Słowo kapłana
 
Świętymi Bądźcie!
Ojciec Krzysztof

Aby zrozumieć lepiej płynące ze strony Boga wezwanie: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty (Kpł 19,2) warto na wstępie uświadomić sobie, że większość mieszkańców Europy (i nie tylko) żyje w cywilizacji, która wszystkim stawia za cel jedynie materialny komfort oraz tanie i prymitywne uciechy w ramach tak zwanej popkultury. W tejże cywilizacji bohaterami, a niekiedy nawet idolami, są politycy, biznesmeni, sportowcy, piosenkarze, „filozofowie”, aktorzy, jak również – na równi z nimi – różnego rodzaju aferzyści, sodomici i przestępcy, którym udało się zrobić jakąś karierę i uciułać większą lub mniejszą fortunę.

 

W cywilizacji tej nie mówi się, rzecz jasna, o Bogu w Trójcy i nie zaleca się miłosierdzia, pokory, uczciwości, wierności, poświęcenia, szukania tego co transcendentne. Słowem, po 2000 lat od odkupieńczej śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu, doszliśmy do tego, że ilość zła w świecie do tego stopnia uległa zwielokrotnieniu, iż prorocze słowa Zbawiciela: Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 19,8) coraz bardziej zdają się realizować na naszych oczach. Ale, trzeba się zapytać, czy nie stało się tak m.in. z tego powodu, że chrześcijanie zapomnieli o tym, że mają być solą ziemi i światłością świata? Że mają być świętymi?

 

W Piśmie Świętym, jak też w Liturgii, słyszymy bardzo często, że tylko Bóg jest święty: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów (Iz 6,3), Święte jest Jego imię Boga (Łk 1,49), Jego Prawo (Rz 7,12) i Jego przymierze (Łk 1,72). Świętymi są także aniołowie, święta jest świątynia w Jerozolimie, mówimy również o świętych Ewangeliach, o świętych apostołach i o tym, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości.

 

Warto zauważyć, że w Nowym Testamencie pojęcie „święty”, odnoszące się początkowo do członków gminy jerozolimskiej, z czasem do braci z Judei (Dz 9,31–41), ostatecznie stało się „oficjalnym” imieniem wszystkich wierzących w Chrystusa (Rz 16,2; 2 Kor 1,1; 2 Kor 13,12). I dlatego tak również powinniśmy rozumieć je i dzisiaj.

 

Świętość to nie sprawa jakiejś dalekiej i zaczynającej się dopiero po śmierci rzeczywistości. Życie wieczne z Przeświętym Bogiem nie zaczyna się za grobem, ale już tu i teraz, albowiem – jak bardzo prosto tłumaczy to św. Jan Ewangelista – Każdy kto [już teraz] pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty (1J 3,3). Adam i Ewa zostali stworzeni w stanie świętości i byli przeznaczeni do przebóstwienia przez Boga w chwale. Źródłem naszej świętości jest zatem „wybranie Boże” (Rz 1,7). Mało tego, Słowo stało się Ciałem, by być dla nas wzorem świętości (Katechizm Kościoła Katolickiego 459). Co więcej – jak pisze św. Cyryl Jerozolimski – sam Chrystus kształtuje nas na swój obraz, tak że rysy Jego Boskiej natury jaśnieją w nas poprzez świętość. I tak, każdy chrześcijanin mający autentyczny udział w życiu Chrystusa zmartwychwstałego i „kształtowany” przez Niego Duchem Świętym, ma na właściwej sobie drodze stać się doskonałym tak jak sam Ojciec jest doskonały.

 

Ponieważ „Bóg jest miłością” (1 J 4,8) stąd też świętość to nic innego jak miłość. Nie może nas zatem dziwić katechizmowe twierdzenie, że miłość jest duszą świętości (KKK 826). W świętości chodzi więc o to, aby miłością się kierować, miłość czynić i do miłości dążyć. Wezwanie do miłości, wyniesione także do rangi przykazania, jest niewzruszone i wymagające, ponieważ jego celem jest przyprowadzenie nas, a także wszystkich ludzi, ku pełni życia jako synów i córek Bożych.

 

Jasne jest zatem, że każdy chrześcijanin powołany do świętości-miłości i pełni życia w Bogu, musi dążyć do całkowitego zerwania z grzechem i pogańskimi obyczajami. I musi postępować według świętości, która z Boga jest, a nie według mądrości cielesnej, albowiem wolą Bożą jest uświęcenie wasze (1 Tes 4,3) i dlatego bez uświęcenia nikt nie będzie oglądał Pana (Hbr 12,14). Z tej samej też racji Apostoł Narodów napomina nas, abyśmy przyoblekli się jako wybrani Boży, święci i umiłowani w tkliwe miłosierdzie, w dobroć, w pokorę, w łagodność i w cierpliwość (Kol 3,12). O naszym powołaniu do świętości przypomina nam także nasze sumienie (o ile zostało w nas dobrze uformowane) i dlatego – jak uczy Katechizm – trzeba w każdej sprawie kierować się sumieniem chrześcijańskim, bo żadna działalność ludzka, nawet w sprawach doczesnych, nie może być wyjęta spod władzy Boga (KKK 912).

 

Starajmy się zatem, aby pod wpływem Bożej łaski budować tę postać świętości, jakiej chciał i chce dla nas Ojciec, Syn i Duch Święty, pamiętając, że każdy jest zobowiązany do osiągnięcia świętości i doskonałości w stanie, w jakim żyje. Nikt z uświęconych przez Ducha i żyjących według miary świętości – a miara ta pokazuje, jak wiele jest w nas z Chrystusa – nie może nie myśleć o swoim życiu jako o misji, której celem jest odzwierciedlenie w sobie planu Ojca.

 

Nie bójmy się więc świętości, bo tylko dzięki niej będziemy wierni własnej istocie i własnemu powołaniu. Pamiętajmy też, że trudno jest być świętym bez przyzywania pomocy Maryi, Tej która jest Cała Święta.

 

Ojciec Krzysztof


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Jestem Matką Prawdziwego Boga
Dzisiejszy świat, uciekający przed Bogiem jak diabeł przed wodą święconą, wszelkie oznaki Jego interwencji bagatelizuje, marginalizuje czy wręcz usuwa z naszego życia. „Ludzie tego świata” co i rusz wynajdują jakieś pseudoargumenty na rzecz swej niewiary, a jeśli już całkowicie czują się bezradni, atakują sensacjami. Raz promują „Ewangelię Judasza”, to znów odkrywają kolejny „prawdziwy grób Chrystusa” albo wskazują „dowody” na to, że Maryja miała ze św. Józefem „kilkoro dzieci”. Słowem – sprzedadzą każdą, największą nawet bzdurę, byle tylko wiernych odciągnąć od prawdziwego Pana i Zbawiciela.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostołowie u Fatimskiej Pani
Marcin Austyn

Wizyta u Fatimskiej Pani niewątpliwie dla każdego katolika jest wielkim wydarzeniem duchowym. Wydarzeniem – z różnych przyczyn – trudno osiągalnym. Tym bardziej już sama informacja o znalezieniu się w gronie osób, które zostały wylosowane spośród Apostołów Fatimy do udziału w pielgrzymce po portugalskiej ziemi, była wielkim przeżyciem. A uczta duchowa dopiero miała się zacząć!

 

To były szczególne dni! Od 7 do 11 października 2019 roku grupa Apostołów Fatimy wraz z osobami towarzyszącymi uczestniczyła w wyjątkowej pielgrzymce do miejsca objawień Matki Bożej – do Fatimy. Był to czas wypełniony modlitwą i wyrzeczeniami ofiarowanymi Najświętszej Maryi Pannie. Jako że każda godzina spędzona na portugalskiej ziemi była bezcenna, trzeba było dobrze zaplanować czas. Apostołowie wczesnym rankiem uczestniczyli we Mszach św. sprawowanych w Kaplicy Objawień na terenie fatimskiego sanktuarium. Wieczorem zaś, wraz z wiernymi z całego świata, modlili się w czasie nabożeństw fatimskich połączonych z procesją z Najświętszym Sakramentem lub z figurą Matki Bożej Fatimskiej. Ta wyjątkowa modlitwa przypominała, że Matka Boża nie domaga się kultu dla siebie, ale dla Jej Syna, że to w Nim jest zbawienie i że to Jego słów mamy słuchać. Obecność Najświętszego Sakramentu to poniekąd także nawiązanie do wydarzeń sprzed ponad stu lat – kiedy trójce pastuszków objawiał się Anioł, przygotowywał je do przyjęcia Komunii Świętej i prosił o wynagradzanie za znieważanie Jezusa Chrystusa: Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa straszliwie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie zbrodnie ludzi i pocieszajcie waszego Boga.

 

Sami często widzimy, jak dziś bardzo brakuje wiary w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, a co za tym idzie – czci. O tym wszystkim mogli przypomnieć sobie Apostołowie odwiedzający miejsca związane z objawieniami Matki Bożej i Anioła.

 

Z Notatnika Pielgrzyma

Po kolacji i noclegu w Fatimie, pierwszy pełny dzień pobytu w Portugalii rozpoczęła poranna Msza Święta. Po śniadaniu pielgrzymi mogli odwiedzić fatimskie muzeum i poznać historię sanktuarium. Nawiedzili też Bazylikę Matki Bożej Różańcowej z grobami Łucji oraz świętych Franciszka i Hiacynty, Kaplicę Objawień, a także Bazylikę Trójcy Świętej. Następnie udali się w rejon Aljustrel – miejsca, gdzie znajdują się domy dzieci, którym objawiła się Matka Boża. Droga nie była łatwa. Wiodła pod górę, którą trzeba było pokonać o własnych siłach. Ale przecież wędrowali szlakiem Drogi Krzyżowej Jezusa Chrystusa, rozważając Jego Bolesną Mękę. Pielgrzymi odwiedzili miejsce, w którym Anioł objawił się dzieciom fatimskim. Modlili się też przy kapliczce upamiętniającej objawienie Maryi z 19 sierpnia 1917 roku. Po dniu wypełnionym modlitwą był też czas na zakup pamiątek i dewocjonaliów. Wieczorem Apostołowie uczestniczyli w nabożeństwie różańcowym, zakończonym procesją z figurą Matki Bożej.

 

Nazajutrz, po porannej Mszy Świętej, pielgrzymi udali się do miejscowości Batalha. Znajduje się tam przepiękny, gotycki klasztor Santa Maria da Vitória (Matki Bożej Zwycięskiej). Odwiedzili też klasztor Santa Maria w Alcobaça oraz Nazaré. To niewielkie, urokliwe miasteczko położone jest malowniczo na wybrzeżu oceanu. Na wysokiej skale wybudowano sanktuarium maryjne, w którym znajduje się wyrzeźbiona ponoć przez samego św. Józefa, a pomalowana przez św. Łukasza, cudowna figurka Matki Najświętszej z Dzieciątkiem. Po całym dniu trudów Apostołowie wzięli udział w wieczornym nabożeństwie różańcowym z procesją z Najświętszym Sakramentem.

 

Niekoniecznie na Kolanach, Ale z Wiarą!

Fatimskie sanktuarium kojarzy nam się z pielgrzymami przemierzającymi na kolanach drogę wiodącą ku Kaplicy Objawień. Mają w sercach prośby i gorąco modlą się za wstawiennictwem Maryi o pomoc w uproszeniu łask. Ich wyrzeczenie, ból i zmęczenie niesione jest w ofierze, z wiarą w cud uzdrowienia, nawrócenia… Dla siebie, dla bliskich...

 

Także Apostołowie Fatimy przynieśli do Mateńki swoje intencje. Pan Witold na betonowej ścieżce spędził 1,5 godziny. Postanowił przejść ją pieszo, niosąc w ręku kule, z pomocą których na co dzień się porusza. Nie przeszedł jej na kolanach, choć tak – paradoksalnie – byłoby mu łatwiej.

 

Sanktuarium to też miejsce niezwykłych doświadczeń – jak choćby spotkanie dwóch małżeństw z różnych krajów, które – mimo odmiennych języków – świetnie się rozumiały. W każdym z nich jedno z małżonków poruszało się na wózku inwalidzkim. Dzielili się swoimi troskami, rozumieli je i tak samo z wielką wiarą spoglądali na Matkę Bożą – Pocieszycielkę Strapionych…

 

Twoje Światło w Fatimie

Wszystko to możliwe było dzięki Apostolatowi Fatimy. Prawda – niektórzy Apostołowie na pielgrzymkę czekali kilkanaście lat. I jak wspominali, trudno było im uwierzyć, kiedy usłyszeli, że pojadą do Fatimy. Inni przystąpili do Apostolatu całkiem niedawno i już dane im było udać się w podróż do Portugalii. Jednak bez względu na czas, dla wielu Apostołów pielgrzymka organizowana przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi była jedyną okazją, by stanąć u stóp Fatimskiej Pani.

 

Podczas pielgrzymki Apostołów odbył się też finał akcji „Twoje światło w Fatimie”. Pracownicy i wolontariusze SKCh zapalili 64 przetopione świece wotywne, a w Kaplicy Objawień złożyli ponad 900 próśb i podziękowań do Matki Bożej Fatimskiej i przeszło 340 aktów ofiarowania. W intencji uczestników akcji odprawiona została Msza Święta.

Marcin Austyn


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Na początku mojego listu przesyłam Wam bardzo serdeczne pozdrowienia. Pragnę też z całego serca podziękować za przesłanie mi modlitewnika. Z pewnością ubogaci on moją modlitwę. Jestem Wam ogromnie wdzięczny za to, że nigdy nie odmawiacie mi żadnych materiałów, a stały kontakt z Waszym Stowarzyszeniem jest dla mnie niezwykle pocieszający, tym bardziej, że jeszcze przebywam w zakładzie karnym. W przyszłości z pewnością zaangażuję się finansowo w Wasze dzieło. Pozdrawiam Was serdecznie.

Piotr

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę Państwu podziękować za wszystkie przesyłki, które do mnie wysyłacie. Dziękuję za wszystkie upominki i obrazki, które od Was otrzymuję.

Pragnę się podzielić świadectwem. Na Mszę Świętą o uzdrowienie i uwolnienie chodzę do naszego kościoła od roku 2016. Prosiłam Matkę Bożą Fatimską, aby wstawiła się do swojego Syna Jezusa o dar łaski zdrowia i błogosławieństwa dla mnie. Zachorowałam bowiem na uchyłkowatość jelita. Męczyły mnie wymioty, biegunki i bóle brzucha. Leki, które przyjmowałam, pomagały na krótko, potem moje dolegliwości wracały.

18 kwietnia ubiegłego roku poszłam na Mszę Świętą o uzdrowienie, którą odprawiał ksiądz egzorcysta. W czasie tej Mszy, kapłan wspomniał między innymi o osobach, które cierpią na choroby żołądka i jelit. W pewnej chwili poczułam ból brzucha i… ciepło w całym ciele. Po Mszy ksiądz długo się modlił nade mną. Później przez kilka dni odczuwałam bóle brzucha, które w końcu ustąpiły.

Dziękuję Panu Jezusowi Miłosiernemu za moje uzdrowienie oraz za wszelkie łaski. Dziękuję także Matce Bożej Fatimskiej za Jej wstawiennictwo. Jestem pewna, że moje uzdrowienie nastąpiło za Jej przyczyną. Obecnie czuję się dużo lepiej, chociaż muszę stosować dietę. Chciałam jeszcze wspomnieć, że moja córka Agnieszka leczy w krakowskim Prokocimiu swojego synka, który ma chore nerki i kręgosłup. Proszę o modlitwę za niego.

Pozdrawiam serdecznie całą Redakcję i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Danuta z Kielc

 

 

Droga Redakcjo!

Pragnę podzielić się świadectwem. Jestem mężem, ojcem i dziadkiem. Chciałbym opowiedzieć o mojej drodze do wolności w sferze seksualnej…

Wstępując w związek małżeński nie myślałem, że możemy żyć wraz z żoną, rezygnując ze współżycia seksualnego. Korzystanie z rozkoszy seksualnej było jednym z głównych motywów zawarcia małżeństwa. Po kilku latach w związku, nastąpiło w moim życiu duchowe przebudzenie. W tym czasie Pan Bóg zaczął ukazywać moje zniewolenia, które utrudniały mi głębszą relację z Nim. Pierwszym nałogiem, z którego uwolnił mnie Pan Bóg, było palenie papierosów. Wcześniej palenie sprawiało mi ogromną przyjemność, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że Bóg chce, abym złożył je dla Niego w ofierze.

Następnym zniewoleniem był alkohol. Wprawdzie nie piłem nałogowo, ale podczas spotkań z rodziną czy znajomymi musiał być obecny alkohol. Wśród moich bliskich były osoby uzależnione od alkoholu, dlatego aby im pomóc wyjść z nałogu, postanowiłem całkowicie zrezygnować z picia napojów alkoholowych w każdej postaci. I znów przyszedł czas, że mogłem cieszyć się większą wolnością, bo alkohol ogranicza człowieka, a na polu duchowym znieczula na natchnienia Ducha Świętego.

W naszej rodzinie żywimy wielką miłość do Matki Bożej. Na każdym kroku czujemy Jej wstawiennictwo i opiekę. Jesteśmy przekonani, że wszelkie dobro, jakie nas spotyka, jest wyproszone przez Matkę Bożą. I pielgrzymując na Jasną Górę, w pewnym momencie zrozumiałem, że Maryja chce od nas czegoś więcej. Chce, aby nasza – tzn. moja i mojej żony – miłość była głębsza, czystsza i bardziej bezinteresowna. Zrozumiałem, że Maryja chce naszej wstrzemięźliwości. Postanowiliśmy więc zrezygnować z życia seksualnego. Najpierw na miesiąc. Potraktowaliśmy to jako pomoc ludziom żyjącym w grzechu nieczystości. Później przedłużyliśmy nasze postanowienie o rok. I tak dalej aż do siedmiu lat. Wreszcie po rekolekcjach i dłuższej rozmowie z kapłanem, w roku 2000, zdecydowaliśmy się na dożywotnią wstrzemięźliwość. Na początku było trudno, teraz jednak postrzegam to jako łaskę. I muszę podkreślić, że wstrzemięźliwość wcale nie przeszkadza nam w okazywaniu sobie miłości i czułości.

Dziękuję Panu Bogu za uleczenie mnie z pożądliwości, z nieczystych spojrzeń na kobiety. Tam gdzie jest pożądliwość, tam nie ma mowy o prawdziwej czystości. Prawda czasami jest trudna do przyjęcia, czasami boli, ale tylko ona może dać człowiekowi wolność i doprowadzić do pełni szczęścia.

Napisałem to świadectwo, by zachęcić małżonków do wejścia na drogę wolności. Szczęści Boże!

Krzysztof

 

 

Szanowni Państwo!

Wszystko zaczęło się od przesyłki pocztowej, którą znalazłam w skrzynce na listy… Jestem przekonana, że to było kierowane odgórną Ręką. I tak od lat jestem z Wami związana. I dziękuję Wam za wszelką korespondencję i ciepłe słowa. Niedawno przesłaliście mi Medalik św. Benedykta. Tak się złożyło, że w tym czasie mojego syna czekała bardzo poważna operacja onkologiczna. Oczywiście od razu „wypożyczyłam” medalik synowi do szpitala. Gdy lekarz w kolejne dni zmieniał choremu opatrunki, zdziwił się, że „tak duże cięcie w tak szybkim tempie tak pięknie się goi”. Przypadek? Nie. To efekt naszego zaufania do św. Benedykta, a nade wszystko naszej modlitwy pełnego zawierzenia Zbawicielowi: „Jezu Ty się tym zajmij!”.

Panu Prezesowi i wszystkim osobom związanym z pracą w Stowarzyszeniu serdecznie za wszystko dziękuję. Gratuluję jubileuszu 20-lecia.

Z wyrazami szacunku – w Chrystusie!

Halina z Wrześni