Słowo kapłana
 
Dobra spowiedź
Ks. Adam Martyna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!


Drodzy w Chrystusie Panu! Przeżywamy bardzo ważny okres liturgiczny – Wielki Post. Jest to czas na przemyślenie swojego życia, uznanie swoich win i zgładzenie ich w sakramencie pokuty. To czas wewnętrznej przemiany i uporządkowania naszego życia, pragnień i naszego odniesienia do Pana Jezusa.


We właściwym spojrzeniu na nasze życie pomogą nam nabożeństwa mówiące o Męce Pańskiej: Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale. Pomogą pieśni o cierpieniach Pana Jezusa i osobiste nabożeństwo do Cierpiącego Zbawcy. To właśnie w tym czasie najczęściej przystępujemy do sakramentu pokuty, gdyż Kościół nakazuje nam przynajmniej w okresie wielkanocnym przystąpić do Komunii Świętej, a nikt przecież nie przystąpi do Stołu Pańskiego bez oczyszczenia serca przez dobrą spowiedź.


Sakrament pokuty, jak i wszystkie pozostałe, ustanowił Pan Jezus. Uczynił to w dniu Swojego Zmartwychwstania, kiedy przyszedł do Apostołów zamkniętych ze strachu w Wieczerniku i powiedział do nich: Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Dzisiaj tę rolę Apostołów pełnią biskupi i pomagający im kapłani. Jak zatem przygotować się do owocnego i godnego przyjęcia sakramentu pokuty?


Otóż, należy zacząć od modlitwy do Ducha Świętego, Matki Bożej i świętego Patrona o dobry rachunek sumienia. Tak, dlatego że sakrament pokuty obejmuje pięć czynności, a nie tylko samą spowiedź. A zatem robimy rachunek sumienia od ostatniej dobrej spowiedzi, przypominając sobie dziesięć Bożych przykazań, pięć przykazań kościelnych, siedem grzechów głównych. Przypomnimy sobie, czy nie zgrzeszyliśmy przeciw Bogu i bliźniemu myślą, mową czy też uczynkiem.


Kiedy już zbadamy nasze sumienie najlepiej jak umiemy, pora na obrzydzenie sobie grzechu i postanowienie niepopełniania go w przyszłości. Przy wzbudzeniu odpowiedniego wstrętu do wszystkiego, co było przyczyną Męki i Śmierci Pana Jezusa, pomoże nam patrzenie na krzyż i zastanowienie się nad brzydotą grzechu, która zadała Panu Jezusowi takie cierpienia. Żal za grzechy jest tak ważnym warunkiem sakramentu pokuty, że gdyby go nie było, spowiedź byłaby nieważna, a więc świętokradzka.


Żal może być doskonały lub niedoskonały. Żal doskonały jako powód uznaje prawdę, że Bóg był i jest dla nas nieskończenie dobry, kocha nas bezgranicznie, a my odpłaciliśmy się Mu niewdzięcznością i nieposłuszeństwem. Taki żal, płynący z miłości ku Bogu, jest najlepszy. Ma on tak wielką moc, że gdy żałujemy z miłości, a nie możemy się w danej chwili wyspowiadać, np. w niebezpieczeństwie śmierci, żal taki gładzi nawet grzechy ciężkie. Żal niedoskonały natomiast pochodzi z obawy przed karą, albo na tym świecie, albo po śmierci. Razem ze spowiedzią wystarczy taki żal do zgładzenia grzechów, dlatego nazywamy go też „wystarczającym”. Zawsze powinniśmy starać się wzbudzić żal doskonały, i to nie tylko przed spowiedzią, ale także przed spoczynkiem nocnym czy w niebezpieczeństwie utraty życia.


Kiedy już zrobimy mocne postanowienie poprawy, udajemy się do konfesjonału. Pewnie nie muszę przypominać, że aby spowiedź była ważna, trzeba wyznać wszystkie grzechy ciężkie popełnione od ostatniej dobrej spowiedzi. Ludzie, którzy takich grzechów nie popełnili, mogą i powinni spowiadać się z grzechów powszednich. Tutaj przykładem świecą nam liczni święci, którzy spowiadali się często, bo spowiedź przyrównywali do kąpieli we Krwi Chrystusa, która zawsze daje nam nowe siły do walki z grzechami powszednimi obrażającymi Pana Boga i do zwalczania naszych wad.


Przystępując do konfesjonału, pamiętajmy, by powiedzieć coś o sobie, tak by spowiednik wiedział, w jakim jesteśmy wieku, jaki jest nasz stan: matki, ojca, człowieka wolnego itd. Chodzi o to, że mamy też spowiadać się z obowiązków naszego stanu życia: matki, ojca, kapłana, pracodawcy, pracownika itd. Z tego, jaką funkcję pełnimy na tym świecie, wynikają też różne obowiązki i spowiednik powinien wiedzieć, czy np. kradzież popełnił nastolatek z lekkomyślności, czy człowiek dorosły z chciwości. Warunki zewnętrzne i wewnętrzne, takie jak: przymus, brak dostatecznej świadomości, brak zastanowienia, wpływają nieraz znacząco na zmianę kwalifikacji moralnej, to znaczy, że na skutek braku dostatecznej wiedzy nie ma grzechu ciężkiego. Grzech ciężki bowiem, a więc zupełne odejście od Boga, połączone z utratą życia Bożego, czyli łaski uświecającej, musi mieć trzy „składniki”: poważną sprawę, zupełną wolność i świadomość. Gdy zabraknie choć jednego z tych czynników, mamy do czynienia z grzechem lekkim.


Pozostaje jeszcze ostatni warunek spowiedzi: zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Prawnie rzecz ujmując, chodzi o odmówienie zadanej pokuty i naprawienie krzywd, jakie wyrządziliśmy bliźnim: zwrot rzeczy ukradzionej, odwołanie oszczerstw itd.


Niezgłębiony dar Bożego Miłosierdzia, jakim jest sakrament pokuty, naprawdę wart jest tego, byśmy go wciąż od nowa poznawali i często z niego korzystali. Błogosławionych owoców okresu pokuty i wyrzeczenia życzę wszystkim czcicielom Matki Bożej Fatimskiej.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kto będzie zbawiony?
Przeznaczeniem człowieka jest wieczność… Naszym przeznaczeniem jest życie wieczne… Jednak jakie ono będzie, to zależy już od naszych codziennych decyzji i wyborów. W pierwszym tegorocznym wydaniu naszego pisma, postanowiliśmy wypełnić jego łamy tematyką Nieba i wiecznego zbawienia. Czym jest Niebo? Czym zbawienie? Co o Niebieskim Jeruzalem mówili święci mistycy? Na te pytania odpowiadają nasi autorzy. Zapraszam do lektury!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie od 10 lat. A czemu nie?

Pani Grażyna Wolny z Rybnika należy do Apostolatu Fatimy od około 10 lat. W maju 2022 roku zawitała wraz z mężem Janem na spotkanie Apostołów do Zawoi. Oprócz czasu poświęconego na pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej, udało nam się porozmawiać o tym, za co ceni Apostolat Fatimy, jak kształtowała się jej wiara i pobożność. Oto co nam o sobie opowiedziała Pani Grażyna…

 

U mnie w domu rodzinnym rodzice nie przymuszali nas do modlitwy. Po prostu klękali i my robiliśmy to samo, nie było nacisku. Gdy przychodziła niedziela czy święta, wiedzieliśmy, że trzeba iść do kościoła, rodzice nie musieli nam tego mówić, każdy to robił i to zostało po dzień dzisiejszy w głowie. Jeszcze dziś mam przed oczami obraz Mamy i Taty, jak klęczeli. To było normalne. Kiedyś nie patrzyłam na to tak jak teraz, gdy mam swoje dzieci.


Moja babcia, mama mojej mamy, pochodziła z Bukowiny Tatrzańskiej; bardzo dużo się modliła, była bardzo wierzącą kobietą. Praktycznie dzień w dzień chodziła pieszo do kościoła, który był oddalony od jej domu o 40 minut; często przystępowała do Komunii Świętej. Jeździłam do niej na wakacje. Zawsze chodziłam z nią do kościoła w środy – na Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przykład był naprawdę dobry.


W 2014 roku miałam otwarte, bardzo poważne złamanie nogi. Lekarz stwierdził, że nadawała się do amputacji. Jak widziałam moją nogę, która wisiała tylko na skórze, to mówiłam sobie po cichu: – Jezu ufam Tobie! Po operacji przywieziono mnie na salę, a nad łóżkiem, na którym miałam leżeć, wisiał obrazek „Jezu ufam Tobie”. Po dwóch tygodniach wróciłam do szpitala i przed drugą operacją powiedziałam pielęgniarzowi: – Niech ręka Boża was prowadzi. Po operacji trafiłam w to samo miejsce, do tej samej sali. Pomyślałam, że chyba Pan Jezus czuwa nade mną. Leżąc w szpitalu, odmawiałam litanię do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Różaniec. Na drugi dzień po operacji przyszedł ten pielęgniarz i powiedział: – Ja Panią słyszałem przez całą noc, to co Pani do mnie powiedziała. Noga została uratowana, wszystko się pozrastało, tak że dzisiaj nie mam żadnych dolegliwości, zostały tylko blizny. Różaniec i Koronka ratują mnie w takich trudnych sytuacjach.


Kilka miesięcy później wypadek miał mój młodszy syn i jego nauczyciel. Syn zadzwonił do mnie mówiąc: – Mamo, mieliśmy wypadek, ale nic poważnego się nie stało. Na miejscu wypadku zebrało się trochę ludzi. Nagle z tłumu wyszedł uśmiechnięty pan i powiedział do nich: – Chłopcy, ja myślałem, że wy z tego wypadku nie wyjdziecie cało. Po czym dał im obrazki „Jezu ufam Tobie” z modlitwą na odwrocie i zniknął. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką modlitwą.


Kilka lat temu zmarł mój brat. Chorował na raka wątroby. Jeździł ze mną i moim mężem do spowiedzi, na rekolekcje, na Mszę o uzdrowienie. On był człowiek-dusza, gołębie serce. Zamawialiśmy Msze Święte, żeby umarł pojednany z Bogiem i tak się stało. Byliśmy przy jego śmierci w szpitalu. Modliliśmy się przy nim na Koronce, a po pierwszej dziesiątce Różańca odszedł spokojnie, pojednany z Bogiem.


W Apostolacie Fatimy jestem od około 10 lat, choć Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspierałam już wcześniej. Pewnego razu wzbudziła moje zainteresowanie strona z apelem: Zostań Apostołem Fatimy! Pomyślałam: A czemu nie! I napisałam lub raczej zadzwoniłam, że chcę zostać Apostołem i dostałam wszystkie materiały: obrazek i figurkę Matki Bożej Fatimskiej, Różaniec, krzyżyk. No i „Przymierze z Maryją” – dla mnie to jest naprawdę dobre pismo. Można w nim przeczytać na przykład niezwykle budujące świadectwa innych czytelników…


Piękne jest to, że za Apostołów Fatimy odprawiana jest co miesiąc Msza Święta, że codziennie modlą się też za nas siostry zakonne. Cieszę się, że Apostolat jest taką wspólnotą, którą tworzą podobnie myślący ludzie.


oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowny Panie Prezesie!
Z nieskrywaną wdzięcznością dziękuję za zrozumienie i przesłane egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Z powodu przewlekłej choroby (rehabilitacje) moja sytuacja jest dosyć trudna. Między innymi niska emerytura i czasem drogie nierefundowane leki sprawiają, że mam problemy finansowe.
„Przymierze z Maryją” to moje okno na świat. To bardzo wartościowa lektura, którą czytam z zapartym tchem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Modlę się do Niepokalanego Serca Maryi i do św. Rity. Wszystkie te materiały, a w zasadzie modlitewniki otrzymałam od Waszej Redakcji za dawnych, dobrych czasów, kiedy moja sytuacja finansowa była znacznie lepsza. Przeczytane „Przymierza z Maryją” przekazuję zaprzyjaźnionej znajomej i jest bardzo zadowolona z tej lektury.
(…) Niech Maryja otacza całą Redakcję swoją Matczyną opieką.
Z serdecznymi pozdrowieniami i szczerą modlitwą.
Maria z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znany jest mi od wielu lat, ale jak dotąd nie miałam go w domu, choć często zwracałam się do Maryi z różnymi prośbami, stając w kościele przed tym wizerunkiem.
Ucieszyła mnie także dołączona książeczka, dzięki której dowiedziałam się o historii tego obrazu, jego symbolice i kulcie. Matka Boża Nieustającej Pomocy będzie jeszcze częściej mi towarzyszyć, również w domu – dzięki Jej obrazkowi i odmawianiu nowenny oraz modlitw zawartych w książeczce.
Wspieram działania Stowarzyszenia mające na celu propagowanie kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Z wyrazami szacunku
Krystyna z Poznania


Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Z całego serca dziękuję za to wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją”. Kocham to pismo i czekam na nie z tęsknotą. Jest w nim zawarte wszystko, co mnie cieszy, uczy, poszerza moją wiedzę. Bardzo interesujące i mądre artykuły. Dowiadujemy się o wielu ciekawych i dotąd nieznanych, rzeczywistych, cudownych czy historycznych wydarzeniach. Bóg zapłać za to cudowne pismo. Dziękuję również za wszelkie przepiękne, wartościowe przesyłki i pamięć. Z wyrazami szacunku dla całego Stowarzyszenia. Szczęść Boże!
Bożena z Rybnika


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Nadchodzące dni sprzyjać będą refleksji nad przemijającym ludzkim życiem. Może być szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Jeżeli jesteśmy wierni Bogu, wędrując z Nim przez życie, to mamy nadzieję się z nim spotkać, pozostać na wieki, a jeżeli wybierzemy drogę bez Boga lub co najgorsze – z Nim walczymy, musimy się liczyć z tym, że się z Nim w ogóle nie zobaczymy. Trzeba pamiętać, że życie jest krótkie. Jesteśmy wędrowcami na tej ziemi. Terminu odejścia z tego świata nie znamy.
W miesiącu listopadzie pamiętajmy ze szczególną troską o grobach zmarłych, modląc się za nich. Wielu naszych bliskich znajomych, przyjaciół, przekroczyło już próg śmierci. Mamy nadzieję, że są w Niebie i spotkają się ze sprawiedliwym Zbawcą – Bogiem, co jest nagrodą za ich przykładne życie. Każdy człowiek umrze i stanie przed Jego Obliczem, aby zdać sprawozdanie ze swojego życia.
Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób możemy pomóc zmarłym, szczególnie tym, którzy są bliscy naszemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą. Módlmy się za nich w miarę możliwości codziennie, przez adorację Najświętszego Sakramentu, odmawiając codziennie Różaniec i Drogę Krzyżową. Listopad każdego roku powinien być przypomnieniem dla nas, żyjących, że osoby, które odeszły z tego świata i ich groby nie mogą być zapomniane i zaniedbane. Zatroszczmy się więc o nie, zapalając znicze, stawiając kwiaty na ich grobach, wypełniając maksymę: „Kochać, to znaczy pamiętać”. (…)
Edward z Kalisza


Szanowni Państwo!
Pragnę bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Ze wszystkich otrzymanych upominków to ten ostatni z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy przysporzył mi najwięcej radości, gdyż mam do Niej szczególne nabożeństwo. Co środę uczęszczam na nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o różne sprawy. Ostatnio, gdy rodzice zachorowali w czasie tzw. pandemii, zostałam sama bez pomocy lekarskiej. Zwróciłam się do Maryi z tego wizerunku o pomoc. Niesamowite, że już następnego dnia widać było dużą poprawę w samopoczuciu ojca. Wierzę mocno, że wstawiła się za moimi rodzicami, bo byłam załamana, zostając z tą chorobą zupełnie sama.
Dziękuję wszystkim za to dzieło, za „Przymierze z Maryją” i życzę dalszych sukcesów oraz nowych Czytelników. Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swej opiece!
Emilia z Przodkowa


Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za przesłaną mi książeczkę oraz wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz kartę, na której przesyłam podziękowania i prośby do ukochanej Matki.
Przesłaną książeczkę już przeczytałam, niesamowicie ciekawa lektura, za co bardzo dziękuję. Ja doświadczyłam wielokrotnie opieki Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Pana Jezusa z uwagi na poważne moje problemy zdrowotne po tragicznym wypadku samochodowym. Lekarze powtarzali, że to cud od Boga, że żyję. W ubiegłym roku miałam operowane biodro i wszystko skończyło się szczęśliwie. Wszystkie moje problemy oddaję Matce Bożej i Panu Jezusowi!
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa i proszę o modlitwę.
Ja również modlę się za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Życzę błogosławieństwa Bożego!
Janina z Łodzi