Temat numeru
 
Gender, czyli będziecie jak Bóg
Bogusław Bajor

genderGdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę „ludzie”, wtedy gdy ich stworzył (Rdz 5,1-2). Pan Bóg stworzył człowieka z miłości. Z Adama powstała Ewa, aby ten nie był samotny. Z tejże miłości umieścił pierwszych ludzi w Edenie – rajskim ogrodzie. Tam mieli żyć w wiecznej szczęśliwości. Pod jednym wszakże warunkiem – że nie będą spożywać owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego, z drzewa poznania, zastrzeżonego tylko dla Boga. Jednak pierwsi rodzice, skuszeni przez Węża starodawnego obietnicą: tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło, złamali ten zakaz i zostali wygnani z Raju…

 

Odtąd sporo się wydarzyło. Adam i Ewa poznali, co to zło. Musieli doświadczyć trudności, łez, potu, ludzkiej nędzy. Jedno pozostało jednak niezmienne: Zły, żeby zdobyć nasze dusze, ciągle mami nas kłamliwą obietnicą: będziecie jak Bóg. Jednym ze współczesnych oszustw Szatana jest niezwykle groźna ideologia gender…

 

Papież Benedykt XVI przypominał i równocześnie przestrzegał: Według biblijnego opisu stworzenia, do istoty człowieka należy bycie stworzonym przez Boga jako mężczyzna i kobieta. Ten dualizm jest istotny dla istoty ludzkiej, tak jak ją Bóg nam dał. Teraz uważa się, że to nie On stworzył ich mężczyzną i kobietą, ale że dotychczas określało to społeczeństwo, a teraz my sami o tym mamy decydować. Mężczyzna i kobieta jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej, już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę.

 

To jest właśnie istota ideologii gender, która z coraz większą siłą wciska się do naszego życia społeczno‑politycznego, a nawet do szkół i przedszkoli. I jeśli nie postawimy jej tamy, zniszczy rodziny, nie oszczędzając naszych dzieci.

Co to jest gender?

 

Zanim poszukamy odpowiedzi na to pytanie, musimy sobie uświadomić, że w tym jakże pojemnym worku, jakim jest ideologia gender, znajdziemy całą paletę postaw i idei właściwych antychrześcijańskiej rewolucji. Tak więc w nurt ten wpisują się m.in. feminizm, promocja związków osób tej samej płci, edukacja seksualna dzieci, „wolna miłość” (czyli promocja rozwiązłego stylu życia), której nieodłącznymi towarzyszami są antykoncepcja i „prawo” do zabijania nienarodzonych oraz swobodne prawo do zmiany swojej płci i wyboru orientacji seksualnej.

 

By to wszystko mogło zostać przyjęte przez społeczeństwa, często nieświadome zagrożenia, genderyści promują swe idee, przyjmując pozę „obrońców postępu”, niosących światło nauki i walczących o równouprawnienie oraz tolerancję dla wszystkich pokrzywdzonych (przede wszystkim tzw. mniejszości seksualnych).

 

Wróćmy jednak do pytania: Co to jest gender? W języku angielskim słowo gender oznacza rodzaj gramatyczny (np. męski, żeński, nijaki). Ideologowie gender używają jednak tego słowa na określenie czegoś, co nazywają płcią kulturową albo płcią społeczną. Ten eksperyment językowy jest dziełem amerykańskiego psychiatry i seksuologa dr. Johna Moneya, który twierdził, że tożsamość płciowa do ­pewnego momentu jest płynna i można ją kształtować przez wychowanie.

 

– Głównym założeniem tej ideologii jest to, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, lecz kulturowo, w procesie wychowania. Czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej czy żeńskiej, ale takimi stajemy się w procesie wychowania i wpływu najbliższego otoczenia. Zwolennicy tej teorii twierdzą, iż tożsamość płciowa jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem fantazji. A co za tym idzie: jest plastyczna, więc może być dowolnie kształtowana w procesie wychowania – mówi ks. dr hab. Dariusz Oko, teolog i filozof z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

Skoro jednak – według tej iście szatańskiej teorii – rzecz tak naturalna jak płeć może być przez nas kreowana lub modyfikowana, to znaczy, że zmianie podlegać może wszystko. Konsekwencją takiego założenia jest brak wszelkich zasad i punktów odniesienia. Wszystko zatem staje się płynne. Człowiek traci grunt pod nogami.

 

W ten sposób otwiera się pole do eksperymentów społecznych, o jakich nie śnili nawet narodowi socjaliści i komuniści.

Owładnięci manią seksualności

 

Co znamienne, w wypowiedziach osób promujących gender bardzo wiele miejsca zajmuje problematyka seksualna. Ideologowie gender wydają się wręcz owładnięci manią seksualności. Nie bez konsekwencji pozostaje także ich ostentacyjna wrogość do Kościoła katolickiego. – To są przede wszystkim skrajnie lewicowi ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. Ideologia „gender” to realizacja szatańskiego planu: deprawacja i ateizacja, poprzez seksualizację. Jeśli neguje się to, co najwyższe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem, to siłą rzeczy często zapada się w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. Ludzie owładnięci seksem chcą, żeby wszyscy inni żyli podobnie; to szalenie groźne, bo niszczy istotę człowieczeństwa, zaburza jego rozwój, niszczy rodzinę. To szczególnie groźne dla młodzieży, bo przy wyznawaniu takich idei może popaść w uzależnienie od seksu. Jeśli dodamy do tego jeszcze możliwość wyboru swej płci i swobodnego wyboru, czy chce się być hetero- czy homoseksualistą, to musimy wprost powiedzieć: tak ukształtowany młody człowiek będzie niezdolny do zbudowania czegoś trwałego – przestrzega ks. Oko.

Korzenie genderyzmu

 

W liście pasterskim na Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku biskupi polscy przypomnieli, że ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo‑kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz ludzi związanych z szeroko pojętą rewolucją seksualną.

 

Z kolei amerykańska specjalistka od ideologii gender Dale O’Leary zwraca uwagę, że w latach 70. ubiegłego wieku do ruchu feministycznego przyłączyli się radykałowie, którzy uważali kobiety za pierwowzór „klasy uciskanej”, a małżeństwo i „obowiązkowy heteroseksualizm” – za narzędzia ucisku. Ta rewolucyjna grupa nawiązuje do Fryderyka Engelsa i jego analizy powstania rodziny. W 1884 roku ten najbliższy współpracownik Karola Marksa pisał: W historii za pierwszorzędny antagonizm należy uznać antagonizm między mężczyzną i kobietą w monogamicznym małżeństwie, a za pierwszorzędny ucisk – ucisk kobiety przez mężczyznę.

Kanadyjska feministka Shulamith Firestone w swej książce Dialektyka płci, opublikowanej w 1970 roku, modyfikując ideę marksistowskiej walki klas, wezwała do „rewolucji klas płciowych”. Według niej celem rewolucji feministycznej jest nie tylko usunięcie przywilejów mężczyzn, lecz w dalszej perspektywie także wyeliminowanie różnicy między płciami.

Innymi ważnymi postaciami, prekursorami współczesnej ideologii gender są m.in. amerykańska feministka (zmarła w 1966 roku) Margaret Sanger, która twierdziła: Kobieta jest upośledzona przez to, że jest żoną i matką. Trzeba uwolnić kobietę od tego haraczu, od tej pańszczyzny, jaką jest ciąża, rodzenie dzieci i zajmowanie się dziećmi.

W środowiskach genderowych cenioną postacią jest Wilhelm Reich (1897–1957), który lansował tezę, że erotyzacja jest idealnym narzędziem do zniszczenia relacji z Bogiem, Kościołem, tradycją, państwem, rodzicami, ładem społecznym.

Ponadto jedną z „idolek” wyznawców swobodnego wyboru płci jest francuska feministka i „życiowa ­partnerka” filozofa Jeana-Paula Sartre’a, Simone de Beauvoir, której zdanie Nikt nie rodzi się kobietą, tylko się nią staje jest hasłem środowisk genderowych.

Idą po nasze dzieci

Ideologia gender święci triumfy w krajach Zachodu. Efektem szaleństwa tej idei „równości płci” jest zakaz używania w takich krajach jak Francja czy Hiszpania słów „matka” – „ojciec” i wprowadzenie bezdusznych: „rodzic A” i „rodzic B”. – Można zapytać: cóż to za cywilizacja, która wykreśla ze swoich słowników podstawowe słowa?! Jeśli nie postawimy temu szaleństwu tamy, będziemy przerabiać doświadczenia zachodnie. Wiem, co mówię, bo w różnych krajach Zachodu spędziłem w sumie 10 lat. Wiem, że „genderyści” koncentrują się na szkole. Chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne według własnych wizji. A musimy pamiętać, że często są to ludzie głęboko seksualnie zaburzeni. Ogólnie ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie – wyjaśnia ks. Dariusz Oko.

W kwietniu 2013 roku na konferencji z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej były omawiane „standardy edukacji seksualnej”. Zakładają one, że dzieci powinny być poddane edukacji seksualnej już przed 4. rokiem życia, a między 9. a 12. rokiem życia dziecko powinno skutecznie nauczyć się stosować środki antykoncepcyjne w przyszłości. Ponadto między 12. a 15. rokiem życia dziecko powinno potrafić samo zaopatrywać się w antykoncepcję. A po 15. roku życia można dziecku wpajać krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa

Widzimy więc jasno, że program lansowany przez genderowców jest programem demoralizacji, który – jeśli zostanie zrealizowany – przyniesie straszne owoce. Propagatorzy tych pomysłów wprawdzie twierdzą, że poprzez edukację seksualną chcą np. wyeliminować zjawisko „niechcianych ciąż”, jednak podobne praktyki w Wielkiej Brytanii czy w Szwecji temu przeczą. W tych krajach pomimo wzmożonej edukacji seksualnej liczba niechcianych ciąż i – co za tym idzie – aborcji wzrosła w ostatnim czasie lawinowo.

 

Słusznie zauważa ks. Oko, że każdy z wymienionych wyżej punktów budzi grozę. I radzi, by reagować. – Niech nasz udział w obronie dzieci polega przynajmniej na mówieniu o tym, ostrzeganiu oraz na wysyłaniu e‑maili i listów do Ministerstwa Edukacji Narodowej w tej sprawie – zachęca kapłan. Zatem, reagujmy!

Założenia i kanały działania gender

W tym miejscu określimy najbardziej ogólne założenia gender (pamiętając, że stanowisko poszczególnych osób związanych z tą ideologią może się w pewnych kwestiach różnić).

• Płeć ma charakter kulturowy – nabyty w procesie wychowania, można ją więc swobodnie modyfikować.

• Należy promować rozwiązły styl życia. Człowiek postrzegany jest przede wszystkim przez pryzmat jego seksualności.

• Tradycyjna rodzina jest przeżytkiem, należy więc przyjąć i zalegalizować różne modele życia, m.in. związki osób tej samej płci.

• Należy wdrożyć edukację seksualną najmłodszych. Prowadzi ona – jak uczy przykład państw Zachodu – do rozwiązłości wśród młodzieży i wzrostu liczby zabójstw nienarodzonych dzieci.

Ideologowie gender oddziałują przez następujące kanały:

Prawodawstwo. 
Dążą do zalegalizowania związków jednopłciowych, zmiany definicji rodziny i zagwarantowania parom tej samej płci prawa do wychowywania potomstwa.

Propaganda i edukacja.
Podejmują działania propagandowe mające uwrażliwić organy państwowe i całe społeczeństwo na rzekomą dyskryminację osób mających problem ze swoją seksualnością. Przygotowuje się ustawy nt. „mowy nienawiści” po to, by w imię walki z tą wydumaną dyskryminacją zamknąć usta obrońcom tradycyjnego ładu ze szczególnym uwzględnieniem osób duchownych.

Poprzez działania w szkołach i na uniwersytetach genderowcy promują błędną tezę, że ideologia gender jest poważną dziedziną nauki. Aktywiści gender promują tzw. edukację seksualną. Jednym z głównych jej rzeczników w Polsce jest Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny – polski odłam amerykańskiej Planned Parenthood Federation of America (­największej na świecie agencji aborcyjnej). Z Federacją współpracuje Ponton – grupa młodych „edukatorów seksualnych”. Inne grupy tego typu w naszym kraju, to Jaskółki z Łodzi oraz krakowskie: Nawigator i Fundacja Falochron.

Kultura i sztuka.
Promują homoseksualizm i zachowania dewiacyjne w szeroko pojętej kulturze i sztuce, szczególnie w filmie i teatrze. Sztuka w wydaniu gender nasączona jest wątkami pornograficznymi i bluźnierczymi.

 

Medycyna. Poprzez zaprzyjaźnione i życzliwe osoby związane ze światem medycznym promują „prawo” do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro (czyli produkcji dzieci z probówek), chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci. Jednocześnie przemilczane są np. kwestie wielu chorób dotykających przede wszystkim homoseksualistów. Ponadto wprowadza się zmiany w programie nauczania personelu medycznego, ukierunkowane na pokazanie, że zachowania homoseksualne są normą etc.

Jestem mężczyzną, więc mam obowiązki męskie

– Jeśli Bóg cię stworzył mężczyzną, pamiętaj, że masz obowiązki męskie. Musisz zachowywać się jak mężczyzna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Musisz odważnie przyjmować wszystkie konsekwencje swych decyzji. Jeśli stworzył Cię kobietą – masz obowiązki kobiece. Zachowuj się, jak przystało na kobietę –
mówił przed laty w krakowskim kościele Mariackim nieżyjący już ksiądz prałat Kazimierz Suder. Oczywiście, życie zmusza nas czasem do nauczenia się i wykonywania zajęć odpowiednich dla płci odmiennej. Niemniej reguła pozostaje niezmienna. Mężczyznami i kobietami stworzył nas Pan Bóg. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. I nie dajmy się ogłupić tym wszystkim, którzy – odrzucając Boga i Jego Prawo – chcą wcielić w życie każdy, choćby najbardziej absurdalny pomysł narodzony z podszeptu Złego, byle tylko oderwać nas od jedności ze Stwórcą.

Uciekając się pod obronę Świętej Bożej Rodzicielki, chrońmy przed nimi nasze dzieci, pamiętając zawsze o przestrodze Jej Syna: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu lepiej byłoby kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (por. Mt 18,6).


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza a Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
100. jubileuszowy numer
Drodzy Przyjaciele,
Przymierze z Maryją – te dwa słowa będące tytułem pisma, którego 100. numer otrzymujecie właśnie do rąk, mogą być jednocześnie receptą na wszystkie problemy osobiste, problemy naszej Ojczyzny, świata i Kościoła.
Przymierze oznacza szczególną relację, związek, więź. Przywodzi ono na myśl historię Narodu Wybranego i tę szczególną więź, jaka łączyła go z Bogiem. Przede wszystkim kojarzy się jednak z Nowym Przymierzem, które zostało zawarte z Bogiem poprzez Ofiarę Jezusa Chrystusa i Jego Zmartwychwstanie.


UWAGA!
Przymierze
z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE
 
Spotkanie z Maryją
Karol Wolniakowski

W dniach 5–8 maja odbyła się kolejna pielgrzymka Apostołów Fatimy, której miałem zaszczyt być jednym z opiekunów. Były to wyjątkowe cztery dni wypełnione obecnością Matki Bożej.

 

Na pierwsze spotkanie z uczestnikami wyjazdu, które odbywało się na krakowskim Kazimierzu, poszedłem lekko stremowany, ponieważ pierwszy raz miałem wyjeżdżać za granicę jako opiekun grupy. Cała trema i niepewność zniknęły jednak dość szybko. Zobaczyłem pielgrzymów pełnych wigoru i zapału, niemogących się doczekać, by odwiedzić Maryję w Fatimie.

 

Pielgrzymka rozpoczęła się już o trzeciej rano, przejazdem na lotnisko w Balicach. Pomimo że dla większości z nas był to pierwszy lot samolotem, na twarzach pielgrzymów nie dało się zauważyć strachu. Wręcz przeciwnie. Wszyscy wiedzieli, że nie może przydarzyć się nam nic złego, ponieważ udajemy się do Matki, której zawierzyliśmy powodzenie naszej wyprawy.

 

Sama Portugalia przywitała nas pięknym słonecznym niebem, wraz z przyjemnie chłodzącymi, delikatnymi podmuchami wiatru. Nie mogliśmy z tego nie skorzystać i nasze odkrywanie kraju trojga fatimskich pastuszków rozpoczęło się zaraz po wylądowaniu w malowniczo ułożonej na brzegu oceanu Lizbonie, którą przejechaliśmy wzdłuż i wszerz. Po tej przejażdżce, wyruszyliśmy do Fatimy.

 

Po przyjeździe do hotelu nikt nie marnował czasu na długi odpoczynek. Jeszcze przed kolacją w zarezerwowanej dla nas kaplicy towarzyszący nam kapłan, ks. Przemysław Drąg, odprawił dla nas nabożeństwo, a późnym wieczorem udaliśmy się na plac przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, w miejsce gdzie 101 lat temu Maryja poleciła wybudować świątynię. Zebraliśmy się tam wraz z tysiącami wiernych, aby uczestniczyć we wspólnym Różańcu i procesji ze świecami.

W Fatimie nie było czasu na nudę. Pomimo bardzo napiętego terminarza, nikt nie narzekał na zmęczenie. Maryja dodawała sił nam wszystkim.

Nazajutrz, zaraz po porannej Mszy Świętej, zwiedziliśmy muzea fatimskie, by następnie odprawić Drogę Krzyżową w miejscu, gdzie pastuszkowie spotkali Anioła, który zapowiedział im Objawienia Matki Bożej. Oczywiście nie mogliśmy pominąć malowniczego miasteczka Aljustrel, gdzie urodzili się i wychowali św. Franciszek i św. Hiacynta Marto oraz ich kuzynka, Łucja dos Santos. To jednak nie był koniec pełnego wrażeń dnia. Zaraz po kolacji przenieśliśmy się na plac, gdzie rozpoczęliśmy palenie ponad 200 świec przesłanych przez polskie rodziny w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

 

Trzeci dzień naszej pielgrzymki przeznaczony został na zwiedzanie. Po Mszy Świętej wyruszyliśmy do urokliwej miejscowości Batalha, gdzie podziwialiśmy klasztor Matki Bożej Zwycięskiej, postawiony jako wotum wdzięczności króla Jana I za zwycięstwo w bitwie pod Aljubarrotą, które przyniosło Portugalii niepodległość. Monumentalne wnętrze wapiennej budowli, będące perłą manuelińskiego stylu gotyckiego, każdego z nas wprawiło w zachwyt.

 

Niemniej podniosłe uczucia towarzyszyły nam w opactwie cystersów Santa Maria de Alcobaça, podobnie jak Batalha wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dzień zwiedzania zakończyliśmy w Nazaré, gdzie z tarasu widokowego zobaczyliśmy wspaniałą panoramę wybrzeża Oceanu Atlantyckiego.

 

Czwarty i zarazem ostatni dzień upłynął nam na podróży do Krakowa. Choć nasza przygoda z Fatimą dobiegła końca, każdy z uczestników mógł czuć się w pełni usatysfakcjonowany. Wyruszyliśmy do Portugalii pełni nadziei i oczekiwania na spotkanie z Maryją, wróciliśmy szczęśliwi i wypełnieni Matczyną miłością.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Na wstępie pragnę wyrazić moją wdzięczność za przysyłane mi materiały… Jako Apostoł Fatimy staram się codziennie szczerze modlić. Staram się też dawać świadectwo choćby w rozmowach z ludźmi, których spotykam na swej drodze, a szczególnie z młodzieżą gimnazjalną, z którą mam styczność. Odpowiadając na ich różnorakie problemy, przytaczam im przykład Objawień Matki Bożej w Fatimie i postawę pastuszków, którzy mimo młodego wieku, tyle wycierpieli, a jednak nigdy nie zapomnieli o modlitwie i rozważaniu Różańca. Co więcej, odmawiali sobie przyjemności, podejmując wiele wyrzeczeń, do których nie byłby zdolny niejeden dorosły.

 

Ja też – ze Zbawicielem – niosę swój krzyż, którym jest choroba mojego syna, Marcina. W wieku 28 lat zachorował na schizofrenię. Ktoś, kto ma lub miał wśród najbliższych kogoś z tą chorobą, potrafi w pełni zrozumieć mój ból, zwłaszcza, że syn mając już 37 lat nadal uważa się za zdrowego i nie chce się leczyć. Od skończenia studiów nie jest w stanie podjąć pracy. Każda moja próba namówienia go na to, by starał się o rentę, bardzo go irytuje. Pozostaje mi jedynie modlitwa w jego intencji i w niej pokładam nadzieję. Syn już raz doznał łaski uzdrowienia – został uleczony z reumatoidalnego zapalenia stawów. Stało się to podczas wizyty Jana Pawła II w Siedlcach w 1999 roku. Syn przebywał wówczas w tutejszym szpitalu na oddziale ortopedycznym. Nam wtedy było dane być bliżej papieża i gorąco modliliśmy się o zdrowie dla syna. Od tego czasu po chorobie nie ma śladu. Nieustannie przypominam synowi to zdarzenie. Wierzę, że Bóg go nie opuści. Jak każda matka chciałabym, aby syn znalazł swą drogę życiową, abym mogła spokojna odejść do Pana. Proszę o modlitwę do Matki Najświętszej w intencji Marcina, licząc na to, że Najlepsza Matka rozumie ból matki. Pan Jezus powiedział przecież: „Proście, a będzie Wam dane”…

 

Pozdrawiam Was serdecznie i modlę się o błogosławieństwo Boże dla całego Apostolatu Fatimy.

Elżbieta z Siedlec

 

 

Droga Redakcjo!

 

Dziękuję serdecznie za przesyłanie tak wartościowej literatury jaką jest „Przymierze z Maryją”. Treści w nim zawarte i problemy tam poruszane stanowią dla mnie oraz moich sąsiadów rzetelną informację na tematy związane z Kościołem w Polsce i na świecie. Obecnie sytuacja moja i mojej rodziny nie jest łatwa, lecz polecam nas wszystkich Opatrzności Bożej. Polecam również Bogu Jedynemu Wasze dzieło i Waszą pracę. Jeszcze raz dziękuję za wszystko i pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże!

Edward z Częstochowy

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Dziękuję z całego serca za modlitewne wsparcie. Głęboko wierzę, że Fatimska Pani ma mnie i moją rodzinę w Swojej opiece. Przekonałam się o tym, gdy przyszło się nam zmierzyć z chorobą nowotworową męża. W lutym 2015 roku przeszedł trudną, trwającą 13 godzin, operację. Usunięto mu guza dna jamy ustnej i języka. Wszyscy mówili, że nie będzie mówił, że będzie miał problemy z połykaniem. Wszystko to było bardzo przerażające. Kiedy zobaczyłam go po operacji, byłam pełna wątpliwości. Wtedy chciałam być tylko sama, daleko od ludzi. W pewnej chwili powiedziałam sobie: „przecież on żyje, a ty musisz zrobić wszystko, żeby wyzdrowiał”. Wtedy zawierzyłam go Bogu Miłosiernemu i Matce Bożej. Cały czas jednak czułam lęk o jego życie i miałam wątpliwości, czy sobie z tym wszystkim poradzę. Wtedy otrzymałam od mojej siostry Nowennę Pompejańską. Już pierwszego dnia modlitwy zaczęłam odzyskiwać spokój wewnętrzny i głęboko wierzyłam, że mój mąż zostanie uzdrowiony. Z dnia na dzień ten spokój się pogłębiał, a ja zaczęłam poświęcać coraz więcej czasu na modlitwę. Każdego dnia odmawiam Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz inne modlitwy. Te około 1,5 godziny dziennie, które na to przeznaczam, pozwala mi się wyciszyć i jest moją siłą do działania. Czuję, że z Bogiem mogę wszystko. Mam w sobie tyle siły i wierzę, że wystarczy mi jej na długo. Wiem, że to wszystko stało się i dzieje się za przyczyną Miłosiernego Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Modlitwa różańcowa jest moim oparciem i błogosławieństwem na każdy dzień.

Serdecznie pozdrawiam

Elżbieta ze Zduńskiej Woli

 

 

Szanowny Panie Redaktorze!

 

Dopiero od niedawna otrzymuję pismo „Przymierze z Maryją” i przyznam, że zaskoczyła mnie informacja o jego tak długim stażu. Szczerze gratuluję tego Jubileuszu, będącego efektem wytrwałej pracy, a przede wszystkim wiary w sens tego posłannictwa.

Jako siedemdziesięciolatek, śledzący nie od dziś wydawnictwa religijne, jestem pod wrażeniem poziomu pisma, podejmowanych tematów i wnikliwości autorów w ich przedstawianiu. Oczywiście – moim zdaniem – istnieją także punkty słabsze albo wywołujące kontrowersje, ale to poniekąd naturalne. (…)

Raz jeszcze gratuluję i – wyrażając szczere uznanie dla pracy Autorów i Wydawcy – życzę owocnej apostolskiej siejby. Szczęść Boże!

Z uszanowaniem

Jerzy z Rybnika

Kochani moi!

 

Dziękuję Bogu za to, że Wasz Instytut istnieje, rozwija się i tak pięknie pracuje dla większej chwały Bożej. Przed laty zachorowałam na nowotwór narządów rodnych. Podjęłam ten krzyż i zwróciłam się o pomoc do Boga z wielkim zaufaniem, aby dodał mi sił. Wszystkie moje cierpienia każdego dnia łączyłam z nieskończonymi zasługami Męki i Śmierci Jezusa Chrystusa, i ofiarowywałam je za nawrócenie grzeszników, za wszystkie dusze w czyśćcu cierpiące, za zbawienie dusz. I to czynię do dzisiaj. Bóg w Swej hojności udzielił mi o wiele więcej łask, niż prosiłam. Pół roku później byłam już po leczeniu. Cały czas czułam pomoc Bożą i opiekę najlepszej z matek, Maryi. Bóg uzdrowił mnie całkowicie. Wróciłam do pracy – jestem pielęgniarką na oddziale wewnętrznym. Jest mi ciężko, bo sił fizycznych mam mniej niż przed chorobą, ale czuję pomoc Trójcy Świętej i Maryi. W moim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu i Jego wola jest w pierwszej kolejności do wypełnienia. Chcę każdemu mówić, że jarzmo Boga jest słodkie, a brzemię lekkie, jeśli wszystko odda się Jemu.

 

Pozdrawiam Was, którzy z miłości do Maryi i Jej Syna podejmujecie tak wspaniałe dzieło. Niech Królestwo Jezusa Chrystusa rozszerza się na serca, które jeszcze Go nie znają. Szczęść Boże!

Maria