Rodzina
 
Małżeństwo pochodzi od Boga

Już w Starym Testamencie czytamy, że małżeństwo powstało z rozkazu Bożego. Kiedy młody Tobiasz przed swoim ślubem prosi Boga o łaskę, mówi o małżeństwie jako o rzeczy dobrze znanej: Panie Boże ojców naszych… Tyś stworzył Adama z mułu ziemi i dałeś mu na pomoc Ewę (Tb 8, 7-8). Jeśli w tak promiennym świetle zjawia się przed nami życie rodzinne z czasów przedchrystusowych, jeśli słyszymy, że małżeństwo jest wolą Bożą, to mimo woli nasuwa się pytanie: czy spełnienie tej woli Bożej obowiązuje bez różnicy wszystkich ludzi?

W Księdze Wyjścia spotykamy szóste przykazanie Boże, które obroniło małżeństwo przed zbezczeszczeniem (Wj 29, 14). Znane są ze Starego Testamentu przepiękne słowa błogosławieństwa małżeńskiego: Bóg Abrahamów i Bóg Jakubów niech będzie z wami i On was niechaj złączy i niech wypełni błogosławieństwo swoje nad wami (Tb 7, 15).

Jeśli chcemy zrozumieć, skąd się wzięło pojęcie o Boskim pochodzeniu małżeństwa, musimy rzucić okiem na pierwszą stronę Księgi Rodzaju. Pierwszy i drugi rozdział wyraźnie mówi, że małżeństwo nie jest wymysłem ludzkim, ale rzeczywiście pochodzi od Boga.

A) O Boskim pochodzeniu małżeństwa świadczy pierwszy rozdział Księgi Rodzaju, w którym spotykamy opis stworzenia pierwszego mężczyzny i pierwszej kobiety.

a) Jeśli przyglądamy się ludziom, spostrzegamy między nimi rozmaite różnice: jeden jest wysokiego wzrostu, inny niskiego, ktoś jest blondynem, drugi brunetem; jeden jest otyły, drugi szczupły; jeden silny, drugi słaby i tak dalej, ale oprócz tego istnieje istotna różnicamiędzy mężczyzną a kobietą.

Ciekawe, że jakaś dziwna siła reguluje stały liczbowy stosunek między obiema płciami, bo wprawdzie chłopców rodzi się nieco więcej, ale większa wśród nich śmiertelność zmniejsza różnicę. Skąd ta różnica płci, tak ważna dla rodzaju ludzkiego?

Pierwsze stronice Pisma Świętego zawierają głębokie pouczenie w tej sprawie. Bóg stworzył osobno mężczyznę i osobno kobietę, ale oboje zaraz połączył świętym związkiem i powierzył im wielkie zadanie. Posłuchajcie słów Pisma Świętego: Stworzył Bóg człowieka na obraz swój… mężczyzną i niewiastą, i błogosławił im i rzekł: Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię (Rdz 1, 27-28).

b) Pismo Święte jednocześnie daje odpowiedź tym, którzy ze zdziwieniem zapytują: „Jak to rozumieć, że coś jest dozwolone w ramach życia małżeńskiego, a poza nim jest uważane za grzech ciężki? Czy to nie sprzeczność: tam wolno, a tu nie! Przecież w obu wypadkach rzecz jest ta sama!”.

Pismo Święte daje wyraźną odpowiedź, że Bóg tylko w małżeństwie, w nierozerwalnym związku mężczyzny i kobiety złożył ciągłość rodzaju ludzkiego, więc tylko w małżeństwie jest dozwolona czynność, z której może powstać nowe życie ludzkie, i dlatego jest ona ciężkim grzechem poza małżeństwem, gdyż gwałci wyłączne prawa małżeństwa i podkopuje życie rodzinne, którego należy bronić za wszelką cenę.

B) Z drugiego rozdziału Księgi Rodzaju przekonamy się, że to, cośmy wyczytali w pierwszym rozdziale, nie jest czczym rozumowaniem, ale rzeczywiście wolą Bożą. Tu dowiadujemy się szczegółowo o założeniu małżeństwa (Rdz 2, 15-24).

a) Pierwszy mężczyzna, znajdując się wśród przepychu bogatej natury, jest upojony swoją władczą siłą życiową, dusza się w nim raduje na widok cudów raju, ale czuje, że mu brak czegoś: nie ma z kim dzielić swojej radości, nie ma kogoś, kto by go zrozumiał, nie ma jeszcze podobnej do siebie istoty na ziemi! I wtedy Bóg, by mu dać pomoc, radość, towarzyszkę życia, która by go wzmacniała – stwarza kobietę.

b) Podobnie jak Adam w tamtej chwili, w poczuciu młodych sił buzujących w jego muskularnym ciele, pragnął uzupełnienia, zrozumienia, wymiany myśli, oddania się, tego samego pragną młode jednostki obu płci rodzaju ludzkiego. Fizycznie dojrzały mężczyzna i kobieta czują, że brak im wielu rzeczy, które są w każdym z nich z osobna, że powinni się uzupełnić tymi odmiennymi właściwościami; dopiero wtenczas ziści się w nich ideał całego człowieka.

To zmieszanie, zlanie, uzupełnienie się dwojakiego rodzaju osobników daje nigdzie na świecie niespotykaną jedność małżonkom, o której wyraźnie mówi Pismo Święte: Przeto opuści człowiek ojca swego i matkę, a przyłączy się do żony swej i będą dwoje w jednym ciele (Rdz 2, 24).

Podobnie dzieje się, gdy mieszamy rozmaite rodzaje stali, by otrzymać metal trwalszy i silniejszy.

c) Jeśli rzeczywiście naturalną i pożądaną rzeczą jest, żeby dwojakiego rodzaju ludzie żyli na ziemi, żeby różnili się między sobą i właśnie dzięki temu uzupełniali się, to sami możecie osądzić, jak nienaturalne, szkodliwe, głupie jest dążenie współczesne, które dziewczyny wychowuje jak chłopców, a chłopców jak dziewczynystwarzając chłopczyce i zniewieściałych mężczyzn. Zacierając różnice obu płci, osłabia tajemniczą siłę przyciągania, dzięki której powstaje podstawowa komórka życia społecznego, źródło bezustannego odnawiania się rodzaju ludzkiego i rękojmia jego zachowania: rodzina.

Kto ma się żenić, a kto nie?


Czy według woli Bożej, każdy człowiek ma wstępować w związek małżeński? Odpowiedź wypadnie przecząco. Nie wszyscy muszą wstępować w związek małżeński! Co więcej, zupełna wstrzemięźliwość jest cenniejsza w oczach Bożych, ale dla większości ludzi małżeństwo jest prawidłowym sposobem życia.

A) Od czasów Chrystusa wiemy, że małżeństwo nie obowiązuje wszystkich, że jeśli ktoś z pobudek wyższych, dla wyłącznej służby Bożej obiera stan bezżenny, jest to cenniejsze wobec Boga niż życie małżeńskie.

a) Pan Jezus wyraźnie o tym mówił. Pewnego razu powiedział, że są tacy, którzy „dla Królestwa niebieskiego” nie żenią się, czyli dlatego, żeby swoją duszę mogli niepodzielnie ofiarować Bogu. Święty Paweł o tym samym mówi obszerniej: Kto jest nieżonaty, troszczy się o to, co jest Pańskiego, jak podobać się Bogu. A kto jest żonaty, troszczy się o rzeczy tego świata, jak podobać się żonie i rozdzielony jest (1 Kor 7, 32-33).

Małżeństwo jest planem Bożym, ale panieństwo jest stanem doskonalszym. W ten sposób należy rozumieć inne powiedzenie świętego Pawła: Dobrze jest człowiekowi nie tykać się niewiasty (1 Kor 7, 1), czyli że życie w czystości, poświęcone dla wyższej doskonałości duszy, dla służby Bożej i dla miłości bliźniego, jest doskonalsze niż małżeństwo.

Jeżeli się ktoś wyrzeka małżeństwa, żeby całym sercem służyć Bogu, składa Mu wielką ofiarę.

b) Ale Pan Bóg nikogo do tego nie zmusza! To tylko „rada ewangeliczna”. Kto może pojąć niechaj pojmuje (Mt 19, 12) – powiedział Pan Jezus, ale większość ludzi nie jest do tego powołana. Mówi o tym święty Paweł, kiedy powiada, że dla uniknięcia rozpusty, niech każdy ma swoją żonę, a każda niech ma swego męża (1 Kor 7, 2). Słowa „niech ma” oznaczają, że wolno mieć. Dla większości jest to powszechna reguła, bo zupełna wstrzemięźliwość obowiązuje tylko niektórych.

Już teraz umiemy odpowiedzieć na pytanie: kto się ma żenić, a kto nie?

B) Kto się nie ma żenić?

a) Przede wszystkim ci, którzy są bardzo ciężko chorzy albo mają ciężkie dziedziczne choroby, bo prawdopodobnie choroby te mogą przekazać potomstwu.

W niektórych państwach wyszły ustawy zabraniające takim osobom wstępować w związek małżeński. Prawa te są daleko sroższe niż wymagania Kościoła, bo choć chrześcijańska moralność nie zachwala tego rodzaju małżeństwa, jednak nie zabrania go pod karą grzechu śmiertelnego, o czym wymownie świadczy encyklika Casti connubii Piusa XI.

Dlaczego nie zabrania? Dlatego, że nie jest wykluczone, iż tego rodzaju nieszczęśnicy w małżeństwie znajdą ulgę, pocieszenie, wzmocnienie duchowe, które ułatwi im osiągnięcie celu ostatecznego. A wiemy, że głównym celem Kościoła Chrystusowego jest ułatwić osiągnięcie zbawienia duszy.

b) Kto jeszcze nie powinien się żenić?

Ten, kto chce się wyłącznie poświęcić jakiejś wielkiej idei, na przykład jakiemuś badaniu naukowemu albo służbie miłości bliźniego, a przede wszystkim ten, kto się poświęca służbie Bożej, powinien zachować zupełną wstrzemięźliwość płciową, żyć w czystości.

c) A kto jeszcze nie powinien się żenić? Nie powinien się żenić ten, kto jest chory, nie powinien się żenić kapłan, zakonnik, zakonnica. Jeszcze kto? Nikt więcej!

Za wyjątkiem wymienionych wypadków, do największej części ludzkości jako nakaz odnoszą się słowa Boga: Rośnijcie i mnóżcie się (Rdz 1, 28). Kto nie jest więc chory albo nie poświęca swego życia wyłącznie jakiejś wielkiej sprawie, niech wstępuje w związek małżeński.

Niech się żeni, wymaga tego Bóg i jednocześnie własny, dobrze zrozumiany interes.

Niedobrze być człowiekowi samemu
(Rdz 2, 18) – czytamy słowa Stwórcy na pierwszych stronach Pisma Świętego. Kto temu zaprzeczy? Bóg to powiedział, który stworzył człowieka, więc najlepiej zna ludzką naturę.

Częstym tematem w literaturze światowej jest jałowe życie starych kawalerów i starych panien, naprawdę nie ma im czego zazdrościć. Mogą mieć poważne stanowiska, ale dusze ich są osamotnione. Może mają luksusowe mieszkania, ale nie mają domu. Przyjdą święta, kiedy dom rodzinny jest pełen gwaru, radości; zamiast srebrnego szczebiotu dzieci, słyszy jednostajne tykanie zegara w pustej izbie: lecą lata, lecą lata, starzejesz się, starzejesz się…

Chcę wskazać na wielką różnicę, jaka zachodzi między starym kawalerem a starą panną. Jeśli mężczyzna zostanie starym kawalerem, zwykle sam jest temu winien, bo nie chciał się ożenić. Ale jeśli panna nie wyszła za mąż, to najczęściej nie ona temu winna: nikt jej nie brał. Toteż głos sumienia nie jest jednakowy w tych wypadkach, bo kobieta, która nie z własnej winy nie wyszła za mąż, w godzinach osamotnienia może znaleźć ukojenie w woli Bożej, że tak widocznie musiało się stać; natomiast gorzej będzie z tym, kto musi obwiniać siebie samego, swoje samolubstwo, że ściągnął na siebie chwile rozpaczliwej samotności.

