Temat numeru
 
Gender, czyli będziecie jak Bóg
Bogusław Bajor

genderGdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę „ludzie”, wtedy gdy ich stworzył (Rdz 5,1-2). Pan Bóg stworzył człowieka z miłości. Z Adama powstała Ewa, aby ten nie był samotny. Z tejże miłości umieścił pierwszych ludzi w Edenie – rajskim ogrodzie. Tam mieli żyć w wiecznej szczęśliwości. Pod jednym wszakże warunkiem – że nie będą spożywać owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego, z drzewa poznania, zastrzeżonego tylko dla Boga. Jednak pierwsi rodzice, skuszeni przez Węża starodawnego obietnicą: tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło, złamali ten zakaz i zostali wygnani z Raju…

 

Odtąd sporo się wydarzyło. Adam i Ewa poznali, co to zło. Musieli doświadczyć trudności, łez, potu, ludzkiej nędzy. Jedno pozostało jednak niezmienne: Zły, żeby zdobyć nasze dusze, ciągle mami nas kłamliwą obietnicą: będziecie jak Bóg. Jednym ze współczesnych oszustw Szatana jest niezwykle groźna ideologia gender…

 

Papież Benedykt XVI przypominał i równocześnie przestrzegał: Według biblijnego opisu stworzenia, do istoty człowieka należy bycie stworzonym przez Boga jako mężczyzna i kobieta. Ten dualizm jest istotny dla istoty ludzkiej, tak jak ją Bóg nam dał. Teraz uważa się, że to nie On stworzył ich mężczyzną i kobietą, ale że dotychczas określało to społeczeństwo, a teraz my sami o tym mamy decydować. Mężczyzna i kobieta jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej, już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę.

 

To jest właśnie istota ideologii gender, która z coraz większą siłą wciska się do naszego życia społeczno‑politycznego, a nawet do szkół i przedszkoli. I jeśli nie postawimy jej tamy, zniszczy rodziny, nie oszczędzając naszych dzieci.

Co to jest gender?

 

Zanim poszukamy odpowiedzi na to pytanie, musimy sobie uświadomić, że w tym jakże pojemnym worku, jakim jest ideologia gender, znajdziemy całą paletę postaw i idei właściwych antychrześcijańskiej rewolucji. Tak więc w nurt ten wpisują się m.in. feminizm, promocja związków osób tej samej płci, edukacja seksualna dzieci, „wolna miłość” (czyli promocja rozwiązłego stylu życia), której nieodłącznymi towarzyszami są antykoncepcja i „prawo” do zabijania nienarodzonych oraz swobodne prawo do zmiany swojej płci i wyboru orientacji seksualnej.

 

By to wszystko mogło zostać przyjęte przez społeczeństwa, często nieświadome zagrożenia, genderyści promują swe idee, przyjmując pozę „obrońców postępu”, niosących światło nauki i walczących o równouprawnienie oraz tolerancję dla wszystkich pokrzywdzonych (przede wszystkim tzw. mniejszości seksualnych).

 

Wróćmy jednak do pytania: Co to jest gender? W języku angielskim słowo gender oznacza rodzaj gramatyczny (np. męski, żeński, nijaki). Ideologowie gender używają jednak tego słowa na określenie czegoś, co nazywają płcią kulturową albo płcią społeczną. Ten eksperyment językowy jest dziełem amerykańskiego psychiatry i seksuologa dr. Johna Moneya, który twierdził, że tożsamość płciowa do ­pewnego momentu jest płynna i można ją kształtować przez wychowanie.

 

– Głównym założeniem tej ideologii jest to, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, lecz kulturowo, w procesie wychowania. Czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej czy żeńskiej, ale takimi stajemy się w procesie wychowania i wpływu najbliższego otoczenia. Zwolennicy tej teorii twierdzą, iż tożsamość płciowa jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem fantazji. A co za tym idzie: jest plastyczna, więc może być dowolnie kształtowana w procesie wychowania – mówi ks. dr hab. Dariusz Oko, teolog i filozof z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

Skoro jednak – według tej iście szatańskiej teorii – rzecz tak naturalna jak płeć może być przez nas kreowana lub modyfikowana, to znaczy, że zmianie podlegać może wszystko. Konsekwencją takiego założenia jest brak wszelkich zasad i punktów odniesienia. Wszystko zatem staje się płynne. Człowiek traci grunt pod nogami.

 

W ten sposób otwiera się pole do eksperymentów społecznych, o jakich nie śnili nawet narodowi socjaliści i komuniści.

Owładnięci manią seksualności

 

Co znamienne, w wypowiedziach osób promujących gender bardzo wiele miejsca zajmuje problematyka seksualna. Ideologowie gender wydają się wręcz owładnięci manią seksualności. Nie bez konsekwencji pozostaje także ich ostentacyjna wrogość do Kościoła katolickiego. – To są przede wszystkim skrajnie lewicowi ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. Ideologia „gender” to realizacja szatańskiego planu: deprawacja i ateizacja, poprzez seksualizację. Jeśli neguje się to, co najwyższe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem, to siłą rzeczy często zapada się w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. Ludzie owładnięci seksem chcą, żeby wszyscy inni żyli podobnie; to szalenie groźne, bo niszczy istotę człowieczeństwa, zaburza jego rozwój, niszczy rodzinę. To szczególnie groźne dla młodzieży, bo przy wyznawaniu takich idei może popaść w uzależnienie od seksu. Jeśli dodamy do tego jeszcze możliwość wyboru swej płci i swobodnego wyboru, czy chce się być hetero- czy homoseksualistą, to musimy wprost powiedzieć: tak ukształtowany młody człowiek będzie niezdolny do zbudowania czegoś trwałego – przestrzega ks. Oko.

Korzenie genderyzmu

 

W liście pasterskim na Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku biskupi polscy przypomnieli, że ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo‑kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz ludzi związanych z szeroko pojętą rewolucją seksualną.

 

Z kolei amerykańska specjalistka od ideologii gender Dale O’Leary zwraca uwagę, że w latach 70. ubiegłego wieku do ruchu feministycznego przyłączyli się radykałowie, którzy uważali kobiety za pierwowzór „klasy uciskanej”, a małżeństwo i „obowiązkowy heteroseksualizm” – za narzędzia ucisku. Ta rewolucyjna grupa nawiązuje do Fryderyka Engelsa i jego analizy powstania rodziny. W 1884 roku ten najbliższy współpracownik Karola Marksa pisał: W historii za pierwszorzędny antagonizm należy uznać antagonizm między mężczyzną i kobietą w monogamicznym małżeństwie, a za pierwszorzędny ucisk – ucisk kobiety przez mężczyznę.

Kanadyjska feministka Shulamith Firestone w swej książce Dialektyka płci, opublikowanej w 1970 roku, modyfikując ideę marksistowskiej walki klas, wezwała do „rewolucji klas płciowych”. Według niej celem rewolucji feministycznej jest nie tylko usunięcie przywilejów mężczyzn, lecz w dalszej perspektywie także wyeliminowanie różnicy między płciami.

Innymi ważnymi postaciami, prekursorami współczesnej ideologii gender są m.in. amerykańska feministka (zmarła w 1966 roku) Margaret Sanger, która twierdziła: Kobieta jest upośledzona przez to, że jest żoną i matką. Trzeba uwolnić kobietę od tego haraczu, od tej pańszczyzny, jaką jest ciąża, rodzenie dzieci i zajmowanie się dziećmi.

W środowiskach genderowych cenioną postacią jest Wilhelm Reich (1897–1957), który lansował tezę, że erotyzacja jest idealnym narzędziem do zniszczenia relacji z Bogiem, Kościołem, tradycją, państwem, rodzicami, ładem społecznym.

Ponadto jedną z „idolek” wyznawców swobodnego wyboru płci jest francuska feministka i „życiowa ­partnerka” filozofa Jeana-Paula Sartre’a, Simone de Beauvoir, której zdanie Nikt nie rodzi się kobietą, tylko się nią staje jest hasłem środowisk genderowych.

Idą po nasze dzieci

Ideologia gender święci triumfy w krajach Zachodu. Efektem szaleństwa tej idei „równości płci” jest zakaz używania w takich krajach jak Francja czy Hiszpania słów „matka” – „ojciec” i wprowadzenie bezdusznych: „rodzic A” i „rodzic B”. – Można zapytać: cóż to za cywilizacja, która wykreśla ze swoich słowników podstawowe słowa?! Jeśli nie postawimy temu szaleństwu tamy, będziemy przerabiać doświadczenia zachodnie. Wiem, co mówię, bo w różnych krajach Zachodu spędziłem w sumie 10 lat. Wiem, że „genderyści” koncentrują się na szkole. Chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne według własnych wizji. A musimy pamiętać, że często są to ludzie głęboko seksualnie zaburzeni. Ogólnie ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie – wyjaśnia ks. Dariusz Oko.

W kwietniu 2013 roku na konferencji z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej były omawiane „standardy edukacji seksualnej”. Zakładają one, że dzieci powinny być poddane edukacji seksualnej już przed 4. rokiem życia, a między 9. a 12. rokiem życia dziecko powinno skutecznie nauczyć się stosować środki antykoncepcyjne w przyszłości. Ponadto między 12. a 15. rokiem życia dziecko powinno potrafić samo zaopatrywać się w antykoncepcję. A po 15. roku życia można dziecku wpajać krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa

Widzimy więc jasno, że program lansowany przez genderowców jest programem demoralizacji, który – jeśli zostanie zrealizowany – przyniesie straszne owoce. Propagatorzy tych pomysłów wprawdzie twierdzą, że poprzez edukację seksualną chcą np. wyeliminować zjawisko „niechcianych ciąż”, jednak podobne praktyki w Wielkiej Brytanii czy w Szwecji temu przeczą. W tych krajach pomimo wzmożonej edukacji seksualnej liczba niechcianych ciąż i – co za tym idzie – aborcji wzrosła w ostatnim czasie lawinowo.

 

Słusznie zauważa ks. Oko, że każdy z wymienionych wyżej punktów budzi grozę. I radzi, by reagować. – Niech nasz udział w obronie dzieci polega przynajmniej na mówieniu o tym, ostrzeganiu oraz na wysyłaniu e‑maili i listów do Ministerstwa Edukacji Narodowej w tej sprawie – zachęca kapłan. Zatem, reagujmy!

Założenia i kanały działania gender

W tym miejscu określimy najbardziej ogólne założenia gender (pamiętając, że stanowisko poszczególnych osób związanych z tą ideologią może się w pewnych kwestiach różnić).

• Płeć ma charakter kulturowy – nabyty w procesie wychowania, można ją więc swobodnie modyfikować.

• Należy promować rozwiązły styl życia. Człowiek postrzegany jest przede wszystkim przez pryzmat jego seksualności.

• Tradycyjna rodzina jest przeżytkiem, należy więc przyjąć i zalegalizować różne modele życia, m.in. związki osób tej samej płci.

• Należy wdrożyć edukację seksualną najmłodszych. Prowadzi ona – jak uczy przykład państw Zachodu – do rozwiązłości wśród młodzieży i wzrostu liczby zabójstw nienarodzonych dzieci.

Ideologowie gender oddziałują przez następujące kanały:

Prawodawstwo. 
Dążą do zalegalizowania związków jednopłciowych, zmiany definicji rodziny i zagwarantowania parom tej samej płci prawa do wychowywania potomstwa.

Propaganda i edukacja.
Podejmują działania propagandowe mające uwrażliwić organy państwowe i całe społeczeństwo na rzekomą dyskryminację osób mających problem ze swoją seksualnością. Przygotowuje się ustawy nt. „mowy nienawiści” po to, by w imię walki z tą wydumaną dyskryminacją zamknąć usta obrońcom tradycyjnego ładu ze szczególnym uwzględnieniem osób duchownych.

Poprzez działania w szkołach i na uniwersytetach genderowcy promują błędną tezę, że ideologia gender jest poważną dziedziną nauki. Aktywiści gender promują tzw. edukację seksualną. Jednym z głównych jej rzeczników w Polsce jest Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny – polski odłam amerykańskiej Planned Parenthood Federation of America (­największej na świecie agencji aborcyjnej). Z Federacją współpracuje Ponton – grupa młodych „edukatorów seksualnych”. Inne grupy tego typu w naszym kraju, to Jaskółki z Łodzi oraz krakowskie: Nawigator i Fundacja Falochron.

Kultura i sztuka.
Promują homoseksualizm i zachowania dewiacyjne w szeroko pojętej kulturze i sztuce, szczególnie w filmie i teatrze. Sztuka w wydaniu gender nasączona jest wątkami pornograficznymi i bluźnierczymi.

 

Medycyna. Poprzez zaprzyjaźnione i życzliwe osoby związane ze światem medycznym promują „prawo” do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro (czyli produkcji dzieci z probówek), chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci. Jednocześnie przemilczane są np. kwestie wielu chorób dotykających przede wszystkim homoseksualistów. Ponadto wprowadza się zmiany w programie nauczania personelu medycznego, ukierunkowane na pokazanie, że zachowania homoseksualne są normą etc.

Jestem mężczyzną, więc mam obowiązki męskie

– Jeśli Bóg cię stworzył mężczyzną, pamiętaj, że masz obowiązki męskie. Musisz zachowywać się jak mężczyzna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Musisz odważnie przyjmować wszystkie konsekwencje swych decyzji. Jeśli stworzył Cię kobietą – masz obowiązki kobiece. Zachowuj się, jak przystało na kobietę –
mówił przed laty w krakowskim kościele Mariackim nieżyjący już ksiądz prałat Kazimierz Suder. Oczywiście, życie zmusza nas czasem do nauczenia się i wykonywania zajęć odpowiednich dla płci odmiennej. Niemniej reguła pozostaje niezmienna. Mężczyznami i kobietami stworzył nas Pan Bóg. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. I nie dajmy się ogłupić tym wszystkim, którzy – odrzucając Boga i Jego Prawo – chcą wcielić w życie każdy, choćby najbardziej absurdalny pomysł narodzony z podszeptu Złego, byle tylko oderwać nas od jedności ze Stwórcą.

Uciekając się pod obronę Świętej Bożej Rodzicielki, chrońmy przed nimi nasze dzieci, pamiętając zawsze o przestrodze Jej Syna: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu lepiej byłoby kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (por. Mt 18,6).


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Piękno życia zakonnego
Historia Kościoła katolickiego pokazuje, że publiczne wyznawanie Wiary oraz przenikanie nią wszystkich sfer życia przyniosło owoc w postaci wspaniałej cywilizacji chrześcijańskiej. Wiara była i jest uznawana przez wielu za tak wielki skarb, że poświęcają dla niej i dla Pana Boga całe swe życie, wstępując do przeróżnych wspólnot zakonnych. Historia Kościoła pokazuje też, że to właśnie zakonnicy byli tą siłą, dzięki której dokonywał się w świecie prawdziwy postęp zarówno duchowy, jak i materialny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Z wizytą u naszej Matki
Michał Wałach

Istnieją na świecie miejsca, gdzie Bożą obecność czuje się wyjątkowo mocno, których niezwykły charakter można wyjaśnić niedowiarkom bez słów. Jednym z nich jest Fatima, do której w drugiej połowie października udała się prawie 40-osobowa pielgrzymka Apostolatu Fatimy.

 

 

Zmęczenie długą podróżą nie stanowiło dla naszej pielgrzymującej grupy przeszkody nie do pokonania, skoro niemal na wyciągnięcie ręki mieliśmy miejsce uświęcone objawieniami Najświętszej Maryi Panny oraz modlitwą milionów katolików z całego świata. Jeszcze przed świtem pierwszego dnia po przyjeździe, pielgrzymujący z nami ksiądz Józef Aszkiełowicz z Wileńszczyzny odprawił Mszę Świętą tuż przy Kaplicy Objawień – a więc tam, gdzie trójce portugalskich dzieci objawiła się Królowa Nieba i Ziemi.

 

Następnie ów niezwykły kapłan poprowadził dla nas trafiające do serca i duszy Nabożeństwo Drogi Krzyżowej na tzw. Drodze Węgierskiej. W trakcie modlitwy odwiedziliśmy Valinhos – miejsce, gdzie Matka Boża ukazała się w sierpniu roku 1917, gdy pastuszkowie 13 dnia miesiąca przebywali w portugalskim więzieniu, oraz miejsce nieopodal Cabeço – tam dzieci ujrzały Anioła Portugalii. Innym miejscem spotkania z Bożym Posłańcem były okolice studni w ogrodzie rodziny Santos – trójka dzieci często bawiła się w tym miejscu i to również tam Anioł przygotowywał je na przyjęcie Maryjnego Orędzia.

 

Odwiedzając Aljustrel – rodzinną miejscowość Łucji dos Santos oraz świętych Franciszka i Hiacynty Marto – zobaczyliśmy świat, w jakim wychowywały się dzieci, które do przekazania ludzkości Orędzia wybrała Maryja. Zobaczyliśmy te same drzewa, w których cieniu spędzały czas, domy, w których żyły, uliczki i ogrody, po których spacerowały. Po powrocie do Fatimy odwiedziliśmy Bazylikę Matki Bożej Różańcowej – miejsce, gdzie spoczywają Służebnica Boża siostra Łucja oraz święci Franciszek i Hiacynta.

 

Niezwykłym duchowym przeżyciem dla naszej grupy był udział w wieczornym nabożeństwie różańcowym ze świecami, które zakończyła procesja za figurą Fatimskiej Pani oraz – kolejnego dnia – za Najświętszym Sakramentem. Mogliśmy wręcz poczuć, jak dzięki modlitwie różańcowej Niebo łączy się z ziemią.

 

W trakcie pielgrzymki zobaczyliśmy również materialne dowody niegdysiejszej świetności cywilizacji łacińskiej – piękno, które razem z prawdą i dobrem stanowiły fundament dawnej Europy. Zarówno dawny dominikański klasztor Matki Bożej Zwycięskiej w Batalha, jak i cysterskie niegdyś opactwo w Alcobaça stanowią również świadectwo trudnej historii Portugalii – zostały odebrane zgromadzeniom w pierwszej połowie XIX wieku, w ramach kasaty zakonów. Odwiedziliśmy również Nazaré, gdzie nad Atlantykiem kult odbiera Matka Boża czczona pod postacią figury przyniesionej z palestyńskiego Nazaretu – zgodnie z tradycją – już w IV wieku. Obserwując wzburzony, ale zarazem powalająco piękny ocean, mogliśmy oddać się kontemplacji piękna świata stworzonego przez Pana Boga.

 

Pielgrzymka do miejsca objawień Maryi – co potwierdzali uczestniczący w niej Apostołowie Fatimy – była głębokim przeżyciem duchowym. W jej trakcie część osób skorzystała z możliwości przejścia kilkuset metrów na kolanach do Kaplicy Objawień, ofiarując swój trud i cierpienie Najświętszej Maryi Pannie oraz prosząc Ją o wstawiennictwo w intencjach, z jakimi przyjechali do portugalskiego Sanktuarium. Uczestnicy pielgrzymki nie zapomnieli również o innych Apostołach i przyjaciołach Instytutu – tuż przy miejscu objawień wspólnie zapaliliśmy, w ramach akcji „Twoje Światło w Fatimie”, świece, zaś przy Kaplicy złożyliśmy intencje nadesłane w związku z tą kampanią.

 

Podczas całego pobytu na ziemi portugalskiej można było wyczuć modlitewne uniesienie, o które doskonale dbał prowadzący modlitwy różańcowe, litanie oraz intonujący maryjne pieśni ksiądz Józef. Niezwykle pobożny kapłan z Wileńszczyzny zachęcał do odpowiedzi na wezwania Matki Bożej i codziennego odmawiania Różańca, na przykład w ramach nowenny pompejańskiej. Niezwykła duchowa atmosfera panująca w grupie sprawiła, że pielgrzymka Apostołów Fatimy do miejsca Objawień naszej Matki i Królowej na zawsze zostanie w pamięci uczestników. Wielu z nich nie ma wątpliwości – o udziale w wyjeździe nie zdecydował „ślepy los”. Wyjazd nastąpił w chwili, gdy w życiu potrzebowali wizyty u Niebiańskiej Matki. Niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności…

 

Michał Wałach


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, cieszę się również z każdej przesyłki kierowanej do mnie w ramach różnych, prowadzonych przez Was, akcji. Dziękuję bardzo za kalendarz „365 dni z Maryją” na rok 2019. Jakiś czas temu otrzymałam od Instytutu drewnianą koronkę zakończoną medalikiem z wizerunkiem świętej Siostry Faustyny Kowalskiej. Modliłam się na tej koronce szczególnie podczas codziennych spacerów. Wiele tych moich modlitw zostało wysłuchanych. Dziękuję Wam za wszystko i zapewniam o swej dalszej modlitwie w Waszych intencjach.

Danuta z Rybnika

 

 

Szczęść Boże!

Umiłowani! Cieszę się, że zaufaliście mi, przysyłając „Przymierze z Maryją”, które chętnie czytam. W tym piśmie jest wiele interesujących wiadomości. Chwała Wam za to. Uważam, że „Przymierze” powinno być propagowane szczególnie wśród młodych ludzi.

Zmagam się z bardzo poważną chorobą. Pozostaje mi tylko modlitwa życzliwych ludzi. Często siadając przy komputerze, patrzę na Naszą Panią – Matkę Bożą Fatimską, której Wizerunek spogląda na mnie z przesłanego przez Was kalendarza. Jej Oblicze – pełne łaski i dobroci, dłonie – złożone do modlitwy. To jest cudowne! Otrzymałem od Was także obrazki Najświętszej Panienki, różaniec i wiele innych drogocennych prezentów. Dziękuję Wam za to wszystko. Gdy jeszcze byłem zdrowy, z żoną podjęliśmy postanowienie, aby – będąc na emeryturze – odwiedzać miejsca święte dla naszej religii. Udało nam się odwiedzić Ziemię Świętą. To była najcudowniejsza pielgrzymka i wspaniała przygoda. Niestety, później życie potoczyło się inaczej. Zaczęła się moja choroba…

Pragnę życzyć całemu Instytutowi dalszych owocnych działań na niwie szerzenia religii katolickiej. Wierzę, że – mimo różnych przeszkód – Święty Kościół dzięki Naszej Najukochańszej Matce – Pannie Maryi stanie silniej na nogi w szerzeniu wiary.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za otrzymany egzemplarz „Przymierza z Maryją” oraz życzenia świąteczne. Pragnę stale otrzymywać Wasze pismo, które uważam za bardzo dobre i które pomaga poszerzać nam naszą wiedzę religijną oraz pomaga umocnić naszą wiarę. Chciałbym także obdarowywać nim moich bliskich. Bóg zapłać za wszystko. Szczęść Wam Boże.

Stanisław z Ustronia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Droga Redakcjo! Piszę do Was ten list, ponieważ pragnę wraz z Wami dziękować Bogu za to, że jestem członkiem Apostolatu Fatimy, a stało się to za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny.

20 grudnia 2017 roku zmarł mój mąż. Kiedy odchodził, oddałam mu mój ulubiony różaniec. Przez moment ciężko było mi się z nim rozstać, lecz szybko pomyślałam, że na ostatnią drogę nie pożałuję przecież mężowi tego świętego przedmiotu. Po dwóch albo trzech tygodniach wpadła mi w ręce ulotka informująca o możliwości zamówienia Waszej książki o Fatimie. Wypełniłam ją i po niedługim czasie otrzymałam książkę wraz z dołączonym do niej różańcem. To ostatecznie sprawiło, że jestem w Apostolacie Fatimy.

Odkąd czytam „Przymierze z Maryją”, zauważyłam, że moja modlitwa staje się bardziej rozważna i głębsza.

W marcu 2018 roku robiłam badanie piersi. Okazało się, że na jednej z nich mam guza. Po dwóch tygodniach otrzymałam skierowanie na dalsze badania. Odmówiłam lekarzom. Powiedziałam im, że najpierw muszę jechać odwiedzić moje dzieci, mieszkające za granicą – córki w Norwegii i Niemczech, a syn – w Holandii. Musiałam też pojechać do Rzymu. W tym czasie piłam napój z imbirem i każdego dnia prosiłam Matkę Bożą o zdrowie. Obecnie – proszę sobie wyobrazić – jestem po ponownych badaniach i po guzie nie ma śladu! Dziękując Bogu i Matce Najświętszej za odzyskane zdrowie, proszę Was o wspólną modlitwę.

Zofia

 

 

Szczęść Boże!

Szanowni Państwo! Dziękuję za przesłanie mi Waszego pisma i poświęconego obrazka z modlitwą do św. Ojca Pio. Zapewniam, że będę się codziennie modlić tą modlitwą. Zresztą muszę przyznać, że ten Święty nie jest mi osobą obcą – od dłuższego czasu regularnie modlę się za wstawiennictwem tego wspaniałego świętego Stygmatyka i dziękuję Mu za pomoc uzyskaną w ubiegłym roku. Mam na myśli szczególnie jedną taką sytuację. Byłam na pewnym wyjeździe i nie miałam przy sobie specjalnego aparatu, który mi pomagał w moich zdrowotnych dolegliwościach. Byłam zdenerwowana. Pomyślałam: „co ja teraz zrobię?”. Ale wtedy natychmiast przyszedł mi na myśl właśnie Stygmatyk z Pietrelciny. Przecież on jest doskonałym orędownikiem u Pana Boga. Wyprasza nam tyle łask! I rzeczywiście, po krótkim westchnieniu i słowach do Ojca Pio: „bez Ciebie sama sobie nie poradzę” nagle – potocznie mówiąc – zadziałało! Od tego czasu nie jest mi potrzebne urządzenie (bez którego wcześniej nie mogłam się obejść) i go już nie używam. Moje dolegliwości – jak dotąd – się nie powtórzyły.

Życzę Wam wszystkiego najlepszego w roku 2019 i modlę się gorąco o błogosławieństwo dla Waszej wielkiej pracy.

Niech Was błogosławi Pan Jezus, a Swoją opieką niech Was otacza Maryja z Józefem i Ojcem Pio.

Maria z Krakowa

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję Wam za wszelkie materiały, jakie mi przysyłacie. Dzięki nim mogę między innymi praktykować nabożeństwo do św. Ojca Pio oraz Koronkę do Bożego Miłosierdzia. I właśnie w związku z tym pragnę w tym miejscu wspomnieć o moim wyzdrowieniu z udaru mózgu. Uzdrowił mnie Miłosierny Chrystus. Wymodliłem to, odmawiając wytrwale Koronkę do Bożego Miłosierdzia. A było ze mną już bardzo źle. Lekarze dawali mi nikłe szanse nie tylko na wyzdrowienie, ale w ogóle na to, że przeżyję. Lecz ja – dzięki Panu Jezusowi – nie tylko żyję, ale też nadal pracuję. Neurolodzy aż nie dowierzają. To prawdziwy cud! Pozdrawiam Was serdecznie.

Sylwester