Święte wzory
 
Bł. ks. Jerzy Popiełuszko męczennik za Wiarę i Ojczyznę

W większości wspomnień o ks. Jerzym Popiełuszce przewija się opinia, że w codziennym życiu kapłańskim niczym szczególnym się nie wyróżniał. Pracował jak wielu innych księży poważnie traktujących swoje powołanie. A jednak było w nim „coś”, co uczyniło z niego „łowcę dusz”, męczennika za wiarę, którego w tym roku Kościół wyniósł na ołtarze jako błogosławionego.


Przyszły kapelan Solidarności urodził się we wsi Okopy na Białostocczyźnie 14 września 1947 r. Jego rodzice Marianna i Władysław Popiełuszkowie byli rolnikami. Na chrzcie św. otrzymał imię Alfons – stąd bliscy zdrobniale nazywali go Alkiem. Imię to zmienił pod koniec nauki w seminarium.

Z rodzinnego domu wyniósł głęboką wiarę. Codziennie cała rodzina modliła się wspólnie przed urządzonym w kącie pokoju ołtarzykiem. Religijność i patriotyzm wyniesione z domu uczyniły go obojętnym na wpływ ideologii komunistycznej i ateistycznej sączonej młodzieży przez niektórych nauczycieli szkoły podstawowej i liceum w pobliskiej Suchowoli. Wręcz przeciwnie, Alek codziennie wstawał wcześnie rano, by zdążyć na poranną Mszę św. W maju dodatkowo uczęszczał na nabożeństwa do NMP, a w październiku na Różaniec.

Po maturze zadecydował, że resztę życia poświęci Jezusowi i złożył podanie o przyjęcie do seminarium duchownego w Warszawie. Po pierwszych wakacjach seminaryjnych kleryk Jerzy Popiełuszko po raz pierwszy ubrał sutannę. Niestety, wkrótce stanął przed nowym wielkim wyzwaniem – otrzymał wezwanie do wojska.

Szykany w armii


W tamtym czasie wcielanie kleryków do wojska miało na celu przede wszystkim wyciągnięcie jak największej ich ilości z szeregów duchowieństwa. W tym celu alumnów kierowano do specjalnych jednostek, w których odpowiednio dobrana kadra starała się przez namowy lub szykany skłonić ich do wystąpienia z seminarium.

Nieoczekiwanie zawsze spokojny i układny Popiełuszko stał się przywódcą oporu wobec tych praktyk. Już na drugi dzień po przybyciu do jednostki w Bartoszycach starł się z przełożonym, który próbował klerykom zabronić wspólnej modlitwy. Innym razem odmówił ściągnięcia z palca różańca. Gdy z kolei odrzucił ofertę uzyskania przepustki w zamian za rezygnację z praktyk religijnych, stał się przedmiotem szczególnych szykan. Mimo słabego zdrowia często zmuszano go do wykonywania dodatkowych ćwiczeń fizycznych. W mroźne dni musiał stawać boso do raportu. Brutalna „nauka” pływania (przełożeni wrzucali do głębokiej wody nieumiejącego pływać przyszłego księdza) o mało nie doprowadziła do jego śmierci. Mimo wszystko nie dał się złamać, a umocnieni jego przykładem klerycy nie zarzucili wspólnych modlitw i innych praktyk religijnych.

Posługa kapłańska


W listopadzie 1968 r., po odbyciu dwuletniej służby wojskowej, ze zrujnowanym zdrowiem, kl. Alfons Popiełuszko powrócił do seminarium. Po kilku latach studiów, 28 maja 1972 r. przyjął święcenia kapłańskie i został skierowany do pracy w parafii św. Trójcy w Ząbkach. Trzy lata później trafił na parafię w warszawskim Aninie. Wszędzie pracował z wielkim entuzjazmem, znajdował wspólny język zarówno z młodzieżą, jak i ludźmi starszymi. Jednocześnie wzrastał duchowo i intelektualnie.

Kolejna placówka ks. Popiełuszki to parafia Dzieciątka Jezus na Żoliborzu. Również tu pełnił funkcję wikariusza. Dodatkowo został wyznaczony duszpasterzem średniego personelu medycznego w Warszawie. W tej posłudze ujawniły się w pełni jego zdolności duszpasterskie. Podczas gdy na pierwszą Mszę dla pielęgniarek odprawianą przez ks. Popiełuszkę przyszła tylko jedna (!) przedstawicielka tego zawodu, to w krótkim czasie liturgie te stały się bardzo popularne.

Niestety, przeciążenie pracą osłabiło organizm ks. Jerzego, zrujnowany wcześniej służbą wojskową. Częste choroby, utrudniające wykonywanie obowiązków wikariuszowskich, spowodowały, że zwierzchnicy postanowili oddelegować go do pracy w kościele akademickim św. Anny. Ze względu na bezpośredniość w kontaktach oraz otwartość na problemy studentów stał się bardzo popularny wśród młodzieży. Jednak i tu stan zdrowia dał mu się we znaki i w maju 1980 r. przełożeni przenieśli go do kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Teraz jako rezydent miał jedynie pomagać proboszczowi oraz kontynuować posługę duszpasterską wśród pielęgniarek. Jednak nie było dane ks. Popiełuszce wypocząć. W lecie wybuch strajków w całej Polsce otworzył nowy etap w życiu duszpasterza.

Wśród strajkujących...


Gdy w sierpniu 1980 r. do strajku przystąpili warszawscy hutnicy, na prośbę kard. Stefana Wyszyńskiego do ich zakładu pracy udał się ks. Popiełuszko. Przez kolejne dni był z hutnikami, odprawiał Msze św., głosił kazania, spowiadał. Zyskał wielką popularność wśród robotników. Wielu pod wrażeniem słów i postawy kapłana nawróciło się i po wielu latach życia bez sakramentów pojednało się z Bogiem.

Sukces sierpnia 1980 r. był także sukcesem ks. Jerzego. Cieszył się wraz z robotnikami i personelem medycznym powiewem wolności. Jednak cały czas trwała walka. Pod koniec listopada 1981 r. w Wyższej Szkole Oficerskiej Pożarnictwa wybuchł strajk. Ks. Jerzy niezwłocznie udał się na teren uczelni, by wesprzeć duchowo podchorążych. Niestety, po kilku dniach strajk został złamany, a szkoła rozwiązana.

W Stanie Wojennym


W końcu nadszedł 13 grudnia 1981 r. Ks. Jerzy, podobnie jak większość Polaków, bardzo głęboko przeżył wprowadzenie stanu wojennego. Mimo to kilkanaście dni później, w noc wigilijną zaskoczył wszystkich przyjaznym podejściem do żołnierzy patrolujących Warszawę. Wyszedł do nich, by podzielić się opłatkiem. Później zachęcał innych, by częstowali ich ciepłą kawą, zupą...

Msze św. za Ojczyznę


Szczególnymi wydarzeniami religijnymi, a także patriotycznymi stały się Msze św. za Ojczyznę, których odprawianie w stanie wojennym przejął ks. Popiełuszko. Głoszone przez niego kazania zapadały głęboko w serca słuchaczy. Wbrew temu, co twierdziła propaganda komunistyczna, homilie ks. Jerzego nie były wynikiem wrogości do państwa polskiego. Ks. Jerzy bronił społeczeństwa przed totalitarną dyktaturą partii komunistycznej starającą się wniknąć w każdą dziedzinę życia ludzi i przemienić ją na swoją, tj. ateistyczną modłę.

Bronił prawdziwej godności człowieka. Odrzucał bowiem pseudohumanistyczne hasła wynoszące pod niebiosa godność człowieka wypraną z odniesień do Boga. Bo przecież według nauki Kościoła katolickiego, jest ona związana z Dziecięctwem Bożym, a człowiek największą godność osiąga w stanie łaski uświęcającej, po przystąpieniu do Komunii Świętej, gdy w sposób najbardziej doskonały zbliża się do Zbawiciela. Dlatego ks. Jerzy odrzucał moralność laicką, twierdząc wręcz, że stwarza ona zagrożenie dla wartości duchowych Narodu i osłabia siły, które stanowią o jego jedności.

Msza św. za Ojczyznę była azylem wolności w sterroryzowanym kraju. Ściągały na nią ogromne tłumy z całej Polski, wśród których byli ludzie z rozmaitych środowisk. Zdarzali się nawet ateiści. Liczne nawrócenia i chrzty dorosłych najlepiej chyba świadczą o religijnej motywacji homilii ks. Popiełuszki.

Męczeństwo


Nie mogło się to podobać władzom partyjno-państwowym. Niepokornym kapłanem zajęła się Służba Bezpieczeństwa. Szykany, z jakimi się spotkał ze strony tajniaków, oraz pogróżki pod jego adresem spowodowały, że przyjaciele starali się go chronić. Stałe towarzystwo śledzących go esbeków, próba zamachu na jego życie przy pomocy materiału wybuchowego wrzuconego do mieszkania uzmysłowiło ks. Popiełuszce, że zbliża się dzień zamachu na jego życie. Jednak nie bał się śmierci, swą ufność bowiem pokładał w Bogu.

I rzeczywiście, gdy prowokacja mająca skompromitować ks. Jerzego polegająca na podrzuceniu do jego prywatnego mieszkania ulotek i broni nie przyniosła zadowalających skutków, ktoś z najwyższych kręgów władzy podjął decyzję o zabójstwie księdza.

19 października 1984 r. samochód, w którym ks. Popiełuszko wracał z Bydgoszczy, został zatrzymany przez ludzi w mundurach milicyjnych. Ogłuszonego księdza oprawcy skrępowali i wrzucili do bagażnika. Gdy budził się, esbecy bili go do utraty świadomości. W końcu z tamy pod Włocławkiem wrzucili skrępowanego i obciążonego kamieniami kapłana do Wisły. Jego skatowane ciało wyłowiono kilka dni później. Pogrzeb ściągnął ogromne tłumy Polaków, stając się manifestacją przywiązania narodu polskiego do Kościoła.
 
* * *

6 czerwca 2010 r. na placu Piłsudskiego w Warszawie odbyła się uroczystość beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki. Wspomnienie liturgiczne kapelana Solidarności będzie obchodzone 19 października.

Adam Kowalik

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą!
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia… Kolejny rok, 2020, powoli odchodzi do przeszłości. Radość związana z wyczekiwaniem na przyjście Bożej Dzieciny zakłóca świadomość, że spora grupa Polaków odrzuca Boga, nienawidzi instytucji zbawczej, jaką jest Kościół Święty, a także odmawia prawa do życia dzieciom poczętym.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę podzielić się moją radością. Odmawiałam Nowenny Pompejańskie w trzech intencjach: za dwie córki oraz o rozwiązanie problemów spadkowych po zmarłym krewnym (m.in. długi zostawione przez zmarłego). Starsza córka zdała maturę (po trzech latach opóźnienia); młodsza, która dwa lata się nie uczyła, wznowiła naukę w szkole wieczorowej dla dorosłych; a długi udało nam się spłacić i rozwiązał się problem z mieszkaniem zostawionym w spadku przez zmarłego.
Modliłam się też do Świętej Rany Ramienia Jezusowego, prosiłam także o pomoc Maryję i św. Józefa. Zostałam wysłuchana! Zachęcam wszystkich do wytrwałej i ufnej modlitwy różańcowej. Najświętsza Maryja Panna nigdy nie opuści nas w potrzebie! Pozdrawiam Was serdecznie.
Renata – wierna czcicielka Maryi

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ośmielam się na te kilka słów, płynących z pewnego mojego zaniepokojenia wywołanego komunikatem ks. bp. Marka Szkudły, który został odczytany podczas ogłoszeń duszpasterskich w dniu 11 października 2020 roku. Niepokoi mnie szczególne zwrócenie uwagi przez ks. biskupa na to, jakoby osoby przyjmujące Komunię Świętą „na rękę” były krzywdzone stwierdzeniem, że nie odnoszą się z szacunkiem do Najświętszego Sakramentu. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że sytuacja jest wręcz odwrotna. To wierni przyjmujący Komunię Świętą do ust stają się osobami, które są marginalizowane. Muszą przyjmować Pana Jezusa w nawie bocznej, gdyż centralnie przed ołtarzem już nie ma dla nich miejsca. Teraz obawiam się, że wielu wiernych może już nie powrócić do praktyki przyjmowania Komunii Świętej do ust, tak jak mogą nie wrócić już do pozycji klęczącej podczas przyjmowania Eucharystii (tak jak nas uczono podczas Pierwszej Komunii Świętej).
Obawiam się też, że przyjmowanie Ciała Pańskiego na rękę stanie się powszechne. Mam ponadto obawy, że Ci wierni, którzy jeszcze dotąd przyjmują Komunię Świętą do ust, również poprzez niewłaściwe i krzywdzące ograniczenia (tj. rozdawanie Komunii w bocznych nawach, z tyłu kościoła, na końcu procesji itp.) mogą zacząć przyjmować Komunię na rękę. Mam jednak nadzieję i modlę się o to, żeby nigdy do tego nie doszło.
Dziękuję za wszystkie Wasze akcje. Niech łaska Boża będzie z nami wszystkimi.
Z Panem Bogiem
Marek ze Śląska

Szczęść Boże!
Moi Kochani, pragnę Wam serdecznie za wszystko podziękować! Otrzymałam od Was wiele obrazów i wiele modlitw. Zainspirowaliście mnie i dodaliście sił, by tego potencjału nie zmarnować. Dzięki Wam udało mi się w jak najlepszy sposób spożytkować otrzymane od Was materiały. Wiele nauczyłam się od Was i jestem szczęśliwa. Niech Wam Dobry Pan Bóg wynagrodzi.
Maria

Szanowny Panie Prezesie!
Z głębi serca dziękuję Panu za słowa otuchy i serdeczność. Od kilku lat jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, jakże wspaniałego dwumiesięcznika. Czytam to pismo „od deski do deski”, chętnie czyta je także mój mąż. Po lekturze „Przymierza” razem się modlimy… Dziękuję także za Pańskie listy – szczere i budujące. A co najważniejsze – skierowane do mnie osobiście. W życiu bywają takie chwile, że właśnie takie słowa budują i wzmacniają. Wielkie za to dzięki! Z kolei tematyka „Przymierza z Maryją” wzmacnia naszą wiarę i wiedzę religijną.
Bardzo dziękuję ponadto za wszystkie piękne rzeczy, jakie od Was otrzymuję. Jeszcze raz z głębi serca dziękuję za wszelkie dobro, jakiego zaznałam z Waszej strony. „Bóg zapłać” za to wspaniałe dzieło, podjęte przez Pana oraz za modlitwę w mojej intencji. Proszę o dalszą modlitwę.
Z wyrazami szacunku
Marianna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo!
Jak tylko otrzymałam od Was przesyłkę z „Aktem poświęcenia domu Matce Bożej”, nie wahałam się ani chwili, by swój dom właśnie Jej poświecić. Maryja zawsze zajmowała i nadal zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu. Już jako mała dziewczynka w każde niedzielne popołudnie chodziłam z mamą i babcią do kapliczki przy szosie, gdzie – wedle przekazu wielu osób – na początku XX wieku Matka Boża ukazała się trzem dziewczynkom. Potem w tym miejscu ludzie postawili małą kapliczkę z figurą Najświętszej Dziewicy i zaczęli tu przychodzić na modlitwę. Teraz kapliczka jest zadbana i ogrodzona. Co roku, 15 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Zielnej przybywa tu wielu wiernych, by oddać cześć Matce Wniebowziętej. Kapliczka stoi w Dolistowie na Podlasiu.
Teraz mieszkam w odległej miejscowości, ale ilekroć jadę w tamte strony, staram się odwiedzić Matkę Najświętszą, by powierzyć Jej swoje radości i smutki. Ona jest najlepszą Mamą. A ponieważ moja ziemska mama odeszła, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, więc ze wszystkimi sprawami i problemami zwracałam się do Maryi.
Ostatnio jeździłam do Niej, gdy moją córkę i jej rodzinę dotknęła choroba wywołana koronawirusem. Przeżywaliśmy naprawdę trudne chwile, bo przebieg choroby był bardzo ciężki. Tylko nadzieja w opiekę Matki Bożej dawała mi siłę. Córka z rodziną byli uwięzieni w domu przez 6 tygodni! Codziennie modliłam się o ich zdrowie i powrót do normalnego życia. Odmawiałam Różaniec i inne modlitwy. A kiedy odmawiałam Nowennę do Matki Bożej i ufałam głęboko, że Ona nam pomoże – w ostatnim dniu Nowenny otrzymaliśmy wynik, stwierdzający koniec tej choroby!
Z gorącym sercem podpisuję „Akt poświęcenia domu Matce Bożej” i z całą rodziną oddajemy się pod Jej opiekę.
Alina

Szczęść Boże!
Serdecznie dziękuję Trójcy Przenajświętszej i Matce Bożej za to, że mój syn „odnalazł się”. Przeszedł całkowitą przemianę. A Państwu dziękuję za otuchę i wspaniałe materiały, które wzmacniają wiarę. Bóg zapłać!
Maria