Drodzy w Chrystusie Panu, Bracia i Siostry!
Rozpoczął się Adwent, a to znaczy, że zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Przyjście na świat Zbawiciela jest tak wielką tajemnicą, że choćby całe życie pisał ktoś o Niej grube księgi, nigdy by nie wyczerpał znaczenia tego Dzieła Miłości. Proponuję więc, żebyśmy się skupili na jednym ze zwyczajów okresu Bożego Narodzenia – wizycie duszpasterskiej, zwanej potocznie „kolędą”.
Ja w swoim życiu chodziłem po kolędzie już 24 razy, stąd poczyniłem pewne spostrzeżenia, którymi chcę się z Wami podzielić.
1. Przede wszystkim, wielu ludzi niestety nie wie, po co ksiądz chodzi po kolędzie. Te osoby myślą, że tylko po to, by zebrać koperty. Zapewniam Was, że nawet jeżeli nie damy koperty, ksiądz przyjdzie i nie powie ani słowa. To, czy dajemy i ile dajemy, to nasza sprawa. Kolęda jest przede wszystkim po to, by ksiądz mógł się spotkać z parafianami. Bywa, że niektórzy wierni są gorliwi, cały rok pilnie uczęszczają do kościoła, wtedy jest czas na rewizytę. Kapłan przychodzi więc do ich domu. W kościele nie ma czasu, żeby swobodnie porozmawiać, zresztą świątynia służy czemu innemu, natomiast w czasie wizyty duszpasterskiej można porozmawiać o tym, co myślą parafianie, jakie plany ma ksiądz na najbliższy rok. Skoro jesteśmy „rodziną parafialną”, jak się nieraz ładnie mówi, to powinniśmy ze sobą rozmawiać.
2. Parafianie pożyczają krzyż i kropidło od sąsiada lub od rodziców. Jeżeli w domu parafianina nie ma krzyża, to jest to następna bolesna rzecz dla kapłana. Kiedyś chodziłem po kolędzie w mieście. Drzwi otworzył mi młody ojciec i mąż, myślałem że mama jest jeszcze w pracy, więc zaproponowałem: pomódlmy się. Na to mężczyzna odparł: Nie, niech ksiądz zaczeka, bo żona pojechała na drugi koniec miasta do mamy po tę miotełkę i krzyżyk. Kochani, w takiej sytuacji żadnemu księdzu nie jest do śmiechu. Świadczy to tylko o parafianach, że nie mają zbyt wiele wspólnego z wiarą, jeżeli kropidło jest dla nich miotełką, a w domu nie ma krzyża. Za to koniecznie w przedpokoju wisi obraz liczącego pieniądze Żyda, bo taki wizerunek podobno przynosi bogactwo. Ignorancja religijna i zabobon – w ten sposób należałoby podsumować postawę takich parafian. Kiedyś byłem świadkiem, jak pewna gospodyni lała do talerza na białym obrusie wodę prosto z czajnika. Woda miała imitować wodę świeconą. Pani przyłapana na próbie oszustwa tłumaczyła, że zapomniała przynieść wodę święconą z kościoła, a nie chciała „głupio wypaść przed księdzem”. No i jak wypadła? Dodam, że zawsze można powiedzieć, że nie mamy wody święconej i poprosić kapłana o poświęcenie. Na pewno chętnie to zrobi.
3. Ksiądz nosi zazwyczaj kartoteki parafian… Tak, ale nie po to, by spisywać prywatne dane, stan majątkowy czy ilość pieniędzy w kopercie. Kiedyś zostałem „zaatakowany” słownie w nowej parafii przez jednego „bywałego w świecie” pana, który mnie przywitał mniej więcej tak: Tyle lat żyję i jeszcze nie widziałem, żeby ksiądz nosił jakieś karty i coś zapisywał. Cóż, trzeba było tego pana zapewnić, że widocznie dotąd słabo obserwował, bo każdy ksiądz powinien na bieżąco prowadzić kartotekę. Chodzi o aktualny stan parafii: kto się urodził, kto został ochrzczony, kto wyjechał czy też odszedł z tego świata. Ksiądz, a szczególnie proboszcz powinien mieć wiedzę o ilości parafian. Jego powinnością jest dbanie o sakramenty takie jak chrzest czy bierzmowanie. Istnieje też obowiązek zanotowania w kartotece, jeżeli dziecko zrezygnowało z nauki religii w szkole. Dodam tylko, że jeżeli rodzice z jakiegokolwiek powodu wypisują dziecko z katechezy, niedobrze to świadczy o ich wierze.
4. Nie miejmy żalu, jeżeli ksiądz nie może poświęcić nam tyle czasu, ile chcielibyśmy. Kapłan musi liczyć się z tym, że także inni parafianie oczekują jego wizyty, dlatego mniej więcej u każdego spędza tyle czasu, żeby porozmawiać i zapytać, czy im czegoś nie potrzeba. Jeżeli natomiast jest problem, który wymaga dłuższej rozmowy, możemy się umówić z księdzem po zakończeniu kolędy i wtedy spokojnie porozmawiać, lub przyjść do kancelarii parafialnej w czasie dogodnym dla obydwu stron. Nie można oczekiwać, że u kogoś ksiądz będzie około godziny, a u sąsiada tylko 5 minut. To byłoby niesprawiedliwe. Ja widziałbym osobiście dwa wyjątki od tej zasady. Nie ma obowiązku, ale istnieje dobre wychowanie i owo właśnie kazałoby poczęstować księdza i ministrantów czymś do zjedzenia. Nieraz chodzi się cały dzień w zimnie, wilgoci, nieraz trzeba pokonywać duże odległości między jednym domem a drugim. Są wioski czy bloki, gdzie nikt nie poczuwa się do zapytania: A może ksiądz głodny? Jeżeli znajdzie się ktoś, kto poczęstuje kapłana obiadem, to chyba zrozumiałe, że trzeba zostać trochę dłużej. I sytuacja odwrotna: ksiądz wchodzi, krzesło przygotowane, po modlitwie proszą mieszkańcy, by ksiądz usiadł i… zapada głuche milczenie. Na próby nawiązania dialogu, stawiane pytania, parafianie odpowiadają jednym słowem. Wprost ma się wrażenie, jakby prosili księdza: Idź już, bo my nie chcemy albo nie umiemy z tobą rozmawiać. W takiej sytuacji myślę, że nie ma co przeciągać dialogu, którego nie ma. Trzeba po prostu pochwalić Pana Boga i wyjść. Wtedy kolęda może trwać bardzo krótko, no ale żeby coś się udało, potrzeba chęci z obydwu stron.
5. Na koniec, gorąca prośba… Jeżeli kolędy w jakimś domu nie ma, to księdzu zazwyczaj jest bardzo przykro. Proboszcz czy wikary chodzi jako przedstawiciel parafii. Jeżeli nie wpuścimy go za nasz próg, nie będzie żadnych konsekwencji, ale to taki znak: nie chcemy mieć z parafią nic wspólnego. To bardzo przykre. Może się zdarzyć, że akurat nas nie ma, kiedy ksiądz odwiedza domy na naszej ulicy, nasz blok… Wtedy w dobrym tonie jest przyjść do zakrystii czy kancelarii i powiedzieć: Nie mogliśmy być na kolędzie, ale bardzo chcielibyśmy, żeby ksiądz pobłogosławił nasz dom. Ustalimy termin i wszystko będzie po Bożemu.
Zechciejmy te króciutkie spostrzeżenia wziąć pod uwagę, bo czas kolędy przyjdzie bardzo szybko. Może się nam przydadzą. Polecam Was wszystkich opiece Niepokalanego Serca Maryi.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa