Święte wzory
 
Magdalena Zofia Barat - Służebnica Serca Jezusowego
Adam Kowalik

110 lat temu, 24 maja 1908 roku papież św. Pius X beatyfikował Magdalenę Zofię Barat, świątobliwą zakonnicę, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Serca Jezusa (Sacré Coeur). Dokładnie 17 lat później Ojciec Święty Pius XI ogłosił ją świętą. W ten sposób Kościół docenił trud budowy przez tę wybitną kobietę wspólnoty zakonnej oraz wytrwałą działalność mającą na celu przywrócenie w rodzinach francuskich, a później także w innych krajach, panowania Chrystusa.

 

Wieczorem 12 grudnia 1779 roku w Joi­gny, średniowiecznym miasteczku leżącym w środkowej Francji na terenie diecezji Sens, wybuchł pożar. Pod wpływem stresu, będąca w siódmym miesiącu ciąży Magdalena, żona bednarza i hodowcy winorośli, Jakuba Barat, urodziła przedwcześnie córeczkę. Dziecko była bardzo słabe, toteż zaraz z rana, brat noworodka, jedenastoletni Ludwik w towarzystwie sąsiadki, poniósł Magdalenę Zofię do chrztu.

 

Chłopiec bardzo poważnie potraktował obowiązki ojca chrzestnego. Kilka lat później, gdy po uzyskaniu święceń diakonatu musiał pewien czas spędzić w domu rodzinnym, w oczekiwaniu na ukończenie przepisanego prawem dla święceń kapłańskich wieku 21 lat, postanowił całą wiedzę i doświadczenie religijne jakie posiadał, przekazać Zofii. Nauczycielem był bardzo wymagającym. Sam wychowany w środowisku przesiąkniętym duchowością jansenizmu, bardzo surowo traktował uczennicę. Jednak dzięki jego wysiłkom Zofia stała się jedną z lepiej wykształconych kobiet ówczesnej Europy.

 

Szczęśliwe dzieciństwo Zofii zakłócił kataklizm dziejowy – wybuch rewolucji francuskiej. Po potępieniu przez papieża Piusa VI narzuconej duchowieństwu przez Zgromadzenie Narodowe przysięgi na wierność Konstytucji Cywilnej Kleru, Ludwik odwołał złożone przez siebie w dobrej wierze przyrzeczenie. Zaprowadziło to młodego diakona do więzienia, gdzie w każdej chwili groziła mu egzekucja. Aresztowania obawiali się także jego najbliżsi. Na szczęście rządy terroru przeminęły i Ludwik opuścił więzienną celę. Wkrótce zabrał do Paryża ze sobą Zofię, by mogła kontynuować edukację.

 

Powołanie do życia zakonnego

 

Dorastająca dziewczyna zapragnęła poświęcić swe życie Bogu i wstąpić do Karmelu. Wówczas było to jednak niemożliwe, bowiem Francją nadal rządzili wrogowie Kościoła. Póki co zgłębiała tajniki teologii oraz katechizowała dzieci z sąsiedztwa.

 

Na początku 1800 roku do Francji wrócił z emigracji o. Józefa Varin, współpracownik zmarłego trzy lata wcześniej o. Léonora‑Franciszka de Tournély, założyciela stowarzyszenia księży działających na rzecz restytucji zakonu jezuitów we Francji. Z kapłanem tym zaprzyjaźnił się ks. Ludwik Barat. Za pośrednictwem brata poznała go także Zofia. Ojciec Varin zachęcał ją, by oddała się Najświętszemu Sercu Bożemu i przystąpiła do tworzonego właśnie żeńskiego Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa. Jego członkinie, obok życia kontemplacyjnego, miały zająć się edukacją dziewcząt.


Niestety papież nie widział potrzeby powołania do życia nowego instytutu, a zdecydowanym na życie konsekrowane czcicielkom Serca Jezusowego zalecił, by wstąpiły do założonego nieco wcześniej zgromadzenia Diletti di Gesu. Za namową o. Varin i brata Ludwika, także Zofia Barat zdecydowała się przyłączyć do tej wspólnoty. Siostry miały żyć według reguły napisanej przez włoskiego zakonnika Mikołaja Paccanariego.

