Rodzina
 
Rola kobiety



Wiara katolicka jako fundament

Autorka rozpoczyna swoje rady od sprawy zasadniczej: bycia wierną zasadom wiary katolickiej, które starała się wpoić córce od najmłodszych lat. "Bądź zawsze wierną Jego prawu, bądź pobożną. Zbawiciel powiedział: "Czuwajcie i módlcie się", łącz więc bez ustanku te dwa obowiązki przez Niego samego przepisane". I dalej, w myśl powiedzenia św. Augustyna zaleca ona: "Kochaj Boga i rób, co ci się podoba". Mówi: "Jeżeli bowiem kochamy Pana Boga, tego tylko pragniemy, w tym sobie podobamy, co się Jemu podoba, co On pozwala i co Go obrazić nie może... Miej Go zawsze przed oczyma, ofiaruj Mu wszystkie swoje myśli, słowa i uczynki, twoje życzenia i uczucia, aby je uświęcił i pobłogosławił". Autorka nie ma wątpliwości, na jakim fundamencie należy oprzeć całe życie, które może być tylko dzięki niemu piękne, dobre i prawdziwie ludzkie.
Dalej zaleca walkę ze swoimi ułomnościami, "opieranie się złym usposobieniom", miłowanie drugiego człowieka i wierne wykonywanie obowiązków stanu. Wszystko to jednak nie jest możliwe bez modlitwy, bo sami nic nie jesteśmy w stanie uczynić. Jak się wyraża: "Jesteśmy tak słabi, (że) nie umiemy nawet zrozumieć dobrze powinności naszych, że modlić się musimy do Boga, aby nas umocnił, oświecił, przebaczał nam i nas utrzymywał".
Przestrzega Jadwisię, by zawsze zaczynała dzień modlitwą. Zalecała jej także przeczytanie przynajmniej jednego ustępu z dzieła O naśladowaniu Jezusa Chrystusa i, jeżeli to możliwe, aby także w dni powszednie uczestniczyła we Mszy św. Zofia Zamoyska ostrzegała przed nadmierną egzaltacją w pobożności, aby "przesada nie szkodziła religii". Dzień należało zakończyć modlitwą połączoną z rachunkiem sumienia. Pisze ona: "Najwięcej przyczynia się do naszej poprawy i przeciwko sobie samej uzbraja dobry rachunek sumienia. Pięć minut na to wystarczy, a zwyczaj ten jest rękojmią najlepszą, jedyną może dobrej spowiedzi". Mówi ona także o potrzebie posiadania stałego spowiednika i częstym przyjmowaniu Komunii Świętej.
Dalej autorka Rad... zwraca uwagę na bardzo ważną rzecz. Żyjąc w czasach, kiedy ogromny poklask zyskiwały idee liberalne i związane z nimi ateizm, indyferentyzm religijny itp., radzi córce, aby unikała dyskusji na temat wiary, gdyż trudno jest przekonać drugich, a zawsze istnieje niebezpieczeństwo, aby inni "jakich wątpliwości w umysł nasz nie rzucili, które by wiarę naszą zachwiać mogły".
Nakazuje córce, aby miała staranie o najbliższych, by żyli moralnie i zachowywali przepisy kościelne. Krótko mówiąc przykazuje córce, aby prowadziła apostolat w najbliższym kręgu. Mówi także o potrzebie codziennej lektury duchowej, która jest posiłkiem duszy i ją uświęca, a ponadto stale przypomina, że życie na ziemi jest krótkie i trzeba zasłużyć sobie na prawdziwe szczęście w życiu wiecznym. Matka wielokrotnie podkreśla w swoich Radach..., że życie jest pełne trosk i smutków, że należy ich się przede wszystkim spodziewać i że mogą one być źródłem szczęścia, jeśli się do nich odpowiednio podejdzie. Jeśli z religii katolickiej czerpać się będzie siłę do ich znoszenia, bo tylko ona ją może dać. Każde cierpienie zniesie się, o ile kobieta sama nie będzie ich przyczyną przez swoją płochość, nierozsądek lub brak czujności. Jeśli będzie wypełniać te obowiązki, to dozna wielu pociech, uspokojenia i szczęścia ile tylko tu, na ziemi, można zaznać.


Obowiązki stanu

Przechodząc do obowiązków stanu, Zofia Zamoyska pragnie zwrócić uwagę córki na wszystko to, co jest "pięknym, zajmującym i słodkim w przeznaczeniu kobiety". Mówi, że tak naprawdę na to szczęście i piękno składają się trudy oraz troski, "będące jakby warunkiem życia, próbą nieodzowną do otrzymania szczęśliwej wieczności".
Te kobiety, które tak bardzo uskarżają się na swój los, na swoje położenie, zdaniem Zofii Zamoyskiej, tak naprawdę nie znają dobrze swoich powinności i same psują swoje przeznaczenie, nie umiejąc go właściwie ocenić.
Mówi ona, że kobieta jest ozdobą swojego męża, któremu powinna oddawać najczulsze przywiązanie. Jest towarzyszką wszystkich chwil jego życia, że zna tysiące sposobów, aby mu się podobać i stać się mu coraz milszą.
Mąż w kobiecie znajduje pociechę swoich boleści, przy niej wypoczywa po kłopotliwych i męczących sprawach, a jeśli żona zjedna sobie jego szacunek, to będzie on zasięgał jej rady, szanował jej zdanie i postępował zgodnie z jej wolą.
Wskazuje ona, że kobieta godna, czyli wzorowa żona i matka ma wielkie zadanie do spełnienia. Ma zaszczepić w młodocianych sercach synów cnoty, które z nich uczynią istoty pożyteczne Bogu, Ojczyźnie i ludzkości, a córki wychować na dobre matki i żony.
Kobieta winna też dopomóc mężowi w zarządzaniu domem. Ma czuwać nad porządkiem jako źródłem wszelkiego dobra. Nie chodzi tu tylko o zwyczajne utrzymanie czystości. Zofia Zamoyska, wychowana na kulturze antycznej doskonale pojmuje tak zwaną ekonomikę, czyli zasady mądrego zarządzania posiadanym majątkiem, właściwego kierowania rodziną i ludźmi, dzięki czemu można godnie żyć.
Ma pomagać innym na ile pozwolą środki, a jeśli nie możemy dopomóc materialnie, to przynajmniej należy porozmawiać z potrzebującym i "osłodzić dobrym słowem". Co bardzo ciekawe, zwraca uwagę na to, że jeśli chcemy być dobroczynni, to mamy pomóc, sami sobie jednocześnie czegoś odmawiając, np. nie kupując nowego stroju, kosmetyku itp.
I mówi ona dalej: "Trzeba najpierw wypełniać swoje obowiązki, a potem zajmować się wykonywaniem cnót pewnych".
W celu należytego wypełniania zobowiązań kobieta winna zrobić sobie tzw. plan postępowania, ponieważ czasami zdarzają się takie chwile, w których przychodzą pokusy i jesteśmy pociągani do tego, aby go nie zachować w rzeczach na pozór małej wagi. Kiedy to uczynimy, okazuje się, że jest to wstęp do dalszych uchybień już w rzeczach coraz ważniejszych. I kiedy początkowo możemy im się oprzeć, później jest to prawie niemożliwe. Gromadzą się nam trudności, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Przestrzega córkę, aby nie lekceważyła swoich najdrobniejszych obowiązków, gdyż została gruntownie wykształcona, przestrzeżona i utwierdzona w dobrym, otoczona staraniami, pomocą i dobrymi przykładami. Mówi ona: "Życie kobiety składa się z tysiąca drobnych powinności, ale wszystkie są ważne, wszystkie szanować powinna, szanować aż do najmniejszych drobnostek". A jeśli będzie do nich lekkomyślnie podchodzić, będzie ponosić z tego powodu wielką winę.
Ten dobrze zorganizowany czas potrzebny jest także po to, aby nie poddać się nudzie i tęsknocie. A do zajęć należy się przymuszać zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą cierpienia i zniechęcenia.


Doskonalenie

Zofia Zamoyska zwraca uwagę na konieczność ciągłego doskonalenia się, na kształcenie swoich talentów. Dziś moglibyśmy powiedzieć - konieczność studiowania, poszerzania wiedzy i umiejętności, które będą służyły ubogaceniu nas samych, lepszemu rozeznaniu rzeczy dla większego podobania się mężowi, uczynienia mu domu pożądanym i miłym, dla łatwiejszego kierowania wychowaniem dzieci.
W stosunku do innych zaleca Jadwisi, aby była wyrozumiała, aby pochopnie kogoś nie obwiniała i nie potępiała surowo. Zawsze należy być grzecznym i miłym dla wszystkich, nie urażać nieszczęśliwych i osładzać boleści cierpiących, a jeśli ktoś nas skrzywdzi należy zostać spokojnym. Mówi jej także o zasadach dobrej konwersacji i bronienia się przed plotkami.
Wielokrotnie autorka Rad... podkreśla znaczenie godności kobiety, a co za tym idzie potrzebę właściwego ubierania się i zachowywania w towarzystwie mężczyzn. Przestrzega Jadwigę, aby za modą szła rozsądnie, a główny nacisk w ubiorze kładła na to, aby był on skromny i staranny oraz w dobrym guście.
Nakazuje rozwagę, aby przez jakieś roztargnienie czy chwilowy pociąg do świata, nie ściągnąć na siebie boleści i żalu, nawet jeśli początkowo jawi się to jako coś niewinnego, gdyż następstwa tego mogą być poważne.
Autorka pisze o pięknych cnotach kobiety. O łagodności, którą sam Bóg nakazuje, a przez którą kobieta zachowa przywiązanie męża. Przeciwieństwem jej jest opryskliwość, która szpeci i niszczy wdzięk kobiecy, a także odpycha otoczenie.
Pisze o pokorze, która wszystkich ludzi czyni miłymi Bogu, bo broni nas przed egoizmem. Chroni nas także przed chełpliwością, bo nie pozwala ufać sobie samemu. Co ważne, nie pozwala na obmowę, bo czyni nas surowymi dla samych siebie a bardziej wyrozumiałymi dla innych.
Zwraca uwagę, że żona winna podlegać mężowi, bo taki jest porządek rzeczy. Kobieta winna dbać o spokój i jedność domową. Nie powinna się dąsać i narzekać, bo w takich chwilach mówi się i czyni rzeczy, których się później bardzo żałuje. Zawsze trzeba szukać pojednania. A gdy mąż sprawi żonie jakąś przykrość, należy mu o tym spokojnie powiedzieć i nie dopuścić do tego, aby ktoś trzeci wysłuchał tych żalów. W sytuacji, gdyby mąż zbłądził, kobieta winna zostać łagodną, czułą, dobrą, cierpliwą i pomimo cierpienia zachować to samo zaufanie do niego, bo tylko w ten sposób będzie mogła go odzyskać i poprawić. Przekona się on, że jego szczęście najsłodsze jest tylko przy niej i z nią. Zły humor, wyrzuty i dąsania się przyspieszą jedynie zobojętnienie.
Zofia Zamoyska mówi także o tym, że "przeszkodą do szczęścia wielu małżonków jest świat, zabawy, bale i roztargnienie". Nie chodzi o to, aby z tych przyjemności zrezygnować, lecz by zachować roztropność i umiar.
Kobieta też powinna umieć zdrowo ocenić komplementy, aby nie dała się im zwieść, bo przecież są one dawane wszystkim kobietom z całą lekkomyślnością, czasem z ukrytym fałszem, a bardzo często żartami.
Zofia Zamoyska zdecydowanie potępiła zalotność. Podkreśliła, że szczęśliwe są te kobiety, którym to przekonanie w młodości zaszczepiono, nie gubiąc ich fałszywymi i nierozważnymi wyobrażeniami, natomiast godnymi politowania te, które zyskują to doświadczenie kosztem bolesnego przejścia, często okupionego utratą prawdziwego szczęścia i reputacji. I mówi dalej, że chociaż czasami, nie będąc nawet zalotną można w kimś obudzić chęć podobania się, to należy o tym powiedzieć mężowi zawczasu, zanim to sam spostrzeże i poradzić się go, jak właściwie postąpić.
Rady... Zofia Zamoyska kończy następującym zdaniem: "Bądź moja droga Jadwisiu wierną Bogu i przepisom Jego świętego Kościoła, szukaj szczęścia w cnocie i doskonałej wierności w pełnieniu swoich obowiązków".
Zofia z Czartoryskich Zamoyska, chociaż spisała swoje rady z myślą o córce, tak naprawdę dała kwintesencję nauki katolickiej, która odnosi się do każdego z nas. Nie tylko wybornie ją znała, ale co ważniejsze czuła i starała się zgodnie z tym, o czym naucza Kościół katolicki, postępować. Pozwoliło jej to rozwinąć wspaniałe cnoty i z radością przejść przez to życie pełne trosk większych i mniejszych, ale tylko dlatego, że zawierzyła Bogu, że doskonale rozeznała swoje powinności i nie ustała w ciągłej pracy nad sobą. Wymagać - tak, ale przede wszystkim od siebie, wobec innych być miłosiernym, aby Bóg też nas miłosiernie osądził.
Zaprezentowała ona ponadto ten sposób wychowania i kształtowania człowieka, który jest nastawiony przede wszystkim na właściwe uformowanie ducha, bo bez tego nie może on mądrze żyć. Zofia Zamoyska oparła się na stabilnym fundamencie wiary, tradycji i doświadczeniu wielu pokoleń. Nie uległa modzie, lecz silnie trwała w tym, co szlachetne, dobre i piękne, a co najważniejsze prowadzące nas do zbawienia.


