Święte wzory
 
Św. Dominik Savio - gigant ducha

Św. Dominik Savio jest znakiem sprze­ciwu i powinien być wzorcem dla młodych zbuntowanych. Szokujące? Tylko pozornie. Św. Dominik powinien być wzorem dla tych wszystkich młodych, którzy chcą powiedzieć zastanemu światu „nie”. Jego postawa jest bowiem znakiem sprzeciwu wobec duchowej oziębłości, kultury użycia i zmysłowej przyjemności. Jest zatopiony w modlitwie i kontemplacji, kiedy rozwrzeszczany „świat” szuka podniety i pogrąża się w chaosie. Jest spokojny i radosny, kiedy większość młodych ludzi żyjących współcześnie nawet nie potrafi się szczerze śmiać, zastępując radość sarkazmem i cynizmem. Jest posłuszny, gdy dziś w modzie są „samorealizacja” i „stawianie na swoim”. To jest prawdziwa postawa niezgody na zastany świat. Bo prawdziwy twórczy sprzeciw jest możliwy tylko w oparciu o Boga. I taki przykład daje nam św. Dominik Savio, którego wspomnienie liturgiczne przypada 9 marca.

Dominik Savio urodził się 2 kwietnia 1842 roku we wiosce Riva di Chieri koło Turynu. Jego ojciec Karol był rzemieślnikiem, matka Brygida - krawcową. Dominik został ochrzczony w dniu narodzin. Wkrótce cała rodzina przeniosła się do wioski Murialdo. Nasz święty uczęszczał do szkółki parafialnej prowadzonej przez księdza proboszcza, a później pobierał naukę w Castelnuovo d’Asti. Do szkoły miał daleko, około 8 kilometrów, ale nie obawiał się, że w drodze może stać się mu coś złego. Powtarzał tylko: - Nie jestem sam. Jest ze mną Najświętsza Maryja Panna i mój Anioł Stróż.

W wieku 5 lat zaczął posługiwać do Mszy Świętej. Często zdarzało się, że przychodził do kościoła dużo wcześniej. Klękał wtedy przed zamkniętą świątynią i zaczynał się modlić.

Gdy miał 12 lat spotkał św. Jana Bosko, który przyjął go do swego turyńskiego oratorium - szkoły i internatu dla chłopców. Między Dominikiem a świętym założycielem salezjanów powstała szczególna więź duchowa. Don Bosko bez trudu dostrzegł w Dominiku „iskrę Bożą”. Odtąd chłopiec pomagał mu w pracy wychowawczej, a dwa lata później założył wraz z kilkoma przyjaciółmi Towarzystwo Niepokalanej. Zadaniem Dominika było sprawowanie opieki nad słabszymi umysłowo i moralnie kolegami.

Dojrzałość duchowa

W Wielkanoc - 8 kwietnia 1849 roku, w wieku siedmiu lat przyjął Pierwszą Komunię Świętą, co było wydarzeniem niezwykłym, gdyż do sakramentów pokuty i ołtarza dopuszczano w owym czasie w wieku znacznie późniejszym. Już wtedy jednak św. Dominik dał wyraz swej duchowej dojrzałości, zapisując w swej książeczce do nabożeństwa: „Raczej umrę niż zgrzeszę”. Oprócz tego postanowienia, zawarł jeszcze trzy inne: „Będę często spowiadał się i komunikował, ilekroć mi na to zezwoli mój spowiednik”, „Będę święcił dzień święty”, „Moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja”. O heroizmie i dojrzałości religijnej Dominika świadczy też pewne wydarzenie, gdy kłamliwie obwiniony przez szkolnego kolegę, z godnością i pokorą przyjął oskarżenie. Gdy prawda wyszła na jaw i wychowawca czynił naszemu bohaterowi wymówki, że ten nie bronił się, Dominik odparł: - Przecież Pan Jezus też był niesprawiedliwie oskarżany.

„Czuję pragnienie, by być świętym”

Pewnego dnia św. Jan Bosko wygłosił kazanie do swych podopiecznych, przekonując, iż wolą Bożą jest, byśmy stali się świętymi. Zapewniał, że można to łatwo osiągnąć, a za wytrwałość i konsekwentne dążenie do świętości czeka nas nagroda w niebie. Dominik zamyślił się nad tymi słowami, a później powiedział swemu wychowawcy: - Czuję pragnienie, by być świętym. Niech mi ksiądz w tym dopomoże. Co mam czynić? Na to Don Bosko odparł: - Bądź zawsze wesoły, spełniaj dobrze swoje obowiązki i pomagaj kolegom. Te słowa zapadły mu w pamięć. Odtąd zawsze z radością wypełniał swoje obowiązki wobec Boga i bliźnich. Pomagał kolegom, pocieszał i opiekował się słabszymi, prowadził ich do kościoła. Zawsze pamiętał o modlitwie. Bardzo często adorował Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
1 / 2 /

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Święty Józefie - módl się za nami
W dobie powszechnego kryzysu ojcostwa, Kościół stawia nam za wzór św. Józefa, ziemskiego opiekuna Pana Jezusa. Przykład jest szczególnie cenny dla współczesnych, często zakompleksionych mężczyzn.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja czeka na Ciebie!

Jak myślisz, czym może zaowocować w Twoim życiu:
• codzienna modlitwa;
• niewielki, miesięczny datek, np. 20 złotych?

Zyskasz więcej niż Ci się wydaje! Siostry zakonne będą modlić się za Ciebie każdego dnia, kapłan co miesiąc odprawi w intencjach Twoich i innych Apostołów Mszę Świętą, a po roku będziesz brać udział w losowaniach pielgrzymek do Fatimy. A najważniejsze jest to, że staniesz się częścią duchowej rodziny, będziesz razem z nami budzić sumienia Polaków i jeszcze bardziej zbliżysz się do Maryi!

Niemożliwe? Możliwe, jeśli tylko zadzwonisz pod numer 12 423 44 23 i zostaniesz Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymanych łaskach za pośrednictwem Nowenny Pompejańskiej, którą zaczęłam odmawiać 13 maja 2020 roku i odmawiam w dalszym ciągu. Poleciła mi ją koleżanka, która również ją odmawiała. Muszę przyznać, że kiedyś ciężko mi było odmówić jedną część Różańca – brak cierpliwości. Od teraz pokochałam tę modlitwę i dzięki temu w moim życiu zaczęły dziać się rzeczy, które po ludzku są trudne do wytłumaczenia.
Jechaliśmy z mężem i synem do Sanktuarium Maryjnego, ja podczas podróży odmawiałam Różaniec. W pewnej chwili samochód wpadł w poślizg (padał deszcz), mąż stracił panowanie nad kierownicą, a my na szczęście „bezpiecznie” wylądowaliśmy w rowie. Nikomu nic się nie stało, tylko samochód lekko uszkodzony. Ponadto mąż zerwał z nałogiem palenia po ponad 50 latach.
Wszystkie łaski zawdzięczam mojej ukochanej Mateczce, której powierzam wszystkie swoje troski.
Zachęcam wszystkich do kontynuowania tej pięknej modlitwy, bo los żadnego człowieka nie jest obojętny Matce Bożej. Dziękuję Ci, Maryjo, za wszelkie łaski, które otrzymałam i nadal otrzymuję.
Szanowna Redakcjo, dziękuję Wam za propagowanie Nowenny Pompejańskiej.

Pozdrawiam Was serdecznie. Z ­Panem Bogiem,
Danuta z Łomży


Szczęść Boże!
Szanowna Redakcjo, pragnę gorąco podziękować Wam za wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam. Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia. Kiedy w czerwcu moja córka zachorowała na poważną chorobę, lekarze dawali jej 2 procent szans na przeżycie. Ale wiara, którą w sobie mam, dodała mi otuchy. Zaczęłam odmawiać nowennę do św. Jana Pawła II i Różaniec św. do Matki Bożej 3 razy w ciągu dnia. Gdy skończyłam nowennę, pojawiła się wieść o poprawie stanu zdrowia. Modlitwa różańcowa też nie była daremna. Córka po ciężkich krzyżach, które przechodziła, wróciła do domu zdrowa. Cała rodzina modliła się za nią i była w jej intencji odprawiona Msza św. Jej patronką jest Matka Boża, bo córka urodziła się 15 sierpnia i na drugie imię ma Maria. Jestem na emeryturze i modlę się od lat, odmawiając co dzień Koronkę i Różaniec św. Wierzę, że wiara czyni cuda.
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Czytelniczka, Halina


Szczęść Boże!
Od dłuższego czasu czytam różne świadectwa o tym, jak Matka Boża i nasza bardzo nas kocha i zawsze jest z nami, kiedy my o to prosimy. Ja jestem tego przykładem. (…) W 2006 roku miałam udar i paraliż jednostronny, nauczyłam się mówić, chodzić, a nawet oddychać. Obecnie chodzę już bez kul (…). Mieszkam sama, bo moje jedyne dziecko zmarło mi przy porodzie, w 2015 roku zmarł mi mąż, (…) [wcześniej] przez 2 lata opiekowałam się nim, bo zachorował na białaczkę.
Kiedy już nie mogłam dać sobie rady, bardzo chciałam umrzeć. Nad ranem usłyszałam taki ciepły męski głos: „Chcesz umrzeć?”. A ja odpowiedziałam, że nie mogę, bo opiekuję się mężem. Wiem, że to był głos Pana Jezusa. (…)
7 czerwca tego roku zdarzył się cud. O 5.00 rano poczułam, że paraliż mi ustąpił. Czułam się wolna, bez skurczów mięśni. Zaczęłam ćwiczyć, chodzić, odłożyłam kule, nie miałam zawrotów głowy, nikt nie musiał mnie podtrzymywać. Wcześniej odmówiłam Nowennę Pompejańską. (…)
Jak mam coś zrobić, zawsze proszę o pomoc Mateńkę i Ona mi pomaga, nigdy nie jestem sama.
Mam nowych przyjaciół, takich prawdziwych, bo tamci sprzed choroby się odwrócili, rodzina też. Byłam sama, na sąsiadów też nie mogłam liczyć, nie podobało się im, że często chodzę do kościoła. A teraz, jak się podniosłam, to sąsiadki zaczęły mnie zapraszać, zauważają mnie na klatce.
Obecnie jestem bardzo szczęśliwa, bo nie jestem sama. Kto wierzy, nigdy nie jest sam.
Zofia z Koła


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!
Szanowna Redakcjo. Chcę podzielić się swoimi przeżyciami.
W 2000 roku moja żona zachorowała na nerki i kamienie żółciowe, miała zatrucie organizmu i została skierowana do szpitala. W dniu jej operacji na lewą nerkę zwróciłem się o pomoc do Matki Bożej i Pana Jezusa, żeby ocalili jej życie, a ja do końca życia wyrzeknę się spożywania alkoholu. Od ponad 20 lat nie piję, choć przez ten czas odbyły się trzy wesela naszych dzieci. Bawiłem się bez alkoholu, a na toasty wlewałem do kieliszków wodę mineralną. Powiedziałem, że nie będę brał Pana Boga na próbę. Moja żona żyje i to jest najważniejsze.
W 2008 roku przeszedłem ciężki zawał serca. Karetka pogotowia zabrała mnie pod tlenem i kroplówką, pielęgniarki dawały bez przerwy zastrzyki i słyszałem, jak pielęgniarka mówiła do lekarza: „Panie doktorze, pacjent nam ucieka!”. Leżałem na SOR-ze 15 minut. W końcu lekarz powiedział, że co mogli, to zrobili i czy wyrażam zgodę na transport helikopterem do Olsztyna. Pamiętam tylko, jak zakładano mi słuchawki na uszy i obudziłem się już na Oddziale Kardiologii w Olsztynie. Widziałem Matkę Bożą ubraną w niebieski płaszcz ze złotymi gwiazdami, która pochylała się nade mną. Potem zobaczyłem wielki tłum ludzi, a na końcu Maryja oddaliła się i po chwili zniknęła…
Jeszcze raz dziękuję za wysłane obrazki, różaniec i „Przymierze z Maryją”. (…) Niech wszechmocny Bóg i Matka Boża daje zdrowie i siłę Panu Prezesowi i całej Redakcji, bo to jest piękne i wzruszające, że po przeczytaniu „Przymierza z Maryją” niejedna osoba się opamięta i nawróci do Boga.
Z Panem Bogiem,
Jan


Szanowni Państwo
Dziękuję za piękne życzenia urodzinowe i modlitwę w mojej intencji. Pragnę wspomnieć, że z uwagi na niepokoje w mojej rodzinie, zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską.
W tym samym czasie otrzymałam od Was piękny różaniec. Przyjmuję ten dar jako znak obecności Maryi.
Z Panem Bogiem
Helena