
Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego (Mt 18,3). Słowa te, wypowiedziane przez Pana Jezusa, wprowadzają nas w ewangeliczny nastrój. Są programem wyznaczonym przez Zbawiciela oraz drogą, którą przeszedł, stając się małym Dziecięciem w betlejemskim żłobie.
Zarówno dosadność i radykalizm, jak i pewna sprzeczność tych słów pomimo wszystko nie zostawiają cienia wątpliwości, że są one skierowane do nas. Tak, do nas – podążających naszymi małymi, często skomplikowanymi, różnymi drogami codzienności, lecz u których celu jest lub powinno być ostatecznie Niebo, czyli nasze przeznaczenie, utęskniony powrót do domu Ojca czekającego z wyciągniętymi ramionami na swoje dzieci.
Nie moglibyśmy się nie odwołać w tym miejscu do innych słów naszego Pana, a raczej do dialogu przeprowadzonego z pewnym faryzeuszem o imieniu Nikodem z Ewangelii św. Jana: Zapewniam cię – rzekł Jezus – że jeśli się ktoś nie narodzi na nowo, nie ujrzy Królestwa Bożego. Urodzić się na nowo? – zdumiał się Nikodem. Będąc starcem? Czy można powtórnie wejść do łona matki i urodzić się? Jeszcze raz cię zapewniam – powtórzył Jezus – że jeśli człowiek nie narodzi się z wody i z Ducha, nie wejdzie do Królestwa Bożego. Kto się narodził fizycznie, żyje tylko fizycznie. Kto się jednak narodził z Ducha, żyje także duchowo! Nie dziw się więc, że powiedziałem, iż trzeba się narodzić na nowo (J 3,3–7).
Mała droga
W rozmowie tej Chrystus wyjaśnia nam, o co tak właściwie chodzi w duchowym dziecięctwie. Doskonałym wcieleniem tej postawy w życie jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus. W Dziejach Duszy sama pisze, jak odkryła tę drogę: Chcę znaleźć sposób dostania się do Nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Żyjemy w wieku wynalazków, nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach schodów; u ludzi bogatych z powodzeniem zastępuje je winda… Poszukiwałam więc w księgach świętych wytłumaczenia co do owej windy, przedmiotu mych pragnień, i przeczytałam te słowa z ust Przedwiecznej Mądrości: „Maluczki niech do mnie tu przyjdzie” (Prz 9,4 Wlg). Znalazłam więc to, czego szukałam (…). Windą, która mnie uniesie aż do Nieba, są Twoje ramiona, o Jezu, a do tego nie potrzebuję wzrastać, przeciwnie, powinnam zostać małą, stawać się coraz mniejszą.
Teresie nie chodzi o naśladowanie postawy zewnętrznej dziecka, ale stawia nam za wzór taką oto postawę: uznawać swoją nicość, oczekiwać od Boga wszystkiego jak małe dziecię oczekuje wszystkiego od ojca, niczym się nie kłopotać, nie gromadzić mienia (…), nie przypisywać sobie cnót, które się pełni, lecz uważać się za niezdolnego do czegokolwiek, uznać, że Bóg składa w ręce swego dziecka ten skarb cnoty, aby się ono nim posługiwało według potrzeby; ale skarb pozostaje zawsze własnością Boga.
Pokora, ubóstwo, ufność i miłość
W tych słowach Pisma Świętego i św. Teresy jawi nam się określenie dziecięctwa duchowego i jego drogi. Tak jak dziecięctwo Jezusa nie ograniczało się do Jego lat dziecięcych, lecz jest cechą całego Jego życia na ziemi i w Niebie, tak i osoby, które pragną wcielać w życie to dziecięctwo, muszą pamiętać, że obejmuje ono każdy wiek i stan. Charakterystycznymi przymiotami dziecka, jak zaznacza Sługa Boży o. Anzelm Gądek OCD w Traktacie o dziecięctwie duchowym są: pokora, ubóstwo, ufność i miłość. Według niego pokorny mówi o sobie: „jestem niczym”, staje się małym, miłuje swoją nicość i stawia dobro drugiego ponad swoje. Programem pokornego są słowa Pana Jezusa: Uczcie się ode Mnie, bom cichy i pokornego serca. Ubogi mówi: „nic nie mam”, wszystko co posiada przypisuje dobremu Bogu, staje przed Nim z pustymi rękami. Ufność możemy zaś nazwać matką modlitwy, bowiem bez niej prawdziwa modlitwa nie istnieje. Jak mówiła wspomniana św. Tereska: tyle mamy, ile ufamy. Dziecięctwo duchowe przedstawia się w ufności, z jaką dziecko odnosi się do swego Ojca w Niebie. Jeżeli dobroć Boga przynagla nas do ufności, to Jego miłosierdzie wprost nas do niej zmusza. Miłość, która jest królową wszystkich cnót, podbija Serce Boga i czyni w duszy (i z duszy!) mieszkanie Trójcy Przenajświętszej.
Pewna Służebnica Boża, tercjarka karmelitańska, której proces beatyfikacyjny jest w toku, nie zawahała się także żyć według tego ideału. Kunegunda Siwiec (Kundusia) ucząc się krok po kroku tej drogi, osiągnęła szczyty doskonałości. Innymi słowy doszła do najwyższego stopnia prostoty i dziecięctwa duchowego, które są warunkami oglądania Boga w wieczności. Z zeznania jej spowiednika dowiadujemy się: Śmiem twierdzić, że Kundusia nigdy nie była stara; mimo 80 lat nieznane jej były objawy starzenia się duchowego, zawsze w niej była świeżość, entuzjazm dla wszystkiego co dobre, ufność – niemal naiwność dziecka. Chwalebna naiwność człowieka, który mimo przykrych doświadczeń życiowych, nie traci wiary w drugiego człowieka, wiary w dobro, choć nieraz głęboko schowane.
Odpoczynek znajduję w takiej duszy, która zachowa spokój…
Kundusia była obdarzona czystością i niewinnością dziecka. Są to cechy otwierające duszę na życie nadprzyrodzone, będące pewnego rodzaju bramą do życia duchowego. Dusza niewinna jest tak piękna i ubóstwiona, a przez to miła Sercu Boga, że On sam zachwyca się nią i niejako znajduje w niej odpoczynek. Posiadanie autentycznej więzi z Panem Bogiem prowadzi do szczerości i prostoty w sposobie bycia. Pan Jezus zapewnił Kundusię o pierwszeństwie miłości prostej i szczerej, bez obaw i niepokojów, niewymagającej nadzwyczajności. Bóg ma upodobanie w takich duszach, albowiem w nich odbija się jak w zwierciadle Jego własna prostota i niewinność zaszczepiona w nas w momencie stworzenia. W wewnętrznych pouczeniach Pan Jezus zapewnia Służebnicę Bożą: Jestem Bogiem miłości i pokoju. Odpoczynek znajduję w takiej duszy, która zachowa spokój, a zamęt jest Mi niemiły. Pokój nie na tym polega, żeby nie doznawać przeciwności, pokój zależy od miłości, wierności i cierpliwości. Pragnę zbawienia każdej duszy, a który grzesznik zwróci się do Mnie przez żal i pragnienie spowiedzi oraz miłowania Mnie, w tej chwili grzechy odpuszczam i uczynię go świętym i do Serca przytulam. A cóż dopiero mówić o miłości dla dusz, które Mnie miłują dziecięcą miłością. Nie mam granic w udzielaniu łask. Słabości i upadki codzienne nikną w Mej miłości.
Bóg mimo wielkiej miłości do dusz idących tą drogą, często przynagla je do czynienia pokuty i umartwienia. Wzywa ich do czuwania nad mową, słuchem i odmawiania sobie rzeczy nawet dozwolonych. Dziecięctwo duchowe w każdej sytuacji odnajduje sposobność do czynienia małych ofiar w codziennym życiu, bez konieczności wyszukiwania wielkich spraw, wykorzustując właściwie czas będący darem od Boga. Wszystko motywuje miłością ku Bogu, aby sprawić Mu radość w celu nawrócenia grzeszników, innowierców i pogan oraz doprowadzenia ich do prawdy i zbawienia możliwego w prawdziwym Kościele Chrystusowym.
Dlaczego Maryja objawia się dzieciom?
Przypomnijmy więc teraz stosunek Zbawiciela do dzieci, które przynoszono do Niego, a Apostołowie nie mogąc tego zrozumieć, szorstko zabraniali. Pan Jezus ze wzburzeniem wołał wtedy: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: „Kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je (Mk 10,14–16).
Matka Boża jako wierna uczennica Swojego Syna, doskonale zrozumiała i naśladowała tę postawę. Świadczy o tym m. in. scena z Kany Galilejskiej, gdzie zwraca się do Swojego Syna, wstawiając się za biesiadnikami, z wielką ufnością i wiarą w wysłuchanie swojej prośby, mówi: Nie mają już wina (J 2,3). Maryja wie, że Syn niczego Jej nie odmówi, nie sprawi Jej przykrości. To właśnie Jej dziecięca prostota, ufność i niezachwiana wiara są podstawą pierwszego cudu, którego dokonuje Pan Jezus, objawiając Swoje Bóstwo. Maryja nieustannie wstawia się u Syna Bożego za swoimi przybranymi dziećmi, które jeszcze prowadzą tutaj, na ziemi, walkę o swoje zbawienie. Tak było w Lourdes, w Gietrzwałdzie, w Fatimie i innych miejscach objawień Maryi. Jak dobra matka, która biegnie na ratunek swoim dzieciom, tak Najświętsza Dziewica szuka dziecięcych serc. Serc niewinnych, szczerych, prostych i pokornych, które zaakceptują Ją i Jej Umiłowanego Syna. Tym duszom powierza kluczowe przesłania, dla ratowania grzesznej i niewdzięcznej ludzkości, dlatego że są otwarte na to, co ma do powiedzenia i nie zmieniają tego, co od Niej usłyszały. Dziecko, któremu powierzone zostanie ważne zadanie, wykona je z rozwagą i natychmiastowo, a nie odłoży tego na później. Dziecięce serce jest otwarte, nieskomplikowane, kochające, godne zaufania. Dzieci są szczere i autentyczne, dlatego przyjmą i odwzajemnią matczyną miłość. Tak było z Bernadetą Soubirous, Justyną Szafryńską, Barbarą Samulowską, Franciszkiem i Hiacyntą Marto, Łucją dos Santos oraz innymi.
Maryja mogła objawić się dowolnej liczbie ludzi, od biednych chłopów po bogatych monarchów lub uczonych profesorów. Od poświęconych Bogu zakonnic i zakonników po kapłanów, biskupów, kardynałów, a nawet samego papieża. Zamiast tego jednak wybierała najczęściej biedne, niewykształcone dzieci mające od sześciu do kilkunastu lat. Warto zwrócić uwagę, że we wspomnianych objawieniach przed przekazaniem Orędzia Maryja nawiązuje bliską, głęboką, przyjacielską więź, pozyskując ich serca i pełne zaufanie należne matce. W podobnym celu należy rozumieć kilkukrotne posłanie Anioła Pokoju do dzieci fatimskich przed zjawieniem się Maryi, który niejako przygotował ich do poznania Pięknej Pani oraz sprawił, że się Jej nie przelękły oraz zaufały ze spokojem przyszłym wizjom.
Droga duchowego dziecięctwa dla każdego!
Może się komuś wydawać, że droga dziecięctwa duchowego jest czymś banalnym i infantylnym. Nic bardziej mylnego! Droga duchowego dziecięctwa stawia przed chcącym wcielić jej zasady w życie mozolną pracę codziennego zaparcia się siebie, szukania Boga w cichej, osobistej modlitwie oraz stawiania Go na pierwszym miejscu, zaś siebie na ostatnim. Chcący iść tą drogą, muszą przede wszystkim czuć się umiłowanymi dziećmi Ojca, aby nie popadli w fałszywą pokorę i niewłaściwy obraz siebie. Każdy z nas jest zaproszony do stopniowego wprowadzania tych ideałów i zasad do swojego codziennego postępowania oraz do rozsiewania wokół siebie dziecięctwa i prostoty, tak jak poucza nas Chrystus, aby stać się jak dziecko i móc wejść do Królestwa Niebieskiego.
Karmelita bosy
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa