Słowo kapłana
 
Niepokalanie Poczęta
Ks. Adam Martyna
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
 

Drodzy Czciciele Maryi! Wszyscy znamy słowa modlitwy do Matki Najświętszej: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna… Poznaliśmy je w dzieciństwie, kiedy nawet nie wiedzieliśmy dokładnie, co one oznaczają. Powtarzaliśmy je za naszymi matkami jak drogocenny skarb, które one nam przekazywały, a które przejęły od swoich matek, i tak od czasów Archanioła Gabriela i Dziewicy z Nazaretu. Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna… to oznacza, że Matka Boża jest wypełniona łaską w takim stopniu, że nic innego, przeciwnego łasce, nie może u Niej mieć miejsca.

Prawdziwym skarbem do rozważania tajemnicy Niepokalanego Poczęcia są Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP, gdzie autor ukazuje, jak Maryja była w Swej tajemnicy Niepokalanego Poczęcia zapowiadana stopniowo już w Starym Testamencie.
 

Przejdźmy jednak do sedna: co dokładnie wyraża Niepokalane Poczęcie Matki Bożej? Niektórzy myślą, że chodzi o czyste poczęcie Pana Jezusa przez Maryję. Oczywiście, jest to prawdą, ale nie o tym mówi Kościół, gdy naucza o Niepokalanym Poczęciu. Pamiętamy, że w Raju pierwsi ludzie cieszyli się wyjątkowymi darami Bożymi: naturalnymi i nadnaturalnymi, z których najcenniejszym była łaska uświęcająca, czyli Życie Boże.
 

Dzięki tej wyjątkowej łasce Adam i Ewa byli bardziej skłonni do wyboru dobra niż zła, mieli także, po szczęśliwym życiu w Raju, nie zaznać śmierci, ale przejść do Nieba. Wiemy, że ten Boży Plan został zniweczony przez samego człowieka, który wybrał posłuszeństwo wężowi, a wzgardził Wolą Bożą. W efekcie przyszło wygnanie z Raju, cierpienie, choroby i wreszcie śmierć. Ale najgorsze następstwo grzechu pierworodnego to utrata łaski uświęcającej. Człowiek przestał być dzieckiem Bożym, przyjacielem Boga. Odtąd każdy potomek Adama i Ewy rodzi się ze zmazą, grzechem, który sprawia, że człowiek z natury jest zasługującym na gniew – jak pisze św. Paweł.
 

Pan Bóg jednak nie pozostawił człowieka w takim stanie na wieczność. Obiecał, że kiedyś przyjdzie Niewiasta, która będzie w wielkiej nieprzyjaźni z szatanem‑wężem i – według tłumaczenia św. Hieronima – Ona zmiażdży głowę węża. Aby mogła pokonać tego odwiecznego wroga ludzkiego rodzaju – szatana, oraz by mogła stać się Matką Syna Bożego, musiała być wolna od najmniejszego grzechu. Także tego grzechu, który przekazali nam pierwsi rodzice.
 

Ale jak to możliwe, skoro to dopiero Pan Jezus dokonał odkupienia na Krzyżu. Dopóki nie dokonało się Odkupienie, grzech pierworodny nie mógł być zgładzony. Dzisiaj ten grzech gładzi sakrament chrztu, ale sakramenty zostały ustanowione dopiero przez Chrystusa Pana...
 

Pan Bóg jednak znalazł sposób: od wieków wybrał Niewiastę na Matkę Swojego Syna i postanowił, że jedynie Ją spośród wszystkich ludzi zachowa od grzechu pierworodnego, ale stało się to również dzięki Odkupieniu dokonanemu przez Pana Jezusa. Zatem Pan Jezus jest także Odkupicielem Swojej Matki, tyle, że zamiast „leczyć” Ją z grzechu, On Ją po prostu od grzechu zachował.
 

Kiedy dziecko zachoruje, matka dokłada starań, żeby wyzdrowiało, ale może też dbać o prawidłowe odżywianie, ubiór swojego dziecka, i w ten sposób nie dopuścić do choroby. Mniej więcej w taki sposób Matka Boża jeszcze przed Męką Pana Jezusa została poczęta bez jakiejkolwiek skazy grzechu.

Jednak Ewa także nie miała grzechu pierworodnego, a mimo to zgrzeszyła. Miała wolną wolę i wybrała zło. Wielkość Niepokalanej, jak Ją nazywał św. Maksymilian Maria Kolbe, polega na tym, że Ona również mając wolną wolę, tak bardzo zjednoczyła ją z Wolą Bożą, że nigdy nie popełniła nawet najmniejszego grzechu. Można powiedzieć, że słowa, które Maryja wyrzekła do Anioła: Oto Ja Służebnica Pańska… odzwierciedlają całe Jej życie fizyczne i duchowe.
 

Jej najwyższym pragnieniem było pełnić Wolę Bożą, nawet wtedy, kiedy to wymagało od Niej pójścia za Swoim Synem aż pod Krzyż, gdzie razem z Nim cierpiąc, stała się naszą Współodkupicielką.
 

Dlatego właśnie tajemnica Niepokalanego Poczęcia tak bardzo urzekała tylu świętych. Rycerzem, Apostołem i Sługą najpokorniejszym, „szaleńcem” Niepokalanej był św. Maksymilian Kolbe z zakonu św. Franciszka. Całe Jego życie było poświęceniem dla Niepokalanej Matki Boga. Oddanie siebie za współwięźnia w Oświęcimiu to już ukoronowanie tego pełnego poświęceń i pracy dla Niepokalanej życia.
 

My również powinniśmy oddać nasze życie, razem ze wszystkimi problemami i kłopotami, Niepokalanej Matce, a Ona najlepiej zagospodaruje lata, które wypadnie nam jeszcze przeżyć na tym świecie, a nawet śmierć samą, by nas po śmierci, jako Swoje dzieci, wprowadzić prosto do Nieba.
 

Nie trzeba być wielkim uczonym, żeby dostrzec, że w naszych czasach rozgrywa się straszny bój o zbawienie tylu ludzi. Szatan, być może przeczuwając, że wnet nadejdzie sąd nad tym światem, przez różne organizacje, związki, pozory wolności, pragnie jak najwięcej dusz zagarnąć dla siebie. Widzimy, że wielu, aby odciąć się od tzw. ciemnogrodu, wybiera ową szeroką drogę, która prowadzi na zatracenie. Jeżeli jednak chcemy być rycerzami i apostołami Niepokalanej, wykorzystujmy wszelkie możliwe środki, by głosić Jej cześć, odmawiać Różaniec i robić wszystko, by dusze zdobywać dla Maryi. Jest Ona pogromczynią mocy piekielnych, bo jest Człowiekiem z krwi i kości jak my, a będąc jedną z nas, zdeptała głowę węża.
 

Dlatego demony Jej osobliwie nienawidzą, a równocześnie drżą na samo Jej wspomnienie. Zakończmy te rozważania słowami Godzinek: Ogromna czartu jesteś, w szyku obóz silny, bądź dla chrześcijan ucieczką i port nieomylny. Amen. 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Znak, któremu sprzeciwiać się będą
Pamiętajmy jednak, że cierpieć dla Chrystusa, to nie tylko przelać za niego krew, ale również zaprzeć się siebie i poświęcić swoje życie dla służby Bogu i bliźniemu. To dokładne i z miłością wykonywanie obowiązków, zwłaszcza tych przykrych; to pokorne przyjmowanie wszelkich osobistych dramatów, trudów i przeciwności – tak jak nas tego nauczył nasz Pan: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Warto wierzyć!

Pani Renata należy do parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej. Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspiera już od 2005 roku, a w 2013 roku przystąpiła do Apostolatu Fatimy.

 

Pani Renata urodziła się w Poznaniu, skąd po kilku latach wraz z rodzicami wyjechała do Opola, gdzie jej tata pracował jako zawiadowca stacji kolejowej. W Opolu spędziła lata szkoły podstawowej i średniej. Po ukończeniu edukacji wyszła za mąż i zamieszkała w Sosnowcu. – Tam było wówczas ciężkie powietrze przy kopalniach i nasz syn zachorował na astmę. Wtedy mąż dostał przeniesienie służbowe z pracy właśnie do Suchej Beskidzkiej i tu przywędrowaliśmy, gdy syn miał dwa latka. Tak że mieszkamy tutaj już od 50 lat – opowiada.


Stowarzyszenie i Apostolat


– O istnieniu Stowarzyszenia dowiedziałam się chyba, jeśli się nie mylę, w 2005 roku. Właśnie gdzieś wyczytałam, być może, że to była ulotka albo coś takiego, i się zapisałam, a po pewnym czasie przystąpiłam do Apostolatu Fatimy.


– Lubię te wszystkie wizerunki Matki Bożej, jakie mam w kalendarzu „365 dni z Maryją”, który otrzymuję ze Stowarzyszenia. Zresztą kalendarz zamawiam też dla rodziny i dla koleżanki. Z kolei „Przymierze z Maryją” zbieram, a jak jest jakiś artykuł, który może zainteresować moją przyjaciółkę, to jej zanoszę. Mnie najbardziej ciekawią świadectwa Apostołów Fatimy.

Jest ktoś, kto nad nami czuwa


– Myślę, że warto wierzyć, warto modlić się na różańcu, bo zawsze Ktoś jednak nad nami czuwa, tam gdzieś z góry i te modlitwy prędzej czy później zawsze zostają wysłuchane. Staram się odmawiać Różaniec codziennie, a poza tym bardzo lubię śpiewać pieśni Maryjne.


– W swojej parafii chodzę od niedawna na nabożeństwo do św. Charbela, a 22 dnia każdego miesiąca jeżdżę z koleżanką do Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki i Królowej Rodzin w Makowie Podhalańskim na nabożeństwo do św. Rity. Święta Rita pomogła mi w pewnej sprawie. Jeździłam co miesiąc przez rok i po prostu ta moja prośba została wysłuchana.


Pani Renata darzy zaufaniem i szacunkiem osoby duchowne, co wynika między innymi z jej osobistego doświadczenia: – Gdy miałam trudny okres w życiu, udałam się do jednego z naszych księży i on bardzo mi pomógł – wspomina.


– Kiedyś byłam nad morzem, w Kołobrzegu. Tam jest zupełnie inaczej. Nie ma takich pełnych kościołów jak w Suchej
– zauważa różnice w pobożności różnych regionów Polski. To rodzice wychowali mnie w takiej, a nie innej wierze. Pamiętam, jak mama nas budziła rano i na szóstą chodziliśmy na Roraty. Wspólnie udawaliśmy się też na majówki.

Miłośniczka pielgrzymek autokarowych


Teraz ze względów zdrowotnych nie mogę dużo chodzić, ale za to chętnie jeżdżę na pielgrzymki autokarowe. Zawsze raz w roku jadę ze swojej parafii na całonocne czuwanie do Matki Bożej, do Częstochowy. Z parafii towarzyszą nam dwaj, czasem trzej księża; jadą trzy, a nawet cztery autobusy. Wszystko zaczyna się o dziewiątej wieczorem i trwa do piątej rano. Specjalnie dla nas jest przygotowane miejsce blisko ołtarza, gdzie śpiewamy pieśni, modlimy się i odprawiana jest Msza. Towarzyszy nam nasza parafialna schola. Czasami do naszej modlitwy dołączają się również inne grupy – opowiada pani Renata.


Dużo bliżej miejsca zamieszkania pani Renaty znajduje się Sanktuarium Pasyjno-Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Do Kalwarii jeżdżę z rodziną. Zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym, jak jest tam taka piękna, żywa szopka ze zwierzętami. Ostatnio zabrałam ze sobą prawnuczkę, żeby jej to pokazać.


– Jak tylko mam okazję, to jeżdżę z przyjaciółką do Lichenia, do sanktuarium Matki Bożej. W Licheniu jest przepięknie.
Wyjazd trwa dwa dni i organizuje go prywatna osoba z sąsiedniej Białki.


– W 2000 roku, który był Rokiem Jubileuszowym, byłam w Rzymie, żeby przejść przez wszystkie Drzwi Święte –
wspomina pani Renata. I dodaje: – Byłam też w Ziemi Świętej, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jednak być tam na miejscu i widzieć jak ludzie są chrzczeni w Jordanie, czy być pod ścianą płaczu, to jest coś niesamowitego.


Oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Cieszę się z każdej kampanii przeprowadzanej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. Myślę, że spotkania z wykładami dotyczącymi historii Polski pomogłyby wielu osobom, szczególnie młodym, zapoznać się z naszymi historycznymi dziejami. Życzę powodzenia w realizacji Waszej misji!

Ewa z Warszawy

 

 

Szanowni Państwo!

Uczestniczyć w Waszych kampaniach to tak, jakby komuś spadającemu podać rękę i zatrzymać go. Wasza działalność jest potrzebna wszystkim. Dlatego z radością pragnę udzielać Wam wsparcia!

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Ogromnie się cieszę, że Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi podjęło się opublikowania książki pt. „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski”. Ta książka jest mi ogromnie bliska, ponieważ w niej zawarte są bardzo ważne chwytające za serce przekazy dotyczące przyszłości Polski – naszej Ojczyzny. Narodowi jest to bardzo potrzebne. To święta prawda, że jest to głośne wołanie o przebudzenie Polaków oraz refleksję nad przyszłością naszego kraju i całego świata. Skoro w taki sposób wyrażają Państwo swoje przywiązanie do naszej Ojczyzny, to jakże ja bym miała nie poprzeć tej inicjatywy? Przepięknie wybrzmiały te słowa Pana Prezesa prosto z serca. Serdecznie dziękuję za te budujące szczere słowa oraz za pakiet zawierający broszurę, a także piękny poświęcony przez kapłana obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej – naszej Hetmanki! Przesyłam pozdrowienia całemu Zespołowi Redaktorskiemu, który włożył tyle trudu w przygotowanie tej książki. Kieruję również pozdrowienia dla obecnych i przyszłych czytelników. Książka ta jest dla mnie bardzo pouczająca. I jestem przekonana, że dla katolików będzie jak balsam na zranione serce. Wierzę, że rozejdzie się, jak przysłowiowe „świeże bułeczki”. Pod warunkiem jednak, że trafi na prawdziwych katolików, a nie takich, którzy tylko takich udają – czyli „farbowańców”. Prawdziwy katolik jest gotowy poświęcić nawet życie dla swojej katolickiej Ojczyzny. Kończąc ten list życzę Panu Prezesowi i całemu Stowarzyszeniu powodzenia w tej jakże potrzebnej i wartościowej kampanii. Szczęść Wam Boże!

Apostołka Fatimy Janina z Łukowa

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jestem wdzięczna za to, co robicie dla wszystkich Polaków. Dzięki Waszym kampaniom rośnie świadomość ludzi i ich refleksja nad swoim życiem, pogłębia się też wiara w Pana Boga. Dlatego wspieram Wasze akcje. Szczęść Boże!

Małgorzata z Zielonej Góry

 

 

Szczęść Boże!

Bogu dzięki, że jest Stowarzyszenie, które dba o dobro Polaków i Polski. Dziękuję osobiście i cieszę się, że jestem Waszym Przyjacielem.

Jan z Ustronia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Zdecydowałem się być odbiorcą Waszego czasopisma Maryjnego. Muszę przyznać, że jest w nim wiele tekstów bardzo pożytecznych i mocno złączonych z tradycją Kościoła Katolickiego. Dla kapłana także jest wiele materiałów ubogacających. Piszę ten list, bo w 146. numerze „Przymierza z Maryją” (dział Strony Maryjne) na końcu pisma w ramach Sanktuariów Maryjnych został opublikowany tekst o Matce Bożej Skoszewskiej z mojego dekanatu brzezińskiego. Bardzo się ucieszyłem z publikacji tego artykułu. Serdecznie pozdrawiam całą Redakcję, życząc błogosławieństwa Bożego.

Ks. Krzysztof

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję za to, że od roku 2018 miałam możliwość i zaszczyt uczestniczenia w Apostolacie Fatimy. Bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe, za kalendarze, za wszelkie przesyłki i za Wasze wartościowe pisma. Dziękuję także za miłe i krzepiące słowa. Za Was wszystkich gorąco się modlę. Życzę błogosławieństwa Bożego i opieki Matuchny Fatimskiej. Bóg Wam zapłać!

Elżbieta

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się moim świadectwem dotyczącym łask, jakie nasza kochana Matka Maryja wyjednała dla mojej cioci u swojego Syna. Moja ciocia cierpi na depresję. Lekarze nie potrafili jej pomóc, choroba trzymała ją w swoim uścisku bardzo mocno. Wtem przypomniałem sobie, że jest modlitwa „nie do odparcia”, czyli Nowenna Pompejańska. Chwyciłem się więc tej nowenny jako ostatniej deski ratunku, gdyż bardzo chciałem pomóc cioci. Zacząłem się modlić mając nadzieję na pomoc. Gdy kończyłem część dziękczynną, nie było żadnych rezultatów poprawy u cioci, jednak ostatniego dnia nowenny stał się cud. Odebrałem telefon, że ciocia już o wiele lepiej się czuje, a depresja przeszła jak ręką odjął. Wiem, że to nasza Najświętsza Matka wyjednała u swojego Syna tę łaskę zdrowia dla niej. Dodatkowo podczas nowenny uzyskałem niespodziewane łaski dla siebie, abym mógł bardziej uczciwie spojrzeć na swoje życie. Zapoczątkowałem proces zmian w moim życiu, które pozwoliłyby mi przybliżyć się bardziej do Pana Boga. Mam nadzieję, że nie zawrócę z tej drogi. (…) Dzięki Nowennie Pompejańskiej zobaczyłem, że można żyć inaczej oraz inaczej przeżywać swoją wiarę!

Właśnie zacząłem kolejną, trzecią nowennę w intencji rodziny mojego brata stryjecznego, która jest w rozsypce, a węzeł zła jest tak mocno zaciśnięty, że tylko Boża interwencja może tutaj pomóc. Wierzę jednak, że nasza kochana Matka wyjedna odpowiednie łaski dla tej rodziny. Nawet jeżeli od razu nie doświadczymy namacalnych cudów tej modlitwy, to Jezus Chrystus wie, jakie łaski na daną chwilę nam zsyła i możliwe, że poznamy je dopiero po tamtej stronie. Dlatego warto odmawiać święty Różaniec, o czym sam się przekonałem. Z Panem Bogiem!

Paweł