Temat numeru
 
Mocni w wierze przeciwstawiajmy się Złemu

Opętania, nawiedzenia, nękania, pakty diabelskie... Dla wielu współczesnych brzmi to jak wspomnienia z „ciemnego Średniowiecza” albo jak fragmenty bajki o Panu Twardowskim. Prawda jest jednak brutalna – coraz więcej osób, zwłaszcza młodych, potrzebuje pomocy nie tyle psychiatry, co egzorcysty. Medycyna jest w wielu przypadkach bezradna. Niewiele może nam powiedzieć o istnieniu i działaniu szatana. A przecież diabeł istnieje. Wypędzał go już sam Jezus Chrystus.

W poniższym artykule spróbujemy między innymi na podstawie konferencji egzorcysty ks. Marcina Hołuja, wygłoszonych w różnych parafiach diecezji warszawsko praskiej, wyjaśnić sposoby działania złego ducha, jak również wskazać sposoby radzenia sobie ze zniewoleniami demonicznymi.

Przede wszystkim jednak musimy pamiętać, że diabeł nie jest wszechmogący. Ta cecha jest zarezerwowana tylko dla Pana Boga. Szatan może pozwolić sobie w stosunku do nas tylko na tyle, na ile mu pozwoli Bóg, który jest samym Dobrem i czystą Miłością. Może się zdarzyć, że Pan Bóg zezwala na to, by jakaś osoba pozostała dłuższy czas w stanie opętania dla jej własnego dobra duchowego albo dla dobra duchowego innych. Dlatego św. Jan Chryzostom twierdził, że szatan, wbrew samemu sobie, może być wielkim uzdrowicielem dusz...

RODZAJE INGERENCJI DEMONICZNYCH

 

W zgodnej opinii egzorcystów, możemy rozróżnić kilka rodzajów ingerencji demonicznych.

Kuszenie do złego – to działanie złego ducha, który wszelkimi sposobami usiłuje oddalić człowieka od swego Stwórcy i Zbawiciela. Takiemu działaniu podlegają wszyscy ludzie. Nawet Pan Jezus stając się człowiekiem, zaakceptował bycie kuszonym przez szatana. Stąd wynika konieczność czuwania, modlitwy i unikania okazji do grzechu, a także podjęcia walki duchowej. Kuszenie jest zaliczane do „zwyczajnych” działań szatana.

Pozostałe ingerencje są już „nadzwyczajne”:

 

Dręczenie – to działanie demona na daną osobę poprzez różnego rodzaju choroby, komplikacje w życiu osobistymi (np. nieporozumienia rodzinne albo... stłuczki samochodowe) i zawodowym, problemy finansowe itp.

 

Obsesja diabelska – na skutek ataków szatana człowiek traci równowagę duchową, psychiczną i emocjonalną. Objawami obsesji diabelskich są np. natarczywe myśli, natręctwa, koszmary senne, skłonności samobójcze, samookaleczenia...

 

Nawiedzenie – manifestacja diabelska wskutek praktyk okultystycznych dotykających miejsc, w których się one odbywały oraz wykorzystanych przedmiotów (narzędzi magicznych, amuletów). Dotyczy to także rzucania uroku lub przekleństwa na rzeczy, mieszkania, zwierzęta. To różne formy zewnętrznego nękania przez szatana, jak np. niewytłumaczaln zjawiska, hałasy, przemieszczanie się przedmiotów, odgłosy niewiadomego pochodzenia.

 

 Opętanie – najbardziej skrajna ingerencja szatana, wymagająca interwencji egzorcysty. Polega na wejściu złego ducha w człowieka i zawładnięciu jego ciałem. Może wystąpić jako efekt dobrowolnego oddania się diabłu – np. w sektach satanistycznych. Opętanym można zostać na skutek trwania i upodobania w grzechu, na drodze praktyk okultystycznych, wróżbiarstwa, rzucania przekleństw, uroków itd. Wobec świętości diabeł manifestuje swoją obecność poprzez agresywne gesty, wulgarność, obrazoburstwo, bluźnierstwa. Niekiedy w sytuacji opętania mamy do czynienia z ponadnaturalnymi zjawiskami: zmianą głosu, nadludzką siłą, wiedzą o ukrytych faktach, lewitacjami, agresywną reakcją na Najświętszy Sakrament, mimo że jest On ukryty i nikt, oprócz kapłana egzorcysty nie wie o Jego obecności; wymiotami (przy czym z żołądka wyrzucane są przeróżne przedmioty, na przykład... gwoździe, żyletki, kurze stopki, cuchnąca czarna maź, przypominająca smołę).

JAK ATAKUJE ZŁY DUCH?
Ks. Marcin Hołuj podczas jednej z konferencji mówił o sposobach działania złego ducha: – Szatan wykorzystuje i roznieca nasze przeżycia, zranienia i skłonności, które nas zniewalają. Kapłan podkreślał, że diabeł robi wszystko, by nas oddzielić od źródła uzdrowienia, czyli od Boga i od sakramentów. Dlatego będzie obrzydzał albo zniekształcał nasze życie duchowe, poprzez wzniecanie fałszywej religijności i pobożności, która w efekcie oddala nas od Chrystusa. Zły duch może nas próbować zatrzymać w dążeniach do duchowego rozwoju, poprzez wzniecanie lęku, smutku albo jakiegoś nałogu lub też pożądliwości ciała.

Ks. Hołuj ostrzega, że grzech nieleczony coraz bardziej zniewala człowieka. Niekiedy stajemy się ofiarami klątw i złorzeczeń. W takim przypadku ks. Marcin radzi, by prosić egzorcystę o modlitwę nad sobą. Trzeba być wtedy w stanie łaski uświęcającej, prowadzić święte życie i błogosławić osobie, która przeklina. – Te przekleństwa będą się wtedy od nas odbijały jak od ściany – zaznacza egzorcysta.

PRACA NAD SOBĄ

 

Podstawowym ratunkiem dla człowieka w starciu ze złym duchem jest wiara oraz miłość Boga i bliźniego. Bezwarunkowe zaufanie Panu Jezusowi, powierzenie się Maryi – to najpewniejsze środki do wejścia na właściwą drogę w duchowym rozwoju.

Pamiętając o tym, musimy zacząć pracę nad sobą. Przede wszystkim, jak uczy ks. Hołuj, musimy nauczyć się samokontroli, panowania nad sobą. Konieczne jest ćwiczenie woli i umysłu, panowanie nad uczuciami. – Trzeba umieć ocenić siebie jakby trochę z boku. Poznać swoje zalety, wady, zranienia, uzdolnienia, skłonności do dobrego i złego, nazwać swoje uczucia. I bezgranicznie zaufać Jezusowi Chrystusowi. On może zrobić w naszym życiu wszystko. Łaska przekracza naszą naturę. A kiedy Bóg wchodzi w moje życie, dzieją się rzeczy cudowne. Pan Jezus musi stać się naszym ideałem. Musimy Mu wierzyć. Bez wiary nie otworzymy się na cuda. Dzięki Chrystusowi możemy się zmieniać. I pamiętajmy, że tutaj, na ziemi jest czas zasług i czas Miłosierdzia. Tutaj dzięki łasce Bożej wszystko możemy zmienić. Jeśli tego nie wykorzystamy, skazujemy się na potępienie albo na czyściec, w którym wprawdzie oczyścimy się ze wszelkich przywiązań i zaniedbań, ale też skażemy się na takie cierpienie, jakiego nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić – mówił ks. Marcin Hołuj podczas jednej z prelekcji.

W pracy nad sobą ksiądz egzorcysta zaleca przeanalizowanie swej postawy pod kątem czterech cech człowieka duchowo infantylnego i ośmiu – osoby duchowo dojrzałej. Spojrzenie na siebie z tej perspektywy może nam pomóc w pozbyciu się wad, jak i w ugruntowaniu cnót.

Cechami wyróżniającymi człowieka duchowo infantylnego są więc:

 

Egocentryzm – zbytnie zajmowanie się sobą, nieliczenie się ze zdaniem drugich, brak krytycyzmu względem własnego zdania.

 Słabość woli i nieopanowanie – postępowaniem takiej osoby kierują popędy, pożądliwość, zachcianki, wybuchy złości czy hałaśliwej radości.

 Źle ustawiona skala wartości – przecenianie przyjemności, poddawanie się „ideałowi” wygodnego życia i „kult” świętego spokoju.

 Brak poczucia odpowiedzialności i przewidywania skutków swoich czynów – niepoważne traktowanie swoich obowiązków.

Z kolei człowieka dojrzałego duchowo cechuje:

 

- Panowanie nad sobą – przewaga władz duchowych nad życiem warunkowanym popędami.

- Świadome budowanie hierarchii wartości – budowanie ładu w sobie i wokół siebie. Ścisłe otwarcie się na Ducha Świętego, który porządkuje nas wewnętrznie i zewnętrznie. Stan naszego wnętrza wcześniej czy później znajdzie odzwierciedlenie w naszym wyglądzie zewnętrznym, sposobie ubierania się itp.

- Samodzielność.

- Poczucie odpowiedzialności za siebie i za innych.

- Indywidualność uspołeczniona – poczucie własnej odrębności a równocześnie świadomość obowiązku brania udziału w życiu rodzinnym i społecznym.

 - Rozpoznanie swojej drogi życiowej (swojego życiowego powołania).

- Umiejętność i dynamizm działania. Rozpoznanie w sobie zdolności i ograniczeń. Pokorne ich przyjęcie uchroni nas przed psychicznym dyskomfortem i rozedrganiem emocjonalnym.

- Mężny stosunek do cierpień i niepowodzeń – wytrwanie na wytyczonej drodze życiowej.

LEKARSTWA NA DZIAŁANIE SZATANA
- Musimy mieć świadomość, że szatan został pokonany na Krzyżu przez Pana Jezusa – przekonuje ks. Marcin Hołuj. Dlatego w walce duchowej, jaką toczymy z diabłem, konieczna jest adoracja Krzyża. Ważne jest Jego ucałowanie każdego dnia. Krzyż Chrystusa jest źródłem ogromnej mocy. Diabeł o tym wie, dlatego nienawidzi Krzyża. Ks. Hołuj wymienia także inne środki, które pomagają uwolnić się od działania złego ducha: Litania do Imienia Jezus, częste powtarzanie – w dobrej intencji! – Imienia Jezus, Litania do Krwi Chrystusa, Koronka do Bożego Miłosierdzia, modlitwy o uwolnienie, modlitwa do św. Michała Archanioła.

W różnych sytuacjach możemy odmawiać prosty egzorcyzm „Duchu zły, w Imię Jezusa, odejdź ode mnie”.

Wszyscy egzorcyści podkreślają fundamentalne znaczenie Matki Najświętszej w walce z szatanem. Ks. Marcin zaleca odmawianie aktów poświęcenia się Maryi według św. Ludwika Marii Grignion de Montfort lub według św. Maksymiliana Marii Kolbego. Moc egzorcyzmu ma także Różaniec. – Mówiąc „Zdrowaś Maryjo”, wyznajemy Maryi miłość – zapewnia ks. Hołuj. W walce o swą duszę absolutnie niezbędne jest życie sakramentalne – częsta spowiedź, Msza Święta i Komunia Święta. Niezwykle ważny jest także sakrament Namaszczenia Chorych. – Przy chorobie przewlekłej powinno się przyjmować ten sakrament. Namaszczenie gładzi wszystkie grzechy i często prowadzi do uzdrowienia ciała. Sakrament ten oddala poczucie opuszczenia duchowego. Moje cierpienie przez ten sakrament łączy mnie z cierpieniem Pana Jezusa. Wzmacnia słabość woli. Leczy brak równowagi zmysłowej i duchowej – zaznacza kapłan. Ratunkiem mogą być także sakramentalia ustanowione przez Kościół. – W sakramentaliach działa Pan Bóg mocą modlitwy wstawienniczej Kościoła – mówi kapłan egzorcysta. Do sakramentaliów należą np. Cudowny Medalik, Medal Krzyżowy św. Benedykta, ale także znak Krzyża, wypowiadanie Imienia Jezus, błogosławieństwo dzieci przez rodziców, błogosławieństwo dla ludzi. Sakramentalia to także egzorcyzmowany olej, czy egzorcyzmowana sól, którą rozsypuje się w miejscach działań sił demonicznych. Do sakramentaliów należą także woda święcona i kadzidło. Moc egzorcyzmującą mają też poświęcone dzwony kościelne.

Może właśnie dlatego coraz częściej piękny dźwięk tych dzwonów przeszkadza tak wielu współczesnym ludziom...

Bogusław Bajor (na podstawie konferencji ks. Marcina Hołuja)


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
20 lat Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień można by sparafrazować słowa piosenki z popularnego niegdyś serialu… Dwie dekady działalności Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi miały niebagatelny wpływ na funkcjonowanie naszej Ojczyzny. Temu wydarzeniu poświęcamy znaczną część „Przymierza z Maryją”.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Medal dla niestrudzonego obrońcy wiary

Z radością informujemy, że długoletni Apostoł Fatimy, Pan Stanisław Drzewiecki z Tuliszkowa został uhonorowany przez ks. biskupa Wiesława Meringa medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”. O Panu Stanisławie pisaliśmy już w 96. numerze „Przymierza z Maryją”. Dziś postanowiliśmy jeszcze wrócić do Tuliszkowa, by wraz z naszym bohaterem cieszyć się z tego wyróżnienia.

 

Gdyby historią życia naszego Apostoła obdarzyć kilka osób, każda z nich miałaby pełne ręce roboty, a do tego swoją pracą budziłaby podziw i uznanie. Aż trudno uwierzyć, jak wiele pasji, talentów, zainteresowań, zacięcia społecznikowskiego może kryć się w jednym człowieku.

I choć Pan Stanisław w swoim 81-letnim życiu sprawdził się w wielu dziedzinach, jego największą pasją jest nauczanie. Jak już pisaliśmy poprzednio, jest powszechnie znanym i cenionym matematykiem, ale uczył także fizyki i chemii. W zawodzie spędził ponad pół wieku, kształcąc młodzież w 28 szkołach. Mimo przejścia na emeryturę, wciąż pomaga młodym ludziom. Od ponad dekady udziela bezpłatnych korepetycji każdemu, kto się do niego zgłosi. – Uczyć zawsze lubiłem. Satysfakcję czerpałem z tego, że potrafiłem nauczyć matematyki każdego, nawet tego, kto nie miał w tym kierunku najmniejszych zdolności – mówi z przekonaniem. – Dziś cieszy mnie każdy sukces mojego podopiecznego, któremu udaje się wyciągnąć ocenę na lepszą, czy uniknąć powtarzania roku. Myślę, że uczniowie też mnie lubili i lubią. Do dziecka trzeba umieć znaleźć drogę, czymś zainteresować i zachwycić, zachęcić do aktywności. Nauczyciel musi mieć osobowość, musi być ciekawy świata, by dla innych być wzorem, ikoną, która swoim postępowaniem pokazuje, jak dobrze można żyć. Ponadto potrafi wydobyć z dziecka jego zalety i je rozwinąć, rozbudzić ciekawość i chęć do poznawania świata, do pomagania, do ciągłego rozwijania się. Ja zawsze mówię do swoich podopiecznych, że nie chodzi o to, byście pokochali matematykę, ale żeby z was wyrośli porządni ludzie z charakterem. Sam trafiłem jako dzieciak na kilku nauczycieli tak interesujących i wartościowych, a przy tym pełnych zapału, że do szkoły chodziłem nie tylko po naukę, ale właśnie dla moich pedagogów, którzy mnie niesamowicie inspirowali – zapewnia.

 

Pan Stanisław ubolewa nad tym, że obecnie wielu nauczycieli skupia się tylko na przekazywaniu wiedzy, zaniedbując przy tym wychowanie. – Często się mówi: „a niech rodzice wychowują, nauczyciel ma uczyć”. Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że szkoła, tak jak dom, jak Kościół ma także młodzież kształtować. Niestety, obecnie nauczyciel boi się wychodzić poza swoją rolę, by nie zostać posądzonym przez rodziców o wtykanie nosa w nie swoje sprawy. I to jest przykre. Uważam, że w wielu przypadkach wychowanie dzieci powinno zacząć się od wychowania rodziców. To mocne słowa, ale Pan Stanisław nie boi się mówić tego, co myśli. Tak było w czasach komunizmu, gdy bronił krzyża w szkole i odważnie przyznawał się do swojej wiary. Nigdy nie krył, że jest człowiekiem głęboko religijnym. Za swoje przywiązanie do Kościoła i zaangażowanie w przygotowanie ołtarzy na Boże Ciało w 1968 roku stracił posadę dyrektora szkoły. – Było mi oczywiście przykro, ale w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Ołtarze na Boże Ciało ubierali moi dziadkowie (od 1912 roku), rodzice i ja przez 65 lat. Bóg dla mnie i mojej rodziny był zawsze na pierwszym miejscu – podkreśla. I za to piękne świadectwo chrześcijańskiego życia składane zwłaszcza w trudnych czasach i ogromne zaangażowanie w życie swojej parafii w Tuliszkowie, Pan Stanisław został odznaczony medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”, przyznawanym przez ks. biskupa Wiesława Meringa. Odznaczenie zostało przekazane podczas uroczystości poświęcenia kopii figury św. Michała Archanioła z cudownej Groty Objawień w Gargano.

 

W imieniu Redakcji „Przymierza z Maryją” gratulujemy Panu Stanisławowi tak zaszczytnego wyróżnienia i jesteśmy dumni z faktu, że tak zacna osoba należy do duchowej rodziny Apostołów Fatimy i grona oddanych Przyjaciół Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi.

Panie Stanisławie, życzymy Bożego błogosławieństwa i dużo zdrowia!

 

DMB

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję Panu Prezesowi za troskę o mnie. Dziękuję Redakcji za „Przymierze z Maryją”. Pragnę zapewnić, że nadal chcę otrzymywać Wasze pismo. Ono pomaga mi w wielu sprawach – tak wiary, jak i moralności. Bardzo jest mi potrzebne, bo mam niestety problemy, zwłaszcza z zachowaniem szóstego przykazania. Często zastanawiam się, czy uda mi się z tego wyjść, czy się poprawię? Wierzę, że tak. Ufam Bożej Opatrzności. Prosząc o modlitwę za mnie, pozdrawiam całe Stowarzyszenie im. Ks. Piotra Skargi.

Dawid

 

 

Szczęść Boże!

Z całego serca dziękuję za przesłanie mi obrazu Niepokalanego Serca Maryi. Teraz modlę się codziennie przed Mateńką. I widzę, że Ona się do mnie uśmiecha. Czuję Jej błogosławieństwo. Jakaż to łaska! Pozdrawiam Was serdecznie.

Jadwiga

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę za pośrednictwem Redakcji serdecznie podziękować Stowarzyszeniu im. Ks. Piotra Skargi za słowa otuchy i przesłanie Jubileuszowego Różańca, upamiętniającego 100. rocznicę Objawień Matki Bożej w Fatimie. Chciałbym także – ku przestrodze – podzielić się swoją udręką. Chciałbym przestrzec przed tym, od czego jestem uzależniony, czyli przed alkoholem. Również pragnę złożyć pewne świadectwo. Piszę o tym, bo wiem, że wiara czyni cuda. Po wykonaniu ogromnej pracy nad sobą, udaje mi się te sprawy zmieniać na lepsze. Tak więc od dłuższego czasu walczę ze swym alkoholizmem. Alkohol sprawił, że zamknąłem się w sobie. Jednak dzięki modlitwie i wsparciu rodziny jestem spokojny o kolejny dzień. Pomogły mi w tym też przesłane przez Was materiały – obrazek Matki Bożej Uzdrowienia Chorych oraz Akt Ofiarowania się Jezusowi przez ręce Maryi. Wiem, że Opatrzność Boża czuwa nade mną. Gdyby nie Ona, mało brakowało, abym w ubiegłe wakacje zapił się na śmierć. Teraz dziękuję Panu Bogu za dar życia.

Choć obecnie pokutuję w więzieniu, to głęboko wierzę w to, że Bóg opiekuje się mną. Za każdy dany mi czas dziękuję. Dziś wiem, że trzeba być dobrym przez całe życie i służyć Bogu. Dziś mam głęboką świadomość ile czasu straciłem przez alkohol i negatywne nastawienie do życia oraz przyjaciół. Alkohol zastępował mi towarzystwo. Gdy piłem, miałem wrażenie, że się wyciszam, uspokajam. Kiedy alkoholu zaczęło brakować, zaczynały się u mnie lęki i panika.

Obecnie znalazłem ludzi, którzy uczęszczają na mityngi AA na terenie więzienia. Też chodzę na te spotkania, podczas których dzielę się swymi opiniami, łzami i przeżyciami. Z pokorą i wdzięcznością przyjmuję wszystko, czym mnie Pan Bóg doświadcza.

Pozdrawiam całą Redakcję, pozdrawiam wszystkich, którzy się za mnie modlą i czekam na kolejne wydanie Waszego pisma. Bóg zapłać!

Z poważaniem

Marek

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Redaktorzy! Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi wspaniałego pisma, jakim jest „Przymierze z Maryją”. Pragnę podzielić się świadectwem, jak dobry jest Pan Bóg. Otóż, jestem inwalidą, na którym to Pan Bóg uczynił cud. Kilkadziesiąt lat temu miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym przez 5 tygodni byłem nieprzytomny. Lekarz, który mnie prowadził, dawał tylko kilka procent szans na to, że przeżyję. Twierdził, że nawet jeśli przeżyję, to i tak do końca życia będę jeździł na wózku inwalidzkim. Tymczasem – jak się okazało – na wózku jeździłem bardzo krótko. Po latach w ogóle go nie potrzebuję i daję sobie ze wszystkim radę samodzielnie. Jestem za to bardzo wdzięczny Panu Bogu i Matce Najświętszej. To Ona wstawiła się za mną u Swego Syna. Syn Ją wysłuchał i uczynił cud. Zresztą Jego opiekę czuję na każdym kroku w tych jakże ciężkich dla wiary czasach. Wiem jedno – trzeba całkowicie i bez żadnych wątpliwości zawierzyć Bożej Opatrzności, a resztą już będzie kierował Pan Bóg.

Jako podziękowanie za moje uzdrowienie wystawiłem koło mojego domu kapliczkę poświęconą Matce Bożej. Modlę się tam bardzo często. Jeszcze się nie zdarzyło, bym nie znalazł rozwiązania w trudnych sytuacjach. Dziękuję Wam za wszystko, co robicie dla naszego Narodu. Szczęść Wam Boże w tych trudnych czasach. Z Panem Bogiem i Maryją, Matką Jego!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Szczęść Boże!

Droga Redakcjo! Chciałabym podzielić się z Czytelnikami świadectwem. Jestem wdową i matką dwóch synów. Jeden od 27 lat jest kapłanem i posługuje we Włoszech. Drugi ma żonę i troje dzieci. Jest policjantem.

W roku 2012 dowiedziałam się, że mój mąż ma nowotwór złośliwy i pozostało mu tylko 6 tygodni życia. Zaczęłam się gorliwie modlić i prosić Pana Boga oraz Matkę Bożą o zatrzymanie tej choroby, choćby tylko na trzy lata. Naszym pragnieniem było doczekać jubileuszu 50-lecia małżeństwa. I prośba została wysłuchana! W czerwcu 2014 roku w obecności syna-kapłana odnowiliśmy przysięgę małżeńską. Szczęście nie trwało jednak długo. W listopadzie 2015 roku mąż odszedł do Pana. Było mi bardzo ciężko, ale modlitwa, wsparcie duchowe ze strony rodziny i przyjaciół, Wasze materiały oraz programy w Telewizji Trwam i Radiu Maryja bardzo mi pomogły i pozwoliły dalej – w miarę normalnie – żyć.

W Środę Popielcową 2018 roku dowiedziałam się z kolei, że to ja mam raka złośliwego. I zaczęłam leczenie. W czasie wszystkich badań i zabiegów miałam w ręku różaniec, a na ustach słowa: „Jezu ufam Tobie!” oraz „Kochana Mateczko, osłaniaj mnie płaszczem Swej opieki”.

W szpitalu przebywałam 8 tygodni. Ostatnie naświetlanie miałam 15 sierpnia ubiegłego roku. W listopadzie przeszłam kontrolne badanie, które wykazało, że jest dobrze. Teraz czekają mnie kolejne badania.

Proszę Pana Jezusa, Matkę Najświętszą i Świętych, by było dobrze. Wszystko w rękach Pana Boga. Proszę Was o modlitwę, za którą z góry dziękuję – Bóg zapłać!

Zostańcie z Bogiem

Elżbieta z Torunia