Rodzina
 
Kongres o Rodzinie
Łukasz Karpiel

Czy rodzina jest we współczesnym świecie zagrożona? A może to wcale nie jest specyfika naszych czasów, bo siły pragnące rozkładu podstawowej komórki społecznej mają swe ideologiczne korzenie w zamierzchłej przeszłości? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy II Kongresu Polskiej Rodziny, który odbył się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W spotkaniu zorganizowanym przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny wzięli udział przedstawiciele organizacji prorodzinnych, samorządów oraz świata nauki.

Zacznijmy od smutnej konstatacji – rodzina uwierała od zawsze, zwłaszcza tych, którym marzy się zniszczenie porządku opartego na Wierze Katolickiej i rodzinie. Siły zmierzające do rozbicia rodziny są do tego doskonale przygotowane, mają olbrzymie pieniądze i znajomość najnowszych narzędzi manipulacji.

Na aspekt słabości „nauki o rodzinie” zwrócił uwagę prof. Michał Wojciechowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. – Studia nad rodziną wciąż walczą o godne miejsce w świecie akademickim – zauważył prof. Wojciechowski. Zdaniem prelegenta zauważalny jest brak okołorodzinnej refleksji naukowej. Ten fakt to efekt dominowania w świecie ideologii indywidualistycznej, widzącej w państwie zbiór jednostek. Warto dodać – jednostek zapatrzonych w siebie, w których słowniku pojęcia takie, jak poświęcenie, wierność, oddanie są przykryte grubą warstwą kurzu. – Prawodawca umacnia tendencję do życia indywidualnego – podkreślił Wojciechowski.

Oczywiście, osoby z doświadczeniem rodzinnym mogą się żachnąć: po cóż się uczyć tego, co oczywiste? Z pewnością jest w tym wiele racji, jednak obecność „rodzinnej” refleksji naukowej na uniwersytetach może stanowić doskonałą przeciwwagę dla idei lewicowych i lewackich o odcieniu genderowym, serwowanym studentom, niestety również w Polsce.

Na ciekawy aspekt, także wywołujący dość poważne kontrowersje, zwrócił uwagę redaktor Bartosz Marczuk. – Czy wspieranie rodziny przez samorząd i państwo jest moralne? – pytał Marczuk. A może najlepszym scenariuszem dla rodziny byłoby po prostu uwolnienie się od wpływu państwa? Wpływu, podkreślmy, uzależniającego w stopniu olbrzymim. Zawsze trzeba pamiętać, że ten, kto daje z kasy państwowej, po pierwsze musi wcześniej komuś zabrać, po drugie z pewnością będzie chciał czegoś w zamian. Czego? Na przykład całkowitego wpływu na edukację dzieci.

Najlepiej zilustruje ten fakt – poruszana podczas Kongresu – kwestia przyznawania szkołom przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny certyfikatów placówki „Przyjaznej Rodzinie”. Otrzymywać je mogą szkoły wolne od genderowego szaleństwa. Certyfikaty mają stanowić pewnego rodzaju gwarancję dla rodziców, że posyłając dzieci do danej szkoły, nie narażą ich na antyrodzinne „pranie mózgu”. Certyfikaty wzbudziły szczególne zainteresowanie resortu edukacji, którego działania na polu antyrodzinnym są szeroko znane. Szkoły, które przyjęły certyfikat, a także samo Centrum, zostały wzięte pod ministerialną lupę. Jaki to przyniosło efekt? Na szczęście odwrotny od zamierzonego przez resort. Mówił o tym na Kongresie starosta wołomiński Piotr Uściński. – Dziękuję minister Kluzik-Rostkowskiej za „nagłośnienie” naszych certyfikatów „Szkoły przyjaznej rodzinie”. Minister chciała zdmuchnąć naszą inicjatywę, a my złapaliśmy wiatr w żagle – zapewniał podczas swojego wystąpienia starosta Uściński. – Certyfikowanie to formalna blokada dla wkradającej się do szkół deprawacji odbywającej się pod płaszczykiem tzw. edukacji seksualnej – podkreślił.

Kolejny blok wystąpień stanowiły referaty poświęcone prorodzinnym pomysłom wdrażanym przez samorządy w różnych częściach Polski. – Musimy wziąć odpowiedzialność za to, co się wokół nas dzieje. Okazją do tego są m.in. wybory samorządowe. Rząd nie realizuje polityki prorodzinnej, robią to na szczęście samorządy. Weźmy przykład z Francji, gdzie w tragicznej sytuacji, jaką są rządy lewicy, udało się ją wypchnąć z samorządu – mówił Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny.

Rodzina nie może stanowić poligonu doświadczalnego dla zwolenników antykatolickiego i antyrodzinnego „porządku”. Systematyczne rozbijanie rodziny i umniejszanie jej roli odbywające się nie tylko na płaszczyźnie politycznej, lecz także medialnej stanowi gigantyczne i wielowymiarowe zagrożenie – od moralnego poczynając, na ekonomicznym kończąc. Dlatego tak ważne jest promowanie rodzinnego stylu życia, na co zwrócił uwagę prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Sławomir Olejniczak. – Kongres proponuje wizję zdroworozsądkową, opartą na inicjatywach obywateli. Powinni oni być ukształtowani na fundamencie moralności – stwierdził prezes SKCh.

Warto wspierać inicjatywy prorodzinne, warto o nich mówić w naszych rodzinach, wśród znajomych. Jednak, by móc stawić czoło antyrodzinnej nawałnicy, trzeba być do tego przygotowanym. Modlitwa i nabywanie wiedzy są najlepszymi drogami do skutecznego przeciwstawiania się genderowej rewolucji.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół wobec zarazy
Panika związana z tzw. pandemią koronawirusa ogarnęła cały świat. Groza miesza się z ironią. Grozę wywoływały i chyba jeszcze ciągle wywołują informacje o śmierci zakażonych, zdjęcia trumien masowo wywożonych z prosektoriów przez ciężarówki… Ironię zaś wzbudzają: brak konsekwencji rządzących w podejmowanych działaniach prewencyjnych, zalew sprzecznych informacji i spiskowych teorii. Łatwo się w tym wszystkim zagubić. Zresztą ojcu kłamstwa zależy na tym, byśmy czuli się pogubieni, opuszczeni i osamotnieni – bez żadnej nadziei…

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina