Lektura duchowa
 
Duchowe zmagania Jezusa w Ogrójcu
Bł. Anna Katarzyna Emmerich

duchowe zmagania jezusa w ogrójcuNajpierw szatan ze złośliwym szyderstwem przedstawił naszemu Panu wielkość winy, którą Jezus chciał wziąć na siebie, posuwając się w napaści do tego, że nawet życie Zbawiciela przedstawił jako grzeszne. Następnie ujrzał Jezus wszystkie męki odkupienia w całej ich wewnętrznej grozie. To jednak stało się za pośrednictwem aniołów, bo szatan nie może udowadniać możliwości odkupienia, ojciec kłamstwa i rozpaczy nie może objawiać Boskiego miłosierdzia. Wreszcie pojawiło się w duszy Jezusa straszne pytanie, jakie budzi się w każdym sercu ludzkim przed złożeniem ofiary: Jaki będzie pożytek z tej ofiary? Odpowiedzią na nie była wizja tak strasznej przyszłości, że Jego kochające serce na nowo ścisnęło się niezmiernym bólem i trwogą.


Chrystus bowiem, nowy Adam, miał – jak ów pierwszy – zasnąć, ale snem śmierci krzyżowej, a z otwartego Jego boku miała powstać nowa Ewa, Jego dziewicza Oblubienica, matka wszystkich żyjących, to jest Kościół. Jej chciał Jezus dać krew odkupienia, wodę oczyszczenia i swego Ducha. Ofiarował się przebywać z nią na ziemi, dopóki my wszyscy w niej i razem z Nim nie zgromadzimy się w niebie. Chcąc zrealizować dzieło nieskończonej miłości do grzeszników, Jezus sam stał się człowiekiem, bratem grzeszników, aby wziąć na siebie karę za wszystkie przewinienia. Upadał pod brzemieniem smutku na widok wielkości winy i ogromu mąk koniecznych do pojednania, a jednak z radością poddał się woli Ojca niebieskiego i zgodził się być ofiarą przebłagalną.

 

A oto teraz jawiły się przed Nim wszystkie cierpienia, walki, zniewagi i rany, jakie miał znieść przyszły Kościół, Jego Oblubienica odkupiona ceną najświętszej Krwi. Musiał patrzeć na najboleśniejszą dla Niego niewdzięczność ludzką. Przed duszą Jezusa stanęły jak żywe wszystkie przyszłe cierpienia Jego Apostołów, uczniów i przyjaciół; widział herezje i schizmy, powstałe przez pychę i nieposłuszeństwo; widział obojętność, przewrotność, zepsucie i złość mnóstwa chrześcijan, różne rodzaje kłamstwa i oszukańczych wykrętów dumnych nauczycieli oraz wszystkie świętokradztwa niegodnych kapłanów i straszne tego następstwa; widział spustoszenia w Królestwie Bożym na ziemi, w żywej świątyni niewdzięcznej ludzkości, którą wśród mąk niewysłowionych podjął się odkupić i umocnić własną Krwią i swoim obdarzyć życiem.

 

Przed duszą udręczonego Jezusa przesuwały się niezliczone obrazy zgorszeń i występków wszystkich wieków. Widział tłumy ludzi, którzy w swej pysze, unikając Jego zbawczych ramion wyciągniętych ku nim, szli prosto ku pochłaniającej ich przepaści. Wreszcie dostrzegł mnóstwo takich, którzy nie śmieli jawnie zaprzeć się Go, ale małodusznie, niewiernie i tchórzliwie omijali Kościół, odłączając się od Jego poranionej Oblubienicy, a zamiast jej bronić, szli za złoczyńcami. Z bólem widział ich – błędne owce, oddane na pastwę wilków, błąkające się po lichym pastwisku, gnane przez najemników, a stroniące od owczarni Dobrego Pasterza, który daje życie za swoje owce. Błądzili, a nie chcieli wejść przez ciasną bramę, aby nie zginać karku. Wyciągali ręce ku mgławicom, szli za błędnymi ognikami, ginęli i marli z duchowego głodu. Jezus, widząc to, smucił się i był gotów cierpieć za wszystkich, nawet tych, którzy nie chcieli Go widzieć i nie chcieli nieść za Nim krzyża w Kościele, któremu dał siebie w Najświętszym Sakramencie. Wszystkie te niezliczone obrazy niewdzięczności ludzkiej i złego korzystania z gorzkiej śmierci przebłagalnej przesuwały się przed Jego oczyma.

 

(…) Szatan podszeptywał bezustannie Jego człowieczeństwu: Patrz! Za tyle niewdzięczności musisz ponosić takie cierpienia! Chrystus, Syn człowieczy, wił się z bólu, załamywał ręce i jakby pchany niewidzialną siłą padał na kolana i znów się podnosił. Jego ludzka natura tak straszną toczyła walkę przeciwko wstrętowi ku niewysłowionym mękom ponoszonym dla niewdzięcznych, że grube krople krwawego potu spływały z Niego strumieniami aż na ziemię. W tym bezmiernym ucisku spoglądał Jezus wkoło, jakby szukając pomocy, a biorąc niebo i ziemię na świadków swych cierpień, jęczał boleśnie. (…)


Tymczasem potworne wizje niewdzięczności ludzi, których winę Jezus przyjął na siebie i za których ofiarował się ponieść karę, napływały coraz gwałtowniej ku Niemu. Kilkakrotnie wołał: Ojcze, czy możliwym jest cierpieć dla tych wszystkich niewdzięcznych? Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja! (Mt 26,42). (…)


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Najświętsze Serca Miłością gorejące
Anioł Pokoju, który w 1916 roku objawił się fatimskim wizjonerom, wzywał: Módlcie się! Serca Jezusa i Maryi uważnie słuchają waszych słów i próśb. Znajdźmy więc schronienie w tych Dwóch Sercach. I pamiętajmy zawsze słowa Matki Bożej Fatimskiej: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja czuwa nade mną

Pani Anna Caban jest Apostołem Fatimy od grudnia 2003 roku. O istnieniu Apostolatu dowiedziała się z materiałów otrzymanych ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, które wspiera już od 21 lat. Były one na tyle interesujące, że postanowiła przystąpić do tej wyjątkowej duchowej rodziny czcicieli Matki Bożej.

Jak przyznaje pani Anna, wiarę katolicką wyniosła z domu rodzinnego: – Dużo zawdzięczam swoim rodzicom, zwłaszcza moja mama jest dla mnie wzorem, podziwiam ją, bo pomimo zaawansowanego wieku i problemów z chodzeniem w każdą niedzielę uczestniczy we Mszy Świętej. Uważam, że to przede wszystkim dzięki niej ja też idę drogą wiary.

W swojej parafii pw. św. Mateusza Apostoła w Świerczynie Pani Anna należy do kółka różańcowego. – Różaniec jest naszą bronią, naszym ratunkiem, dzięki któremu możemy wszystko wygrać i mówiąc z przymrużeniem oka, „wynegocjować” od Maryi coś na czym nam szczególnie zależy. Codziennie odmawiam Różaniec, a ostatnio zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską o pokój na Ukrainie – mówi.

Mam odczucie, że Matka Boża czuwa nade mną, otacza mnie swoim płaszczem, że mi towarzyszy i jest ze mną w złych i dobrych chwilach, czuję Jej opiekę, czuję spokój, jaki mi daje. Bez Maryi nic byśmy nie zrobili, tylko w łączności z Bogiem możemy wygrać – wyznaje pani Anna. – W moim życiu zdarzały się trudne chwile, ale właśnie zwłaszcza wtedy czułam, że Maryja jest przy mnie – przyznaje.


[Pełny tekst w wersji drukowanej]


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Szanowna Redakcjo! Proszę pozwolić, że na Waszych łamach podziękuję Matce Bożej za opiekę i wielokrotne uratowanie życia mojego schorowanego 91-letniego Ojca, Powstańca Warszawskiego, który po udarze tracił przytomność wiele razy. Był w bardzo ciężkim stanie, ale Pan Bóg nadal trzyma go przy życiu. To wielka łaska! W tym miejscu proszę także o zdrowie dla mojej 87-letniej Matki.
Proszę Cię, Matko Najświętsza, o dalszą opiekę nad Rodzicami, którzy mnie i mojego Brata adoptowali jak byliśmy niemowlakami. Proszę też, abyś wybaczyła tym, którzy Cię obrażają, znieważają. Wyproś im u Swojego Syna nawrócenie.
A Wam, Szanowni Redaktorzy dziękuję za „Przymierze z Maryją”, które utwierdza mnie w wierze i dostarcza bardzo wartościowej duchowej lektury.
Wojciech


Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za to, że otrzymuję od Was „Przymierze z Maryją”. Dziękuję także za przesłanie „Zegara Męki Pańskiej”. Wcześniej nie spotkałam się z taką publikacją ani z takim nabożeństwem. Cieszę się więc, że otrzymałam tę przesyłkę ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi.
Pragnę również w tych kilku zdaniach dać świadectwo pomocy Matki Bożej dla mojej siostry Ireny, chorującej na rozległy nieoperacyjny nowotwór płuc.
Otóż, modliłam się Nowenną Pompejańską do Matki Syna Bożego, aby ta straszna choroba została powstrzymana, jeśli oczywiście taka będzie wola Jezusa Chrystusa. Siostra – rzecz jasna – poddała się intensywnemu leczeniu.
Lekarze, gdy zobaczyli wyniki badań, jakie wykonali po terapii, byli bardzo zdziwieni i zaskoczeni, bo nowotwór nie tylko przestał się rozprzestrzeniać w płucach, ale nawet w pewnym stopniu się cofnął.
Powiedziałam siostrze o mojej modlitwie, o prośbie o jej zdrowie do Maryi. Zaskoczyło ją to bardzo i zastanowiło. Moja siostra jest daleko od Boga, chociaż właściwie powinnam napisać: była daleko od Boga, bo obecnie, chociaż jeszcze nie modli się konkretnymi modlitwami, ale rozmawia z Panem Jezusem swoimi słowami. Cieszę się z tego bardzo i uważam również za wielką łaskę Bożą.
Jeszcze kilka słów o mojej sytuacji. Cóż, życie… Po prostu mam mnóstwo obowiązków przy Mamie, która skończyła 92 lata. Staram się też pomagać siostrze, również pod względem duchowym, bo rzeczywiście załamana była swoją sytuacją. Na pewno wiara i modlitwa daje mi siłę i spokój ducha, umysłu i serca. Pozdrawiam Was serdecznie i zapewniam o modlitwie.
Krystyna z Białegostoku


Szanowni Państwo!
Dziękuję za Waszą pracę i za Waszą modlitwę. Można powiedzieć, że odczuwam ją każdego dnia. A jest mi ona bardzo potrzebna, bo przebywam w zakładzie karnym. Także ważna jest modlitwa za zmarłych, bo oni dla siebie już nic zrobić nie mogą. Dzięki Wam nie tracę nadziei!
Sławomir


Szczęść Boże!
Pragnę Wam podziękować za wszystkie dotychczas otrzymane przesyłki. Będę Was wspierała modlitwą i jeśli tylko będzie taka możliwość także datkami. Czasy są ciężkie, więc taka lektura, jaką Wy proponujecie, jest teraz szczególnie potrzebna. Pozdrawiam całą Redakcję i wszystkich pracowników Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. W szczególności pragnę podziękować za Waszą akcję propagowania modlitwy różańcowej. Mam świadomość, że poprzez tę modlitwę, można wyprosić wszystko. Wspieram Was i wasze dzieło.
Z Panem Bogiem
Danuta z Dolnośląskiego


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo! Bardzo serdecznie dziękuję całemu Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi za to, że mogłam przystąpić do Apostolatu Fatimy. To niezwykłe doświadczenie. Jestem też niezmiernie wdzięczna za wszystkie przesłane dobra książki, broszury, dewocjonalia. Dziękuję za „Przymierze z Maryją”, które rzeczywiście pokazuje, jak ważne jest zawarcie Przymierza z Matką naszego Zbawiciela w codziennym życiu. Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba. Praktykując kult maryjny, na pewno nie zbłądzimy. Bardzo serdecznie Was pozdrawiam i proszę o dalszą modlitwę. Bóg zapłać!
Genowefa z Lubelskiego


Witam serdecznie!
Otrzymuję od Państwa różne publikacje w formie broszur np. „Przymierze z Maryją”, kalendarze oraz inne wydawnictwa, obrazki i przedmioty o treści religijnej. I to jest bardzo dobre! Sprawdziłam niejednokrotnie w swojej parafii, czy treści te są zgodne z kanonami wiary. Tak, są! I bardzo Wam za to dziękuję, bo znajduję u Was często teksty, do jakich trudno byłoby mi samodzielnie dotrzeć. Cieszę się, że dostaję materiały, które oparte są na dobrej znajomości historii chrześcijaństwa i doktryny Kościoła. To Wasza zasługa! Życzę wielu łask.
Diana

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo. Nie wiem, jak wyrazić swoją wdzięczność za Waszą działalność. Praktycznie w każdym miesiącu otrzymuję od Was materiały, które pomagają mi zrozumieć prawdy wiary, praktyki pobożne itp., czym jest i dlaczego tak ważny jest kult Najświętszej Maryi Panny. Wiem, że jak od Was otrzymam jakieś pismo czy książkę, to nie będzie w nich żadnych teologicznych błędów. Aż chciałoby się, żeby „Przymierze z Maryją” było jeszcze obszerniejszym wydawnictwem. Nigdy nie rezygnujcie z Waszej misji, bo budujecie wiarę wielu ludzi. I za to Wam serdeczniej dziękuję. Pozostaję w modlitwie.
Grzegorz z Małopolski


Szczęść Boże!
Szanowni Państwo! Bardzo dziękuję za przesyłanie mi „Przymierza z Maryją”, wydawnictw, dewocjonaliów i wszystkich innych jakże wartościowych prezentów. To wszystko pomaga mi dojrzewać w wierze. Każdego dnia dziękuję Panu Bogu za to, że jesteście. Modlę się za Was i życzę Bożego błogosławieństwa na każdy dzień dla Was i Waszych ­rodzin.
Katarzyna