Słowo kapłana
 
Katecheza w szkole
Ks. Adam Martyna

Drodzy w Chrystusie Panu!

W dniu Swojego wstąpienia do Nieba Pan Jezus kazał Swym uczniom iść na cały świat i głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Po Zesłaniu Ducha Świętego Apostołowie tak uczynili. Wielu ludzi w krótkim czasie przyjmowało wiarę. Oczywiście, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wiarę przyjmowali najpierw ludzie dorośli po odpowiednim pouczeniu. Odbywały się w ten sposób pierwsze lekcje religii. Później chrześcijanin pogłębiał swoją wiedzę głównie przez uczęszczanie na Eucharystię, czyli Mszę Świętą. Jednak bylibyśmy w błędzie, gdybyśmy uważali, że zaraz po odejściu Pana Jezusa do Nieba nie chrzczono dzieci. Dzieci również były przyjmowane do Kościoła przez Sakrament Chrztu Świętego w przypadkach, kiedy chrzcili się rodzice. W dziesiątym rozdziale Dziejów Apostolskich mamy opisane, jak św. Piotr wybrał się do domu setnika Korneliusza i tam, po wyłożeniu najważniejszych tajemnic wiary, ochrzcił gospodarza wraz z całym jego domem, a więc razem z jego dziećmi, niewolnikami i ich dziećmi.

 

Trudno przypuszczać, że w dużym domu rzymskiego setnika żyli sami dorośli. Zresztą, od początku starano się pamiętać o słowach Pana Jezusa: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im. (Mk 10, 14)

 

W sytuacji, kiedy rodzice decydowali się na chrzest swoich dzieci, brali na siebie obowiązek wprowadzenia ich w życie wiarą. Dopiero później w Kościele, a zwłaszcza po Soborze Trydenckim, kapłani i świeccy „uczą katechizmu”, czyli powstają pierwsze regularne lekcje religii. I tak jest do naszych czasów.


Oczywiście, rozumiemy doskonale, że dziś wiadomości człowieka o świecie i otaczających go zjawiskach są nieporównywalnie większe od tych, jakie mieli ludzie na przykład 200 lat temu. Byłoby wielką krzywdą dla młodych ludzi, gdyby poszerzali swoją wiedzę z różnych przedmiotów, a wiedza dotycząca Boga, życia wiecznego, pozostawała u nich na poziomie przedszkola. Stąd rodzice i dzieci mają dołożyć wszelkich starań, by rozwijać otrzymaną w domu wiedzę religijną na lekcjach ­religii.

 

Od około 20 lat lekcje religii znów odbywają się w szkole. Stało się tak po tym, jak po II wojnie światowej, religia została ze szkół wyrzucona, bo przeszkadzała w formowaniu „socjalistycznego” człowieka. Religia w szkole to znak, że nauka potrzebna duszy ma takie samo znaczenie, jak wiedza dotycząca spraw tego świata. Są i racje praktyczne: dawniej dzieci musiały chodzić do salek katechetycznych, nierzadko nieopalanych, nieraz prosto po lekcjach w szkole, by tam uczyć się religii. Dziś ksiądz lub świecki katecheta przychodzą do szkoły, w wielu szkołach istnieją salki katechetyczne, co ułatwia prowadzenie lekcji, bo znajdują sie tam różne przydatne pomoce. A jednak w tej dzisiejszej, lepszej sytuacji, mogą pojawić się niebezpieczeństwa, na które muszą uważać zarówno rodzice, jak i odpowiedzialni za stan katechezy w parafii księża proboszczowie.

 

Jest nieporozumieniem czekanie z podstawową nauką religii na czas aż dziecko pójdzie do szkoły. Pierwszą „salką katechetyczną” jest rodzinny dom, a pierwszymi katechetami rodzice albo dziadkowie. W katechezie szkolnej bazuje się na wiedzy religijnej wyniesionej już z domu. Na ogół tak jest, że dzieci już wiedzą, jak się przeżegnać, znają najprostsze modlitwy czy posiadają najważniejsze informacje o Panu Jezusie lub Matce Bożej. Niestety, zdarza się coraz częściej, że dzieci pierwszy raz słyszą o Bogu dopiero w przedszkolu czy w „zerówce”, a w kościele jeszcze nigdy nie były. Jest to wielkie nieporozumienie i zaniedbanie ze strony rodziców. To tak, jakby nie uczyło się dziecka mówić, tylko czekało, aż zrobi to przedszkole czy szkoła. Wiara jest równie ważna jak umiejętność porozumiewania się, i jeżeli ma być prawdziwa, a nie tylko „dla świętego spokoju”, musi być przeżywana w domu.


Innym zagrożeniem, jakie można obecnie zaobserwować, jest traktowanie religii w szkole jako jeszcze jednego przedmiotu do nauczania, w dodatku mniej ważnego od innych, bo „z religii jeszcze nikt nie został na następny rok w tej samej klasie”. I tutaj znowu trzeba apelować do rodziców, by interesowali się tym, jak ich syn czy córka zachowuje się na religii, jakie przynosi oceny. Dawniej rodzice pytali dzieci w domu: czego uczyliście się na religii?. Dziś bardzo często przychodzą z pretensjami, że dziecko ma za niską ocenę z religii, a przecież jest tyle ważniejszych przedmiotów, których ich pociechy muszą się uczyć

 

Religia w szkole jest wielkim dobrodziejstwem. Jest znakiem, że żyjemy w kraju, gdzie ludzie liczą się z Bogiem. Ale żeby mogła przynieść owoce, musi być traktowana poważnie. Zarówno przez uczących, jak i przez uczniów, a także przez rodziców, którzy muszą współpracować z katechetą, jeżeli chcą, by ich dziecko rzeczywiście pokochało wiarę, którą oni sami wyznają.

 

Religia w salkach katechetycznych przy kościołach była rozwiązaniem koniecznym, ale niejako z przymusu, dlatego, że jej miejsce jest w szkole. Została stamtąd wyrzucona. Dziś, na szczęście, wróciła do szkół, ale trzeba zrobić wszystko, by ten szczęśliwy fakt duchowo wykorzystać.


Okres dzieciństwa i wieku młodzieńczego to czas, kiedy kształtuje się światopogląd, który potem rzutuje na całe dorosłe życie człowieka. Dlatego nauka religii jest naszą wspólną sprawą: nas księży, katechetów, rodziców i młodych ludzi, którym staramy się przekazać wartości nieprzemijające.


Dziękując Bogu za przywrócenie nauce o Bogu i wierze jej właściwego miejsca, dołóżmy wszelkich starań, by wszyscy z tej łaski, jaką jest katecheza szkolna, naprawdę skorzystali.

 


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą!
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia… Kolejny rok, 2020, powoli odchodzi do przeszłości. Radość związana z wyczekiwaniem na przyjście Bożej Dzieciny zakłóca świadomość, że spora grupa Polaków odrzuca Boga, nienawidzi instytucji zbawczej, jaką jest Kościół Święty, a także odmawia prawa do życia dzieciom poczętym.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę podzielić się moją radością. Odmawiałam Nowenny Pompejańskie w trzech intencjach: za dwie córki oraz o rozwiązanie problemów spadkowych po zmarłym krewnym (m.in. długi zostawione przez zmarłego). Starsza córka zdała maturę (po trzech latach opóźnienia); młodsza, która dwa lata się nie uczyła, wznowiła naukę w szkole wieczorowej dla dorosłych; a długi udało nam się spłacić i rozwiązał się problem z mieszkaniem zostawionym w spadku przez zmarłego.
Modliłam się też do Świętej Rany Ramienia Jezusowego, prosiłam także o pomoc Maryję i św. Józefa. Zostałam wysłuchana! Zachęcam wszystkich do wytrwałej i ufnej modlitwy różańcowej. Najświętsza Maryja Panna nigdy nie opuści nas w potrzebie! Pozdrawiam Was serdecznie.
Renata – wierna czcicielka Maryi

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ośmielam się na te kilka słów, płynących z pewnego mojego zaniepokojenia wywołanego komunikatem ks. bp. Marka Szkudły, który został odczytany podczas ogłoszeń duszpasterskich w dniu 11 października 2020 roku. Niepokoi mnie szczególne zwrócenie uwagi przez ks. biskupa na to, jakoby osoby przyjmujące Komunię Świętą „na rękę” były krzywdzone stwierdzeniem, że nie odnoszą się z szacunkiem do Najświętszego Sakramentu. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że sytuacja jest wręcz odwrotna. To wierni przyjmujący Komunię Świętą do ust stają się osobami, które są marginalizowane. Muszą przyjmować Pana Jezusa w nawie bocznej, gdyż centralnie przed ołtarzem już nie ma dla nich miejsca. Teraz obawiam się, że wielu wiernych może już nie powrócić do praktyki przyjmowania Komunii Świętej do ust, tak jak mogą nie wrócić już do pozycji klęczącej podczas przyjmowania Eucharystii (tak jak nas uczono podczas Pierwszej Komunii Świętej).
Obawiam się też, że przyjmowanie Ciała Pańskiego na rękę stanie się powszechne. Mam ponadto obawy, że Ci wierni, którzy jeszcze dotąd przyjmują Komunię Świętą do ust, również poprzez niewłaściwe i krzywdzące ograniczenia (tj. rozdawanie Komunii w bocznych nawach, z tyłu kościoła, na końcu procesji itp.) mogą zacząć przyjmować Komunię na rękę. Mam jednak nadzieję i modlę się o to, żeby nigdy do tego nie doszło.
Dziękuję za wszystkie Wasze akcje. Niech łaska Boża będzie z nami wszystkimi.
Z Panem Bogiem
Marek ze Śląska

Szczęść Boże!
Moi Kochani, pragnę Wam serdecznie za wszystko podziękować! Otrzymałam od Was wiele obrazów i wiele modlitw. Zainspirowaliście mnie i dodaliście sił, by tego potencjału nie zmarnować. Dzięki Wam udało mi się w jak najlepszy sposób spożytkować otrzymane od Was materiały. Wiele nauczyłam się od Was i jestem szczęśliwa. Niech Wam Dobry Pan Bóg wynagrodzi.
Maria

Szanowny Panie Prezesie!
Z głębi serca dziękuję Panu za słowa otuchy i serdeczność. Od kilku lat jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, jakże wspaniałego dwumiesięcznika. Czytam to pismo „od deski do deski”, chętnie czyta je także mój mąż. Po lekturze „Przymierza” razem się modlimy… Dziękuję także za Pańskie listy – szczere i budujące. A co najważniejsze – skierowane do mnie osobiście. W życiu bywają takie chwile, że właśnie takie słowa budują i wzmacniają. Wielkie za to dzięki! Z kolei tematyka „Przymierza z Maryją” wzmacnia naszą wiarę i wiedzę religijną.
Bardzo dziękuję ponadto za wszystkie piękne rzeczy, jakie od Was otrzymuję. Jeszcze raz z głębi serca dziękuję za wszelkie dobro, jakiego zaznałam z Waszej strony. „Bóg zapłać” za to wspaniałe dzieło, podjęte przez Pana oraz za modlitwę w mojej intencji. Proszę o dalszą modlitwę.
Z wyrazami szacunku
Marianna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo!
Jak tylko otrzymałam od Was przesyłkę z „Aktem poświęcenia domu Matce Bożej”, nie wahałam się ani chwili, by swój dom właśnie Jej poświecić. Maryja zawsze zajmowała i nadal zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu. Już jako mała dziewczynka w każde niedzielne popołudnie chodziłam z mamą i babcią do kapliczki przy szosie, gdzie – wedle przekazu wielu osób – na początku XX wieku Matka Boża ukazała się trzem dziewczynkom. Potem w tym miejscu ludzie postawili małą kapliczkę z figurą Najświętszej Dziewicy i zaczęli tu przychodzić na modlitwę. Teraz kapliczka jest zadbana i ogrodzona. Co roku, 15 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Zielnej przybywa tu wielu wiernych, by oddać cześć Matce Wniebowziętej. Kapliczka stoi w Dolistowie na Podlasiu.
Teraz mieszkam w odległej miejscowości, ale ilekroć jadę w tamte strony, staram się odwiedzić Matkę Najświętszą, by powierzyć Jej swoje radości i smutki. Ona jest najlepszą Mamą. A ponieważ moja ziemska mama odeszła, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, więc ze wszystkimi sprawami i problemami zwracałam się do Maryi.
Ostatnio jeździłam do Niej, gdy moją córkę i jej rodzinę dotknęła choroba wywołana koronawirusem. Przeżywaliśmy naprawdę trudne chwile, bo przebieg choroby był bardzo ciężki. Tylko nadzieja w opiekę Matki Bożej dawała mi siłę. Córka z rodziną byli uwięzieni w domu przez 6 tygodni! Codziennie modliłam się o ich zdrowie i powrót do normalnego życia. Odmawiałam Różaniec i inne modlitwy. A kiedy odmawiałam Nowennę do Matki Bożej i ufałam głęboko, że Ona nam pomoże – w ostatnim dniu Nowenny otrzymaliśmy wynik, stwierdzający koniec tej choroby!
Z gorącym sercem podpisuję „Akt poświęcenia domu Matce Bożej” i z całą rodziną oddajemy się pod Jej opiekę.
Alina

Szczęść Boże!
Serdecznie dziękuję Trójcy Przenajświętszej i Matce Bożej za to, że mój syn „odnalazł się”. Przeszedł całkowitą przemianę. A Państwu dziękuję za otuchę i wspaniałe materiały, które wzmacniają wiarę. Bóg zapłać!
Maria