
Najświętsza Maryja Panna jest wzorem dla całego Kościoła. Prawdę o jej cnotach znajdziemy w Ewangelii. Naśladowanie cnót Matki Bożej jest pewną drogą do naszego zbawienia. Wbrew obawom niektórych, naśladowanie Maryi nie odwodzi nas od podążania za Jezusem Chrystusem, lecz czyni je łatwiejszym. Wiemy o tym, że Matka Jezusa zawsze pełniła wolę Bożą, tak więc praktykując jej cnoty, podążamy za jej Boskim Synem. Zasada „Przez Maryję do Jezusa” ma w tym przypadku szczególne zastosowanie.
Tradycja Kościoła Świętego wyróżnia Dziesięć Cnót Ewangelicznych Najświętszej Maryi Panny: Najczystsza, Najroztropniejsza, Najpokorniejsza, Najwierniejsza, Najpobożniejsza, Najposłuszniejsza, Najuboższa, Najcierpliwsza, Najmiłosierniejsza i Najboleśniejsza. Rozważmy je po kolei.
Najczystsza
Według tradycji, czego potwierdzenie można znaleźć w apokryficznej Protoewangelii Jakuba, Maryja jeszcze jako dziecko ofiarowała swoje dziewictwo Bogu. Nie łamiąc tego ślubu, powiedziała fiat podczas Zwiastowania, gdy Archanioł Gabriel ogłosił Jej nowinę, iż za sprawą Ducha Świętego – bez udziału męża – zostanie Matką Zbawiciela.
W osobie Maryi, wolnej od jakiegokolwiek grzechu, mamy najwspanialszy wzór czystości i szczególną patronkę tej cnoty, a także naszą ucieczkę w chwilach pokus przeciw czystości.
Najroztropniejsza
Matka Boża już w chwili Zwiastowania ukazuje nam tę cnotę, gdy rozważa słowa, które wypowiedział do Niej Archanioł Gabriel: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca (Łk 1,30–33).
Następną lekcję roztropności otrzymujemy od Niej w Betlejem, gdy w milczeniu rozważa wizytę pasterzy w stajence. Aktem roztropności jest też ucieczka przed Herodem do Egiptu, a następnie osiedlenie się w Nazarecie.
Maryja uczy nas milczenia i rozważania sytuacji, które nas w życiu spotykają, tak aby rozpoznać w nich wolę Bożą i postępować zgodnie z nią.
Najpokorniejsza
Najświętsza Panna była pierwszą i najdoskonalszą naśladowczynią Pana Jezusa. Przez całe życie stosowała się do słów swojego Syna: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem (Mt 11,29). Pokora Matki Bożej objawiała się: w zapomnieniu o sobie, cichości, odwracaniu od siebie pochwał ludzkich, a odnoszeniu ich do Boga, ukrywaniu otrzymywanych darów niebieskich, chętnej służbie innym, ciągłym trzymaniu się na uboczu i zajmowaniu ostatniego miejsca.
Najwierniejsza
Nazywamy tak Matkę Bożą, ponieważ miała niezachwianą wiarę. Uwierzyła Archaniołowi Gabrielowi podczas Zwiastowania. Uwierzyła, że Jej Syn jest Stwórcą, Królem królów, Odwiecznym, Wszechmocnym, Zbawcą świata, najwyższą Mądrością. Nawet pod Krzyżem, gdy prawie wszyscy uczniowie uciekli, Ona wciąż wierzyła i trwała przy swoim Synu.
Jednak wiara dopiero wtedy staje się cnotą, gdy idą za nią uczynki. Pismo Święte mówi: Wiara bez uczynków jest martwa (por. Jk 2,26). Całe życie Najświętszej Maryi Panny jest przykładem wprowadzania wiary w czyn, aż do towarzyszenia Synowi na Golgocie. Nawet tam, wbrew wszystkiemu, wierzyła w Jego ostateczne zwycięstwo!
Najpobożniejsza
Matka Boża jest wzorem wytrwałości w modlitwie. Według wspomnianej już Protoewangelii Jakuba została oddana do Świątyni Jerozolimskiej jako małe dziecko. Oprócz godzin przeznaczonych na modlitwę w ciągu dnia, dodatkowo podążała do świątyni o północy i spędzała kolejne godziny na rozmowie z Panem Bogiem. Maryja wzorowo wypełniała słowa Pana Jezusa: Zawsze trzeba się modlić i nie ustawać (Łk 18,1).
Piękno i głębię pobożności Maryi doskonale oddaje jej Magnificat: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego Imię – i miłosierdzie Jego z pokoleń na pokolenia dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia Swego, rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje, jak przyobiecał naszym ojcom – Abrahamowi i jego potomstwu na wieki (Łk 1,46–55).
Najposłuszniejsza
Najświętsza Maryja Panna jest dla nas wzorem wyrzeknięcia się własnej woli i posłuszeństwa we wszystkim Bogu. Św. Maksymilian Maria Kolbe pisał: Wola Niepokalanej jest tak zlana z wolą Bożą, iż stanowi jedno ścisłe zespolenie.
Trzeba podkreślić, że jedynym celem i sensem życia Bożej Rodzicielki był jej Syn. Jej posłuszeństwo wobec planu Bożego wyjednało nam zbawienie i naprawiło nieposłuszeństwo Ewy, przez które pierwsi ludzie zostali wygnani z Raju. Bóg tak upodobał sobie jej posłuszeństwo, że wejrzał na uniżenie Swojej służebnicy (Łk 1, 48).
Maryja dowiodła swojego posłuszeństwa już podczas Zwiastowania, a potem udając się z Nazaretu do Betlejem czy uciekając na wezwanie św. Józefa do Egiptu. Ojcowie Kościoła podkreślają, że Jej posłuszeństwo zmazuje nieposłuszeństwo Ewy.
My możemy spojrzeć na tę cnotę jak na lekarstwo przeciw grzechowi pychy: podporządkować się decyzjom innych, zaakceptować decyzję, która nam się nie podoba, opinię odmienną od naszej. W tym Maryja jest dla nas wzorem, za którym powinniśmy podążać. Prośmy ją, by nam wyjednała cnotę posłuszeństwa!
Najuboższa
Także w przypadku tej cnoty Matka Boża wiernie podążała za nauką swojego Syna. Pan Jezus uczy przecież: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co masz i rozdaj ubogim (Mt 19,21). To właśnie uczyniła Jego Matka. Jak pisał na początku dwudziestego stulecia ks. prof. Jakub Górka: Poważni pisarze twierdzą, że Maryja Panna, jako jedynaczka, z królewskiego rodu Dawida, odziedziczyła po rodzicach znaczny majątek, ale rozdała go biednym, ofiarowała także dużo na Świątynię Jerozolimską, a dla siebie prawie nic nie zatrzymała.
Chcąc pozostać ubogą, sobie zostawiła tylko małą jego część. Nie chciała, aby ziemskie, doczesne rzeczy przysłaniały jej Boga. Dlatego żyła bardzo skromnie: możemy to zobaczyć przy narodzeniu Jezusa. Gdy Bóg przyszedł na świat, wybrał ubóstwo…
Przybywszy wraz ze św. Józefem do Betlejem, gdy dla Maryi przyszedł czas rozwiązania, nie znaleźli miejsca, gdzie mogliby zamieszkać. Musiał im wystarczyć żłób dla zwierząt, w którym położyli niemowlę. Matka Najświętsza nie narzekała, pełna pokory i miłości znosiła tę sytuację, wiedząc, że Ten, który się narodził, jest Królem królów.
Najcierpliwsza
Matka Boża przez całe ziemskie życie cierpliwie znosiła wszystkie utrapienia, które dotykały Ją i Jej Świętą Rodzinę. Z kart Pisma Świętego wiemy, że doświadczyła wielu trosk, cierpień i boleści. Od ucieczki do Egiptu, przez ubogie życie w Nazarecie, aż do trwania pod Krzyżem swojego Syna na Golgocie, Maryja wytrwale dawała świadectwo cierpliwości i wierności słowom wypowiedzianym podczas Zwiastowania: Niech mi się stanie według słowa Twego. Mówi się, że Pan Bóg najbardziej doświadcza tych, których najbardziej kocha. Znośmy więc cierpliwie wszelkie trudności zsyłane nam przez Boga, biorąc za przykład Najświętszą Maryję Pannę, która ani razu podczas swojego życia nie zbuntowała się przeciw Bogu, ale cierpliwie trwała przy Nim aż do końca!
Najmiłosierniejsza
Ta cnota Matki Najświętszej przejawia się w miłości Boga i bliźniego. Można stwierdzić, że Maryja w najwyższym stopniu praktykowała przykazania miłości Boga i bliźniego, ten najważniejszy nakaz, który pozostawił nam Pan Jezus. Zupełnie wyzbyła się miłości własnej, którą zastąpiła miłością do swego Boskiego Syna.
Matka Boża jest dla nas również wzorem miłości bliźniego. Tak umiłowała bliźnich, że zawsze spieszyła im z pomocą, uprzedzała ich prośby. Przykłady tego widzimy chociażby wtedy, gdy spieszy pomagać Elżbiecie lub gdy upomina się o wino dla gości weselnych w Kanie Galilejskiej. Z miłości do ludzi, nie bacząc na swoje cierpienie, patrzyła na zbawczą Mękę swego Syna. Ba – godziła się na nią!
Najboleśniejsza
Matka Najboleśniejsza towarzyszyła Synowi podczas Męki i dzieliła z Nim pełen goryczy kielich opuszczenia i cierpienia. Ofiarowując swój ból za nasze odkupienie, Maryja uczy nas, że wszelkie udręki mogą przynieść nam wiele korzyści, jeśli złożymy je pod Chrystusowym Krzyżem.
Jej cierpienie najlepiej możemy zrozumieć wtedy, gdy sami tracimy kogoś bliskiego. Współcierpiąc ze swoim Synem, Maryja współcierpi z nami, dodając nam otuchy i nadziei.
Koronka 10 Cnót
W rozważaniu cnót Maryi oraz w ich naśladowaniu nieocenioną pomocą jest dla nas Koronka Dziesięciu Cnót Ewangelicznych Najświętszej Maryi Panny. Naśladowanie tych cnót od dawna było uważane za najpewniejszą drogę do chrześcijańskiej doskonałości.
Ewangeliczne cnoty Maryi są często ukazywane w postaci gwiazdy dziesięcioramiennej. Maryja – Gwiazda Zaranna – promieniuje swymi Dziesięcioma Cnotami Ewangelicznymi i zachęca nas do zainspirowania się i naśladowania jej chwalebnego przykładu na drodze naszej ziemskiej pielgrzymki. Wielcy mistycy dostrzegali w cnotach Matki Bożej formę dążenia do świętości. Bądźmy tacy jak Maryja, a staniemy się święci, spełniając wezwanie Ewangelii.
Regułę dziesięciu cnót Najświętszej Maryi Panny za podstawę swojego działania przyjął założony w 1501 roku przez św. Joannę Francuską zakon Najświętszej Maryi Panny (Anuncjatki).
Koronka jest oparta na bogatej kościelnej tradycji różańcowej oraz rozważaniu cnót Matki Bożej. Tradycja czczenia cnót Maryi jest żywa także w założonym przez św. Stanisława Papczyńskiego w 1670 roku Zgromadzeniu Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dawniej (przed reformą zgromadzenia z roku 1909) u pasa białego habitu każdy marianin nosił paciorki do odmawiania koronki. Zwane one były „decymką” (od łacińskiego słowa „dziesięć”) i składały się z 10 czarnych paciorków z krzyżem na jednym końcu i medalikiem z wizerunkiem Niepokalanej – na drugim. Marianie nosili decymkę przy sobie całe życie i byli z nią chowani.
W czasach współczesnych ten akt pobożności maryjnej wciąż jest popularną modlitwą członków zgromadzenia na całym świecie. Odmawiając tę koronkę, po każdym Zdrowaś Maryjo wymienia się jedną z dziesięciu cnót Matki Bożej.
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa