Temat numeru
 
Dziesięć cnót Matki Bożej
Janusz Komenda

Najświętsza Maryja Panna jest wzorem dla całego Kościoła. Prawdę o jej cnotach znajdziemy w Ewangelii. Naśladowanie cnót Matki Bożej jest pewną drogą do naszego zbawienia. Wbrew obawom niektórych, naśladowanie Maryi nie odwodzi nas od podążania za Jezusem Chrystusem, lecz czyni je łatwiejszym. Wiemy o tym, że Matka Jezusa zawsze pełniła wolę Bożą, tak więc praktykując jej cnoty, podążamy za jej Boskim Synem. Zasada „Przez Maryję do Jezusa” ma w tym przypadku szczególne zastosowanie.

 

Tradycja Kościoła Świętego wyróżnia Dziesięć Cnót Ewangelicznych Najświętszej Maryi Panny: Najczystsza, Najroztropniejsza, Najpokorniejsza, Najwierniejsza, Najpobożniejsza, Najposłuszniejsza, Najuboższa, Najcierpliwsza, Najmiłosierniejsza i Najboleśniejsza. Rozważmy je po kolei.


Najczystsza


Według tradycji, czego potwierdzenie można znaleźć w apokryficznej Protoewangelii Jakuba, Maryja jeszcze jako dziecko ofiarowała swoje dziewictwo Bogu. Nie łamiąc tego ślubu, powiedziała fiat podczas Zwiastowania, gdy Archanioł Gabriel ogłosił Jej nowinę, iż za sprawą Ducha Świętego – bez udziału męża – zostanie Matką Zbawiciela.


W osobie Maryi, wolnej od jakiegokolwiek grzechu, mamy najwspanialszy wzór czystości i szczególną patronkę tej cnoty, a także naszą ucieczkę w chwilach pokus przeciw czystości.


Najroztropniejsza


Matka Boża już w chwili Zwiastowania ukazuje nam tę cnotę, gdy rozważa słowa, które wypowiedział do Niej Archanioł Gabriel: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca (Łk 1,30–33).


Następną lekcję roztropności otrzymujemy od Niej w Betlejem, gdy w milczeniu rozważa wizytę pasterzy w stajence. Aktem roztropności jest też ucieczka przed Herodem do Egiptu, a następnie osiedlenie się w Nazarecie.


Maryja uczy nas milczenia i rozważania sytuacji, które nas w życiu spotykają, tak aby rozpoznać w nich wolę Bożą i postępować zgodnie z nią.


Najpokorniejsza


Najświętsza Panna była pierwszą i najdoskonalszą naśladowczynią Pana Jezusa. Przez całe życie stosowała się do słów swojego Syna: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem (Mt 11,29). Pokora Matki Bożej objawiała się: w zapomnieniu o sobie, cichości, odwracaniu od siebie pochwał ludzkich, a odnoszeniu ich do Boga, ukrywaniu otrzymywanych darów niebieskich, chętnej służbie innym, ciągłym trzymaniu się na uboczu i zajmowaniu ostatniego miejsca.


Najwierniejsza


Nazywamy tak Matkę Bożą, ponieważ miała niezachwianą wiarę. Uwierzyła Archaniołowi Gabrielowi podczas Zwiastowania. Uwierzyła, że Jej Syn jest Stwórcą, Królem królów, Odwiecznym, Wszechmocnym, Zbawcą świata, najwyższą Mądrością. Nawet pod Krzyżem, gdy prawie wszyscy uczniowie uciekli, Ona wciąż wierzyła i trwała przy swoim Synu.

Jednak wiara dopiero wtedy staje się cnotą, gdy idą za nią uczynki. Pismo Święte mówi: Wiara bez uczynków jest martwa (por. Jk 2,26). Całe życie Najświętszej Maryi Panny jest przykładem wprowadzania wiary w czyn, aż do towarzyszenia Synowi na Golgocie. Nawet tam, wbrew wszystkiemu, wierzyła w Jego ostateczne zwycięstwo!


Najpobożniejsza


Matka Boża jest wzorem wytrwałości w modlitwie. Według wspomnianej już Protoewangelii Jakuba została oddana do Świątyni Jerozolimskiej jako małe dziecko. Oprócz godzin przeznaczonych na modlitwę w ciągu dnia, dodatkowo podążała do świątyni o północy i spędzała kolejne godziny na rozmowie z Panem Bogiem. Maryja wzorowo wypełniała słowa Pana Jezusa: Zawsze trzeba się modlić i nie ustawać (Łk 18,1).


Piękno i głębię pobożności Maryi doskonale oddaje jej Magnificat: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego Imię – i miłosierdzie Jego z pokoleń na pokolenia dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia Swego, rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje, jak przyobiecał naszym ojcom – Abrahamowi i jego potomstwu na wieki (Łk 1,46–55).


Najposłuszniejsza


Najświętsza Maryja Panna jest dla nas wzorem wyrzeknięcia się własnej woli i posłuszeństwa we wszystkim Bogu. Św. Maksymilian Maria Kolbe pisał: Wola Niepokalanej jest tak zlana z wolą Bożą, iż stanowi jedno ścisłe zespolenie.


Trzeba podkreślić, że jedynym celem i sensem życia Bożej Rodzicielki był jej Syn. Jej posłuszeństwo wobec planu Bożego wyjednało nam zbawienie i naprawiło nieposłuszeństwo Ewy, przez które pierwsi ludzie zostali wygnani z Raju. Bóg tak upodobał sobie jej posłuszeństwo, że wejrzał na uniżenie Swojej służebnicy (Łk 1, 48).


Maryja dowiodła swojego posłuszeństwa już podczas Zwiastowania, a potem udając się z Nazaretu do Betlejem czy uciekając na wezwanie św. Józefa do Egiptu. Ojcowie Kościoła podkreślają, że Jej posłuszeństwo zmazuje nieposłuszeństwo Ewy.


My możemy spojrzeć na tę cnotę jak na lekarstwo przeciw grzechowi pychy: podporządkować się decyzjom innych, zaakceptować decyzję, która nam się nie podoba, opinię odmienną od naszej. W tym Maryja jest dla nas wzorem, za którym powinniśmy podążać. Prośmy ją, by nam wyjednała cnotę posłuszeństwa!


Najuboższa


Także w przypadku tej cnoty Matka Boża wiernie podążała za nauką swojego Syna. Pan Jezus uczy przecież: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co masz i rozdaj ubogim (Mt 19,21). To właśnie uczyniła Jego Matka. Jak pisał na początku dwudziestego stulecia ks. prof. Jakub Górka: Poważni pisarze twierdzą, że Maryja Panna, jako jedynaczka, z królewskiego rodu Dawida, odziedziczyła po rodzicach znaczny majątek, ale rozdała go biednym, ofiarowała także dużo na Świątynię Jerozolimską, a dla siebie prawie nic nie zatrzymała.


Chcąc pozostać ubogą, sobie zostawiła tylko małą jego część. Nie ­chciała, aby ziemskie, doczesne rzeczy przysłaniały jej Boga. Dlatego żyła bardzo skromnie: możemy to zobaczyć przy narodzeniu Jezusa. Gdy Bóg przyszedł na świat, wybrał ubóstwo…


Przybywszy wraz ze św. Józefem do Betlejem, gdy dla Maryi przyszedł czas rozwiązania, nie znaleźli miejsca, gdzie mogliby zamieszkać. Musiał im wystarczyć żłób dla zwierząt, w którym położyli niemowlę. Matka Najświętsza nie narzekała, pełna pokory i miłości znosiła tę sytuację, wiedząc, że Ten, który się narodził, jest Królem królów.


Najcierpliwsza


Matka Boża przez całe ziemskie życie cierpliwie znosiła wszystkie utrapienia, które dotykały Ją i Jej Świętą Rodzinę. Z kart Pisma Świętego wiemy, że doświadczyła wielu trosk, cierpień i boleści. Od ucieczki do Egiptu, przez ubogie życie w Nazarecie, aż do trwania pod Krzyżem swojego Syna na Golgocie, Maryja wytrwale dawała świadectwo cierpliwości i wierności słowom wypowiedzianym podczas Zwiastowania: Niech mi się stanie według słowa Twego. Mówi się, że Pan Bóg najbardziej doświadcza tych, których najbardziej kocha. Znośmy więc cierpliwie wszelkie trudności zsyłane nam przez Boga, biorąc za przykład Najświętszą Maryję Pannę, która ani razu podczas swojego życia nie zbuntowała się przeciw Bogu, ale cierpliwie trwała przy Nim aż do końca!


Najmiłosierniejsza


Ta cnota Matki Najświętszej przejawia się w miłości Boga i bliźniego. Można stwierdzić, że Maryja w najwyższym stopniu praktykowała przykazania miłości Boga i bliźniego, ten najważniejszy nakaz, który pozostawił nam Pan Jezus. Zupełnie wyzbyła się miłości własnej, którą zastąpiła miłością do swego Boskiego Syna.


Matka Boża jest dla nas również wzorem miłości bliźniego. Tak umiłowała bliźnich, że zawsze spieszyła im z pomocą, uprzedzała ich prośby. Przykłady tego widzimy chociażby wtedy, gdy spieszy pomagać Elżbiecie lub gdy upomina się o wino dla gości weselnych w Kanie Galilejskiej. Z miłości do ludzi, nie bacząc na swoje cierpienie, patrzyła na zbawczą Mękę swego Syna. Ba – godziła się na nią!


Najboleśniejsza


Matka Najboleśniejsza towarzyszyła Synowi podczas Męki i dzieliła z Nim pełen goryczy kielich opuszczenia i cierpienia. Ofiarowując swój ból za nasze odkupienie, Maryja uczy nas, że wszelkie udręki mogą przynieść nam wiele korzyści, jeśli złożymy je pod Chrystusowym Krzyżem.


Jej cierpienie najlepiej możemy zrozumieć wtedy, gdy sami tracimy kogoś bliskiego. Współcierpiąc ze swoim Synem, Maryja współcierpi z nami, dodając nam otuchy i nadziei.


Koronka 10 Cnót


W rozważaniu cnót Maryi oraz w ich naśladowaniu nieocenioną pomocą jest dla nas Koronka Dziesięciu Cnót Ewangelicznych Najświętszej Maryi Panny. Naśladowanie tych cnót od dawna było uważane za najpewniejszą drogę do chrześcijańskiej doskonałości.


Ewangeliczne cnoty Maryi są często ukazywane w postaci gwiazdy dziesięcioramiennej. Maryja – Gwiazda Zaranna – promieniuje swymi Dziesięcioma Cnotami Ewangelicznymi i zachęca nas do zainspirowania się i naśladowania jej chwalebnego przykładu na drodze naszej ziemskiej pielgrzymki. Wielcy mistycy dostrzegali w cnotach Matki Bożej formę dążenia do świętości. Bądźmy tacy jak Maryja, a staniemy się święci, spełniając wezwanie Ewangelii.


Regułę dziesięciu cnót Najświętszej Maryi Panny za podstawę swojego działania przyjął założony w 1501 roku przez św. Joannę Francuską zakon Najświętszej Maryi Panny (Anuncjatki).


Koronka jest oparta na bogatej kościelnej tradycji różańcowej oraz rozważaniu cnót Matki Bożej. Tradycja czczenia cnót Maryi jest żywa także w założonym przez św. Stanisława Papczyńskiego w 1670 roku Zgromadzeniu Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dawniej (przed reformą zgromadzenia z roku 1909) u pasa białego habitu każdy marianin nosił paciorki do odmawiania koronki. Zwane one były „decymką” (od łacińskiego słowa „dziesięć”) i składały się z 10 czarnych paciorków z krzyżem na jednym końcu i medalikiem z wizerunkiem Niepokalanej – na drugim. Marianie nosili decymkę przy sobie całe życie i byli z nią chowani.


W czasach współczesnych ten akt pobożności maryjnej wciąż jest popularną modlitwą członków zgromadzenia na całym świecie. Odmawiając tę koronkę, po każdym Zdrowaś Maryjo wymienia się jedną z dziesięciu cnót Matki Bożej.

 


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Poświęćcie Rosję Memu Sercu!
W roku 1917 Matka Najświętsza prosiła w Fatimie, by Ojciec Święty poświęcił Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Jakaż więc była nasza radość, kiedy w dniu oddania tego wydania „Przymierza z Maryją” do druku otrzymaliśmy wiadomość, że 25 marca bieżącego roku, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, papież Franciszek ma poświęcić Sercu Maryi expressis verbis Rosję, a także Ukrainę.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja daje mi siłę na każdy dzień

Pani Barbara Zalas z Krakowa została Apostołem Fatimy w 2016 roku. Co daje jej uczestnictwo w Apostolacie? Co zrobiło na niej największe wrażenie w Objawieniach Fatimskich? Którzy święci są jej szczególnie bliscy? O tym wszystkim przeczytamy w świadectwie Pani Barbary…

 

W 2003 roku znalazłam w skrzynce na listy ulotkę informującą o działalności Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Od tego czasu wspieram Stowarzyszenie regularnymi datkami i otrzymuję kolejne numery „Przymierza z Maryją” oraz różnego rodzaju upominki, jak np. figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Uważam, że nadesłane materiały rozwinęły mnie duchowo. Wiadomo, że czasem pojawiają się problemy, ale mam też świadomość, że moja postawa umacnia innych, a Pan Bóg podnosi. Dziś wiara jest moim największym skarbem i za to dziękuję Bogu.


Od czasu, gdy zaczęłam czytać „Przymierze z Maryją”, chodzę regularnie na procesje fatimskie w swojej parafii. Śpiewana podczas nabożeństwa pieśń Uczyńcie wszystko, co wam mówi Syn, zawsze bardzo mnie wzrusza.


Przed przystąpieniem do Apostolatu Fatimy zapoznałam się z przywilejami, jakie mogą być moim udziałem, i pomyślałam sobie: A dlaczego mam nie skorzystać? Zapiszę się! Może komuś pomogę swoją modlitwą, może mój datek komuś pomoże. Dlatego zostałam członkiem Apostolatu i jestem szczęśliwa z tego powodu.


Czasami wpisuję swoje intencje na karcie i odsyłam do Stowarzyszenia, które je przekazuje do sanktuarium w Fatimie. Jedna z takich intencji dotyczyła sytuacji, gdy w mojej rodzinie była osoba, która przestała uczestniczyć w Mszach Świętych, jej wiara osłabła. Zwróciłam się wtedy do Maryi: Proszę Cię, Najświętsza Matko Fatimska, wyproś tę łaskę i daj dar wiary dla tej osoby, żeby wróciła do Kościoła i do Boga. Po pewnym czasie osoba ta wróciła do Kościoła, zaczęła słuchać Radia Maryja, czyta publikacje religijne, a zdarza się, że zachęca mnie, żebyśmy razem poszły do kościoła. Wiele można wyprosić za przyczyną Matki Bożej Fatimskiej. Tylko trzeba ufać!


Dzięki Apostolatowi Fatimy moja wiara się ugruntowała. Przesyłane materiały po przeczytaniu przekazuję moim bliskim. Ważne jest również, żeby przyznawać się do wiary wśród ludzi, dlatego zawsze noszę przy sobie przesłany ze Stowarzyszenia brelok „Nie wstydzę się Jezusa”. Uważam, że nie możemy wstydzić się znaku krzyża na ulicy czy w restauracji przed posiłkiem. Niestety, ludzie często nie wstydzą się złego zachowania, a czują obawy przed przeżegnaniem się w miejscu publicznym. Jestem wdzięczna całemu Stowarzyszeniu i Panu Prezesowi, za to dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, za wspólną modlitwę.


Na temat Objawień Fatimskich czytałam jeszcze przed przystąpieniem do Apostolatu oraz w materiałach, które dostałam już ze Stowarzyszenia. W tych objawieniach największe wrażenie zrobił na mnie niezwykle spektakularny Cud Słońca.


Wiara zajmuje w moim życiu bardzo ważne miejsce i wiele razy pomogła mi w trudnych sytuacjach. A zmagałam się m.in. ze śmiercią i z nałogiem bliskich osób. Wtedy pomogła mi właśnie wiara i Różaniec. Jest to dla mnie wyraźny dowód, że modlitwa działa. Dzięki wierze przestałam się zamartwiać i cieszę się życiem. Często wspominam sobie słowa Pana Jezusa: Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą.


Uważam, że tzw. pandemia ma bardzo negatywny wpływ na życie religijne wielu ludzi; oddaliła ich od Kościoła i od Pana Boga. Nie podoba mi się to, że z kościołów zniknęła woda święcona. Przecież diabła odpędza się wodą święconą! Nie można aż tak bać się wirusa!


Moją obroną przed obecną sytuacją są słowa Psalmu 91: Kto przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka, mówi do Pana: „Ucieczko moja i Twierdzo, mój Boże, któremu ufam”. To jest dla mnie odtrutka!


Krytycznie patrzę również na rozpowszechniony ostatnio zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej na rękę. Dla naszych ojców i dziadów byłoby to nie do pomyślenia. Powinniśmy klękać przed Bogiem. Przecież to sam Bóg przychodzi do nas, a my mamy stać w takim momencie? Trzeba klękać i przyjmować Pana Jezusa z szacunkiem, do ust. Nie na ręce, które są zbrukane i dotykają różnych rzeczy w drodze do kościoła. Przecież ksiądz podczas Mszy Świętej robi puryfikację, uważa, żeby nawet okruszek nie upadł, a tu każdy może brać Ciało Pańskie do ręki… To jest przecież profanacja. Bardzo mnie to boli!


Jeśli chodzi o świętych, to szczególnym nabożeństwem darzę św. Ritę i św. Charbela, których relikwie znajdują się w mojej parafii, a także świętych Tereskę od Dzieciątka Jezus i Ojca Pio. Staram się regularnie uczestniczyć w nabożeństwach ku czci św. Rity w swojej parafii i w krakowskim kościele św. Katarzyny, gdzie biorę udział w obrzędzie poświęcenia róż, które są symbolem św. Rity. Książkę o życiu św. Rity otrzymałam właśnie ze Stowarzyszenia. Dzięki takim lekturom mogę lepiej poznać żywot konkretnego świętego. Prowadzi to też do rozwoju mojej wiedzy religijnej.


Oprac. JK

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję Państwu za wszystkie przesyłki i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Życzę wszelkiego dobra i owocnej pracy. Oby wiara naszych ojców i tradycje zostały ocalone przed nowym potopem – bezbożności i niemoralności. Pamiętam o Was w modlitwie.

Wdzięczna Czytelniczka

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Jako Wasz stały czytelnik, chciałbym podziękować za wszelkie dobro, jakie od Was otrzymałem. Tym razem proszę pozwolić, że podzielę się z Wami refleksją, jak dobroć ludzka może być wielka.

Życie nasze przemija bardzo szybko, dzień za dniem, chwila za chwilą. Niesie ono wiele wyzwań, z którymi, obojętnie kim jesteśmy, chcąc nie chcąc, musimy się zmierzyć. Dla nas wszystkich takim wyzwaniem na pewno była i jest sytuacja związana z koronawirusem. Dla wielu osób mi bliskich, sądzę, że Wy, Drodzy Czytelnicy, również znacie takie przypadki, zakończyła się śmiercią. Mimo to uganiamy się w życiu za określonym celem.

Zazwyczaj z sentymentem wspominamy dom rodzinny, pełen ciepła, nie zapominając o tradycjach rodzinnych i świątecznych. Obecnie narzekamy, że teraz tak nie jest, jak było kiedyś. Tymczasem do tradycji trzeba nam powracać jak do źródła, aby odnawiać i napełniać na nowo to, co było piękne i bogate, to jest szacunek do człowieka i miłość do Boga.

Nie zapominamy o tym, że Pan Bóg powołał nas do szczęścia. Patrzmy zatem na Matkę Bożą, która jest dla nas wzorem do naśladowania.

Człowiek szczęśliwy to też człowiek, który spełnia się, czyniąc dobro dla innych. Potrafi zauważyć tych, którzy potrzebują pomocy, ofiarować im miłość, szczęście i życzliwość, a czasem i dobra materialne. Przekonałem się o tym, gdy będąc po raz kolejny w Szczawnie-Zdroju, poznałem przesympatyczną profesor, Panią Barbarę z Warszawy. W szczerej, serdecznej rozmowie poinformowałem ją, że jak na obecne czasy, mam sporą gromadkę chrześniaków, – ośmioro. Jeden z nich, Bartosz, potrzebuje stałej opieki i pomocy finansowej, bo jest inwalidą. Staram się mu pomagać, odkąd się urodził, przesyłając jego rodzicom pomoc finansową. Są oni ponadto moimi przyjaciółmi na dobre i na złe.

Moja znajoma Barbara zaoferowała pomoc, inicjatywa wyszła od niej samej, mimo że ciężko choruje. Rodzice mojego chrześniaka przyjęli tę wiadomość z radością i podziwem, że tak dobrzy ludzie są na świecie. Po kilku latach odnalazłem przez przypadek moją studentkę, Alinę z Bieszczad, która również zaoferowała pomoc.

Człowiek szczęśliwy jest wdzięczny, że może pomóc drugiemu i oczekiwać za to wszystko pomocy Bożej. To Jemu przede wszystkim możemy być wdzięczni, że obdarował nas miłością, która jest ukrytym skarbem w naszym sercu. Ten skarb ujawnia się wtedy, gdy sami czynimy dobro. Człowiek szczęśliwy to ktoś, kto odkrył misję swego życia, aby uszczęśliwiać innych potrzebujących. Warto nadmienić, że matka chorego Bartosza często przebywa w szpitalu dla nerwowo chorych.

Każda wzorowa matka przez dobroć i miłość dla swojego dziecka uczy go, jakim winien być człowiekiem. A doznane dobro, dziecko przekazuje dalszym pokoleniom. Rodzice spełniają w ten sposób niezwykle trudne zadanie w swym życiu.

Przecież każdy z nas swoim przykładnym życiem pisze swój życiorys dla potomnych, zgodnie z maksymą „Idź tak przez życie, aby ślady Twoich stóp przetrwały dla potomnych”.

Pozdrawiam Was serdecznie, z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Z Panem Bogiem

Edward z Wielkopolski

Apostoł Fatimy

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Kochani Przyjaciele

Serdecznie Wam dziękuję za modlitwę oraz „Przymierze z Maryją”. Bardzo się cieszę, że jesteście. Jak dobrze mieć świadomość, że są takie osoby, jak Wy, do których można napisać, podzielić się świadectwem.

Kiedy miałam maleńkie dziecko, bardzo się rozchorowałam. Byłam już prawie na tamtym świecie… A jednak widocznie Pan Bóg pokładał we mnie nadzieje. Wyzdrowiałam. Choć było różnie – nawet czasem było tak źle, że prosiłam Pana Boga, bym się już nigdy nie obudziła… Potem jednak znów przychodziły lepsze dni. Dziś jestem pewna, że uratowała mnie wiara i miłość do Pana Jezusa i Jego Matki, którą zaszczepili we mnie moi Kochani Rodzice. I tę wiarę i miłość pielęgnuję po dziś dzień.

Jeszcze raz, Kochani Przyjaciele, dziękuję Wam za modlitwę i Wasze akcje. Niech nigdy w Was nie zgaśnie chęć do pracy. Niech Maryja Zawsze Dziewica wyprasza Kościołowi łaski, a światu pokój. Życzę Wam wielu łask, dużo zdrowia, i wytrwałości na dalsze lata pracy.

Z poważaniem

Gabriela z Chorzowa

 

 

Witam serdecznie!

Pragnę podziękować za słowa uznania i wdzięczności za mój skromny wkład w działalność Stowarzyszenia, a szczególnie dziękuję za Kartę Apostoła Fatimy. To wielka radość dla mnie. Zawsze tę Kartę ze sobą noszę. Cenniejsza jest od karty bankowej. Na niej nie trzeba mieć wkładu, nie trzeba jej aktywować, a cały czas DZIAŁA. Dziękuję raz jeszcze i proszę o modlitwę za mnie i moją rodzinę.

Teresa

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za piękny wizerunek Niepokalanego Serca Maryi. Mam wiele przykładów z własnego życia, gdzie Maryja mnie chroni, pomaga podjąć trudne życiowe decyzje, a nawet ratuje moje bardzo trudne życie. Noszę Ją w sercu od najmłodszych lat. Trudno tak w kilku słowach opisać te wszystkie trudne momenty życia, gdzie pomoc Niebios jest wielka!

Do grona Przyjaciół Waszego Stowarzyszenia dołączyłam niedawno, dzięki „przypadkowi”, ale uważam, że w tym także była ręka Matki Bożej. Dzięki Ci Maryjo za wszystko!

A Wam, Drodzy Przyjaciele, także dziękuję. Niech Pan Bóg błogosławi Prezesa Sławomira Olejniczaka, Redaktorów i całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Barbara z Bydgoszczy