 

Podczas uroczystej konsekracji, która miała miejsce 21 listopada 1800 roku, cztery francuskie postulantki, a wśród nich Magdalena Zofia Barat, poświęciły się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Rok później wyjechały do Amiens, gdzie zgromadzenie otwarło pierwszą szkołę z internatem dla dziewcząt.

 

7 czerwca 1802 roku Zofia złożyła śluby wieczyste. W kolejnych latach wdrażała się w życie konsekrowane oraz zdobywała umiejętności pedagogiczne. Jak później wspominała, wielkim impulsem do rozwijania wspólnoty Diletti di Gesu była chęć zadośćuczynienia Sercu Jezusa za grzechy rewolucji, a także za herezję jansenizmu, przez nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu. Siostrom przyświecał także cel przywrócenia obecności Pana Jezusa w życiu rodzinnym we Francji.

 

Matka przełożona

 

Szybko okazało się, że pierwsza przełożona Maria Franciszka Loquet nie radziła sobie z zarządzaniem szkołą i wspólnotą, w związku z czym z woli przełożonych jej obowiązki przejęła Magdalena Zofia Barat. Było to poważne wyzwanie dla młodej, niedoświadczonej zakonnicy i przysporzyło jej wielu trosk. W dodatku wkrótce potem władze napoleońskie wymusiły podział Diletti di Gesu i utworzenie z jej francuskiej części nowego zgromadzenia, które przyjęło nazwę: Stowarzyszenie Pań Nauczania Chrześcijańskiego. W tym czasie szkoła w Amiens cieszyła się rosnącą popularnością. Oprócz pensji dla córek z zamożniejszych rodzin, siostry otwarły przy niej także szkółkę dla ubogich dzieci dochodzących na zajęcia z miasteczka.

 

Pod koniec 1804 roku nadarzyła się okazja do otwarcia nowego domu w dawnym klasztorze Sainte Marie d’en Haut w Grenoble. Róża Filipina Duchesne (kanonizowana w 1988 roku), przed rewolucją nowicjuszka wizytek, zgromadziła tam grupę pobożnych kobiet. Szukały wspólnoty zakonnej, do której mogłyby się przyłączyć. W związku z tym nawiązały kontakt z kapłanami opiekującymi się Diletti di Gesu.

 

Wkrótce Zofia, jako przełożona zgromadzenia, udała się do Grenoble, by formować świeżo przyjęte kandydatki. Uczyła je życia zakonnego nowego typu – czynnego, bez kraty w rozmównicy, z ograniczoną ilością modlitw chórowych, za to ze zwiększonym czasem adoracji indywidualnej. Te ostatnie modyfikacje wynikały m.in. z potrzeby oszczędzania przez siostry nauczycielki głosu, który był dla nich narzędziem pracy. Nowość dla zapatrzonych w dawne wzorce zakonne postulantek stanowiło także oparcie organizacji zgromadzenia żeńskiego na wzorach jezuickich. Miast autonomicznych wspólnot, Stowarzyszenie tworzyło sieć domów pod kierownictwem pełniącej dożywotnio swój urząd przełożonej generalnej. W wyniku wyborów dokonanych w Amiens 18 stycznia 1806 roku matką generalną została s. Magdalena Zofia Barat. W tym czasie wspólnota posiadała już pięć domów.


Nowa przełożona opierała zarządzanie zgromadzeniem na osobistych relacjach z poszczególnymi siostrami. Gdy wspólnota rozrosła się i rozszerzyła po świecie, prowadziła bardzo rozległą korespondencję. Przede wszystkim jednak modliła się i prosiła o pomoc w podejmowaniu decyzji Ducha Świętego.


Przez całe życie Zofia Barat zmagała się ze słabością ciała. Post, w jaki wdrażał ją niegdyś brat, źle wpłynął na jej układ trawienny. Z dolegliwościami zdrowotnymi zmagała się przez całe życie. Na przekór temu obowiązki zmuszały ją do częstych podróży, co niejednokrotnie stanowiło dla niej prawdziwą udrękę.

 

Podczas jednej z wizyt w Chambéry poznała ks. Józefa Marię Favre’a, który wkrótce został jej kierownikiem duchowym. Zainspirowany duchowością św. Franciszka Salezego oraz św. Alfonsa Marii de Liguoriego, kapłan ten pomógł jej odkryć prawdziwą miłość Pana Jezusa. Pozbyła się balastu zbytniego rygoryzmu, pozostałości po młodości spędzonej w środowisku ulegającym wpływom jansenizmu. Ojciec Favre zachęcał siostry do częstego przyjmowania Komunii Świętej. Wówczas lepiej poznała i w większym niż dotąd stopniu zafascynowała się Najświętszym Sercem Pana Jezusa.


Działalność zgromadzenia napotykała trudności. Od początku istnienia Stowarzyszenia Pań Nauczania Chrześcijańskiego Zofia Barat zmuszona była toczyć walkę o jego kształt z uzurpującym sobie prawo do przewodzenia wspólnocie ks. Saint-Estève. Niestety, jego wizja reguły odbiegała od tego, czego pragnęły siostry zainspirowane ideami o. de Tournély i ks. Varin. Najbardziej rażące było pominięcie w sporządzonym przez niego statucie kultu Serca Jezusowego. Kontrowersja przybrała na sile, gdy po upadku Napoleona ks. Saint‑Estève zamieszkał w Rzymie i stamtąd, jako sekretarz ambasady francuskiej, próbował narzucać swoją wolę zgromadzeniu, posuwając się nawet do kłamstw. Matka Barat wykazała się silną osobowością. Ostatecznie działania owładniętego egoizmem duchownego zostały zdemaskowane i pokrzyżowane.

 

Zgromadzenie Serca Jezusowego

 

Klęska Napoleona i restauracja monarchii to niewątpliwie wydarzenia nader pomyślne dla działalności Stowarzyszenia Pań Nauczania Chrześcijańskiego. W 1815 zgromadzone w Paryżu siostry‑profeski jednogłośnie przyjęły Konstytucje napisane przez Magdalenę Zofię z pomocą ks. Varin, a jednocześnie zatwierdziły nową nazwę, która brzmiała: Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Serca Jezusowego (Sacré Coeur). Postanowiono także otworzyć dom generalny w Paryżu, gdzie miała zamieszkać matka Zofia.

 

Zgromadzenie bardzo szybko się rozwijało. Rosła ilość domów we Francji oraz poza granicami kraju. W 1818 roku Filipina Duchesne udała się za ocean i otwarła nową placówkę w Luizjanie. Rok po zatwierdzeniu przez papieża Leona XII w 1826 roku konstytucji zgromadzenia funkcjonowało już 27 domów. Żywiołowość rozwoju ilościowego klasztorów Zgromadzenia Sióstr Sacré Coeur budziło wiele problemów natury organizacyjnej, z którymi Zofia Barat musiała sobie poradzić. Wielkiej roztropności wymagały nominacje przełożonych dla poszczególnych wspólnot.

 

Początkowo wśród hierarchów istniały wątpliwości, czy Zgromadzenie Sióstr Sacré Coeur może być zaliczone do grona zakonów. Dotąd określano tą nazwą wspólnoty o ślubach uroczystych i konsekracji zakonnej. Nie zaliczano do nich np. szarytek. Długo z podejrzliwością biskupi spoglądali na pewną swobodę, z jaką siostry sercanki poruszały się poza klasztorem, by wypełnić powierzone im obowiązki. Zwolnienie od klauzury papieskiej traktowano jako coś wyjątkowego i przejściowego, wynikającego z nadzwyczajnej sytuacji Kościoła po rewolucji. Dopiero z czasem okazało się, że w tym względzie siostry Sacré Coeur odpowiadały na wyzwania nadchodzącej epoki, a krzewienie w sercach młodych dziewcząt umiłowania dla Jezusa i Maryi przyczyniało się do rechrystianizacji Francji.

 

Obfity plon

 

Pełne poświęcenia i wytrwałej pracy życie ziemskie Magdaleny Zofii Barat, gorliwej czcicielki Najświętszego Serca Pana Jezusa, ale także, dodajmy, Niepokalanego Serca Maryi, zakończyło się 25 maja 1865 roku, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Żegnające swą pierwszą przełożoną Zgromadzenie Sióstr Sacré Coeur, posługujące w Europie, obu Amerykach i Afryce, liczyło wówczas 89 domów, w których mieszkało 3500 zakonnic. Przy 84 domach sercanki prowadziły pensje dla dziewcząt, z kolei przy 74 placówkach istniały bezpłatne szkoły dla uboższych dzieci. Warto zaznaczyć, że jeszcze za życia Świętej, Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Serca Pana Jezusa zawitało na ziemie polskie. W 1843 roku Siostry zamieszkały we Lwowie, a w 1857 otwarły dom w Poznaniu.

 

Kościół wspomina postać św. Magdaleny Zofii Barat co roku 25 maja.

 

Adam Kowalik


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
W tej Hostyi jest Bóg żywy
W ciągu ostatnich 11 lat na dwóch przeciwległych krańcach naszego kraju – w Sokółce i Legnicy – wydarzyły się cuda eucharystyczne: fragmenty konsekrowanych Hostii zamieniły się w mięsień sercowy cierpiącego człowieka w stanie agonalnym… Co nam chce powiedzieć Boża Opatrzność poprzez te nadzwyczajne wydarzenia? Na pewno potwierdzić Prawdę, że Chrystus Pan jest ukryty w Najświętszym Sakramencie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Z wizytą u Serdecznej Matki
Bartłomiej Tumiłowicz

W drugim tygodniu maja odbyła się kolejna pielgrzymka Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Dla 34 wylosowanych osób był to wyjątkowy czas, spędzony przed obliczem Najświętszej Maryi Panny.

 

Do Portugalii przylecieliśmy późnym wieczorem 8 maja. Część osób była pierwszy raz za granicą i pierwszy raz leciała samolotem. „To dla mnie podróż życia”. „Nie wierzyłam, że kiedykolwiek uda mi się tutaj dotrzeć”. „Całe życie o tym marzyłem i wreszcie się udało”. Te i inne podobne opinie padały z ust pielgrzymów. Niedopisujące zdrowie czy ponad 80 wiosen nie były przeszkodą w podróży. Znajomi mi powtarzali, że chyba oszalałam, że sobie nie poradzę i żebym lepiej nie jechała. Ja jednak się uparłam, bo bardzo chciałam odwiedzić swoją Mamę – opowiadała jedna z pań.

 

Pierwszy poranek w Portugalii zaczęliśmy Eucharystią sprawowaną w Kaplicy Objawień przez kapłana, który przez cały wyjazd sprawował nad naszą grupą opiekę duchową. Na Mszy Świętej, odprawianej w intencjach nadesłanych do Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi, było obecnych także wielu obcokrajowców. Najświętsza Ofiara Pana Jezusa ma przecież wymiar uniwersalny. Nie zapomnieliśmy również o uczestnikach akcji „Twoje światło w Fatimie”. Małe świeczki, które otrzymaliśmy, zostały przetopione na duże, metrowe świece wotywne. Zapaliliśmy ich tym razem w Fatimie aż 108, pokazując modlitewne zaangażowanie Polaków.

 

Następnie udaliśmy się do Muzeum Sanktuarium Fatimskiego, gdzie podziwialiśmy korony Matki Bożej, liczne wota i pamiątki przekazane przez Ojca Świętego, Jana Pawła II. Papież-Polak towarzyszył nam również podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej, ponieważ rozważaliśmy komentarze jego autorstwa. Mimo że podczas prawie całej pielgrzymki towarzyszył nam deszcz, to w czasie Drogi Krzyżowej świeciło słońce. – Mama zadbała o pogodę – powtarzali wtedy pielgrzymi. Długa i miejscami stroma dróżka, wijąca się między drzewkami oliwnymi i drzewami dębu korkowego nie osłabiła sił Apostołów Fatimy. Zapytałem jedną z najstarszych uczestniczek pielgrzymki, czemu sobie nie usiądzie, gdy czytane są rozważana. Usłyszałem odpowiedź: Pan Jezus, idąc z Krzyżem nie siadał, więc i ja mogę postać.

 

W modlitewnym nastroju doszliśmy do Aljustrel, gdzie zwiedzaliśmy skromne domy, w których mieszkali pastuszkowie. Logika Pana Boga jest zdumiewająca. Tak ważne dla ludzkości przesłanie zostało przekazane przez Maryję trójce dzieci w ubogiej portugalskiej wiosce. Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie – słowa Pana Jezusa, zapisane w Ewangelii, ukazują tutaj swoją szczególną wartość.

 

Wieczorem, na placu przed bazyliką, uczestniczyliśmy w modlitwie różańcowej, prowadzonej w wielu językach, co po raz kolejny pokazuje bogactwo różnorodności Kościoła. Piękna procesja z krzyżem i figurą Matki Bożej Fatimskiej jest wzruszającym symbolem czci dla naszego Zbawiciela i Jego Matki.

Kolejnego dnia, po Mszy św. udaliśmy się na zwiedzanie okolicznych klasztorów w Batalhi i Alcobaça oraz sanktuarium w Nazaré. Piękne budowle świadczą o dawnej sile katolickiej Portugalii. Jednocześnie jest to przygnębiające, gdy widać, że te kościoły są odwiedzane prawie wyłącznie przez turystów – zakonników wygnano ponad 150 lat temu, a w ciągu tygodnia sprawowana jest jedynie jedna Msza Święta.

 

Wieczorem pożegnaliśmy się z naszą Mamą Różańcem i procesją. Następnego dnia o piątej rano opuściliśmy Fatimę ze śpiewem „O Maryjo, żegnam Cię”.

Szczęśliwi wróciliśmy do kraju z torbami pełnymi dewocjonaliów dla bliskich, wzruszeniem w sercu i poczuciem, że Niepokalane Serce Maryi czuwa nad nami.

 

Bartłomiej Tumiłowicz

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za książkę o św. Ojcu Pio. Postać tego kapucyna fascynowała mnie od czasu, gdy jako mała dziewczynka usłyszałam o niezwykłym zakonniku, któremu odnawiają się rany – stygmaty. Jestem ogromnie wdzięczna za ten prezent. Dziękuję Wam za wszystkie materiały i za Waszą – jakże potrzebną – działalność. Niech Was prowadzi Chrystus Zmartwychwstały!

Barbara

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie. Uważnie czytam każdy Pański list i za każdy dziękuję. Prosił Pan w jednym z nich, abym dała świadectwo wiary i otrzymanych łask. Doświadczyłam w swoim życiu wielu takich sytuacji, ale również przeżyłam wiele chwil zwątpienia, kuszenia i działania złego ducha. Wiem, że bez wiary nie doświadczyłabym Dobra, jakim jest łaska Boża, jak też w złych chwilach nie nawróciłabym się bez Bożej Miłości.

Dziś pragnę podzielić się dobrem otrzymanym w łaskach i darach. Moje życie było zawsze ubogie. Wiem, co to głód i jak ważne jest umieć przyjąć pomoc w bardzo trudnych sytuacjach. W takich trudach Pan Bóg przez łaski i opiekę Matki Bożej przyszedł mi z pomocą przez ludzi, których na mej drodze stawiał. Wiedziałam, że nie jestem sama. Gdybym pomocy nie przyjęła, pewnie miałabym pretensje do całego świata. Ale wiara i ufność pokładana w Bogu dała mi nadzieję i – choć było to bardzo trudne – potrafiłam z pokorą przyjąć pomocną dłoń. (…) Inna łaska dotyczyła mnie, gdy w lutym tego roku byłam po operacji. Bardzo cierpiałam. Swoje cierpienia, ból nie do wytrzymania złożyłam w ręce Matki Bożej za dusze czyśćcowe, łącząc się z cierpieniem Chrystusa. W pewnym momencie ujrzałam pochylającą się Matkę Bożą, która dotknęła mojej głowy. Wtedy mój ból nasilił się, a po około 30 minutach odczułam ogromną ulgę.

Dziękuję Wam za Wasze świadectwo wiary i za wszystkie materiały. Bóg zapłać!

Pozdrawiam

Agnieszka

 

 

Szczęść Boże!

Jako praktykujący katolik, ale również tzw. katolik poszukujący, staram się nie tylko modlić, ale też odważnie reagować i walczyć ze złem w oparciu o wartości zawarte w nauce Kościoła. I im więcej poszukuję, tym bardziej wzmacnia się moja wiara. Czytam prasę katolicką, która, niestety, w większości jest mało wyrazista i mało skuteczna w stosunku do ewidentnie wrogiego Kościołowi postkomunistycznego liberalnego lewactwa, chcącego zniszczyć publicznie i systemowo dzieło samego Jezusa Chrystusa.

Zafrapował mnie tytuł ostatniego „Przymierza z Maryją”, który brzmi: „Droga Chrystusa drogą Kościoła”. Zestawienie tych dwóch dróg, tj. Chrystusa i Kościoła wzbudza ciekawość i od razu nasuwa się pytanie, w jakim stopniu reagowałby sam Zbawiciel na bezeceństwa, jakimi jest zarzucany dzisiejszy Kościół? Czy Pan Jezus szedłby drogą dzisiejszego Kościoła? Czy miałby tak tolerancyjną i łagodną postawę, jak niektórzy współcześni hierarchowie? Pytania zostawiam otwarte – do dyskusji. Natomiast jestem przekonany, że Chrystus Pan reagowałby i potępiałby każde zło i bezkompromisowo walczyłby o prawdę. Bo to przecież On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Pozdrawiam serdecznie

Julian

Szczęść Boże!

Przesyłam pozdrowienia z Monachium. Nie mam tutaj prawdziwych przyjaciół. Jedynym moim prawdziwym przyjacielem – jeśli można tak powiedzieć – jest literatura i prasa katolicka. Interesuje mnie historia i polityka, ale nie mam z kim porozmawiać. Mieszkających tutaj Polaków zazwyczaj nie interesują te tematy, a poza tym nie mają czasu. Dlatego staram się czytać jak najwięcej. Bardzo interesującym pismem jest „Przymierze z Maryją”. I dziękuję Wam za nie. Dzięki Wam mogę poznać prawdę i umacniam się w wierze. Jestem katoliczką i pozostanę w mojej wierze, mimo wszelkich antykatolickich błazeństw i szkalowania księży. Niestety, praktycznie codziennie spotykam się z krytyką kapłanów, często bezpodstawną. Co najbardziej bolesne, że krytyka ta wychodzi z ust wielu moich rodaków. Proszę Was o modlitwę.

Hanna

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Od kilku lat mam z Państwem kontakt poprzez „Przymierze z Maryją”. Starałam się również włączać w akcje chrześcijańskie prowadzone przez Państwa Instytut i Stowarzyszenie, wcześniej mieszkając w Bielsku-Białej, a dziś w Biłgoraju.

Dziękuję Wam za wszystkie dewocjonalia, jakie otrzymuję, a ostatnio za wizerunek i figurkę Matki Bożej Fatimskiej, jak również za piękne i bardzo głębokie rozważania na Wielki Post.

Ja i cała moja rodzina jesteśmy wdzięczni, że istnieje Instytut i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz za ciekawe artykuły w „Przymierzu z Maryją”. To pogłębia naszą wiarę, a dzisiejsze czasy są okrutne. To co się dzieje na świecie, a nawet u nas, w Polsce, jest przerażające: szaleństwa środowisk tzw. LGBT, ideologia gender, szkalowanie ludzi wierzących, prześladowanie Kościoła, bluźnierstwa, niszczenie figur świętych. Do czego ten świat zmierza?

Jesteśmy rodziną katolicką od wielu pokoleń i zawsze staramy się popierać mądre i dobre inicjatywy chrześcijańskie. Wiem, że dzięki wytrwałej modlitwie i mocnej wierze w Pana Boga i powierzaniu trudnych spraw Najświętszej Maryi Pannie człowiek wychodzi zwycięsko z każdej, najcięższej nawet sytuacji.

Dziękuję całej Redakcji za wydawanie pisma. Życzę wytrwałości i radości płynącej z prowadzenia tego dzieła. Niech Wam błogosławi Pan Bóg i Najświętsza Maryja Panna.

Teresa

 

 

Szanowni Państwo

Bardzo dziękuję za przesłane do tej pory numery „Przymierza z Maryją”. Przepraszam, że wcześniej nie było z mojej strony żadnego sygnału. Bardzo potrzebuję tej lektury. Jej czytanie umacnia mnie w wierze, tym bardziej że jestem świadoma moich słabości.

Z Panem Bogiem!

Grażyna