Słowo kapłana
 
Cześć dla świętych wizerunków to nie bałwochwalstwo
Ks. Adam Martyna

Drodzy w Chrystusie Panu!

Nie ma chyba katolickiej świątyni, w której nie spotkalibyśmy wizerunków świętych czy obrazów naszej ukochanej Niebieskiej Matki. Jej wizerunek znajduje się w każdym kościele, dlatego takie ciepło bije z katolickich świątyń. Nie ma tego ciepła w świątyniach protestanckich różnych wyznań, gdzie możemy spotkać tylko tynk na ścianach i ewentualnie krzyż.


W Polsce niemal każda parafia ma swoją „ukochaną” Matkę Bożą, której obraz od pokoleń otacza się szacunkiem i czcią. Nazywa się Ją „naszą Matką Bożą”. Oczywiście, każdy człowiek dobrej woli rozumie, że są to tylko przenośnie. Wszyscy wiemy, że Maryja jest jedna i przebywa w Niebie. Jednak przywiązujemy się do Jej wizerunków czy figur i nieraz zabieramy ich fotografie w dalekie strony, bo one przypominają nam nasz parafialny kościół i spokojne lata dzieciństwa.

Coraz częściej ta nasza cześć dla obrazów Pana Jezusa, Matki Najświętszej i świętych napotyka niezrozumiałą agresję, której podłoże jest bardzo różne: od wpływów satanistycznych po tzw. czystą wiarę biblijną.
Otóż niektórzy zagorzali protestanci albo członkowie sekt zarzucają nam, że oddając cześć świętym, wyrażonym na obrazach, popełniamy straszne bluźnierstwo, bo Bóg tego zabronił w drugim przykazaniu. Zarzuca się też katolikom, że sfałszowali przykazania Boże, bo jedno podobno wyrzuciliśmy, a inne podzielone zostały według papieskiego uznania. Jak odnieść się do tych zarzutów?

Sięgnijmy do Pisma Świętego. W Księdze Wyjścia jest mowa o nadaniu przez Boga Izraelowi dziesięciu przykazań. Znajdujemy tam takie słowa: Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią (Wj 20, 4). No to w takim razie – ktoś powie – protestanci mają rację...

Nie tak szybko. Kilka wersów dalej mamy bowiem: Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić (Wj 20, 8). Większość protestantów nie widzi wszak nic złego w odpoczywaniu w niedzielę zamiast w soboty. Czyż to nie brak konsekwencji? Natomiast w tym samym rozdziale w wierszu 17. czytamy: Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła. Czy dziś ktoś pożąda niewolnicy swego bliźniego? Albo jego wołu? Raczej nie. Jaki z tego wniosek? Kościół wiele razy w swojej historii ostrzegał nas przed dosłownym odczytywaniem Pisma Świętego, bez uwzględnienia warunków życia ludzi, do których Słowo Boże było skierowane i czasów, w jakich Pan Bóg przemawiał.
Wracając do naszego zagadnienia, ludzie, do których Bóg skierował Swoje Słowo, byli bardzo dosłowni. Nie odróżniali obrazu od osoby tego, kogo on przedstawiał. Dlatego tworzyli figurki swoich niezliczonych bogów i uważali że te posążki ich słuchają, gniewają się bądź okazują swoją łaskę.

Pan Bóg chciał podkreślić Swoją wielkość i świętość, której nie można było oddać żadną figurką czy malowidłem. Przecież Bóg, choć obecny pośród Swego ludu, pozostawał niewidzialny. Każda więc próba przedstawienia Go byłaby zafałszowaniem Jego istoty, gdyż żadne stworzenie nie oddaje wielkości Boga. Jedynym sposobem, aby dawnych Izraelitów zachować w wierze w jedynego Boga, odrębnego od ludzkich słabości, wielkiego i niewidzialnego, było zakazanie czynienia jakiejkolwiek podobizny czegokolwiek, co żyje. I tak też się stało.
Sytuacja ta zmieniła się zupełnie, kiedy niewidzialny Bóg przyjął postać Człowieka i narodził się w Betlejem. Jego rodacy poznali Go jako Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Pan Jezus miał ciało takie jak my mamy, tak samo Jego Matka, apostołowie, uczniowie, później męczennicy i wyznawcy.

Bóg w osobie Chrystusa Pana stał się dostępny ludzkim zmysłom, można Go było widzieć. Z czasem chrześcijanie, głównie ci, którzy nie pochodzili z Żydów, chcieli mieć podobiznę Pana. O starych wyobrażeniach Matki Bożej krążą podania, jakoby ich autorem był św. Łukasz Ewangelista, który był Grekiem. Być może tak nie jest, ale świadczy to o bardzo dawnym w Kościele pragnieniu przypominania sobie oblicza Pana Jezusa czy Jego Matki. Ostatecznie wokół tego zagadnienia wybuchło bardzo wiele sporów. Kościół pod wpływem Ducha Świętego sformułował naukę, że zakaz tworzenia obrazów świętych nie obowiązuje od kiedy Syn Boży stał się człowiekiem, „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1, 15). Oglądając Jezusa Człowieka – oglądamy równocześnie Jezusa Boga.

Drugim bardzo ważnym uzasadnieniem możliwości oddawania czci obrazom jest fakt, że nikt z nas nie czci obrazu. Czci postać, jaką obraz przedstawia. Niewłaściwe jest sformułowanie, że modlimy się do obrazu. Niech nas Bóg broni. Modlimy się „przed obrazem”, nigdy „do obrazu”. Bowiem obraz ma nam tylko pomóc się znaleźć w duchowej obecności Osoby, którą przedstawia.

Wreszcie trzeci argument za słusznością nauki Kościoła pochodzi od samego Boga: spodobało się Panu Bogu przez niektóre wizerunki zsyłać na ludzi szczególne łaski. Wiemy, że są cudowne obrazy i figury, przed którymi ludzie wypraszają najróżniejsze łaski dla siebie i dla innych. Dlaczego akurat przed tymi a nie innymi, nieraz wielkimi dziełami sztuki? To Boża tajemnica.

Drodzy w Chrystusie! Nie pozwólmy sobie mącić w głowach fałszywym prorokom. Nie lękajmy się oddawać czci obrazom Pana Jezusa i Matki Najświętszej, tak jak z miłością nosimy przy sobie zdjęcia naszych matek, dzieci czy wnuków.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Maryja naszą Matką
Kościół od zawsze oddaje cześć Najświętszej Dziewicy Maryi, Bogurodzicy – naszej Matce, Orędowniczce i Wspomożycielce. Cześć ta przybierała na przestrzeni wieków różne formy i wyrazy, oddając poruszenia chrześcijańskich serc i charakter poszczególnych narodów.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wychowuje

Pani Monika Rypień z Raciborowic Górnych na Dolnym Śląsku jest Apostołem Fatimy od roku, ale jej wspólna droga z Maryją trwa już wiele lat. Jej piękne świadectwo jest dowodem na to, że trudności i życiowe zakręty przechodzone wspólnie z Bogiem i Maryją są zawsze możliwe do pokonania, a obecność Maki Bożej i zawierzenie Jej swoich spraw naprawdę zmienia ludzkie życie.

Maryja w moim życiu i w życiu mojej rodziny jest kimś szczególnym. Ona nas wychowuje, jeśli tylko damy się poprowadzić. Przyjaźń z Matką Bożą rozpoczęła się już od wczesnych lat mojego życia. Uwielbiałam pieśni do Matki Bożej, nabożeństwa majowe czy różańcowe, a w szczególności święta maryjne. W wieku nastoletnim poznałam historię Matki Bożej Fatimskiej: Matka Boża prosi o modlitwę dzieci, które dzięki niej mogą wyprosić nawrócenie ludzkości! Od tego momentu Fatima zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Kiedy byłam studentką we Wrocławiu, miałam możliwość uczestniczenia w nabożeństwach fatimskich. Były one przepiękne… Różaniec – nieustanny Różaniec! – sprawił, że mimo różnych przeciwności i doświadczeń, jakie niesie życie, zawsze miałam siłę, takie poczucie, że jest Ktoś obok. Ktoś, kto czuwa, wspiera, niezależnie od wszystkiego, co się działo.

Punktem zwrotnym, początkiem niezwykłego doświadczenia Matki Bożej w moim życiu był czas, kiedy byłam w ciąży z pierwszym i drugim dzieckiem. Pierwsze dziecko poczęłam dzięki wstawiennictwu Matki Bożej. Razem z mężem modliliśmy się, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko, a tak długo go nie było… Ja powierzyłam tę intencję Maryi, zostawiłam to Jej działaniu. Pewnego dnia mąż przyszedł do mnie i dał mi obrazek Matki Bożej: Wiesz co, na Jasnej Górze są takie modlitwy w pierwszą sobotę miesiąca za małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci. To było niesamowite, jak on wyraził chęć oddania się Matce Bożej! Jeszcze tego samego miesiąca okazało się, że będziemy mieli dziecko.

Urodził się syn. Wcześniak. Mieliśmy miesiąc leżeć w szpitalu, a okazało się, że po trzech dniach wypuszczono nas do domu. Było tak dobrze, że lekarz stwierdził, że daty zostały pomylone, bo to niemożliwe, on nie powinien sam oddychać, tylko leżeć pod respiratorem. Ale data nie mogła zostać w żaden sposób pomylona, bo to było dzieciątko tak wyczekane, że nie ma po prostu możliwości pomyłki! W ciąży z drugim dzieckiem miałam ogromne problemy zdrowotne. Lekarze powiedzieli, że dziecko urodzi się chore. Wada genetyczna… Jak by nie było, my z mężem jesteśmy za życiem i przyjęlibyśmy każde dziecko. Ale zadziałała potężna modlitwa, wsparcie mnóstwa osób i dziecko urodziło się zdrowe. I tutaj cały czas Matka Boża nam towarzyszyła! Może ktoś by powiedział, że to było szczęście, przypadek. Ale my z mężem cały czas uważamy, że jest to opieka Matki Bożej. Co by się nie działo, zawsze oddajemy wszystko Maryi, i rzeczywiście, wszystko się później układa.

Oboje z mężem nie pochodzimy z miejscowości, w której mieszkamy, przeprowadziliśmy się tu po ślubie. Tutejsza parafia jest piękną i rozmodloną wspólnotą. Ale poznając nową
wspólnotę, zauważyłam, że nie ma tu nabożeństwa fatimskiego, więc poszłam z prośbą do księdza proboszcza, żeby takie nabożeństwo się odbywało. Dzięki zgodzie i współpracy księdza nabożeństwa fatimskie odbywają się u nas już od 2016 roku. Wspólnie z parafianami przygotowywaliśmy się do stulecia Objawień wielką nowenną fatimską. Ludzie bardzo pozytywnie przyjęli to nabożeństwo. Gdy tylko zbliża się maj, dzwonią i pytają, czy i w tym roku się odbędzie!

Na Stowarzyszenie trafiłam tak zwanym przypadkiem, w internecie. Spodobały mi się inicjatywy propagowania kultu Matki Bożej Fatimskiej. Kiedy przeczytałam, że są ludzie, którzy się tego podjęli, też zapragnęłam pomóc. Jest jeszcze jedna szczególna historia związana z moim uczestnictwem w Apostolacie. Raz wypadło tak, że byłam na roratach w całkiem innej parafii, gdzie nie było ze mną moich dzieci, i tam ksiądz rozdawał dzieciom figurki Matki Bożej. Bardzo mi się to spodobało. Dziś w wielu domach, gdzie żyją młode rodziny, brakuje nawet krzyża na ścianie, obrazów Matki Bożej czy Jezusa. To jest niemodne… a te dzieci z radością przyjmowały figurkę Maryi. Pomyślałam sobie, że może przyjadę tu kiedyś z moimi dziećmi i one też wezmą udział w takim losowaniu? I na drugi dzień w skrzynce pocztowej znaleźliśmy figurkę Matki Bożej z Apostolatu! To była ogromna radość. W naszym domu przy wyjściowych drzwiach znajduje się też kropielnica, a obok niej zawiesiliśmy Akt poświęcenia naszego domu Matce Bożej, który często ponawiamy. Tak pięknych inicjatyw jest o wiele więcej. I do tego Apostołowie modlą się za siebie nawzajem! Dzięki temu nasza wspólnota wspiera się wzajemnie i czerpie swoje siły, służąc Maryi, która prowadzi nas ku Jezusowi.

Przyg. MW



Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę podziękować za kalendarz „365 z Maryją” oraz pismo „Przymierze z Maryją”. Od wielu lat starałem się wspierać każdą akcję organizowaną przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Szczerze mówiąc, nie zawsze podchodziłem sumiennie do lektury, którą od Was otrzymywałem („Przymierze z Maryją”, „Polonia Christiana”). Wydawało mi się, że samo wspieranie finansowe w zupełności wystarczy. Myliłem się! Teraz, gdy znalazłem się w „jaskini zła”, tam, gdzie rządzi książę ciemności, zacząłem doceniać moc wiary i Bożego słowa, zawartych w Waszych artykułach. Modliłem się zawsze (…), ale wydaje mi się, że raczej z obowiązku niż z potrzeby. Teraz, będąc w zakładzie karnym, gdzie naprawdę ciężko znaleźć człowieczeństwo, współczucie, a co za tym idzie bliskość Bożego Miłosierdzia, pozostaje cicha modlitwa i rozmowa z Panem Bogiem (…). Jest jeszcze nasza ukochana Mateczka MARYJA, która przez całe moje życie okrywała mnie i moją rodzinę swym miłosiernym niewidzialnym płaszczem ochronnym. (…) Bóg naprawdę nas kocha! Pisząc to, mam na myśli dzieło, którego się podjęliście. Bóg zapłać!
Proszę o modlitwę w mojej intencji.
Jacek

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę Państwu podziękować za pracę na rzecz krzewienia Miłosierdzia Bożego. Serdecznie dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją” oraz wszystkie piękne upominki, które od Was otrzymuję. Całej Redakcji życzę największych sukcesów. Modlę się codziennie, aby dobry Bóg i Jego Matka otaczali Was Swoją opieką i błogosławili w dalszej pracy. Jako Apostoł Fatimy pragnę wspierać Was skromnym datkiem, aby Wasza działalność rozszerzała się na całe nasze społeczeństwo. (…)
Bronisław ze Starogardu Gdańskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę pozdrowić serdecznie całą Redakcję „Przymierza z Maryją” oraz podziękować za przysyłane mi egzemplarze Waszego pisma, które bardzo mi się podobają, są ciekawe i poruszające, a nawet wzruszające. Dziękuję za ciekawe artykuły, dziękuję za dział „Strony Maryjne”, gdzie znajdują się piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Ta lektura pisma katolickiego bardzo mnie wzbogaca i poucza. Dziękuję również za wszystkie przesyłane mi dewocjonalia, którymi obdarowuję moich najbliższych. Chcę, aby i oni cieszyli się i wzbogacali duchowo. Bóg zapłać za wszystkie modlitwy w mojej intencji i mojej rodziny. Wspieram Waszą redakcję duchowo, a jak tylko będę mogła, będę też wspierała ją finansowo.
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa Stowarzyszenia Sławomira Olejniczaka i jego współpracowników oraz czytelników tego pięknego pisma. Szczęść Wam Boże!
Stała czytelniczka – Bernadetta

Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Serdecznie dziękuję Panu oraz Pana współpracownikom za wszystkie przesyłki skierowane do nas, a w szczególności za każdy kolejny egzemplarz czasopisma „Przymierze z Maryją”.
Można zauważyć, że od dłuższego czasu artykuły i szata graficzna jest coraz bogatsza i wzbogaca nas, Czytelników, w wiedzę katolicką. Wskazuje drogę do Boga za wstawiennictwem Maryi i świętego Józefa, prosząc o łaski uzdrowienia i wszelką pomoc. W natłoku codziennych obowiązków znajdujemy czas na modlitwę – Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Modlimy się o pomyślność naszych dzieci i wnucząt oraz osób nam najbliższych. Odczuwamy wtedy, że Bóg jest z nami i że nie jesteśmy sami. To podnosi nas na duchu, stanowiąc oparcie w rozwiązywaniu wszelkiego rodzaju spraw. Nadmieniamy jednocześnie, że przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla nas czymś bardzo ważnym. Każdy człowiek żyjąc na tym świecie, winien starać się pozostawić ślad swojej egzystencji na ziemi, a ocenę pozostawić najbliższym, a przede wszystkim Bogu.
Edward wraz z Małżonką

Szanowni Państwo!
Dziękuję za przesłanie filmu „Via Dolorosa” z dołączonymi rozważaniami „Drogi Krzyżowej”. Chętnie czytam „Przymierze z Maryją”. Oddaję ten dwumiesięcznik także w inne ręce i zachęcam do włączenia się w jego czytanie i propagowanie wśród bliźnich. Zachwycona jestem tematyką Waszego pisma. Gratuluję doboru materiałów, które wzbogacają wiarę oraz wiadomości religijne i inne (ze świata), związane z chrześcijańską postawą człowieka. Bóg zapłać za wszystko! Z wyrazami szacunku.
Marianna z Mazowieckiego

Szczęść Boże!
Chciałbym podziękować całej Redakcji i przyjaciołom Apostolatu Fatimy oraz „Przymierza z Maryją” za wieloletnie wsparcie duchowe, modlitwy i Msze Święte w intencji nas wszystkich, a także piękne upominki dające wiele radości. Zawsze oczekuję i czytam od deski do deski Wasz (nasz) wspaniały dwumiesięcznik. Później przekazuję go innym, by był pocieszeniem w naszych trudnych czasach, także dla innych. Pozdrawiam serdecznie.
Mirosław

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Otrzymałem od Państwa piękne opracowanie „Via Dolorosa” z płytą i modlitwą do Krzyża Świętego, za które bardzo dziękuję. To piękna Państwa akcja, w której też chcę wziąć udział. (…) Staram się uczestniczyć we wszystkich Państwa kampaniach mających na celu przebudzić sumienia Polaków, ale też uczyć wiary i historii Kościoła. Mam już swoje lata, wiary uczyły mnie mama i babcia, teraz ją przekazuję swoim dzieciom i wnukom. Jednak najwięcej wiadomości z życia Kościoła, o życiu świętych, historii Kościoła czerpię z „Przymierza z Maryją”, które otrzymuję i czytam od pierwszej do ostatniej strony. Jako Polak, który wiele lat mieszkał w Niemczech, jestem dumny z Waszej pracy. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych dla całej redakcji „Przymierza z Maryją”.
Wojciech