
Sobota w Kościele Katolickim jest tradycyjnie poświęcona Matce Najświętszej. W ten dzień w wielu parafiach w Polsce i na świecie odprawiane są specjalne nabożeństwa, a wierni oddają szczególną cześć Maryi. Skąd jednak wzięła się ta praktyka i dlaczego to właśnie sobota jest dniem Jej przeznaczonym?
Zwyczaj poświęcania soboty Matce Jezusa sięga wczesnego Średniowiecza. Pierwsze ślady tej praktyki można odnaleźć w formularzach Mszy wotywnych z przełomu VIII i IX wieku, zawartych w tzw. zbiorze Alkuina, jednego z wybitnych teologów tamtego okresu. Około X stulecia zaczęto odmawiać w soboty oficjum o Matce Bożej, co jeszcze bardziej umocniło tę tradycję. Kluczowy moment nastąpił w 1095 roku, kiedy papież Urban II wprowadził praktykę sobotniej czci Maryi w całym Kościele.
Od XIII wieku, kiedy Msza i oficjum Maryjne zostały oficjalnie zatwierdzone przez Kościół, tradycja ta stawała się coraz bardziej popularna. Warto dodać, że w Kościele wschodnim również rozwijała się tradycja oddawania soboty Maryi, co wpłynęło na pobożność w Kościele zachodnim. Dzień ten zyskał zatem swoje szczególne znaczenie, a jego Maryjna symbolika zaczęła się głęboko zakorzeniać w liturgii i wierze katolickiej.
Dzień Królowej
Po śmierci Zbawiciela w Wielki Piątek Jego ciało spoczywało w grobie, a uczniowie rozproszyli się w strachu i smutku. Według tradycji Kościoła Maryja była tą Osobą, która w największą w historii Sobotę – dzień ciszy i oczekiwania – zachowała wiarę i nadzieję w Zmartwychwstanie swojego Syna. Sobota stała się więc dniem kontemplacji i nadziei, a Matka Boża, trwając w tej wierze, jest postrzegana jako Królowa oczekiwania, która pomyślnie przeszła tę próbę.
W tradycji żydowskiej to matka króla była uznawana za królową (gebirah), a nie żona monarchy. Analogicznie więc Maryja, jako Matka Króla Wszechświata, Jezusa Chrystusa, pełni rolę Królowej w historii Zbawienia. Sobota, jako dzień poświęcony Maryi, podkreśla jej królewski tytuł i wyjątkową godność jako Matki Zbawiciela. Co więcej, da się w tych rozważaniach pójść jeszcze dalej – skoro po Swojej śmierci Jezus opuścił ziemię i wstąpił do otchłani, to możemy przyjąć, że przez ten jeden dzień w historii świata, w sposób symboliczny, jako panująca Królowa zastępowała go tutaj właśnie Jego Matka – spełniając funkcję interrexa, czyli osoby zastępującej króla w okresie bezkrólewia.
Dzień „pośredniczący”
Sobota, następująca pomiędzy Wielkim Piątkiem a Niedzielą Zmartwychwstania, symbolizuje czas przejścia – od smutku i śmierci do radości i nowego życia. Maryja, będąc Pośredniczką, odgrywa tu symboliczną rolę łącznika między dniem cierpienia a dniem triumfu. Sobota staje się zatem dniem nadziei, kiedy wierni zwracają się do Maryi, prosząc ją o wsparcie w trudnych chwilach oczekiwania na Boże działanie.
Ponadto łatwo nasuwa się paralela, że tak jak sobota „rodzi” niedzielę, występując bezpośrednio przed nią, tak również Maryja przyniosła na świat naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. I w tradycji chrześcijańskiej podkreślano właśnie, że dzień Syna powinien być poprzedzony dniem Matki.
Zwycięstwo nad pogaństwem i okultyzmem
Sobota jako dzień poświęcony Maryi ma również wymiar symboliczny w kontekście zwycięstwa chrześcijaństwa nad pogaństwem. W starożytnym Rzymie to właśnie ten dzień był poświęcony Saturnowi, ojcu fałszywych bogów, który według mitów pożerał własne dzieci, obawiając się odebrania mu przez nie władzy. Jego kult wiązał się z praktykami okultystycznymi i magią, które odprawiano zwłaszcza w tym dniu. Stąd w języku łacińskim sobotę nazywano dies Saturni (w języku angielskim pozostało Saturday).
Chrześcijaństwo, przejmując sobotę jako dzień Maryjny, przeciwstawiło się tej pogańskiej tradycji, ukazując Maryję jako Matkę prawdziwego Boga i zwyciężczynię nad siłami ciemności. Sobota w tej perspektywie staje się dniem wielkiego wyczekiwania i jest już częścią triumfu światła nad mrokiem, wiary nad zwątpieniem – triumfu, który w pełni przynosi Chrystus w niedzielny poranek!
Objawienia i znaki
Praktyka poświęcania soboty Maryi znalazła potwierdzenie także w wydarzeniach mistycznych. W jednym z kościołów w Konstantynopolu, w świątyni zwanej Lucerna, znajdował się obraz Matki Bożej, który każdego piątku wieczorem samoczynnie odsłaniał się i pozostawał widoczny aż do wieczora w sobotę, po czym znów się zasłaniał. Ten niezwykły znak uznano za potwierdzenie szczególnego znaczenia soboty jako dnia Maryi.
Również objawienia fatimskie przyczyniły się do pogłębienia sobotniej pobożności. Maryja prosiła tam o odprawianie Nabożeństwa Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca jako aktu wynagrodzenia za grzechy świata. Wierni mają poświęcić się w tym dniu modlitwie różańcowej, rozważaniu tajemnic różańcowych, spowiedzi i uczestnictwu we Mszy Świętej wraz z przyjęciem Eucharystii.
Przywilej sobotni
W utrwaleniu się tradycji sobotniej niewątpliwą zasługę ma zakon karmelitański. Karmelici spopularyzowali nabożeństwo szkaplerzne, które wiązało się z tzw. przywilejem sobotnim. Maryja obiecała w nim wybawienie z czyśćca tym, którzy za życia nosili szkaplerz i spełniali określone warunki (ma to się stać już w pierwszą sobotę po czyjejś śmierci!). Papież Pius XII w 1950 roku przypomniał o tym przywileju, podkreślając, że Matka Boża czyni wszystko, aby jej dzieci mogły jak najszybciej osiągnąć zbawienie.
Sobota jako dzień Maryi ma więc swoje teologiczne, symboliczne i praktyczne uzasadnienie. To dzień, w którym wierni kontemplują rolę Matki Bożej w historii Zbawienia, prosząc ją o wstawiennictwo i powierzając Jej swoje troski.
Historia Kościoła, objawienia oraz tradycja liturgiczna potwierdzają szczególne znaczenie soboty jako dnia poświęconego Najświętszej Maryi Pannie – Królowej, Pośredniczce i Opiekunce wiernych.
Pamiętajmy jednak, że cierpieć dla Chrystusa, to nie tylko przelać za niego krew, ale również zaprzeć się siebie i poświęcić swoje życie dla służby Bogu i bliźniemu. To dokładne i z miłością wykonywanie obowiązków, zwłaszcza tych przykrych; to pokorne przyjmowanie wszelkich osobistych dramatów, trudów i przeciwności – tak jak nas tego nauczył nasz Pan: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!
Pani Renata należy do parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej. Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspiera już od 2005 roku, a w 2013 roku przystąpiła do Apostolatu Fatimy.
Pani Renata urodziła się w Poznaniu, skąd po kilku latach wraz z rodzicami wyjechała do Opola, gdzie jej tata pracował jako zawiadowca stacji kolejowej. W Opolu spędziła lata szkoły podstawowej i średniej. Po ukończeniu edukacji wyszła za mąż i zamieszkała w Sosnowcu. – Tam było wówczas ciężkie powietrze przy kopalniach i nasz syn zachorował na astmę. Wtedy mąż dostał przeniesienie służbowe z pracy właśnie do Suchej Beskidzkiej i tu przywędrowaliśmy, gdy syn miał dwa latka. Tak że mieszkamy tutaj już od 50 lat – opowiada.
Stowarzyszenie i Apostolat
– O istnieniu Stowarzyszenia dowiedziałam się chyba, jeśli się nie mylę, w 2005 roku. Właśnie gdzieś wyczytałam, być może, że to była ulotka albo coś takiego, i się zapisałam, a po pewnym czasie przystąpiłam do Apostolatu Fatimy.
– Lubię te wszystkie wizerunki Matki Bożej, jakie mam w kalendarzu „365 dni z Maryją”, który otrzymuję ze Stowarzyszenia. Zresztą kalendarz zamawiam też dla rodziny i dla koleżanki. Z kolei „Przymierze z Maryją” zbieram, a jak jest jakiś artykuł, który może zainteresować moją przyjaciółkę, to jej zanoszę. Mnie najbardziej ciekawią świadectwa Apostołów Fatimy.
Jest ktoś, kto nad nami czuwa
– Myślę, że warto wierzyć, warto modlić się na różańcu, bo zawsze Ktoś jednak nad nami czuwa, tam gdzieś z góry i te modlitwy prędzej czy później zawsze zostają wysłuchane. Staram się odmawiać Różaniec codziennie, a poza tym bardzo lubię śpiewać pieśni Maryjne.
– W swojej parafii chodzę od niedawna na nabożeństwo do św. Charbela, a 22 dnia każdego miesiąca jeżdżę z koleżanką do Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki i Królowej Rodzin w Makowie Podhalańskim na nabożeństwo do św. Rity. Święta Rita pomogła mi w pewnej sprawie. Jeździłam co miesiąc przez rok i po prostu ta moja prośba została wysłuchana.
Pani Renata darzy zaufaniem i szacunkiem osoby duchowne, co wynika między innymi z jej osobistego doświadczenia: – Gdy miałam trudny okres w życiu, udałam się do jednego z naszych księży i on bardzo mi pomógł – wspomina.
– Kiedyś byłam nad morzem, w Kołobrzegu. Tam jest zupełnie inaczej. Nie ma takich pełnych kościołów jak w Suchej – zauważa różnice w pobożności różnych regionów Polski. – To rodzice wychowali mnie w takiej, a nie innej wierze. Pamiętam, jak mama nas budziła rano i na szóstą chodziliśmy na Roraty. Wspólnie udawaliśmy się też na majówki.
Miłośniczka pielgrzymek autokarowych
– Teraz ze względów zdrowotnych nie mogę dużo chodzić, ale za to chętnie jeżdżę na pielgrzymki autokarowe. Zawsze raz w roku jadę ze swojej parafii na całonocne czuwanie do Matki Bożej, do Częstochowy. Z parafii towarzyszą nam dwaj, czasem trzej księża; jadą trzy, a nawet cztery autobusy. Wszystko zaczyna się o dziewiątej wieczorem i trwa do piątej rano. Specjalnie dla nas jest przygotowane miejsce blisko ołtarza, gdzie śpiewamy pieśni, modlimy się i odprawiana jest Msza. Towarzyszy nam nasza parafialna schola. Czasami do naszej modlitwy dołączają się również inne grupy – opowiada pani Renata.
Dużo bliżej miejsca zamieszkania pani Renaty znajduje się Sanktuarium Pasyjno-Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Do Kalwarii jeżdżę z rodziną. Zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym, jak jest tam taka piękna, żywa szopka ze zwierzętami. Ostatnio zabrałam ze sobą prawnuczkę, żeby jej to pokazać.
– Jak tylko mam okazję, to jeżdżę z przyjaciółką do Lichenia, do sanktuarium Matki Bożej. W Licheniu jest przepięknie. Wyjazd trwa dwa dni i organizuje go prywatna osoba z sąsiedniej Białki.
– W 2000 roku, który był Rokiem Jubileuszowym, byłam w Rzymie, żeby przejść przez wszystkie Drzwi Święte – wspomina pani Renata. I dodaje: – Byłam też w Ziemi Świętej, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jednak być tam na miejscu i widzieć jak ludzie są chrzczeni w Jordanie, czy być pod ścianą płaczu, to jest coś niesamowitego.
Oprac. Janusz Komenda
Szczęść Boże!
Cieszę się z każdej kampanii przeprowadzanej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. Myślę, że spotkania z wykładami dotyczącymi historii Polski pomogłyby wielu osobom, szczególnie młodym, zapoznać się z naszymi historycznymi dziejami. Życzę powodzenia w realizacji Waszej misji!
Ewa z Warszawy
Szanowni Państwo!
Uczestniczyć w Waszych kampaniach to tak, jakby komuś spadającemu podać rękę i zatrzymać go. Wasza działalność jest potrzebna wszystkim. Dlatego z radością pragnę udzielać Wam wsparcia!
Janina
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ogromnie się cieszę, że Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi podjęło się opublikowania książki pt. „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski”. Ta książka jest mi ogromnie bliska, ponieważ w niej zawarte są bardzo ważne chwytające za serce przekazy dotyczące przyszłości Polski – naszej Ojczyzny. Narodowi jest to bardzo potrzebne. To święta prawda, że jest to głośne wołanie o przebudzenie Polaków oraz refleksję nad przyszłością naszego kraju i całego świata. Skoro w taki sposób wyrażają Państwo swoje przywiązanie do naszej Ojczyzny, to jakże ja bym miała nie poprzeć tej inicjatywy? Przepięknie wybrzmiały te słowa Pana Prezesa prosto z serca. Serdecznie dziękuję za te budujące szczere słowa oraz za pakiet zawierający broszurę, a także piękny poświęcony przez kapłana obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej – naszej Hetmanki! Przesyłam pozdrowienia całemu Zespołowi Redaktorskiemu, który włożył tyle trudu w przygotowanie tej książki. Kieruję również pozdrowienia dla obecnych i przyszłych czytelników. Książka ta jest dla mnie bardzo pouczająca. I jestem przekonana, że dla katolików będzie jak balsam na zranione serce. Wierzę, że rozejdzie się, jak przysłowiowe „świeże bułeczki”. Pod warunkiem jednak, że trafi na prawdziwych katolików, a nie takich, którzy tylko takich udają – czyli „farbowańców”. Prawdziwy katolik jest gotowy poświęcić nawet życie dla swojej katolickiej Ojczyzny. Kończąc ten list życzę Panu Prezesowi i całemu Stowarzyszeniu powodzenia w tej jakże potrzebnej i wartościowej kampanii. Szczęść Wam Boże!
Apostołka Fatimy Janina z Łukowa
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Jestem wdzięczna za to, co robicie dla wszystkich Polaków. Dzięki Waszym kampaniom rośnie świadomość ludzi i ich refleksja nad swoim życiem, pogłębia się też wiara w Pana Boga. Dlatego wspieram Wasze akcje. Szczęść Boże!
Małgorzata z Zielonej Góry
Szczęść Boże!
Bogu dzięki, że jest Stowarzyszenie, które dba o dobro Polaków i Polski. Dziękuję osobiście i cieszę się, że jestem Waszym Przyjacielem.
Jan z Ustronia
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Zdecydowałem się być odbiorcą Waszego czasopisma Maryjnego. Muszę przyznać, że jest w nim wiele tekstów bardzo pożytecznych i mocno złączonych z tradycją Kościoła Katolickiego. Dla kapłana także jest wiele materiałów ubogacających. Piszę ten list, bo w 146. numerze „Przymierza z Maryją” (dział Strony Maryjne) na końcu pisma w ramach Sanktuariów Maryjnych został opublikowany tekst o Matce Bożej Skoszewskiej z mojego dekanatu brzezińskiego. Bardzo się ucieszyłem z publikacji tego artykułu. Serdecznie pozdrawiam całą Redakcję, życząc błogosławieństwa Bożego.
Ks. Krzysztof
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję za to, że od roku 2018 miałam możliwość i zaszczyt uczestniczenia w Apostolacie Fatimy. Bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe, za kalendarze, za wszelkie przesyłki i za Wasze wartościowe pisma. Dziękuję także za miłe i krzepiące słowa. Za Was wszystkich gorąco się modlę. Życzę błogosławieństwa Bożego i opieki Matuchny Fatimskiej. Bóg Wam zapłać!
Elżbieta
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się moim świadectwem dotyczącym łask, jakie nasza kochana Matka Maryja wyjednała dla mojej cioci u swojego Syna. Moja ciocia cierpi na depresję. Lekarze nie potrafili jej pomóc, choroba trzymała ją w swoim uścisku bardzo mocno. Wtem przypomniałem sobie, że jest modlitwa „nie do odparcia”, czyli Nowenna Pompejańska. Chwyciłem się więc tej nowenny jako ostatniej deski ratunku, gdyż bardzo chciałem pomóc cioci. Zacząłem się modlić mając nadzieję na pomoc. Gdy kończyłem część dziękczynną, nie było żadnych rezultatów poprawy u cioci, jednak ostatniego dnia nowenny stał się cud. Odebrałem telefon, że ciocia już o wiele lepiej się czuje, a depresja przeszła jak ręką odjął. Wiem, że to nasza Najświętsza Matka wyjednała u swojego Syna tę łaskę zdrowia dla niej. Dodatkowo podczas nowenny uzyskałem niespodziewane łaski dla siebie, abym mógł bardziej uczciwie spojrzeć na swoje życie. Zapoczątkowałem proces zmian w moim życiu, które pozwoliłyby mi przybliżyć się bardziej do Pana Boga. Mam nadzieję, że nie zawrócę z tej drogi. (…) Dzięki Nowennie Pompejańskiej zobaczyłem, że można żyć inaczej oraz inaczej przeżywać swoją wiarę!
Właśnie zacząłem kolejną, trzecią nowennę w intencji rodziny mojego brata stryjecznego, która jest w rozsypce, a węzeł zła jest tak mocno zaciśnięty, że tylko Boża interwencja może tutaj pomóc. Wierzę jednak, że nasza kochana Matka wyjedna odpowiednie łaski dla tej rodziny. Nawet jeżeli od razu nie doświadczymy namacalnych cudów tej modlitwy, to Jezus Chrystus wie, jakie łaski na daną chwilę nam zsyła i możliwe, że poznamy je dopiero po tamtej stronie. Dlatego warto odmawiać święty Różaniec, o czym sam się przekonałem. Z Panem Bogiem!
Paweł