
Trauma związana z epidemią COVID-19 sprawiła, że w społeczeństwie polskim na pewien czas wzrosło zainteresowanie świętymi patronami chorych. Na nowo do świadomości społecznej wrócili święci: Korona, Rozalia czy Roch. Ten ostatni Boży mąż szczególnym kultem cieszy się od wieków w małopolskim miasteczku Zator, niegdyś znanym centrum sądowo-administracyjnym, obecnie kojarzonym raczej z działającymi na jego terenie parkami rozrywki.
Geneza kultu św. Rocha w Zatorze wiąże się z tragicznym wydarzeniem, jakim była epidemia śmiertelnej choroby. – Kiedy w roku 1639 grasowało po ziemiach całej Rzeczypospolitej Polskiej morowe powietrze, wtedy i miasto Zator, stolica podówczas starostwa zatorskiego, zostało nawiedzionym tą okropną plagą – czytamy w zapisku przechowywanym w Aktach Miasta Zatora. – Setki ludzi też w mieście jako i okolicy padło ofiarą zarazy. Pozostali przy życiu grzebali nieboszczyków ciała poza murami miasta na jednym miejscu, na którem później po ustaniu zarazy, na pamiątkę potomności, własnymi rękami usypali mogiłę i na szczycie takowej w murowanym filarze umieścili posąg św. Rocha patrona od morowej zarazy, aby przypominał przechodniom tak straszliwą klęskę i obudzał w nich westchnienie do Boga.
Mimo upływu lat zatorzanie nie zapomnieli o świętym wspomożycielu. W 1865 roku jego pomnik został odnowiony, a u progu XX stulecia, przy okazji przebudowy drogi, przy której stoi, wymieniono stary, zniszczony posąg na nowy. Na kamiennym postumencie wyryto napis: Święty Rochu, bądź opiekunem tego miasta, błogosław jego mieszkańcom.
Niewiele brakowało, by nowa figura uległa zniszczeniu. Podczas II wojny światowej hitlerowcy obalili ją i wrzucili do rzeki Skawy. Na szczęście wierni ukryli rzeźbę i w 1946 roku na nowo postawili w dawnym miejscu. Monument przedstawia św. Rocha w stroju pielgrzymim, z laską w ręku i węzełkiem na ramieniu. U jego stóp siedzi pies trzymający w pysku kawał chleba.
Przedstawienie to nawiązuje do wydarzeń z życia wspomożyciela. Św. Roch urodził się we francuskim mieście Montpellier. Jako młodzieniec stracił oboje rodziców. Odziedziczone dobra podzielił między krewnych i ubogich, a sam wybrał się na pielgrzymkę do Rzymu. Niestety, właśnie wtedy w Italii szerzyła się dżuma. W miejscowości Acquapendente zatrzymał się, by pielęgnować chorych i modlić się w ich intencji. Pan Bóg okazał się hojny dla Rocha, wysłuchując wielu jego próśb. Z czasem, ku swemu zakłopotaniu, pobożny młodzieniec zaczął uchodzić wśród ludności za świętego. Bardzo go to peszyło, toteż pospiesznie opuścił miasteczko i ruszył w dalszą drogę.
Gdy dotarł do Rzymu, okazało się, że także to miasto dotknięte było śmiertelną zarazą. Roch ponownie pospieszył z pomocą chorym, usługując im, pielęgnując i niosąc słowa pociechy. Bywał w szpitalach, zarażonych odwiedzał też w domach. Gorącą modlitwą wypraszał uzdrowienia.
Wreszcie po około trzech latach pobytu w Wiecznym Mieście i wygaśnięciu zarazy postanowił wrócić do Francji. Gdy jednak przechodził przez Piacenzę, zastał w niej ognisko dżumy. Natychmiast udał się do szpitala, by pielęgnować chorych. Niestety, tym razem także on ciężko zaniemógł. Samotny na obcej ziemi, nie mając gdzie się schronić (odmówiono mu bowiem miejsca w szpitalu), ostatkiem sił opuścił miasto i powlókł się do pobliskiego lasu, gdzie czekał na śmierć.
Najtrudniejszy czas przetrwał dzięki psu, który przynosił mu pożywienie wyniesione z domu swego pana, Gotarda. Wierny opiekun wylizywał ropiejące rany na ciele pielgrzyma. Kiedyś, idąc tropem zwierzęcia, do chorego dotarł Gotard. Poruszony nędzą Rocha, otoczył go opieką. Gdy tylko święty poczuł się lepiej, wrócił do miasta, by nadal posługiwać chorym, w niepamięć puszczając niewdzięczność, z jaką go wcześniej potraktowano.
Ciężkie były także następne lata życia Rocha. Posądzony we Francji o szpiegostwo, pięć lat spędził w więzieniu. Nie opuścił już celi. Zmarł w niej 16 sierpnia 1327 roku, tuż po wyjaśnieniu nieporozumienia dotyczącego rzekomego szpiegostwa.
6 czerwca 2020 roku u stóp kapliczki odbyły się uroczystości powierzenia Miasta i Gminy Zator opiece św. Rocha. Przewodniczył im ks. abp Marek Jędraszewski. Stało się to z inicjatywy władz samorządowych za zgodą Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Stolicy Apostolskiej.
Fotografia z broszury „Święty Roch Patron Miasta i Gminy Zator”
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa