Kryzys w rodzinie jest charakterystycznym znakiem naszych czasów. Większość małżeństw doświadcza go także jako jednego z ważnych elementów dojrzewania psychicznego i wzrastania w wierze. Pamiętać należy bowiem, iż samo słowo „kryzys” nie jest określeniem negatywnym: oznacza moment przełomowy, w którym tworzy się zupełnie nowa jakość, pozwalająca osiągnąć znacznie wyższy stopień rozwoju duchowego, aczkolwiek może też być początkiem załamania i upadku.
Kazimierz Dąbrowski, jeden z najsłynniejszych psychiatrów świata, stworzył nawet pojęcie: dezintegracja pozytywna. Oznacza ona stan człowieka, w którym dotychczasowe mechanizmy obronne ulegają zachwianiu lub destrukcji, w wyniku czego osoba wspina się na nowy, znacznie wyższy etap w rozwoju osobowości. W relacjach małżeńskich często objawia się to konfrontacją z zupełnie nową, nieznaną dotychczas sytuacją życiową lub całkowicie nieznanym obrazem kochanej osoby.
Stare przysłowie mówi: jeżeli chcesz stracić przyjaciela, to z nim zamieszkaj. Z definicji małżonkowie prezentują tak całkowicie odmienne widzenie świata, że aż dziw ogarnia, iż czasami potrafią osiągnąć jakiekolwiek porozumienie. Dwa całkowicie inne spojrzenia na życie, charakteryzujące mężczyzn i kobiety, zupełnie różne doświadczenia życiowe, pochodzenie z dwóch niepodobnych do siebie rodzin i zakorzeniona w człowieku wolność wyboru, sprawiają, że małżonkowie, którym wydawało się dotychczas, iż dobrze siebie znają, w codzienności konfrontowani są z sytuacjami, których nigdy się nie spodziewali. Jeżeli nałoży się na to całkowicie nowa jakość życia związana z zamieszkaniem razem, obowiązkami zawodowymi, pojawieniem się potomka, niepokojem o źródła utrzymania lub zwykłym zmęczeniem, problemami osobistymi czy też odmiennymi oczekiwaniami w stosunku do współmałżonka, może to doprowadzić do bardzo szybkiego załamania emocjonalnego.
Dotychczasowi narzeczeni, niemający zazwyczaj obowiązków związanych z utrzymaniem rodziny, wspierani przez rodziców i będący w euforii związanej ze stanem zakochania, zaczynają dostrzegać w sobie niezauważane wcześniej wady. Do tego dochodzą narastające konflikty wartości i różnice w religijnym i światopoglądowym postrzeganiu świata. I tak oto narzeczeni zmuszeni są zmierzyć się z narastającym konfliktem.
Z licznych badań wynika, że euforia związana ze stanem zakochania, gasnąc powoli, kończy się od dwóch do pięciu lat od zamieszkania razem. Czasami następuje to gwałtownie, w wyniku nieoczekiwanego i bolesnego rozczarowania. To jest właśnie moment, w którym widząc wyraziście wady bliskiej nam osoby, czując coraz mniejsze zauroczenie, zbliżamy się do momentu, w którym zadamy sobie pytania: co zrobić, by nadal kochać osobę, która diametralnie różni się od tej znanej dotychczas? oraz: jak ratować zagrożony związek? Czynnikiem mającym niebagatelny wpływ na jakość związku są własne, czasami nieuświadamiane, głębokie rany. Miejsce głębokiego zranienia staje się obszarem działania silnie destrukcyjnych, wręcz demonicznych emocji, ale jest jednocześnie miejscem szczególnego wsparcia łaską Bożą, sprzyjającą duchowemu wzrostowi.
Więzi w rodzinie należy troskliwie pielęgnować. Spróbujmy więc przyjrzeć się kilku propozycjom, które mogą w tym pomóc.
Stanięcie w prawdzie jest głównym punktem wyjścia. Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli. W pierwszej kolejności należy przyjrzeć się, co jest źródłem konfliktu. Co mnie boli? Czy przyczyna problemów znajduje się w raniącej mnie osobie, czy też w moim wnętrzu. Być może drugi człowiek, którego oskarżam o krzywdzenie mnie, jest jedynie tym, któremu zarzucam sprawienie mi bólu. A źródłem tegoż są: moje własne wnętrze, moja nadwrażliwość i moje własne niezagojone rany.
Uświadomienie sobie, iż może ja sam, zarzucając innym ranienie mnie, postępuję w sposób krzywdzący innych, może doprowadzić mnie do zrozumienia prawdy, iż to nie ja jestem ofiarą, ale krzywdzicielem. Święty Ignacy Loyola zalecał, aby w sytuacji różnicy zdań spróbować obronić zdanie rozmówcy, czyli założyć, że osoba, która jest przede mną, ma dobre intencje, których być może nie dostrzegam. Założyciel zakonu jezuitów doradzał, by w sytuacji, w której obrona zdania rozmówcy wydaje się niemożliwa, zapytać go jak on je rozumie. Dopiero jeżeli to okazuje się nieskuteczne, można rozważać ewentualne pouczenie błądzącej osoby.
Pytanie o to, czy mój współmałżonek jest moim przyjacielem, wielu małżeństwom może sprawić poważny problem. Czy związałem się sakramentem małżeństwa z kimś, kto już wcześniej związany był ze mną więzami przyjaźni, czy dopiero po ślubie próbuję te więzy stworzyć. Warto przypomnieć aforyzm Przyjaciel to człowiek, który wie wszystko o tobie i wciąż Cię lubi (Elbert Hubbard) i zadać również sobie pytanie, czy ja sam potrafię być przyjacielem mojego współmałżonka.
Warto rozważyć, co tak naprawdę jest moim głównym oczekiwaniem w stosunku do osoby, z którą pozostaję w konflikcie. Czy moje roszczeniowe pragnienia nie sprawiają, że drugi człowiek staje się jedynie przedmiotem ich realizacji. Jest wiele obszarów naszego życia, w których posługujemy się innymi, na ile jest to korzystne dla nas samych. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czy potrafię być z kimś, nie otrzymując niczego w zamian?
Niezwykle ważne jest założenie o niezmienności wspólnego bycia razem. Ślubując miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci nie robimy tego warunkowo, z zastrzeżeniami, lecz godzimy się na wspólne trwanie w sakramencie małżeństwa w zdrowiu i chorobie, w szczęściu i nieszczęściu, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Wiele osób zbyt łatwo dopuszcza do siebie możliwość ewentualnego rozstania, co sprawia, że otwiera się cały obszar w sercu, który daje przyzwolenie słabości i grzechowi. Sprawia to, że bardzo szybko mogą się pojawić trujące owoce przyzwolenia na ewentualny rozpad małżeństwa. Pamiętajmy, że jedna kropla kwaśnego mleka może zakwasić całe wiadro świeżego, a rysa cieńsza od włosa jest początkiem zniszczenia tamy, w wyniku którego zalana i zrujnowana zostaje cała okolica.
Mądrość duchowa poucza, iż z diabłem się nie dyskutuje. Ktokolwiek godzi się na rozmowę z pokusą, już przegrał. Nie należy bać się konfliktów, mogą być one oczyszczające i powodujące głębsze poznanie siebie nawzajem. Ważna jest jednak gotowość: możesz na mnie liczyć nawet wtedy, gdy zadajesz mi ból – nie zawiodę cię również wtedy, gdy wierność kosztuje. To bardzo trudny wymiar małżeńskiego bycia razem…
Dostrzeganie w drugiej osobie dobra oraz godności jej przynależnej jest szalenie ważnym punktem w ratowaniu zagrożonych relacji. Szczególnie mężczyźni są uwrażliwieni w tym obszarze. Kobiety bardzo często nieświadomie pogłębiają konflikt, deprecjonując ważność mężczyzny i uderzając w jego poczucie własnej wartości. Tego typu zranienia mogą boleć latami. Mężczyzna w sytuacji kryzysu w rodzinie powinien w sposób szczególny zadbać o pielęgnowanie w sobie jeszcze większego poczucia godności oraz – adekwatnie do sytuacji – jeszcze bardziej dbać o własne nienaganne zachowanie. Krótko mówiąc: mężczyzna im bardziej jest mu trudno, tym bardziej powinien zachowywać się z klasą, im bardziej go boli, tym bardziej powinien zwracać uwagę na własne nienaganne postępowanie.
Obszar szczególnie zauważany przez kobiety, których gusta estetyczne są najczęściej o wiele bardziej wyrobione niż u mężczyzny. Kobieta nie tylko zachwyca się pięknem, ale tęskni za tym, by sama mogła stać się źródłem zachwytu. Żona szuka potwierdzenia swojego piękna w pełnym zachwytu spojrzeniu męża. Dodać należy, że chodzi nie tylko o piękno zewnętrzne, ale też o zauroczenie pięknem wewnętrznym. Jedna z kobiet mawiała: Gdy rozmawiałam z pewnym mężczyzną, miałam wrażenie, że jest on najmądrzejszym człowiekiem na świecie, później w trakcie rozmowy z innym, dla odmiany miałam wrażenie, że to ja jestem tym najmądrzejszym człowiekiem…
Ksiądz Edward Staniek, wielki mistrz duchowy, a zarazem wybitny znawca pism Ojców Kościoła, wielokrotnie zaznaczał, że każdy święty jest dobry, ale nie każdy dobry jest święty, zaś zbawieni będą nie tyle ludzie dobrzy, co święci. Na poparcie tej tezy warto zwrócić uwagę, że również masoneria prowadzi bardzo bogatą działalność dobroczynną, aczkolwiek trudno byłoby stawiać ją jako wzór do naśladowania. Dla odmiany przypomnijmy sobie słowa bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, znanej jako Mała Arabka: W piekle znajdują się wszystkie cnoty oprócz pokory, zaś w Niebie znaleźć można wszystkie wady, za wyjątkiem pychy. W duchowości małżeńskiej należy mocno wyakcentować, że największa nawet miłość nie może dawać przyzwolenia na grzech. Ktoś, kto kocha, nie godzi się na współudział w złu, nawet z najbardziej ukochaną osobą. Dotyczy to również wychowania dzieci: wspomniany już ks. Edward Staniek wyraźnie wskazuje, iż kochający rodzic ma obowiązek upomnieć grzeszące dziecko, nawet gdyby miało to doprowadzić do zerwania przez nie kontaktu z nim.
Ja wpatruję się w Niego, a On wpatruje się we mnie – tak właśnie tłumaczył świętemu Proboszczowi z Ars jeden z wieśniaków tajemnicę swojej modlitwy. Należy pamiętać, że kto szuka Boga, już Go znalazł oraz lepiej z Bogiem stracić, niż bez Boga zyskać. Wspólna droga z drugim człowiekiem może się powieść jedynie w sytuacji, w której Bóg jest na pierwszym miejscu. To z Nim należy szukać rozwiązania i to On właśnie jest źródłem siły, która umacnia nas w trwaniu w sakramencie małżeństwa. Sakramenty i modlitwa są głównymi, najważniejszymi i najbardziej niezawodnymi lekarstwami leczącymi zranienia, które mogą się przytrafić w każdej rodzinie.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa