Słowo kapłana
 
Maryja – służebnica, nie kapłanka
Ks. Adam Martyna

Drodzy Czciciele Matki Bożej Fatimskiej!

Miesiąc maj jest pełen obecności Naszej Matki, nie tylko przez święto Królowej Polski, ale przede wszystkim przez święto Matki Bożej Fatimskiej, które obchodzimy w Kościele 13 maja. Myślę, że działanie Ducha Świętego sprawiło, że ten piękny miesiąc jest – z jednej strony – okresem poświęconym szczególnie Matce Bożej, a z drugiej – jest to czas Zesłania Ducha Świętego, umocnienia uczniów do głoszenia Dobrej Nowiny.


Wiemy, że wzrost Kościoła, początki jego powstania, to dzień Zesłania Ducha Świętego. To właśnie On, Duch‑Pocieszyciel, którego Pan Jezus obiecał, jako Tego, który wszystkiego ich nauczy i doda siły do głoszenia Dobrej Nowiny, dalej kontynuuje dzieło Pana Jezusa po Wniebowstąpieniu.


Dzieje Apostolskie mówią nam, że oprócz Apostołów, w Wieczerniku znaleźli się jeszcze krewni Pana Jezusa, którzy w Niego uwierzyli, kobiety, które widziały Go zapewne po Zmartwychwstaniu, ale tylko jedną Kobietę św. Łukasz wymienia z imienia: Maryję, Matkę Jezusa. To jest Jej najpiękniejszy tytuł: Matka Jezusa, a więc osoba najbliższa Mu na ziemi. Tak jak trwała przy Synu na Krzyżu, tak w Dniu Pięćdziesiątnicy trwała razem z modlącym się Kościołem.


Kościół to mistyczne, duchowe Ciało Zbawiciela. Maryja opiekowała się kiedyś ludzkim Ciałem Jezusa, a teraz, od momentu Pięćdziesiątnicy, stała się Matką i Opiekunką Jego Ciała Mistycznego – Kościoła. Jeżeli szukalibyśmy kogoś najgodniejszego pośród zgromadzonych w Wieczerniku osób, to wydawać by się mogło, że to właśnie Matka Pana powinna zarządzać Kościołem, występować w imieniu Jezusa Chrystusa, bo przecież to Jej, po Bogu, zawdzięczamy Wcielenie, narodzenie Zbawiciela. Jej Opiece był On powierzony aż do rozpoczęcia publicznej działalności.


Jednak Pismo Święte mówi, że po Zesłaniu Ducha Świętego to Apostołowie zaczęli kierować Kościołem, głosić Ewangelię, nauczać. Maryja jakby została odsunięta w cień. Ale przecież to Jej ulubione miejsce – być w cieniu. Tyle że będąc cicha i skromna, to Ona właśnie Swoimi gorącymi i skutecznymi modlitwami będzie odtąd wspierać pracę misyjną Apostołów, potem ich uczniów, a następnie cały Chrystusowy Kościół.


Matka Boża ani na moment nie pomyślała, że mogłaby wtrącać się w sprawy organizacyjne powstającego Kościoła. Ona kieruje i wspomaga Kościół przez modlitwę. Tak jak w chwili Zwiastowania wskazała na siebie jako na Służebnicę Pańską, tak też w tej roli wytrwała do końca pobytu na tej ziemi, a dziś, kiedy znajduje się tak blisko Syna (jedyna z ludzi ze swoim Ciałem i Duszą), dalej służy Braciom i Siostrom Zbawiciela, opiekując się nimi i nie przestając się modlić za Kościół. Dowodem Jej gorącej modlitwy za nas są liczne sanktuaria, rozsiane po całym świecie, gdzie Matka Boża przychodzi z pomocą Swoim dzieciom we wszelkich potrzebach ciał i dusz. W sanktuariach, np. w Fatimie, Maryja jednoczy wierzących w Chrystusa, przez modlitwę zapala ich miłością do Niego i w ten sposób opiekuje się Kościołem.


Drogie Siostry, Drodzy Bracia. Nikt chyba nie wątpi, że Pan Jezus bardzo kochał Swoją Matkę. Jednak nie uczynił Jej kapłanem, to nie Ją uczynił Swoim Zastępcą tu, na ziemi… Nasuwa się zatem pytanie: dlaczego? Czy tylko dlatego, jak usiłują nam wmawiać niektórzy, że wtedy były takie czasy? Wiemy z Ewangelii, że Chrystus nieraz wybiegał poza Swoje czasy, a utartymi opiniami zbytnio się nie martwił. Tu chodzi o coś więcej.


W normalnej rodzinie dzieci potrzebują Matki. Jeżeli Jej nie ma, to kogoś ważnego zawsze brakuje. Pan Jezus założył Kościół jak wielką rodzinę. Mamy hierarchię, papieża – następcę św. Piotra, ale mamy też w Kościele mnóstwo oddanych Bogu kobiet. One nie chcą być kapłanami, bo wiedzą, doskonale, że to niemożliwe. Inną rolę wyznaczył im Pan Jezus.


Te kobiety to przede wszystkim siostry zakonne, które podążają za Mistrzem tak jak mężczyźni, tyle że ich rola jest inna. Jednak równie niezbędna. To kobiety – Służebnice Pańskie, na wzór Maryi, pełnią dziś funkcję sióstr tylu zagubionych chrześcijan, którym służą nieraz radą, a zawsze modlitwą wstawienniczą. W szpitalach opiekują się chorymi z czułością Matki piastującej ciało Swojego Ukrzyżowanego Syna. To jest właśnie Tajemnica Ducha Świętego, najdoskonalszego znawcy ludzkiej natury. Maryja i inne niewiasty, aż po dziś, nie mogą przyjmować Sakramentu Kapłaństwa, ale nie dlatego, że Pan Bóg uznaje je za niegodne czy niezdatne do tej funkcji. Po prostu Bóg wie, że ze swoim darem kobiecości przenikniętej wiarą, świetnie sprawdzą się w innych zadaniach, jakie On im wyznaczy. Jeden Pan Bóg wie, ile trudnych spraw w Kościele i w życiu chrześcijan wyprostowało się dzięki modlitwom kobiet i ich czynnej, mądrej pomocy.


Niech nam błogosławi Fatimska Pani! Amen.

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Narodził się Chrystus Król!
Chrystus jest Królem! Jest Panem naszego życia. Trzeba bowiem, ażeby królował – pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. Jakimż jest paradoksem, że Ten, przez Którego wszystko się stało, przyszedł na świat w lichej stajence, między zwierzętami. Tak jednak nasz Pan postanowił i tak się stało.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie dzięki redemptoryście

Pan Jarosław Kochanowski z Krakowa został Apostołem Fatimy w 2014 roku. Zanim jednak wstąpił do wspólnoty Apostolatu, bardzo ważną rolę w rozwoju Jego życia religijnego odegrali: babcia Wanda Kochanowska, redemptorysta o. Władysław Chaim oraz – last but not least – Ojciec Święty Jan Paweł II. Oto co nam o sobie opowiedział…

O istnieniu Apostolatu Fatimy dowiedziałem się od znajomego ojca redemptorysty, Władysława Chaima. Ojciec Władysław uczył mnie religii w okresie dzieciństwa i dorastania. Nasze drogi zeszły się ponownie, gdy byłem już dorosłym mężczyzną. Najpierw pomógł mi uporać się z problemem, który mnie wtedy dręczył, a następnie zaproponował mi pracę w prowadzonym przez siebie Stowarzyszeniu Świętego Wincentego a Paulo. Przystałem na tę propozycję. Stowarzyszenie zajmuje się opieką nad dziećmi z rodzin patologicznych. Prowadzimy świetlicę Benedictus, w której wydajemy dzieciom obiady. Nasi podopieczni mogą tam odrobić lekcje, wziąć udział w kółkach zainteresowań i wycieczkach. Zajęcia z dziećmi prowadzą studentki-wolontariuszki. Raz w miesiącu organizujemy spotkanie dla pracowników poświęcone wspólnej modlitwie i bieżącym sprawom organizacyjnym.
To właśnie ojciec Władysław zachęcił mnie do wstąpienia w szeregi Apostolatu Fatimy. Powiedział mi, że jest to inicjatywa, którą warto wspierać. Przez kilka lat przynależności do tej wspólnoty niejednokrotnie, sam lub razem z synami, brałem udział w modlitwach różańcowych i różnych spotkaniach organizowanych przez Stowarzyszenie.

Ze Stowarzyszenia dostaję wiele materiałów o tematyce religijnej. Szczególnie cenię sobie „Akt poświęcenia domu Matce Bożej”, który zawiesiłem w widocznym miejscu. Pod koniec każdego roku mogę liczyć na poświęcony Fatimskiej Pani kalendarz „365 dni z Maryją”. Otrzymuję również dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”. Bardzo lubię czytać magazyn „Polonia Christiana”, który jako Apostoł Fatimy też dostaję. W „Polonii…” sporo miejsca zajmuje analiza procesów obecnych na Zachodzie, a które już dotarły lub niedługo dotrą do Polski. Osobiście przeraża mnie to, co się dzieje w Europie Zachodniej z religią i z kościołami. Niestety i u nas coraz częściej dewastuje się świątynie i miejsca sakralne, dochodzi nawet do zabójstw księży. Zastanawiam się, co mnie czeka na starość, co będzie się działo w Polsce za kilka lat. Mimo wszystko mam ufność, że wszystko skończy się dobrze, ale boję się, że nadejdą czasy, gdy i w naszej Ojczyźnie będzie nagonka na katolików, gdy będzie się rugowało nas z pracy ze względu na wyznawaną wiarę.

Na co dzień pracuję w Domu Pomocy Społecznej. Opiekujemy się tam ludźmi przewlekle chorymi psychicznie. Organizujemy dla nich żywność i odzież; zajmujemy się niezbędnymi remontami i naprawami. Czasami zdarzają się trudne i konfliktowe sytuacje. Wtedy pomaga mi święta Rita, patronka od spraw trudnych i beznadziejnych, której obraz wisi nad moim biurkiem. Dzięki niej nagle pojawia się szansa na rozwiązanie problemu, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie do rozwiązania. Jestem przekonany, że dzieje się tak dzięki jej wstawiennictwu. Św. Ricie powierzam nie tylko sprawy zawodowe, ale też rodzinne. Bywam też w jej sanktuarium przy ul. Augustiańskiej w Krakowie.

Swoje wychowanie zawdzięczam w ogromnej mierze mojej babci, Wandzie, z którą jako dziecko mieszkałem przez kilka lat. Plan dnia był wtedy jasno ustalony: był czas na naukę i był czas na modlitwę, wieczorem bajka w telewizji, pacierz i czas na sen. Myślę, że to dzięki wychowaniu przez babcię nigdy nie miałem problemów z alkoholem, papierosami, nie przeklinałem.

Do Pierwszej Komunii Świętej w dużej mierze to ona mnie przygotowała, np. zapoznając mnie z katechizmem. Za to na Mszę Świętą w niedzielę chodziłem z Mamą. Sakramentu bierzmowania udzielił mi bp Karol Wojtyła, rok przed tym, jak został wybrany na papieża. Pamiętam, że na wiadomość o jego wyborze ludzie byli bardzo radośni i płakali ze szczęścia. W kolejnych latach uczestniczyłem w Mszach Świętych organizowanych na krakowskich Błoniach podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski.

Zapewne nie mam takiego zacięcia pielgrzymkowego jak nasz Papież, choć byłem kilka razy ze swoimi synami na Jasnej Górze. Byłem też w leżącym nieopodal papieskich Wadowic Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Z nabożeństw poświęconych Matce Bożej bardzo lubię majówki. Kilka lat temu urzekł mnie swym pięknem akatyst – hymn liturgiczny ku czci Bogurodzicy: jest to coś absolutnie pięknego. Poznałem go przez przypadek, chodząc z synem na Mszę Świętą dla studentów. Oczywiście często modlę się na Różańcu, a w Wielkim Poście uczestniczę w nabożeństwach Drogi Krzyżowej.

Oprac. JK


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowny Panie Prezesie!
Z nieskrywaną wdzięcznością dziękuję za zrozumienie i przesłane egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Z powodu przewlekłej choroby (rehabilitacje) moja sytuacja jest dosyć trudna. Między innymi niska emerytura i czasem drogie nierefundowane leki sprawiają, że mam problemy finansowe.
„Przymierze z Maryją” to moje okno na świat. To bardzo wartościowa lektura, którą czytam z zapartym tchem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Modlę się do Niepokalanego Serca Maryi i do św. Rity. Wszystkie te materiały, a w zasadzie modlitewniki otrzymałam od Waszej Redakcji za dawnych, dobrych czasów, kiedy moja sytuacja finansowa była znacznie lepsza. Przeczytane „Przymierza z Maryją” przekazuję zaprzyjaźnionej znajomej i jest bardzo zadowolona z tej lektury.
(…) Niech Maryja otacza całą Redakcję swoją Matczyną opieką.
Z serdecznymi pozdrowieniami i szczerą modlitwą.
Maria z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znany jest mi od wielu lat, ale jak dotąd nie miałam go w domu, choć często zwracałam się do Maryi z różnymi prośbami, stając w kościele przed tym wizerunkiem.
Ucieszyła mnie także dołączona książeczka, dzięki której dowiedziałam się o historii tego obrazu, jego symbolice i kulcie. Matka Boża Nieustającej Pomocy będzie jeszcze częściej mi towarzyszyć, również w domu – dzięki Jej obrazkowi i odmawianiu nowenny oraz modlitw zawartych w książeczce.
Wspieram działania Stowarzyszenia mające na celu propagowanie kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Z wyrazami szacunku
Krystyna z Poznania


Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Z całego serca dziękuję za to wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją”. Kocham to pismo i czekam na nie z tęsknotą. Jest w nim zawarte wszystko, co mnie cieszy, uczy, poszerza moją wiedzę. Bardzo interesujące i mądre artykuły. Dowiadujemy się o wielu ciekawych i dotąd nieznanych, rzeczywistych, cudownych czy historycznych wydarzeniach. Bóg zapłać za to cudowne pismo. Dziękuję również za wszelkie przepiękne, wartościowe przesyłki i pamięć. Z wyrazami szacunku dla całego Stowarzyszenia. Szczęść Boże!
Bożena z Rybnika


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Nadchodzące dni sprzyjać będą refleksji nad przemijającym ludzkim życiem. Może być szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Jeżeli jesteśmy wierni Bogu, wędrując z Nim przez życie, to mamy nadzieję się z nim spotkać, pozostać na wieki, a jeżeli wybierzemy drogę bez Boga lub co najgorsze – z Nim walczymy, musimy się liczyć z tym, że się z Nim w ogóle nie zobaczymy. Trzeba pamiętać, że życie jest krótkie. Jesteśmy wędrowcami na tej ziemi. Terminu odejścia z tego świata nie znamy.
W miesiącu listopadzie pamiętajmy ze szczególną troską o grobach zmarłych, modląc się za nich. Wielu naszych bliskich znajomych, przyjaciół, przekroczyło już próg śmierci. Mamy nadzieję, że są w Niebie i spotkają się ze sprawiedliwym Zbawcą – Bogiem, co jest nagrodą za ich przykładne życie. Każdy człowiek umrze i stanie przed Jego Obliczem, aby zdać sprawozdanie ze swojego życia.
Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób możemy pomóc zmarłym, szczególnie tym, którzy są bliscy naszemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą. Módlmy się za nich w miarę możliwości codziennie, przez adorację Najświętszego Sakramentu, odmawiając codziennie Różaniec i Drogę Krzyżową. Listopad każdego roku powinien być przypomnieniem dla nas, żyjących, że osoby, które odeszły z tego świata i ich groby nie mogą być zapomniane i zaniedbane. Zatroszczmy się więc o nie, zapalając znicze, stawiając kwiaty na ich grobach, wypełniając maksymę: „Kochać, to znaczy pamiętać”. (…)
Edward z Kalisza


Szanowni Państwo!
Pragnę bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Ze wszystkich otrzymanych upominków to ten ostatni z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy przysporzył mi najwięcej radości, gdyż mam do Niej szczególne nabożeństwo. Co środę uczęszczam na nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o różne sprawy. Ostatnio, gdy rodzice zachorowali w czasie tzw. pandemii, zostałam sama bez pomocy lekarskiej. Zwróciłam się do Maryi z tego wizerunku o pomoc. Niesamowite, że już następnego dnia widać było dużą poprawę w samopoczuciu ojca. Wierzę mocno, że wstawiła się za moimi rodzicami, bo byłam załamana, zostając z tą chorobą zupełnie sama.
Dziękuję wszystkim za to dzieło, za „Przymierze z Maryją” i życzę dalszych sukcesów oraz nowych Czytelników. Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swej opiece!
Emilia z Przodkowa


Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za przesłaną mi książeczkę oraz wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz kartę, na której przesyłam podziękowania i prośby do ukochanej Matki.
Przesłaną książeczkę już przeczytałam, niesamowicie ciekawa lektura, za co bardzo dziękuję. Ja doświadczyłam wielokrotnie opieki Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Pana Jezusa z uwagi na poważne moje problemy zdrowotne po tragicznym wypadku samochodowym. Lekarze powtarzali, że to cud od Boga, że żyję. W ubiegłym roku miałam operowane biodro i wszystko skończyło się szczęśliwie. Wszystkie moje problemy oddaję Matce Bożej i Panu Jezusowi!
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa i proszę o modlitwę.
Ja również modlę się za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Życzę błogosławieństwa Bożego!
Janina z Łodzi