Agnieszka Stelmach
Na podstawie: Zofia z Czartoryskich Zamoyska. Rady dla córki, Wyd. Oficyna Hieronima, Lublin 2002.

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Bogactwo Tradycji Kościoła
Czy mamy świadomość, jak bogate są tradycje Kościoła? Czy zastanawiamy się, jaka jest symbolika szat liturgicznych, ich koloru? Jakie znaczenie mają gesty podczas Mszy Świętej? Czy mamy świadomość, że na chrześcijańskim Wschodzie w inny sposób odprawiana jest Msza, ale jest to Msza ważna, a tamtejsze wspólnoty – choć mniej liczne od schizmatyckich – są w pełnej łączności ze Stolicą Świętą?

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Dołącz do Apostolatu Fatimy!

Apostolat Fatimy jest formą zaangażowania Przyjaciół i Dobrodziejów Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi w aktywne propagowanie Orędzia Matki Bożej Fatimskiej. Apostolat Fatimy istnieje od 2003 roku, a liczba Apostołów przekroczyła już liczbę 63 ­tysięcy.

 

 

Ponieważ rozszerzanie działalności Apostolatu jest sprawą niezwykle istotną, stąd tak ważna jest regularna pomoc i współpraca ze strony wszystkich członków tej wielkiej duchowej Rodziny. Ufamy, że Niepokalana Dziewica Maryja szczodrze obdarzy łaskami tych wszystkich, którzy pomagają w rozpowszechnianiu Jej Fatimskiego Orędzia.

 

Kim są Apostołowie Fatimy?

 

Do Apostolatu Fatimy należą ludzie głębokiej wiary i dobrej woli, których intencją jest naprawa świata w zgodzie z Ewangelią i nauką Kościoła. Ponadto Apostołowie pragną nawracania błądzących w ramach Orędzia przekazanego przez Matkę Bożą w Fatimie.

Apostołowie Fatimy są regularnymi Dobrodziejami Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, wspierając je swymi modlitwami i ofiarami. Uczestnictwo w Apostolacie Fatimy wiąże się z udzielaniem Stowarzyszeniu regularnego comiesięcznego wsparcia finansowego.

 

Czym wyróżnia się Apostolat Fatimy?

 

Widzialnymi symbolami udziału w Apostolacie Fatimy są liczne przywileje. Najważniejszym z nich jest możliwość obrony wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Ponadto, jeśli zdecydujesz się zostać Apostołem Fatimy:

 

t   W Twoich intencjach odprawiana będzie 13. dnia każdego miesiąca MSZA ŚWIĘTA.

t   Otrzymasz codzienne WSPARCIE MODLITEWNE SIÓSTR ZAKONNYCH.

t   Otrzymasz DYPLOM APOSTOŁA FATIMY – świadectwo Twojego zaangażowania w Apostolat.

t   Otrzymasz także specjalne NAKLEJKI Z WIZERUNKIEM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ.

t   Już po trzech miesiącach członkostwa otrzymasz duży wizerunek Matki Bożej Fatimskiej.

t   Co dwa miesiące będziesz otrzymywać bezpłatnie pismo „PRZYMIERZE Z MARYJĄ”.

t   Po sześciu miesiącach otrzymasz poświęconą FIGURKĘ MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ.

t   Jeśli będziesz wspierać Apostolat Fatimy datkiem 30 zł miesięcznie, otrzymasz co dwa miesiące aktualny numer pisma „POLONIA CHRISTIANA”.

t   Po roku uczestnictwa w Apostolacie wyślemy Ci oficjalną przypinkę Apostoła Fatimy z wizerunkiem Matki Bożej. Będzie to dowód Twojej przynależności do Apostolatu.

t   Także po dwunastu miesiącach uczestnictwa Apostołowie Fatimy otrzymują co roku dwa prezenty – są to książki, albumy lub poświęcone obrazki koronkowe, figurki, różańce, ikony, filmy DVD, świece, medaliki, ryngrafy, medale okolicznościowe… To unikalne podarunki, w specjalnej limitowanej edycji, co roku inne, dlatego później niedostępne.

t   Ponadto po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w portugalskiej Fatimie. Dwa razy do roku – w maju i październiku – kilkudziesięciu członków Apostolatu Fatimy wyjeżdża razem z kapłanem do Portugalii, by udać się na miejsce objawień Najświętszej Maryi Panny. Dotychczas pielgrzymowało z nami ponad 800 osób.

Strona internetowa

 

Od początku lutego br. Apostolat Fatimy posiada swą stronę internetową www.ApostolatFatimy.pl, na której szeroko opisujemy i ilustrujemy aktywność Apostołów oraz ich świadectwa i osobiste historie, a także zdjęcia z pielgrzymek do Fatimy. Podsumowujemy tam również wszystkie korzyści, jakie wiążą się z uczestnictwem w tej wielkiej duchowej rodzinie.

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Na początku mojego listu przesyłam Wam bardzo serdeczne pozdrowienia. Pragnę też z całego serca podziękować za przesłanie mi modlitewnika. Z pewnością ubogaci on moją modlitwę. Jestem Wam ogromnie wdzięczny za to, że nigdy nie odmawiacie mi żadnych materiałów, a stały kontakt z Waszym Stowarzyszeniem jest dla mnie niezwykle pocieszający, tym bardziej, że jeszcze przebywam w zakładzie karnym. W przyszłości z pewnością zaangażuję się finansowo w Wasze dzieło. Pozdrawiam Was serdecznie.

Piotr

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę Państwu podziękować za wszystkie przesyłki, które do mnie wysyłacie. Dziękuję za wszystkie upominki i obrazki, które od Was otrzymuję.

Pragnę się podzielić świadectwem. Na Mszę Świętą o uzdrowienie i uwolnienie chodzę do naszego kościoła od roku 2016. Prosiłam Matkę Bożą Fatimską, aby wstawiła się do swojego Syna Jezusa o dar łaski zdrowia i błogosławieństwa dla mnie. Zachorowałam bowiem na uchyłkowatość jelita. Męczyły mnie wymioty, biegunki i bóle brzucha. Leki, które przyjmowałam, pomagały na krótko, potem moje dolegliwości wracały.

18 kwietnia ubiegłego roku poszłam na Mszę Świętą o uzdrowienie, którą odprawiał ksiądz egzorcysta. W czasie tej Mszy, kapłan wspomniał między innymi o osobach, które cierpią na choroby żołądka i jelit. W pewnej chwili poczułam ból brzucha i… ciepło w całym ciele. Po Mszy ksiądz długo się modlił nade mną. Później przez kilka dni odczuwałam bóle brzucha, które w końcu ustąpiły.

Dziękuję Panu Jezusowi Miłosiernemu za moje uzdrowienie oraz za wszelkie łaski. Dziękuję także Matce Bożej Fatimskiej za Jej wstawiennictwo. Jestem pewna, że moje uzdrowienie nastąpiło za Jej przyczyną. Obecnie czuję się dużo lepiej, chociaż muszę stosować dietę. Chciałam jeszcze wspomnieć, że moja córka Agnieszka leczy w krakowskim Prokocimiu swojego synka, który ma chore nerki i kręgosłup. Proszę o modlitwę za niego.

Pozdrawiam serdecznie całą Redakcję i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Danuta z Kielc

 

 

Droga Redakcjo!

Pragnę podzielić się świadectwem. Jestem mężem, ojcem i dziadkiem. Chciałbym opowiedzieć o mojej drodze do wolności w sferze seksualnej…

Wstępując w związek małżeński nie myślałem, że możemy żyć wraz z żoną, rezygnując ze współżycia seksualnego. Korzystanie z rozkoszy seksualnej było jednym z głównych motywów zawarcia małżeństwa. Po kilku latach w związku, nastąpiło w moim życiu duchowe przebudzenie. W tym czasie Pan Bóg zaczął ukazywać moje zniewolenia, które utrudniały mi głębszą relację z Nim. Pierwszym nałogiem, z którego uwolnił mnie Pan Bóg, było palenie papierosów. Wcześniej palenie sprawiało mi ogromną przyjemność, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że Bóg chce, abym złożył je dla Niego w ofierze.

Następnym zniewoleniem był alkohol. Wprawdzie nie piłem nałogowo, ale podczas spotkań z rodziną czy znajomymi musiał być obecny alkohol. Wśród moich bliskich były osoby uzależnione od alkoholu, dlatego aby im pomóc wyjść z nałogu, postanowiłem całkowicie zrezygnować z picia napojów alkoholowych w każdej postaci. I znów przyszedł czas, że mogłem cieszyć się większą wolnością, bo alkohol ogranicza człowieka, a na polu duchowym znieczula na natchnienia Ducha Świętego.

W naszej rodzinie żywimy wielką miłość do Matki Bożej. Na każdym kroku czujemy Jej wstawiennictwo i opiekę. Jesteśmy przekonani, że wszelkie dobro, jakie nas spotyka, jest wyproszone przez Matkę Bożą. I pielgrzymując na Jasną Górę, w pewnym momencie zrozumiałem, że Maryja chce od nas czegoś więcej. Chce, aby nasza – tzn. moja i mojej żony – miłość była głębsza, czystsza i bardziej bezinteresowna. Zrozumiałem, że Maryja chce naszej wstrzemięźliwości. Postanowiliśmy więc zrezygnować z życia seksualnego. Najpierw na miesiąc. Potraktowaliśmy to jako pomoc ludziom żyjącym w grzechu nieczystości. Później przedłużyliśmy nasze postanowienie o rok. I tak dalej aż do siedmiu lat. Wreszcie po rekolekcjach i dłuższej rozmowie z kapłanem, w roku 2000, zdecydowaliśmy się na dożywotnią wstrzemięźliwość. Na początku było trudno, teraz jednak postrzegam to jako łaskę. I muszę podkreślić, że wstrzemięźliwość wcale nie przeszkadza nam w okazywaniu sobie miłości i czułości.

Dziękuję Panu Bogu za uleczenie mnie z pożądliwości, z nieczystych spojrzeń na kobiety. Tam gdzie jest pożądliwość, tam nie ma mowy o prawdziwej czystości. Prawda czasami jest trudna do przyjęcia, czasami boli, ale tylko ona może dać człowiekowi wolność i doprowadzić do pełni szczęścia.

Napisałem to świadectwo, by zachęcić małżonków do wejścia na drogę wolności. Szczęści Boże!

Krzysztof

 

 

Szanowni Państwo!

Wszystko zaczęło się od przesyłki pocztowej, którą znalazłam w skrzynce na listy… Jestem przekonana, że to było kierowane odgórną Ręką. I tak od lat jestem z Wami związana. I dziękuję Wam za wszelką korespondencję i ciepłe słowa. Niedawno przesłaliście mi Medalik św. Benedykta. Tak się złożyło, że w tym czasie mojego syna czekała bardzo poważna operacja onkologiczna. Oczywiście od razu „wypożyczyłam” medalik synowi do szpitala. Gdy lekarz w kolejne dni zmieniał choremu opatrunki, zdziwił się, że „tak duże cięcie w tak szybkim tempie tak pięknie się goi”. Przypadek? Nie. To efekt naszego zaufania do św. Benedykta, a nade wszystko naszej modlitwy pełnego zawierzenia Zbawicielowi: „Jezu Ty się tym zajmij!”.

Panu Prezesowi i wszystkim osobom związanym z pracą w Stowarzyszeniu serdecznie za wszystko dziękuję. Gratuluję jubileuszu 20-lecia.

Z wyrazami szacunku – w Chrystusie!

Halina z Wrześni