Słowo kapłana
 
Brońmy życia!
Wydaje się, że sprawa obrony ludzkiego życia została już dogłębnie omówiona i na zawsze wyjaśniona. Niestety, fakt, że niedawno proponowana poprawka do Konstytucji w sprawie nienaruszalności ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci nie została przyjęta, a naród nasz przeszedł tak szybko nad tym bolesnym głosowaniem w Sejmie do porządku dziennego, świadczy, że wiele osób nie rozumie lub nie chce rozumieć potrzeby ochrony życia. Rzecz zastanawiająca, że dziennikarze, którzy z takim poświęceniem walczą o bezkarność dla komunistycznych oprawców, czy nawet zwykłych bandytów, nie widzą potrzeby chronienia tylu istnień ludzkich, które nikomu nie uczyniły nic złego, a ich jedyną "winą" jest fakt, że zostały powołane do życia.

Kościół naucza jednak niezmiennie, że grzech przerwania ciąży, zwany aborcją, jest jednym z najcięższych, jakie człowiek może popełnić. Dzieje się tak dlatego, że człowiek, który jest mordowany w łonie matki, jest pozbawiony wszelkiej możliwości obrony. Nie może bronić się sam i nikt inny bronić go nie może. Morderca ma prawo do adwokata, każdy inny przestępca także.

Jak bardzo jesteśmy wzburzeni, kiedy dowiadujemy się o morderstwie popełnionym w rodzinie. Za każdym razem, kiedy słyszymy, że matka zabiła dziecko, syn zabił matkę, jesteśmy wzburzeni. Taka zbrodnia świadczy nie tylko o braku ludzkich uczuć, ale o potwornym zwyrodnieniu, do jakiego w normalnych warunkach, nawet zwierzęta nie są zdolne.

W przypadku aborcji grzech jest równie wielki. Matka decyduje o śmierci własnego dziecka. Tego dziecka, które instynktownie lgnie do niej od chwili swojego zaistnienia. Czyż to nie jest straszne? Oczywiście, nie sama matka jest tu winna. Należy jeszcze zapytać, gdzie był ojciec dziecka, gdzie dziadkowie? Każdy, kto mógł, a nie uczynił wszystkiego, by ratować ludzkie życie, zagrożone już od chwili poczęcia?

Ci, którzy decydują się na taki krok, zapewne kiedyś recytowali codziennie Boże przykazania, z których piąte mówi „Nie zabijaj". Należałoby zapytać, co się stało z ich człowieczeństwem, że potem o tym przykazaniu zapominają i godzą się zamordować własne dziecko. Jakże groteskowo brzmi potem tłumaczenie się takich matek, kiedy opowiadają o swoim dzieciobójstwie: „Musiałam to zrobić, bo nie miałam warunków, by je wychować". Jakby brak warunków usprawiedliwiał morderstwo.

Trudno tu nie wspomnieć, że przeciw tej zbrodni buntuje się cała natura człowieka. Bardzo często matki, które dokonały aborcji, mają tak wielkie poczucie winy, że muszą się leczyć psychiatrycznie. Nie da się oszukać sumienia. Bywa, że mimo otrzymanego rozgrzeszenia z grzechu dzieciobójstwa, sumienie nie daje się uspokoić i ktoś spowiada się do śmierci z tego samego grzechu, dokonanego dawno temu.

Oprócz popełnienia śmiertelnego grzechu, wszyscy, którzy decydują o zabójstwie dziecka w łonie matki i każdy, kto w tym bierze udział, ściąga na siebie karę kościelną, zwaną „ekskomuniką latae sententiae", to znaczy, że po zaistnieniu skutku, wszyscy współdziałający w grzechu są ekskomunikowani i nie mogą przyjmować godnie sakramentów świętych, dopóki kara nie zostanie odwołana. Nikt nie musi nic ogłaszać, skoro dziecko zostanie zabite, ekskomunikowani są rodzice, którzy się na grzech godzą, lekarz, który zbrodni dokonał i wszyscy pozostali, którzy albo doradzali taki krok, albo np. pożyczyli pieniądze, wiedząc, że zostaną wydane na dokonanie aborcji.

Ufam, że pośród Was - Drodzy Czytelnicy - nie ma nikogo, kto taki grzech miałby na sumieniu. Jeśli popełnił go dawno temu, to mam nadzieję, że już pojednał się z Bogiem, bo dopóki żyjemy na tym świecie, pojednanie zawsze jest możliwe. Spróbujmy jednak pomyśleć, jak bardzo Bóg, Pan i Dawca życia, jest obrażany tymi strasznymi grzechami. Niestety, w naszej katolickiej Ojczyźnie także. Czyńmy zatem, co tylko możemy, by Bożą sprawiedliwość przebłagać. Módlmy się na różańcu za matki i ojców kuszonych do tego grzechu, by mieli odwagę wybrać życie. Bardzo godna polecenia jest tutaj prowadzona przez Kościół w Polsce tzw. duchowa adopcja, polegająca na tym, że ktoś decyduje się codziennie przez 9 miesięcy, wspierać modlitwą życie jednego dziecka zagrożonego aborcją. Modlący się nie wie, za kogo się modli, ale Pan Bóg doskonale wie i kiedyś wynagrodzi za uratowanie ludzkiego życia.
Ponadto czyńmy wszystko, by uwrażliwić innych, szczególnie ludzi młodych, na wartość i cenę każdego życia, także tego nienarodzonego. O ile to od nas zależy, czyńmy wszystko, by młodzi ludzie nie podejmowali pochopnie współżycia. Dziecko może być w pełni bezpieczne tylko w kochającej rodzinie. Gdzie tylko możemy, starajmy się na ten problem otworzyć oczy naszych rodaków, którzy nierzadko bezmyślnie twierdzą, iż "kobieta ma prawo decydować o sobie". O sobie tak, ale nowo poczęte życie w jej łonie nie jest już nią, jest całkowicie niezależnym i autonomicznym organizmem, który pragnie i ma prawo żyć i rozwijać się jak my wszyscy.

Niech Matka Boża Królowa Polski da naszemu krajowi sprawiedliwe prawa, które będą bronić ludzkiego życia na każdym jego etapie. Niech nam uprosi wrażliwe serca, byśmy czynili wszystko, aby nasza ojczyzna była krajem ludzi szanujących największy dar Boży - życie.


Ks. Adam Martyna

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół zatryumfuje!
Jest taka maksyma: Ecclesia semper reformanda, którą można przetłumaczyć: Kościół zawsze się reformuje, czyli odrzuca wady i dąży do doskonałości. To proces nieustanny, trwający od początku istnienia tej Bosko-ludzkiej instytucji zbawczej. Wprawdzie Stwórca robi wszystko, by ludzie zmierzali do Nieba jak najkrótszą drogą, jednak szanuje ich wolność i indywidualne wybory, nawet jeśli oznaczają one bunt przeciw Niemu.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę podzielić się moją radością. Odmawiałam Nowenny Pompejańskie w trzech intencjach: za dwie córki oraz o rozwiązanie problemów spadkowych po zmarłym krewnym (m.in. długi zostawione przez zmarłego). Starsza córka zdała maturę (po trzech latach opóźnienia); młodsza, która dwa lata się nie uczyła, wznowiła naukę w szkole wieczorowej dla dorosłych; a długi udało nam się spłacić i rozwiązał się problem z mieszkaniem zostawionym w spadku przez zmarłego.
Modliłam się też do Świętej Rany Ramienia Jezusowego, prosiłam także o pomoc Maryję i św. Józefa. Zostałam wysłuchana! Zachęcam wszystkich do wytrwałej i ufnej modlitwy różańcowej. Najświętsza Maryja Panna nigdy nie opuści nas w potrzebie! Pozdrawiam Was serdecznie.
Renata – wierna czcicielka Maryi

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ośmielam się na te kilka słów, płynących z pewnego mojego zaniepokojenia wywołanego komunikatem ks. bp. Marka Szkudły, który został odczytany podczas ogłoszeń duszpasterskich w dniu 11 października 2020 roku. Niepokoi mnie szczególne zwrócenie uwagi przez ks. biskupa na to, jakoby osoby przyjmujące Komunię Świętą „na rękę” były krzywdzone stwierdzeniem, że nie odnoszą się z szacunkiem do Najświętszego Sakramentu. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że sytuacja jest wręcz odwrotna. To wierni przyjmujący Komunię Świętą do ust stają się osobami, które są marginalizowane. Muszą przyjmować Pana Jezusa w nawie bocznej, gdyż centralnie przed ołtarzem już nie ma dla nich miejsca. Teraz obawiam się, że wielu wiernych może już nie powrócić do praktyki przyjmowania Komunii Świętej do ust, tak jak mogą nie wrócić już do pozycji klęczącej podczas przyjmowania Eucharystii (tak jak nas uczono podczas Pierwszej Komunii Świętej).
Obawiam się też, że przyjmowanie Ciała Pańskiego na rękę stanie się powszechne. Mam ponadto obawy, że Ci wierni, którzy jeszcze dotąd przyjmują Komunię Świętą do ust, również poprzez niewłaściwe i krzywdzące ograniczenia (tj. rozdawanie Komunii w bocznych nawach, z tyłu kościoła, na końcu procesji itp.) mogą zacząć przyjmować Komunię na rękę. Mam jednak nadzieję i modlę się o to, żeby nigdy do tego nie doszło.
Dziękuję za wszystkie Wasze akcje. Niech łaska Boża będzie z nami wszystkimi.
Z Panem Bogiem
Marek ze Śląska

Szczęść Boże!
Moi Kochani, pragnę Wam serdecznie za wszystko podziękować! Otrzymałam od Was wiele obrazów i wiele modlitw. Zainspirowaliście mnie i dodaliście sił, by tego potencjału nie zmarnować. Dzięki Wam udało mi się w jak najlepszy sposób spożytkować otrzymane od Was materiały. Wiele nauczyłam się od Was i jestem szczęśliwa. Niech Wam Dobry Pan Bóg wynagrodzi.
Maria

Szanowny Panie Prezesie!
Z głębi serca dziękuję Panu za słowa otuchy i serdeczność. Od kilku lat jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, jakże wspaniałego dwumiesięcznika. Czytam to pismo „od deski do deski”, chętnie czyta je także mój mąż. Po lekturze „Przymierza” razem się modlimy… Dziękuję także za Pańskie listy – szczere i budujące. A co najważniejsze – skierowane do mnie osobiście. W życiu bywają takie chwile, że właśnie takie słowa budują i wzmacniają. Wielkie za to dzięki! Z kolei tematyka „Przymierza z Maryją” wzmacnia naszą wiarę i wiedzę religijną.
Bardzo dziękuję ponadto za wszystkie piękne rzeczy, jakie od Was otrzymuję. Jeszcze raz z głębi serca dziękuję za wszelkie dobro, jakiego zaznałam z Waszej strony. „Bóg zapłać” za to wspaniałe dzieło, podjęte przez Pana oraz za modlitwę w mojej intencji. Proszę o dalszą modlitwę.
Z wyrazami szacunku
Marianna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo!
Jak tylko otrzymałam od Was przesyłkę z „Aktem poświęcenia domu Matce Bożej”, nie wahałam się ani chwili, by swój dom właśnie Jej poświecić. Maryja zawsze zajmowała i nadal zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu. Już jako mała dziewczynka w każde niedzielne popołudnie chodziłam z mamą i babcią do kapliczki przy szosie, gdzie – wedle przekazu wielu osób – na początku XX wieku Matka Boża ukazała się trzem dziewczynkom. Potem w tym miejscu ludzie postawili małą kapliczkę z figurą Najświętszej Dziewicy i zaczęli tu przychodzić na modlitwę. Teraz kapliczka jest zadbana i ogrodzona. Co roku, 15 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Zielnej przybywa tu wielu wiernych, by oddać cześć Matce Wniebowziętej. Kapliczka stoi w Dolistowie na Podlasiu.
Teraz mieszkam w odległej miejscowości, ale ilekroć jadę w tamte strony, staram się odwiedzić Matkę Najświętszą, by powierzyć Jej swoje radości i smutki. Ona jest najlepszą Mamą. A ponieważ moja ziemska mama odeszła, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, więc ze wszystkimi sprawami i problemami zwracałam się do Maryi.
Ostatnio jeździłam do Niej, gdy moją córkę i jej rodzinę dotknęła choroba wywołana koronawirusem. Przeżywaliśmy naprawdę trudne chwile, bo przebieg choroby był bardzo ciężki. Tylko nadzieja w opiekę Matki Bożej dawała mi siłę. Córka z rodziną byli uwięzieni w domu przez 6 tygodni! Codziennie modliłam się o ich zdrowie i powrót do normalnego życia. Odmawiałam Różaniec i inne modlitwy. A kiedy odmawiałam Nowennę do Matki Bożej i ufałam głęboko, że Ona nam pomoże – w ostatnim dniu Nowenny otrzymaliśmy wynik, stwierdzający koniec tej choroby!
Z gorącym sercem podpisuję „Akt poświęcenia domu Matce Bożej” i z całą rodziną oddajemy się pod Jej opiekę.
Alina

Szczęść Boże!
Serdecznie dziękuję Trójcy Przenajświętszej i Matce Bożej za to, że mój syn „odnalazł się”. Przeszedł całkowitą przemianę. A Państwu dziękuję za otuchę i wspaniałe materiały, które wzmacniają wiarę. Bóg zapłać!
Maria