Słowo kapłana
 
Czy księża powinni mieszać się do polityki?
Ks. Adam Martyna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Od mniej więcej 25 lat w Polsce, zwłaszcza wśród ludzi o pewnych tradycjach rodzinnych, ciągle można słyszeć frazesy typu: czarni rządzą; księża, nie mieszajcie się do polityki itd. Niektóre środowiska dziennikarskie potrafią przez kilka miesięcy rozwodzić się nad tym, czy prezydent miał prawo podnieść Hostię, a tymczasem grube afery finansowe i szpiegowskie bardzo szybko gdzieś przysychają i okazuje się, że albo nie ma winnych, albo nie było przestępstwa, albo nie dopełniono pewnych procedur… Dzieci w przedszkolu nie tak łatwo oszukać, jak daje się oszukiwać nasz naród.

Ale zwróćmy uwagę na to najbardziej popularne hasło wśród różnych odłamów laicyzmu i antyklerykalizmu: Księża, nie mieszajcie się do polityki! Czy ci, którzy podpisują się pod takimi poglądami mają rację? Czy księżom nie wolno mieszać się do polityki? Na tematy polityczne wypowiadają się niemal wszyscy, czyżby jedynie księżom nie wolno było komentować usłyszanych w radiu czy telewizji wiadomości? Czyżby tylko osobom duchownym nie wolno było czytać prasy o wyraźnym zabarwieniu społecznym czy politycznym? Przecież nawet w najgorszych czasach komunizmu księża chodzili np. do teatru (i to w sutannie)! I nikt ich stamtąd nie wyrzucał, a przecież w sztuce też pojawiały się wątki polityczne. Poza tym, ksiądz, jak każdy obywatel, ma prawo do własnego zdania, także na tematy polityczne. Czy nie wolno mu się podzielić swoimi poglądami ze znajomymi, nawet wtedy, gdy tymi znajomymi są parafianie? Wiem, zaraz usłyszę, że ksiądz może sobie myśleć, co chce, nie wolno mu jednak używać ambony do propagowania takiej czy innej partii politycznej. Z tym jak najbardziej przyjdzie mi się zgodzić. Zresztą, ja nigdy nie słyszałem, żeby kapłan w ogłoszeniach po nazwisku wymieniał kandydata, na którego mają głosować jego parafianie.

Jeżeli mówi się o wyborach, to po to, żeby przypomnieć, że każdy obywatel uprawniony do głosowania powinien zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem. Może w ten sposób można było ocalić świat od niejednej katastrofy. Gdyby w Niemczech w 1933 roku wszyscy katolicy poszli do urn i głosowali zgodnie ze swoim katolickim sumieniem, prawdopodobnie narodowi socjaliści nie doszliby do władzy. Jakże inaczej wyglądałby dziś świat… Może właśnie księża za mało mówili o tych sprawach, za mało mieszali się do polityki. Inna sprawa, że każdy, kto agitował przeciw Hitlerowi, bardzo łatwo mógł zostać zlikwidowany…


Przejdźmy do naszych czasów. Dziś najczęściej poddaje się Kościół bezpardonowej krytyce, kiedy występuje przeciw władzy w sprawach takich jak in vitro, związki jednopłciowe, dopuszczalność aborcji. Ile to wtedy słyszy się obelg pod adresem biskupów, duchownych i tych świeckich, którzy mając dość nienawistnych obelg, próbują bronić racji Kościoła. Och, gdyby tak pod ręką był krzyż, to kto wie…

Wspomniałem o krzyżu w sposób zamierzony, bo przecież Pan Jezus oficjalnie został ukrzyżowany za mieszanie się do polityki. Jego oskarżyciele wnieśli przed Piłata formalny wniosek: Słyszeliśmy, że Ten podburza lud przeciwko Cezarowi… I właśnie tu jest odpowiedź na nasze pytanie: Czy Kościół może mieszać się do polityki? Nie tylko może, ale wręcz musi, byle w takiej formie jak robił to Pan Jezus. Kiedy atakował faryzeuszy – atakował obłudę, bo chciał ich pozyskać do Swojego Królestwa. Oni jednak odczytali to jako wezwanie do rozruchów, podeptania odwiecznych praw Tradycji i zagrożenie dla porządku społecznego. Gdy atakował skąpstwo kapłanów i ich podwójną moralność: uległość wobec pogan i żądanie, by ludzie ich uważali za przedstawicieli Boga na ziemi – wówczas, według Swoich wrogów, Chrystus mieszał się do polityki, bo chciał oderwać wiernych od prawdziwego Boga i jedynej świątyni. Takiej samej faryzejskiej sprawiedliwości doświadcza dziś Kościół. Kiedy broni nienarodzonych dzieci – miesza się nie tylko do polityki, ale do życia prywatnego obywateli. Tymczasem Kościół musi bronić każdego życia, bo inaczej zdradziłby Boga i jego przykazanie. Dzisiejsi antyklerykalni bojówkarze atakują Kościół za to, że nie pozwala na małżeństwa osób tej samej płci. Ale przecież to nie duchowni wymyślili słowa z Księgi Rodzaju Bądźcie płodni i napełniajcie ziemię. No i znowu krzyk, że Kościół śmie decydować, kto ma z kim zawierać związki i po co… Tymczasem przypomina jedynie Boże prawo w myśl słów św. Pawła: Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę…

I Kościół musi nastawać, ksiądz na ambonie musi nastawać, musi przypominać, bo jeżeli tego zaniedba, to na nic się nie zda, tylko na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Amen.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Przybądź Duchu Święty!
Śpiewamy: „Pocieszycielem jesteś zwan…" Tak właśnie, Chrystus wysłał nam Parakleta – Pocieszyciela i Obrońcę, który nie tylko nas pociesza i wstawia się za nami, ale też – zgodnie z zapowiedzią Zbawiciela – wszystkiego nas uczy.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wzywa!

Tym razem w dziale poświęconym prezentacji Apostołów Fatimy przybliżamy sylwetkę Pana Stanisława Rydzewskiego. Od kilku miesięcy należy On do Apostolatu, a także do aktywnych obserwatorów i komentatorów facebookowego konta „Przymierza z Maryją” i Apostolatu Fatimy. Oto co opowiedział nam o sobie Pan Stanisław.

 

Mieszkam w Domu Pomocy Społecznej. Znajduje się on na terenie parafii pw. bł. biskupa Władysława Gorala w Lublinie. Przy łóżku mam figurkę Niepokalanej, a moim patronem i wzorem jest św. Stanisław ze Szczepanowa.


Ministrant, lektor, pielgrzym


W naszym DPS-ie mamy kaplicę, do której regularnie przyjeżdża ksiądz. Tam zawsze można się pomodlić, czasami odprawiane są w niej Msze, a w Wielkim Poście nabożeństwo Drogi Krzyżowej.


W swojej parafii jestem ministrantem i lektorem. Biorę też udział w odmawianiu Różańca przed Mszą Świętą, w nabożeństwach majowych czy w wielkopostnych Gorzkich Żalach. Co roku uczestniczę w rekolekcjach organizowanych w Domu Spotkania Caritasu w podlubelskiej Dąbrowicy.


Nieraz jeździłem na różne pielgrzymki. Byłem m.in. w Częstochowie, w Kodniu i w bazylice św. Antoniego w Radecznicy.


Do Pierwszej Komunii Świętej przystępowałem w parafii pw. św. Wojciecha w Wąwolnicy, gdzie znajduje się bazylika i kaplica z Cudowną Figurką Matki Bożej Kębelskiej
(pisaliśmy o niej w 33. numerze „Przymierza z Maryją” – przyp. red.). W Wąwolnicy chodziłem także do szkoły zawodowej, a w niedzielę do kościoła; tam byłem bierzmowany i przyjąłem imię Franciszek.


Wezwany do Apostolatu


Do Apostolatu Fatimy należę od kilku miesięcy. Podjąłem taką decyzję, bo uważam, że Maryja nas do tego wzywa. O istnieniu Apostolatu dowiedziałem się z „Przymierza z Maryją”, które moja koleżanka otrzymuje od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Z „Przymierza…” dużo dowiaduję się o Matce Bożej. Maryja zawsze zachęcała ludzi do odmawiania Różańca, dlatego codziennie go odmawiam i dlatego dołączyłem do Apostolatu Fatimy. Od czasu przystąpienia do tej duchowej rodziny dostałem ze Stowarzyszenia dyplom i naklejki z wizerunkiem Matki Bożej, a także regularnie otrzymuję „Przymierze z Maryją”.


Oprac. JK

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz za wszystkie dotychczas otrzymane przesyłki. Zamieszczony w „Przymierzu…” temat samotności to problem, który dotyka obecnie wielu ludzi młodych i tych w podeszłym wieku. Często młodzi ludzie, nie posiadając dobrych wzorców opartych na głębokiej wierze, decydują się nawet na drastyczny krok… Ponadto kwestia gorszących zdarzeń w Kościele nie może przysłonić nam samej wiary. Dlatego każdego dnia modlę się w tej intencji. Zaintrygował mnie również tekst autorstwa ks. Bartłomieja Wajdy „Czym jest prawdziwa pokora?”. Artykuł wskazuje nam, że nasza pokorna postawa to uznanie prawdy, że Bóg jest Najwyższym Panem. Cieszę się, że dzięki Panu Bogu i Matce Bożej znalazłam się w gronie Apostołów Fatimy. Pozdrawiam Pana Prezesa i pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi oraz wszystkich członów Apostolatu Fatimy.

Maria z Zachodniopomorskiego

 

 

Szczęść Boże!

Popieram słuszną kampanię „W Krzyżu Twoje Zbawienie”. Jest to potrzebne przedsięwzięcie, gdyż ja również zauważam, jak wielu ludzi z mojego otoczenia oddaliło się od Kościoła i Boga. Zwłaszcza dotyczy to ludzi młodych, których można jeszcze uratować, ale potrzebne jest uświadomienie i dotarcie do ich sumień!

Wojciech z Buska-Zdroju

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za wielkie zaangażowanie i tak wspaniałe dzieło, jakie tworzycie. Dziękuję za „Przymierze z Maryją” i kalendarz. Dziękuję za poruszanie wszelkich spraw Bożych, jak i przyziemnych. Wiele się nauczyłam i z Bożą pomocą pragnę z całych moich sił naprawiać przy konfesjonale, co zepsułam. Trzeba życie małżeńskie prowadzić w czystości według przykazań Bożych. W chwili obecnej doznałam łaski od świętego Józefa i kiedy Go prosiłam i modliłam się, wpadł mi do ręki Jego obrazek. Następnie, jak cud, przychodzi mi „Przymierze z Maryją” i na okładce jest św. Józef z Panem Jezusem i Matką Bożą. Prawie omdlałam, to było coś cudownego! Dostałam naukę od św. Józefa: modlić się szczerze, spowiadać się tak jak jest, prosić o wszystko, ale nie zanudzać, czekać cierpliwie i być roztropna. Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Wam Boże na dalsze lata.

Krystyna z Podkarpacia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica!

Bardzo dziękuję, że należę do Apostolatu Fatimy. Chciałbym powiedzieć, że łask, które otrzymuję, nie spisałbym w stukartkowym zeszycie. Wnuczek mój urodził się z wrodzoną wadą nerek. Będąc w Gidlach u Mateńki Uzdrowicielki, poprosiłem Ją o pomoc. Po tygodniu moja córka zadzwoniła i powiedziała, że nie wie jak to się stało, ale dziecko wyzdrowiało. To tylko jeden przykład. Bóg jest Miłością, należy kochać Go całym sercem!

Andrzej z Łódzkiego

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za modlitwę różańcową za mnie. Pięknie dziękuję za prześliczny notes, który od Pana otrzymałam. Życzę Panu, aby każdy dzień był dla Pana dobry i radosny. Aby był Pan uśmiechnięty i cieszył się każdym dniem. Pamiętam o Panu w modlitwie różańcowej. Pozdrawiam serdecznie Pana i całe Stowarzyszenie. Niech Matka Boża ma Was nieustannie w swojej opiece. Jest Pan naszym wspaniałym Przyjacielem!

Maria z Pomorskiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie dziękuję za Pana list wraz z załączoną do niego cenną przesyłką poświęconą św. Ojcu Pio. Potraktowałam go bardzo osobiście. Stało się to dlatego, że 11 kwietnia odebrałam go w szczególnych okolicznościach, które – jak sądzę – nie były kwestią przypadku, bowiem… „przypadek to świeckie imię Boga”. Przesyłka i list wzruszyły mnie, gdyż niejako wyszły naprzeciw mojemu aktualnemu stanowi ducha, którego powody, choć są prozaiczne, to dla mnie ważne. Mam 65 lat i odkąd przeszłam na emeryturę, zmagam się z coraz to nowymi problemami zdrowotnymi. Wskutek tego upadłam na duchu i chwilami czuję się zmęczona życiem. Ponieważ jestem wrażliwa, przeżywam to wszystko ze zdwojoną siłą. W tych kryzysowych sytuacjach niestety z trudnością przychodzi mi czerpanie radości z wiary i bezwarunkowa ufność w Bożą Opatrzność. Dlaczego list od Stowarzyszenia uznałam za opatrznościowy? Otóż 11 kwietnia w godzinach przedpołudniowych siedziałam na balkonie zatopiona w lekturze przejmującej książki „Cuda Ojca Pio”, którą wypożyczyłam w bibliotece. W trakcie czytania prosiłam świętego stygmatyka o jego wstawiennictwo i wyjednanie łaski uzdrowienia dla mnie i moich bliskich. Zrobiłam krótką przerwę w czytaniu i wyszłam przed mój dom podlać kwiaty. W pewnej chwili dobiegł mnie głos listonosza: „Mam dla pani przesyłkę”. Gdy zobaczyłam kopertę z przesyłką od Stowarzyszenia, a na niej wizerunek Świętego i napis: „Święty Ojciec Pio. Cudotwórca pośród nas” – zaniemówiłam ze wzruszenia i uznałam, że to nie może być zbieg okoliczności. Mam wrażenie, że sam św. Ojciec Pio chciał mi przekazać jakąś „wiadomość”, że np. może być moim pośrednikiem w modlitwach – prośbach do Pana Jezusa albo że nie pozwoli mi upaść na duchu. Szczęść Wam Boże!

Hanna z Ostrowca

 

 

Szczęść Boże!

Gorąco dziękuję za coroczne życzenia urodzinowe i modlitwę. Jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie upominki, które otrzymuję. Za „Przymierze z Maryją”, a zwłaszcza za różaniec, z którym zaczynam dzień.

Z Panem Bogiem!

Bogumiła

 

 

Laudetur Iesus Christus!

Pragnę podziękować całemu Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi za wszelkie DOBRO, jakie czyni Kościołowi. Dziękuję za Wasze pismo – to wspaniała i budująca lektura dla każdego katolika. Życzę błogosławieństwa Najświętszej Matki!

Katarzyna