Można powiedzieć, że to krótkie, lecz piękne życie było splecione z trzech nici. Pierwszą była nić życia światowego, w którym gustował św. Gabriel aż do momentu wzmocnienia się nici drugiej – nadprzyrodzonego wezwania do służby Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi. Trzecia nić splatała się cały czas z obydwiema pozostałymi – była to nić cierpienia i przeciwności, które odbierały ziemskie wesele wśród chwil światowych, a po nawróceniu służyły pogłębieniu życia duchowego.
Francesco Possenti, znany później jako św. Gabriel od Matki Bożej Bolesnej, przyszedł na świat w roku 1838 jako jedenaste z trzynaściorga dzieci gubernatora Asyżu Sante Possentiego i jego żony Agnese Frisciotti. Wedle tradycji, został ochrzczony w tej samej chrzcielnicy co Biedaczyna z Asyżu. Pierwsze imię otrzymał na jego cześć.
Wspomniane cierpienie, którym naznaczone było całe życie Świętego, bardzo wcześnie dało o sobie znać. Albowiem już w wieku czterech lat mały Franciszek został osierocony przez matkę, a niedługo po niej zmarły jego dwie siostrzyczki. Po śmierci matki przez jakiś czas podróżował z ojcem i rodzeństwem po środkowych Włoszech, po czym osiedlili się w Spoleto w regionie Perugia.
Franciszek wyrósł na młodzieńca przystojnego, który wiódł przez jakiś czas względnie beztroski żywot, obracając się w arystokratycznym towarzystwie i czerpiąc pełnymi garściami z uciech życia. Lubował się w grze w karty, w tańcach, rozmaitych spotkaniach artystycznych i towarzyskich wieczorkach. Przylgnął nawet do niego przydomek il damerino (dandys, bawidamek). Jak przystało na dobrze urodzonego chłopca, wcześnie też wdrożył się w sztukę polowania.
Jego życie nie było w tym okresie wolne od kolejnego bólu, jaki przyniosły rodzinne nieszczęścia – śmierć jednego brata i uwikłanie się w działalność masonerii drugiego, którego sekta doprowadziła do samobójstwa. Z drugiej strony jednak młodzian odebrał solidną kontrrewolucyjną formację w szkole Zgromadzenia Braci Szkolnych w Spoleto. Bracia Szkolni stawiali sobie za cel integralnie katolickie kształtowanie młodych charakterów, dusz i umysłów, w czym widzieli przeciwwagę dla rewolucyjnych zaburzeń epoki, w której masoni doszli do niesłychanej buty i ogromnego wpływu w niszczeniu religijnego porządku społeczeństw i państw.
W roku 1851 Franciszek ciężko zachorował. Leżąc na łożu boleści obiecał Panu Bogu, że jeżeli odzyska zdrowie, odwróci się od światowych uciech i rozpocznie służbę Bożą. Niestety, to natchnienie Ducha Świętego odbiło się wtedy pustym echem w duszy młodzieńca. Zdrowie odzyskał, jednak danego słowa nie dotrzymał.
Franciszek Possenti uczył się dobrze, szczególnie celował w nauce łaciny. Wróżyło to jak najlepiej jego karierze. Jednakże od momentu pierwszej choroby co jakiś czas powracała myśl o oddaniu się Bogu. Intuicja, która wiodła go do współpracy z Bożym planem, odzywała się szczególnie w chwilach trudnych. Oprócz dwóch braci odeszła również jego ukochana siostra Maria Luiza, która wychowywała go po śmierci matki.
W roku 1853 przyszłego świętego ponownie zmogła obłożna choroba, a uzdrowienie przypisywał polskiemu świętemu – Andrzejowi Boboli, wyniesionemu w tamtym czasie na ołtarze. Był to już drugi raz, kiedy – bez dotrzymania słowa – obiecywał Panu podążenie Jego śladem. Trzeci raz miało to miejsce, kiedy Franciszek cudem uniknął śmierci podczas polowania. Po niefortunnym polowaniu zapisał się wprawdzie do nowicjatu u ojców jezuitów, ale w nim nie wytrwał.
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero po bezpośredniej interwencji Niebios. Otóż, w roku 1856 podczas procesji z katedry w Spoleto, miało miejsce cudowne zdarzenie w życiu Franciszka. Modląc się przed wizerunkiem Matki Bożej, usłyszał Jej głos, pytający, dlaczego nie rozpoczął jeszcze życia zakonnego…
Czy jest boleść, jako boleść moja…?
Wraz z wezwaniem do przywdziania habitu usłyszał również inne: O wy wszyscy, którzy przechodzicie, spojrzyjcie i obaczcie, czyli jest boleść, jako boleść moja – mówił Duch Święty przez proroka Jeremiasza, a Tradycja Kościoła odniosła te słowa do uczestnictwa Niepokalanej w bolesnej Męce Syna Bożego. Właśnie te słowa miały stać się drogowskazem młodego Franciszka, który na miejsce swojej służby wybrał zakon ojców pasjonistów.
Nie obyło się bez przeszkód. Ojciec nie chciał zezwolić na tak niespodziewany wybór. Francesco, nie mając oparcia w ojcu, znalazł na szczęście mentora w osobie pewnego świątobliwego pustelnika, zamieszkującego nieopodal miejscowości Monteluco. To tam, w oddalonej od świata pustelni, dojrzało powołanie młodzieńca i wzmocniła się wola spełnienia go – nawet na przekór ojcu.
W roku 1856 wstąpił do Zgromadzenia Męki Pańskiej, którego charyzmat stanowiła cześć dla Męki Pańskiej i boleści Współodkupicielki oraz umartwienie podejmowane w intencji zadośćuczynienia za grzechy świata. Warto pamiętać, że nagromadzenie grzechów obrażających Najświętsze Serca Pana Jezusa i Maryi Panny było w drugiej połowie XIX wieku wyjątkowo dotkliwe. Po Italii grasowały wówczas wojska rewolucyjne pod wodzą Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu włoskiej masonerii Józefa Garibaldiego. Działania owych rewolucjonistów – czczonych dziś jako bohaterowie narodowi, dzięki którym dokonało się zjednoczenie Włoch – doprowadziły w rzeczywistości do rozbicia Państwa Kościelnego i wprowadzenia mnóstwa bezbożnych „praw” destabilizujących odwieczny ład społeczny (rozdział Kościoła od państwa, „małżeństwa” cywilne, rozwody etc.).
Przyjmując imię zakonne Gabriel od Matki Bożej Bolesnej, Święty obrał drogę pokuty – drogę bycia małym w oczach tego świata. Wybrał skromny przybytek – chłodną i ciemną klasztorną celę. Zrozumiał jednak głęboko ludzką kondycję i istotę prawdziwego sukcesu na tym świecie. – Tajemnica powodzenia tkwi w przekonaniu, że jesteśmy tylko prochem; jeden tylko Bóg może podnieść nas z prochu i wesprzeć nasze wysiłki. Dopiero jeśli kto uzna, że jest głupcem, może stać się mądrym Bożą mądrością i zostać podniesiony do tronu duchowej potęgi – pisał Święty w swoim Dzienniku duchowym.
Ten, który dotychczas wśród wygód i uciech życia ignorował tyle razy głos Boży odzywający się w jego wnętrzu, zasłynął z niesłychanej wytrwałości w uczynkach pokutnych i umartwieniach. Jednocześnie przyswoił sobie głęboko pouczenia Pana Jezusa zapisane przez Ewangelistę Mateusza (Mt 6,16–18), w którym Boski Nauczyciel zaleca stosującym umartwienia, aby nie pokazywali bliźnim posępnego oblicza, lecz namaścili głowę olejem i zachowali duchową radość.
Święty Uśmiechu w pokutnej szacie
Właśnie ta najgłębsza duchowa radość, płynąca z pocieszania Serc Jezusa i Maryi, napełniała pogodą oblicze Świętego do tego stopnia, iż świadkowie jego życia zaczęli nazywać go Santo del Sorriso, czyli Świętym Uśmiechu, mimo iż bez reszty żył pokutą za grzechy własne i innych. – Będę się umartwiał w zwykłych, codziennych sprawach takich jak jedzenie, czytanie, uczenie się, spacerowanie, rekreacje, słowem we wszystkim, co mam ochotę czynić, starając się najpierw pohamować swoje apetyty i chęci, a potem mówiąc z całego serca: „Panie, nie czynię tego, by dogodzić sobie, ale dlatego, że taką jest Twoja Wola” – pisał brat Gabriel w swych Postanowieniach, stanowiących piękny zapis jego duchowej walki o Niebo.
Właśnie owe codzienne, drobne umartwienia – wymagające prawdziwego heroizmu ducha – wypełniły ostatnie miesiące życia Świętego. Nie zdążył on dokonać sławnych cudów za życia, ponieważ jeszcze przed przyjęciem święceń kapłańskich pożegnał ziemię dla Nieba.
Odszedł do Pana w roku 1862 wycieńczony przez gruźlicę kości. Umierał z obrazem Matki Bolesnej na piersiach. Miał 24 lata. Jego relikwie pozostają w stanie nienaruszonym w sanktuarium ojców pasjonistów w Isola del Gran Sasso w regionie Abruzzo.
W 1908 roku papież św. Pius X ogłosił go błogosławionym, zaś w roku 1920 został zaliczony w poczet świętych przez papieża Benedykta XV. Święty Gabriel Perdolente jest patronem kleryków i młodych zakonników, a także Akcji Katolickiej.Kościół wspomina go 27 lutego.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa