarz „365 dni z Maryją”. Jestem bardzo wzruszona, kiedy czytam „Przymierze z Maryją”. Nie zawsze ma kto czytać mi to pismo. Jestem osobą słabo widzącą od czasu tragicznego wypadku. Miałam wtedy 24 lata i plany na przyszłość. Po wypadku przez dwa miesiące byłam nieprzytomna. Lekarze dawali mi jeden procent szans na przeżycie. Moja mama modliła się gorąco za wstawiennictwem Matki Bożej i św. Judy Tadeusza. Miłosierny Jezus wysłuchał modlitw. Przeżyłam, a później – w roku 1992 – urodziłam zdrowego, pięknego synka. Chłopiec pięknie grał na pianinie, lubił matematykę, poza tym uczył się języków obcych. Obecnie mieszka w Anglii – pomaga mnie i mojej mamie, która ma 82 lata.
Byłam na pielgrzymce w Fatimie, aby podziękować Panu Bogu i Matce Bożej za życie, zdrowie i za syna. Odwiedziłam też inne święte miejsca.
Mąż, który spowodował ten wypadek, po pewnym czasie mnie opuścił… Ale i tak za wszystko dziękuję Bogu.
Pomagam chorym i ułomnym dzieciom. Najlepszą dla mnie nagrodą jest ich uśmiech i wdzięczność.
Nie tracę nadziei. Modlę się o zdrowie i pomoc w moim inwalidztwie, abym mogła przetrwać i jak najdłużej cieszyć się rodziną.
Serdecznie dziękuję Wam za miłe i pełne pocieszenia słowa. Za serdeczne pozdrowienia. Bóg zapłać za wsparcie duchowe w życiu codziennym, często tak trudnym. Dziękuję za to, że przypominacie to piękne hasło: O Maryi nigdy dość!
Grażyna z Lublina


Szczęść Boże!
Pragnę podzielić się dobrą wiadomością – w końcu odnalazłam Matkę Bożą i Pana Boga. A zaczęło się od bardzo ciężkiego wypadku samochodowego. Cudem uniknęłam śmierci. Wydarzył się on 27 listopada. Przez przypadek dowiedziałam się później, że w ten dzień jest wspomnienie Maryi od Cudownego Medalika. Poczytałam trochę informacji o tym medaliku i doszłam do wniosku, że to ma sens! Musiałam więc trochę oberwać, aby jaśniej myśleć. Najpierw zapoznałam się z całą historią Cudownego Medalika, a później zamówiłam go wraz z książkami. Co ciekawe, tydzień przed wypadkiem modliłam się o światło wiary…
Wypadek był ciężki, a jego skutki odczuwalne do dziś, ale dzięki niemu odnalazłam wreszcie Boga! I za to dziękuję!
Z Panem Bogiem
Dorota