Temat numeru
 
Mocni w wierze przeciwstawiajmy się Złemu

Opętania, nawiedzenia, nękania, pakty diabelskie... Dla wielu współczesnych brzmi to jak wspomnienia z „ciemnego Średniowiecza” albo jak fragmenty bajki o Panu Twardowskim. Prawda jest jednak brutalna – coraz więcej osób, zwłaszcza młodych, potrzebuje pomocy nie tyle psychiatry, co egzorcysty. Medycyna jest w wielu przypadkach bezradna. Niewiele może nam powiedzieć o istnieniu i działaniu szatana. A przecież diabeł istnieje. Wypędzał go już sam Jezus Chrystus.

W poniższym artykule spróbujemy między innymi na podstawie konferencji egzorcysty ks. Marcina Hołuja, wygłoszonych w różnych parafiach diecezji warszawsko praskiej, wyjaśnić sposoby działania złego ducha, jak również wskazać sposoby radzenia sobie ze zniewoleniami demonicznymi.

Przede wszystkim jednak musimy pamiętać, że diabeł nie jest wszechmogący. Ta cecha jest zarezerwowana tylko dla Pana Boga. Szatan może pozwolić sobie w stosunku do nas tylko na tyle, na ile mu pozwoli Bóg, który jest samym Dobrem i czystą Miłością. Może się zdarzyć, że Pan Bóg zezwala na to, by jakaś osoba pozostała dłuższy czas w stanie opętania dla jej własnego dobra duchowego albo dla dobra duchowego innych. Dlatego św. Jan Chryzostom twierdził, że szatan, wbrew samemu sobie, może być wielkim uzdrowicielem dusz...

RODZAJE INGERENCJI DEMONICZNYCH

 

W zgodnej opinii egzorcystów, możemy rozróżnić kilka rodzajów ingerencji demonicznych.

Kuszenie do złego – to działanie złego ducha, który wszelkimi sposobami usiłuje oddalić człowieka od swego Stwórcy i Zbawiciela. Takiemu działaniu podlegają wszyscy ludzie. Nawet Pan Jezus stając się człowiekiem, zaakceptował bycie kuszonym przez szatana. Stąd wynika konieczność czuwania, modlitwy i unikania okazji do grzechu, a także podjęcia walki duchowej. Kuszenie jest zaliczane do „zwyczajnych” działań szatana.

Pozostałe ingerencje są już „nadzwyczajne”:

 

Dręczenie – to działanie demona na daną osobę poprzez różnego rodzaju choroby, komplikacje w życiu osobistymi (np. nieporozumienia rodzinne albo... stłuczki samochodowe) i zawodowym, problemy finansowe itp.

 

Obsesja diabelska – na skutek ataków szatana człowiek traci równowagę duchową, psychiczną i emocjonalną. Objawami obsesji diabelskich są np. natarczywe myśli, natręctwa, koszmary senne, skłonności samobójcze, samookaleczenia...

 

Nawiedzenie – manifestacja diabelska wskutek praktyk okultystycznych dotykających miejsc, w których się one odbywały oraz wykorzystanych przedmiotów (narzędzi magicznych, amuletów). Dotyczy to także rzucania uroku lub przekleństwa na rzeczy, mieszkania, zwierzęta. To różne formy zewnętrznego nękania przez szatana, jak np. niewytłumaczaln zjawiska, hałasy, przemieszczanie się przedmiotów, odgłosy niewiadomego pochodzenia.

 

 Opętanie – najbardziej skrajna ingerencja szatana, wymagająca interwencji egzorcysty. Polega na wejściu złego ducha w człowieka i zawładnięciu jego ciałem. Może wystąpić jako efekt dobrowolnego oddania się diabłu – np. w sektach satanistycznych. Opętanym można zostać na skutek trwania i upodobania w grzechu, na drodze praktyk okultystycznych, wróżbiarstwa, rzucania przekleństw, uroków itd. Wobec świętości diabeł manifestuje swoją obecność poprzez agresywne gesty, wulgarność, obrazoburstwo, bluźnierstwa. Niekiedy w sytuacji opętania mamy do czynienia z ponadnaturalnymi zjawiskami: zmianą głosu, nadludzką siłą, wiedzą o ukrytych faktach, lewitacjami, agresywną reakcją na Najświętszy Sakrament, mimo że jest On ukryty i nikt, oprócz kapłana egzorcysty nie wie o Jego obecności; wymiotami (przy czym z żołądka wyrzucane są przeróżne przedmioty, na przykład... gwoździe, żyletki, kurze stopki, cuchnąca czarna maź, przypominająca smołę).

JAK ATAKUJE ZŁY DUCH?
Ks. Marcin Hołuj podczas jednej z konferencji mówił o sposobach działania złego ducha: – Szatan wykorzystuje i roznieca nasze przeżycia, zranienia i skłonności, które nas zniewalają. Kapłan podkreślał, że diabeł robi wszystko, by nas oddzielić od źródła uzdrowienia, czyli od Boga i od sakramentów. Dlatego będzie obrzydzał albo zniekształcał nasze życie duchowe, poprzez wzniecanie fałszywej religijności i pobożności, która w efekcie oddala nas od Chrystusa. Zły duch może nas próbować zatrzymać w dążeniach do duchowego rozwoju, poprzez wzniecanie lęku, smutku albo jakiegoś nałogu lub też pożądliwości ciała.

Ks. Hołuj ostrzega, że grzech nieleczony coraz bardziej zniewala człowieka. Niekiedy stajemy się ofiarami klątw i złorzeczeń. W takim przypadku ks. Marcin radzi, by prosić egzorcystę o modlitwę nad sobą. Trzeba być wtedy w stanie łaski uświęcającej, prowadzić święte życie i błogosławić osobie, która przeklina. – Te przekleństwa będą się wtedy od nas odbijały jak od ściany – zaznacza egzorcysta.

PRACA NAD SOBĄ

 

Podstawowym ratunkiem dla człowieka w starciu ze złym duchem jest wiara oraz miłość Boga i bliźniego. Bezwarunkowe zaufanie Panu Jezusowi, powierzenie się Maryi – to najpewniejsze środki do wejścia na właściwą drogę w duchowym rozwoju.

Pamiętając o tym, musimy zacząć pracę nad sobą. Przede wszystkim, jak uczy ks. Hołuj, musimy nauczyć się samokontroli, panowania nad sobą. Konieczne jest ćwiczenie woli i umysłu, panowanie nad uczuciami. – Trzeba umieć ocenić siebie jakby trochę z boku. Poznać swoje zalety, wady, zranienia, uzdolnienia, skłonności do dobrego i złego, nazwać swoje uczucia. I bezgranicznie zaufać Jezusowi Chrystusowi. On może zrobić w naszym życiu wszystko. Łaska przekracza naszą naturę. A kiedy Bóg wchodzi w moje życie, dzieją się rzeczy cudowne. Pan Jezus musi stać się naszym ideałem. Musimy Mu wierzyć. Bez wiary nie otworzymy się na cuda. Dzięki Chrystusowi możemy się zmieniać. I pamiętajmy, że tutaj, na ziemi jest czas zasług i czas Miłosierdzia. Tutaj dzięki łasce Bożej wszystko możemy zmienić. Jeśli tego nie wykorzystamy, skazujemy się na potępienie albo na czyściec, w którym wprawdzie oczyścimy się ze wszelkich przywiązań i zaniedbań, ale też skażemy się na takie cierpienie, jakiego nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić – mówił ks. Marcin Hołuj podczas jednej z prelekcji.

W pracy nad sobą ksiądz egzorcysta zaleca przeanalizowanie swej postawy pod kątem czterech cech człowieka duchowo infantylnego i ośmiu – osoby duchowo dojrzałej. Spojrzenie na siebie z tej perspektywy może nam pomóc w pozbyciu się wad, jak i w ugruntowaniu cnót.

Cechami wyróżniającymi człowieka duchowo infantylnego są więc:

 

Egocentryzm – zbytnie zajmowanie się sobą, nieliczenie się ze zdaniem drugich, brak krytycyzmu względem własnego zdania.

 Słabość woli i nieopanowanie – postępowaniem takiej osoby kierują popędy, pożądliwość, zachcianki, wybuchy złości czy hałaśliwej radości.

 Źle ustawiona skala wartości – przecenianie przyjemności, poddawanie się „ideałowi” wygodnego życia i „kult” świętego spokoju.

 Brak poczucia odpowiedzialności i przewidywania skutków swoich czynów – niepoważne traktowanie swoich obowiązków.

Z kolei człowieka dojrzałego duchowo cechuje:

 

- Panowanie nad sobą – przewaga władz duchowych nad życiem warunkowanym popędami.

- Świadome budowanie hierarchii wartości – budowanie ładu w sobie i wokół siebie. Ścisłe otwarcie się na Ducha Świętego, który porządkuje nas wewnętrznie i zewnętrznie. Stan naszego wnętrza wcześniej czy później znajdzie odzwierciedlenie w naszym wyglądzie zewnętrznym, sposobie ubierania się itp.

- Samodzielność.

- Poczucie odpowiedzialności za siebie i za innych.

- Indywidualność uspołeczniona – poczucie własnej odrębności a równocześnie świadomość obowiązku brania udziału w życiu rodzinnym i społecznym.

 - Rozpoznanie swojej drogi życiowej (swojego życiowego powołania).

- Umiejętność i dynamizm działania. Rozpoznanie w sobie zdolności i ograniczeń. Pokorne ich przyjęcie uchroni nas przed psychicznym dyskomfortem i rozedrganiem emocjonalnym.

- Mężny stosunek do cierpień i niepowodzeń – wytrwanie na wytyczonej drodze życiowej.

LEKARSTWA NA DZIAŁANIE SZATANA
- Musimy mieć świadomość, że szatan został pokonany na Krzyżu przez Pana Jezusa – przekonuje ks. Marcin Hołuj. Dlatego w walce duchowej, jaką toczymy z diabłem, konieczna jest adoracja Krzyża. Ważne jest Jego ucałowanie każdego dnia. Krzyż Chrystusa jest źródłem ogromnej mocy. Diabeł o tym wie, dlatego nienawidzi Krzyża. Ks. Hołuj wymienia także inne środki, które pomagają uwolnić się od działania złego ducha: Litania do Imienia Jezus, częste powtarzanie – w dobrej intencji! – Imienia Jezus, Litania do Krwi Chrystusa, Koronka do Bożego Miłosierdzia, modlitwy o uwolnienie, modlitwa do św. Michała Archanioła.

W różnych sytuacjach możemy odmawiać prosty egzorcyzm „Duchu zły, w Imię Jezusa, odejdź ode mnie”.

Wszyscy egzorcyści podkreślają fundamentalne znaczenie Matki Najświętszej w walce z szatanem. Ks. Marcin zaleca odmawianie aktów poświęcenia się Maryi według św. Ludwika Marii Grignion de Montfort lub według św. Maksymiliana Marii Kolbego. Moc egzorcyzmu ma także Różaniec. – Mówiąc „Zdrowaś Maryjo”, wyznajemy Maryi miłość – zapewnia ks. Hołuj. W walce o swą duszę absolutnie niezbędne jest życie sakramentalne – częsta spowiedź, Msza Święta i Komunia Święta. Niezwykle ważny jest także sakrament Namaszczenia Chorych. – Przy chorobie przewlekłej powinno się przyjmować ten sakrament. Namaszczenie gładzi wszystkie grzechy i często prowadzi do uzdrowienia ciała. Sakrament ten oddala poczucie opuszczenia duchowego. Moje cierpienie przez ten sakrament łączy mnie z cierpieniem Pana Jezusa. Wzmacnia słabość woli. Leczy brak równowagi zmysłowej i duchowej – zaznacza kapłan. Ratunkiem mogą być także sakramentalia ustanowione przez Kościół. – W sakramentaliach działa Pan Bóg mocą modlitwy wstawienniczej Kościoła – mówi kapłan egzorcysta. Do sakramentaliów należą np. Cudowny Medalik, Medal Krzyżowy św. Benedykta, ale także znak Krzyża, wypowiadanie Imienia Jezus, błogosławieństwo dzieci przez rodziców, błogosławieństwo dla ludzi. Sakramentalia to także egzorcyzmowany olej, czy egzorcyzmowana sól, którą rozsypuje się w miejscach działań sił demonicznych. Do sakramentaliów należą także woda święcona i kadzidło. Moc egzorcyzmującą mają też poświęcone dzwony kościelne.

Może właśnie dlatego coraz częściej piękny dźwięk tych dzwonów przeszkadza tak wielu współczesnym ludziom...

Bogusław Bajor (na podstawie konferencji ks. Marcina Hołuja)


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Św. Hiacynta Marto 1910-1920
Sto lat temu, 20 lutego 1920 roku odeszła do wieczności Hiacynta Marto. Święte dziecko. Jedno z trojga, którym w Fatimie dane było ujrzeć Matkę Bożą. Hiacynta była tą, która widziała i słyszała Maryję.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Dziękuję za korespondencję i za wszelkie prezenty, jakie otrzymywałam od Państwa przez 20 lat. Szczególnie dziękuję za najnowsze wydanie „Przymierza z Maryją”. To jedyna ulubiona lektura, która mnie wzbogaca i jest bardzo dobrym lekarstwem na różne nieprzewidziane sytuacje. Jestem bardzo wdzięczna za modlitwy w moich intencjach i powierzanie mnie i moich bliskich opiece Matki Bożej Fatimskiej.

Ja, modląc się w intencjach Stowarzyszenia, proszę Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej o obfite łaski i błogosławieństwo Boże.

A teraz pragnę zapewnić, że mogą Państwo liczyć na moją życzliwość, szczerość, pomoc i współpracę – jest mi bardzo miło, że mogę z Wami współpracować.

Pragnę przełamać się z Wami opłatkiem, prosząc Nowonarodzonego Pana Jezusa o wszelkie łaski i błogosławieństwa oraz życząc Szczęśliwego Nowego Roku 2020.

Władysława

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Matka Jego!

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją” w 2019 roku. Bardzo Was proszę o dalsze przysyłanie mi tego wspaniałego pisma. Jestem na rencie inwalidzkiej II grupy. W lutym 1980 roku miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym byłem sześć tygodni nieprzytomny. Miałem też wiele urazów. Lekarz, który mnie prowadził, mówił, że jeśli uda mi się przeżyć, to na pewno będę musiał jeździć na wózku inwalidzkim do końca moich dni. Tymczasem nie potrzebuję żadnego wózka – i co bardzo ważne – daję sobie dość dobrze radę ze wszystkim. W lutym 1992 roku ożeniłem się. Mam dwóch synów, którzy są już dorośli (jeden się ożenił). Zaraz po moim ślubie wystawiłem koło swojego domu kapliczkę Matce Bożej i w ciężkich sytuacjach, jakie mnie czasem spotykają, szybko biegnę przed kapliczkę i proszę Matkę Boża o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu. I zawsze problem po niedługim czasie się rozwiązuje bez większego wysiłku z mojej strony. Namacalnie odczuwam wtedy pomoc Matki Najświętszej. Szczęść Wam Panie Boże w całym 2020 roku!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za pamięć i troskę. Jeśli chodzi o obecność Maryi – zawsze była i jest bardzo ważna w moim życiu od najmłodszych lat. Uważam, że doświadczyłem w tym dosyć już długim życiu bardzo dużo dobrego ze strony Matki Bożej i Pana Jezusa. Dużo się modliłem i modlę w różnych sprawach i przy każdej okazji. Odmawiam prawie codziennie Koronkę w różnych intencjach. Dziesiątkę Różańca do Matki Bożej z Guadalupe. Zawsze w modlitwie tej polecam nienarodzone dzieci. Odmawiam też koronkę do św. Rity o rozwiązanie różnych trudnych problemów. I jakoś wszystko pozytywnie się rozwiązuje. Naprawdę codziennie odczuwam pomoc „z góry”. Z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.

Zbigniew z Wielkopolskiego

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za przepiękny kalendarz „366 dni z Maryją”, zawierający ważne treści na każdy dzień roku.

Jestem wychowanką katolickiej szkoły niepokalańskiej, której założycielką jest bł. matka Marcelina Darowska z trzema innymi siostrami. Szkołę założyły przy wszystkich swoich klasztorach niepokalanek, by kształcić przyszłe Polki – matki według hasła: „Żeby świat przemienić, trzeba zacząć od przemiany kobiety”. Żyję tym hasłem przez 85 lat. Wiadomo, że takich nauczycieli państwo zniewolone sobie nie życzyło. Zwalniali mnie z kierownictwa, przeszkadzano w budowie szkoły, a największym moim grzechem było to, że nie pozwoliłam na zdjęcie krzyża ze szkolnych ścian. W dodatku zaczęłam uczyć religii. Komuniści nie mogli się doczekać mojego przejścia na emeryturę. Ponaglali mnie, wreszcie po 44 latach odeszłam i szkołę zamknięto. W parafii założyłam Akcję Katolicką i prowadziłam ją przez 17 lat. Za to moje długie i owocne życie dziękuję Bogu. Wam dziękuję za działalność. I za dawane świadectwo. Zostańcie z Bogiem!

Z wyrazami szacunku

Cecylia

 

 

Szczęść Boże!

Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki oraz za przesłane życzenia urodzinowe. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, że pomimo ogromu obowiązków, jakie macie, i wielkiej pracy, jaką wykonujecie, by propagować wartości chrześcijańskie, pomyśleliście także o mnie. Czuję się tym zaszczycona. Proszę mi wierzyć – czuję się tak, jakby sam Pan Jezus przystanął przy mnie i powiedział, że jestem dla Niego ważna.

W moim życiu tak się złożyło, że zawsze uważałam, że na miłość, której tak bardzo pragnęłam, muszę zapracować.

Tak się złożyło, że moja Mama pod koniec wojny została zgwałcona przez żołnierza radzieckiego. Potem była w obozie na Syberii. Tam zachorowała na tyfus – opiekowała się nią wspaniała pani doktor, dzięki której pod koniec ciąży wróciła do Polski i tu się urodziłam.

Mama wyszła za mąż za człowieka, który tak jak umiał, zapewnił mi swoją miłość. Choć wychowałam się w kochającej rodzinie, ciągle mi czegoś brakowało, ciągle miałam jakieś wyrzuty sumienia (uważałam, że swoim przyjściem na świat zmarnowałam mojej Mamie życie, bo nie wyszła za mąż z miłości, a z rozsądku, by dać mi nazwisko mojego opiekuna ziemskiego i żeby nie musiała się rodzina martwić, że mnie im odbiorą).

Teraz analizując moje życie, na wszystko patrzę jednak inaczej. To Bóg stawiał na mojej drodze ludzi, którzy przekazywali mi swoją miłość – a ja zawsze analizowałam, czy robią to szczerze.

Cieszę się, że udało mi się podziękować za wszystko mojej Mamie, mojemu ziemskiemu opiekunowi i mojej rodzinie, która przyjęła mnie z miłością – a za mojego biologicznego ojca mogę się modlić.

Cieszę się również, że mogłam to wszystko „wyrzucić” ze swojego serca i teraz cieszyć się każdym dniem. I sprawił to Pan Jezus za Waszym pośrednictwem. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Z serdecznymi pozdrowieniami, pamiętająca w modlitwie

Janina z Pomorskiego