Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy w Chrystusie Panu,
Kościół święty w swej mądrości postanowił, że trzeciego dnia po Bożym Narodzeniu, 27 grudnia, obchodzimy święto św. Jana Apostoła. Ten uczeń Chrystusa wyjaśnia nam w swoich pismach, co to znaczy spotkać się ze Słowem, które Ciałem się stało i zamieszkało między nami... W swoim pierwszym liście pisze św. Jan tak: Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował. (1 J 2, 6)
Moi Drodzy, Pan Jezus stał się człowiekiem z wielu powodów. Najważniejszym z nich było wynagrodzenie Bożej sprawiedliwości za grzechy ludzkości i tego dokonał Chrystus na krzyżu. Drugim ważnym powodem było odkupienie człowieka, tak, że już nie musimy podlegać Prawu Starego Testamentu, ale jesteśmy obdarowani przez Boga Jego łaską i staliśmy się Jego przybranymi dziećmi. Syn Boży stał się jednak człowiekiem także po to, by nam pokazać drogę do Boga, by dzielić z nami ludzkie życie, został naszym Mistrzem i Przewodnikiem, abyśmy byli tam, gdzie On jest teraz. I dlatego najważniejszym naszym zadaniem jest takie życie, żeby inni patrząc na nas mogli powiedzieć: Ten człowiek wierzy w to, że Bóg stał się człowiekiem.
Jak dążyć do takiego sposobu życia, który nazwalibyśmy Chrystusowym? Przede wszystkim nasze postępowanie ma być jednoznaczne i przejrzyste – zawsze „tak” dla Chrystusa i zawsze „nie” dla grzechu. Łatwo powiedzieć, trudniej wypełnić. Dlatego trzeba to robić cierpliwie i konsekwentnie. Jakże można nazywać się uczniem Zbawiciela, a równocześnie szukać towarzystwa osób, które Chrystusowi bluźnią?
W Polsce rozpowszechniona jest niestety zasada „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. W życiu trzeba nieraz iść na kompromis, ale nie wolno tego robić tam, gdzie w grę wchodzą wartości Chrystusowe. Nie wolno ich zdradzać, nie wolno także „chować” ich w domu, a w pracy, polityce, na ulicy udawać, że się „nie zna tego Człowieka”, jak św. Piotr na dziedzińcu pałacu arcykapłana.
Jako katolik muszę sobie odpowiedzieć na parę pytań. Z kim najczęściej przestaję? Co czytam? Co oglądam? Jaka jest wokół mnie atmosfera?
Katolik zatem będzie zważał na to, z kim przebywa najczęściej, bo pamięta o tym, że „kto z kim przestaje, takim się staje”. Jasną rzeczą jest, że musimy przestawać z bardzo różnymi ludźmi. Ale tam, gdzie mamy wybór, powinniśmy dobierać przyjaciół nie według ich zamożności ani popularności, ale przede wszystkim według ich nastawienia do Pana Jezusa i Kościoła.
Liberalne i inne środki przekazu atakują nasz umysł, na każdym kroku zohydzając Chrystusa i Kościół. Dla zdrowia duchowego winniśmy dobierać sobie towarzystwo, które nie będzie ranić naszej wiary. Zresztą, ktoś pięknie powiedział, że przyjaźń to wspólne patrzenie nie na siebie nawzajem, ale w jednym kierunku. W przypadku ludzi wierzących powinno to być wspólne patrzenie w kierunku osoby Jezusa Chrystusa i Jego nauki.
Oprócz ludzi, z którymi przebywamy, bardzo ważne jest słowo, jakie słyszymy najczęściej. Kiedyś człowiek spotykał się głównie ze słowem pisanym, dzisiaj już chyba najwięcej stykamy się ze słowem mówionym czy śpiewanym, choć prasa i literatura także dzisiaj mają bardzo ważną rolę do spełnienia. Tutaj jednakże czyha na nas inne zagrożenie: pokusa, która mówi nam, że człowiek powinien być oczytany, zaznajomiony z poglądami innych ludzi, nawet jeżeli są to poglądy atakujące Chrystusa i naszą świętą wiarę. To jest pułapka. Nie dajmy się w nią wciągnąć.
Nawet z czysto ludzkiego punktu widzenia życie człowieka jest za krótkie, żeby przyglądać się najróżniejszym
poglądom i opiniom i potem móc z nich wybierać to, co najlepsze. Musielibyśmy żyć tysiąc lat, a i tak nie bylibyśmy w pełni przekonani. W życiu trzeba postawić na coś konkretnego i później tego bronić jak niepodległości. Oczywiście, można zmienić zdanie, jeżeli jesteśmy przekonani, że się myliliśmy dotychczas i mamy ku temu poważne powody. Ale to inna sprawa. Mam na myśli takich ludzi, którzy np. „wiedzę” o Kościele czerpią akurat z pism ateistycznych lub antyklerykalnych. Jeżeli mam pytania, zwracam się do źródła, a nie do tzw. tabloidów czy brukowców, bo tam nikt rzetelnych informacji nie zamieszcza.
Tak samo jest z oglądaniem różnych programów. Nie tylko tych, w których niepotrzebnie i obficie szafuje się ludzką nagością, ale także tych, które niby „naukowo” wyjaśniają tajemnice naszej wiary, „uczą” nas „historii” Kościoła itd.
Można oglądać różne programy poparte naukową wiedzą, ale nie takie, których zadaniem jest szokowanie. Takie programy np. po raz któryś ogłaszają, że tym razem na pewno „znaleziono” szczątki ciała Pana Jezusa czy Matki Bożej. Takie „rewelacje” są nie tylko śmieszne, ale dla wielu także bardzo szkodliwe, bo przeciętnemu telewidzowi trudno odróżnić dziennikarskie „newsy” od rzetelnie umotywowanej informacji.
Poza tym, dla dobra naszych dusz, wszystko, co poddaje w wątpliwość prawdy wiary, powinno zostać z naszego życia usunięte.
Obserwujmy nasze życie. Jeżeli idziemy błotnistą drogą, to mimo postanowienia, że będziemy ostrożni, zawsze mniej lub więcej błota do nas przylgnie. Nie wchodzimy zatem w błoto dobrowolnie.
Innym, bardzo ważnym elementem „katolickiego stylu życia” jest umiejętność przebywania w ciszy. Bez chwil wyciszenia nie da się prowadzić życia modlitwy.
W swej posłudze kapłańskiej odwiedzałem wielu chorych w pierwsze piątki miesiąca. Ile to razy widziałem, jak rodzina wyłącza telewizor dopiero na moją prośbę, bo w hałasie i zgiełku nie dało się chorego wyspowiadać…
Kończąc, chciałbym dodać, że trudno określić, jak powinien postępować katolik przy każdej okazji... Nie da się przecież przewidzieć każdej życiowej sytuacji. Myślę jednak, że można powiedzieć jasno: katolik powinien postępować tak, jak w danej sytuacji postąpiłby Jezus Chrystus. Aby jednak móc sobie szczerze na to pytanie odpowiedzieć, trzeba konsekwentnie poznawać życie i słowa Pana Jezusa. Trzeba pogłębiać swoją wiarę. O tym jednak, jeśli Pan Bóg pozwoli, innym razem.
Niech Dobry Bóg obdarzy Was pokojem i wszelkim dobrem w tym roku. Amen.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa