Rodzina
 
Rola kobiety



Wiara katolicka jako fundament

Autorka rozpoczyna swoje rady od sprawy zasadniczej: bycia wierną zasadom wiary katolickiej, które starała się wpoić córce od najmłodszych lat. "Bądź zawsze wierną Jego prawu, bądź pobożną. Zbawiciel powiedział: "Czuwajcie i módlcie się", łącz więc bez ustanku te dwa obowiązki przez Niego samego przepisane". I dalej, w myśl powiedzenia św. Augustyna zaleca ona: "Kochaj Boga i rób, co ci się podoba". Mówi: "Jeżeli bowiem kochamy Pana Boga, tego tylko pragniemy, w tym sobie podobamy, co się Jemu podoba, co On pozwala i co Go obrazić nie może... Miej Go zawsze przed oczyma, ofiaruj Mu wszystkie swoje myśli, słowa i uczynki, twoje życzenia i uczucia, aby je uświęcił i pobłogosławił". Autorka nie ma wątpliwości, na jakim fundamencie należy oprzeć całe życie, które może być tylko dzięki niemu piękne, dobre i prawdziwie ludzkie.
Dalej zaleca walkę ze swoimi ułomnościami, "opieranie się złym usposobieniom", miłowanie drugiego człowieka i wierne wykonywanie obowiązków stanu. Wszystko to jednak nie jest możliwe bez modlitwy, bo sami nic nie jesteśmy w stanie uczynić. Jak się wyraża: "Jesteśmy tak słabi, (że) nie umiemy nawet zrozumieć dobrze powinności naszych, że modlić się musimy do Boga, aby nas umocnił, oświecił, przebaczał nam i nas utrzymywał".
Przestrzega Jadwisię, by zawsze zaczynała dzień modlitwą. Zalecała jej także przeczytanie przynajmniej jednego ustępu z dzieła O naśladowaniu Jezusa Chrystusa i, jeżeli to możliwe, aby także w dni powszednie uczestniczyła we Mszy św. Zofia Zamoyska ostrzegała przed nadmierną egzaltacją w pobożności, aby "przesada nie szkodziła religii". Dzień należało zakończyć modlitwą połączoną z rachunkiem sumienia. Pisze ona: "Najwięcej przyczynia się do naszej poprawy i przeciwko sobie samej uzbraja dobry rachunek sumienia. Pięć minut na to wystarczy, a zwyczaj ten jest rękojmią najlepszą, jedyną może dobrej spowiedzi". Mówi ona także o potrzebie posiadania stałego spowiednika i częstym przyjmowaniu Komunii Świętej.
Dalej autorka Rad... zwraca uwagę na bardzo ważną rzecz. Żyjąc w czasach, kiedy ogromny poklask zyskiwały idee liberalne i związane z nimi ateizm, indyferentyzm religijny itp., radzi córce, aby unikała dyskusji na temat wiary, gdyż trudno jest przekonać drugich, a zawsze istnieje niebezpieczeństwo, aby inni "jakich wątpliwości w umysł nasz nie rzucili, które by wiarę naszą zachwiać mogły".
Nakazuje córce, aby miała staranie o najbliższych, by żyli moralnie i zachowywali przepisy kościelne. Krótko mówiąc przykazuje córce, aby prowadziła apostolat w najbliższym kręgu. Mówi także o potrzebie codziennej lektury duchowej, która jest posiłkiem duszy i ją uświęca, a ponadto stale przypomina, że życie na ziemi jest krótkie i trzeba zasłużyć sobie na prawdziwe szczęście w życiu wiecznym. Matka wielokrotnie podkreśla w swoich Radach..., że życie jest pełne trosk i smutków, że należy ich się przede wszystkim spodziewać i że mogą one być źródłem szczęścia, jeśli się do nich odpowiednio podejdzie. Jeśli z religii katolickiej czerpać się będzie siłę do ich znoszenia, bo tylko ona ją może dać. Każde cierpienie zniesie się, o ile kobieta sama nie będzie ich przyczyną przez swoją płochość, nierozsądek lub brak czujności. Jeśli będzie wypełniać te obowiązki, to dozna wielu pociech, uspokojenia i szczęścia ile tylko tu, na ziemi, można zaznać.


Obowiązki stanu

Przechodząc do obowiązków stanu, Zofia Zamoyska pragnie zwrócić uwagę córki na wszystko to, co jest "pięknym, zajmującym i słodkim w przeznaczeniu kobiety". Mówi, że tak naprawdę na to szczęście i piękno składają się trudy oraz troski, "będące jakby warunkiem życia, próbą nieodzowną do otrzymania szczęśliwej wieczności".
Te kobiety, które tak bardzo uskarżają się na swój los, na swoje położenie, zdaniem Zofii Zamoyskiej, tak naprawdę nie znają dobrze swoich powinności i same psują swoje przeznaczenie, nie umiejąc go właściwie ocenić.
Mówi ona, że kobieta jest ozdobą swojego męża, któremu powinna oddawać najczulsze przywiązanie. Jest towarzyszką wszystkich chwil jego życia, że zna tysiące sposobów, aby mu się podobać i stać się mu coraz milszą.
Mąż w kobiecie znajduje pociechę swoich boleści, przy niej wypoczywa po kłopotliwych i męczących sprawach, a jeśli żona zjedna sobie jego szacunek, to będzie on zasięgał jej rady, szanował jej zdanie i postępował zgodnie z jej wolą.
Wskazuje ona, że kobieta godna, czyli wzorowa żona i matka ma wielkie zadanie do spełnienia. Ma zaszczepić w młodocianych sercach synów cnoty, które z nich uczynią istoty pożyteczne Bogu, Ojczyźnie i ludzkości, a córki wychować na dobre matki i żony.
Kobieta winna też dopomóc mężowi w zarządzaniu domem. Ma czuwać nad porządkiem jako źródłem wszelkiego dobra. Nie chodzi tu tylko o zwyczajne utrzymanie czystości. Zofia Zamoyska, wychowana na kulturze antycznej doskonale pojmuje tak zwaną ekonomikę, czyli zasady mądrego zarządzania posiadanym majątkiem, właściwego kierowania rodziną i ludźmi, dzięki czemu można godnie żyć.
Ma pomagać innym na ile pozwolą środki, a jeśli nie możemy dopomóc materialnie, to przynajmniej należy porozmawiać z potrzebującym i "osłodzić dobrym słowem". Co bardzo ciekawe, zwraca uwagę na to, że jeśli chcemy być dobroczynni, to mamy pomóc, sami sobie jednocześnie czegoś odmawiając, np. nie kupując nowego stroju, kosmetyku itp.
I mówi ona dalej: "Trzeba najpierw wypełniać swoje obowiązki, a potem zajmować się wykonywaniem cnót pewnych".
W celu należytego wypełniania zobowiązań kobieta winna zrobić sobie tzw. plan postępowania, ponieważ czasami zdarzają się takie chwile, w których przychodzą pokusy i jesteśmy pociągani do tego, aby go nie zachować w rzeczach na pozór małej wagi. Kiedy to uczynimy, okazuje się, że jest to wstęp do dalszych uchybień już w rzeczach coraz ważniejszych. I kiedy początkowo możemy im się oprzeć, później jest to prawie niemożliwe. Gromadzą się nam trudności, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Przestrzega córkę, aby nie lekceważyła swoich najdrobniejszych obowiązków, gdyż została gruntownie wykształcona, przestrzeżona i utwierdzona w dobrym, otoczona staraniami, pomocą i dobrymi przykładami. Mówi ona: "Życie kobiety składa się z tysiąca drobnych powinności, ale wszystkie są ważne, wszystkie szanować powinna, szanować aż do najmniejszych drobnostek". A jeśli będzie do nich lekkomyślnie podchodzić, będzie ponosić z tego powodu wielką winę.
Ten dobrze zorganizowany czas potrzebny jest także po to, aby nie poddać się nudzie i tęsknocie. A do zajęć należy się przymuszać zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą cierpienia i zniechęcenia.


Doskonalenie

Zofia Zamoyska zwraca uwagę na konieczność ciągłego doskonalenia się, na kształcenie swoich talentów. Dziś moglibyśmy powiedzieć - konieczność studiowania, poszerzania wiedzy i umiejętności, które będą służyły ubogaceniu nas samych, lepszemu rozeznaniu rzeczy dla większego podobania się mężowi, uczynienia mu domu pożądanym i miłym, dla łatwiejszego kierowania wychowaniem dzieci.
W stosunku do innych zaleca Jadwisi, aby była wyrozumiała, aby pochopnie kogoś nie obwiniała i nie potępiała surowo. Zawsze należy być grzecznym i miłym dla wszystkich, nie urażać nieszczęśliwych i osładzać boleści cierpiących, a jeśli ktoś nas skrzywdzi należy zostać spokojnym. Mówi jej także o zasadach dobrej konwersacji i bronienia się przed plotkami.
Wielokrotnie autorka Rad... podkreśla znaczenie godności kobiety, a co za tym idzie potrzebę właściwego ubierania się i zachowywania w towarzystwie mężczyzn. Przestrzega Jadwigę, aby za modą szła rozsądnie, a główny nacisk w ubiorze kładła na to, aby był on skromny i staranny oraz w dobrym guście.
Nakazuje rozwagę, aby przez jakieś roztargnienie czy chwilowy pociąg do świata, nie ściągnąć na siebie boleści i żalu, nawet jeśli początkowo jawi się to jako coś niewinnego, gdyż następstwa tego mogą być poważne.
Autorka pisze o pięknych cnotach kobiety. O łagodności, którą sam Bóg nakazuje, a przez którą kobieta zachowa przywiązanie męża. Przeciwieństwem jej jest opryskliwość, która szpeci i niszczy wdzięk kobiecy, a także odpycha otoczenie.
Pisze o pokorze, która wszystkich ludzi czyni miłymi Bogu, bo broni nas przed egoizmem. Chroni nas także przed chełpliwością, bo nie pozwala ufać sobie samemu. Co ważne, nie pozwala na obmowę, bo czyni nas surowymi dla samych siebie a bardziej wyrozumiałymi dla innych.
Zwraca uwagę, że żona winna podlegać mężowi, bo taki jest porządek rzeczy. Kobieta winna dbać o spokój i jedność domową. Nie powinna się dąsać i narzekać, bo w takich chwilach mówi się i czyni rzeczy, których się później bardzo żałuje. Zawsze trzeba szukać pojednania. A gdy mąż sprawi żonie jakąś przykrość, należy mu o tym spokojnie powiedzieć i nie dopuścić do tego, aby ktoś trzeci wysłuchał tych żalów. W sytuacji, gdyby mąż zbłądził, kobieta winna zostać łagodną, czułą, dobrą, cierpliwą i pomimo cierpienia zachować to samo zaufanie do niego, bo tylko w ten sposób będzie mogła go odzyskać i poprawić. Przekona się on, że jego szczęście najsłodsze jest tylko przy niej i z nią. Zły humor, wyrzuty i dąsania się przyspieszą jedynie zobojętnienie.
Zofia Zamoyska mówi także o tym, że "przeszkodą do szczęścia wielu małżonków jest świat, zabawy, bale i roztargnienie". Nie chodzi o to, aby z tych przyjemności zrezygnować, lecz by zachować roztropność i umiar.
Kobieta też powinna umieć zdrowo ocenić komplementy, aby nie dała się im zwieść, bo przecież są one dawane wszystkim kobietom z całą lekkomyślnością, czasem z ukrytym fałszem, a bardzo często żartami.
Zofia Zamoyska zdecydowanie potępiła zalotność. Podkreśliła, że szczęśliwe są te kobiety, którym to przekonanie w młodości zaszczepiono, nie gubiąc ich fałszywymi i nierozważnymi wyobrażeniami, natomiast godnymi politowania te, które zyskują to doświadczenie kosztem bolesnego przejścia, często okupionego utratą prawdziwego szczęścia i reputacji. I mówi dalej, że chociaż czasami, nie będąc nawet zalotną można w kimś obudzić chęć podobania się, to należy o tym powiedzieć mężowi zawczasu, zanim to sam spostrzeże i poradzić się go, jak właściwie postąpić.
Rady... Zofia Zamoyska kończy następującym zdaniem: "Bądź moja droga Jadwisiu wierną Bogu i przepisom Jego świętego Kościoła, szukaj szczęścia w cnocie i doskonałej wierności w pełnieniu swoich obowiązków".
Zofia z Czartoryskich Zamoyska, chociaż spisała swoje rady z myślą o córce, tak naprawdę dała kwintesencję nauki katolickiej, która odnosi się do każdego z nas. Nie tylko wybornie ją znała, ale co ważniejsze czuła i starała się zgodnie z tym, o czym naucza Kościół katolicki, postępować. Pozwoliło jej to rozwinąć wspaniałe cnoty i z radością przejść przez to życie pełne trosk większych i mniejszych, ale tylko dlatego, że zawierzyła Bogu, że doskonale rozeznała swoje powinności i nie ustała w ciągłej pracy nad sobą. Wymagać - tak, ale przede wszystkim od siebie, wobec innych być miłosiernym, aby Bóg też nas miłosiernie osądził.
Zaprezentowała ona ponadto ten sposób wychowania i kształtowania człowieka, który jest nastawiony przede wszystkim na właściwe uformowanie ducha, bo bez tego nie może on mądrze żyć. Zofia Zamoyska oparła się na stabilnym fundamencie wiary, tradycji i doświadczeniu wielu pokoleń. Nie uległa modzie, lecz silnie trwała w tym, co szlachetne, dobre i piękne, a co najważniejsze prowadzące nas do zbawienia.


Agnieszka Stelmach
Na podstawie: Zofia z Czartoryskich Zamoyska. Rady dla córki, Wyd. Oficyna Hieronima, Lublin 2002.

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Ziemia naszego Zbawiciela
Starożytna maksyma chrześcijańska mówi: Krzyż stoi, chociaż świat się zmienia (obraca). Krzyż – w opozycji do niestałości świata – jest pewnym i stałym znakiem naszego Zbawienia, niezmiennym drogowskazem do Nieba. Pewną drogą do Zbawienia jest też Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół. Tak, Kościół jest Święty – mocą sakramentów i niezmiennej nauki.

UWAGA!
Przymierze
z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE
 
15 lat w Apostolacie
MC

Równo 15 lat temu przy Instytucie Ks. Piotra Skargi powstał Apostolat Fatimy – duchowa rodzina gromadząca się wokół Orędzia Matki Bożej, przekazanego ponad sto lat temu trojgu pastuszkom w portugalskiej Fatimie. Początkowo kilkaset osób oddanych głoszeniu tego Orędzia zaczęło wspierać Instytut regularnymi datkami i modlitwą. Szybko jednak Apostolat zaczął się rozrastać i dziś z dumą możemy powiedzieć: jest nas ponad 55 tysięcy, a w tym gronie niemal tysiąc Apostołów, którzy są z nami od 2003 roku.

 

Jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na to wezwanie Maryi, jest Pani Marianna Nowak z Płocka. Zadzwoniliśmy do niej, aby chwilę porozmawiać i pogratulować niesamowitej wytrwałości w głoszeniu przesłania Fatimskiej Pani.

 

– Jestem 72-letnią emerytką, mam męża, prowadzę gospodarstwo domowe dla nas dwojga – zaczęła skromnie Pani Marianna, ale już za chwilę nas zaskoczyła: – Mam wnuczka, który mnie uczy obsługi komputera i nawet coś umiem! Komputer jest dla mnie trochę odskocznią od prowadzenia domu – no bo ile można sprzątać, gotować, prać… – żartuje. – Mam Facebooka, Naszą klasę, odbieram e‑maile, wysyłam życzenia, wierszyki, nawet mam dwie ulubione gry. Często szukam także informacji o życiu religijnym, o tym, co dzieje się w parafiach i oczywiście odwiedzam strony Instytutu! – dodaje.

 

Pani Marianna ma liczną rodzinę, którą wychowywała w duchu katolickim: Mam trzech synów, są żonaci, cieszę się z pięciorga wnuków i nawet dwóch prawnuczek. Cała rodzina spotyka się przy jednym stole, na Wigilię obowiązkowo jesteśmy razem. Wiara w naszym domu była od zawsze. Bardzo jestem związana z Kościołem. Wszyscy trzej synowie byli ministrantami, ja śpiewałam w chórze kościelnym. Na kazaniu podczas ślubu jednego z synów ksiądz wspominał, że syn nigdy nie wstydził się, gdy był na przepustce wojskowej, zdjąć mundur i stanąć przed ołtarzem – opowiada z satysfakcją.

 

– Kiedyś zobaczyłam ulotkę z książką o Matce Bożej Fatimskiej. Odezwałam się do Instytutu, że chcę taką otrzymać i od tego czasu jestem z Wami – tak Pani Marianna wspomina swoje początki w Apostolacie. Od ponad 15 lat otrzymuje nasze materiały i regularnie wspiera działalność Instytutu. – Dostaję „Przymierze z Maryją” i czytam nie tylko ja, ale także mąż, a kiedy uzbiera mi się kilka numerów, kładę je na skrzynce pocztowej, aby się nie marnowały – zawsze znikają, zawsze ktoś sobie zabiera do przeczytania.

 

W ten prosty i skuteczny sposób Pani Marianna sprawia, że nasze maryjne czasopismo otrzymuje nie tylko ona, ale osoby wokół niej.

– Zauważyłam, że przez te 15 lat prężnie działacie – komentuje. – Słyszałam ostatnio o otwarciu Centrum Szkoleniowego w Zawoi. Treści, które u Was czytam, uważam za bardzo korzystne dla ludzi młodych. Co roku otrzymuję kalendarz z Maryją, zawsze zamawiam więcej, aby jeszcze podarować siostrze. Często w kościele rozmawiam ze znajomymi i polecam im Apostolat – zapewnia.

 

Zapytaliśmy o to, które z naszych przesyłek sprawiają Pani Mariannie największą radość.

– Bardzo jestem zadowolona z płyt z różnymi nagraniami, które przesyłacie, jak np. Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale albo ostatnia z pieśniami maryjnymi na majówki. Czasem, jeśli nie możemy akurat wybrać się do kościoła na któreś z tych nabożeństw, to sobie z mężem siadamy i słuchając, odmawiamy modlitwę.

 

Pani Marianna zamierza nadal wspierać Instytut w Apostolacie Fatimy. Uważa, że ewangelizacja jest dzisiaj bardzo potrzebna: Myślę, że obecnie nasz naród jest pokrzywdzony przez telewizję i internet i oddala się od wiary. Dlatego działajcie dalej i brońcie jej! – zachęca Pani Marianna.

 

 

Odpowiedz na wezwanie Maryi!

 

Dołącz do naszej duchowej rodziny Apostolatu Fatimy i powiedz „TAK” Maryi. Modląc się w intencji Instytutu i przekazując nam regularnie niewielką kwotę, wesprzesz to wielkie dzieło budzenia sumień Polaków. Otrzymasz codzienne wsparcie modlitewne sióstr klauzurowych, a 13. dnia każdego miesiąca będzie odprawiana Msza Święta w intencjach wszystkich Apostołów, w tym także za Ciebie. Prócz tego po roku weźmiesz udział w losowaniu pielgrzymki do Fatimy. Nie zwlekaj, zadzwoń pod numer 12 423 44 23 w sprawie członkostwa w Apostolacie Fatimy jeszcze dziś!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo!

 

Serdecznie dziękuję za wszystkie przesłane na mój adres numery pięknie wydawanego „Przymierza z Maryją” oraz kalendarzy, które są ozdobą mojego mieszkania. Poranna i wieczorna modlitwa do Matki Bożej dodaje mi sił do zajęć, jakie muszę w danym dniu realizować. Wieczorna modlitwa zaś, jest podziękowaniem Bogu, że to, co planowałam na dany dzień, zostało z Jego pomocą zrealizowane. Koniec ubiegłego i początek bieżącego roku były dla mnie szczególnie trudne, a to ze względu na ciężką chorobę mojej Mamy, którą musiałam się w ostatnich chwilach jej życia opiekować. Mama odeszła do Pana 24 kwietnia 2018 roku w wieku 96 lat, opatrzona świętymi Sakramentami. Ostatnie dni choroby, zorganizowanie pogrzebu i okres późniejszy były dla mnie bardzo ciężkie zarówno ze względu na konieczne wydatki finansowe, jak i ze względu na moją kondycję – tak fizyczną, jak i psychiczną. Uważam jednak, że konieczne jest wydawanie pisma „Przymierze z Maryją”, szczególnie w obecnej chwili, gdzie tyle złego dzieje się nie tylko w naszej Ojczyźnie, ale także na całym świecie. Lektura pisma i rzeczywiste, osobiste przymierze z Maryją poprzez modlitwę do Niej powoduje, że jesteśmy mocniejsi i śmielej patrzymy w przyszłość. Działajcie dalej, wzmacniając w nas wiarę w Boga, Jezusa i Jego Matkę Maryję Królową Polski. Kończąc ten list, serdecznie pozdrawiam całą Redakcję. Szczęść Wam Boże!

Wierna czytelniczka Elżbieta

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Serdecznie dziękuję za setny numer „Przymierza z Maryją”! Jednocześnie gratuluję tak pięknego jubileuszu! Kiedy pomyślę, że Wasze pismo ukazuje się już od 16 lat, jestem naprawdę wzruszona. I ogromnie wdzięczna! Ileż to wspaniałych inicjatyw, ile ciekawych i mądrych wydań tego czasopisma, ile wartościowych rzeczy od Państwa (obrazki, książeczki, płyty, dewocjonalia itp.), ile też poruszających listów! Chcę jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować za nie, bo są dla mnie niezwykle ważne i bardzo często pocieszające. Dziękuję za poświęcany czas oraz tak serdeczne i liczne podziękowania skierowane pod moim adresem! Jest to naprawdę niezwykle miłe i cenne. Bardzo dziękuję!

 

Ja również martwię się tym, co się dzieje na świecie. W naszym kraju też mogłoby być lepiej. Cóż… Miejmy nadzieję, że będzie! Modlę się o to. I tego życzę Państwu, sobie, a także wszystkim Czytelnikom „Przymierza z Maryją”. Oby było ich jak najwięcej. Także o to się modlę i zrobię, co w mojej mocy, aby Państwu pomóc. Nie raz już dawałam Wasze czasopismo znajomym i nie tylko. I na pewno nadal będę to czyniła. Dziękując raz jeszcze za wszystko, pozdrawiam serdecznie. Życzę wszystkiego, co najlepsze!

Sylwia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Droga Redakcjo!

 

List ten piszę zatroskany losem naszej chrześcijańskiej wiary. Nie da się już ukryć, że wielu Polaków odwróciło się od Boga i Kościoła. Trudno mi to pisać, ale niestety obawiam się, że wielu naszych rodaków modli się, chodzi do kościoła, ale tak naprawdę wiara w nich niewielka. Zastanawiam się nad tym, czy Polacy, którzy jeszcze się modlą, rozumieją słowa pacierza „Ojcze nasz”. Cytując słowa: „odpuść nam nasze winy jako my odpuszczamy naszym winowajcom”. Ja mam wrażenie, słuchając ludzi, że oni oczekują odpuszczenia win przez Boga i ludzi, ale bez wzajemności. Sami ze swojej strony absolutnie nie chcą albo już nawet nie potrafią niczego i nikomu, nawet po długich latach, odpuścić. Proszę Was zatem, abyście poświęcili jeden numer „Przymierza z Maryją” na edukację czytelników poświęconą modlitwie. Przypomnijcie, że modlimy się całym sercem i rozumem. A każde słowo wymawiane w pacierzu czy w modlitwie ma być rozumiane i brane do serca. W przeciwnym razie będzie to tylko tzw. klepanie, które z wiarą i miłością Boga nie ma wiele wspólnego. Pozdrawiam Was serdecznie. Z Panem Bogiem!

Wasz czytelnik Marian

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowna Redakcjo, bardzo dziękuję za przesłanie jubileuszowego 100. numeru „Przymierza z Maryją” wraz z tak serdecznym listem. Ja, po 45 latach ciężkiej pracy, przeszłam w końcu na emeryturę. Jestem bardzo wdzięczna Panu Bogu i Matce Najświętszej za doczekanie tego momentu oraz za wszystkie łaski, jakimi byłam obdarzona przez wszystkie lata mojego życia. Dziękuję Bogu za to, że Wasz Instytut istnieje, rozwija się i tak ciężko pracuje dla chwały Bożej, przekazując rzetelne informacje na tematy związane z sytuacją w Kościele. Ja zawsze z niecierpliwością oczekuję na „Przymierze” i jestem zachwycona tematami w nim poruszanymi. Wyrażam szczere uznanie dla pracy Autorów i Wydawcy. Życząc dalszej owocnej pracy, polecam Bogu Wasze dzieła. Dziękuję za listy, pamiątki i piękne słowa, które dodają otuchy i radości. Szczęść Boże!

Anna z Ulatowa-Pogorzeli

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Serdecznie pozdrawiam Waszą Redakcję spod „Krzyża Południa” Australii. Pragnę gorąco podziękować za otrzymany egzemplarz „Przymierza z Maryją”. Bardzo lubię je czytać, bo można się dużo dowiedzieć i nauczyć na polu religijnym. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer. Serdecznie pozdrawiam cały Wasz Zespół i życzę zdrowia i wszelkiego dobra z Niebios i od ludzi. Szczęść Boże!

Z modlitwą

Róża Białecka, Altona Meadows, Australia

 

 

Drodzy Przyjaciele!

 

Od wielu lat jesteście ze mną i moją rodziną. Wy wspieracie nas pokrzepiającym słowem, a my Was modlitwą i drobnymi datkami. Przeczytaliśmy wiele numerów „Przymierza z Maryją”, wiele broszur propagujących różne akcje, a nas umacniających w wierze. Obecnie otrzymałam medalik Matki Bożej z Lourdes, który noszę na szyi, a wcześniej figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Za to wszystko serdecznie Wam dziękuję. Bóg zapłać!

Pozdrawiam serdecznie

Wierna czytelniczka Mirosława