Temat numeru
 
Służmy Prawdzie!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Dziękuję Panu Bogu za to, że mogę tutaj być z Wami. Dziś odprawiłem Mszę Świętą w intencji tego Kongresu, ażeby Wam Pan Bóg dał wiele łask, byście mogli dalej rozpowszechniać te sprawy fatimskie, o których 100 lat temu mówiła Matka Boża do prostych dzieci. 

 

W 1996 roku wraz z biskupem Moskwy miałem okazję pielgrzymować do Fatimy. Odwiedziliśmy także Coimbrę, gdzie w tamtejszym klasztorze Karmelitanek Bosych mieszkała s. Łucja, wizjonerka z Fatimy. Była bardzo zadowolona, że mogła ujrzeć biskupów z państw byłego Związku Sowieckiego. Mieliśmy okazję zadać jej kilka pytań. Ja zadałem dwa. Pierwsze: czy nawrócenie, które ma dotknąć Rosję, odnosi się tylko do tego kraju, czy do wszystkich 15 państw, które składały się na ZSRS? Siostra Łucja stwierdziła, że ogólna nazwa „Rosja” dotyczy wszystkich tych państw. A moje drugie pytanie brzmiało: jakie będą symptomy nawrócenia Rosji? W odpowiedzi usłyszałem, że jednym z tych symptomów będzie fakt, iż z terytorium byłego ZSRS nie będzie więcej rozpowszechniana na świat bezbożna propaganda.

 

Choć wiemy, że do nawrócenia Rosji jeszcze droga daleka, to jednak dziś wydaje się, że ta bezbożna propaganda stamtąd już nie jest rozpowszechniana, a na pewno nie w takim stopniu, jak dawniej.

 

A jednak wiemy, że zło nadal istnieje. Dlaczego? Bo diabeł kusi każdego człowieka. Każdy z nas może zrobić miejsce dla Boga lub diabła. Boga – gdy oddajemy Mu cześć i służymy Mu według ducha Ewangelii, według ducha Chrystusa. Natomiast nasze odwrócenie się od Niego i bezbożny sposób życia to woda na młyn diabła.

 

Każdy może być tym, który niesie Orędzie Boże i musi to Orędzie nieść – z pokorą i w ciszy serca, tak jak Wy to robicie. Pan Bóg patrzy na to i może zmienić świat w jednej chwili. Diabeł został dawno pokonany. Nie ma żadnej perspektywy. Ci, którzy mu służą, już dawno przegrali.

 

Co możemy dla nich zrobić? Modlić się za nich, by zrozumieli swą klęskę. Musimy stanowczo i radykalnie odrzucić propozycję diabła, którą kiedyś skierował do Pana Jezusa, by oddać mu pokłon. Jeżeli – wzorem Zbawiciela – stanowczo odrzucamy propozycję diabła, to wtedy Bóg rządzi naszymi sercami i myślami. Nie trzeba być człowiekiem wykształconym, by to zrozumieć. Prawdę jest w stanie zrozumieć każdy. 

 

Jednak przegrany diabeł robi wszystko, by nas kusić i wciągać w strefy swojego świata – w hedonizm, konsumpcjonizm, różnego rodzaju perwersje. Ci, którzy mu służą, mówią drwiąco – wy macie zasady, a my mamy pieniądze. Ale pieniądze przecież wcześniej czy później stracą na wartości, a zasady to fundament, który nigdy nie będzie zniszczony, bo na nich zbudowany jest gmach Boży.

 

Bracia i Siostry! Szukajmy w sobie Boga i Jego natchnień. Służmy Mu i trzymajmy się Jego, wtedy diabeł nam nie zagrozi. Jeżeli jednak będziemy rozwadniać katolicyzm, poniesiemy porażkę.

 

Katolik musi bowiem odważnie dawać świadectwo swej wiary, a dziś niestety wśród wielu panuje strach, obejmuje on nawet niektórych pasterzy. Wielu katolików traci wiarę. Ale nie zrażajmy się! Chrystus poszedł na Krzyż, by nas zbawić i pokazać nam właściwą drogę. Fakt, wszystko to wiąże się z jakimś cierpieniem, ale jeżeli połączymy to cierpienie z cierpieniami Chrystusa, to będziemy mieć udział w Jego zbawczej misji.

 

Módlmy się za tych wszystkich, którzy stracili wiarę. Módlmy się za naszych prześladowców, bo oni też mają dusze nieśmiertelne i także za nich Chrystus oddał Swe życie. Módlmy się za tych, którzy poszli na układ z tym światem. Nie zazdrośćmy im, że używają tego świata tak, jakby Bóg nie istniał. Oni idą drogą zatracenia. Przyjdzie jednak czas, gdy Pan Jezus powróci i rozliczy nas wszystkich z miłości. 

 

Służmy Prawdzie! Ona nie może być ukryta! Ewangelia musi być głoszona wszędzie i w każdym środowisku. Głośmy Prawdę, że nie da się Chrystusa przysposobić do zepsutego świata. Nie możemy iść na kompromisy i nie możemy rozwadniać Jego nauki. Temu światu trzeba głosić pełnię nauki Chrystusowej. Tylko wtedy świat zobaczy, gdzie jest Prawda. 

 

My, chrześcijanie, nie musimy szukać popularności i poklasku. To nie jest ważne. Ważne jest, byśmy należeli – i to mocno – do Chrystusa. Tym się trzeba szczycić. Nie ulegajmy antychrześcijańskim ideologiom, takim jak np. gender. To wszystko ma w nas zabić wiarę. A jeśli my stracimy wiarę, to kto zmieni ten świat? 

Bracia i Siostry! Bądźmy dumni z tego, że jesteśmy katolikami. Jesteśmy bowiem powołani do zmiany tego świata w duchu Chrystusa i Ewangelii. Róbmy to konsekwentnie. Wsłuchujmy się w wolę Bożą. Idźmy za Chrystusem, bo On zwyciężył świat. I daje zwycięstwo każdemu, kto za Nim idzie. Bóg patrzy na nasze czyny i zna ich wartość. Z Jego pomocą idźmy do przodu i zwyciężajmy. Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący Ojciec i Syn, i Duch Święty!

 


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół wobec zarazy
Panika związana z tzw. pandemią koronawirusa ogarnęła cały świat. Groza miesza się z ironią. Grozę wywoływały i chyba jeszcze ciągle wywołują informacje o śmierci zakażonych, zdjęcia trumien masowo wywożonych z prosektoriów przez ciężarówki… Ironię zaś wzbudzają: brak konsekwencji rządzących w podejmowanych działaniach prewencyjnych, zalew sprzecznych informacji i spiskowych teorii. Łatwo się w tym wszystkim zagubić. Zresztą ojcu kłamstwa zależy na tym, byśmy czuli się pogubieni, opuszczeni i osamotnieni – bez żadnej nadziei…

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina