Problemy
 
W Ogniu Pomówień, Oszczerstw i Obmowy...
br. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz

Wielki mistrz życia duchowego, św. Franciszek Salezy, poucza nas, że człowiek ma na tej ziemi trzy rodzaje życia. Najważniejszym z nich żyje dusza znajdująca się w stanie łaski. Jest to życie duchowe, owo „jedynie konieczne”, o którym Pan Jezus mówi Marcie i Marii (Łk 10,42). Życie to człowiek otrzymuje w chrzcie świętym, traci je dopuszczając się grzechu śmiertelnego, może jednak odzyskać je poprzez spowiedź.

 

Jakkolwiek życie duchowe – stanowiące zaczątek życia wiecznego – jest najważniejsze, to nie jest ono naszym jedynym życiem. Nie moglibyśmy wszak zostać ochrzczeni, gdybyśmy najpierw nie mieli naszego życia doczesnego, trwającego od poczęcia do śmierci. Życie to jest nie tylko bardzo ważne, ale także bardzo delikatne.

 

Jakkolwiek każdy z nas powinien raczej umrzeć tysiąc razy, aniżeli popełnić jeden tylko grzech śmiertelny, to w praktyce wiemy dobrze, że dużo łatwiej jest zgrzeszyć niż umrzeć. Nieczęsto stajemy wszak twarzą w twarz ze śmiercią – często zaś, nawet jeśli nie grzeszymy, nękają nas śmiertelnie niebezpieczne pokusy. O ile jednak łatwiej jest utracić życie łaski, o tyle życia doczesnego raz utraconego nie możemy już odzyskać: Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9,27). Owszem, nasze ciała wstaną z martwych – ale nie będzie to już drugie życie doczesne, w którym można się jeszcze poprawić i uświęcić. Toteż także życiu doczesnemu, jakkolwiek jest ono mniej ważne od życia duchowego, należy się ogromna troska i szacunek.

 

Oszczerca Jak Morderca

Obok duchowego i doczesnego, człowiek posiada także jeszcze jedno życie, które możemy nazwać życiem społecznym i które zasadza się na dobrym imieniu. Traci się je poprzez niesławę. Podobnie jak życie doczesne, także życie społeczne można stracić w sposób zawiniony albo niezawiniony. Ktoś może wszak zginąć w wypadku z winy własnej lub cudzej. Ktoś może zostać zamordowany, a ktoś – choć dziś to już rzadkość – sprawiedliwie skazany na śmierć. Tak też zdarza się, że ktoś ciężko sobie pracuje na utratę dobrego imienia. Bywa jednak i tak, że człowiek jest go pozbawiony niegodziwie: obmową, oszczerstwem, fałszywym oskarżeniem…

 

Trzymając się swojego wywodu, św. Franciszek Salezy nie waha się nazwać oszczercy mordercą. Co więcej, zauważa, że „jednym cięciem popełnia on trzy zabójstwa”, ponieważ pozbawia siebie samego oraz swoich słuchaczy życia duchowego, a ofiarę życia społecznego.

 

Każdy z nas ma absolutny obowiązek dbania o własne życie duchowe, a także obowiązek dbania o życie doczesne, które jednak można narazić albo wręcz poświęcić dla sprawy proporcjonalnie ważnej (jak wiara, ojczyzna, życie bliźnich).

 

Podobnie rzecz ma się z naszym życiem społecznym. Jest ono wielkim skarbem i trzeba o nie dbać. Zresztą, jest to łatwiejsze aniżeli dbanie o zdrowie cielesne. Codzienne praktykowanie cnót, na których opierają się nasze relacje z bliźnimi (jak rzetelność, słowność, uczciwość) generalnie rzecz ujmując zapewnia nam ich szacunek.

 

Niekiedy jednak nasze dobre imię przestaje zależeć od nas samych. Dzieje się tak, kiedy padamy ofiarą oszczerstwa i fałszywych oskarżeń. Co czynić w takiej sytuacji?

 

Prawo Do Obrony

Po pierwsze – tak samo, jak kiedy ktoś nastaje na nasze życie doczesne – można się bronić. Owszem, obrona przed oszczerstwem nie jest łatwa. Św. Filip Nereusz ilustrując tę prawdę, polecił pewnej plotkarce rozpruć na jednym z rzymskich placów poduszkę, a następnie pozbierać rozsypane pierze. Daremny wysiłek! Wiatr rozniósł już leciutkie piórka po całym mieście. Podobnie dzieje się z lekkimi jak piórka, ale morderczymi jak pociski oszczerstwami. Tak czy owak, mamy prawo do obrony, oczywiście proporcjonalnej do sytuacji. Tak jak przecież nie pozbawimy życia kogoś, kto nam nadepnął na nogę, tak też nie będziemy angażować sztabu adwokatów czy dziennikarzy przeciw komuś, kto sobie z nas zażartował.

 

Obowiązek dbania o dobre imię nie jest jednak absolutny, a prawo obrony nie stanowi bezwarunkowego nakazu. Podobnie jak w przypadku napaści „można” nie przeradza się w „trzeba”. W przypadku obrony życia doczesnego, jeśli nie ma innej możliwości ratunku, mamy prawo zabić napastnika. Generalnie jednak nie jest to obowiązkiem – można też zdecydować się na poświęcenie własnego życia, na przykład z myślą o tym, aby znajdującemu się w stanie grzechu śmiertelnego napastnikowi nie odebrać szansy nawrócenia. Są jednak sytuacje, w których powinność obrony nie dopuszcza takiego wyboru. Jest tak na przykład wtedy, kiedy od naszego ­życia zależy życie innych ludzi. Jedyny żywiciel rodziny ma obowiązek ocaleć: nie tyle dla siebie samego, co dla tych, którym jest potrzebny.

 

Analogicznie rzecz ma się z obroną życia społecznego. Niektórzy mogą, za przykładem samego Zbawiciela, milczeć wobec fałszywych oskarżeń – czyniło tak wielu świętych (np. św. Gerard Maiella i św. Dominik Savio). Jest to wybór heroiczny – i skądinąd, zanim go podejmiemy, warto zastanowić się, czy mamy nań dostatecznie dużo duchowych sił. Inaczej jest jednak, kiedy od naszego dobrego imienia zależy dobro publiczne, a zwłaszcza zbawienie dusz. Wówczas obrona nie jest tylko prawem, ale także obowiązkiem. O ile bowiem wolno nam nadstawić własny drugi policzek, o tyle nie możemy pozwalać na to, żeby policzkowano Kościół i mordowano dusze.

 

Obrona przed niesławą nie może jednak nigdy przerodzić się w nienawiść. Co więcej – zwłaszcza, jeśli spotyka nas zaszczyt cierpienia dla imienia Jezusa (Dz 5,41) – trzeba miłować naszych prześladowców: błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (Łk 6,28).

 

Wybaw Mnie, Panie!

Niezależnie od tego, czy bronimy się, czy też milczymy, warto to trudne i bolesne doświadczenie odarcia z dobrego imienia wykorzystać dla wzrostu w cnocie – umacniając nasze „jedynie konieczne” życie duchowe.

 

Nieczęsto zdarza się, abyśmy byli traktowani naprawdę niesprawiedliwie. Owszem, niesprawiedliwy jest ten, co nas oczernia. Ale… Mówią o nas: „złodzieje”? – czyż rzeczywiście wiele razy nie okradliśmy naszego Boga z należnej Mu chwały? Mówią: „mordercy”? – czyż naszymi grzechami nie przybiliśmy do krzyża Pana Jezusa? Mówią: „malwersanci”? – czy rzeczywiście nie zdefraudowaliśmy nieprzebranych skarbów łaski? Tak czynili święci, z pokorą dostrzegając prawdę nawet w fałszywych oskarżeniach.

 

Od pragnienia bycia szanowanym, wybaw mnie, Panie! – modlił się Sługa Boży kardynał Merry del Val, autor przepięknej Litanii pokory. Jest to modlitwa niełatwa, modlitwa, która z trudem przechodzi przez gardło. Mimo to warto pochylić się nad nią, zwłaszcza pośród tego rodzaju prób.

 

Od lęku przed upokorzeniem… Od lęku przed wzgardą… przed odtrąceniem… przed oszczerstwami… przed podejrzeniami… przed obelgami… wybaw mnie, Panie!

br. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa