Słowo kapłana
 
Niezmienność nauki Chrystusowej
Ks. Adam Martyna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy w Chrystusie Panu, raz po raz jesteśmy zaskakiwani opiniami różnych osób, głównie występujących w szeroko pojętych mediach, które z jednej strony niby przyznają się do wiary w Boga, a z drugiej – uważają za słuszne pouczać Kościół, jego hierarchię, jak powinien się zachować w „tym kraju” w epoce tak wspaniałej, jaką jest XXI wiek.

W obliczu opinii i wypowiedzi przeróżnych „mędrców” może powstać w nas wątpliwość, czy Kościół także nie powinien swojej nauki dostosować do woli poszczególnych wiernych. Różne żądania stawia się dziś Kościołowi: niektórzy chcą, by zmieniło się nauczanie odnośnie małżeństwa, rodziny, antykoncepcji... I tak bez końca.

Czy jednak Kościół rzeczywiście nie może zmienić niektórych swoich opinii, skoro tyle już się zmieniło...
Aby odpowiedzieć poprawnie na te wątpliwości, trzeba zacząć od tego, że w Kościele istnieje niezmienna Tradycja i zmienne, ludzkie tradycje, które na przestrzeni wieków są zastępowane przez inne. Pan Jezus obiecał apostołom, a przez nich Kościołowi, że pozostanie z Nim aż do skończenia świata. Ta obietnica zapewnia wolność od błędu, bo gdzie jest Najwyższa Prawda, tam nie ma miejsca na błąd i fałsz. Wiemy także, że sam Chrystus Pan swojej nauki nie spisywał ani nie kazał tego robić swoim uczniom. Ona żyła właśnie jako Apostolska Tradycja, w żywej nauce, najpierw opowiadanej wszystkim narodom. Dopiero później, kiedy coraz mniej świadków życia Chrystusa pozostawało na tym świecie, pojawiła się potrzeba spisania nauk Pana Jezusa i Apostołów. Nie spisano jednak wszystkiego.

Sam św. Jan Ewangelista pisze, że tylko niektóre z czynów i nauk Jezusa zostały spisane (J 21, 25), reszta pozostała do dziś jako przekaz ustny. To jest właśnie Tradycja, obok Pisma Świętego – prawdziwe źródło Bożego Objawienia. Ponieważ jednak nawet tak ważne rzeczy mogłyby ujść ludzkiej pamięci, która jest zawodna, obiecał Pan Jezus apostołom, a przez nich Kościołowi, opiekę Ducha Świętego, który czuwa, by Objawienie Boże nie uległo zafałszowaniu (J 16, 13–14). Jest przedmiotem naszej wiary, że Duch Święty w sposób szczególny spoczywa na papieżu jako najwyższym ludzkim nauczycielu. Dlatego do Urzędu Papieskiego należy rozstrzyganie ostateczne, jak Boże objawienie należy rozumieć.

To, co należy do niezmiennej Tradycji, nie może przez nikogo zostać zmienione, bo nikt nie ma prawa zmieniać woli samego Boga. Dlatego nigdy nie może ulec zmianie nauka Kościoła o świętości życia, o czystym małżeństwie, przestrzeganiu odpoczynku niedzielnego... To naturalnie tylko przykłady. Wiemy, że prawd wiary przechowywanych w Tradycji Kościoła jest o wiele więcej: o Niepokalanym Poczęciu Matki Bożej, o Jej wzięciu do Nieba, o nieomylności papieskiej...

 

Te prawdy wiary nigdy nie zostaną zmienione, gdyż nikt nie ma władzy ich zmienić. Pochodzą bowiem od samego Boga.

Oprócz tych prawd przekazanych przez samego Jezusa Chrystusa, Kościół przechowuje wiele nauk i zwyczajów, które sam ustanowił. Nie zapominajmy, że działa on na tej ziemi blisko dwa tysiące lat i każda epoka, każdy wiek, odcisnęły na Nim swoje piętno. Sposób myślenia ludzi w I wieku chrześcijaństwa czy w średniowieczu różnił się zapewne od myślenia ludzi w wieku XVIII czy dzisiaj.

 

Nad tymi tradycjami ludzkimi zupełną władzę ma Kościół, który niektóre jako czcigodne i pożyteczne zachowuje, a inne jako dziś już nieaktualne, znosi. Z ustanowienia ludzkiego w Kościele są np. sposób sprawowania liturgii, obchodzenia postów, nawet sam celibat kapłański, strój duchowny, oficjalna modlitwa Kościoła itd.

 

Oczywiście, te tradycje, choć ludzkie, są także bardzo czcigodne. Wpływają one na świadomość wiernych, tworzą ich pojęcie o Bogu, Kościele, wieczności. Dlatego byłoby niewłaściwe zmieniać cokolwiek bez naprawdę ważnego powodu.

Są niestety ludzie, którzy nie potrafią rozróżnić tego, co pochodzi w Kościele z ustanowienia Bożego i dlatego pozostaje niezmienne, od tego, co pochodzi z ustanowienia ludzkiego i było jak najbardziej właściwe w swoich czasach, lecz dziś jest już nieaktualne i dlatego zostało zmienione.
Słyszymy nieraz na przykład takie wypowiedzi: Skoro Kościół dawniej kazał pościć przed Komunią od północy, a dziś tylko godzinę, to dlaczego nie zmieni swojego stanowiska w sprawie Komunii rozwiedzionych?

 

Z tego, co powyżej starałem się przedstawić, widzimy, że takie rozumowanie jest błędem. Kościół określił czas postu przed Komunią św. i może go odpowiednio modyfikować. Natomiast prawo o nierozerwalności małżeństwa pochodzi od Chrystusa i będzie zawsze aktualne.

 

Jest rzeczą zrozumiałą, że my sami z siebie możemy się mylić, nie rozróżniać tego, co Boże, od tego, co czcigodne, ale tylko ludzkie. Dlatego starajmy się nie głosić naszych własnych opinii i w żadnym wypadku nie żywić pretensji do Kościoła.

Zostawmy osąd właściwej władzy kościelnej. Potrzebne jest nam głębokie zaufanie do Kościoła, który nazywamy przecież naszą Matką. Starajmy się jak tylko możemy ufać Kościołowi i jego Tradycji, zwłaszcza dziś, kiedy tyle „gwiazd” chce go pouczać, nie mając zielonego pojęcia o tym, co mówią.
Niech Maryja Wniebowzięta opiekuje się wszystkimi przebywającymi na wakacjach i urlopach.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół wobec zarazy
Panika związana z tzw. pandemią koronawirusa ogarnęła cały świat. Groza miesza się z ironią. Grozę wywoływały i chyba jeszcze ciągle wywołują informacje o śmierci zakażonych, zdjęcia trumien masowo wywożonych z prosektoriów przez ciężarówki… Ironię zaś wzbudzają: brak konsekwencji rządzących w podejmowanych działaniach prewencyjnych, zalew sprzecznych informacji i spiskowych teorii. Łatwo się w tym wszystkim zagubić. Zresztą ojcu kłamstwa zależy na tym, byśmy czuli się pogubieni, opuszczeni i osamotnieni – bez żadnej nadziei…

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina