Temat numeru
 
Akita - Kontynuacja Fatimy
Adam Kowalik

 Ulica du Bac w Paryżu, La Salette, Fatima, Akita to miejsca objawień Najświętszej Maryi Panny, które świadczą o tym, że Matka Boża jest także naszą Matką, z troskliwością pochylającą się nad Swymi przybranymi dziećmi. Nazwy tych czterech miejsc padły tu nieprzypadkowo. Bogurodzica nie tylko wzywała nas tam do modlitwy i doskonalenia się, ale także wyjawiła, że grzechy ludzi są tak liczne i tak powszechne, iż zasługują na karę, a zapobiec jej może tylko nawrócenie i pokuta.

 

Ostatnie z wymienionych objawień, chyba najmniej znane, miało miejsce w Japonii, w uświęconej krwią męczenników miejscowości Akita. Najświętsza Dziewica przemówiła tam do siostry Agnieszki Katsuko Sasagawy, nowicjuszki Instytutu Służebnic Eucharystii.

 

Siostra Agnieszka przyjęła chrzest jako osoba dojrzała, w wieku 33 lat. Należała do osób doświadczonych przez los. U progu dorosłego życia błąd lekarzy popełniony podczas operacji spowodował paraliż, który przykuł ją na długie lata do łóżka. Leczyła się w różnych szpitalach. W jednym z nich, pod wpływem pobożnej pielęgniarki, nawróciła się. Miłość do Jezusa tak nią zawładnęła, że postanowiła zostać zakonnicą. Zanim złożyła śluby, Maryja powierzyła jej Swoje posłanie dla ludzi.

 

Wstęp do objawień

 

Zanim doszło do spotkania z Niepokalaną, siostra Agnieszka przez trzy dni obserwowała niezwykły blask bijący z tabernakulum w domowej kaplicy. Nie bez znaczenia jest data tego wydarzenia. Działo się to w dniach od 12 do 14 maja 1973 roku, a więc dokładnie 56 lat po pierwszym objawieniu Najświętszej Maryi Panny w Fatimie.

 

Dopiero 28 i 29 czerwca, podczas modlitw w kaplicy domowej s. Agnieszka miała kolejne, niezwykłe wizje aniołów adorujących Najświętszy Sakrament. Ukazał się jej także Anioł Stróż. Uświadomiła sobie, że widziała go już wcześniej, gdy podczas ciężkiej choroby gorączkowała. Boży opiekun nauczył ją wówczas niezwykłej modlitwy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, wybaw nas od ognia piekielnego i zaprowadź wszystkie dusze do Nieba, a szczególnie dopomóż tym, które najbardziej potrzebują Twego miłosierdzia. Dopiero później dowiedziała się, że przed półwieczem słowa te Maryja przekazała trójce pastuszków w Fatimie.

 

Tym razem Anioł Stróż odmówił z nią inną, dobrze jej znaną modlitwę, ułożoną przez założyciela Instytutu Służebnic Eucharystii biskupa Jana Shojiro Ito.

 

Niewątpliwie spotkanie z Aniołem oraz wizje adoracji Hostii przez niebiańskie duchy miały przygotować s. Agnieszkę do tego, co się wkrótce miało wydarzyć. Bóg powołał ją bowiem do grona osób, które poprzez wyrzeczenia i cierpienie pokutują za pogrążoną w grzechu ludzkość, wypraszając dla niej łaski i odwrócenie kar.

 

Bóg zesłał na siostrę Katsuko Sasagawę pierwsze doświadczenie jeszcze w marcu 1973 roku, gdy zupełnie straciła słuch. Potem przyszedł czas na kolejne. 28 czerwca s. Agnieszka zaczęła odczuwać mocny ból w lewej ręce. Wkrótce na jej dłoni pojawił się stygmat w kształcie krzyża. Z otwartej rany popłynęła krew. Ból nasilał się w czwartki i piątki, czyli dni Męki Pańskiej. Zakonnica przyjęła te cierpienia z pełnym oddaniem.

 

Pierwsze widzenie Maryi

 

W nocy z 5 na 6 lipca 1973 roku w celi s. Agnieszki pojawił się Anioł Stróż. – Nie lękaj się – powiedział. – Módl się żarliwie nie tylko za swoje grzechy, lecz wynagradzaj także za grzechy wszystkich ludzi. Dzisiaj świat rani Najświętsze Serce naszego Pana przez niewdzięczności i krzywdy. Rany Maryi są o wiele głębsze i boleśniejsze niż twoje.

 

Następnie zaprowadził ją do klasztornej kaplicy, przed jaśniejącą niezwykłym blaskiem drewnianą figurę Maryi. Ta nieoczekiwanie przemówiła do zakonnicy. Matka Boża prosiła s. Agnieszkę, by modliła się za ludzi. Następnie wspólnie zmówiły wspomnianą wyżej modlitwę ­zgromadzenia: Najświętsze Serce Jezusa prawdziwie obecne w Najświętszym Sakramencie, poświęcam Ci ciało i duszę dla całkowitego zjednoczenia się z Twoim Sercem… Słowo „prawdziwie” dotąd nie występowało w jej treści. Niewątpliwie dodanie go przez Bogurodzicę, stanowiło odpowiedź na coraz częstsze wśród katolików, w tym duchownych i teologów, powątpiewanie w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w konsekrowanej Hostii.

Potem Maryja rzekła:

Módl się dużo za papieża, biskupów i kapłanów. Od chwili przyjęcia chrztu zawsze z oddaniem modliłaś się za nich. Nadal módl się bardzo mocno… bardzo mocno.

 

Tej nocy krwawiący krzyż pojawił się także na dłoni figury Maryi. Był podobny do stygmatu, jaki wcześniej otrzymała zakonnica.

 

Cierpienia siostry Agnieszki oraz cudowne sączenie się krwi z ręki statuy trwało kilka tygodni. Dopiero w piątek 27 lipca Anioł Stróż oznajmił siostrze w kaplicy:

Dziś skończą się twe cierpienia. W głębi serca swego zapisz uważnie myśli o krwi Maryi. […] Ta bezcenna krew została przelana, by prosić o wasze nawrócenie, prosić o pokój, na zadośćuczynienie za niewdzięczności i obrażanie Pana. Poświęcając się Najświętszemu Sercu Jezusa, gorliwie poświęcaj się także bezcennej Krwi. Módl się dla zadośćuczynienia za całą ludzkość.

I rzeczywiście, w tejże chwili ustał ból i zniknęła rana z dłoni s. Agnieszki. Także ręka figury Maryi przestała krwawić, a po kilku tygodniach powróciła do dawnego wyglądu.

 

Drugie przesłanie Maryi

 

Ponowne objawienie się Maryi miało miejsce 3 sierpnia, w pierwszy piątek miesiąca. Bogurodzica rzekła do s. Agnieszki: – Wielu ludzi na świecie zadaje Bogu cierpienia. Dla złagodzenia gniewu Ojca Niebieskiego pragnę dusz, które by Go pocieszały. Pragnę wraz z moim Synem dusz, które przez cierpienia i ubóstwo wynagradzać będą za grzeszników i niewdzięczników.

 

Ojciec Niebieski przygotowuje wielką karę dla całej ludzkości, by świat mógł poznać Jego gniew. Dla złagodzenia gniewu Ojca, wielokrotnie interweniowałam razem z Synem. Zapobiegłam nieszczęściom, składając w ofierze cierpienia Syna na Krzyżu, Jego drogocenną Krew i ukochane dusze, które pocieszają Go, tworząc zastęp ofiarnych dusz. Modlitwy, pokuta i mężne ofiary mogą złagodzić gniew Ojca.

 

Trzecie przesłanie

 

Po raz trzeci Maryja zwróciła się do s. Agnieszki Katsuko Sasagawy w sobotę 13 października, a więc w rocznicę Cudu Słońca, który przed ponad pół wiekiem zakończył objawienia w Fatimie. – Jak ci już powiedziałam, jeśli ludzie nie będą pokutować i nie poprawią się, Ojciec ześle straszną karę na całą ludzkość. Będzie to kara większa niż potop, taka jakiej nikt nigdy przedtem nie widział. Ogień spadnie z Nieba i zmiecie z powierzchni ziemi wielką część ludzkości, zarówno dobrych, jak i złych, nie oszczędzając ani kapłanów, ani świeckich. Ci, którzy przeżyją, poczują się tak opuszczeni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią, jaka wam pozostanie, będzie Różaniec i Znak dany przez Mojego Syna.[…]

 

Dzieło szatana przeniknie nawet do Kościoła w taki sposób, że kardynałowie wystąpią przeciwko kardynałom, biskupi przeciwko biskupom. Kapłani, którzy Mnie czczą, będą pogardzani i wystąpią przeciwko nim ich współbracia. Kościoły i ołtarze zostaną splądrowane, Kościół będzie pełen tych, którzy akceptują kompromisy. Z powodu działania szatana wielu kapłanów i wiele poświęconych dusz porzuci swe powołanie. Szatan będzie występował szczególnie nieubłaganie przeciw duszom poświęconym Bogu. Myśl o utracie tak wielu dusz jest przyczyną Mojego smutku. Jeśli zwiększy się liczba i ciężar grzechów, nie będzie już dla nich przebaczenia. […] Jedynie ja jestem jeszcze w stanie uchronić was przed zbliżającymi się nieszczęściami. Ci, którzy Mi zaufają, zostaną ocaleni.

 

Łzy Maryi

 

Było to ostatnie orędzie Maryi skierowane do s. Agnieszki, a za jej pośrednictwem do ludzkości. Nie ustały jednak nadprzyrodzone wydarzenia w klasztorze w Akita. Przez pewien czas figura pokrywała się kroplami potu, a potem z jej oczu płynęły łzy. Przez kilka tygodni odwiedzający kaplicę czuli niezwykle przyjemny zapach.

 

Jak potwierdziły badania naukowców, zarówno krew, pot, jak i łzy były pochodzenia ludzkiego, co wykluczało podnoszone przez niedowiarków teorie, że są to soki wydzielane przez drewno, z którego wyrzeźbiono statuę.

 

Podczas jednego ze spotkań z zakonnicą, ukazujący się jej w dalszym ciągu Anioł Stróż wyjaśnił: Ona [tzn. Maryja] płacze, ponieważ pragnie, by jak najwięcej ludzi się nawróciło. Pragnie, aby za Jej pośrednictwem dusze poświęciły się Jezusowi i Bogu Ojcu.

 

Nadprzyrodzone wydarzenia w Akita trwały do 15 września 1981 roku. W tym czasie figura płakała łącznie 101 razy. Byli jednak tacy, którym ten cud nie wystarczał, by przyjąć orędzie Matki Bożej. Nie przemawiało do nich także całkowite uzdrowienie s. Agnieszki Katsuko Sasagawy z głuchoty, które nastąpiło 13 października 1974 roku, czyli w pierwszą rocznicę ostatniego spotkania z Niepokalaną. Oczekiwali bardziej widowiskowych znaków. Jednak plany Boże były inne. – Niczego więcej nie będzie – zapowiedział widzącej Anioł Stróż.

 

Dodajmy, że liczba cudownych zapłakań figury miała symboliczną wymowę. Jak wyjaśnił niebiański opiekun zakonnicy: Oznacza ona, że grzech przyszedł na świat przez kobietę i również za pośrednictwem kobiety przyszło na świat Zbawienie. Znajdujące się pomiędzy dwoma jedynkami zero symbolizuje nieśmiertelnego Boga, który jest Odwieczną Wiecznością. Pierwsza jedynka oznacza Ewę, a druga Maryję.

 

Kontynuacja objawień fatimskich

 

W miarę jak poznajemy historię objawień w Akita i wgłębiamy się w treść przesłania Maryi, uderza nas spora liczba nawiązań do tego, co działo się ponad pół wieku wcześniej w Fatimie. Wspominaliśmy już o zbieżności dat dziennych niektórych wydarzeń, a także o modlitwie: O mój Jezu… przekazanej widzącej przez Anioła Stróża. Ważniejsze od tych symbolicznych znaków jest jednak podobieństwo obu przesłań Najświętszej Maryi Panny.

 

Analogicznie do fatimskiego, orędzie z Akita to wielkie wezwanie do pokuty i modlitwy za grzeszników, albowiem występki ludzi współczesnych wyczerpują miarę, którą Bóg w swojej sprawiedliwości i miłosierdziu jest w stanie tolerować. Zapowiedź kary, która nastąpi, o ile świat się nie nawróci – ogień spadający z nieba i zabijający część ludzkości bez względu na ich stan moralny i rolę w społeczeństwie – jest w objawieniach z Japonii nie mniej przerażająca niż wizja przedstawiona trojgu pastuszkom Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi. Jak widać, obie wojny światowe, zimna wojna i cały szereg rewolucji animowanych przez tajne służby Rosji Sowieckiej niczego ludzi nie nauczyły.

 

Podczas analizy przesłania z Akita rośnie nasza wdzięczność także dla Pana Jezusa, którego Męka nie tylko otwarła nam drogę do zbawienia, ale do dziś jest niewyczerpanym źródłem zasług, na które Maryja powołuje się przed Majestatem Boga, by odsunąć od nas zasłużoną karę. Czyni to w nadziei, że ludzkość się w końcu opamięta i porzuci grzeszne nałogi. Obok zasług Boga‑Człowieka, Najświętsza Panna wskazuje na ofiarność ludzi, którzy przez modlitwę, pokutę i poświęcenie starają się wynagrodzić Stwórcy za zło popełniane na świecie.

 

Ciekawą kwestią jest brak w przesłaniu akitańskim odniesienia do grzechów Rosji, który to problem zajmował ważne miejsce w objawieniach fatimskich. To, że temat ten nie został poruszony przez Maryję wprost, nie znaczy, że był wtedy nieaktualny. Rok 1973 to epoka Breżniewa, czas, gdy wojna wisiała na włosku. Konflikt światowy z użyciem broni nuklearnej mógł w każdej chwili stać się faktem, narzędziem kary Bożej, a to przed nią przecież ostrzegała Maryja za pośrednictwem s. Agnieszki. Z drugiej strony niektóre błędne założenia bolszewizmu zaczynały wówczas wpływać na życie społeczne krajów Zachodu i przekształcać je. Niewątpliwie przesłanie z Akita należy odczytywać jako dalszy ciąg orędzia fatimskiego, uzupełniający jego treść, wskazujący kolejne wyzwania, przed którymi staje Kościół i ludzkość.

 

Kryzys Kościoła

 

Najpoważniejszym problemem, na który wskazywała Maryja w Akita, jest bez wątpienia spustoszenie, jakie atak szatana szerzył wówczas wewnątrz Kościoła. Mijało osiem lat od zakończenia Soboru Watykańskiego II, który tyleż odważnie, co lekkomyślnie otworzył Kościół na oddziaływanie błędnych idei współczesnego świata, przed którymi ostrzegali wcześniejsi papieże, przede wszystkim bł. Pius IX i św. Pius X. Stało się to w najbardziej nieodpowiedniej chwili, gdyż wkrótce potem przez kraje Zachodu przetoczyła się fala buntu młodych pokoleń owładniętych pychą i zmysłowością. Nie ominęła ona także duchowieństwa, którego szeregi mocno przerzedziły się wówczas w wyniku licznych odejść. Niestety, choroba współczesnego świata, czyli bunt przeciw autorytetom, stała się także udziałem wielu teologów i kapłanów katolickich. Brak poszanowania dla dorobku intelektualnego dawnych wieków przyniósł zatruty owoc w postaci rozkwitu herezji.

 

W objawieniach, które miały miejsce w 1973 roku w Akita, dostrzegamy troskę Maryi o zachowanie prawdziwej wiary, a więc dogmatów. Świadczy o tym wspomniana wyżej korekta treści modlitwy sióstr Służebnic Eucharystii, dokonana przez Maryję, a także sen, który z woli Boga s. Agnieszka miała 10 czerwca 1973 roku. Rozmawiała w nim z nieznanymi teologami w strojach duchownych, którzy namawiali ją do porzucenia wiary w Trójcę Świętą i w bóstwo Chrystusa. Było to niewątpliwie ostrzeżenie przed traktowaniem innych religii na równi z katolicyzmem, a także przemilczaniem niektórych zasad naszej wiary w imię wydumanego pojednania międzywyznaniowego czy też międzyreligijnego. Dodajmy, że treść owego snu była częścią przesłania Maryi, w czym upewnił zakonnicę jej Anioł Stróż.

 

Najbardziej tragiczną przestrogą, jaką dała nam Maryja, jest zapowiedź rozłamu w szeregach duchowieństwa. Kardynałowie wystąpią przeciwko kardynałom, biskupi przeciwko biskupom – ostrzegała Maryja i zalecała modlitwę za kapłanów. Jedną z przyczyn podziału ma się stać odrzucenie przez niektórych szczególnej roli Maryi w Bożym planie zbawienia i odmówienie oddania należącej się Jej z tego powodu czci (Kapłani, którzy mnie czczą, będą pogardzani i wystąpią przeciwko nim ich współbracia).

 

Niestety, w ostatnich latach w szeregach katolików, w tym także duchowieństwa, daje się zauważyć spore zamieszanie. Odrzucanie prawdziwej nauki na rzecz mętnej pseudo­teologii, kult kompromisu zawieranego z wszystkimi oprócz obrońców tradycyjnej nauki Kościoła zdaje się nasilać (Kościół będzie pełen tych, którzy akceptują kompromisy – przestrzegała w Akita Maryja).

 

Maryja może nas uchronić…

 

Wobec tych narastających negatywnych zjawisk, jedyną nadzieją, której powinniśmy się uchwycić, jest zapowiedź dana w Fatimie: W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Drogą do zwycięstwa nad szatanem i oddalenia straszliwych kar jest zaufanie Maryi i powierzenie się Jej opiece. Podobnie jak w Portugalii, także w Japonii Matka Boża zalecała s. Agnieszce codzienną modlitwę różańcową. Otuchą mogą nas napełnić słowa Bogarodzicielki wygłoszone w Akita do s. Agnieszki: Jedynie ja jestem jeszcze w stanie uchronić was przed zbliżającymi się nieszczęściami. Ci, którzy Mi zaufają, zostaną ocaleni.
 


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
W tej Hostyi jest Bóg żywy
W ciągu ostatnich 11 lat na dwóch przeciwległych krańcach naszego kraju – w Sokółce i Legnicy – wydarzyły się cuda eucharystyczne: fragmenty konsekrowanych Hostii zamieniły się w mięsień sercowy cierpiącego człowieka w stanie agonalnym… Co nam chce powiedzieć Boża Opatrzność poprzez te nadzwyczajne wydarzenia? Na pewno potwierdzić Prawdę, że Chrystus Pan jest ukryty w Najświętszym Sakramencie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Z wizytą u Serdecznej Matki
Bartłomiej Tumiłowicz

W drugim tygodniu maja odbyła się kolejna pielgrzymka Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Dla 34 wylosowanych osób był to wyjątkowy czas, spędzony przed obliczem Najświętszej Maryi Panny.

 

Do Portugalii przylecieliśmy późnym wieczorem 8 maja. Część osób była pierwszy raz za granicą i pierwszy raz leciała samolotem. „To dla mnie podróż życia”. „Nie wierzyłam, że kiedykolwiek uda mi się tutaj dotrzeć”. „Całe życie o tym marzyłem i wreszcie się udało”. Te i inne podobne opinie padały z ust pielgrzymów. Niedopisujące zdrowie czy ponad 80 wiosen nie były przeszkodą w podróży. Znajomi mi powtarzali, że chyba oszalałam, że sobie nie poradzę i żebym lepiej nie jechała. Ja jednak się uparłam, bo bardzo chciałam odwiedzić swoją Mamę – opowiadała jedna z pań.

 

Pierwszy poranek w Portugalii zaczęliśmy Eucharystią sprawowaną w Kaplicy Objawień przez kapłana, który przez cały wyjazd sprawował nad naszą grupą opiekę duchową. Na Mszy Świętej, odprawianej w intencjach nadesłanych do Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi, było obecnych także wielu obcokrajowców. Najświętsza Ofiara Pana Jezusa ma przecież wymiar uniwersalny. Nie zapomnieliśmy również o uczestnikach akcji „Twoje światło w Fatimie”. Małe świeczki, które otrzymaliśmy, zostały przetopione na duże, metrowe świece wotywne. Zapaliliśmy ich tym razem w Fatimie aż 108, pokazując modlitewne zaangażowanie Polaków.

 

Następnie udaliśmy się do Muzeum Sanktuarium Fatimskiego, gdzie podziwialiśmy korony Matki Bożej, liczne wota i pamiątki przekazane przez Ojca Świętego, Jana Pawła II. Papież-Polak towarzyszył nam również podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej, ponieważ rozważaliśmy komentarze jego autorstwa. Mimo że podczas prawie całej pielgrzymki towarzyszył nam deszcz, to w czasie Drogi Krzyżowej świeciło słońce. – Mama zadbała o pogodę – powtarzali wtedy pielgrzymi. Długa i miejscami stroma dróżka, wijąca się między drzewkami oliwnymi i drzewami dębu korkowego nie osłabiła sił Apostołów Fatimy. Zapytałem jedną z najstarszych uczestniczek pielgrzymki, czemu sobie nie usiądzie, gdy czytane są rozważana. Usłyszałem odpowiedź: Pan Jezus, idąc z Krzyżem nie siadał, więc i ja mogę postać.

 

W modlitewnym nastroju doszliśmy do Aljustrel, gdzie zwiedzaliśmy skromne domy, w których mieszkali pastuszkowie. Logika Pana Boga jest zdumiewająca. Tak ważne dla ludzkości przesłanie zostało przekazane przez Maryję trójce dzieci w ubogiej portugalskiej wiosce. Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie – słowa Pana Jezusa, zapisane w Ewangelii, ukazują tutaj swoją szczególną wartość.

 

Wieczorem, na placu przed bazyliką, uczestniczyliśmy w modlitwie różańcowej, prowadzonej w wielu językach, co po raz kolejny pokazuje bogactwo różnorodności Kościoła. Piękna procesja z krzyżem i figurą Matki Bożej Fatimskiej jest wzruszającym symbolem czci dla naszego Zbawiciela i Jego Matki.

Kolejnego dnia, po Mszy św. udaliśmy się na zwiedzanie okolicznych klasztorów w Batalhi i Alcobaça oraz sanktuarium w Nazaré. Piękne budowle świadczą o dawnej sile katolickiej Portugalii. Jednocześnie jest to przygnębiające, gdy widać, że te kościoły są odwiedzane prawie wyłącznie przez turystów – zakonników wygnano ponad 150 lat temu, a w ciągu tygodnia sprawowana jest jedynie jedna Msza Święta.

 

Wieczorem pożegnaliśmy się z naszą Mamą Różańcem i procesją. Następnego dnia o piątej rano opuściliśmy Fatimę ze śpiewem „O Maryjo, żegnam Cię”.

Szczęśliwi wróciliśmy do kraju z torbami pełnymi dewocjonaliów dla bliskich, wzruszeniem w sercu i poczuciem, że Niepokalane Serce Maryi czuwa nad nami.

 

Bartłomiej Tumiłowicz

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za książkę o św. Ojcu Pio. Postać tego kapucyna fascynowała mnie od czasu, gdy jako mała dziewczynka usłyszałam o niezwykłym zakonniku, któremu odnawiają się rany – stygmaty. Jestem ogromnie wdzięczna za ten prezent. Dziękuję Wam za wszystkie materiały i za Waszą – jakże potrzebną – działalność. Niech Was prowadzi Chrystus Zmartwychwstały!

Barbara

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie. Uważnie czytam każdy Pański list i za każdy dziękuję. Prosił Pan w jednym z nich, abym dała świadectwo wiary i otrzymanych łask. Doświadczyłam w swoim życiu wielu takich sytuacji, ale również przeżyłam wiele chwil zwątpienia, kuszenia i działania złego ducha. Wiem, że bez wiary nie doświadczyłabym Dobra, jakim jest łaska Boża, jak też w złych chwilach nie nawróciłabym się bez Bożej Miłości.

Dziś pragnę podzielić się dobrem otrzymanym w łaskach i darach. Moje życie było zawsze ubogie. Wiem, co to głód i jak ważne jest umieć przyjąć pomoc w bardzo trudnych sytuacjach. W takich trudach Pan Bóg przez łaski i opiekę Matki Bożej przyszedł mi z pomocą przez ludzi, których na mej drodze stawiał. Wiedziałam, że nie jestem sama. Gdybym pomocy nie przyjęła, pewnie miałabym pretensje do całego świata. Ale wiara i ufność pokładana w Bogu dała mi nadzieję i – choć było to bardzo trudne – potrafiłam z pokorą przyjąć pomocną dłoń. (…) Inna łaska dotyczyła mnie, gdy w lutym tego roku byłam po operacji. Bardzo cierpiałam. Swoje cierpienia, ból nie do wytrzymania złożyłam w ręce Matki Bożej za dusze czyśćcowe, łącząc się z cierpieniem Chrystusa. W pewnym momencie ujrzałam pochylającą się Matkę Bożą, która dotknęła mojej głowy. Wtedy mój ból nasilił się, a po około 30 minutach odczułam ogromną ulgę.

Dziękuję Wam za Wasze świadectwo wiary i za wszystkie materiały. Bóg zapłać!

Pozdrawiam

Agnieszka

 

 

Szczęść Boże!

Jako praktykujący katolik, ale również tzw. katolik poszukujący, staram się nie tylko modlić, ale też odważnie reagować i walczyć ze złem w oparciu o wartości zawarte w nauce Kościoła. I im więcej poszukuję, tym bardziej wzmacnia się moja wiara. Czytam prasę katolicką, która, niestety, w większości jest mało wyrazista i mało skuteczna w stosunku do ewidentnie wrogiego Kościołowi postkomunistycznego liberalnego lewactwa, chcącego zniszczyć publicznie i systemowo dzieło samego Jezusa Chrystusa.

Zafrapował mnie tytuł ostatniego „Przymierza z Maryją”, który brzmi: „Droga Chrystusa drogą Kościoła”. Zestawienie tych dwóch dróg, tj. Chrystusa i Kościoła wzbudza ciekawość i od razu nasuwa się pytanie, w jakim stopniu reagowałby sam Zbawiciel na bezeceństwa, jakimi jest zarzucany dzisiejszy Kościół? Czy Pan Jezus szedłby drogą dzisiejszego Kościoła? Czy miałby tak tolerancyjną i łagodną postawę, jak niektórzy współcześni hierarchowie? Pytania zostawiam otwarte – do dyskusji. Natomiast jestem przekonany, że Chrystus Pan reagowałby i potępiałby każde zło i bezkompromisowo walczyłby o prawdę. Bo to przecież On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Pozdrawiam serdecznie

Julian

Szczęść Boże!

Przesyłam pozdrowienia z Monachium. Nie mam tutaj prawdziwych przyjaciół. Jedynym moim prawdziwym przyjacielem – jeśli można tak powiedzieć – jest literatura i prasa katolicka. Interesuje mnie historia i polityka, ale nie mam z kim porozmawiać. Mieszkających tutaj Polaków zazwyczaj nie interesują te tematy, a poza tym nie mają czasu. Dlatego staram się czytać jak najwięcej. Bardzo interesującym pismem jest „Przymierze z Maryją”. I dziękuję Wam za nie. Dzięki Wam mogę poznać prawdę i umacniam się w wierze. Jestem katoliczką i pozostanę w mojej wierze, mimo wszelkich antykatolickich błazeństw i szkalowania księży. Niestety, praktycznie codziennie spotykam się z krytyką kapłanów, często bezpodstawną. Co najbardziej bolesne, że krytyka ta wychodzi z ust wielu moich rodaków. Proszę Was o modlitwę.

Hanna

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Od kilku lat mam z Państwem kontakt poprzez „Przymierze z Maryją”. Starałam się również włączać w akcje chrześcijańskie prowadzone przez Państwa Instytut i Stowarzyszenie, wcześniej mieszkając w Bielsku-Białej, a dziś w Biłgoraju.

Dziękuję Wam za wszystkie dewocjonalia, jakie otrzymuję, a ostatnio za wizerunek i figurkę Matki Bożej Fatimskiej, jak również za piękne i bardzo głębokie rozważania na Wielki Post.

Ja i cała moja rodzina jesteśmy wdzięczni, że istnieje Instytut i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz za ciekawe artykuły w „Przymierzu z Maryją”. To pogłębia naszą wiarę, a dzisiejsze czasy są okrutne. To co się dzieje na świecie, a nawet u nas, w Polsce, jest przerażające: szaleństwa środowisk tzw. LGBT, ideologia gender, szkalowanie ludzi wierzących, prześladowanie Kościoła, bluźnierstwa, niszczenie figur świętych. Do czego ten świat zmierza?

Jesteśmy rodziną katolicką od wielu pokoleń i zawsze staramy się popierać mądre i dobre inicjatywy chrześcijańskie. Wiem, że dzięki wytrwałej modlitwie i mocnej wierze w Pana Boga i powierzaniu trudnych spraw Najświętszej Maryi Pannie człowiek wychodzi zwycięsko z każdej, najcięższej nawet sytuacji.

Dziękuję całej Redakcji za wydawanie pisma. Życzę wytrwałości i radości płynącej z prowadzenia tego dzieła. Niech Wam błogosławi Pan Bóg i Najświętsza Maryja Panna.

Teresa

 

 

Szanowni Państwo

Bardzo dziękuję za przesłane do tej pory numery „Przymierza z Maryją”. Przepraszam, że wcześniej nie było z mojej strony żadnego sygnału. Bardzo potrzebuję tej lektury. Jej czytanie umacnia mnie w wierze, tym bardziej że jestem świadoma moich słabości.

Z Panem Bogiem!

Grażyna