Rodzina
 
Rola kobiety



Wiara katolicka jako fundament

Autorka rozpoczyna swoje rady od sprawy zasadniczej: bycia wierną zasadom wiary katolickiej, które starała się wpoić córce od najmłodszych lat. "Bądź zawsze wierną Jego prawu, bądź pobożną. Zbawiciel powiedział: "Czuwajcie i módlcie się", łącz więc bez ustanku te dwa obowiązki przez Niego samego przepisane". I dalej, w myśl powiedzenia św. Augustyna zaleca ona: "Kochaj Boga i rób, co ci się podoba". Mówi: "Jeżeli bowiem kochamy Pana Boga, tego tylko pragniemy, w tym sobie podobamy, co się Jemu podoba, co On pozwala i co Go obrazić nie może... Miej Go zawsze przed oczyma, ofiaruj Mu wszystkie swoje myśli, słowa i uczynki, twoje życzenia i uczucia, aby je uświęcił i pobłogosławił". Autorka nie ma wątpliwości, na jakim fundamencie należy oprzeć całe życie, które może być tylko dzięki niemu piękne, dobre i prawdziwie ludzkie.
Dalej zaleca walkę ze swoimi ułomnościami, "opieranie się złym usposobieniom", miłowanie drugiego człowieka i wierne wykonywanie obowiązków stanu. Wszystko to jednak nie jest możliwe bez modlitwy, bo sami nic nie jesteśmy w stanie uczynić. Jak się wyraża: "Jesteśmy tak słabi, (że) nie umiemy nawet zrozumieć dobrze powinności naszych, że modlić się musimy do Boga, aby nas umocnił, oświecił, przebaczał nam i nas utrzymywał".
Przestrzega Jadwisię, by zawsze zaczynała dzień modlitwą. Zalecała jej także przeczytanie przynajmniej jednego ustępu z dzieła O naśladowaniu Jezusa Chrystusa i, jeżeli to możliwe, aby także w dni powszednie uczestniczyła we Mszy św. Zofia Zamoyska ostrzegała przed nadmierną egzaltacją w pobożności, aby "przesada nie szkodziła religii". Dzień należało zakończyć modlitwą połączoną z rachunkiem sumienia. Pisze ona: "Najwięcej przyczynia się do naszej poprawy i przeciwko sobie samej uzbraja dobry rachunek sumienia. Pięć minut na to wystarczy, a zwyczaj ten jest rękojmią najlepszą, jedyną może dobrej spowiedzi". Mówi ona także o potrzebie posiadania stałego spowiednika i częstym przyjmowaniu Komunii Świętej.
Dalej autorka Rad... zwraca uwagę na bardzo ważną rzecz. Żyjąc w czasach, kiedy ogromny poklask zyskiwały idee liberalne i związane z nimi ateizm, indyferentyzm religijny itp., radzi córce, aby unikała dyskusji na temat wiary, gdyż trudno jest przekonać drugich, a zawsze istnieje niebezpieczeństwo, aby inni "jakich wątpliwości w umysł nasz nie rzucili, które by wiarę naszą zachwiać mogły".
Nakazuje córce, aby miała staranie o najbliższych, by żyli moralnie i zachowywali przepisy kościelne. Krótko mówiąc przykazuje córce, aby prowadziła apostolat w najbliższym kręgu. Mówi także o potrzebie codziennej lektury duchowej, która jest posiłkiem duszy i ją uświęca, a ponadto stale przypomina, że życie na ziemi jest krótkie i trzeba zasłużyć sobie na prawdziwe szczęście w życiu wiecznym. Matka wielokrotnie podkreśla w swoich Radach..., że życie jest pełne trosk i smutków, że należy ich się przede wszystkim spodziewać i że mogą one być źródłem szczęścia, jeśli się do nich odpowiednio podejdzie. Jeśli z religii katolickiej czerpać się będzie siłę do ich znoszenia, bo tylko ona ją może dać. Każde cierpienie zniesie się, o ile kobieta sama nie będzie ich przyczyną przez swoją płochość, nierozsądek lub brak czujności. Jeśli będzie wypełniać te obowiązki, to dozna wielu pociech, uspokojenia i szczęścia ile tylko tu, na ziemi, można zaznać.


Obowiązki stanu

Przechodząc do obowiązków stanu, Zofia Zamoyska pragnie zwrócić uwagę córki na wszystko to, co jest "pięknym, zajmującym i słodkim w przeznaczeniu kobiety". Mówi, że tak naprawdę na to szczęście i piękno składają się trudy oraz troski, "będące jakby warunkiem życia, próbą nieodzowną do otrzymania szczęśliwej wieczności".
Te kobiety, które tak bardzo uskarżają się na swój los, na swoje położenie, zdaniem Zofii Zamoyskiej, tak naprawdę nie znają dobrze swoich powinności i same psują swoje przeznaczenie, nie umiejąc go właściwie ocenić.
Mówi ona, że kobieta jest ozdobą swojego męża, któremu powinna oddawać najczulsze przywiązanie. Jest towarzyszką wszystkich chwil jego życia, że zna tysiące sposobów, aby mu się podobać i stać się mu coraz milszą.
Mąż w kobiecie znajduje pociechę swoich boleści, przy niej wypoczywa po kłopotliwych i męczących sprawach, a jeśli żona zjedna sobie jego szacunek, to będzie on zasięgał jej rady, szanował jej zdanie i postępował zgodnie z jej wolą.
Wskazuje ona, że kobieta godna, czyli wzorowa żona i matka ma wielkie zadanie do spełnienia. Ma zaszczepić w młodocianych sercach synów cnoty, które z nich uczynią istoty pożyteczne Bogu, Ojczyźnie i ludzkości, a córki wychować na dobre matki i żony.
Kobieta winna też dopomóc mężowi w zarządzaniu domem. Ma czuwać nad porządkiem jako źródłem wszelkiego dobra. Nie chodzi tu tylko o zwyczajne utrzymanie czystości. Zofia Zamoyska, wychowana na kulturze antycznej doskonale pojmuje tak zwaną ekonomikę, czyli zasady mądrego zarządzania posiadanym majątkiem, właściwego kierowania rodziną i ludźmi, dzięki czemu można godnie żyć.
Ma pomagać innym na ile pozwolą środki, a jeśli nie możemy dopomóc materialnie, to przynajmniej należy porozmawiać z potrzebującym i "osłodzić dobrym słowem". Co bardzo ciekawe, zwraca uwagę na to, że jeśli chcemy być dobroczynni, to mamy pomóc, sami sobie jednocześnie czegoś odmawiając, np. nie kupując nowego stroju, kosmetyku itp.
I mówi ona dalej: "Trzeba najpierw wypełniać swoje obowiązki, a potem zajmować się wykonywaniem cnót pewnych".
W celu należytego wypełniania zobowiązań kobieta winna zrobić sobie tzw. plan postępowania, ponieważ czasami zdarzają się takie chwile, w których przychodzą pokusy i jesteśmy pociągani do tego, aby go nie zachować w rzeczach na pozór małej wagi. Kiedy to uczynimy, okazuje się, że jest to wstęp do dalszych uchybień już w rzeczach coraz ważniejszych. I kiedy początkowo możemy im się oprzeć, później jest to prawie niemożliwe. Gromadzą się nam trudności, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Przestrzega córkę, aby nie lekceważyła swoich najdrobniejszych obowiązków, gdyż została gruntownie wykształcona, przestrzeżona i utwierdzona w dobrym, otoczona staraniami, pomocą i dobrymi przykładami. Mówi ona: "Życie kobiety składa się z tysiąca drobnych powinności, ale wszystkie są ważne, wszystkie szanować powinna, szanować aż do najmniejszych drobnostek". A jeśli będzie do nich lekkomyślnie podchodzić, będzie ponosić z tego powodu wielką winę.
Ten dobrze zorganizowany czas potrzebny jest także po to, aby nie poddać się nudzie i tęsknocie. A do zajęć należy się przymuszać zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą cierpienia i zniechęcenia.


Doskonalenie

Zofia Zamoyska zwraca uwagę na konieczność ciągłego doskonalenia się, na kształcenie swoich talentów. Dziś moglibyśmy powiedzieć - konieczność studiowania, poszerzania wiedzy i umiejętności, które będą służyły ubogaceniu nas samych, lepszemu rozeznaniu rzeczy dla większego podobania się mężowi, uczynienia mu domu pożądanym i miłym, dla łatwiejszego kierowania wychowaniem dzieci.
W stosunku do innych zaleca Jadwisi, aby była wyrozumiała, aby pochopnie kogoś nie obwiniała i nie potępiała surowo. Zawsze należy być grzecznym i miłym dla wszystkich, nie urażać nieszczęśliwych i osładzać boleści cierpiących, a jeśli ktoś nas skrzywdzi należy zostać spokojnym. Mówi jej także o zasadach dobrej konwersacji i bronienia się przed plotkami.
Wielokrotnie autorka Rad... podkreśla znaczenie godności kobiety, a co za tym idzie potrzebę właściwego ubierania się i zachowywania w towarzystwie mężczyzn. Przestrzega Jadwigę, aby za modą szła rozsądnie, a główny nacisk w ubiorze kładła na to, aby był on skromny i staranny oraz w dobrym guście.
Nakazuje rozwagę, aby przez jakieś roztargnienie czy chwilowy pociąg do świata, nie ściągnąć na siebie boleści i żalu, nawet jeśli początkowo jawi się to jako coś niewinnego, gdyż następstwa tego mogą być poważne.
Autorka pisze o pięknych cnotach kobiety. O łagodności, którą sam Bóg nakazuje, a przez którą kobieta zachowa przywiązanie męża. Przeciwieństwem jej jest opryskliwość, która szpeci i niszczy wdzięk kobiecy, a także odpycha otoczenie.
Pisze o pokorze, która wszystkich ludzi czyni miłymi Bogu, bo broni nas przed egoizmem. Chroni nas także przed chełpliwością, bo nie pozwala ufać sobie samemu. Co ważne, nie pozwala na obmowę, bo czyni nas surowymi dla samych siebie a bardziej wyrozumiałymi dla innych.
Zwraca uwagę, że żona winna podlegać mężowi, bo taki jest porządek rzeczy. Kobieta winna dbać o spokój i jedność domową. Nie powinna się dąsać i narzekać, bo w takich chwilach mówi się i czyni rzeczy, których się później bardzo żałuje. Zawsze trzeba szukać pojednania. A gdy mąż sprawi żonie jakąś przykrość, należy mu o tym spokojnie powiedzieć i nie dopuścić do tego, aby ktoś trzeci wysłuchał tych żalów. W sytuacji, gdyby mąż zbłądził, kobieta winna zostać łagodną, czułą, dobrą, cierpliwą i pomimo cierpienia zachować to samo zaufanie do niego, bo tylko w ten sposób będzie mogła go odzyskać i poprawić. Przekona się on, że jego szczęście najsłodsze jest tylko przy niej i z nią. Zły humor, wyrzuty i dąsania się przyspieszą jedynie zobojętnienie.
Zofia Zamoyska mówi także o tym, że "przeszkodą do szczęścia wielu małżonków jest świat, zabawy, bale i roztargnienie". Nie chodzi o to, aby z tych przyjemności zrezygnować, lecz by zachować roztropność i umiar.
Kobieta też powinna umieć zdrowo ocenić komplementy, aby nie dała się im zwieść, bo przecież są one dawane wszystkim kobietom z całą lekkomyślnością, czasem z ukrytym fałszem, a bardzo często żartami.
Zofia Zamoyska zdecydowanie potępiła zalotność. Podkreśliła, że szczęśliwe są te kobiety, którym to przekonanie w młodości zaszczepiono, nie gubiąc ich fałszywymi i nierozważnymi wyobrażeniami, natomiast godnymi politowania te, które zyskują to doświadczenie kosztem bolesnego przejścia, często okupionego utratą prawdziwego szczęścia i reputacji. I mówi dalej, że chociaż czasami, nie będąc nawet zalotną można w kimś obudzić chęć podobania się, to należy o tym powiedzieć mężowi zawczasu, zanim to sam spostrzeże i poradzić się go, jak właściwie postąpić.
Rady... Zofia Zamoyska kończy następującym zdaniem: "Bądź moja droga Jadwisiu wierną Bogu i przepisom Jego świętego Kościoła, szukaj szczęścia w cnocie i doskonałej wierności w pełnieniu swoich obowiązków".
Zofia z Czartoryskich Zamoyska, chociaż spisała swoje rady z myślą o córce, tak naprawdę dała kwintesencję nauki katolickiej, która odnosi się do każdego z nas. Nie tylko wybornie ją znała, ale co ważniejsze czuła i starała się zgodnie z tym, o czym naucza Kościół katolicki, postępować. Pozwoliło jej to rozwinąć wspaniałe cnoty i z radością przejść przez to życie pełne trosk większych i mniejszych, ale tylko dlatego, że zawierzyła Bogu, że doskonale rozeznała swoje powinności i nie ustała w ciągłej pracy nad sobą. Wymagać - tak, ale przede wszystkim od siebie, wobec innych być miłosiernym, aby Bóg też nas miłosiernie osądził.
Zaprezentowała ona ponadto ten sposób wychowania i kształtowania człowieka, który jest nastawiony przede wszystkim na właściwe uformowanie ducha, bo bez tego nie może on mądrze żyć. Zofia Zamoyska oparła się na stabilnym fundamencie wiary, tradycji i doświadczeniu wielu pokoleń. Nie uległa modzie, lecz silnie trwała w tym, co szlachetne, dobre i piękne, a co najważniejsze prowadzące nas do zbawienia.


Agnieszka Stelmach
Na podstawie: Zofia z Czartoryskich Zamoyska. Rady dla córki, Wyd. Oficyna Hieronima, Lublin 2002.

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Poświęćcie Rosję Memu Sercu!
W roku 1917 Matka Najświętsza prosiła w Fatimie, by Ojciec Święty poświęcił Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Jakaż więc była nasza radość, kiedy w dniu oddania tego wydania „Przymierza z Maryją” do druku otrzymaliśmy wiadomość, że 25 marca bieżącego roku, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, papież Franciszek ma poświęcić Sercu Maryi expressis verbis Rosję, a także Ukrainę.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja daje mi siłę na każdy dzień

Pani Barbara Zalas z Krakowa została Apostołem Fatimy w 2016 roku. Co daje jej uczestnictwo w Apostolacie? Co zrobiło na niej największe wrażenie w Objawieniach Fatimskich? Którzy święci są jej szczególnie bliscy? O tym wszystkim przeczytamy w świadectwie Pani Barbary…

 

W 2003 roku znalazłam w skrzynce na listy ulotkę informującą o działalności Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Od tego czasu wspieram Stowarzyszenie regularnymi datkami i otrzymuję kolejne numery „Przymierza z Maryją” oraz różnego rodzaju upominki, jak np. figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Uważam, że nadesłane materiały rozwinęły mnie duchowo. Wiadomo, że czasem pojawiają się problemy, ale mam też świadomość, że moja postawa umacnia innych, a Pan Bóg podnosi. Dziś wiara jest moim największym skarbem i za to dziękuję Bogu.


Od czasu, gdy zaczęłam czytać „Przymierze z Maryją”, chodzę regularnie na procesje fatimskie w swojej parafii. Śpiewana podczas nabożeństwa pieśń Uczyńcie wszystko, co wam mówi Syn, zawsze bardzo mnie wzrusza.


Przed przystąpieniem do Apostolatu Fatimy zapoznałam się z przywilejami, jakie mogą być moim udziałem, i pomyślałam sobie: A dlaczego mam nie skorzystać? Zapiszę się! Może komuś pomogę swoją modlitwą, może mój datek komuś pomoże. Dlatego zostałam członkiem Apostolatu i jestem szczęśliwa z tego powodu.


Czasami wpisuję swoje intencje na karcie i odsyłam do Stowarzyszenia, które je przekazuje do sanktuarium w Fatimie. Jedna z takich intencji dotyczyła sytuacji, gdy w mojej rodzinie była osoba, która przestała uczestniczyć w Mszach Świętych, jej wiara osłabła. Zwróciłam się wtedy do Maryi: Proszę Cię, Najświętsza Matko Fatimska, wyproś tę łaskę i daj dar wiary dla tej osoby, żeby wróciła do Kościoła i do Boga. Po pewnym czasie osoba ta wróciła do Kościoła, zaczęła słuchać Radia Maryja, czyta publikacje religijne, a zdarza się, że zachęca mnie, żebyśmy razem poszły do kościoła. Wiele można wyprosić za przyczyną Matki Bożej Fatimskiej. Tylko trzeba ufać!


Dzięki Apostolatowi Fatimy moja wiara się ugruntowała. Przesyłane materiały po przeczytaniu przekazuję moim bliskim. Ważne jest również, żeby przyznawać się do wiary wśród ludzi, dlatego zawsze noszę przy sobie przesłany ze Stowarzyszenia brelok „Nie wstydzę się Jezusa”. Uważam, że nie możemy wstydzić się znaku krzyża na ulicy czy w restauracji przed posiłkiem. Niestety, ludzie często nie wstydzą się złego zachowania, a czują obawy przed przeżegnaniem się w miejscu publicznym. Jestem wdzięczna całemu Stowarzyszeniu i Panu Prezesowi, za to dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, za wspólną modlitwę.


Na temat Objawień Fatimskich czytałam jeszcze przed przystąpieniem do Apostolatu oraz w materiałach, które dostałam już ze Stowarzyszenia. W tych objawieniach największe wrażenie zrobił na mnie niezwykle spektakularny Cud Słońca.


Wiara zajmuje w moim życiu bardzo ważne miejsce i wiele razy pomogła mi w trudnych sytuacjach. A zmagałam się m.in. ze śmiercią i z nałogiem bliskich osób. Wtedy pomogła mi właśnie wiara i Różaniec. Jest to dla mnie wyraźny dowód, że modlitwa działa. Dzięki wierze przestałam się zamartwiać i cieszę się życiem. Często wspominam sobie słowa Pana Jezusa: Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą.


Uważam, że tzw. pandemia ma bardzo negatywny wpływ na życie religijne wielu ludzi; oddaliła ich od Kościoła i od Pana Boga. Nie podoba mi się to, że z kościołów zniknęła woda święcona. Przecież diabła odpędza się wodą święconą! Nie można aż tak bać się wirusa!


Moją obroną przed obecną sytuacją są słowa Psalmu 91: Kto przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka, mówi do Pana: „Ucieczko moja i Twierdzo, mój Boże, któremu ufam”. To jest dla mnie odtrutka!


Krytycznie patrzę również na rozpowszechniony ostatnio zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej na rękę. Dla naszych ojców i dziadów byłoby to nie do pomyślenia. Powinniśmy klękać przed Bogiem. Przecież to sam Bóg przychodzi do nas, a my mamy stać w takim momencie? Trzeba klękać i przyjmować Pana Jezusa z szacunkiem, do ust. Nie na ręce, które są zbrukane i dotykają różnych rzeczy w drodze do kościoła. Przecież ksiądz podczas Mszy Świętej robi puryfikację, uważa, żeby nawet okruszek nie upadł, a tu każdy może brać Ciało Pańskie do ręki… To jest przecież profanacja. Bardzo mnie to boli!


Jeśli chodzi o świętych, to szczególnym nabożeństwem darzę św. Ritę i św. Charbela, których relikwie znajdują się w mojej parafii, a także świętych Tereskę od Dzieciątka Jezus i Ojca Pio. Staram się regularnie uczestniczyć w nabożeństwach ku czci św. Rity w swojej parafii i w krakowskim kościele św. Katarzyny, gdzie biorę udział w obrzędzie poświęcenia róż, które są symbolem św. Rity. Książkę o życiu św. Rity otrzymałam właśnie ze Stowarzyszenia. Dzięki takim lekturom mogę lepiej poznać żywot konkretnego świętego. Prowadzi to też do rozwoju mojej wiedzy religijnej.


Oprac. JK

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję Państwu za wszystkie przesyłki i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Życzę wszelkiego dobra i owocnej pracy. Oby wiara naszych ojców i tradycje zostały ocalone przed nowym potopem – bezbożności i niemoralności. Pamiętam o Was w modlitwie.

Wdzięczna Czytelniczka

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Jako Wasz stały czytelnik, chciałbym podziękować za wszelkie dobro, jakie od Was otrzymałem. Tym razem proszę pozwolić, że podzielę się z Wami refleksją, jak dobroć ludzka może być wielka.

Życie nasze przemija bardzo szybko, dzień za dniem, chwila za chwilą. Niesie ono wiele wyzwań, z którymi, obojętnie kim jesteśmy, chcąc nie chcąc, musimy się zmierzyć. Dla nas wszystkich takim wyzwaniem na pewno była i jest sytuacja związana z koronawirusem. Dla wielu osób mi bliskich, sądzę, że Wy, Drodzy Czytelnicy, również znacie takie przypadki, zakończyła się śmiercią. Mimo to uganiamy się w życiu za określonym celem.

Zazwyczaj z sentymentem wspominamy dom rodzinny, pełen ciepła, nie zapominając o tradycjach rodzinnych i świątecznych. Obecnie narzekamy, że teraz tak nie jest, jak było kiedyś. Tymczasem do tradycji trzeba nam powracać jak do źródła, aby odnawiać i napełniać na nowo to, co było piękne i bogate, to jest szacunek do człowieka i miłość do Boga.

Nie zapominamy o tym, że Pan Bóg powołał nas do szczęścia. Patrzmy zatem na Matkę Bożą, która jest dla nas wzorem do naśladowania.

Człowiek szczęśliwy to też człowiek, który spełnia się, czyniąc dobro dla innych. Potrafi zauważyć tych, którzy potrzebują pomocy, ofiarować im miłość, szczęście i życzliwość, a czasem i dobra materialne. Przekonałem się o tym, gdy będąc po raz kolejny w Szczawnie-Zdroju, poznałem przesympatyczną profesor, Panią Barbarę z Warszawy. W szczerej, serdecznej rozmowie poinformowałem ją, że jak na obecne czasy, mam sporą gromadkę chrześniaków, – ośmioro. Jeden z nich, Bartosz, potrzebuje stałej opieki i pomocy finansowej, bo jest inwalidą. Staram się mu pomagać, odkąd się urodził, przesyłając jego rodzicom pomoc finansową. Są oni ponadto moimi przyjaciółmi na dobre i na złe.

Moja znajoma Barbara zaoferowała pomoc, inicjatywa wyszła od niej samej, mimo że ciężko choruje. Rodzice mojego chrześniaka przyjęli tę wiadomość z radością i podziwem, że tak dobrzy ludzie są na świecie. Po kilku latach odnalazłem przez przypadek moją studentkę, Alinę z Bieszczad, która również zaoferowała pomoc.

Człowiek szczęśliwy jest wdzięczny, że może pomóc drugiemu i oczekiwać za to wszystko pomocy Bożej. To Jemu przede wszystkim możemy być wdzięczni, że obdarował nas miłością, która jest ukrytym skarbem w naszym sercu. Ten skarb ujawnia się wtedy, gdy sami czynimy dobro. Człowiek szczęśliwy to ktoś, kto odkrył misję swego życia, aby uszczęśliwiać innych potrzebujących. Warto nadmienić, że matka chorego Bartosza często przebywa w szpitalu dla nerwowo chorych.

Każda wzorowa matka przez dobroć i miłość dla swojego dziecka uczy go, jakim winien być człowiekiem. A doznane dobro, dziecko przekazuje dalszym pokoleniom. Rodzice spełniają w ten sposób niezwykle trudne zadanie w swym życiu.

Przecież każdy z nas swoim przykładnym życiem pisze swój życiorys dla potomnych, zgodnie z maksymą „Idź tak przez życie, aby ślady Twoich stóp przetrwały dla potomnych”.

Pozdrawiam Was serdecznie, z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Z Panem Bogiem

Edward z Wielkopolski

Apostoł Fatimy

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Kochani Przyjaciele

Serdecznie Wam dziękuję za modlitwę oraz „Przymierze z Maryją”. Bardzo się cieszę, że jesteście. Jak dobrze mieć świadomość, że są takie osoby, jak Wy, do których można napisać, podzielić się świadectwem.

Kiedy miałam maleńkie dziecko, bardzo się rozchorowałam. Byłam już prawie na tamtym świecie… A jednak widocznie Pan Bóg pokładał we mnie nadzieje. Wyzdrowiałam. Choć było różnie – nawet czasem było tak źle, że prosiłam Pana Boga, bym się już nigdy nie obudziła… Potem jednak znów przychodziły lepsze dni. Dziś jestem pewna, że uratowała mnie wiara i miłość do Pana Jezusa i Jego Matki, którą zaszczepili we mnie moi Kochani Rodzice. I tę wiarę i miłość pielęgnuję po dziś dzień.

Jeszcze raz, Kochani Przyjaciele, dziękuję Wam za modlitwę i Wasze akcje. Niech nigdy w Was nie zgaśnie chęć do pracy. Niech Maryja Zawsze Dziewica wyprasza Kościołowi łaski, a światu pokój. Życzę Wam wielu łask, dużo zdrowia, i wytrwałości na dalsze lata pracy.

Z poważaniem

Gabriela z Chorzowa

 

 

Witam serdecznie!

Pragnę podziękować za słowa uznania i wdzięczności za mój skromny wkład w działalność Stowarzyszenia, a szczególnie dziękuję za Kartę Apostoła Fatimy. To wielka radość dla mnie. Zawsze tę Kartę ze sobą noszę. Cenniejsza jest od karty bankowej. Na niej nie trzeba mieć wkładu, nie trzeba jej aktywować, a cały czas DZIAŁA. Dziękuję raz jeszcze i proszę o modlitwę za mnie i moją rodzinę.

Teresa

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za piękny wizerunek Niepokalanego Serca Maryi. Mam wiele przykładów z własnego życia, gdzie Maryja mnie chroni, pomaga podjąć trudne życiowe decyzje, a nawet ratuje moje bardzo trudne życie. Noszę Ją w sercu od najmłodszych lat. Trudno tak w kilku słowach opisać te wszystkie trudne momenty życia, gdzie pomoc Niebios jest wielka!

Do grona Przyjaciół Waszego Stowarzyszenia dołączyłam niedawno, dzięki „przypadkowi”, ale uważam, że w tym także była ręka Matki Bożej. Dzięki Ci Maryjo za wszystko!

A Wam, Drodzy Przyjaciele, także dziękuję. Niech Pan Bóg błogosławi Prezesa Sławomira Olejniczaka, Redaktorów i całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Barbara z Bydgoszczy