Autentyczny bożonarodzeniowy nastrój nie jest możliwy bez kilku nieodzownych czynników. Ich brak sprawia, że Boże Narodzenie przypomina zwykły festyn, czasami nawet nieco absurdalny.
Najbardziej oczywisty i bezsporny jest czynnik religijny. Jeśli nasze świętowanie nie wypływa z radości przyjścia na ten świat Zbawiciela, Boże Narodzenie niczym nie będzie się różnić od zabawy karnawałowej, dnia niepodległości czy urodzin monarchy, celebrowanych w niektórych krajach. Ten właśnie aspekt odróżnia święta Bożego Narodzenia od innych świąt, także religijnych.
Kiedy obchodzimy Wielki Tydzień, oczekujemy, że ludzie będą bardziej refleksyjni wobec dramatu, jaki dokonał się na krzyżu, bardziej skłonni zastanowić się nad grzechem, zbawieniem naszych dusz i wartością, jaką miały one dla Stwórcy w chwili, w której prosił On swego Jednorodzonego Syna o tak wielkie poświęcenie. Fakty te skłaniają człowieka do powagi, nastrojów budowanych raczej w ciemnych kolorach, do klasycznej muzyki, skromnego ubioru i rozmów prowadzonych prawie półgłosem.
Niebo otwiera swe podwoje
Boże Narodzenie, czyli dokładniej mówiąc narodziny dziecka, które jest Bogiem, przynosi myśli zgoła odmienne. Każde narodziny są powodem do radości i rodzinnego świętowania. Pojawia się przecież nowe życie, nowe ogniwo między rodzicami, a także między nimi i pozostałymi członkami rodziny, odradza się w nas potrzeba obrony słabszego. Potomek to także obietnica ciągłości. Z Dzieciątkiem Jezus jest tak samo. Niebo, które zatrzasnęło się dla nas przez grzech pierworodny, teraz otwiera swoje podwoje. Na świat przychodzi najdoskonalszy Pośrednik między Bogiem Ojcem a grzeszną ludzkością. Maryja wyniesiona zostaje do najwyższej chwały Matki Boga, świat zaś zaczyna kroczyć ku lepszemu, pokrzepiony obietnicą zbawienia. Wobec takich faktów budzi się w nas uczucie radości, przyjaźni, współczucia i wdzięczności.
Niepowtarzalna atmosfera
Te właśnie refleksje towarzyszyły przez wieki licznym narodom chrześcijańskim i to one wykreowały niepowtarzalną bożonarodzeniową atmosferę, tak odmienną od atmosfery wszystkich innych ludzkich rytuałów, nawet tych religijnych. Boże Narodzenie zawsze było unikalne, zawsze miało w sobie coś swoistego. W każdym dniu roku możemy ofiarowywać lub otrzymywać prezenty z najróżniejszych okazji – na urodziny, imieniny, dzień matki, a nawet w związku z którymś z licznych współczesnych świątecznych wynalazków. Te podarunki jednak nigdy nie dorównają prezentom złożonym pod choinką. Dlaczego? Ano dlatego, że za tamtą uprzejmą wymianą upominków nie kryje się ta filozofia miłości, która dała początek świętom Bożego Narodzenia. Pięknie przystrajać domy możemy przy każdej okazji, lecz nic się nie może równać z bożonarodzeniowym wystrojem naszych domowych ognisk, z tak przecież szczególnymi symbolami tego święta.
Łatwiej przebaczyć
Okres Bożego Narodzenia nie czyni z człowieka wzoru wszelkich cnót, nie możemy powiedzieć, by czystość, roztropność i umiarkowanie charakteryzowały właśnie tę ostatnią część roku. Z całą pewnością wolno nam jednak przyznać, że w czasie tych świąt uprzejmość jest jeszcze bardziej subtelna, miłosierdzie błyszczy, a szczodrobliwość staje się naprawdę widoczna. Czemu tak się dzieje? Dlatego, że żywimy głębokie przekonanie, iż Dzieciątko Jezus przyszło na świat dla nas wszystkich, dla całej ludzkiej społeczności, i z tej przyczyny zaczyna panować pośród nas ta sama atmosfera, która towarzyszyłaby nam przy narodzinach potomka.
Nie jest dobrze kłócić się w rodzinie, lecz w dniach, kiedy witamy nowe życie, kłótnia wypada szczególnie nieładnie. W niektórych krajach, które jeszcze mogłyby nazwać się katolickimi, w każdy inny dzień, po stłuczce, między kierowcami samochodów wywiązałaby się na pewno niezbyt przyjemna rozmowa, w okresie Bożego Narodzenia jednak uczestnicy wypadku ograniczają się do wyjścia z auta i stwierdzenia, że w święta nie wypada się kłócić.
Jeśli sąsiad hałasuje, zawsze możemy zwrócić mu uwagę, w Boże Narodzenie takie przewinienie wybacza się jednak bez trudu. W tym okresie przebaczamy znacznie łatwiej, mamy bowiem nadzieję, że i Bóg przebaczy nam z powodu tej szczególnej okazji. Ta właśnie nadzieja w Boże Narodzenie wiedzie do konfesjonałów osoby, które w ciągu roku nie bardzo troszczą się o swoje życie duchowe.
Co nas różni?
Gdyby świętom odebrać ów czynnik religijny, stałyby się one całkowicie martwe. To on tworzy ich jedność i wspólnotowość. Nie istnieje laickie Boże Narodzenie, nie da się świętować Bożego Narodzenia w innym terminie. Ale w świętowaniu narodzin Bożej Dzieciny jest wiele elementów, które w sposób uzasadniony różnią się, w zależności od regionu, kraju, specyfiki kulturowej, ekonomicznej czy klimatycznej. Weźmy na przykład kwestię ciszy. W krajach, gdzie zimy są śnieżne, śnieg tłumi hałas, a ludzie stają się bardziej refleksyjni, klimat zaś zachęca raczej do pozostania w domu. Wszystko to sprawia, że Boże Narodzenie w tych krajach ma charakter szczególnie spokojny. Tak jest na przykład w Polsce.
Ale przyjrzyjmy się krajowi zupełnie innemu, takiemu jak Wenezuela. Tam ciepły klimat zaprasza do wyjścia na ulicę, gdzie spotykamy sąsiadów, krewnych i przyjaciół, a i temperamenty mieszkańców są znacznie żywsze i bardziej dynamiczne. Nadzieja na spokój w okresie bożonarodzeniowym jest tam całkowicie płonna. Ale nastrój świąteczny także w Wenezueli jest zupełnie wyjątkowy. Tylko w tym czasie organizuje się tam wielkie „rolkowanie”, po hiszpańsku – „patinata”, czyli przejazd na rolkach pustymi ulicami wielkich grup młodzieży między 12. i 18. rokiem życia, w duchu radości, solidarności i koleżeństwa, które królują w tych dniach. Pewien francuski podróżnik określił kiedyś procesję w Ameryce Łacińskiej jako zadziwiającą mieszankę pobożności i pirotechniki. I mimo że Boże Narodzenie nie jest czasem procesji, niepodobna obchodzić tych świąt bez zgiełku i hałasu. Latynoskie święta Narodzenia Pańskiego bez petard, eksplozji i sztucznych ogni po prostu nie istnieją. W wielu miejscach stolicy Wenezueli, Caracas, można kupić niewielkie rakietki, zwane tu „triquitraque”, które nie czyniąc żadnej szkody, robią wiele hałasu. Kiedy zatem dorośli oddają się miłym rozmowom, dzieci zwykle zabawiają się tymi petardami przez całą noc.
Różnorodność kolęd
Zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę nad kolędami. We wszystkich krajach wyróżnić dałoby się dwa ich typy. Pierwszy to pieśni refleksyjne, śpiewane wolno, przeważnie także bogatsze w treści teologiczne. Najbardziej rozpowszechnionym w świecie przykładem kolędy tego typu jest Stille Nacht (Cicha Noc), zaś w Polsce Bóg się rodzi.
Drugim typem pieśni bożonarodzeniowej jest kolęda wesoła, której treść nie niesie głębszych przesłań, lecz wyraża naszą spontaniczną radość i wdzięczność Bogu. W świecie anglojęzycznym najbardziej znaną kolędą tego drugiego typu jest Hark the Herald angels sing, we Francji Il e né le divin enfant, w Polsce zaś Przybieżeli do Betlejem.
Jednak nie wszędzie śpiewa się kolędy w tym samym czasie. W Polsce nie śpiewa się kolęd przed Wigilią, ale w niektórych krajach już z początkiem grudnia zaczyna się je śpiewać, i tak przez całe Boże Narodzenie, aż do 6 stycznia, święta Trzech Króli, kiedy to stopniowo zaczynają zanikać. Dlaczego istnieją takie różnice? Otóż w tych zakątkach świata, których mieszkańcy doświadczają wyraźnie czterech pór roku, sama natura wprowadza nas w atmosferę zbliżających się świąt, ale w tropikach, które właściwie nie znają pór roku, to właśnie kolędy mają za zadanie stopniowo przygotować świąteczną atmosferę.
* * *
Mamy zatem w świętach Bożego Narodzenia to, co wspólne, to, co nas jednoczy, czyli ich bezsporną wymowę religijną, ale obok tego mamy także uprawnione różnice wynikające ze specyfiki miejsc, w których zamieszkują tak różnorodne katolickie narody. W tym, co najistotniejsze, jesteśmy tacy sami, we wszystkim innym możemy się pięknie różnić.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa