Temat numeru
 
Gender, czyli będziecie jak Bóg
Bogusław Bajor

genderGdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę „ludzie”, wtedy gdy ich stworzył (Rdz 5,1-2). Pan Bóg stworzył człowieka z miłości. Z Adama powstała Ewa, aby ten nie był samotny. Z tejże miłości umieścił pierwszych ludzi w Edenie – rajskim ogrodzie. Tam mieli żyć w wiecznej szczęśliwości. Pod jednym wszakże warunkiem – że nie będą spożywać owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego, z drzewa poznania, zastrzeżonego tylko dla Boga. Jednak pierwsi rodzice, skuszeni przez Węża starodawnego obietnicą: tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło, złamali ten zakaz i zostali wygnani z Raju…

 

Odtąd sporo się wydarzyło. Adam i Ewa poznali, co to zło. Musieli doświadczyć trudności, łez, potu, ludzkiej nędzy. Jedno pozostało jednak niezmienne: Zły, żeby zdobyć nasze dusze, ciągle mami nas kłamliwą obietnicą: będziecie jak Bóg. Jednym ze współczesnych oszustw Szatana jest niezwykle groźna ideologia gender…

 

Papież Benedykt XVI przypominał i równocześnie przestrzegał: Według biblijnego opisu stworzenia, do istoty człowieka należy bycie stworzonym przez Boga jako mężczyzna i kobieta. Ten dualizm jest istotny dla istoty ludzkiej, tak jak ją Bóg nam dał. Teraz uważa się, że to nie On stworzył ich mężczyzną i kobietą, ale że dotychczas określało to społeczeństwo, a teraz my sami o tym mamy decydować. Mężczyzna i kobieta jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej, już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę.

 

To jest właśnie istota ideologii gender, która z coraz większą siłą wciska się do naszego życia społeczno‑politycznego, a nawet do szkół i przedszkoli. I jeśli nie postawimy jej tamy, zniszczy rodziny, nie oszczędzając naszych dzieci.

Co to jest gender?

 

Zanim poszukamy odpowiedzi na to pytanie, musimy sobie uświadomić, że w tym jakże pojemnym worku, jakim jest ideologia gender, znajdziemy całą paletę postaw i idei właściwych antychrześcijańskiej rewolucji. Tak więc w nurt ten wpisują się m.in. feminizm, promocja związków osób tej samej płci, edukacja seksualna dzieci, „wolna miłość” (czyli promocja rozwiązłego stylu życia), której nieodłącznymi towarzyszami są antykoncepcja i „prawo” do zabijania nienarodzonych oraz swobodne prawo do zmiany swojej płci i wyboru orientacji seksualnej.

 

By to wszystko mogło zostać przyjęte przez społeczeństwa, często nieświadome zagrożenia, genderyści promują swe idee, przyjmując pozę „obrońców postępu”, niosących światło nauki i walczących o równouprawnienie oraz tolerancję dla wszystkich pokrzywdzonych (przede wszystkim tzw. mniejszości seksualnych).

 

Wróćmy jednak do pytania: Co to jest gender? W języku angielskim słowo gender oznacza rodzaj gramatyczny (np. męski, żeński, nijaki). Ideologowie gender używają jednak tego słowa na określenie czegoś, co nazywają płcią kulturową albo płcią społeczną. Ten eksperyment językowy jest dziełem amerykańskiego psychiatry i seksuologa dr. Johna Moneya, który twierdził, że tożsamość płciowa do ­pewnego momentu jest płynna i można ją kształtować przez wychowanie.

 

– Głównym założeniem tej ideologii jest to, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, lecz kulturowo, w procesie wychowania. Czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej czy żeńskiej, ale takimi stajemy się w procesie wychowania i wpływu najbliższego otoczenia. Zwolennicy tej teorii twierdzą, iż tożsamość płciowa jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem fantazji. A co za tym idzie: jest plastyczna, więc może być dowolnie kształtowana w procesie wychowania – mówi ks. dr hab. Dariusz Oko, teolog i filozof z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

Skoro jednak – według tej iście szatańskiej teorii – rzecz tak naturalna jak płeć może być przez nas kreowana lub modyfikowana, to znaczy, że zmianie podlegać może wszystko. Konsekwencją takiego założenia jest brak wszelkich zasad i punktów odniesienia. Wszystko zatem staje się płynne. Człowiek traci grunt pod nogami.

 

W ten sposób otwiera się pole do eksperymentów społecznych, o jakich nie śnili nawet narodowi socjaliści i komuniści.

Owładnięci manią seksualności

 

Co znamienne, w wypowiedziach osób promujących gender bardzo wiele miejsca zajmuje problematyka seksualna. Ideologowie gender wydają się wręcz owładnięci manią seksualności. Nie bez konsekwencji pozostaje także ich ostentacyjna wrogość do Kościoła katolickiego. – To są przede wszystkim skrajnie lewicowi ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. Ideologia „gender” to realizacja szatańskiego planu: deprawacja i ateizacja, poprzez seksualizację. Jeśli neguje się to, co najwyższe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem, to siłą rzeczy często zapada się w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. Ludzie owładnięci seksem chcą, żeby wszyscy inni żyli podobnie; to szalenie groźne, bo niszczy istotę człowieczeństwa, zaburza jego rozwój, niszczy rodzinę. To szczególnie groźne dla młodzieży, bo przy wyznawaniu takich idei może popaść w uzależnienie od seksu. Jeśli dodamy do tego jeszcze możliwość wyboru swej płci i swobodnego wyboru, czy chce się być hetero- czy homoseksualistą, to musimy wprost powiedzieć: tak ukształtowany młody człowiek będzie niezdolny do zbudowania czegoś trwałego – przestrzega ks. Oko.

Korzenie genderyzmu

 

W liście pasterskim na Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku biskupi polscy przypomnieli, że ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo‑kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz ludzi związanych z szeroko pojętą rewolucją seksualną.

 

Z kolei amerykańska specjalistka od ideologii gender Dale O’Leary zwraca uwagę, że w latach 70. ubiegłego wieku do ruchu feministycznego przyłączyli się radykałowie, którzy uważali kobiety za pierwowzór „klasy uciskanej”, a małżeństwo i „obowiązkowy heteroseksualizm” – za narzędzia ucisku. Ta rewolucyjna grupa nawiązuje do Fryderyka Engelsa i jego analizy powstania rodziny. W 1884 roku ten najbliższy współpracownik Karola Marksa pisał: W historii za pierwszorzędny antagonizm należy uznać antagonizm między mężczyzną i kobietą w monogamicznym małżeństwie, a za pierwszorzędny ucisk – ucisk kobiety przez mężczyznę.

Kanadyjska feministka Shulamith Firestone w swej książce Dialektyka płci, opublikowanej w 1970 roku, modyfikując ideę marksistowskiej walki klas, wezwała do „rewolucji klas płciowych”. Według niej celem rewolucji feministycznej jest nie tylko usunięcie przywilejów mężczyzn, lecz w dalszej perspektywie także wyeliminowanie różnicy między płciami.

Innymi ważnymi postaciami, prekursorami współczesnej ideologii gender są m.in. amerykańska feministka (zmarła w 1966 roku) Margaret Sanger, która twierdziła: Kobieta jest upośledzona przez to, że jest żoną i matką. Trzeba uwolnić kobietę od tego haraczu, od tej pańszczyzny, jaką jest ciąża, rodzenie dzieci i zajmowanie się dziećmi.

W środowiskach genderowych cenioną postacią jest Wilhelm Reich (1897–1957), który lansował tezę, że erotyzacja jest idealnym narzędziem do zniszczenia relacji z Bogiem, Kościołem, tradycją, państwem, rodzicami, ładem społecznym.

Ponadto jedną z „idolek” wyznawców swobodnego wyboru płci jest francuska feministka i „życiowa ­partnerka” filozofa Jeana-Paula Sartre’a, Simone de Beauvoir, której zdanie Nikt nie rodzi się kobietą, tylko się nią staje jest hasłem środowisk genderowych.

Idą po nasze dzieci

Ideologia gender święci triumfy w krajach Zachodu. Efektem szaleństwa tej idei „równości płci” jest zakaz używania w takich krajach jak Francja czy Hiszpania słów „matka” – „ojciec” i wprowadzenie bezdusznych: „rodzic A” i „rodzic B”. – Można zapytać: cóż to za cywilizacja, która wykreśla ze swoich słowników podstawowe słowa?! Jeśli nie postawimy temu szaleństwu tamy, będziemy przerabiać doświadczenia zachodnie. Wiem, co mówię, bo w różnych krajach Zachodu spędziłem w sumie 10 lat. Wiem, że „genderyści” koncentrują się na szkole. Chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne według własnych wizji. A musimy pamiętać, że często są to ludzie głęboko seksualnie zaburzeni. Ogólnie ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie – wyjaśnia ks. Dariusz Oko.

W kwietniu 2013 roku na konferencji z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej były omawiane „standardy edukacji seksualnej”. Zakładają one, że dzieci powinny być poddane edukacji seksualnej już przed 4. rokiem życia, a między 9. a 12. rokiem życia dziecko powinno skutecznie nauczyć się stosować środki antykoncepcyjne w przyszłości. Ponadto między 12. a 15. rokiem życia dziecko powinno potrafić samo zaopatrywać się w antykoncepcję. A po 15. roku życia można dziecku wpajać krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa

Widzimy więc jasno, że program lansowany przez genderowców jest programem demoralizacji, który – jeśli zostanie zrealizowany – przyniesie straszne owoce. Propagatorzy tych pomysłów wprawdzie twierdzą, że poprzez edukację seksualną chcą np. wyeliminować zjawisko „niechcianych ciąż”, jednak podobne praktyki w Wielkiej Brytanii czy w Szwecji temu przeczą. W tych krajach pomimo wzmożonej edukacji seksualnej liczba niechcianych ciąż i – co za tym idzie – aborcji wzrosła w ostatnim czasie lawinowo.

 

Słusznie zauważa ks. Oko, że każdy z wymienionych wyżej punktów budzi grozę. I radzi, by reagować. – Niech nasz udział w obronie dzieci polega przynajmniej na mówieniu o tym, ostrzeganiu oraz na wysyłaniu e‑maili i listów do Ministerstwa Edukacji Narodowej w tej sprawie – zachęca kapłan. Zatem, reagujmy!

Założenia i kanały działania gender

W tym miejscu określimy najbardziej ogólne założenia gender (pamiętając, że stanowisko poszczególnych osób związanych z tą ideologią może się w pewnych kwestiach różnić).

• Płeć ma charakter kulturowy – nabyty w procesie wychowania, można ją więc swobodnie modyfikować.

• Należy promować rozwiązły styl życia. Człowiek postrzegany jest przede wszystkim przez pryzmat jego seksualności.

• Tradycyjna rodzina jest przeżytkiem, należy więc przyjąć i zalegalizować różne modele życia, m.in. związki osób tej samej płci.

• Należy wdrożyć edukację seksualną najmłodszych. Prowadzi ona – jak uczy przykład państw Zachodu – do rozwiązłości wśród młodzieży i wzrostu liczby zabójstw nienarodzonych dzieci.

Ideologowie gender oddziałują przez następujące kanały:

Prawodawstwo. 
Dążą do zalegalizowania związków jednopłciowych, zmiany definicji rodziny i zagwarantowania parom tej samej płci prawa do wychowywania potomstwa.

Propaganda i edukacja.
Podejmują działania propagandowe mające uwrażliwić organy państwowe i całe społeczeństwo na rzekomą dyskryminację osób mających problem ze swoją seksualnością. Przygotowuje się ustawy nt. „mowy nienawiści” po to, by w imię walki z tą wydumaną dyskryminacją zamknąć usta obrońcom tradycyjnego ładu ze szczególnym uwzględnieniem osób duchownych.

Poprzez działania w szkołach i na uniwersytetach genderowcy promują błędną tezę, że ideologia gender jest poważną dziedziną nauki. Aktywiści gender promują tzw. edukację seksualną. Jednym z głównych jej rzeczników w Polsce jest Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny – polski odłam amerykańskiej Planned Parenthood Federation of America (­największej na świecie agencji aborcyjnej). Z Federacją współpracuje Ponton – grupa młodych „edukatorów seksualnych”. Inne grupy tego typu w naszym kraju, to Jaskółki z Łodzi oraz krakowskie: Nawigator i Fundacja Falochron.

Kultura i sztuka.
Promują homoseksualizm i zachowania dewiacyjne w szeroko pojętej kulturze i sztuce, szczególnie w filmie i teatrze. Sztuka w wydaniu gender nasączona jest wątkami pornograficznymi i bluźnierczymi.

 

Medycyna. Poprzez zaprzyjaźnione i życzliwe osoby związane ze światem medycznym promują „prawo” do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro (czyli produkcji dzieci z probówek), chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci. Jednocześnie przemilczane są np. kwestie wielu chorób dotykających przede wszystkim homoseksualistów. Ponadto wprowadza się zmiany w programie nauczania personelu medycznego, ukierunkowane na pokazanie, że zachowania homoseksualne są normą etc.

Jestem mężczyzną, więc mam obowiązki męskie

– Jeśli Bóg cię stworzył mężczyzną, pamiętaj, że masz obowiązki męskie. Musisz zachowywać się jak mężczyzna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Musisz odważnie przyjmować wszystkie konsekwencje swych decyzji. Jeśli stworzył Cię kobietą – masz obowiązki kobiece. Zachowuj się, jak przystało na kobietę –
mówił przed laty w krakowskim kościele Mariackim nieżyjący już ksiądz prałat Kazimierz Suder. Oczywiście, życie zmusza nas czasem do nauczenia się i wykonywania zajęć odpowiednich dla płci odmiennej. Niemniej reguła pozostaje niezmienna. Mężczyznami i kobietami stworzył nas Pan Bóg. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. I nie dajmy się ogłupić tym wszystkim, którzy – odrzucając Boga i Jego Prawo – chcą wcielić w życie każdy, choćby najbardziej absurdalny pomysł narodzony z podszeptu Złego, byle tylko oderwać nas od jedności ze Stwórcą.

Uciekając się pod obronę Świętej Bożej Rodzicielki, chrońmy przed nimi nasze dzieci, pamiętając zawsze o przestrodze Jej Syna: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu lepiej byłoby kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (por. Mt 18,6).


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Jestem Matką Prawdziwego Boga
Dzisiejszy świat, uciekający przed Bogiem jak diabeł przed wodą święconą, wszelkie oznaki Jego interwencji bagatelizuje, marginalizuje czy wręcz usuwa z naszego życia. „Ludzie tego świata” co i rusz wynajdują jakieś pseudoargumenty na rzecz swej niewiary, a jeśli już całkowicie czują się bezradni, atakują sensacjami. Raz promują „Ewangelię Judasza”, to znów odkrywają kolejny „prawdziwy grób Chrystusa” albo wskazują „dowody” na to, że Maryja miała ze św. Józefem „kilkoro dzieci”. Słowem – sprzedadzą każdą, największą nawet bzdurę, byle tylko wiernych odciągnąć od prawdziwego Pana i Zbawiciela.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostołowie u Fatimskiej Pani
Marcin Austyn

Wizyta u Fatimskiej Pani niewątpliwie dla każdego katolika jest wielkim wydarzeniem duchowym. Wydarzeniem – z różnych przyczyn – trudno osiągalnym. Tym bardziej już sama informacja o znalezieniu się w gronie osób, które zostały wylosowane spośród Apostołów Fatimy do udziału w pielgrzymce po portugalskiej ziemi, była wielkim przeżyciem. A uczta duchowa dopiero miała się zacząć!

 

To były szczególne dni! Od 7 do 11 października 2019 roku grupa Apostołów Fatimy wraz z osobami towarzyszącymi uczestniczyła w wyjątkowej pielgrzymce do miejsca objawień Matki Bożej – do Fatimy. Był to czas wypełniony modlitwą i wyrzeczeniami ofiarowanymi Najświętszej Maryi Pannie. Jako że każda godzina spędzona na portugalskiej ziemi była bezcenna, trzeba było dobrze zaplanować czas. Apostołowie wczesnym rankiem uczestniczyli we Mszach św. sprawowanych w Kaplicy Objawień na terenie fatimskiego sanktuarium. Wieczorem zaś, wraz z wiernymi z całego świata, modlili się w czasie nabożeństw fatimskich połączonych z procesją z Najświętszym Sakramentem lub z figurą Matki Bożej Fatimskiej. Ta wyjątkowa modlitwa przypominała, że Matka Boża nie domaga się kultu dla siebie, ale dla Jej Syna, że to w Nim jest zbawienie i że to Jego słów mamy słuchać. Obecność Najświętszego Sakramentu to poniekąd także nawiązanie do wydarzeń sprzed ponad stu lat – kiedy trójce pastuszków objawiał się Anioł, przygotowywał je do przyjęcia Komunii Świętej i prosił o wynagradzanie za znieważanie Jezusa Chrystusa: Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa straszliwie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie zbrodnie ludzi i pocieszajcie waszego Boga.

 

Sami często widzimy, jak dziś bardzo brakuje wiary w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, a co za tym idzie – czci. O tym wszystkim mogli przypomnieć sobie Apostołowie odwiedzający miejsca związane z objawieniami Matki Bożej i Anioła.

 

Z Notatnika Pielgrzyma

Po kolacji i noclegu w Fatimie, pierwszy pełny dzień pobytu w Portugalii rozpoczęła poranna Msza Święta. Po śniadaniu pielgrzymi mogli odwiedzić fatimskie muzeum i poznać historię sanktuarium. Nawiedzili też Bazylikę Matki Bożej Różańcowej z grobami Łucji oraz świętych Franciszka i Hiacynty, Kaplicę Objawień, a także Bazylikę Trójcy Świętej. Następnie udali się w rejon Aljustrel – miejsca, gdzie znajdują się domy dzieci, którym objawiła się Matka Boża. Droga nie była łatwa. Wiodła pod górę, którą trzeba było pokonać o własnych siłach. Ale przecież wędrowali szlakiem Drogi Krzyżowej Jezusa Chrystusa, rozważając Jego Bolesną Mękę. Pielgrzymi odwiedzili miejsce, w którym Anioł objawił się dzieciom fatimskim. Modlili się też przy kapliczce upamiętniającej objawienie Maryi z 19 sierpnia 1917 roku. Po dniu wypełnionym modlitwą był też czas na zakup pamiątek i dewocjonaliów. Wieczorem Apostołowie uczestniczyli w nabożeństwie różańcowym, zakończonym procesją z figurą Matki Bożej.

 

Nazajutrz, po porannej Mszy Świętej, pielgrzymi udali się do miejscowości Batalha. Znajduje się tam przepiękny, gotycki klasztor Santa Maria da Vitória (Matki Bożej Zwycięskiej). Odwiedzili też klasztor Santa Maria w Alcobaça oraz Nazaré. To niewielkie, urokliwe miasteczko położone jest malowniczo na wybrzeżu oceanu. Na wysokiej skale wybudowano sanktuarium maryjne, w którym znajduje się wyrzeźbiona ponoć przez samego św. Józefa, a pomalowana przez św. Łukasza, cudowna figurka Matki Najświętszej z Dzieciątkiem. Po całym dniu trudów Apostołowie wzięli udział w wieczornym nabożeństwie różańcowym z procesją z Najświętszym Sakramentem.

 

Niekoniecznie na Kolanach, Ale z Wiarą!

Fatimskie sanktuarium kojarzy nam się z pielgrzymami przemierzającymi na kolanach drogę wiodącą ku Kaplicy Objawień. Mają w sercach prośby i gorąco modlą się za wstawiennictwem Maryi o pomoc w uproszeniu łask. Ich wyrzeczenie, ból i zmęczenie niesione jest w ofierze, z wiarą w cud uzdrowienia, nawrócenia… Dla siebie, dla bliskich...

 

Także Apostołowie Fatimy przynieśli do Mateńki swoje intencje. Pan Witold na betonowej ścieżce spędził 1,5 godziny. Postanowił przejść ją pieszo, niosąc w ręku kule, z pomocą których na co dzień się porusza. Nie przeszedł jej na kolanach, choć tak – paradoksalnie – byłoby mu łatwiej.

 

Sanktuarium to też miejsce niezwykłych doświadczeń – jak choćby spotkanie dwóch małżeństw z różnych krajów, które – mimo odmiennych języków – świetnie się rozumiały. W każdym z nich jedno z małżonków poruszało się na wózku inwalidzkim. Dzielili się swoimi troskami, rozumieli je i tak samo z wielką wiarą spoglądali na Matkę Bożą – Pocieszycielkę Strapionych…

 

Twoje Światło w Fatimie

Wszystko to możliwe było dzięki Apostolatowi Fatimy. Prawda – niektórzy Apostołowie na pielgrzymkę czekali kilkanaście lat. I jak wspominali, trudno było im uwierzyć, kiedy usłyszeli, że pojadą do Fatimy. Inni przystąpili do Apostolatu całkiem niedawno i już dane im było udać się w podróż do Portugalii. Jednak bez względu na czas, dla wielu Apostołów pielgrzymka organizowana przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi była jedyną okazją, by stanąć u stóp Fatimskiej Pani.

 

Podczas pielgrzymki Apostołów odbył się też finał akcji „Twoje światło w Fatimie”. Pracownicy i wolontariusze SKCh zapalili 64 przetopione świece wotywne, a w Kaplicy Objawień złożyli ponad 900 próśb i podziękowań do Matki Bożej Fatimskiej i przeszło 340 aktów ofiarowania. W intencji uczestników akcji odprawiona została Msza Święta.

Marcin Austyn


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Na początku mojego listu przesyłam Wam bardzo serdeczne pozdrowienia. Pragnę też z całego serca podziękować za przesłanie mi modlitewnika. Z pewnością ubogaci on moją modlitwę. Jestem Wam ogromnie wdzięczny za to, że nigdy nie odmawiacie mi żadnych materiałów, a stały kontakt z Waszym Stowarzyszeniem jest dla mnie niezwykle pocieszający, tym bardziej, że jeszcze przebywam w zakładzie karnym. W przyszłości z pewnością zaangażuję się finansowo w Wasze dzieło. Pozdrawiam Was serdecznie.

Piotr

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę Państwu podziękować za wszystkie przesyłki, które do mnie wysyłacie. Dziękuję za wszystkie upominki i obrazki, które od Was otrzymuję.

Pragnę się podzielić świadectwem. Na Mszę Świętą o uzdrowienie i uwolnienie chodzę do naszego kościoła od roku 2016. Prosiłam Matkę Bożą Fatimską, aby wstawiła się do swojego Syna Jezusa o dar łaski zdrowia i błogosławieństwa dla mnie. Zachorowałam bowiem na uchyłkowatość jelita. Męczyły mnie wymioty, biegunki i bóle brzucha. Leki, które przyjmowałam, pomagały na krótko, potem moje dolegliwości wracały.

18 kwietnia ubiegłego roku poszłam na Mszę Świętą o uzdrowienie, którą odprawiał ksiądz egzorcysta. W czasie tej Mszy, kapłan wspomniał między innymi o osobach, które cierpią na choroby żołądka i jelit. W pewnej chwili poczułam ból brzucha i… ciepło w całym ciele. Po Mszy ksiądz długo się modlił nade mną. Później przez kilka dni odczuwałam bóle brzucha, które w końcu ustąpiły.

Dziękuję Panu Jezusowi Miłosiernemu za moje uzdrowienie oraz za wszelkie łaski. Dziękuję także Matce Bożej Fatimskiej za Jej wstawiennictwo. Jestem pewna, że moje uzdrowienie nastąpiło za Jej przyczyną. Obecnie czuję się dużo lepiej, chociaż muszę stosować dietę. Chciałam jeszcze wspomnieć, że moja córka Agnieszka leczy w krakowskim Prokocimiu swojego synka, który ma chore nerki i kręgosłup. Proszę o modlitwę za niego.

Pozdrawiam serdecznie całą Redakcję i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Danuta z Kielc

 

 

Droga Redakcjo!

Pragnę podzielić się świadectwem. Jestem mężem, ojcem i dziadkiem. Chciałbym opowiedzieć o mojej drodze do wolności w sferze seksualnej…

Wstępując w związek małżeński nie myślałem, że możemy żyć wraz z żoną, rezygnując ze współżycia seksualnego. Korzystanie z rozkoszy seksualnej było jednym z głównych motywów zawarcia małżeństwa. Po kilku latach w związku, nastąpiło w moim życiu duchowe przebudzenie. W tym czasie Pan Bóg zaczął ukazywać moje zniewolenia, które utrudniały mi głębszą relację z Nim. Pierwszym nałogiem, z którego uwolnił mnie Pan Bóg, było palenie papierosów. Wcześniej palenie sprawiało mi ogromną przyjemność, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że Bóg chce, abym złożył je dla Niego w ofierze.

Następnym zniewoleniem był alkohol. Wprawdzie nie piłem nałogowo, ale podczas spotkań z rodziną czy znajomymi musiał być obecny alkohol. Wśród moich bliskich były osoby uzależnione od alkoholu, dlatego aby im pomóc wyjść z nałogu, postanowiłem całkowicie zrezygnować z picia napojów alkoholowych w każdej postaci. I znów przyszedł czas, że mogłem cieszyć się większą wolnością, bo alkohol ogranicza człowieka, a na polu duchowym znieczula na natchnienia Ducha Świętego.

W naszej rodzinie żywimy wielką miłość do Matki Bożej. Na każdym kroku czujemy Jej wstawiennictwo i opiekę. Jesteśmy przekonani, że wszelkie dobro, jakie nas spotyka, jest wyproszone przez Matkę Bożą. I pielgrzymując na Jasną Górę, w pewnym momencie zrozumiałem, że Maryja chce od nas czegoś więcej. Chce, aby nasza – tzn. moja i mojej żony – miłość była głębsza, czystsza i bardziej bezinteresowna. Zrozumiałem, że Maryja chce naszej wstrzemięźliwości. Postanowiliśmy więc zrezygnować z życia seksualnego. Najpierw na miesiąc. Potraktowaliśmy to jako pomoc ludziom żyjącym w grzechu nieczystości. Później przedłużyliśmy nasze postanowienie o rok. I tak dalej aż do siedmiu lat. Wreszcie po rekolekcjach i dłuższej rozmowie z kapłanem, w roku 2000, zdecydowaliśmy się na dożywotnią wstrzemięźliwość. Na początku było trudno, teraz jednak postrzegam to jako łaskę. I muszę podkreślić, że wstrzemięźliwość wcale nie przeszkadza nam w okazywaniu sobie miłości i czułości.

Dziękuję Panu Bogu za uleczenie mnie z pożądliwości, z nieczystych spojrzeń na kobiety. Tam gdzie jest pożądliwość, tam nie ma mowy o prawdziwej czystości. Prawda czasami jest trudna do przyjęcia, czasami boli, ale tylko ona może dać człowiekowi wolność i doprowadzić do pełni szczęścia.

Napisałem to świadectwo, by zachęcić małżonków do wejścia na drogę wolności. Szczęści Boże!

Krzysztof

 

 

Szanowni Państwo!

Wszystko zaczęło się od przesyłki pocztowej, którą znalazłam w skrzynce na listy… Jestem przekonana, że to było kierowane odgórną Ręką. I tak od lat jestem z Wami związana. I dziękuję Wam za wszelką korespondencję i ciepłe słowa. Niedawno przesłaliście mi Medalik św. Benedykta. Tak się złożyło, że w tym czasie mojego syna czekała bardzo poważna operacja onkologiczna. Oczywiście od razu „wypożyczyłam” medalik synowi do szpitala. Gdy lekarz w kolejne dni zmieniał choremu opatrunki, zdziwił się, że „tak duże cięcie w tak szybkim tempie tak pięknie się goi”. Przypadek? Nie. To efekt naszego zaufania do św. Benedykta, a nade wszystko naszej modlitwy pełnego zawierzenia Zbawicielowi: „Jezu Ty się tym zajmij!”.

Panu Prezesowi i wszystkim osobom związanym z pracą w Stowarzyszeniu serdecznie za wszystko dziękuję. Gratuluję jubileuszu 20-lecia.

Z wyrazami szacunku – w Chrystusie!

Halina z Wrześni