Temat numeru
 
Fatima i Boże Miłosierdzie
Bogusław Bajor

W wieku XX ludzkość doświadczyła ogromu nieszczęść – rewolucji bolszewickiej, narodowego socjalizmu, dwóch wojen światowych, wielu konfliktów regionalnych, rewolucji obyczajowej z maja 1968… Był to czas obozów koncentracyjnych, ekspansji komunizmu, ale też rozwoju technologicznego i – szczególnie na Zachodzie – wzrostu dobrobytu materialnego. Równocześnie ludzie zaczęli odwracać się od Boga. Ten jednak nie zostawił swojego stworzenia bez pomocy.

 

Jakby na przekór „nowym trendom i modom”, w których brakło miejsca na religię, Pan Bóg w sposób wyraźny zamanifestował Swą wolę właśnie w dwudziestym stuleciu, posyłając Maryję, by w małej portugalskiej Fatimie ostrzegła świat przed karą za grzechy, a także wezwała ludzkość do pokuty i nawrócenia. Drugą demonstracją Jego woli były objawienia Bożego Miłosierdzia, które w okresie międzywojennym stały się udziałem św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Oba te cudowne wydarzenia – jak się okazuje – są ze sobą mocno związane.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno Fatima, jak i duchowe przeżycia św. Faustyny nawiązują do wielkiej tradycji Kościoła, wiążącej Matkę Bożą z tajemnicą Miłosierdzia Bożego. Nie przez przypadek nazywamy bowiem Maryję Matką Miłosierdzia, a św. Maksymilian Maria Kolbe utożsamiał w ogóle misję Niepokalanej Dziewicy z Bożym Miłosierdziem. – Mamusia jest narzędziem Miłosierdzia Bożego, a nie sprawiedliwości. Dobry Bóg dał nam Mamusię, by nas nie karać. Bądź spokojny: oddaj się cały w ręce miłosiernej Opatrzności Bożej, to jest Niepokalanej – uczył wielki Apostoł Matki Bożej.

Maryja objawiła się w Fatimie, by powiedzieć nam, że odejście od Boga jest przyczyną ogromnego kryzysu ludzkości i tylko pokuta oraz szczere nawrócenie są w stanie wyprowadzić dusze z tego błędnego kursu ku katastrofie ogólnoświatowej, a w szerszej perspektywie – uratować nas od wiecznego potępienia.

boże miłosierdzie Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo…

 

Zatem – podkreślmy raz jeszcze – Matka Boża została posłana w 1917 roku z Orędziem Fatimskim, by – za pośrednictwem trojga fatimskich dzieci – 10-letniej Łucji dos Santos oraz jej kuzynów, 7-letniej Hiacynty i 9-letniego Franciszka Marto – nakłonić ludzkość do nawrócenia, uchronić świat przed katastrofą, a dusze grzeszników przed potępieniem wiecznym. Trudno nie zauważyć, że jest to sama istota Miłosierdzia Bożego.

Zanim jednak małym pastuszkom objawiła się Maryja, rok wcześniej byli świadkami trzech objawień Anioła Portugalii (tak im się sam przedstawił). Anioł przygotował ich na spotkanie z Matką Bożą.

Już w treści tych objawień dostrzegamy wątek Bożego Miłosierdzia. Podczas drugiego objawienia, w lecie 1916 roku, powiedział bowiem: Módlcie się, módlcie się wiele! Najświętsze Serca Jezusa i Maryi chcą okazać przez was Miłosierdzie. Ofiarowujcie nieustannie modlitwy i umartwienia Najwyższemu (wszystkie zawarte w tym rozdziale cytaty związane z wydarzeniami w Fatimie za: Antonio A. Borelli, Fatima. Orędzie tragedii czy nadziei?, Instytut im. Ks. Piotra Skargi, Kraków 2010 – przyp. BB).

Na pytanie Łucji, jak się mają umartwiać, Anioł odparł: Z wszystkiego, co możecie, zróbcie ofiarę Bogu jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest obrażany, i jako uproszenie nawrócenia grzeszników. W ten sposób sprowadźcie pokój na waszą Ojczyznę. (…) Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z pokorą i poddaniem cierpienia, które Bóg wam ześle.

Łucja opowiadała później, że słowa te mocno wryły się w ich pamięć i pozwoliły im zrozumieć, kim jest Bóg, jak bardzo nas kocha, jak jest miłosierny i jak chciałby być kochany. Pozwoliły ponadto poznać wartość umartwienia, że – jako narzędzie nawrócenia grzeszników – jest ono miłe Bogu.

Podczas trzeciego objawienia jesienią 1916 roku Anioł Portugalii, udzielając Komunii Świętej małym wizjonerom, nauczył ich następującej modlitwy: Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty, wielbię Cię z najgłębszą czcią i ofiaruję Ci najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa, którymi jest On obrażany! Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników.

W tym miejscu każdy czciciel Bożego Miłosierdzia odkryje zadziwiającą zbieżność tej modlitwy ze słowami Koronki do Miłosierdzia Bożego, którymi natchnął Pan Jezus św. Siostrę Faustynę: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas (Dz. 475).

objawienia fatimskiePiekło istnieje!

 

Kolejnym wspólnym punktem obu tych nadzwyczajnych wydarzeń było doświadczenie wizji piekła, które ujrzeli zarówno św. Siostra Faustyna, jak i Łucja, Hiacynta oraz Franciszek. Wydarzenie to tym istotniejsze, że dziś coraz mniej osób wierzy w istnienie „średniowiecznych wymysłów” – szatana i piekła.

Oto jak Siostra Faustyna w 1936 roku opisywała tę wizję: Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka – jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest.

Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam Miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem.
(Dz. 741)

Wcześniej, bo 13 lipca 1917 roku, Matka Boża ukazała wizję piekła fatimskim pastuszkom. Przeczytajmy relację Łucji dos Santos: (…) Blask zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia. W tym ogniu były zanurzone demony i dusze, jak przezroczyste rozżarzone do czerwoności węgle, czarne lub brązowe, o kształtach ludzkich, unoszące się w pożodze, wznoszone płomieniami, które wypełzały z nich samych wraz z kłębami dymu buchającymi na wszystkie strony, podobne do rozpryskujących się w wielkich pożarach iskier, chwiejne i lekkie. Wszystko to pośród jęków i wycia z bólu i rozpaczy, które przerażały i wywoływały dreszcz grozy. Demony wyróżniały się przerażającymi i ohydnymi kształtami zwierząt, strasznymi, nieznanymi, lecz przezroczystymi jak czarne rozżarzone węgle.

Wizja trwała tylko chwilę, ale zgodnie z relacją Łucji, gdyby nie obietnica Maryi wzięcia małych wizjonerów do Nieba, umarliby z przerażenia – podobnie jak cytowana wcześniej św. Faustyna. Tak straszne było to, co ujrzeli.

Matka Boża powiedziała im wtedy: Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli zostanie zrobione to, co wam powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój. Wojna zmierza ku końcowi. Lecz jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, wybuchnie druga, jeszcze gorsza (…). Gdy zobaczycie noc rozświetloną nieznanym światłem, wiedzcie, że jest to wielki znak, który da wam Bóg, iż nadchodzi kara dla świata za jego zbrodnie w postaci wojny, głodu i prześladowania Kościoła oraz Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przyjdę prosić o poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu oraz o Komunię Świętą wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Jeżeli moje prośby zostaną wysłuchane, Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie, [kraj ten] rozpowszechni swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła Świętego. Dobrzy będą umęczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody będą unicestwione. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i będzie dany światu na pewien czas pokój.

Nawrócenie Rosji aktem Miłosierdzia Bożego

 

Nawet największego sceptyka musi zastanawiać zbieżność treści zamieszczonych przez św. Siostrę Faustynę w jej Dzienniczku z Orędziem Fatimskim, choć przecież ta święta nie miała o Fatimie właściwie żadnej wiedzy. A jednak w pewnym, bardzo ważnym momencie swojego życia dobitnie wypowiedziała to, co szczególnie leżało jej na sercu – nawrócenie Rosji, Boża opieka nad Ojcem Świętym i ocalenie zatwardziałych grzeszników. Zaiste, to brzmi jak streszczenie Orędzia Fatimskiego!

Co było tym ważnym momentem? 1 maja 1933 roku – dzień jej ślubów wieczystych. Apostołka Bożego Miłosierdzia skierowała wtedy do Jezusa cztery prośby, wierząc, że w takim dniu Pan nie odmówi jej niczego: Jezu, Oblubieńcze mój najukochańszy, proszę Cię o triumf Kościoła, szczególnie w Rosji i Hiszpanii, o błogosławieństwo dla Ojca Świętego Piusa XI i całego duchowieństwa, o łaskę nawrócenia dla grzeszników zatwardziałych; o szczególne błogosławieństwo i światło, proszę Cię, Jezu, dla kapłanów, u których będę się spowiadać w życiu (Dz. 240).

„Wątek rosyjski” jest obecny także w innym miejscu Dzienniczka: 16 XII [1936]. Dzisiejszy dzień ofiarowałam za Rosję, wszystkie cierpienia swoje i modlitwy ofiarowałam za ten biedny kraj. – Po Komunii Świętej powiedział mi Jezus, że: „Dłużej tego kraju znosić nie mogę, nie krępuj Mi rąk, córko Moja”. Zrozumiałam: gdyby nie modlitwa dusz miłych Bogu, to by już ten cały naród obrócił w nicość. O, jak cierpię nad tym narodem, który wygnał z granic swoich Boga. (Dz. 818) Jak wielką świadomość zła popełnianego w bezbożnej, sowieckiej Rosji miała pokorna zakonnica, która potrafiła wszystkie swoje cierpienia i modlitwy ofiarować za ten kraj!

Ta tematyka jest obecna także podczas objawień w Fatimie. Matka Boża mówiła w lipcu 1917 roku o „błędach Rosji”, konieczności poświęcenia tego kraju Jej Niepokalanemu Sercu i o jej nawróceniu, jako warunku zapanowania na świecie pokoju. Warto podkreślić, że Maryja wzywała do tego tuż przed rewolucją komunistyczną, która w sposób radykalny odmieniła Rosję, niszcząc wszystko, co miało choćby pozór religijności, chrześcijańskiej moralności czy tradycyjnej struktury społecznej.

Dwanaście lat później, 13 czerwca 1929 roku, objawiając się po raz kolejny siostrze Łucji – już wtedy karmelitance – w hiszpańskim klasztorze w Tuy, Matka Boża powiedziała, że nadszedł moment, aby Kościół Święty został powiadomiony o pragnieniu poświęcenia przez papieża Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i o obietnicy nawrócenia tego kraju.

Maryja podkreśliła, że ocalenie Rosji i świata niszczonego przez jej „błędy”, czyli wszelkie aberracje i zbrodnie komunizmu i jego pochodnych, które zainfekowały cały glob, jest jednym z największych aktów Bożego Miłosierdzia.

25 marca 1984 roku na placu św. Piotra przed figurą Matki Najświętszej przywiezioną specjalnie z Fatimy, Ojciec Święty Jan Paweł II poświęcił Maryi świat i ludzkość, aczkolwiek bez wyraźnego wymieniania Rosji. Po wcześniejszych wątpliwościach, ostatecznie w 1989 roku siostra Łucja uznała, że poświęcenie to jest ważne i spełniło warunki przekazane jej przez Matkę Bożą.

Przez Niepokalaną do Bożego Miłosierdzia

 

Wracając jeszcze do objawienia z czerwca 1929 roku… Siostra Łucja otrzymała wtedy łaskę oglądania tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Miała widzenie, podczas którego pod prawym ramieniem krzyża stała Matka Boża (była to Fatimska Pani trzymająca w lewej ręce swe Niepokalane Serce, bez miecza i róż, lecz z koroną cierni i płomieniami)… Pod lewym ramieniem zaś widniały litery jakby z kryształowo czystej wody spływającej na ołtarz, tworzące słowa: „Łaska i Miłosierdzie”. Siostra Łucja tak skomentowała to wydarzenie: Kto lepiej, aniżeli to Niepokalane Serce, mógłby nam odkryć tajemnicę Bożego Miłosierdzia? Kilka dekad później potwierdził to „papież Miłosierdzia” bł. Jan Paweł II, który powiedział: Maryja jest Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego Miłosierdzia.

Idealnie współgra to z Prawdą wyrażoną w hasłach: „Przez Maryję do Jezusa” i „Przez Niepokalaną do Miłosierdzia Bożego”. Doskonale ukazuje też paralele między objawieniami Matki Bożej w Fatimie i objawieniem Bożego Miłosierdzia, zawartym w Dzienniczku św. Siostry Faustyny.

 
***

Orędzie o Bożym Miłosierdziu współbrzmi i uzupełnia się z Orędziem Fatimskim. Prawda zawarta w Dzienniczku mówi nam, czym jest Boże Miłosierdzie i zachęca nas do bezgranicznego zaufania. Z Fatimy płynie przekaz mówiący, że Boże Miłosierdzie to dar, który możemy otrzymać także za pośrednictwem Maryi – najwierniejszej uczennicy Chrystusa Pana, a miłosierna miłość ma objawić się światu przez poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu. Ten maryjny akcent jest obecny także u św. Siostry Faustyny, która głęboko wierzyła, że Matka Boża jest Przewodniczką pewną do Nieba. Świadczą o tym choćby te słowa: Ona mnie nauczyła wewnętrznie kochać Boga i jak we wszystkim pełnić Jego świętą wolę. Radością jesteś, Maryjo, bo przez Ciebie Bóg zszedł na ziemię [i] do serca mego. (Dz. 40)

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Odwagi! Ja Jestem!
W tym roku Wielki Post zbiegł się w Europie z wybuchem pandemii koronawirusa. Okazuje się, że wobec choroby, której lekarze nie potrafią przeciwdziałać, dumny z osiągnięć cywilizacji współczesny człowiek staje równie bezradnie, jak to się działo w przypadku ludzi średniowiecza czy starożytności.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina