Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Najświętsza Maryja Niepokalana!
Najgoręcej pragnę podziękować za „Przymierze z Maryją", a jednocześnie dziękuję za wszystkie inne materiały, które dotychczas od Was otrzymywałam. One są siłą mojego życia. To wspaniała lektura. Z wielką przyjemnością zanurzam się w rozważanie treści, bo czuję, jak wtedy przybywa mi sił i energii w walce z pokusą. Ogromnie jestem wdzięczna całej redakcji za ogromną i ofiarną pracę. Niech Bóg wzmacnia i błogosławi Wasz trud. Serdecznie dziękuję za modlitwę w intencji mojej rodziny. Dziękuję za to, że pokazujecie drogę, jaką winni kroczyć chrześcijanie w tych czasach zamieszania, gdy takie pojęcia jak grzech, wstyd i moralność ulegają rozmyciu. W swoich modlitwach pamiętam o Waszej redakcji prosząc Matkę Bożą, aby miała Was w swojej opiece, a Jezus Chrystus wzmacniał Wasze siły na długie pomyślne lata.
Szczęść Wam Boże!

Jadwiga z Warszawy

 

***



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za wszystkie materiały, jakie od Was otrzymuję. Szczególnie gorąco dziękuję za figurkę Matki Bożej Fatimskiej i modlitwę za mnie i moją rodzinę.
To był dla mnie bardzo trudny rok. Po 26 latach moje małżeństwo legło w gruzach. Mój mąż oznajmił mi, że nie chce już ze mną być, bo spotkał drugą „miłość", bez której nie potrafi żyć. Nie miał wobec mnie żadnych zarzutów. Mówił mi, że jestem wspaniałym człowiekiem, cudowną matką dla naszych dorosłych synów, idealną żoną. Spotykał się z inną i wracał kiedy chciał. Mnie to wykańczało psychicznie. Zawalił mi się świat. Czułam się źle, nie mogłam zrozumieć, dlaczego mnie odrzuca. Stałam się wrakiem człowieka, byłam na lekach psychotropowych, schudłam 20 kilo w ciągu miesiąca. On się bawił, nie chciał się wyprowadzić z domu, bo jemu było dobrze żyć w trójkącie. Wreszcie na prośbę naszych synów wyprowadził się z domu. Było to akurat w Boże Narodzenie. Poczułam ulgę, ponieważ nie potrafiłam tak dłużej żyć. Na swojej drodze spotkałam wielu życzliwych ludzi, którzy pomogli mi podnieść się i spojrzeć na świat i siebie inaczej. Cały czas mocno trzymałam się Boga. Codziennie przyjmowałam Komunię Świętą, pościłam, wzięłam udział w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Całym sercem czułam potrzebę modlitwy za męża i tę kobietę, która zniszczyła naszą rodzinę. Modlitwa, post, różaniec, którego nie wypuszczałam z rąk, sprawiły, że wygrałam wojnę. Zwyciężyła miłość. Pewnego dnia, kiedy ja już wszystko poukładałam w swoim życiu, mąż przyjechał i oznajmił, że chce wrócić do domu. Bałam się jego powrotu, ale jednocześnie cieszyłam się, że zrozumiał, gdzie jest jego miejsce i co to jest miłość. Dałam mu kolejną szansę i wierzę, że jej tym razem nie zmarnuje. Zaufałam całym sercem Bogu i Matce Najświętszej. Wiem, bo już wielokrotnie przekonałam się o tym, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Często powtarzam słowa: „Jezu ufam tobie" i „Wola Twoja Panie". Wsłuchuję się, co podpowiada mi serce, daję mu się prowadzić i wiem, że miłość zawsze zwycięży.
Pozdrawiam Was serdecznie.

Anna z Podkarpackiego

 

***

Szczęść Boże!
Jest mi niezmiernie miło, że należę do Waszej rodziny duchowej zgromadzonej wokół „Przymierza z Maryją". Cieszy mnie fakt, że o mnie pamiętacie. Jestem 71-letnią schorowaną kobietą. Od dwóch lat nie wychodzę z domu. Przebyłam dwie poważne operacje, cierpię na wiele schorzeń, które uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie.
Siły dodaje mi Matka Boża od Cudownego Medalika. Wierzę, że Maryja nigdy mnie nie opuści.
Przesyłam za pośrednictwem mojego listu wyrazy głębokiego szacunku i miłości całej redakcji oraz wyrażam wdzięczność za Wasze wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją".
Pozdrawiam serdecznie.

Danuta z Mazowieckiego

 

***



Szczęść Boże!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi „Przymierza z Maryją" ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus na okładce. Gdy otworzyłam kopertę i zobaczyłam moją patronkę, to tak bardzo się ucieszyłam, że zapomniałam o wszystkich troskach. Jakaś wielka radość mnie ogarnęła. To wspaniały prezent, który otrzymałam w dniu moich imienin, bo właśnie 3 października je obchodzę.
Jestem Wam bardzo wdzięczna za te wszystkie piękne pisma i książki, które od Was otrzymałam. Moi wspaniali Ogrodnicy. Tak nazwałam Was wszystkich, którzy pracujecie w tym Instytucie, bo pracujecie w winnicy Pana Boga.
Wy właśnie należycie do tych, którzy się bardzo Panu Bogu podobają. Bo przecież z Waszych dobrych serc, myśli i wysiłku wysyłacie te piękne pisma i książeczki, które są tak potrzebne, aby ludzie zrozumieli, jak mają żyć, aby zapanowała zgoda, zrozumienie i Pokój Boży na świecie, abyśmy mogli spokojnie i bezpiecznie żyć. A więc życzę jak największych sukcesów w tej Waszej jakże potrzebnej pracy. Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają Was w swej opiece. A teraz jeszcze raz serdecznie dziękuję za "Przymierze z Maryją". Bardzo Was proszę o modlitwę w intencji zgody w rodzinie mojej córki, bo niestety ma męża alkoholika, który bardzo jej uprzykrza życie. Proszę Was o pamięć i modlitwę i zapewniam, że będę modliła się w intencji Waszej redakcji i Waszego Instytutu.

(Imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
20 lat Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień można by sparafrazować słowa piosenki z popularnego niegdyś serialu… Dwie dekady działalności Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi miały niebagatelny wpływ na funkcjonowanie naszej Ojczyzny. Temu wydarzeniu poświęcamy znaczną część „Przymierza z Maryją”.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Medal dla niestrudzonego obrońcy wiary

Z radością informujemy, że długoletni Apostoł Fatimy, Pan Stanisław Drzewiecki z Tuliszkowa został uhonorowany przez ks. biskupa Wiesława Meringa medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”. O Panu Stanisławie pisaliśmy już w 96. numerze „Przymierza z Maryją”. Dziś postanowiliśmy jeszcze wrócić do Tuliszkowa, by wraz z naszym bohaterem cieszyć się z tego wyróżnienia.

 

Gdyby historią życia naszego Apostoła obdarzyć kilka osób, każda z nich miałaby pełne ręce roboty, a do tego swoją pracą budziłaby podziw i uznanie. Aż trudno uwierzyć, jak wiele pasji, talentów, zainteresowań, zacięcia społecznikowskiego może kryć się w jednym człowieku.

I choć Pan Stanisław w swoim 81-letnim życiu sprawdził się w wielu dziedzinach, jego największą pasją jest nauczanie. Jak już pisaliśmy poprzednio, jest powszechnie znanym i cenionym matematykiem, ale uczył także fizyki i chemii. W zawodzie spędził ponad pół wieku, kształcąc młodzież w 28 szkołach. Mimo przejścia na emeryturę, wciąż pomaga młodym ludziom. Od ponad dekady udziela bezpłatnych korepetycji każdemu, kto się do niego zgłosi. – Uczyć zawsze lubiłem. Satysfakcję czerpałem z tego, że potrafiłem nauczyć matematyki każdego, nawet tego, kto nie miał w tym kierunku najmniejszych zdolności – mówi z przekonaniem. – Dziś cieszy mnie każdy sukces mojego podopiecznego, któremu udaje się wyciągnąć ocenę na lepszą, czy uniknąć powtarzania roku. Myślę, że uczniowie też mnie lubili i lubią. Do dziecka trzeba umieć znaleźć drogę, czymś zainteresować i zachwycić, zachęcić do aktywności. Nauczyciel musi mieć osobowość, musi być ciekawy świata, by dla innych być wzorem, ikoną, która swoim postępowaniem pokazuje, jak dobrze można żyć. Ponadto potrafi wydobyć z dziecka jego zalety i je rozwinąć, rozbudzić ciekawość i chęć do poznawania świata, do pomagania, do ciągłego rozwijania się. Ja zawsze mówię do swoich podopiecznych, że nie chodzi o to, byście pokochali matematykę, ale żeby z was wyrośli porządni ludzie z charakterem. Sam trafiłem jako dzieciak na kilku nauczycieli tak interesujących i wartościowych, a przy tym pełnych zapału, że do szkoły chodziłem nie tylko po naukę, ale właśnie dla moich pedagogów, którzy mnie niesamowicie inspirowali – zapewnia.

 

Pan Stanisław ubolewa nad tym, że obecnie wielu nauczycieli skupia się tylko na przekazywaniu wiedzy, zaniedbując przy tym wychowanie. – Często się mówi: „a niech rodzice wychowują, nauczyciel ma uczyć”. Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że szkoła, tak jak dom, jak Kościół ma także młodzież kształtować. Niestety, obecnie nauczyciel boi się wychodzić poza swoją rolę, by nie zostać posądzonym przez rodziców o wtykanie nosa w nie swoje sprawy. I to jest przykre. Uważam, że w wielu przypadkach wychowanie dzieci powinno zacząć się od wychowania rodziców. To mocne słowa, ale Pan Stanisław nie boi się mówić tego, co myśli. Tak było w czasach komunizmu, gdy bronił krzyża w szkole i odważnie przyznawał się do swojej wiary. Nigdy nie krył, że jest człowiekiem głęboko religijnym. Za swoje przywiązanie do Kościoła i zaangażowanie w przygotowanie ołtarzy na Boże Ciało w 1968 roku stracił posadę dyrektora szkoły. – Było mi oczywiście przykro, ale w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Ołtarze na Boże Ciało ubierali moi dziadkowie (od 1912 roku), rodzice i ja przez 65 lat. Bóg dla mnie i mojej rodziny był zawsze na pierwszym miejscu – podkreśla. I za to piękne świadectwo chrześcijańskiego życia składane zwłaszcza w trudnych czasach i ogromne zaangażowanie w życie swojej parafii w Tuliszkowie, Pan Stanisław został odznaczony medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”, przyznawanym przez ks. biskupa Wiesława Meringa. Odznaczenie zostało przekazane podczas uroczystości poświęcenia kopii figury św. Michała Archanioła z cudownej Groty Objawień w Gargano.

 

W imieniu Redakcji „Przymierza z Maryją” gratulujemy Panu Stanisławowi tak zaszczytnego wyróżnienia i jesteśmy dumni z faktu, że tak zacna osoba należy do duchowej rodziny Apostołów Fatimy i grona oddanych Przyjaciół Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi.

Panie Stanisławie, życzymy Bożego błogosławieństwa i dużo zdrowia!

 

DMB

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję Panu Prezesowi za troskę o mnie. Dziękuję Redakcji za „Przymierze z Maryją”. Pragnę zapewnić, że nadal chcę otrzymywać Wasze pismo. Ono pomaga mi w wielu sprawach – tak wiary, jak i moralności. Bardzo jest mi potrzebne, bo mam niestety problemy, zwłaszcza z zachowaniem szóstego przykazania. Często zastanawiam się, czy uda mi się z tego wyjść, czy się poprawię? Wierzę, że tak. Ufam Bożej Opatrzności. Prosząc o modlitwę za mnie, pozdrawiam całe Stowarzyszenie im. Ks. Piotra Skargi.

Dawid

 

 

Szczęść Boże!

Z całego serca dziękuję za przesłanie mi obrazu Niepokalanego Serca Maryi. Teraz modlę się codziennie przed Mateńką. I widzę, że Ona się do mnie uśmiecha. Czuję Jej błogosławieństwo. Jakaż to łaska! Pozdrawiam Was serdecznie.

Jadwiga

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę za pośrednictwem Redakcji serdecznie podziękować Stowarzyszeniu im. Ks. Piotra Skargi za słowa otuchy i przesłanie Jubileuszowego Różańca, upamiętniającego 100. rocznicę Objawień Matki Bożej w Fatimie. Chciałbym także – ku przestrodze – podzielić się swoją udręką. Chciałbym przestrzec przed tym, od czego jestem uzależniony, czyli przed alkoholem. Również pragnę złożyć pewne świadectwo. Piszę o tym, bo wiem, że wiara czyni cuda. Po wykonaniu ogromnej pracy nad sobą, udaje mi się te sprawy zmieniać na lepsze. Tak więc od dłuższego czasu walczę ze swym alkoholizmem. Alkohol sprawił, że zamknąłem się w sobie. Jednak dzięki modlitwie i wsparciu rodziny jestem spokojny o kolejny dzień. Pomogły mi w tym też przesłane przez Was materiały – obrazek Matki Bożej Uzdrowienia Chorych oraz Akt Ofiarowania się Jezusowi przez ręce Maryi. Wiem, że Opatrzność Boża czuwa nade mną. Gdyby nie Ona, mało brakowało, abym w ubiegłe wakacje zapił się na śmierć. Teraz dziękuję Panu Bogu za dar życia.

Choć obecnie pokutuję w więzieniu, to głęboko wierzę w to, że Bóg opiekuje się mną. Za każdy dany mi czas dziękuję. Dziś wiem, że trzeba być dobrym przez całe życie i służyć Bogu. Dziś mam głęboką świadomość ile czasu straciłem przez alkohol i negatywne nastawienie do życia oraz przyjaciół. Alkohol zastępował mi towarzystwo. Gdy piłem, miałem wrażenie, że się wyciszam, uspokajam. Kiedy alkoholu zaczęło brakować, zaczynały się u mnie lęki i panika.

Obecnie znalazłem ludzi, którzy uczęszczają na mityngi AA na terenie więzienia. Też chodzę na te spotkania, podczas których dzielę się swymi opiniami, łzami i przeżyciami. Z pokorą i wdzięcznością przyjmuję wszystko, czym mnie Pan Bóg doświadcza.

Pozdrawiam całą Redakcję, pozdrawiam wszystkich, którzy się za mnie modlą i czekam na kolejne wydanie Waszego pisma. Bóg zapłać!

Z poważaniem

Marek

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Redaktorzy! Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi wspaniałego pisma, jakim jest „Przymierze z Maryją”. Pragnę podzielić się świadectwem, jak dobry jest Pan Bóg. Otóż, jestem inwalidą, na którym to Pan Bóg uczynił cud. Kilkadziesiąt lat temu miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym przez 5 tygodni byłem nieprzytomny. Lekarz, który mnie prowadził, dawał tylko kilka procent szans na to, że przeżyję. Twierdził, że nawet jeśli przeżyję, to i tak do końca życia będę jeździł na wózku inwalidzkim. Tymczasem – jak się okazało – na wózku jeździłem bardzo krótko. Po latach w ogóle go nie potrzebuję i daję sobie ze wszystkim radę samodzielnie. Jestem za to bardzo wdzięczny Panu Bogu i Matce Najświętszej. To Ona wstawiła się za mną u Swego Syna. Syn Ją wysłuchał i uczynił cud. Zresztą Jego opiekę czuję na każdym kroku w tych jakże ciężkich dla wiary czasach. Wiem jedno – trzeba całkowicie i bez żadnych wątpliwości zawierzyć Bożej Opatrzności, a resztą już będzie kierował Pan Bóg.

Jako podziękowanie za moje uzdrowienie wystawiłem koło mojego domu kapliczkę poświęconą Matce Bożej. Modlę się tam bardzo często. Jeszcze się nie zdarzyło, bym nie znalazł rozwiązania w trudnych sytuacjach. Dziękuję Wam za wszystko, co robicie dla naszego Narodu. Szczęść Wam Boże w tych trudnych czasach. Z Panem Bogiem i Maryją, Matką Jego!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Szczęść Boże!

Droga Redakcjo! Chciałabym podzielić się z Czytelnikami świadectwem. Jestem wdową i matką dwóch synów. Jeden od 27 lat jest kapłanem i posługuje we Włoszech. Drugi ma żonę i troje dzieci. Jest policjantem.

W roku 2012 dowiedziałam się, że mój mąż ma nowotwór złośliwy i pozostało mu tylko 6 tygodni życia. Zaczęłam się gorliwie modlić i prosić Pana Boga oraz Matkę Bożą o zatrzymanie tej choroby, choćby tylko na trzy lata. Naszym pragnieniem było doczekać jubileuszu 50-lecia małżeństwa. I prośba została wysłuchana! W czerwcu 2014 roku w obecności syna-kapłana odnowiliśmy przysięgę małżeńską. Szczęście nie trwało jednak długo. W listopadzie 2015 roku mąż odszedł do Pana. Było mi bardzo ciężko, ale modlitwa, wsparcie duchowe ze strony rodziny i przyjaciół, Wasze materiały oraz programy w Telewizji Trwam i Radiu Maryja bardzo mi pomogły i pozwoliły dalej – w miarę normalnie – żyć.

W Środę Popielcową 2018 roku dowiedziałam się z kolei, że to ja mam raka złośliwego. I zaczęłam leczenie. W czasie wszystkich badań i zabiegów miałam w ręku różaniec, a na ustach słowa: „Jezu ufam Tobie!” oraz „Kochana Mateczko, osłaniaj mnie płaszczem Swej opieki”.

W szpitalu przebywałam 8 tygodni. Ostatnie naświetlanie miałam 15 sierpnia ubiegłego roku. W listopadzie przeszłam kontrolne badanie, które wykazało, że jest dobrze. Teraz czekają mnie kolejne badania.

Proszę Pana Jezusa, Matkę Najświętszą i Świętych, by było dobrze. Wszystko w rękach Pana Boga. Proszę Was o modlitwę, za którą z góry dziękuję – Bóg zapłać!

Zostańcie z Bogiem

Elżbieta z Torunia