Rodzina
 
Młodość jako początek samogospodarzenia
Prof. Mieczysław Albert Krąpiec OP

(…) Każdy człowiek jest bytem osobowym, niepowtarzalnym i choć zachodzą w nim pewne typowe czynności, są one znowu niepowtarzalne, po swojemu przyjmowane. Zwróćmy uwagę na te czynności. Sprowadzają się one do trzech grup: pierwszą jest budzenie ducha. To budzenie ducha dokonuje się dosyć długo, począwszy gdzieś od stanów niemowlęcych do około 12. roku życia. Od 12. do 15.–16. roku życia zachodzi drugi okres: odkrywania swojej natury, czyli odkrywania kim się jest (…) – jest to moment odkrywania siebie jako człowieka. Trzeba poznać siebie, żeby można było żyć po ludzku. Okres trzeci ogromnie ważny – gdzieś 15–16 do 18 lat – to czas budowania siebie, budowania własnego człowieczeństwa.

Budzenie ducha


Wspomniałem, że nasze budowanie ciągle się dokonuje, sięgając nawet stanów prenatalnych. Dzisiaj społeczeństwo jest bandyckie, zbrodnicze, bo zabija dzieci jeszcze nienarodzone. A w okresie prenatalnym jest to już człowiek realny, który posiada wszystkie elementy swego człowieczeństwa, a mianowicie ma źródło działania, którym jest dusza ludzka stworzona przez Boga (…). Kieruje ona – począwszy od pierwszego po ostatni moment życia biologicznego – odziedziczonym już w pierwszej komórce kodem genetycznym, który będzie się realizował przez całe życie. Całe życie jest już jakoś w pierwszym momencie dane, zaprojektowane, by później się ­rozwijać.

Ten pierwszy moment to jest moment działania duszy, by zbudować, zorganizować ciało. Organizacja ciała dokonuje się szybko, w tych dziewięciu miesiącach, kiedy trzeba przyjąć w siebie świat (…). Człowiek, który został poczęty, żyje realnie, co więcej, uczestniczy już w życiu społecznym. Lekarze mówią, że tyle dzieci rodzi się z chorobami. Dlaczego? Rodzina jest chora, a chora rodzina wywiera wpływ na dziecko. (…) Trzeba pamiętać, że matka nosi w sobie człowieka realnego (…) i jej postępowanie, postępowanie społeczne wokół niej, wpływa bardzo realnie na to, jak się ukształtuje realny człowiek. Ten człowiek żyje na razie przy pomocy biologicznych sił matki – ma mieszkanie, ma ogrzewanie, ma oddychanie. Gdy się taki człowiek rodzi, to mógłby myśleć, że umiera, bo wszystko nagle traci: traci mieszkanie, traci oddychanie, traci pokarm (…). Ale właśnie pierwszy krzyk dziecka, pierwszy oddech, gdy przechodzi na swoje własne życie, gdy dusza poprzez uformowane własne ciało zaczyna działać – oznacza moment początku samogospodarzenia.

Jest tu ogromny, ciągle niedoceniany, największy wpływ matki, która musi wydobyć z dziecka, niemowlęcia – ludzkiego ducha. I to się dokonuje długo, przez prawie 2 lata, podczas których matka nieustannie do dziecka mówi (…) – ta mowa nie jest na darmo, gdyż budzi ona powoli ludzkiego ducha. To budzenie ludzkiego ducha dokonuje się najpierw poprzez dotknięcie piersi matki (…). Owe pierwsze zetknięcie się ze światem – to powolne budzenie świadomości. Dziecko wszystkiego próbuje, musi wszystko eksperymentalnie poznać. (…)

Wreszcie padają pierwsze słowa […]. To jest ten pierwszy okres pourodzeniowy, niemowlęcy, w którym człowiek budzi ducha i zaczyna posługiwać się tym najwspanialszym narzędziem, jakim jest ludzki język, uczy się języka. Pierwsze bardzo powolne, ale zasadnicze uczenie się języka bez tej rocznej czy dwuletniej pracy matki w ujawnianiu ludzkiego ducha nie byłoby możliwe. Czas poświęcony wówczas dziecku procentuje potem w całym ludzkim życiu.

Ogromnie jest ważne dla życia ludzkiego wprawianie się w odróżnianiu siebie od przedmiotów zastanych. Przychodzi okres drugi: dziecko uświadamia sobie, że już się nie utożsamia ani z mamą, ani z tatą, ani z łóżkiem i pierwsza reakcja dziecka, gdy pytają: „Chcesz tego?” – jest taka, że na wszystko mówi: „Nie!”. To jest bardzo ważny okres, gdyż wówczas dziecko buduje własną podmiotowość, różną od swojej rodziny, odróżnia siebie od innych, odróżnia, że jest źródłem działań i że może – w stosunku do rzeczywistości, która go otacza – akceptować ją lub odrzucać. I właśnie ta próba odrzucenia rzeczywistości jest próbą podkreślenia własnego ja, własnej podmiotowości. Jest to rzeczą ogromnie ważną; rodzina musi wobec tego dziecięcego „nie” być bardzo wyrozumiała i rozumieć, że to jest budowanie człowieka poprzez przeciwstawianie się otoczeniu (…).

Otwarcie na transcendencję


Później przychodzi (od 2. roku życia) okres dziecięcy w budzeniu ducha. Co jest wówczas ważne? Ważne jest, by stać się człowiekiem. Ludzie zapominają o tym i krzywdzą swoje dziecko, pozbawiając je transcendencji Boga. Jest mianowicie konieczna wspólna modlitwa z matką. Dziecko musi już na samym początku wiedzieć, że nie jest przypadkiem, że nie jest czymś przypadkowym na świecie, (…) że wchodzi w kontakt nie tylko z rodzicami, ale także z Bogiem. Te pierwsze słowa modlitwy z matką są ogromnie ważne. (…) Moja mama uczyła mnie pacierza, później studiowałem filozofię, teologię, ale w najważniejszych momentach posługuję się tymi słowami, któreśmy razem z mamą odmawiali (…): Wierzę w Ciebie, Boże żywy, w Trójcy jedyny, prawdziwy, wierzę, coś objawił, Boże, Twe słowo mylić nie może. Ufam Tobie, boś Ty wierny, wszechmocny i miłosierny, Dasz mi grzechów odpuszczenie, łaskę i wieczne zbawienie. Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję, nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty dobro nieskończone. Ach, żałuję za me złości, jedynie dla Twej miłości. Bądź miłościw mnie grzesznemu, dla Ciebie odpuszczam bliźniemu. Cały sens życia w tej krótkiej modlitwie jest zawarty i wszystkie teologiczne sprawy właśnie tu znajdują swoje uzasadnienie […].

Rola wyobraźni


Dziecko w wieku 5-6 lat trzeba uczyć wyobraźni. Całe ludzkie rozumowania, ludzkie wynalazki są oparte na wyobraźni czynnej, więc wyobraźnia musi być żywa. Do budzenia wyobraźni świetnie nadają się bajki. To jest ogromnie ważne, bo bajki ożywiają wyobraźnię przenosząc człowieka w inny świat (…). Tu rodzi się ogromne niebezpieczeństwo zabicia wyobraźni, wtedy uniemożliwia się człowiekowi zostanie autorem. Wyobraźnię zabija się kinem i telewizją, gdzie narzuca się obrazy aparatowi poznawczemu i już nie trzeba sobie nic wyobrażać, tylko najwyżej operować tymi narzuconymi obrazami. (…) Bardzo ważna jest zatem wyobraźnia i mowa do człowieka. (…)

O roli bajek i opowiadania


Sprawa druga – jakie bajki? W tym okresie życia czyta się np. bajki o krasnoludkach. Czym byłaby nasza literatura dziecięca bez krasnoludków i innych postaci bajkowych? (…) Warto czytać dzieciom bajki o krasnoludkach, bo tam więcej jest prawdy i budowania wyobraźni niż w mediach i w świecie polityki.

(…) W tym czasie jest też bardzo ważne uczenie dziecka czytania, a przez czytanie uczenie dziecka na pamięć wierszy, piosenek. (…) Nie będzie Prusak (czy Niemiec) pluł nam w twarz i dzieci nam germanił. […] Twierdzą nam będzie każdy próg… – to było ogromne doświadczenie narodu podczas rozbiorów, gdy wrogowie Polski, zaborcy chcieli kompletnie opanować ducha polskiego. (…)

Odkrywanie własnej natury


Problem kolejny bardzo ważny: wczesna młodość od 12. roku życia. Wiemy o tym, że w prawie żydowskim uznawano człowieka w 12. roku życia już za odpowiedzialnego za własne czyny. (…) Trzeba przygotować człowieka, by poczuł się odpowiedzialny.

To odkrywanie siebie jest niezwykle ważne. Chłopcy odkrywają wcześniej, że obok nich są dziewczęta, a dziewczęta później, że obok nich są chłopcy. Kiedyś w telewizji pokazano (…), jak pani minister zapytała małą dziewczynkę czy będzie feministką, a dziewczynka: „Nie, bo ja lubię chłopców”. Bardzo prosto odpowiedziała na wszystkie głupie feministyczne zapędy. To jest coś normalnego: chłopak się obraca za dziewczyną, a dziewczyna za chłopakiem. Tu jest początek życia społecznego, początek życia rodzinnego, bo naród, społeczeństwo, nie powstaje dzięki umowie społecznej. Jedyną umowę zawiera to jak uda się „kobicie” przyprowadzić „chłopa” do kościoła, jest ślub i ksiądz pyta: czy chcesz? On: Aaa, a ona mu podpowiada: Chcę, chcę! To jest jedyna umowa, która tworzy społeczeństwo (…), tu musi być odpowiedzialność, bo to już jest przygotowanie do życia rodzinnego. Człowiek rodzi się w rodzinie i jest powołany do tego, by założyć rodzinę. Żeby założyć rodzinę, trzeba odkryć siebie. Szkoła koedukacyjna jest bardzo niedobra, bo właśnie wtedy, kiedy się budzi zainteresowanie chłopca dziewczyną, trzeba go nauczyć szacunku dla niej, a koedukacja to uniemożliwia. Trzeba jednak uznać naturę, inna jest natura kobiety, inna natura mężczyzny, trzeba ją znać i rozróżniać. To wzajemne dążenie jest czymś dobrym, lecz trzeba je wychować, jest ono bardzo silne i dlatego jeszcze silniejszy musi być rozum.

Początkiem samogospodarzenia w młodości jest to, że musisz zagospodarować swoje uczucia, swoją biologiczną naturę, swój stosunek do drugiej osoby, chłopaka do dziewczyny, dziewczyny do chłopca, szanować siebie, by umieć szanować drugiego. Jeśli ktoś siebie nie szanuje, nie będzie umiał drugiego szanować. (…)

W tym okresie ważna jest literatura, szczególnie ojczysta (…), która jest także środkiem wychowania człowieka.

Budowanie siebie w kulturze


Przechodzimy do trzeciego okresu młodości, mianowicie do akceptacji i budowania siebie w kulturze. Gospodarzenie na tym etapie dokonuje się poprzez wejście w kulturę osobistą, narodową, ogólnoludzką. Wejście w kulturę dokonuje się poprzez (…) naukę, poprzez elementy światopoglądowe, filozofię.

Poznawanie przed myśleniem


Jest ogromnie ważne to, by w filozofii odróżnić (…) myślenie od poznawania. Gdy patrzę: tu jest mikrofon, pukam, jest, działa, odzywa się – to poznaję, a mogę też myśleć: chciałbym mieć taki mikrofon, żeby cały świat mnie słyszał – lecz czy to myślenie jest sprawdzalne? Trzeba odróżnić poznanie rzeczy od myślenia. (…)

Czynić dobro i tworzyć piękno


Wchłonięcie w siebie kultury następuje, po pierwsze, poprzez wejście w poznanie naukowe, (…) a po drugie – poprzez moralność. Na początku samogospodarzenia młodzież musi się nauczyć czynienia dobra. Pytaj sam siebie, czy potrafisz czynić dobro. Czynienie dobra to jedyny sprawdzian człowieczeństwa.

Trzecią sprawą jest ogromna dziedzina sztuki rozciągającej się począwszy od sztuki chodzenia, siadania po sztukę mówienia. (…) Ja miałem Juliusza Osterwę jako nauczyciela wymowy przez 2 lata, musieliśmy odbywać ćwiczenia i mówić wiersze, aby było można człowieka rozumieć. Posłuchajmy teraz radia, jak oni gadają, przecież ci dziennikarze samogłoski źle wypowiadają, gramatyki nie umieją, (…) i to ma być uczenie narodu (…)?!

Trzeba czytać i znać polską literaturę (…). Wy, koledzy nauczyciele, jesteście w szkole, na was ciąży obowiązek! (…) Jesteście odpowiedzialni w szkołach, nie minister, nie urzędnik, lecz nauczyciel jest odpowiedzialny za to, jak przedstawia polską kulturę: czy uczy tego, co jest wzniosłe, tego, co było treścią dzieł najwybitniejszych polskich myślicieli i narodu. Oryginał trzeba czytać. Pamiętam że czytaliśmy po łacinie wiersze, a potem na tym tle Mickiewicza czy Sienkiewicza […]. Nauczyciel ma nauczyć kochać literaturę, naszą kulturę narodową, bo to jest kultura ogólnoludzka.

Czwarty element kultury to religia. Tylko zwierzęta są bezreligijne. Bez religii nie ma człowieka.

Prof. Mieczysław Albert Krąpiec OP - fragmenty wykładu wygłoszonego na VII Ogólnopolskiej Konferencji Nauczycieli i Wychowawców zorganizowanej przez Fundację Servire Veritati pt. O młodość z charakterem (Lublin, 1 III 2008). Tekst ukazał się drukiem w kwartalniku „Cywilizacja” (2008) nr 26, s. 8–17.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa