Cudowne wydarzenia
 
Jak św. Antoni Galvao pomógł kobiecie w zagrożonej ciąży
11 maja 2007 r. Brazylia doczekała się kanonizacji pierwszego świętego urodzonego właśnie w tym kraju. Ponad milion osób uczestniczyło we Mszy św. kanonizacyjnej bł. Antoniego od św. Anny, która celebrowana była przez Ojca Świętego Benedykta XVI na Polu Marsowym w Sao Paulo. Święty ten był czczony w Brazylii już wcześniej, jednak jego kult rozprzestrzenia się na całym świecie, zwłaszcza w ostatnich latach. Pewnie dlatego, że znany jest on przede wszystkim z niesienia pomocy małżeństwom bezdzietnym, kobietom mającym problemy z donoszeniem ciąży i porodem, ale także chorym na raka, nerki itp.

Św. Antoni Galvao, który całkowicie zawierzył się Matce Bożej, podpisując akt oddania się Jej własną krwią, słynął z licznych zdolności: lewitacji, bilokacji, potrafił czytać w myślach ludzi i w subtelny sposób na nich wpływać. Szczególnie oddany był posłudze umierającym.

Historia, którą tutaj przedstawiamy jest jednym z licznych świadectw cudów, jakie się dokonały dzięki wstawiennictwu św. Antoniego od św. Anny na całym świecie.

W październiku 2006 r. w USA matka czwórki dzieci dowiedziała się, że jest w ciąży. Bardzo uradowała się tą nowiną. Jednak, kiedy przyszedł czas, by zrobić zdjęcie USG płodu, okazało się, że w jej łonie wcale nie ma dziecka. Tymczasem badania hormonalne wskazywały na to, że jest brzemienna. Kobieta obawiała się, że mogło dojść do poronienia, co też sugerował lekarz. Gdy wróciła do domu, podzieliła się tą smutną nowiną ze swoim bratem. Ten, jako że dużo podróżował po Brazylii, znał historię błogosławionego Antoniego Galvao, który zasłynął m.in. z uzdrowienia kobiety umierającej wskutek wyczerpującego porodu. Kobieta w cudowny sposób powróciła do zdrowia po połknięciu tabletki zrobionej przez franciszkańskiego zakonnika. Na zwitku papieru Antoni Galvao napisał słowa modlitwy skierowane do Najświętszej Panny Maryi „Post Partem Virgo, Inviolata Permansisti, Intercede Pro Nobis Sancta Dei Genetrix”. Te słowa znaczą: „Po porodzie, Dziewico!, pozostałaś nietknięta: Matko Boża wstawiaj się za nami!”.

Brat namówił kobietę do zamówienia i połknięcia podobnej „tabletki”, które rozprowadzają obecnie siostry koncepcjonistki z Sao Paulo (ze Zgromadzenia Niepokalanego Poczęcia), z klasztoru założonego właśnie przez św. Antoniego Galvao.

Kobieta jednak nie miała czasu, by zamówić „tabletkę” z Brazylii, więc zdecydowała się zrobić ją sama. Napisała to słynne zdanie św. Antoniego na małej karteczce papieru, którą natychmiast połknęła.

W następnym tygodniu po udaniu się na kolejne badanie USG lekarz zapytał ją:
– Wierzysz w małe cuda?
Odpowiedziała:
Wierzę nie tylko w małe, ale i wielkie.
Na co lekarz odparł:
– To dobrze, bo w twoim łonie znajduje się zdrowy i prawidłowej wielkości chłopczyk.

Uradowana matka powróciła do domu. Dowiedziała się również, że ojciec Galvao miał być kanonizowany tuż przed jej terminem porodu. Kobieta zdecydowała się nowo narodzonemu dziecku dać na imię Antoni na cześć właśnie tego świętego, którego wstawiennictwu zawdzięczała cud.

Tego typu świadectw jest mnóstwo. Siostry przechowują je w swoich archiwach w Mosteiro da Luz w Sao Paulo.
Oby za wstawiennictwem świętego Antoniego jak najwięcej matek mogło odczuwać radość z poczęcia i narodzenia upragnionego dziecka.

Agnieszka Stelmach

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Święty Józefie - módl się za nami
W dobie powszechnego kryzysu ojcostwa, Kościół stawia nam za wzór św. Józefa, ziemskiego opiekuna Pana Jezusa. Przykład jest szczególnie cenny dla współczesnych, często zakompleksionych mężczyzn.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja czeka na Ciebie!

Jak myślisz, czym może zaowocować w Twoim życiu:
• codzienna modlitwa;
• niewielki, miesięczny datek, np. 20 złotych?

Zyskasz więcej niż Ci się wydaje! Siostry zakonne będą modlić się za Ciebie każdego dnia, kapłan co miesiąc odprawi w intencjach Twoich i innych Apostołów Mszę Świętą, a po roku będziesz brać udział w losowaniach pielgrzymek do Fatimy. A najważniejsze jest to, że staniesz się częścią duchowej rodziny, będziesz razem z nami budzić sumienia Polaków i jeszcze bardziej zbliżysz się do Maryi!

Niemożliwe? Możliwe, jeśli tylko zadzwonisz pod numer 12 423 44 23 i zostaniesz Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymanych łaskach za pośrednictwem Nowenny Pompejańskiej, którą zaczęłam odmawiać 13 maja 2020 roku i odmawiam w dalszym ciągu. Poleciła mi ją koleżanka, która również ją odmawiała. Muszę przyznać, że kiedyś ciężko mi było odmówić jedną część Różańca – brak cierpliwości. Od teraz pokochałam tę modlitwę i dzięki temu w moim życiu zaczęły dziać się rzeczy, które po ludzku są trudne do wytłumaczenia.
Jechaliśmy z mężem i synem do Sanktuarium Maryjnego, ja podczas podróży odmawiałam Różaniec. W pewnej chwili samochód wpadł w poślizg (padał deszcz), mąż stracił panowanie nad kierownicą, a my na szczęście „bezpiecznie” wylądowaliśmy w rowie. Nikomu nic się nie stało, tylko samochód lekko uszkodzony. Ponadto mąż zerwał z nałogiem palenia po ponad 50 latach.
Wszystkie łaski zawdzięczam mojej ukochanej Mateczce, której powierzam wszystkie swoje troski.
Zachęcam wszystkich do kontynuowania tej pięknej modlitwy, bo los żadnego człowieka nie jest obojętny Matce Bożej. Dziękuję Ci, Maryjo, za wszelkie łaski, które otrzymałam i nadal otrzymuję.
Szanowna Redakcjo, dziękuję Wam za propagowanie Nowenny Pompejańskiej.

Pozdrawiam Was serdecznie. Z ­Panem Bogiem,
Danuta z Łomży


Szczęść Boże!
Szanowna Redakcjo, pragnę gorąco podziękować Wam za wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam. Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia. Kiedy w czerwcu moja córka zachorowała na poważną chorobę, lekarze dawali jej 2 procent szans na przeżycie. Ale wiara, którą w sobie mam, dodała mi otuchy. Zaczęłam odmawiać nowennę do św. Jana Pawła II i Różaniec św. do Matki Bożej 3 razy w ciągu dnia. Gdy skończyłam nowennę, pojawiła się wieść o poprawie stanu zdrowia. Modlitwa różańcowa też nie była daremna. Córka po ciężkich krzyżach, które przechodziła, wróciła do domu zdrowa. Cała rodzina modliła się za nią i była w jej intencji odprawiona Msza św. Jej patronką jest Matka Boża, bo córka urodziła się 15 sierpnia i na drugie imię ma Maria. Jestem na emeryturze i modlę się od lat, odmawiając co dzień Koronkę i Różaniec św. Wierzę, że wiara czyni cuda.
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Czytelniczka, Halina


Szczęść Boże!
Od dłuższego czasu czytam różne świadectwa o tym, jak Matka Boża i nasza bardzo nas kocha i zawsze jest z nami, kiedy my o to prosimy. Ja jestem tego przykładem. (…) W 2006 roku miałam udar i paraliż jednostronny, nauczyłam się mówić, chodzić, a nawet oddychać. Obecnie chodzę już bez kul (…). Mieszkam sama, bo moje jedyne dziecko zmarło mi przy porodzie, w 2015 roku zmarł mi mąż, (…) [wcześniej] przez 2 lata opiekowałam się nim, bo zachorował na białaczkę.
Kiedy już nie mogłam dać sobie rady, bardzo chciałam umrzeć. Nad ranem usłyszałam taki ciepły męski głos: „Chcesz umrzeć?”. A ja odpowiedziałam, że nie mogę, bo opiekuję się mężem. Wiem, że to był głos Pana Jezusa. (…)
7 czerwca tego roku zdarzył się cud. O 5.00 rano poczułam, że paraliż mi ustąpił. Czułam się wolna, bez skurczów mięśni. Zaczęłam ćwiczyć, chodzić, odłożyłam kule, nie miałam zawrotów głowy, nikt nie musiał mnie podtrzymywać. Wcześniej odmówiłam Nowennę Pompejańską. (…)
Jak mam coś zrobić, zawsze proszę o pomoc Mateńkę i Ona mi pomaga, nigdy nie jestem sama.
Mam nowych przyjaciół, takich prawdziwych, bo tamci sprzed choroby się odwrócili, rodzina też. Byłam sama, na sąsiadów też nie mogłam liczyć, nie podobało się im, że często chodzę do kościoła. A teraz, jak się podniosłam, to sąsiadki zaczęły mnie zapraszać, zauważają mnie na klatce.
Obecnie jestem bardzo szczęśliwa, bo nie jestem sama. Kto wierzy, nigdy nie jest sam.
Zofia z Koła


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!
Szanowna Redakcjo. Chcę podzielić się swoimi przeżyciami.
W 2000 roku moja żona zachorowała na nerki i kamienie żółciowe, miała zatrucie organizmu i została skierowana do szpitala. W dniu jej operacji na lewą nerkę zwróciłem się o pomoc do Matki Bożej i Pana Jezusa, żeby ocalili jej życie, a ja do końca życia wyrzeknę się spożywania alkoholu. Od ponad 20 lat nie piję, choć przez ten czas odbyły się trzy wesela naszych dzieci. Bawiłem się bez alkoholu, a na toasty wlewałem do kieliszków wodę mineralną. Powiedziałem, że nie będę brał Pana Boga na próbę. Moja żona żyje i to jest najważniejsze.
W 2008 roku przeszedłem ciężki zawał serca. Karetka pogotowia zabrała mnie pod tlenem i kroplówką, pielęgniarki dawały bez przerwy zastrzyki i słyszałem, jak pielęgniarka mówiła do lekarza: „Panie doktorze, pacjent nam ucieka!”. Leżałem na SOR-ze 15 minut. W końcu lekarz powiedział, że co mogli, to zrobili i czy wyrażam zgodę na transport helikopterem do Olsztyna. Pamiętam tylko, jak zakładano mi słuchawki na uszy i obudziłem się już na Oddziale Kardiologii w Olsztynie. Widziałem Matkę Bożą ubraną w niebieski płaszcz ze złotymi gwiazdami, która pochylała się nade mną. Potem zobaczyłem wielki tłum ludzi, a na końcu Maryja oddaliła się i po chwili zniknęła…
Jeszcze raz dziękuję za wysłane obrazki, różaniec i „Przymierze z Maryją”. (…) Niech wszechmocny Bóg i Matka Boża daje zdrowie i siłę Panu Prezesowi i całej Redakcji, bo to jest piękne i wzruszające, że po przeczytaniu „Przymierza z Maryją” niejedna osoba się opamięta i nawróci do Boga.
Z Panem Bogiem,
Jan


Szanowni Państwo
Dziękuję za piękne życzenia urodzinowe i modlitwę w mojej intencji. Pragnę wspomnieć, że z uwagi na niepokoje w mojej rodzinie, zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską.
W tym samym czasie otrzymałam od Was piękny różaniec. Przyjmuję ten dar jako znak obecności Maryi.
Z Panem Bogiem
Helena