Pozwólcie, powiem wam, Szanowni Panowie: albo bądźcie kapłanami, zakonnikami, albo się żeńcie, innego wyjścia nie ma!

Ks. bp Tihamér Tóth

Ks. bp Tihamér Tóth [w:] Dzieła zebrane biskupa Tihaméra Tótha, t I, Małżeństwo chrześcijańskie Warszawa 2001, s. 20 – 22 i 25 – 27.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kto będzie zbawiony?
Przeznaczeniem człowieka jest wieczność… Naszym przeznaczeniem jest życie wieczne… Jednak jakie ono będzie, to zależy już od naszych codziennych decyzji i wyborów. W pierwszym tegorocznym wydaniu naszego pisma, postanowiliśmy wypełnić jego łamy tematyką Nieba i wiecznego zbawienia. Czym jest Niebo? Czym zbawienie? Co o Niebieskim Jeruzalem mówili święci mistycy? Na te pytania odpowiadają nasi autorzy. Zapraszam do lektury!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie od 10 lat. A czemu nie?

Pani Grażyna Wolny z Rybnika należy do Apostolatu Fatimy od około 10 lat. W maju 2022 roku zawitała wraz z mężem Janem na spotkanie Apostołów do Zawoi. Oprócz czasu poświęconego na pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej, udało nam się porozmawiać o tym, za co ceni Apostolat Fatimy, jak kształtowała się jej wiara i pobożność. Oto co nam o sobie opowiedziała Pani Grażyna…

 

U mnie w domu rodzinnym rodzice nie przymuszali nas do modlitwy. Po prostu klękali i my robiliśmy to samo, nie było nacisku. Gdy przychodziła niedziela czy święta, wiedzieliśmy, że trzeba iść do kościoła, rodzice nie musieli nam tego mówić, każdy to robił i to zostało po dzień dzisiejszy w głowie. Jeszcze dziś mam przed oczami obraz Mamy i Taty, jak klęczeli. To było normalne. Kiedyś nie patrzyłam na to tak jak teraz, gdy mam swoje dzieci.


Moja babcia, mama mojej mamy, pochodziła z Bukowiny Tatrzańskiej; bardzo dużo się modliła, była bardzo wierzącą kobietą. Praktycznie dzień w dzień chodziła pieszo do kościoła, który był oddalony od jej domu o 40 minut; często przystępowała do Komunii Świętej. Jeździłam do niej na wakacje. Zawsze chodziłam z nią do kościoła w środy – na Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przykład był naprawdę dobry.


W 2014 roku miałam otwarte, bardzo poważne złamanie nogi. Lekarz stwierdził, że nadawała się do amputacji. Jak widziałam moją nogę, która wisiała tylko na skórze, to mówiłam sobie po cichu: – Jezu ufam Tobie! Po operacji przywieziono mnie na salę, a nad łóżkiem, na którym miałam leżeć, wisiał obrazek „Jezu ufam Tobie”. Po dwóch tygodniach wróciłam do szpitala i przed drugą operacją powiedziałam pielęgniarzowi: – Niech ręka Boża was prowadzi. Po operacji trafiłam w to samo miejsce, do tej samej sali. Pomyślałam, że chyba Pan Jezus czuwa nade mną. Leżąc w szpitalu, odmawiałam litanię do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Różaniec. Na drugi dzień po operacji przyszedł ten pielęgniarz i powiedział: – Ja Panią słyszałem przez całą noc, to co Pani do mnie powiedziała. Noga została uratowana, wszystko się pozrastało, tak że dzisiaj nie mam żadnych dolegliwości, zostały tylko blizny. Różaniec i Koronka ratują mnie w takich trudnych sytuacjach.


Kilka miesięcy później wypadek miał mój młodszy syn i jego nauczyciel. Syn zadzwonił do mnie mówiąc: – Mamo, mieliśmy wypadek, ale nic poważnego się nie stało. Na miejscu wypadku zebrało się trochę ludzi. Nagle z tłumu wyszedł uśmiechnięty pan i powiedział do nich: – Chłopcy, ja myślałem, że wy z tego wypadku nie wyjdziecie cało. Po czym dał im obrazki „Jezu ufam Tobie” z modlitwą na odwrocie i zniknął. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką modlitwą.


Kilka lat temu zmarł mój brat. Chorował na raka wątroby. Jeździł ze mną i moim mężem do spowiedzi, na rekolekcje, na Mszę o uzdrowienie. On był człowiek-dusza, gołębie serce. Zamawialiśmy Msze Święte, żeby umarł pojednany z Bogiem i tak się stało. Byliśmy przy jego śmierci w szpitalu. Modliliśmy się przy nim na Koronce, a po pierwszej dziesiątce Różańca odszedł spokojnie, pojednany z Bogiem.


W Apostolacie Fatimy jestem od około 10 lat, choć Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspierałam już wcześniej. Pewnego razu wzbudziła moje zainteresowanie strona z apelem: Zostań Apostołem Fatimy! Pomyślałam: A czemu nie! I napisałam lub raczej zadzwoniłam, że chcę zostać Apostołem i dostałam wszystkie materiały: obrazek i figurkę Matki Bożej Fatimskiej, Różaniec, krzyżyk. No i „Przymierze z Maryją” – dla mnie to jest naprawdę dobre pismo. Można w nim przeczytać na przykład niezwykle budujące świadectwa innych czytelników…


Piękne jest to, że za Apostołów Fatimy odprawiana jest co miesiąc Msza Święta, że codziennie modlą się też za nas siostry zakonne. Cieszę się, że Apostolat jest taką wspólnotą, którą tworzą podobnie myślący ludzie.


oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowny Panie Prezesie!
Z nieskrywaną wdzięcznością dziękuję za zrozumienie i przesłane egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Z powodu przewlekłej choroby (rehabilitacje) moja sytuacja jest dosyć trudna. Między innymi niska emerytura i czasem drogie nierefundowane leki sprawiają, że mam problemy finansowe.
„Przymierze z Maryją” to moje okno na świat. To bardzo wartościowa lektura, którą czytam z zapartym tchem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Modlę się do Niepokalanego Serca Maryi i do św. Rity. Wszystkie te materiały, a w zasadzie modlitewniki otrzymałam od Waszej Redakcji za dawnych, dobrych czasów, kiedy moja sytuacja finansowa była znacznie lepsza. Przeczytane „Przymierza z Maryją” przekazuję zaprzyjaźnionej znajomej i jest bardzo zadowolona z tej lektury.
(…) Niech Maryja otacza całą Redakcję swoją Matczyną opieką.
Z serdecznymi pozdrowieniami i szczerą modlitwą.
Maria z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znany jest mi od wielu lat, ale jak dotąd nie miałam go w domu, choć często zwracałam się do Maryi z różnymi prośbami, stając w kościele przed tym wizerunkiem.
Ucieszyła mnie także dołączona książeczka, dzięki której dowiedziałam się o historii tego obrazu, jego symbolice i kulcie. Matka Boża Nieustającej Pomocy będzie jeszcze częściej mi towarzyszyć, również w domu – dzięki Jej obrazkowi i odmawianiu nowenny oraz modlitw zawartych w książeczce.
Wspieram działania Stowarzyszenia mające na celu propagowanie kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Z wyrazami szacunku
Krystyna z Poznania


Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Z całego serca dziękuję za to wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją”. Kocham to pismo i czekam na nie z tęsknotą. Jest w nim zawarte wszystko, co mnie cieszy, uczy, poszerza moją wiedzę. Bardzo interesujące i mądre artykuły. Dowiadujemy się o wielu ciekawych i dotąd nieznanych, rzeczywistych, cudownych czy historycznych wydarzeniach. Bóg zapłać za to cudowne pismo. Dziękuję również za wszelkie przepiękne, wartościowe przesyłki i pamięć. Z wyrazami szacunku dla całego Stowarzyszenia. Szczęść Boże!
Bożena z Rybnika


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Nadchodzące dni sprzyjać będą refleksji nad przemijającym ludzkim życiem. Może być szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Jeżeli jesteśmy wierni Bogu, wędrując z Nim przez życie, to mamy nadzieję się z nim spotkać, pozostać na wieki, a jeżeli wybierzemy drogę bez Boga lub co najgorsze – z Nim walczymy, musimy się liczyć z tym, że się z Nim w ogóle nie zobaczymy. Trzeba pamiętać, że życie jest krótkie. Jesteśmy wędrowcami na tej ziemi. Terminu odejścia z tego świata nie znamy.
W miesiącu listopadzie pamiętajmy ze szczególną troską o grobach zmarłych, modląc się za nich. Wielu naszych bliskich znajomych, przyjaciół, przekroczyło już próg śmierci. Mamy nadzieję, że są w Niebie i spotkają się ze sprawiedliwym Zbawcą – Bogiem, co jest nagrodą za ich przykładne życie. Każdy człowiek umrze i stanie przed Jego Obliczem, aby zdać sprawozdanie ze swojego życia.
Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób możemy pomóc zmarłym, szczególnie tym, którzy są bliscy naszemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą. Módlmy się za nich w miarę możliwości codziennie, przez adorację Najświętszego Sakramentu, odmawiając codziennie Różaniec i Drogę Krzyżową. Listopad każdego roku powinien być przypomnieniem dla nas, żyjących, że osoby, które odeszły z tego świata i ich groby nie mogą być zapomniane i zaniedbane. Zatroszczmy się więc o nie, zapalając znicze, stawiając kwiaty na ich grobach, wypełniając maksymę: „Kochać, to znaczy pamiętać”. (…)
Edward z Kalisza


Szanowni Państwo!
Pragnę bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Ze wszystkich otrzymanych upominków to ten ostatni z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy przysporzył mi najwięcej radości, gdyż mam do Niej szczególne nabożeństwo. Co środę uczęszczam na nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o różne sprawy. Ostatnio, gdy rodzice zachorowali w czasie tzw. pandemii, zostałam sama bez pomocy lekarskiej. Zwróciłam się do Maryi z tego wizerunku o pomoc. Niesamowite, że już następnego dnia widać było dużą poprawę w samopoczuciu ojca. Wierzę mocno, że wstawiła się za moimi rodzicami, bo byłam załamana, zostając z tą chorobą zupełnie sama.
Dziękuję wszystkim za to dzieło, za „Przymierze z Maryją” i życzę dalszych sukcesów oraz nowych Czytelników. Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swej opiece!
Emilia z Przodkowa


Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za przesłaną mi książeczkę oraz wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz kartę, na której przesyłam podziękowania i prośby do ukochanej Matki.
Przesłaną książeczkę już przeczytałam, niesamowicie ciekawa lektura, za co bardzo dziękuję. Ja doświadczyłam wielokrotnie opieki Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Pana Jezusa z uwagi na poważne moje problemy zdrowotne po tragicznym wypadku samochodowym. Lekarze powtarzali, że to cud od Boga, że żyję. W ubiegłym roku miałam operowane biodro i wszystko skończyło się szczęśliwie. Wszystkie moje problemy oddaję Matce Bożej i Panu Jezusowi!
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa i proszę o modlitwę.
Ja również modlę się za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Życzę błogosławieństwa Bożego!
Janina z Łodzi