Rodzina
 
Wasze zadanie - Rady dla rodziców
Ks. Gaston Courtois

Według myśli Bożej, dziecko jest przyszłym świętym. Rodzice czy chcą, czy nie, są współpracownikami Boga, tak jak byli nimi w dawaniu życia dziecku. Wychowywać - to wydobywać z dziecka, przy jego jak największej i coraz bardziej świadomej współpracy, człowieka, chrześcijanina, świętego.

Nie mówmy, że to utopia. Jesteśmy przecież ludźmi wierzącymi. Przypomnijmy słowa św. Pawła o ideale chrześcijaństwa: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus".

Rodzice nigdy nie powinni być dumni: duma wyjaławia i wypacza; ale mają prawo i obowiązek być ambitni najszlachetniejszą ambicją pomagania swoim dzieciom w wypełnianiu tego, czego w swoim planie miłości Bóg oczekuje od każdego z nich.

Każde dziecko będzie miało inna rolę do spełnienia. Nikt zresztą nie otrzymał ani tyle samo, ani takich samych talentów, co jego brat. To niemożliwe. Istotne jest to, by każdy rozwijał swoje własne zdolności. Czyż wychowanie nie jest przede wszystkim nauką jak najlepszego wykorzystywania otrzymanych talentów?

Dziecko jest wartością bezcenną, powierzoną przez Boga rozumowi, sercu i rękom rodziców; wartością ludzką, boską, wieczną. „Każdy człowiek, który staje się lepszy, czyni lepszym świat". Wielkość i piękno waszego zadania? Przygotować zaczyn, który przefermentuje świat i pomoże mu stać się szczęśliwszym i lepszym. Rodzice otrzymują specjalną łaskę do wychowania dzieci i w normalnym toku rzeczy oni właśnie urabiać mają duszę i charakter dziecka.

W wychowaniu dzieci współdziałanie ojca i matki jest nie do zastąpienia. Mogą być zastępstwa pełne poświęcenia. Ale nawet jeśli ich wartość czy fachowość będzie najwyższa, zawsze pozostaną zastępstwem i nigdy nie będą się równały połączonemu wpływowi ojca i matki na tego, który jest ciałem z ich ciała i w którym się ucieleśnia ich jedność.

Nic nie może zastąpić podstawowego wychowania, które daje rodzina. Ponieważ jednak w ciągu ostatniego półwiecza rola rodziców została umniejszona, sami utracili wiarę w swoje powołanie i w swoje prawa wychowawcze. Przyczyną ich niepowodzeń jest i to jeszcze, że u wielu z nich nie ma już jasnej świadomości zasad etycznych.

Idzie więc przede wszystkim o to, by na nowo uprzytomnić rodzicom, jak wielkie jest ich powołanie. Zadanie rodziców jest trudne, ponieważ dziecko jest samą możnością - tak ku dobremu, jak ku złemu. Istnieją w nim, tak jak w każdym człowieku, skłonności złe, które należy neutralizować, i skłonności dobre, które trzeba odkrywać, podtrzymywać, pobudzać.

Zadanie jest niełatwe, ponieważ zbyt często towarzyszą mu trudne warunki. Ciasnota mieszkaniowa, brak zorganizowanej pomocy, praca poza domem - szczególnie komplikują sytuację i nazbyt często uniemożliwiają spokojne prze-myślenie problemów wychowawczych. Rodzicom nie pozostaje wtedy nic innego, jak działać pod wpływem impulsu czy rutyny i dziwić się, że tracą powoli autorytet, a nawet - niepostrzeżenie - zaufanie swoich dzieci.

Zadanie jest trudne, ponieważ nie ma metody - omnibusu ani nieomylnej recepty. Oczywiście, istnieją zasady, oparte na zdrowym rozsądku i doświadczeniu, które trzeba znać (tyle rodziców nawet o nich nie wie!), ale też ile dzieci, tyle przypadków. Co więcej, dziecko stale się rozwija, więc i postępować z nim trzeba w coraz inny sposób.

Zadanie rodziców jest trudne, ponieważ nie zawsze łatwo jest zrozumieć dziecko, odgadnąć prawidłowo, co przeżywa i myśli. Reakcje dziecka nie zawsze są natychmiastowe, nieraz ujawniają się z dużym opóźnieniem. Dziwi nas niekiedy odległy w czasie oddźwięk gestu, słowa, wydarzenia, do którego my, starsi, nie przywiązywaliśmy żadnego znaczenia.

Zadanie jest delikatne, ponieważ błędy w wychowaniu, początkowo niezauważalne, mogą - jeżeli się ich w odpowiednim czasie nie naprawi - doprowadzić pewnego dnia do kryzysu, przejawiającego się utratą zaufania lub jawnym oporem.

Dzisiaj wychowuje się dzieci w innych warunkach niż kiedyś. Świat ulega szybkim przemianom. Techniczne zastosowania zmuszają nas do życia w nieludzkim tempie. W tym samym środowisku społecznym większa jest różnica między naszym dzieciństwem i naszych dzieci niż między naszym dzieciństwem i naszych rodziców. Jeżeli się tego nie bierze pod uwagę, szybko pogłębia się przepaść między pokoleniami. Nawet słowa przestają mieć to samo znaczenie.

Wychowanie jest zadaniem delikatnym, ponieważ wymaga równocześnie miłości i dystansu, łagodności i stanowczości, cierpliwości i zdecydowania. Te uzupełniające się, choć często kontrastowe cechy, wymagają od wychowawcy nie tylko serca, lecz też zdrowego rozsądku, trzeźwości, równowagi.

Pomimo wszystko jednak nie wolno się zniechęcać. Niewątpliwie nie ma środków uniwersalnych, tak jak nie ma dzieci identycznych. Ale istnieją ogólne zasady, których znajomość i stosowanie pozwala uniknąć wielu pomyłek.

Trzeba więc starać się poznać te zasady, będące owocem doświadczenia i obserwacji, jak również głębokich badań nad psychiką dziecka w poszczególnych stadiach jego rozwoju. Trzeba dostrzegać problemy. Spotykałem rodziców zawsze zatroskanych, jeśli chodziło o zdrowie dzieci, ale których nic nie interesowało w odniesieniu do ich higieny umysłowej i wyrobienia etycznego.

To fakt - niewielu jeszcze rodziców zajmuje się poważnie problemami wychowawczymi. Wielu nawet nie podejrzewa ich istnienia. Inni z góry rozwiązali wszystkie bądź surowością, bądź rezygnacją podniesioną do rangi systemu.

Są jednak na szczęście i tacy rodzice, którzy rozumieją, że powinni się uczyć sztuki wychowywania. Ale uwaga! Żaden podręcznik nie zastąpi własnej refleksji ani tej wspaniałej intuicji, którą daje prawdziwa miłość szukająca przede wszystkim dobra dziecka, gdy trzeba - nawet kosztem własnego spokoju.

Zbyt wielu rodziców nie interesuje się w ogóle wyrobieniem moralnym dziecka. Żywią je i ubierają, lecz nie dość troszczą się o jego umysł i duszę. Czasem wręcz ostentacyjnie kapitulują. Oto matka, która mówi o swoim dziecku: „Zabroniłam mu tego, ale wpadł w taką złość, że już więcej nie będę mu tego zabraniać". Inni znów całkowicie zwalniają się ze swych obowiązków wychowawczych. Oto inna matka, która przyprowadza swoje dziecko do nauczyciela: „Niech pan je ukarze, ja już nie mogę sobie z nim dać rady". I przeciwnie - kiedy wychowawca, świadomy swej odpowiedzialności, sygnalizuje rodzicom jakiś zły postępek dziecka, usterki w pracy bądź nieposłuszeństwo, ci sami rodzice, zamiast okazać wdzięczność, że pomaga im w wychowywaniu dziecka, stają w jego obronie i nie wahają się zburzyć całego autorytetu tych, do których pomocy się odwoływali.

Wychowanie to wiedza i sztuka, należąca do najsubtelniejszych. U zwierząt wystarcza instynkt. Ludzie muszą myśleć i zastanawiać się.

„Każdy zawód [...] poprzedzony jest długimi studiami i starannym przygotowaniem. Tymczasem do podstawowego obowiązku wychowywania dzieci, wielu rodziców pogrążonych w troskach doczesnych, jest dzisiaj przygotowanych słabo lub niedostatecznie" (Pius XI, encykl. Divini Illius Magistri).

Czy nie sądzicie, że powinno być coraz więcej szkół dla rodziców, gdzie bez pedantyzmu i uczonej werbalistyki, bez tendencji, by traktować normalne dziecko jak nierozumny przedmiot, młodzi rodzice mogliby się nauczyć podstawowych zasad pedagogiki? W każdym wypadku najważniejsze jest, by wychowawca nie popadł w panikę, nawet gdy stoi przed bardzo trudnym zadaniem. Popełniane od czasu do czasu pomyłki czy niezręczności nie mają znaczenia, ponieważ nie może być na tym świecie doskonałości; istotne jest, by te pomyłki czy niezręczności nie stały się chlebem powszednim, jak to się zbyt często widzi.

Fragment książki ks. Gastona Courtois, Rady dla rodziców, Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, Olsztyn 1987.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Maryja naszą Matką
Kościół od zawsze oddaje cześć Najświętszej Dziewicy Maryi, Bogurodzicy – naszej Matce, Orędowniczce i Wspomożycielce. Cześć ta przybierała na przestrzeni wieków różne formy i wyrazy, oddając poruszenia chrześcijańskich serc i charakter poszczególnych narodów.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wychowuje

Pani Monika Rypień z Raciborowic Górnych na Dolnym Śląsku jest Apostołem Fatimy od roku, ale jej wspólna droga z Maryją trwa już wiele lat. Jej piękne świadectwo jest dowodem na to, że trudności i życiowe zakręty przechodzone wspólnie z Bogiem i Maryją są zawsze możliwe do pokonania, a obecność Maki Bożej i zawierzenie Jej swoich spraw naprawdę zmienia ludzkie życie.

Maryja w moim życiu i w życiu mojej rodziny jest kimś szczególnym. Ona nas wychowuje, jeśli tylko damy się poprowadzić. Przyjaźń z Matką Bożą rozpoczęła się już od wczesnych lat mojego życia. Uwielbiałam pieśni do Matki Bożej, nabożeństwa majowe czy różańcowe, a w szczególności święta maryjne. W wieku nastoletnim poznałam historię Matki Bożej Fatimskiej: Matka Boża prosi o modlitwę dzieci, które dzięki niej mogą wyprosić nawrócenie ludzkości! Od tego momentu Fatima zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Kiedy byłam studentką we Wrocławiu, miałam możliwość uczestniczenia w nabożeństwach fatimskich. Były one przepiękne… Różaniec – nieustanny Różaniec! – sprawił, że mimo różnych przeciwności i doświadczeń, jakie niesie życie, zawsze miałam siłę, takie poczucie, że jest Ktoś obok. Ktoś, kto czuwa, wspiera, niezależnie od wszystkiego, co się działo.

Punktem zwrotnym, początkiem niezwykłego doświadczenia Matki Bożej w moim życiu był czas, kiedy byłam w ciąży z pierwszym i drugim dzieckiem. Pierwsze dziecko poczęłam dzięki wstawiennictwu Matki Bożej. Razem z mężem modliliśmy się, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko, a tak długo go nie było… Ja powierzyłam tę intencję Maryi, zostawiłam to Jej działaniu. Pewnego dnia mąż przyszedł do mnie i dał mi obrazek Matki Bożej: Wiesz co, na Jasnej Górze są takie modlitwy w pierwszą sobotę miesiąca za małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci. To było niesamowite, jak on wyraził chęć oddania się Matce Bożej! Jeszcze tego samego miesiąca okazało się, że będziemy mieli dziecko.

Urodził się syn. Wcześniak. Mieliśmy miesiąc leżeć w szpitalu, a okazało się, że po trzech dniach wypuszczono nas do domu. Było tak dobrze, że lekarz stwierdził, że daty zostały pomylone, bo to niemożliwe, on nie powinien sam oddychać, tylko leżeć pod respiratorem. Ale data nie mogła zostać w żaden sposób pomylona, bo to było dzieciątko tak wyczekane, że nie ma po prostu możliwości pomyłki! W ciąży z drugim dzieckiem miałam ogromne problemy zdrowotne. Lekarze powiedzieli, że dziecko urodzi się chore. Wada genetyczna… Jak by nie było, my z mężem jesteśmy za życiem i przyjęlibyśmy każde dziecko. Ale zadziałała potężna modlitwa, wsparcie mnóstwa osób i dziecko urodziło się zdrowe. I tutaj cały czas Matka Boża nam towarzyszyła! Może ktoś by powiedział, że to było szczęście, przypadek. Ale my z mężem cały czas uważamy, że jest to opieka Matki Bożej. Co by się nie działo, zawsze oddajemy wszystko Maryi, i rzeczywiście, wszystko się później układa.

Oboje z mężem nie pochodzimy z miejscowości, w której mieszkamy, przeprowadziliśmy się tu po ślubie. Tutejsza parafia jest piękną i rozmodloną wspólnotą. Ale poznając nową
wspólnotę, zauważyłam, że nie ma tu nabożeństwa fatimskiego, więc poszłam z prośbą do księdza proboszcza, żeby takie nabożeństwo się odbywało. Dzięki zgodzie i współpracy księdza nabożeństwa fatimskie odbywają się u nas już od 2016 roku. Wspólnie z parafianami przygotowywaliśmy się do stulecia Objawień wielką nowenną fatimską. Ludzie bardzo pozytywnie przyjęli to nabożeństwo. Gdy tylko zbliża się maj, dzwonią i pytają, czy i w tym roku się odbędzie!

Na Stowarzyszenie trafiłam tak zwanym przypadkiem, w internecie. Spodobały mi się inicjatywy propagowania kultu Matki Bożej Fatimskiej. Kiedy przeczytałam, że są ludzie, którzy się tego podjęli, też zapragnęłam pomóc. Jest jeszcze jedna szczególna historia związana z moim uczestnictwem w Apostolacie. Raz wypadło tak, że byłam na roratach w całkiem innej parafii, gdzie nie było ze mną moich dzieci, i tam ksiądz rozdawał dzieciom figurki Matki Bożej. Bardzo mi się to spodobało. Dziś w wielu domach, gdzie żyją młode rodziny, brakuje nawet krzyża na ścianie, obrazów Matki Bożej czy Jezusa. To jest niemodne… a te dzieci z radością przyjmowały figurkę Maryi. Pomyślałam sobie, że może przyjadę tu kiedyś z moimi dziećmi i one też wezmą udział w takim losowaniu? I na drugi dzień w skrzynce pocztowej znaleźliśmy figurkę Matki Bożej z Apostolatu! To była ogromna radość. W naszym domu przy wyjściowych drzwiach znajduje się też kropielnica, a obok niej zawiesiliśmy Akt poświęcenia naszego domu Matce Bożej, który często ponawiamy. Tak pięknych inicjatyw jest o wiele więcej. I do tego Apostołowie modlą się za siebie nawzajem! Dzięki temu nasza wspólnota wspiera się wzajemnie i czerpie swoje siły, służąc Maryi, która prowadzi nas ku Jezusowi.

Przyg. MW



Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę podziękować za kalendarz „365 z Maryją” oraz pismo „Przymierze z Maryją”. Od wielu lat starałem się wspierać każdą akcję organizowaną przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Szczerze mówiąc, nie zawsze podchodziłem sumiennie do lektury, którą od Was otrzymywałem („Przymierze z Maryją”, „Polonia Christiana”). Wydawało mi się, że samo wspieranie finansowe w zupełności wystarczy. Myliłem się! Teraz, gdy znalazłem się w „jaskini zła”, tam, gdzie rządzi książę ciemności, zacząłem doceniać moc wiary i Bożego słowa, zawartych w Waszych artykułach. Modliłem się zawsze (…), ale wydaje mi się, że raczej z obowiązku niż z potrzeby. Teraz, będąc w zakładzie karnym, gdzie naprawdę ciężko znaleźć człowieczeństwo, współczucie, a co za tym idzie bliskość Bożego Miłosierdzia, pozostaje cicha modlitwa i rozmowa z Panem Bogiem (…). Jest jeszcze nasza ukochana Mateczka MARYJA, która przez całe moje życie okrywała mnie i moją rodzinę swym miłosiernym niewidzialnym płaszczem ochronnym. (…) Bóg naprawdę nas kocha! Pisząc to, mam na myśli dzieło, którego się podjęliście. Bóg zapłać!
Proszę o modlitwę w mojej intencji.
Jacek

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę Państwu podziękować za pracę na rzecz krzewienia Miłosierdzia Bożego. Serdecznie dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją” oraz wszystkie piękne upominki, które od Was otrzymuję. Całej Redakcji życzę największych sukcesów. Modlę się codziennie, aby dobry Bóg i Jego Matka otaczali Was Swoją opieką i błogosławili w dalszej pracy. Jako Apostoł Fatimy pragnę wspierać Was skromnym datkiem, aby Wasza działalność rozszerzała się na całe nasze społeczeństwo. (…)
Bronisław ze Starogardu Gdańskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę pozdrowić serdecznie całą Redakcję „Przymierza z Maryją” oraz podziękować za przysyłane mi egzemplarze Waszego pisma, które bardzo mi się podobają, są ciekawe i poruszające, a nawet wzruszające. Dziękuję za ciekawe artykuły, dziękuję za dział „Strony Maryjne”, gdzie znajdują się piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Ta lektura pisma katolickiego bardzo mnie wzbogaca i poucza. Dziękuję również za wszystkie przesyłane mi dewocjonalia, którymi obdarowuję moich najbliższych. Chcę, aby i oni cieszyli się i wzbogacali duchowo. Bóg zapłać za wszystkie modlitwy w mojej intencji i mojej rodziny. Wspieram Waszą redakcję duchowo, a jak tylko będę mogła, będę też wspierała ją finansowo.
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa Stowarzyszenia Sławomira Olejniczaka i jego współpracowników oraz czytelników tego pięknego pisma. Szczęść Wam Boże!
Stała czytelniczka – Bernadetta

Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Serdecznie dziękuję Panu oraz Pana współpracownikom za wszystkie przesyłki skierowane do nas, a w szczególności za każdy kolejny egzemplarz czasopisma „Przymierze z Maryją”.
Można zauważyć, że od dłuższego czasu artykuły i szata graficzna jest coraz bogatsza i wzbogaca nas, Czytelników, w wiedzę katolicką. Wskazuje drogę do Boga za wstawiennictwem Maryi i świętego Józefa, prosząc o łaski uzdrowienia i wszelką pomoc. W natłoku codziennych obowiązków znajdujemy czas na modlitwę – Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Modlimy się o pomyślność naszych dzieci i wnucząt oraz osób nam najbliższych. Odczuwamy wtedy, że Bóg jest z nami i że nie jesteśmy sami. To podnosi nas na duchu, stanowiąc oparcie w rozwiązywaniu wszelkiego rodzaju spraw. Nadmieniamy jednocześnie, że przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla nas czymś bardzo ważnym. Każdy człowiek żyjąc na tym świecie, winien starać się pozostawić ślad swojej egzystencji na ziemi, a ocenę pozostawić najbliższym, a przede wszystkim Bogu.
Edward wraz z Małżonką

Szanowni Państwo!
Dziękuję za przesłanie filmu „Via Dolorosa” z dołączonymi rozważaniami „Drogi Krzyżowej”. Chętnie czytam „Przymierze z Maryją”. Oddaję ten dwumiesięcznik także w inne ręce i zachęcam do włączenia się w jego czytanie i propagowanie wśród bliźnich. Zachwycona jestem tematyką Waszego pisma. Gratuluję doboru materiałów, które wzbogacają wiarę oraz wiadomości religijne i inne (ze świata), związane z chrześcijańską postawą człowieka. Bóg zapłać za wszystko! Z wyrazami szacunku.
Marianna z Mazowieckiego

Szczęść Boże!
Chciałbym podziękować całej Redakcji i przyjaciołom Apostolatu Fatimy oraz „Przymierza z Maryją” za wieloletnie wsparcie duchowe, modlitwy i Msze Święte w intencji nas wszystkich, a także piękne upominki dające wiele radości. Zawsze oczekuję i czytam od deski do deski Wasz (nasz) wspaniały dwumiesięcznik. Później przekazuję go innym, by był pocieszeniem w naszych trudnych czasach, także dla innych. Pozdrawiam serdecznie.
Mirosław

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Otrzymałem od Państwa piękne opracowanie „Via Dolorosa” z płytą i modlitwą do Krzyża Świętego, za które bardzo dziękuję. To piękna Państwa akcja, w której też chcę wziąć udział. (…) Staram się uczestniczyć we wszystkich Państwa kampaniach mających na celu przebudzić sumienia Polaków, ale też uczyć wiary i historii Kościoła. Mam już swoje lata, wiary uczyły mnie mama i babcia, teraz ją przekazuję swoim dzieciom i wnukom. Jednak najwięcej wiadomości z życia Kościoła, o życiu świętych, historii Kościoła czerpię z „Przymierza z Maryją”, które otrzymuję i czytam od pierwszej do ostatniej strony. Jako Polak, który wiele lat mieszkał w Niemczech, jestem dumny z Waszej pracy. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych dla całej redakcji „Przymierza z Maryją”.
Wojciech