Rodzina
 
Nauka o stworzeniu a wychowanie
Czasami, gdy obserwujemy losy innych osób albo patrzymy na nasze życie, to wydaje nam się, że to wszystko nie ma sensu. Skoro tak wielu dopuszcza się niegodziwości i nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji, a sprawiedliwi cierpią, to w sposób naturalny rodzi się pytanie, gdzie jest Bóg? Czy On naprawdę istnieje? Dlaczego pozwala, aby tak się działo?

Czy rzeczywiście życie nie ma sensu? Do jakich strasznych wniosków można dojść przyjmując ten tok rozumowania. Na szczęście tak nie jest, a dowodzi tego codzienny heroizm wielu chrześcijan na świecie.

Pośród wątpiących są tacy, którzy odrzucają naukę Kościoła katolickiego o stworzeniu, przyjmując, że wszystko jest dziełem przypadku. Ich zdaniem, ludzie niczym nie różnią się od zwierząt, bo powstali - tak jak one - w wyniku selekcji naturalnej i walki o byt, jak to głosił Karol Darwin. Jesteśmy tylko lepszymi zwierzętami. Nie mamy duszy, nie jesteśmy przeznaczeni do czynów heroicznych. Celem naszego życia jest stworzenie sobie idealnych dla naszych potrzeb warunków, które pozwolą zaspokoić wszystkie pragnienia. Religia jest według nich tylko ograniczającym wymysłem psychiki. Nie istnieje też żaden uniwersalny system wartości, żadne prawo zapisane w sercu człowieka, którego odzwierciedlenie znajdujemy w Dekalogu, dlatego można czynić prawie wszystko. Prawie, bo są jeszcze inni, którzy będą się buntować, jeśli naruszy się ich wolność osobistą.  Tymczasem uważna obserwacja świata, który nas otacza, ewidentnie wskazuje, że

On, pierwszy Poruszyciel wszystkiego, istnieje.

Co więcej, w swojej niezmierzonej mądrości tak stworzył ten świat, że nawet dziś, w epoce ogromnego postępu technicznego, zadziwia naukowców. Coraz nowsze odkrycia z fizyki, chemii, a w szczególności z biologii i biochemii wskazują na istnienie zamysłu Bożego w naturze. Wskazują na to, że wszystko to, co istnieje, nie jest przypadkowe i że we wszystko wpisany jest wyraźny cel.

W naszych mediach prawie nieobecna jest dyskusja naukowców z takim ożywieniem prowadzona za granicą, a dotycząca zagadnienia genezy życia. Tymczasem z roku na rok wzrasta liczba wybitnych biochemików, biologów, fizyków itp., którzy poważnie wątpią w to, aby złożoność życia powstała, jak to ujął prawie 150 lat temu Darwin, w wyniku przypadkowych mutacji i doboru naturalnego.
 
Wręcz przeciwnie, dostępne dane biologiczne (np. dotyczące budowy komórki i DNA) wskazują na cudowną celowość i nieprzypadkowość. Mówią one m.in. o tym, że już od samego początku musiały istnieć w pełni funkcjonalne organizmy, a nie kształtowały się one na drodze małych kroczków. Mikrobiologia i biochemia odkryły, że organizm i maszyna są pod wieloma względami do siebie podobne. Łączy je to, że urzeczywistniają pewien projekt, przemyślany i rozumny plan, który sam w sobie jest spójny i logiczny. Posiadają one precyzyjnie przemyślaną konstrukcję, dzięki której sprawnie funkcjonują. Różnią się jednak zasadniczo - żywy organizm jest nieporównywalnie bardziej pomysłowy niż najbardziej wyrafinowane maszyny. Te ostatnie wydają się być „tandetnie" skonstruowane. Poza tym organizm porusza się sam, napędzając się od wewnątrz, a maszynę ktoś musi poruszać od zewnątrz. Co więcej, organizmy potrafią się rozmnażać, a maszyny nie...


Zagadnienie genezy życia szczególnie w dzisiejszych czasach nabiera wielkiego znaczenia.

W sytuacji, gdy ignoruje się istnienie prawa naturalnego, a w konsekwencji dąży się do ustanowienia prawa sprzecznego z sumieniem człowieka i chce się wychowywać młodzież tak, jakby Boga nie było, trzeba nam apelować do rozumności człowieka. Po to, aby nie ignorował on istnienia wszechogarniających dowodów projektu Bożego w naturze, aby nie wątpił w to, że jest chciany i ukochany przez Boga. Że jest powołany do współdziałania z Nim, aby dojść do ostatecznej doskonałości. Życie nie jest wytworem przypadku i błędu!

W Biblii, która jest księgą religijną, znajdujemy opis stworzenia świata i człowieka. Nie jest to jednak podręcznik nauk przyrodniczych, który wyjaśniałby, w jaki sposób powstał świat, zwierzęta i człowiek. Przy pomocy metafor mamy przekazane to, co jest głębsze i istotniejsze, a mianowicie, że Bóg stworzył świat. Jak to wyraził obecny papież, Benedykt XVI: Świat nie jest, jak sądzili ówcześni ludzie, chaosem walczących ze sobą sił, nie jest mieszkaniem demonicznych mocy, przed którymi człowiek musi się bronić. Słońce i księżyc nie są bóstwami, które panują nad człowiekiem, a nieba nie zamieszkują zmagające się ze sobą bożki, lecz wszystko pochodzi wyłącznie z jednej mocy, z wiecznego rozumu Boga, który poprzez słowo stał się mocą stwórczą.

Co więcej, Bóg, który jest wieczną miłością, stworzył świat i się nim opiekuje, a człowiek jest powołany do doskonalenia się i osiągnięcia zbawienia. I ma tutaj współpracować ze Stwórcą, który w swojej odwiecznej mądrości stworzył go nie jako istotę skończoną, ale niejako „w drodze", obdarzając wolnością i godnością samodzielnego działania. Człowiek ma współudział w wypełnianiu zamysłu Bożego. Wszystko to, co mu się przytrafia (radości, smutki, powodzenia i niepowodzenia) to są zrządzenia, poprzez które ma dojść do ostatecznego celu. Bóg dopuszcza także zło, szanując wolność człowieka i ze strasznych skutków owego zła potrafi wyprowadzić dobro.

Wiara w stworzenie jest rozumna.

Również w świetle wyników nauki wiara jest „lepszą hipotezą", wyjaśniającą więcej i lepiej niż wszystkie inne teorie. Rozumność świata pozwala nam rozpoznać rozum Boga, natomiast Biblia, zdaniem obecnego papieża jest i pozostanie prawdziwym oświeceniem, które oddało świat rozumowi człowieka.

Tę rozumność tym lepiej widzimy, im bardziej poznajemy świat. Albert Einstein powiedział kiedyś, że w prawach przyrody objawia się tak potężny rozum, że wobec niego wszelki sens ludzkiego myślenia i porządkowania wydaje się niczym. Widać to we wszechświecie, widać to także na przykładzie żywej komórki, podstawowej struktury życia.

Wielu ludzi nie uznaje ewidentnych dowodów, wynikłych z logicznego rozumowania, tylko dlatego, że odrzucają wiarę.
Stąd też stosują ograniczoną metodę naukową, po to, aby nie dopuścić do postawienia pytania, na które odpowiedź musiałaby brzmieć: Bóg. Wolą absurdalnie twierdzić, że świat jest wytworem ciemności i nonsensu, a życie zwyczajnym następstwem doświadczeń pozbawionych logiki.

I właśnie tym karmi się młodych, nie pokazując im ideałów większych niż tylko ich pragnienia.

Wszystkiemu, co trąci metafizyką czy transcendencją, przypinana jest etykietka religijności i dlatego jest to ośmieszane lub przemilczane. Tymczasem młodzi szukają wielkich celów. Młodzież zawsze była spragniona czegoś wielkiego. Jeśli, w odpowiednim czasie, nie pokaże się im wielkich ideałów, pięknych zasad konserwatywnych, to staną się ich gorącymi kontestatorami, a podżegani przez ideologów staną po stronie antywartości, zwalczając wszelkie zasady.

Wśród lewicującej młodzieży wielu jest tzw. ekologów, sprzeciwiających się nieograniczonej eksploatacji ziemi. Dziwne, że to, co z taką łatwością dostrzegli że trzeba szanować rytm i logikę stworzenia, nie skłania ich ku wierze w Boga i oddawaniu mu czci, lecz jednocześnie występują przeciw samej naturze człowieka, akceptując homoseksualizm, narkotyki, nudyzm itp. Benedykt XVI mówi: Światu możemy naprawdę służyć tylko wtedy, gdy przyjmujemy go wedle tych wskazówek, które daje nam słowo Boże. Wówczas zaś możemy go (i samych siebie) naprawdę rozwijać i prowadzić ku spełnieniu. Operi Dei nihil praepnatur - niczego nie wolno przedkładać nad dzieło Boże, nad służbę Bogu.

Jednak w katechezie o stworzeniu jest coś więcej. Pokazany jest człowiek, który będąc „wzięty z ziemi" jest ograniczony.

To nie człowiek siebie stwarza, nie on dysponuje kosmosem. Z drugiej strony mamy wyraźnie wskazane, że cały rodzaj ludzki stanowi jedność, bo wszyscy pochodzimy z jednej ziemi. Dlatego tez nie ma kast, lepszych czy gorszych ras. Jest natomiast człowiek stworzony na obraz Boży, do którego Stwórca kieruje swoje słowo: Wołam Cię po imieniu, jesteś mój.

Bóg zna i kocha każdego człowieka. Każdy człowiek jest chciany przez Boga. Każdy człowiek jest Jego obrazem. Benedykt XVI pisze: Na tym polega pierwsza i najgłębsza jedność ludzkości - wszyscy, każdy człowiek realizuje ten sam projekt Boży, który odpowiada tej samej stwórczej idei Boga. Z tego powodu życie ludzkie znajduje się pod szczególną ochroną Boga, bo ten, kto niszczy człowieka, niszczy własność Bożą (Rdz 9,5). Każdy człowiek - chory i cierpiący, zdrowy, narodzony czy nienarodzony, młody, stary, nieuleczalnie chory - nosi w sobie Boże tchnienie. Na człowieka nie wolno nam patrzeć pod kątem jego użyteczności, bo wówczas depcze się jego godność i pojawia się barbarzyństwo. Tam natomiast, gdzie jest szanowana godność każdego, kwitnie moralność.

W epoce ogromnego postępu technologicznego pojawiła się pokusa, aby za rozumne i poważne uznawać tylko to, co może zostać potwierdzone przez eksperyment i obliczenia. I w związku z tym wszystko to, co moralne i duchowe przestało się liczyć.
Tymczasem to właśnie przez moralny umysł człowiek jest podobny do Boga. To go odróżnia od zwierzęcia, że jest istotą, która potrafi pomyśleć o Bogu i w ogóle modlić się.

Temat nie byłby skończony, gdybyśmy nie poruszyli tego, o czym dzisiaj się zapomina, że jesteśmy grzeszni i że trzeba się nawracać.

Tymczasem dzisiaj teatr czy film ironicznie odnoszą się do samego słowa grzech, zaś wszechobecni socjologowie i psychologowie starają się demaskować go jako złudzenie lub kompleks. Nawet prawo próbuje się obejść bez idei winy. Co niektórzy prawnicy przyjmują, że to, co dzisiaj odbiega od normy z czasem może stać się regułą, a nawet powinniśmy dążyć do tego, żeby tak było. Widać tu wyraźne odrzucenie idei moralności. Człowiek dzisiejszy nie chce znać żadnej miary go ograniczającej. Wypiera ze świadomości ciążącą na nim (z racji grzechu pierworodnego) winę. Wypiera, ale nie może jej usunąć, dlatego atakuje wszystko to, co mu o tej winie przypomina.

Tymczasem, jak to pisze Benedykt XVI: Wyparcie prawdy prowadzi do choroby, dlatego jednym z zadań Ducha Świętego jest pouczenie świata o grzechu (po. J 16,8). Czyni to On nie po to, aby nas poniżyć, ale żeby nas uzdrowić, odkupić.

Człowiek nie chce być stworzeniem, bo nie chce być zależny. Nie chce przyjąć miary i granicy, które są w nim zawarte.

On chce być bogiem, stąd zmienia się jego relacja względem innych. Zaczyna niszczyć i wykorzystywać bliźnich, stając się przy tym niewolnikiem swoich sprawności, które go niszczą. Grzech jest odrzuceniem prawdy, bo odrzuca granicę między dobrem a złem. I tu jest sedno problemu - dzisiaj mamy do czynienia z kryzysem nowoczesnej świadomości.

Benedykt XVI mówiąc o nim wskazuje na istnienie dwóch modeli postaw. To modele: gnostycki i chrześcijański. Pierwsza postawa odrzuca wiarę w stworzenie na rzecz opanowywania świata i życia przez wiedzę. W gnostyckim obrazie świata stworzenie jawi się jako zależność, a Bóg jako podstawa zależności, dlatego też Bóg jest atakowany. Tylko wiedza wyzwala człowieka. Gnostycy nie ufają stworzonemu światu, lecz temu, który ma być stworzony, który nie potrzebuje żadnego zaufania lecz tylko sprawności.

Drugim modelem jest postawa przeciwna do gnostyckiej, czyli postawa chrześcijańska. Głosi ona: człowiek jest zależny od Bożej miłości. Wynika z tego pokora i szacunek dla stworzenia, dla samego bytu, wdzięczność za to, że żyje, że jest na tym świecie, bo przecież powołał go Ten, który wszystko może.


Agnieszka Stelmach
Na podstawie książki Josepha Ratzingera (Benedykta XVI) Cztery kazania o stworzeniu i upadku. Na początku Bóg stworzył... Konsekwencje wiary w stworzenie,
Wydawnictwo Salwator, Kraków.


NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa