Święte wzory
 
Św. Homobonus - zapomniany patron przedsiębiorców
Paweł Kot

Niewielu zna tego włoskiego świętego z XII wieku – a wielka szkoda, bo postać to wyjątkowa, naprawdę godna naśladowania i wcale nie dziwi, że papież Jan Paweł II określił go mianem świętego dla Kościoła i społeczeństwa naszych czasów.

Homobonus Tucenghi urodził się na początku XII wieku w Cremonie w Lombardii. Rodzice, jakby pod Bożym natchnieniem, nadali mu imię, które doskonale oddawało całą jego życiową postawę – włoskie Omobono, z łaciny homo bonus, znaczy bowiem: „dobry człowiek”. Jego ojciec był z zawodu krawcem i kupcem, handlującym głównie tkaninami. Właśnie po nim przyszły święty odziedziczył fach i rodzinny interes. Nauczył się od ojca przede wszystkim, jak prowadzić działalność przedsiębiorczą sumiennie i uczciwie, w żaden sposób nie narażając swojego dobrego imienia. Homobonus uważał swój zawód za dar Boży i środek, by jak najlepiej służyć swojej rodzinie i społeczności.

Ideał chrześcijanina
Homobonus dużo się modlił i podczas pracy często myślał o Matce Bożej i Panu Jezusie, a także zwracał się do aniołów – strażników jego zakładu. Odmawiał także brewiarz i codziennie przed pracą odwiedzał kościół. Zdarzyło się, że pewnego razu przyszedł do świątyni, gdy jej bramy były jeszcze zamknięte, jednak gdy podszedł bliżej, okazało się, że w cudowny sposób się otworzyły. Codziennie brał też udział we Mszy Świętej. Bardzo często czynił to, leżąc krzyżem. Był także znany jako wielki czciciel Krzyża Chrystusowego.

W swoim życiu obrał drogę, która wielu wydawała się wtedy – w Średniowieczu – niemożliwa. Połączył sukces w działalności gospodarczej z wyjątkową pobożnością i zaangażowaniem na rzecz potrzebujących. Homobonus pomnażał dobra – talenty dane mu przez Boga, ale także wiele środków przeznaczał na podnoszenie poziomu wykształcenia i życia ludzi ubogich. Biednych, których w jego epoce było naprawdę wielu, z życzliwością przyjmował w swoim domu i sklepie – był dla nich stale dostępny. Starał się odpowiadać na konkretne potrzeby, jednak zawsze zachęcał rozmówcę do prowadzenia pełnowartościowego, chrześcijańskiego życia. Jego wielka hojność była znana w całej Cremonie i okolicach.

Pan Bóg błogosławił mu w jego dziełach, tak że mógł czynić więcej, niż wydawało się możliwe. Pewnego dnia mieszkańcy pobliskiej wioski, być może zmęczeni podróżą, poprosili go o trochę wina. Homobonus odparł, że nie ma wina i muszą zadowolić się wodą, którą nalał im do naczyń, ale gdy ci spróbowali, powiedzieli: Jakie dobre wino nam dałeś. Homobonus sam spróbował i stwierdził, że, rzeczywiście, woda przemieniła się w wino. Innym razem, gdy głodni ludzie na ulicy poprosili go o chleb, oddał im swój bochenek, ale zmartwił się przy tym, bo wiedział, że w tym czasie nie było więcej chleba w jego domu. Kiedy jednak służąca otworzyła kredens, okazało się, że w cudowny sposób wypełnił się bochenkami.

Homobonus był człowiekiem pokoju. Gdy tylko ludzie popadali w jakiś spór, niezwłocznie starał się go załagodzić. Z drugiej jednak strony zawsze energicznie bronił Prawdy i zabiegał o dochowanie wierności Kościołowi. Wytrwale bronił przed heretykami Prawdy o realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.

Wszystko to nie przychodziło mu jednak łatwo, ponieważ ciągle musiał pokonywać różne przeszkody, jak choćby te ze strony rodziny, ponieważ żona nie pochwalała jego życiowych decyzji, albo te ze strony proboszcza, który podejrzliwie odnosił się do jego głębokiej, choć surowej pobożności. Spotykały go także przykrości ze strony innych kupców, którzy być może po części nie popierali jego działań, a po części pewnie zazdrościli mu sukcesów i popularności.

W wieku pięćdziesięciu lat zmienił swój styl życia – zrezygnował z handlu i poświęcił się całkowicie pracy dobroczynnej, modlitwie i praktykom ascetycznym.

Santo subito
Homobonus zmarł w wieku około 80 lat, 13 listopada 1197 roku. Odszedł do Pana podczas Mszy Świętej, w kościele św. Idziego – w momencie, gdy śpiewał hymn Chwała na wysokości Bogu. W pewnym momencie skrzyżował ręce na piersi i upadł na posadzkę. Na początku nikt nie zauważył, co się stało, bo wszyscy myśleli, że był to jakiś pobożny gest. Jednak kiedy nie wstał w czasie czytania Ewangelii, ktoś podszedł i stało się jasne, że Homobonus od tamtej chwili chwalił już Stworzyciela przed Jego tronem. Trudno tych okoliczności nie odczytać jako znaku od Boga, podobnie jak wszystkich cudów, które zaczęły się dziać tuż po jego śmierci.

Wkrótce został uleczony pewien bardzo chory żołnierz. Inna osoba, która nie mogła chodzić, natychmiast ­odzyskała władzę w nogach. Nieme dziecko zaczęło mówić. Wiele innych osób zostało uleczonych i wielu zaczęło wierzyć w Boga. Liczne grono tych, których dręczył niepokój, odzyskało spokój ducha.

Ówczesny biskup Cremony, Siccardo, tak pisał w swojej kronice: W tym czasie, w Cremonie, żył człowiek prosty, bardzo wierzący i pobożny, który nazywał się Homobonus; po jego śmierci i za jego wstawiennictwem Bóg uczynił wiele cudów.

Powszechne przekonanie o jego świętości było tak silne, że biskup zdecydował się udać wraz proboszczem parafii i delegacją wiernych do papieża, aby prosić o ogłoszenie Homobonusa świętym. Po przebadaniu sprawy, 12 stycznia 1199 roku, a więc zaledwie po 14 miesiącach od śmierci, papież Innocenty III podpisał bullę Quia pietas i wpisał Homobonusa do katalogu świętych. Warto przy tym wspomnieć, jakich określeń używał papież. Nazywał Homobonusa ojcem ubogich, pocieszycielem strapionych, człowiekiem pokoju i jego sprawcą, człowiekiem dobrego imienia i czynów, pracowitym w stałej modlitwie i świętym, który jak drzewo zasadzone przez strumienie wody, przynosi owoce w naszych czasach. Z pewnością postać Homobonusa zrobiła na papieżu ogromne wrażenie.

Niebiański kupiec
24 czerwca 1997 roku w liście z okazji osiemsetlecia śmierci świętego Homobonusa, św. Jan Paweł II nie tylko nazwał go „niebiańskim kupcem”, ale odniósł się też do słów papieża Innocentego III: Chociaż tak oddalony w czasie, Homobonus wydaje się rzeczywiście świętym dla Kościoła i społeczeństwa naszych czasów. (…) Homobonus jest świętym, który przemawia do serc.

Św. Homobonus udowodnił, że można być handlowcem, biznesmenem, inwestorem i zostać świętym. Nie był papieżem czy królem, nie dokonał doniosłych odkryć, nie odbył wielkich podróży – mieszkał, modlił się i pracował całe życie w nie tak dużym mieście – ale wypełniał wszystko najlepiej jak umiał – tak jak ci dwaj energiczni słudzy z przypowieści o talentach. I być może tak jak oni, 13 listopada 1197 roku usłyszał: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! (Mt 25,21)

Św. Homobonus jest patronem przedsiębiorców, krawców, tkaczy, szewców i miasta Cremona. Jego kult rozwinął się nie tyko we Włoszech, ale także w Niemczech (gdzie jest znany jako Gutman), Francji, Hiszpanii i Belgii. Jego wspomnienie przypada na 13 listopada, a ciało znajduje się w krypcie w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Cremonie. Zazwyczaj jest prezentowany z sakiewką lub torbą, często także z nożycami i metrem krawieckim.

To bez wątpienia odpowiednia osoba, by zwracać się o pomoc w takich kwestiach jak powodzenie w interesach czy rozwiązanie problemów finansowych. Mówi się, że sakiewka św. Homobonusa jest zawsze pełna…


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud Wniebowzięcia
Miesiące wakacyjne pomagają nam rozwijać naszą katolicką pobożność, wszak lipiec to w Kościele miesiąc poświęcony Krwi naszego Zbawiciela, zaś punktem kulminacyjnym sierpnia jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Spotkanie Apostołów Fatimy w Zawoi
Janusz Komenda

W dniach 9-12 maja w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym w Zawoi odbyło się spotkanie Apostołów Fatimy. Program obejmował pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej. W spotkaniu wzięło udział sześciu Apostołów Fatimy z osobami towarzyszącymi.

Pierwszego dnia po zakwaterowaniu i kolacji uczestnicy spotkania wspólnie odmówili w kaplicy Różaniec, a następnie w sali konferencyjnej mieli okazję przedstawić się i powiedzieć parę słów o sobie.

Nazajutrz przed południem odbyła się projekcja filmu o objawieniach w Fatimie. Po seansie Apostołowie udali się do Zakopanego na Mszę Świętą do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Po południu zwiedzili kościół Matki Bożej Częstochowskiej, Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, kaplicę pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na Jaszczurówce oraz mogli zobaczyć najstarszy w Zakopanem kościół pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Ostatnią atrakcją tego dnia był wyjazd kolejką linową na Gubałówkę. Wracając do Zawoi, Apostołowie odśpiewali litanię loretańską, a po kolacji odmówili wspólnie Różaniec.

W środę tuż po śniadaniu członkowie Apostolatu udali się do Wadowic. Pobyt w rodzinnym mieście Karola Wojtyły rozpoczął się od zwiedzania bliskich mu miejsc: bazyliki, gimnazjum oraz sanktuarium św. Józefa. O godz. 12.00 Apostołowie wzięli udział we Mszy Świętej w bazylice wadowickiej.

Po Mszy grupa udała się do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby pomodlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Pątnicy zobaczyli także miejsca, w których przebywał Jan Paweł II podczas pobytu w tamtejszym sanktuarium pasyjno-maryjnym oraz makietę przedstawiającą kalwaryjskie dróżki Pana Jezusa i Matki Bożej.

Po powrocie do Zawoi odbyło się spotkanie z prezesem Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej Ks. Piotra Skargi, Sławomirem Olejniczakiem. Dziękując za przybycie, wsparcie i zaangażowanie oraz przypominając inicjatywy podjęte przez Stowarzyszenie na przestrzeni już ponad 20 lat, prezes Olejniczak powiedział m.in.: Udało nam się zgromadzić w Apostolacie Fatimy niemal 60 tysięcy ludzi, a regularnie z nami koresponduje ok. 250 tysięcy osób. To duża rzesza wiernych, którzy mogą oddziaływać w swoich środowiskach i przypominać naszym rodakom o tym, co jest najważniejsze. Chciałem Państwu życzyć przede wszystkim opieki Bożej, światła Ducha Świętego, wsparcia od Matki Najświętszej, która jest naszą opiekunką i która zapowiedziała w Fatimie, że w końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowna Redakcjo!
Chciałabym bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Jestem bardzo zadowolona z lektury „Przymierza z Maryją” ze względu na ciekawe i wzruszające artykuły w dziale „Rodzina”, jak również piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Z wielkim zainteresowaniem czytam teksty w dziale „Historia”, ponadto „Środowiska-Zwyczaje-Cywilizacje”. Właściwie mogłabym wymienić każdy z działów, gdyż lektura tego pisma daje mi wsparcie duchowe, wzbogacając moją wiarę. Dzięki tej lekturze odczuwam też wiele radości.
Jestem bardzo szczęśliwa, otrzymując od Was wsparcie modlitewne. Także przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla mnie bardzo ważna i jako członkini tej wielkiej duchowej rodziny Apostołów Fatimy nadal będę wspierać Waszą działalność.
Dziękuję za wszystkie modlitwy za mnie i za moją rodzinę. A wszystkim osobom związanym ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, serdecznie dziękuję, życząc sukcesów w dalszej pracy i dalszej Misji.
Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swojej opiece!
Krystyna


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie! Dziękuję za słowa uznania, za to, że docenia Pan moje wsparcie i zaangażowanie na rzecz Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Wiem, że Stowarzyszenie robi co może, by budzić sumienia Polaków, aby nasi rodacy wrócili do Boga. Doceniam ciężką pracę w tej materii. Nadmieniam, że od wielu lat propaguję Pięć Pierwszych Sobót, jak również Pierwsze Piątki – wynagradzające Najświętszym Sercom Pana Jezusa i Maryi za grzechy Je obrażające.
Od lat prowadzę w naszej parafii apostolat Legionu Maryi. Dziękuję za wszystkie materiały ewangelizacyjne, dyplomy itp., które przez te lata od Was otrzymałam. Jeżeli moje skromne fundusze pomagają w krzewieniu świadomości Polaków, to chwała Bogu i Maryi.
Aby Maryja była bardziej znana i miłowana, a Jej wezwanie z Fatimy przyjął i wypełnił świat – to dla mnie wystarczający powód, by Was wspierać. Szczęść Boże!
Z poważaniem
Anna z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
„Myśl to droga/Myśl to błoga/
Że Matką moją/jest Matka Boga”
Szanowna Redakcjo! Bardzo dziękuję za Wasze przesyłki, w szczególności za „Przymierze z Maryją”. Z lektury tego pisma ciągle dowiaduję się czegoś nowego o świętych i o naszej świętej wierze.
Proszę pozwolić, że podzielę się z Wami i z Czytelnikami „Przymierza z Maryją” świadectwem…
Pod koniec stycznia zachorowałam, a zaczęło się od „zwykłych” nudności. Po trzech dniach straciłam świadomość. Znalazłam się w szpitalu w stanie krytycznym. Podłączono mnie do różnych kroplówek. Trzy dni walczono o moje życie, myśląc, że to Covid. Lekarz powiedział córce, że tylko modlitwa może w tej sytuacji pomóc, bo jeśli z tego wyjdę, to będzie cud. Cała moja rodzina mieszkająca w różnych miastach Polski została powiadomiona i modliła się za mnie na różańcu oraz Koronką do Bożego Miłosierdzia. Po czterech dniach wróciłam do świadomości i dowiedziałam się, że straciłam sód, a przy tak dużym jego spadku nie można żyć lub na stałe uszkadza się mózg.
Jakież było ogólne zdziwienie, gdy po kilku dniach zrobiono mi badania i wszystkie wyszły… dobrze! Matka Najświętsza wysłuchała modlitw i dzięki Jej wstawiennictwu wyzdrowiałam. W szpitalu leżałam na sali, gdzie przebywali sami „covidowcy”. I nie zaraziłam się!
Matka Boża jest moją największą Opiekunką i Pocieszycielką. Mam 76 lat i codziennie odmawiam Różaniec. W moim kościele proboszcz wprowadził czwartkowe godzinne czuwania wieczorne przed Najświętszym Sakramentem. Jest cudowna atmosfera. Można się wyciszyć i – wpatrując się w Hostię – porozmawiać z Panem Jezusem.
Jagoda z Łódzkiego


Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Ze smutkiem przyjąłem Pański list, w którym przeczytałem symulację wstrzymania druku „Przymierza z Maryją”. To dla mnie bardzo ważne pismo i byłoby źle, gdyby przestało się ukazywać. Kłopot w tym, że w tym momencie z powodu problemów finansowo – zdrowotnych nie stać mnie na regularne wspieranie pisma. Mam nadzieję, że Pańska wizja zaprzestania wydawania „Przymierza” nigdy się nie spełni. Modlę się o to gorąco. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
Witold


Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz inne cenne pamiątki i różne modlitwy.
Bardzo ucieszyło mnie to pismo, w którym znalazłem wizerunek Matki Bożej Klewańskiej. Przed wojną na tych terenach mieszkali moi rodzice z całą rodziną. Ja jako młody chłopiec chodziłem do tej ukochanej Matki Bożej na modlitwy i nabożeństwa. Zapewniam o swej modlitwie w Waszej intencji.
Z poważaniem
Zdzisław z Gdyni


Szczęść Boże!
Serdecznie witam i pozdrawiam całą Redakcję „Przymierza z Maryją”. Dziękuję za przesyłanie mi pisma i książeczek, których treść jest bardzo pouczająca i budująca. Zwiedziłam dość dużo sanktuariów maryjnych, ale dzięki Waszemu pismu poznaję ich więcej.
Ponadto wszelkie Wasze przesyłki zawsze wnoszą coś nowego i ożywczego do mojego życia religijnego. Jeszcze raz serdecznie dziękuję i życzę owocnej pracy. Ze swej strony pragnę zapewnić o moim wsparciu. Pamiętam o Was w modlitwie!
Zofia z Podlasia


Szanowna Redakcjo!
Z „Przymierzem…” zetknąłem się po raz pierwszy niedawno. Muszę przyznać, że zrobiło na mnie wrażenie. Już sam fakt, że jest ono poświęcone Matce Bożej jest godny pochwały. Liczę na to, że Wasze pismo nadal będzie pogłębiało pobożność maryjną. Życzę powodzenia!
Bartosz