Temat numeru
 
Maryja Królowa dusz apostolskich
o. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz

Co tydzień podczas niedzielnej Mszy Świętej powtarzamy wyznanie wiary w Kościół apostolski. Apostolskość jest jednym z czterech przymiotów Kościoła – obok jedności, świętości i powszechności, czyli katolickości.

 

Warto wspomnieć, że papież bł. Pius IX trafnie dodawał do nich jeszcze jeden przymiot: Kościół jest prześladowany, a święty kardynał Henry Newman w tym samym tonie przestrzegał przed Kościołem, który byłby kochany przez świat. Oznaczałoby to zapewne jego oddalenie się od świętości i apostolskości: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego świat was nienawidzi (J 15, 18–19). Te słowa Pan Jezus skierował właśnie do Apostołów, wskazując dobitnie, że pomiędzy apostolskością a światowością (w negatywnym rozumieniu, jakie temu słowu nadaje św. Jan Ewangelista) zachodzi sprzeczność. Apostołowie zostali powołani do walki ze światem, zostali rzuceni na jego podbój.


Kościół jest apostolski, ponieważ został przez Chrystusa oparty na fundamencie Apostołów (por. Ef 2,20). Kiepski to, z ludzkiego punktu widzenia, fundament i zapewne żaden miłośnik piłki nożnej nie skonstruowałby swojej „drużyny marzeń“ (trener + jedenastka) w podobny co Pan Jezus sposób. Nasze drużyny marzeń roiłyby się od futbolowych wirtuozów: Puskásów i Lewandowskich, Ronaldów i Maradonów, Messich, Maldinich i Beckenbauerów. Gdybyśmy mieli rzucić na podbój świata dwunastkę ludzi, to wybralibyśmy ją równie starannie, jak czynią to wytrawni gracze komputerowi. Znalazłoby się w tej grupie miejsce dla wielkich strategów i mówców, genialnych myślicieli i artystów. Chrystus jednak oparł Kościół na prostych rybakach i celniku. W ten sposób zapewnił jego doskonalsze oparcie na kamieniu węgielnym i na Bożej łasce. Gdyby Napoleon do spółki z Einsteinem w krótkim czasie podbili imperium rzymskie, przypisalibyśmy to ich geniuszowi. W przypadku Piotra, Jakuba i Jana nie mamy jednak wątpliwości, że ich dzieło faktycznie było dziełem Bożym.


Zachowujemy to, co dali nam Apostołowie


Apostołowie są świadkami Zmartwychwstania; oni przekazali swoim następcom Tradycję; oni spisali księgi Nowego Testamentu. Wiara chrześcijańska wyraża się w dwunastu artykułach Składu Apostolskiego, który według pobożnej tradycji został ułożony przez dwunastu Apostołów (każdy miał wypowiedzieć jeden jego artykuł), a bez wątpienia oddaje wiernie ich nauczanie. Wierność temu Credo jest jednym z gwarantów prawdziwości Kościoła, a jego głoszenie wszystkim narodom jest kontynuacją misji danej samym Apostołom: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,19–20).


Kościół jest też apostolski w swojej strukturze, w sukcesji apostolskiej nieprzerwanie ciągnącej się poczynając od Dwunastu po wszystkich ważnie wyświęconych biskupów aż do końca świata. Apostolskość Kościoła oznacza więc ciągłość nauki, hierarchii, sakramentów i misji.


Milcząca, lecz potężna


Zrozumienie roli Matki Bożej w Kościele – zarówno w czasach apostolskich, jak i dziś – wymaga spojrzenia na Jej miejsce w życiu pierwszych chrześcijan, zwłaszcza tuż po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa.


Obecność Maryi w życiu Apostołów jest zarazem potężna i dyskretna. Jest dyskretna – Pismo Święte nie przekazuje żadnego Jej słowa wypowiedzianego w tym okresie, pozostawiając nam jako ostatnie (i jakże znaczące!) Jej wezwanie z wesela w Kanie Galilejskiej: Czyńcie, cokolwiek wam powie (J 2,5). Tak samo, jak w milczeniu Maryja towarzyszyła publicznej działalności Pana Jezusa, tak również teraz cicho towarzyszy Ona Jego uczniom. W dniu Pięćdziesiątnicy Apostołowie otrzymują dar języków – Maryja zaś milczy. Możemy jednak powiedzieć, że Jej milczenie ściągnie na świat więcej łask, aniżeli ich mowa. Podobnie bowiem jak dziewictwo Maryi nie było tylko nieobecnością męża, lecz było obecnością Boga, tak też Jej milczenie nie jest wyrazem tego, że Maryja nie ma nic do powiedzenia, ale jest pełnią kontemplacji.


Kontemplacja zaś – wbrew błędom współczesnego aktywizmu – nigdy nie jest pozbawiona apostolskiej płodności: Instytuty oddane życiu kontemplacyjnemu mają przez swoje modlitwy, pokutne uczynki i cierpienia ogromne znaczenie dla nawracania dusz (Sobór Watykański II, Ad Gentes divinitus, 40).


Matka promieniująca


W początkach Kościoła Maryja milczy – lecz milczy jak serce, które nie rozprawia, ale tłoczy krew i daje życie. Jej obecność jest dla młodego Kościoła konieczna – ale jest to obecność dyskretna.


Ojciec Joachim Badeni OP stwierdził kiedyś, że kobieta – zwłaszcza żona i matka w rodzinie – najpotężniej działa na otoczenie nie tyle słowem, ile promieniowaniem. Tak działa Maryja w Kościele. Ignacio Larrañaga OFMCap. zwrócił uwagę na pierwsze imię Maryi w młodym Kościele:


…Potrzeba było imienia, które by trafniej określało Jej tożsamość. Jakie to było imię? (…) jak miałaby się zwracać do tej niewiasty wspólnota, która żyje z Jezusem i w Jezusie? Odpowiedź nasuwa się sama: była to Matka Jezusa. I takiego wyrażenia używa zawsze Ewangelia. W rzeczywistości Maryja była kimś więcej niż Matką Jezusa. Była również Matką Jana. A także – czemu nie? – była Matką wszystkich uczniów. Czyż nie takie polecenie usłyszała z ust umierającego Zbawiciela? Była więc po prostu Matką, bez dodatkowych określeń.

Odnosi się wrażenie, że od pierwszych chwil Maryja była wyróżniana i odróżniana z powodu tej funkcji i tego drogiego wszystkim imienia. Wywnioskować to można na podstawie określeń, których czterej Ewangeliści używają w stosunku do Maryi, ilekroć jest o Niej mowa.


Jan osobiście, ale także jako przedstawiciel całej odkupionej ludzkości, otrzymał na Kalwarii Maryję za Matkę. Jest to jednak znamienne, że słowa oto Matka twoja zostały skierowane w pierwszej kolejności do Apostoła. Maryja jest więc nie tylko Królową Apostołów; jest także, i przede wszystkim, ich Matką. Jak często jednak matki (a nierzadko także żony) usiłują wpływać na swoich domowników przede wszystkim krzykiem, narzekaniem i wymówkami… Czasem może działać i to – ale jak przemożny jest wpływ kobiety na otoczenie, kiedy umie milczeć – i kiedy promieniuje: dobrocią, łagodnością, mądrością, pobożnością!


Skoro wpływ ten jest nieodparty – to o ileż potężniej wpływała Maryja na młody Kościół! Była nie tylko Matką w rodzinie – była też (i jest!) Matką Bożą! Była prawdziwie Matką Kościoła. Była najwierniejszą depozytariuszką Jezusowego nauczania. Stolicą Mądrości, Matką Dobrej Rady… To znamienne, że Maryja nie uznała, że skoro Jej Syn nie jest już obecny na ziemi, to Ona musi zająć Jego miejsce, podjąć misję tam, gdzie On ją przerwał i prowadzić ją tymi, co On środkami. Możemy powiedzieć, że bez wątpienia to Ona nadawałaby się do tego zadania lepiej aniżeli gadatliwy i skłonny do przechwałek Piotr, ambitni Jan i Jakub, sceptyczni Bartłomiej i Tomasz, o Pawle prześladowcy nie wspominając. I rzeczywiście, przyjdą takie czasy w historii Kościoła, kiedy to właśnie Maryja wykona ogromną pracę „za” biskupów i księży – będzie tak, kiedy w krótkim czasie nawróci Amerykę objawiając się w Guadalupe, a kolejne Maryjne objawienia będą miały podobne znaczenie. Teraz jednak, w początkach działania Kościoła, Maryja usuwa się w cień. Pozwala iść na podbój świata niewykształconym rybakom, „drużynie marzeń” Jej Syna.


Zawsze obecna


Maryja jest w życiu Kościoła przede wszystkim obecna. Dwa ważne wersety Dziejów Apostolskich w sposób dyskretny, ale niepodlegający wątpliwości mówią nam o Jej roli: na samym początku tej księgi dowiadujemy się, że Apostołowie trwali wszyscy (…) jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego (Dz 1,14). Sam opis zesłania Ducha Świętego zaczyna się od nawiązania do tego właśnie wersetu: Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu (Dz 2,1). Liczni autorzy zauważą tu ważną zasadę, według której Duch Święty działa tam, gdzie znajduje Maryję (którą co najmniej od czasów św. Franciszka z Asyżu nazywa się właśnie Oblubienicą Ducha Świętego). Warto tu wrócić do owego kobiecego promieniowania. Ojciec Benedykt Jacek Huculak OFM tak pisał o Maryi: Błogosławiona Dziewica (…) nie tylko sama jest rozpłomieniona Duchem Świętym, który na wskroś Ją przenika, lecz także wokół siebie roztacza Jego pocieszający blask na oświecenie oraz umocnienie synów i córek Kościoła (O Boskim pocieszeniu za przyczyną Najświętszej Dziewicy, wyd. Calvarianum).


Maryja zawsze przyciąga Boże działanie. Tak było w Nazarecie, w Kanie; tak było w dniu zesłania Ducha Świętego i w życiu młodego Kościoła. Ta reguła potwierdza się także w naszym życiu duchowym. Apostolskość Kościoła to nie tylko odległa historia i piękne wspomnienie, ale żywe powołanie każdego ochrzczonego. Każdy z nas jest wezwany, by na swój sposób być Apostołem – świadkiem Chrystusa, który nie zatrzymuje dla siebie otrzymanej prawdy i łaski, ale z odwagą niesie je światu. Na tej drodze nie jesteśmy sami. Maryja, Królowa Apostołów, jest naszą Matką i Wspomożycielką. Uczy nas słuchać Boga, wierzyć Jego obietnicom i z ufnością, a zarazem z pokorą głosić Chrystusa naszym życiem, słowem i czynem. Z Nią, jak Apostołowie, trwamy na modlitwie i uczymy się odważnie odpowiadać na Boże wezwania.

Królowa dusz walczących


Rola Maryi jako Matki Apostołów i Matki Kościoła nie umniejsza Jej znaczenia jako Pani, Królowej i Hetmanki. Te dwa aspekty dopełniają się. Przez wieki Maryja prowadziła kolejne pokolenia apostołów do zwycięskiej walki o dusze. Ojciec Emil Neubert, marianista, pisał do dusz apostolskich:


Bez Maryi nie możesz zwyciężyć. Dlaczego? Ponieważ nic nie możesz uczynić bez łaski, a wszelka łaska przychodzi przez Nią. Ponieważ Ona jest Królową dusz walczących i nie zwyciężysz, jeśli nie będziesz walczył pod Jej rozkazami. Ponieważ Bóg chce, aby w tych współczesnych czasach to właśnie Maryja prowadziła nas w szczególny sposób do Chrystusa (…). Ponieważ doświadczenie pokazuje, że apostołowie, którzy zapominają o Najświętszej Pannie nie odnoszą zwycięstwa lub odnoszą tylko pozorne sukcesy.


Ten sam autor dodaje dopełniając tego obrazu, że z Maryją nie możemy przegrać:


Ponieważ Bóg jest wszechmocny, a Maryja, poprzez swoje orędownictwo, ma udział we wszechmocy Boga. Ponieważ, pomimo że demony są silniejsze niż człowiek, Maryja jest nieporównanie silniejsza niż wszystkie demony razem wzięte. Ponieważ już w ogrodzie rajskim Bóg przewidział nieprzyjaźń pomiędzy wężem i jego potomstwem a Niewiastą i Jej potomstwem oraz tryumf Niewiasty i Jej potomstwa.


Jeśli więc udział w Kościele Apostolskim domaga się od nas udziału w misji Apostołów, to winniśmy uczynić Maryję prawdziwą Królową naszych serc i Hetmanką prowadzącą nas – ujmując to po kolbiańsku – na podbój całego świata.

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Sami, lecz nie samotni
Wyobcowanie, depresja, lęk, utrata sensu, pustka… Bardzo często te życiowe bolączki kojarzą się z samotnością, osamotnieniem, poczuciem opuszczenia. Ale zastanówmy się – czy zawsze ten stan musi być czymś złym i uciążliwym? Czy na pewno nie możemy wyciągnąć z samotności jakichś korzyści? A może mamy wtedy więcej czasu na refleksję, na przemyślenie własnego życia, relacji z Bogiem i bliźnimi?

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Wiara trzyma mnie przy życiu

Panią Wiesławę Mazur z Jeżówki w Małopolsce poznałem podczas wrześniowej pielgrzymki Apostołów Fatimy do Zakopanego, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. W swojej parafii, pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, pani Wiesława należy do wspólnoty Żywego Różańca. Oto co jeszcze o sobie opowiedziała…

 

Wiarę przekazali mi rodzice. Mieszkaliśmy w Sułoszowie, do kościoła mieliśmy 5 km, ale w niedzielę nie było, że nie chce mi się iść do kościoła. Nawet nikt o tym nie pomyślał. To zostaje, to zaszczepiła mi mama i do dzisiaj tak jest. Był tylko podział: tato szedł na siódmą, ja na dziewiątą, a mama na sumę, bo każdy miał jakieś obowiązki. Takie były niedziele. A broń Boże, żeby coś wziąć do ręki, coś robić w niedzielę! A dzisiaj? Pranie, sprzątanie… Młode pokolenie wszystko wykonuje w niedzielę, bo wtedy ma czas. W tamtych czasach było to nie do pomyślenia.


W Licheniu doznałam czegoś niesamowitego


Pani Wiesława lubi pielgrzymować, a szczególne miejsce w jej sercu zajmuje sanktuarium w Licheniu. W Licheniu byłam siedem razy. 20 lat temu doznałam tam czegoś niesamowitego. Jechaliśmy przez Kalisz i wstąpiliśmy do Sanktuarium św. Józefa. Kolana mnie wtedy tak bolały, że myślałam iż nie dam rady dojechać do Lichenia. Jak wchodziliśmy do sanktuarium w Kaliszu, to w duchu poprosiłam: żeby te kolana przestały mnie boleć. Nagle poczułam, jakby się ugięły, ale nic więcej się nie stało. Weszliśmy do kościoła, pomodliliśmy się, złożyliśmy podziękowania oraz prośby i pojechaliśmy dalej. W Licheniu trzeba było przejść na klęczkach przez bramę, przy której jest głaz z odciśniętymi stopami Matki Bożej. Powiedziałam, że nie mogę, bo jak klęknę, to nie wstanę, tak mnie te kolana bolą. Wtedy moja koleżanka powiedziała: Spróbuj, może ci się uda. I tak zrobiłam. Przeszłam tę bramę na klęczkach, wstałam i… kolana mnie nie bolały! Do dzisiaj mam zdrowe kolana. Dlatego wracam do Lichenia, jak tylko jest okazja.


Należę do Apostolatu Fatimy i chętnie czytam „Przymierze z Maryją”


Pewnego razu znalazłam ogłoszenie w gazecie, że można otrzymać „Przymierze z Maryją” i różaniec. Wysłałam mój adres i poprosiłam o przysłanie. Dostałam różaniec i książeczkę o przepowiedniach Matki Bożej z Fatimy. Od tamtej pory wszystko się zaczęło: zaczęłam być w kontakcie ze Stowarzyszeniem, które wspomagałam, na ile mnie było stać. W czasopismach, które dostaję, jest dużo ciekawych rzeczy. Niektóre sobie zachowałam na pamiątkę; wracam do nich, czytam, analizuję, przetrawiam po swojemu. Czytam chętnie prawie całe „Przymierze z Maryją”, bo te artykuły dużo mi dają, wiele się z nich dowiedziałam, a jak rozmawiam ze znajomymi i ktoś mnie pyta skąd to wiem, to mówię, że było w „Przymierzach…”. Po przeczytaniu nic nie wyrzucam, tylko zanoszę do kościoła, żeby ktoś inny sobie zabrał, przeczytał i poznał Stowarzyszenie.


Od 2018 roku należę do Apostolatu Fatimy i jestem z tego bardzo zadowolona. Zauważyłam, że z mojej miejscowości kilka osób też zapisało się do Apostolatu, bo jak rozmawiam i mówię, że jest Apostolat Fatimy i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, to słyszę: Tak, my już wiemy.


Żyję dzięki temu, że wierzę


Pani Wiesława przeżyła śmierć męża, syna i córki. Wiara w Pana Boga i ufność, że Matka Boża pomoże jej i jej bliskim w tej trudnej sytuacji, bardzo pomagała. Tak wspomina te trudne chwile: – Mąż zmarł wcześniej, ale z tym jeszcze szło się pogodzić, bo już przeżył trochę lat, natomiast cierpienie matki nad umierającym dzieckiem, to jest chyba najgorsza rzecz w życiu. Stało się, jak się stało. Trzeba jednak żyć dalej, trzeba się z tym pogodzić, bo jak byśmy się nie pogodzili, to co by z nas było? Dzięki temu, że wierzę, to żyję.


Pewnego razu, gdy byłam u schyłku wytrzymałości, usłyszałam wewnętrzny głos: Nie rezygnuj! I pomyślałam: Nie! Nie zrezygnuję! Dodało mi to tyle siły, że wytrzymałam wszystko i przetrwałam do końca. Nie załamałam się, bo uświadomiłam sobie, że taka była wola Boża. Modlę się tylko, żeby nie było gorzej i wierzę, że kiedyś się jeszcze spotkamy.


Oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na początku chciałabym gorąco podziękować całej Redakcji, wszystkim redaktorom, księżom, którzy piszą piękne artykuły. Chciałam z całego serca podziękować za otrzymane „Przymierze z Maryją” oraz piękną figurkę Matki Bożej Fatimskiej oraz inne materiały i dewocjonalia. Wasza praca jest potrzebna, wartościowa, pokazuje piękno wiary w Miłosierdzie Boże. Będę się modlić za całą Redakcję o zdrowie, siły i błogosławieństwo Boże.

Z Panem Bogiem!

Jolanta z Rybnika

 

 

Szanowni Państwo!

Serdecznie dziękuję za piękny kalendarz „365 dni z Maryją”, a także za ładne poświęcone obrazki i wszystkie przesyłki, jakie otrzymuję od Was. Cieszę się, że o mnie pamiętacie i ja też o Was pamiętam w modlitwie. Bardzo cieszę się z Waszej pracy. Dużo pracuje cały zespół, chylę czoła przed Wami. Bardzo dziękuję Wam wszystkim, życząc wszelkiego Dobra. Szczęść Boże!

Franciszka z Gryfina

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za piękne życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego, ale również i fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły ducha i wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla rozwoju naszej duchowości chrześcijańskiej. Wszystkie materiały i dewocjonalia, które otrzymałem od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę Panu, Apostolatowi Fatimy, zespołowi redakcyjnemu i wszystkim współpracownikom wielu łask Bożych, opieki Maryi, dużo radości i zdrowia. Wszystkiego najlepszego. Szczęść Boże!

Marek z Lublina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za współpracę z Wami. Trwa ona już od 18 lat. Doceniam Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i cały zespół redakcyjny. To, co piszecie, pogłębia naszą wiarę w trudnych dzisiejszych czasach. Modlę się za cały zespół redakcyjny. Dziękuję, że pamiętacie w modlitwach o mnie i mojej rodzinie, za życzenia urodzinowe, za kalendarz, który rozświetla mój dom. Każdego dnia patrzę na Matkę Najświętszą, która nas błogosławi, wyprasza nam zdrowie i opiekę.

Z Panem Bogiem!

Danuta z Michałowa

 

 

Szczęść Boże!

Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie za otrzymane życzenia urodzinowe uwiecznione na pięknej karcie z wizerunkiem Fatimskiej Pani.

Z Panem Bogiem!

Robert

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za Wasz wkład w krzewienie prawd wiary. Pragnę podziękować za otrzymane materiały edukacyjne, które umacniają wiarę, duchowość, niosą światło pokoju i miłość w sercach. Dają nadzieję do życia i niech tak pozostanie jak najdłużej – najlepiej na zawsze. Wspierając tę kampanię, wspólnie walczymy o serca, które jeszcze są uśpione. Cały miesiąc październik uczestniczyłem w nabożeństwie różańcowym, ofiarując za grzeszników, którzy obrażają Niepokalane Serce Maryi. Życzę całej Redakcji i dla Pana Prezesa obfitych łask Bożych. Z Panem Bogiem, Bóg zapłać za wszystko z całego serca!

Wojciech z Grodziska Mazowieckiego

 

 

Szczęść Boże!

Takie dzieła Boże jak Wasze trzeba koniecznie wzbudzać! W przesłaniu Matki Bożej płynącym z Gietrzwałdu drzemie wielka potęga ratunku dla Polski – to jest nasze zadanie do odrobienia. Bogu dzięki, że mamy w Polsce tak wspaniałych ludzi jak Wy (i Wasze Stowarzyszenie), którzy to odkrywają! Heroicznym wysiłkiem rozprzestrzeniają to cudownie ratujące Polskę przesłanie. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Rita i Ryszard

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za życzenia urodzinowe, a szczególnie za Waszą modlitwę w mojej intencji. Najbardziej wszyscy potrzebujemy opieki Pana Boga. Świętym Charbelem, zainteresowałam się już kilka lat temu. Oprócz książek, mam dla całej rodziny relikwie oraz olej świętego Charbela, przysłanym z Libanu. Warto, aby jak najwięcej ludzi Go poznało. Chciałam powiedzieć także o innym, bardzo skutecznym orędowniku, chociaż oczekującym na wyniesienie na ołtarze, Słudze Bożym Wenantym Katarzyńcu, nazywanym polskim Charbelem. Bardzo skutecznym, czego osobiście doświadczyłam. Sama nie mogłam uwierzyć, jak szybko i w jaki sposób mi pomógł. Tego dowody posiada również moja córka. Rozwikłanie jej problemu odbywało się w tak irracjonalny sposób, że trudno nie uwierzyć w pomoc Sługi Bożego Wenantego. Obiecałam, że będę opowiadała o Jego skutecznej pomocy. W internecie jest wiele filmów i książek o Wenantym. Żyjemy dzisiaj w trudnych czasach, dużo ludzi boryka się z problemami finansowymi. Jeśli ten stan się nie zmieni, czeka nas totalne bankructwo. Czcigodny Sługa Boży Wenanty Katarzyniec jest bardzo skuteczny w tych sprawach. Szanowni Państwo, może również warto by było dać ludziom szansę skorzystania z tej pomocy i zorganizować jakąś akcję związaną z tym kandydatem na ołtarze? Życzę Państwu dużo zdrowia i siły w prowadzeniu tak szczytnej działalności, z której obficie korzystamy. Mówię z wdzięcznością – Bóg zapłać!

Krystyna

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo popieram to, co robicie – że wysyłacie różne pisma, które w tym czasie są bardzo potrzebne, aby ludzie się dowiedzieli, jak żyć z pomocą Pana Jezusa, Matki Najświętszej i wiarą bo jest to bardzo potrzebne. Dziękuję za wszystkie upominki, które od Was otrzymuję. Gorąco modlę się za Was i także proszę o modlitwę.

Genowefa z Rzeszowa