Temat numeru
 
Fatima ciągle aktualna

Odejście ostatniego ze świadków zamyka pewną epokę w historii Fatimy - „epokę ostrzeżeń" - i otwiera nową: epokę urzeczywistnienia się końcowych epizodów zapowiedzianych w Cova da Iria

13 lutego w skromnej i surowej celi Karmelu w Coimbrze, oczy siostry Łucji, te same, które w roku 1917 podziwiały Matkę Bożą i Anioła Portugalii, zamknęły się na zawsze dla tego świata.

Cały świat katolicki doznał wielkiego poruszenia. Stanął także w obliczu bolesnego zagadnienia: teraz, gdy odeszła ostatnia z trójki pastuszków z Fatimy, jakie wydarzenia nastąpią? Czy istnieje jakiś związek między jej zgonem a urzeczywistnieniem światowych kar przepowiedzianych w Cova da Iria?

W długiej kolejce wiernych pragnących pożegnać zmarłą, jakiś człowiek mówił: Teraz czuję się osamotniony. Tak jakby zniknęła ochrona, jaką miałem. Czuję, że muszę modlić się za świat. W ten sposób uzewnętrzniał on, być może nawet o tym nie wiedząc, odczucia wielu innych ludzi. Bowiem sama obecność siostry Łucji na ziemi podtrzymywała przy życiu nadzieję na jeszcze jedną miłosierną przestrogę Matki Bożej, jeszcze jedno - ostatnie wyjaśnienie objawione za jej pośrednictwem.

Teraz spoczywa w prostym grobowcu w świętej klauzurze klasztoru Karmelitanek. Jej odejście do wieczności nie zakończyło jednak serii wydarzeń zapoczątkowanych w roku 1917. Odczucie, że „sprawa fatimska" weszła w nową fazę, podzielają szerokie rzesze katolików na całym świecie. I tak, renomowany watykanista Vittorio Messori, pisze: Fatima stanowi niepokojący kłębek tajemnic. (...) Odejście ostatniej widzącej nie zamyka sprawy. Być może raczej otwiera ją na nowo, kierując ku nieznanym horyzontom.[1]

Wielka misja

Siostra Łucja wkroczyła do historii w aureoli doniosłości Orędzia, którego była posłanniczką, i wzniosłości powierzonej jej misji. Wielkiej misji, zleconej jej przez Matkę Bożą owego dnia 13 czerwca 1917 r.: Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca.[2] Miesiąc później Przenajświętsza Panna dodała: Przyjdę prosić o poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu oraz o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca.[3] W trakcie późniejszych objawień Matka Boża i Dzieciątko Jezus nauczyli siostrę Łucję praktyki Komunii św. wynagradzającej pięciu pierwszych sobót miesiąca. Wreszcie 13 czerwca 1929 roku, w czasie wspaniałej wizji Przenajświętszej Trójcy i Niepokalanego Serca Maryi, Matka Boża powiadomiła ją, że: Nadszedł moment, w którym Bóg prosi Ojca Świętego, aby wspólnie ze wszystkimi biskupami świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją w ten sposób ocalić.[4]
Był to decydujący moment w misji wizjonerki. A ona dopełniła swojego proroczego obowiązku zanosząc, jeszcze tego samego roku, uroczystą prośbę do panującego wówczas papieża Piusa XI.

Długa seria wezwań

Na pierwszy rzut oka, można by powiedzieć, że po przekazaniu prośby papieżowi, jej misja była zakończona. Bowiem dokonanie aktu poświęcenia nie należało już do kompetencji skromnej mniszki, lecz do Namiestnika Chrystusowego.

Pius XI otrzymał przesłanie. Jednak z przyczyn, których nie podano do publicznej wiadomości, nie dokonał aktu poświęcenia. Wówczas rozpoczął się długi i bolesny okres misji siostry Łucji: z dziecięcym oddaniem ponawianie co jakiś czas prośby do kolejnych papieży w sprawie aktu poświęcenia, którego pragnęła, i o który prosiła Matka Boża.

Upłynęło wiele lat, a prośba nie została spełniona. Aż w końcu, w trakcie nowej intymnej rozmowy, nasz Pan powiadomił ją, że zakończył się czas dany na to, aby poprzez akt poświęcenia uniknąć klęski błędów komunizmu: Nie chcieli spełnić mojej prośby. Tak jak król Francji, będą tego żałować i dokonają poświęcenia, ale będzie za późno. Wtenczas Rosja już rozszerzy swoje błędy w świecie wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć.[5]
Dnia 21 stycznia 1935 roku siostra Łucja napisała w liście, że Pan Jezus zakomunikował jej, że jest niezadowolony, ponieważ jego prośba nie została spełniona.[6] W późniejszych listach siostra Łucja przekazała nowe prośby oraz niebiańskie przestrogi dotyczące aktu poświęcenia.

2 grudnia roku 1940 pisała bezpośrednio do papieża Piusa XII, nalegając na dokonanie tego aktu. Pius XII poświęcił Kościół i rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi dnia 31 października 1942 roku. Lecz nie dopełnił warunków danych przez Matkę Bożą. Wtedy siostra Łucja przekazała Ojcu Świętemu przesłanie od Pana Jezusa mówiące, że skoro akt był niepełny, nawrócenie Rosji nastąpi później.[7]


W czasie Soboru: wydarzenie najwyższej wagi

W 1962 roku rozpoczęły się obrady Soboru Watykańskiego II. Stanowił on dla papieża oraz zgromadzonych na nim biskupów z całego katolickiego świata doskonałą okazję do zareagowania na apele niebiańskie i przyspieszenia końca nieszczęść wznieconych przez socjalizm i komunizm, które już wówczas spowodowały dziesiątki milionów ofiar.

To właśnie w czasie obrad tego Soboru miało miejsce jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń związanych z Fatimą. 510 arcybiskupów i biskupów z 78 krajów podpisało się pod petycją do papieża w sprawie poświęcenia w szczególny i wyraźny sposób Rosji oraz pozostałych narodów opanowanych przez komunizm, aby Ojciec Święty nakazał wszystkim biskupom świata dokonanie tego samego aktu tego samego dnia i w łączności z nim. Wspomniana petycja została wręczona papieżowi Pawłowi VI 3 lutego 1964 roku przez brazylijskiego Arcybiskupa Diamantiny Dom Geralda de Proença Sigaud.

Lecz apel ten nie spotkał się ze spodziewanym odzewem. Paweł VI powierzył rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi dnia 21 listopada 1964 roku. Później, 13 maja 1982 i 25 marca 1984 roku, Jan Paweł II poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi, nie wymieniając z nazwy Rosji. Żaden z tych aktów - według siostry Łucji - nie spełnił warunków nałożonych przez Matkę Bożą.

Zasłona tajemnicy

W 1989 roku historia zapisała nową kartę. Od połowy tego roku siostra Łucja zaczęła uważać za ważny akt poświęcenia dokonany przez Jana Pawła II 25 marca 1984 roku. Aż dotąd ona sama uważała go za nieważny z punktu widzenia prośby Matki Bożej. Dla wyjaśnienia tej zmiany siostra Łucja nie powołała się na żadne nadprzyrodzone objawienie, dając wyraźnie do zrozumienia, że chodzi o jej osobistą opinię.

Nie zaciera to podstawowego faktu, że dopełniła ona obowiązku przedstawienia papieżowi prośby Matki Bożej dotyczącej wyraźnego poświęcenia Jej Rosji oraz ustanowienia nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca.


Godzina kar boskich?

Jeśli chodzi o pozostałą część Orędzia, można przypuszczać, że bliskie jest urzeczywistnienie miłosiernych, lecz straszliwych wydarzeń domykających przepowiednie fatimskie. Mają one na celu nawrócenie grzesznej ludzkości, która nie odpowiedziała, tak jak powinna była, na nieustające i wciąż ponawiane ostrzeżenia, prośby i wezwania Matki Bożej do zmiany życia.

Aby rzucić światło na te tajemnicze wydarzenia, można pokusić się o pytanie, czy na horyzoncie ludzkich spraw rysują się jakieś fakty, które są ich zapowiedzią.

Fakty, które potwierdzają hipotezę

Czy niedawne niszczycielskie tsunami na Oceanie Indyjskim nie było swoistą uwerturą końcowego etapu kar przewidzianych w Fatimie? Czy wściekła ofensywa muzułmańska wymierzona w ostatnie istniejące pozostałości cywilizacji chrześcijańskiej nie jest wydarzeniem, które również zmierza w tym kierunku? W czterech zakątkach świata trwają prześladowania katolików; każdego roku przelewana jest krew tysięcy męczenników.

Błędy socjalizmu i komunizmu, które z Rosji rozprzestrzeniły się na cały świat, spowodowały, również w Polsce, niewyobrażalną falę wrogości skierowanej przeciwko pozostałościom chrześcijańskiego porządku i przeciwko samemu Kościołowi katolickiemu. Aborcja, eutanazja, "małżeństwo" homoseksualne, wojujący laicyzm, sprzeczne z naturą eksperymenty genetyczne i klonowanie ludzi, niszczenie praw własności, wyniszczanie prawdziwych tradycji... Lista jest długa.

Ograniczmy się do jednego przykładu. W latach 1936 - 1939 Hiszpania przeżyła krwawą wojnę domową, wznieconą przez międzynarodowy socjalizm i komunizm. Dnia 4 maja 1943 roku siostra Łucja wysłała do biskupów hiszpańskich przesłanie Pana Jezusa, wzywające ich do tego, aby podjęli reformy wśród ludu, duchowieństwa i zakonów [...] Jeżeli biskupi Hiszpanii nie spełnią Jego życzeń, stanie się ona [Rosja] jeszcze raz biczem, którym Bóg ich ukarze.[8] Także i ten apel nie został wysłuchany. Lecz, z ludzkiego punktu widzenia, nic nie kazało spodziewać się podobnej klęski. Bowiem od zakończenia wojny domowej Hiszpania kroczyła po drodze pomyślności, a ideologiczne konflikty zdawały się być na zawsze pogrzebane. Aż do czasu, gdy 11 marca 2004 roku rewolucyjny islam dokonał okrutnego zamachu terrorystycznego, a do władzy doszedł socjalizm, rozpętując bezlitosną ofensywę przeciwko katolicyzmowi. Osiągnęła ona takie rozmiary, że prymas Hiszpanii, D. Antonio Caizares, arcybiskup Toledo, oświadczył, iż władze państwowe i media są gotowe rozerwać na kawałki Kościół i doprowadzić do jego zniknięcia poprzez eliminację fizyczną i atak moralny.[9]

Obawy siostry Łucji?

Wiarygodne źródła w Portugalii twierdziły, że siostra Łucja pragnęła udać się do szpitala w Lizbonie, w którym zmarła bł. Hiacynta, aby modlić się szczególnie w intencji ostatnich wyborów, które zapewniły socjalizmowi większość parlamentarną w tym kraju. Taki gest byłby czymś niesłychanym.
Czyżby przewidziała ona w tym głosowaniu znak inicjujący przepowiednię błogosławionej Hiacynty: Straszliwy kataklizm społeczny grozi naszemu krajowi, a zwłaszcza Lizbonie. Wydaje się, że wybuchnie jakaś anarchistyczna lub komunistyczna wojna domowa, razem z grabieżami, rzezią, pożarami i wszelkimi formami zniszczenia. Stolica zamieni się w prawdziwe odbicie piekła. Gdy obrażona Sprawiedliwość Boża ześle tak straszliwą karę na Lizbonę, niech uciekają wszyscy, którzy będą w stanie uciec z tego miasta.[10] Jeśli socjalizm portugalski stanie w jednym szeregu z socjalizmem hiszpańskim, hipoteza ta stanie się szczególnie wiarygodna.

 

 Znaki nawrócenia?

Dokładnie w przeciwnym kierunku, jak można zauważyć, zmierza konserwatywna fala powrotu do wartości moralnych i tradycyjnych instytucji takich jak rodzina, mająca ogólnoświatowy zasięg. Przypadek Stanów Zjednoczonych jest swoistym paradygmatem, lecz fenomen ten obejmuje całą kulę ziemską. Czyż nie jest to pierwszy owoc działania łaski w głębi niezliczonych dusz? Być może przygotuje on nawrócenia, które są istotą triumfu Niepokalanego Serca Maryi.

Śmierć siostry Łucji zamyka pewien cykl spełniania się Orędzia Fatimskiego i otwiera kolejny, być może najbardziej przejmujący. W cyklu tym ostatnie słowo należy nie do ludzkich spekulacji, lecz do Opatrzności Bożej, objawiającej się poprzez fakty.

My, katolicy, powinniśmy zwracać większą uwagę na wymowę wydarzeń, bowiem Jej kolejne ostrzeżenia nie spowodowały tak upragnionych przez Matkę Bożą miłosiernych skutków.

Luis Dufaur

1 „Corriere della Sera", 15 02 05.
2 Antonio A. Borelli, Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?, Kraków 2001, s. 28.
3 Op. cit. s. 31
4 Op. cit., str. 64.
5 Op. cit., s. 64.
6 Op. cit. s. 64..
7 Op. cit., s. 68..
8 Op. cit., s. 68..
9 Katolicka Agencja Informacyjna (KAI), 16 08 2004.
10 A. Borelli, op. cit., s. 49.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa