Pani Ewa pisze: Mój mąż jest hazardzistą. Boję się, że to jest jakiś rodzaj nałogu. Bardzo destrukcyjnego nałogu. Przegrywa pieniądze gdzie się da, także w nowo powstających salonach gier. Nie umiem mu pomóc, co robić?
We współczesnym świecie możemy się spotkać z wieloma zagrożeniami, które wpływają na naszą kondycję duchową, fizyczną oraz psychiczną. Jednym z nich jest właśnie hazard. Jest on obecnie popularną rozrywką oraz ekscytującą formą podejmowania ryzyka. I właśnie z tych powodów może też uzależniać człowieka, który się mu bez opamiętania poddaje. Istnieje wiele miejsc, w których da się legalnie uprawiać hazard, począwszy od gry w pokera w domu kolegi, aż po kasyna w Las Vegas. W pubach stoją „jednoręcy bandyci”, można robić zakłady przez internet, grać w bingo, kupować kupony na loterię i karty‑zdrapki. Niemal wszystkie formy hazardu dostępne są na odległość – przez internet lub przez cyfrową telewizję czy telefon.
Hazard według Słownika języka polskiego oznacza ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik zależy wyłącznie od przypadku. Gry hazardowe są formą rozrywki – z jednej strony przyjemną i pozwalającą na oderwanie się od rzeczywistości, z drugiej strony niosą za sobą ryzyko uzależnienia się. Łączą prawa matematyki i silne emocje.
Kasyna używają różnych chwytów marketingowych, aby zwabić gracza do zaryzykowania jak największej ilości pieniędzy. Często tanio lub w ogóle nie płacąc, można dostać tam alkohol, co zachęca ludzi uzależnionych. Nadużycie alkoholu zmniejsza zdolność podejmowania mądrych decyzji.
Zakłady loterii są prezentowane w mediach jako ośrodki wspierające edukację i programy socjalne. Jednak badania dowodzą, że tych, którzy grają na loterii, często nie stać tak naprawdę na to, by grać… Pokusa szybkiego i łatwego wzbogacenia się dotyczy przede wszystkim tych, którzy są w beznadziejnej sytuacji finansowej. Szansa wygranej jest minimalna, co oznacza, że z powodu gry wielu ludzi popada w ruinę.
Dlaczego dochód z loterii nie podoba się Bogu? Wielu ludzi twierdzi, że gra na loterii, by móc wesprzeć pracę Kościoła lub innych humanitarnych organizacji. Mimo że mają dobre intencje, w rzeczywistości niewiele z pieniędzy zarobionych w ten sposób wydają na to, na co zamierzali. Badania wykazują, że przytłaczająca ilość grających, kilka lat po rozpoczęciu gry, jest w gorszej sytuacji finansowej, niż zanim zaczęli grać. Bardzo niewiele z tych osób, jeśli w ogóle ktokolwiek, daje pieniądze na dobre cele. Co więcej, Bóg nie potrzebuje naszych pieniędzy, aby rozpocząć swoje działanie na całej ziemi. Fragment z Księgi Przysłów 13,11 mówi: Przepadnie bogactwo podstępnie zagarnięte, a krok za krokiem zdobywane – rośnie. Bóg jest suwerenny, i zaspokoi potrzeby swojego Kościoła w sposób uczciwy.
1 List św. Pawła do Tymoteusza (Tm 6,10) mówi, że …korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. List do Hebrajczyków 13,5 oznajmia: Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie opuszczę cię ani pozostawię.
Dla sprawiedliwości trzeba jednak wprowadzić rozróżnienie pomiędzy „hazardzistami towarzyskimi” i „patologicznymi”. Wielu ludzi uprawia hazard w charakterze rozrywki i nie ma to niekorzystnego wpływu na ich życie. Takich ludzi moglibyśmy nazwać hazardzistami towarzyskimi. Postrzegają oni hazard jako formę rozrywki i traktują koszty z nią związane jako zapłatę za możliwość dobrej zabawy. Tacy „hazardziści towarzyscy” mają kontrolę nad tym, ile czasu i pieniędzy wydają na uprawianie hazardu, a jeśli chcą zrezygnować, są w stanie to zrobić.
Jeśli chodzi o „hazardzistów patologicznych”, to mamy do czynienia z brakiem kontroli. „Hazardziści patologiczni” uprawiają hazard nawet wtedy, gdy doświadczają negatywnych konsekwencji swoich nawyków związanych z hazardem.
Jednym z powodów, dla których hazard tak łatwo uzależnia, jest dreszczyk emocji lub podniecenie, jakiego dostarcza. Poza tym mamy jeszcze aspekt ucieczki od kłopotów i presji codziennego życia, jaki może zaoferować nam hazard. Kolejną pokusą jest możliwość wygrania pieniędzy – „patologiczny hazardzista” nieustannie próbuje rozpracować system.
W takim właśnie przypadku, gdy człowiek traci kontrolę nad rzeczywistością, w której się znajduje, hazard staje się czymś złym, czymś co prowadzi do upadku, do zniszczenia życia własnego i bliskich osób. Takie patologiczne uprawianie hazardu może mieć poważne konsekwencje, a u niektórych ludzi wywołać prawdziwą obsesję. Może to doprowadzić do takich problemów, jak: izolacja, zniszczenie ważnych relacji, marnowanie czasu i pieniędzy na tylko tę jedną formę aktywności, pożyczanie pieniędzy od przyjaciół i rodziny, kradzieże i długi, kłamstwa w celu ukrycia braku pieniędzy i zapotrzebowania na większe sumy, trudności w pracy lub w nauce, trudności psychologiczne, emocjonalne i fizyczne; utrata pracy, niska samoocena, popadanie w inne zgubne uzależnienia.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czarno na białym jest napisane: Gry hazardowe (karty itp.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze sprawiedliwością. No bo nie są. Czy ktokolwiek, kto biegnie do punktu złożyć kupon totolotka, pomyślał kiedykolwiek, że popełnia grzech? Samo granie w tego typu grę grzechem nie jest. Ale może do grzechu prowadzić. I to bardzo ciężkiego.
Dalej Katechizm wyjaśnia: Gry hazardowe stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony uznać jej za znaczącą.
Wydaje się więc oczywiste, że hazard, nawet zwykła gra w totka, może być bardzo ciężkim grzechem, jeśli powoduje czyjąkolwiek krzywdę – samego grającego czy jego najbliższych.
Z hazardem jest trochę podobnie jak z alkoholem. Alkohol sam w sobie nie jest niczym złym. Dlatego zdziwienie księży wywołują czasem dorośli ludzie, którzy spowiadają się: „Piłem alkohol”. Ale nadużywanie alkoholu z pewnością jest grzechem, i nieraz bardzo ciężkim.
Mnóstwo rzeczy na tym świecie nie jest z natury ani czymś złym, ani czymś dobrym. Dopiero to, w jaki sposób ich używamy, prowadzi do zła lub do dobra.
Co może zrobić członek rodziny hazardzisty?
• Nie wstydź się grania swojego bliskiego – on jest za to odpowiedzialny.
• Mów otwarcie hazardziście o jego niewłaściwym postępowaniu.
• Nie musisz dłużej kontrolować hazardzisty – pozwól mu ponosić konsekwencje swoich działań.
• Patologiczny hazard jest rodzajem choroby – zacznij gracza zachęcać do leczenia.
• Ochraniaj siebie, poszukaj sojuszników.
• To hazardzista jest odpowiedzialny za spłatę długów – nie musisz tego robić za niego.
Dziewico Maryjo, Matko Pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuszczasz dziecka wołającego o pomoc, której ręce nieustannie pracują dla dobra Twoich umiłowanych Dzieci, a serce przepełniają Boża Miłość i nieskończone Miłosierdzie – zwróć ku mnie swoje spojrzenie pełne współczucia.
Ty wiesz, jak bardzo brak mi nadziei i jak cierpię, i wiesz, jak te węzły mnie paraliżują.
Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązywanie zawiłości serc Jego dzieci, w Twoje ręce składam wstęgę mego życia. Nikt, nawet Zły, nie może pozbawić Cię możliwości udzielenia mi miłosiernej pomocy. Nie ma takich węzłów, których Ty nie mogłabyś rozwiązać. Matko Wszechmocna, proszę, weź dzisiaj tę zawiłość… (wymienić, jeśli to możliwe) i dla chwały Boga, dzięki Twojej łasce oraz mocy wstawiennictwa u Twojego Syna Jezusa, mojego Wyzwoliciela, rozwiąż ją… i rozwiąż na zawsze. Jesteś jedyną Pocieszycielką daną mi przez Boga, umocnieniem moich wątłych sił, ubogaceniem w mojej nędzy, oswobodzeniem od wszystkiego, co przeszkadza mi być z Chrystusem. Przyjmij moje wołanie. Chroń mnie, prowadź, strzeż. Ty jesteś moją najpewniejszą ostoją.
Maryjo rozwiązująca węzły, módl się za mną.
Jeśli zauważysz u siebie problemy z nadmiernym hazardem:
• Powiedz o tym osobie, której ufasz – w przeciwnym razie zostaniesz sam ze swoim problemem.
• Unikaj miejsc, w których zazwyczaj grałeś, nie oglądaj grających, ponieważ będzie to wyzwalać w Tobie chęć hazardu.
• Zaprzestań spotkań z osobami, z którymi grałeś. Zacznij spotykać się z tymi, z którymi kontakty zaniedbałeś przez hazard.
• Jeśli zaczniesz fantazjować o zagraniu np. tylko za 10 zł, przypomnij sobie konsekwencje grania.
• Noś przy sobie mało pieniędzy, karty płatnicze i kredytowe zostaw w domu.
• Poproś zaufaną osobę o pomoc w zarządzaniu Twoimi finansami (dopóki nie nauczysz się tego).
• Myśl często o tym, co motywuje Cię do zaprzestania grania.
• Wróć do zainteresowań, które lubiłeś w przeszłości i które zarzuciłeś w związku z graniem.
• Porozmawiaj z pracownikami w bankach i osobami, od których pożyczałeś pieniądze, o formie spłaty. Im zależy przede wszystkim na odzyskaniu pieniędzy, a nie na ukaraniu Ciebie.
• Dbaj o siebie; kiedy będziesz głodny, zły, samotny, zmęczony, znudzony będziesz bardziej podatny na chęć do grania.
• Wyznaczaj sobie krótkie cele: np. jeden dzień bez grania. Jeśli zrealizujesz go, to wyznacz sobie następny (np. jeszcze jeden dzień bez grania).
• Skontaktuj się ze specjalistą – spowiednik – psychiatra – psycholog.
• A przede wszystkim zacznij walczyć o siebie i o swoje życie.
• Zwróć się do Boga, który leczy rany serc ludzkich. Wpadłeś w nałóg, bo oddaliłeś się od Niego. Zawróć ze złej drogi i wróć do Niego. On czeka i zawsze Cię przyjmie.
• Zacznij wołać do Boga w modlitwie serca udręczonego – choćby modlitwą ślepca Bartymeusza: Jezu Chryste Synu Boga Żywego ulituj się nade mną!
• Nie trać nadziei.
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa