Słowo kapłana
 
I my czekamy na Ciebie, Pana…
Ks. Adam Martyna

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!

 

Uwielbiajmy Pana, który już jest blisko – tak zaczyna się codzienna modlitwa liturgiczna Kościoła w tych ostatnich dniach dzielących nas od świąt Bożego Narodzenia. Oczywiście, wszyscy kochamy te święta z wielu względów. Szczególnie w Polsce są one tak bardzo związane z narodową Tradycją, że obchodzą je nawet niewierzący. Zastanówmy się jednak, co znaczy ten fakt, że Bóg nieśmiertelny stał się człowiekiem, dla naszego życia. W szczególności życia z Bogiem.


Bóg stał się Człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem
– napisał kiedyś Ojciec Kościoła, św. Ireneusz z Lyonu, a słowa te do dziś czytane są w brewiarzu. Dlaczego to takie ważne? Czy to nie zbyt mocne życzenie: człowiek – Bogiem?


W Adwencie czytamy przede wszystkim proroctwa Izajasza. Ileż tam zapewnień o Bożej miłości do człowieka. Bóg porównuje się ustami proroka do matki, która przytula swe dzieci do policzka i pociesza je, zapewnia, że tak kocha Swój naród, iż nawet gdyby rodzona matka przestała kochać swoje dzieci, to Bóg nie przestanie kochać Jerozolimy i Narodu Wybranego. Zapowiada także, że już wkrótce pojawi się Człowiek posłany przez Boga – Sługa Pański, który odnowi przymierze Boga z ludźmi, bo ludzie to przymierze złamali. Ten Wybrany narodzi się z Dziewicy i będzie nazwany Emmanuelem, co znaczy Bóg jest z nami. Izajasz opowiada, jakie straszne męki i przeciwności będzie musiał znieść ów Sługa Pański, łącznie ze śmiercią. Na koniec jednak czeka Go uwielbienie, Jego grób będzie sławny, a w Jego Imieniu narody będą pokładać nadzieję.


Dziś już wiemy, kto jest tym obiecanym Sługą. To właśnie ten Jezus, którego narodzenie obchodzimy i który jako małe Dziecię będzie w każdym kościele przypominał nam, że Bóg jest wierny i spełnia Swoje obietnice. Nawet tak przedziwne, że daje nam Swojego własnego Syna, by Ten nas zbawił.


Bóg udzielał człowiekowi wielu darów i łask na przestrzeni dziejów. Na końcu dał nam Swojego Jedynego Syna. Najdroższy Skarb, jaki miał.


Ten Syn chętnie przyjął plan Ojca i urodził się jako Syn Maryi w rodzinie biednego cieśli Józefa. I tu jest dopiero ukryty najważniejszy sens tych świąt: Bóg stał się Człowiekiem, by odtąd dzielić życie człowieka, by to, co my przeżywamy, było znane i bliskie również samemu Bogu. Poznał, co to radość dziecięca, czuły dotyk Matki i piękny widok stworzonego świata. Ale poznał tak samo ból, samotność odrzucenia, pożegnania; poznał także lęk przed śmiercią i samą śmierć. Człowiek w pełni. A równocześnie Bóg, który sam nam nakazuje, byśmy w Jego Imię prosili, w Nim pokładali naszą nadzieję, bo On nas nigdy nie opuści.


Już wkrótce, na początku zimy, będziemy obchodzić święta Bożego Narodzenia, ale przecież Boże Narodzenie zdarza się codziennie, zawsze, ile razy odprawia się Msza Święta, Jezus Chrystus zstępuje z Nieba i staje się Chlebem, tak jak kiedyś stał się nowo narodzonym Dzieckiem. Ziemia staje się wtedy Niebem, bo gdzie Bóg jest obecny, tam jest Niebo. W naszych duszach jest Niebo, jeżeli tylko pozwolimy narodzić się w nich Panu Jezusowi.


Będąc z Nim, nie będziemy sami, bo On będzie dzielił nasze radości i przeżywał nasze smutki. Będzie najwierniejszym Przyjacielem, o ile pozwolimy Mu narodzić się w nas. Czy to nie jest oszałamiająca prawda? Jezus, Syn Boży, Bóg Prawdziwy jest równocześnie Człowiekiem, naszym Bratem na tej ziemi. On nam pokazał, jak iść przez to życie, by być szczęśliwym nawet pośród przeciwności i cierpień. Pokazał nam, jak żyć, by spełnić wolę Bożą względem nas i w ten sposób, po naszej śmierci, znaleźć się tam, gdzie On przebywa jako Człowiek i Bóg zarazem, w jednej Osobie. Mam świadomość, że my to wszystko wiemy. Słyszeliśmy o tym tyle razy, pewnie usłyszymy także w te święta w naszych kościołach. Spróbujmy jednak to przemyśleć, niech ta prawda wejdzie do naszego serca. Od momentu narodzenia Pana Jezusa nic już nie jest takie jak wcześniej. Przed Jego majestatem nie mają już znaczenia bogactwa ani godności, obok biednych pasterzy w szopce widzimy wspaniałych cudzoziemskich królów wspólnie oddających cześć temu właśnie małemu Dzieciątku.


Kochani, przy okazji świąt narodzenia Zbawiciela, skupmy się na tym, co najważniejsze. Owszem – choinka, prezenty, sprzątanie są ważne, ale to tylko dodatki. Ilość potraw wigilijnych też jest istotna, ale to wszystko właśnie ma zwrócić naszą uwagę na prawdziwy cud: narodził się Pan Jezus, który daje pożywienie nie tylko naszemu ciału, ale także naszej duszy. I to dopiero jest wiadomość, to jest dopiero cud!


Gdyby Bóg nas tylko odwiedził pod przybraną postacią Człowieka, to już byłby dla nas wielki zaszczyt, honor i łaska. A tutaj Bóg STAJE SIĘ CZŁOWIEKIEM I MIESZKA RAZEM Z NAMI! Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeżyć. Przeżyjmy to zatem, tak jak mówi stara kolęda:


I my czekamy na Ciebie Pana/

A skoro przyjdziesz na głos kapłana/Padniemy na twarz przed Tobą/

Wierząc, żeś jest pod osobą/
Chleba i Wina.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Męka Chrystusa według Całunu
Kończy się Wielki Post. Przed nami Wielki Tydzień, którego apogeum stanowi Triduum Paschalne. W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę w sposób szczególny nasza myśl biegnie w kierunku Golgoty i Najświętszej Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Zostań Apostołem Fatimy!

Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 

Szczęść Boże!
Szanowni Państwo, należę do osób, które nie chcą „rozdrabniać” i „rozpraszać” swoich nabożeństw. Dla mnie fundamentem jest Jezus Chrystus. A poza tym całe moje jestestwo zwrócone jest ku Maryi Niepokalanej, otaczającej mnie Swoją Opieką i Nieustającą Pomocą.
Przez codzienną modlitwę różańcową otrzymałem zdumiewająco dużo łask: zostały rozwiązane, i to z nawiązką, moje nieprawdopodobne wręcz problemy życiowe. Toteż Wasza propozycja, by poświęcić swój dom Maryi trafiła w pełni do mojego serca. Natychmiast po otrzymaniu przesyłki odmówiłem „Akt poświęcenia domu Niepokalanemu Sercu Maryi”, a tabliczkę z Aktem umieściłem na ścianie mojego pokoju.
Jestem dogłębnie poruszony faktem, że w ciągu kilku dni jeszcze jeden wielki problem, z którym miałem borykać się przez kolejne miesiące, znalazł się na właściwej ścieżce ku pomyślnemu rozwiązaniu. Z całego serca dziękuję za to Maryi, a Wam jestem niezmiernie wdzięczny za stworzenie możliwości, by poświęcić dom Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. Pozdrawiam!
Władysław z Gliwic


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski uzdrowienia i rozwiązania poważnych problemów poprzez Nowennę Pompejańską. Problem był ogromny i pogłębiający się – dotyczył mojego syna. Był w wieku gimnazjalnym. Zaczęły się problemy z wychodzeniem z domu, z wychodzeniem do szkoły, ze wstawaniem z łóżka. Był to bardzo trudny i długotrwały czas. Ze szkoły otrzymywałam zapowiedź kary finansowej za niedoprowadzanie syna do szkoły. Robiłam co mogłam, bardzo chciałam pomóc synowi – nic nie skutkowało. Sytuacja stawała się coraz gorsza.
Pewnego dnia znajoma powiedziała mi, że opowiedziała o mojej sytuacji swojej cioci – siostrze zakonnej. Dostałam od niej bardzo cenną wskazówkę, jak z tego możemy wyjść – poprzez Nowennę Pompejańską.
Od razu tego samego dnia podjęłam tę modlitwę. Już na drugi dzień problemy zaczęły się rozwiązywać. Najpierw zdecydowaliśmy się na wizytę u lekarza, który poprowadził sprawę dalej, potem kolejne osoby, następnie nauczanie indywidualne i w końcu syn ukończył szkołę.
Dzięki wstawiennictwu Matki Bożej rozwiązała się sprawa, która po ludzku dla mnie była porównywalna z biciem głową w mur.
Dziękuję Ci Maryjo za wszelkie łaski, które otrzymaliśmy i które otrzymujemy. Dziś syn jest już ojcem i ma swoją rodzinę.
A Wam, Szanowni Państwo, gratuluję decyzji o propagowaniu Nowenny Pompejańskiej. Polecam wszystkim tę modlitwę, dzięki której możemy rozwiązywać problemy, które po ludzku wydają się nie do rozwiązania. Pozdrawiam Was serdecznie.
Ewa z Jarosławia


Szczęść Boże!
Z całego serca dziękuję za modlitwę, życzenia i wszelkie upominki. Niech Dobry Bóg ma wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi w Swojej opiece, a Matka Najświętsza niech Was otacza opieką. Niech Pan Bóg obdarzy Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Modlę się za Stowarzyszenie i proszę o modlitwę. Bóg zapłać za wszystko!
Józefa z Mazowsza


Szczęść Boże!
Pragnę podziękować za kalendarz „365 dni z Maryją” na 2021 rok. Dzięki niemu tak bardzo czuję codzienną obecność, opiekę i wsparcie Matki Bożej. Byłoby świetnie, gdyby ten kalendarz mógł trafić do wszystkich naszych Rodaków. Chętnie w tym pomogę. Zapewniam o modlitwie za Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy!
Agnieszka – Apostoł Fatimy


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję za Wasze przesyłki. Dziękuję za kalendarz „365 dni z Maryją”. Jestem bardzo wzruszona, kiedy czytam „Przymierze z Maryją”. Nie zawsze ma kto czytać mi to pismo. Jestem osobą słabo widzącą od czasu tragicznego wypadku. Miałam wtedy 24 lata i plany na przyszłość. Po wypadku przez dwa miesiące byłam nieprzytomna. Lekarze dawali mi jeden procent szans na przeżycie. Moja mama modliła się gorąco za wstawiennictwem Matki Bożej i św. Judy Tadeusza. Miłosierny Jezus wysłuchał modlitw. Przeżyłam, a później – w roku 1992 – urodziłam zdrowego, pięknego synka. Chłopiec pięknie grał na pianinie, lubił matematykę, poza tym uczył się języków obcych. Obecnie mieszka w Anglii – pomaga mnie i mojej mamie, która ma 82 lata.
Byłam na pielgrzymce w Fatimie, aby podziękować Panu Bogu i Matce Bożej za życie, zdrowie i za syna. Odwiedziłam też inne święte miejsca.
Mąż, który spowodował ten wypadek, po pewnym czasie mnie opuścił… Ale i tak za wszystko dziękuję Bogu.
Pomagam chorym i ułomnym dzieciom. Najlepszą dla mnie nagrodą jest ich uśmiech i wdzięczność.
Nie tracę nadziei. Modlę się o zdrowie i pomoc w moim inwalidztwie, abym mogła przetrwać i jak najdłużej cieszyć się rodziną.
Serdecznie dziękuję Wam za miłe i pełne pocieszenia słowa. Za serdeczne pozdrowienia. Bóg zapłać za wsparcie duchowe w życiu codziennym, często tak trudnym. Dziękuję za to, że przypominacie to piękne hasło: O Maryi nigdy dość!
Grażyna z Lublina


Szczęść Boże!
Pragnę podzielić się dobrą wiadomością – w końcu odnalazłam Matkę Bożą i Pana Boga. A zaczęło się od bardzo ciężkiego wypadku samochodowego. Cudem uniknęłam śmierci. Wydarzył się on 27 listopada. Przez przypadek dowiedziałam się później, że w ten dzień jest wspomnienie Maryi od Cudownego Medalika. Poczytałam trochę informacji o tym medaliku i doszłam do wniosku, że to ma sens! Musiałam więc trochę oberwać, aby jaśniej myśleć. Najpierw zapoznałam się z całą historią Cudownego Medalika, a później zamówiłam go wraz z książkami. Co ciekawe, tydzień przed wypadkiem modliłam się o światło wiary…
Wypadek był ciężki, a jego skutki odczuwalne do dziś, ale dzięki niemu odnalazłam wreszcie Boga! I za to dziękuję!
Z Panem Bogiem
Dorota