Temat numeru
 
Dziewica z Guadalupe przymnoży nam wiary!
Michał Wikieł

– Maryjo, Matko Boża z Guadalupe, Ty, która objawiłaś się na Tepe­yac świętemu Juanowi Diego, stając się znakiem nadziei i miłosierdzia dla wszystkich narodów. Przyjmuję Cię dzisiaj jako moją Matkę i Królową. Oddaję Ci moje serce i całe moje życie… To słowa modlitwy, jaką odmówiły tysiące polskich czcicieli Matki Bożej po tym, jak Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi zaprosiło ich jesienią 2024 roku do oddania się Maryi czczonej od niemal pięciu wieków w cudownym wizerunku objawionym w ­Meksyku…

 

To, że wierni znad Wisły kochają Matkę Bożą, jest sprawą oczywistą, dlatego z wielkim zaangażowaniem włączyli się w kampanię propagującą Jej najstarsze objawienia. Akcja ta została zorganizowana w szczególnym dla Polaków czasie…


Maryjo, przymnóż nam wiary!


Widzimy, jak zmienia się nasza duchowość. Niestety, kolejne pokolenia tracą wiarę, ulegając zgubnym trendom (ateizm, konsumpcjonizm, materializm) i systematycznym działaniom finansowanym przez globalne i państwowe instytucje (promowanie antykultury, satanizmu, ideologii LGBT, transpłciowości etc.), a także bezpardonowym atakom na Kościół (rozdmuchiwanie nielicznych skandali, ośmieszanie, akty nienawiści promowane przez media). Ale pamiętajmy, że nasz Zbawiciel powiedział jasno: Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 10,22) i nieco dalej czytamy u św. Mateusza: Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w Niebie (Mt 10,33). Te słowa były inspiracją do przeprowadzenia naszej wielkiej kampanii „Nie wstydzę się Jezusa” sprzed 14 lat, dzięki której przypomnieliśmy młodym Polakom, że wiara katolicka jest naszą chlubą!

Dziś natomiast, wierząc, że Matka Boża z Guadalupe – tak jak przemieniła kiedyś serca mieszkańców Ameryki – może przemienić także i nasze serca, zwróciliśmy się po pomoc właśnie do Niej. – Z przerażeniem obserwujemy, jak w Polsce upada wiara, jak setki tysięcy, a może i miliony Polaków zaprzestają praktyk religijnych, pogrążając się w otchłaniach bezbożności. Wielu naszych bliskich nie kieruje się już Dekalogiem, lecz zwraca się ku zabobonom lub podąża za swoimi własnymi kaprysami i zachciankami – napisaliśmy na specjalnym zwoju, który jako wotum zawieźliśmy do Meksyku. – My wszyscy, nie znajdując nikogo innego, kto może zaradzić naszemu upadkowi, z pokorą zwracamy się do Ciebie i razem wołamy: „Matko Boża z Guadalupe, przymnóż nam wiary!”. Wołamy i zwracamy się do Ciebie, bo pragniemy prosić Cię o łaskę wiary dla naszego narodu, naszych rodzin, małżeństw i dla naszych dzieci; także tych nienarodzonych, bo na ich życie wciąż czyha szatan i ludzie, którzy – idąc za jego podszeptem – chcą znów doprowadzić do rozszerzenia się procederu dzieciobójstwa w naszym kraju. Uciekamy się do Ciebie również jako do Tej, która zwyciężyła wszystkie herezje, a teraz pomoże nam zwalczyć falę profanacji, która dotyka także nasz kraj, przez wielu wciąż określany jako katolicki. Oby taki pozostał na wieki!


Zanim powstał wspomniany zwój, we wrześniu 2024 roku rozesłaliśmy do 190 646 polskich rodzin piękny pakiet zawierający łaskami słynący meksykański cudowny wizerunek Maryi wraz z Aktem poświęcenia się Królowej oraz broszurę opisującą objawienia sprzed pięciu wieków. Odzew był bardzo duży: aż 25 159 osób odesłało do nas potwierdzenie odmówienia tego Aktu, a tym samym włączenia się w naszą akcję. Ponadto wielu naszych rodaków wsparło duchowo to dzieło, dlatego także w ich imieniu pielgrzymowaliśmy do Meksyku, by w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia 2024 roku modlić się podczas Mszy Świętej odprawionej przy głównym ołtarzu sanktuarium w Guadalupe w intencji Przyjaciół i Dobrodziejów Stowarzyszenia, którzy wzięli udział w tej kampanii.


Przed cudownym Obrazem


Tuż po Mszy Świętej udaliśmy się do zakrystii, zabiegając o to, by nazwiska Przyjaciół Stowarzyszenia zapisane na zwoju, dotarły pod sam Cudowny Obraz. Jest on zawieszony bardzo wysoko, dzięki temu można go zobaczyć z każdego miejsca wielkiej nowej bazyliki, konsekrowanej w 1976 roku (świątynia może pomieścić ponad 10 ­tysięcy pielgrzymów). Przywitał nas rektor Narodowego Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, ks. Efraín Hernández Díaz. Usłyszawszy, że niemal 200 tysięcy Polaków otrzymało wizerunek Maryi z Guadalupe, a ponad 25 tysięcy odmówiło Akt a ich nazwiska zostały wpisane na 30-metrowym zwoju – bardzo dziękował nam za tę kampanię. Zakładając, że ksiądz rektor niejeden dar ofiarowany przez różne pielgrzymki już widział, a Guadalupe jest – po Watykanie – drugim największym i najczęściej odwiedzanym miejscem kultu chrześcijańskiego na świecie (przybywa tu ponad 20 milionów ludzi rocznie), tym bardziej cieszyło nas, że był tak bardzo poruszony, gdy słuchał o naszej akcji i oglądał nasz piękny zwój, wykonany z wyjątkowego meksykańskiego drewna bocote. To piękne wotum trafiło aż pod sam Obraz, pod którym pomodliliśmy się za wszystkich uczestników akcji. Następnie zaproszono nas do zakrystii, gdzie ksiądz rektor ofiarował nam prezent: obrazek Matki Bożej z Guadalupe z błogosławieństwem oraz książkę o wotach składanych w sanktuarium.


Z ziemi polskiej do… Ameryki


Meksyk, choć położony bardzo daleko od Polski, przyciąga wielu pielgrzymów także ze Starego Kontynentu. Nie jest to jednak łatwa wyprawa – prawie 20-godzinna podróż, do tego 7-godzinna różnica czasu oraz wysokość 2 200 m n.p.m. (jak najwyższe szlaki w Tatrach), na jakiej jest położony Meksyk. Ale słynący łaskami wizerunek Dziewicy z Guadalupe – która zaledwie w kilka lat nawróciła prawie 9 milionów ludzi pogrążonych dotąd w pogaństwie, krwawych kultach i narażonych na zbrodnicze rytuały – do tej pory otaczany jest czcią i zachwyca zarówno prostych wiernych, jak i najwybitniejszych naukowców. Gdy patrzymy na miejscowych pielgrzymów, raczej widzimy tych prostych ludzi szczerze kochających Królową Meksyku po prostu za to, że jest ich najlepszą Matką. I to jest dla nich najważniejsze! Ale są i tacy, którzy przybywają tutaj z powodu spektakularnych cudów, a jeszcze inni – zafascynowani niezwykłymi odkryciami naukowców studiujących cudowny Obraz: matematyków, fizyków, geografów i astronomów.

Cudowny wizerunek można kontemplować w nowej bazylice, jednak nasze oko zdecydowanie bardziej ucieszy piękno starej świątyni, stojącej tuż obok. Patrząc na nią, odnosimy wrażenie, jakby nasze zmysły nas zawodziły, bowiem jest ona… wyraźnie przechylona, a spacerując w jej wnętrzu, czujemy, że idziemy pod górkę albo z niej schodzimy… Wszystko to dlatego, że ta konsekrowana w 1709 roku bazylika została postawiona na grząskim gruncie (większość Mexico City powstało w basenie osuszonego jeziora Texcoco), a ponadto przetrwała liczne trzęsienia ziemi. W rezultacie budynek zaczął się niebezpiecznie przechylać i zagrażać pielgrzymom, dlatego w 1976 roku po otwarciu nowej świątyni zamknięto tę starą w celu przeprowadzenia prac konserwacyjnych. Ponownie otwarto ją w roku 2002.


Oprócz niej na terenie sanktuarium jest wiele miejsc godnych uwagi. Na tyłach starej bazyliki znajduje się muzeum, a za pomnikiem św. Jana Pawła II (bardzo kochanego przez Meksykanów, bo odwiedził ich już podczas swojej pierwszej zagranicznej pielgrzymki, a potem jeszcze cztery razy), możemy udać się na położone 100 metrów wyżej wzgórze Tepeyac, gdzie w miejscu, w którym Matka Boża objawiła się świętemu Juanowi Diego, stoi kaplica (pierwszą kapliczkę postawiono tu w 1666 roku, a w 1749 roku zbudowano większy kościół). Nieco dalej ujrzymy pomnik przedstawiający kadłub okrętu z ożaglowaniem. Upamiętnia on jeden z najsławniejszych cudów Matki Bożej z Guadalupe: gdy statek wiozący ludzi z Hiszpanii próbował podczas burzy wpłynąć do portu w Veracruz. Wtedy marynarze – spodziewając się najgorszego – poprosili o pomoc Dziewicę z Guadalupe i… morze cudownie się uspokoiło! Ocaleni, pełni wdzięczności, przynieśli na swoich barkach maszt okrętu, który ulokowano na terenie sanktuarium. Niestety, na początku XX wieku silny wiatr zniszczył maszt i wtedy został zastąpiony pomnikiem.


Schodząc, napotkamy piękny ogród, pełen kwiatów i drzew, gdzie Juan Diego miał zebrać róże jako znak dla biskupa Zumarragi potwierdzający prawdziwość objawień, a w nim kilkanaście figur przedstawiających „Ofiarowanie Matce Bożej” – hołd złożony przez Indian. Dalej zobaczymy Kaplicę Źródełka, które wytrysnęło na pamiątkę objawień i Kaplicę Indian z 1649 roku – najstarszy zachowany budynek na terenie sanktuarium.


Rocznie do sanktuarium przybywa na różne sposoby ponad 20 milionów czcicieli. Są to pątnicy piesi, rowerowi, inni przyjeżdżają samochodami, a nawet wielkimi ciężarówkami w amerykańskim stylu – pięknie przystrojonymi obrazami i wielkimi figurami Dziewicy z Guadalupe, flagami, wstążkami, napisami etc. Często są to konwoje pielgrzymkowe złożone z wielu uczestników. Każda grupa jest niesamowicie barwna: pielgrzymi mają kolorowe stroje regionalne albo noszą koszule z wizerunkami Guadalupańskiej Pani. Grają na instrumentach, tańczą i śpiewają, niosą figury Maryi, obrazy, feretrony… Często są to własnoręcznie wykonane wota. Widzieliśmy nawet, jak indiańskiej urody dziewczynka składała kolorowanki z Maryją jako swój osobisty dar.


Meksyk pełen kontrastów


Liczący niemal 130 mln mieszkańców Meksyk jest zupełnie innym krajem niż Polska, choć ciągle jeszcze łączy nas to, co najważniejsze: wiara w Boga i ­miłość do Niepokalanej. Ponad 80 procent Meksykanów przyznaje się do katolicyzmu. Kojarzą doskonale Roberta Lewandowskiego (zapewne raczej ze świetnej gry w piłkę niż np. z udziału w akcji „Nie wstydzę się Jezusa”) i oczywiście św. Jana Pawła II. Ale różnic między naszymi krajami jest mnóstwo: są tu tylko dwie główne pory roku: deszczowa i sucha, kuchnia zachwyci nas (lub na ostro przerazi) zupełnie nowymi smakami – jej podstawą jest kukurydza, fasola, awokado, limonka i ostra papryka. Reszty dopełnią świeże owoce! Leki kupimy w aptekach w zasadzie bez recepty, prawo jazdy uzyskuje się tu bez egzaminu – wystarczy zapłacić, a ulicami jeżdżą zarówno wielkie amerykańskie krążowniki, jak i stare, wiecznie reanimowane graty. W mieście widać sporo kontrastów – obok dzielnic z 250-metrowymi drapaczami chmur, znajdziemy także obszary zamieszkane przez biedotę, a na ulicach i chodnikach pełno jest drobnych handlarzy, czyścicieli szyb samochodowych czy pucybutów. Trzeba jednak przyznać, że jest tu dużo więcej wolności niż w Europie. Nie ma tylu zakazów i kurczowego trzymania się absurdalnych przepisów – ludziom pozwala się po prostu na więcej.


Meksykanie muszą pracować aż sześć dni w tygodniu, żyjąc nadzieją na… zaledwie 12 dni urlopu w pierwszym roku zatrudnienia. Dopiero w kolejnych latach otrzymają 2 dodatkowe dni rocznie. Ale mimo różnych problemów, bije od nich życiowy optymizm. Są bardzo otwarci i uśmiechnięci. Czy to zasługa słońca? Położenia geograficznego? A może czerpią ze swej przepastnej historii? Najstarsze ślady pobytu człowieka datowane są tu na 20 tysięcy lat przed Chrystusem… Na tych terenach istniało kilka cywilizacji: Olmekowie, Zapotekowie, Majowie, Toltekowie i Aztekowie (XIII–XVI w.), którzy stworzyli stolicę w Tenochtitlán (obecne miasto Meksyk) i dopiero w XVI wieku zostali podbici przez Hiszpanów, za którymi przybyły misje Kościoła Katolickiego (franciszkanie i jezuici). Jednak to nie oni nawrócili te ludy, a sama Maryja – Virgen de Guadalupe, która położyła kres szerzącemu się złu.

Wciąż jednak stare wierzenia są obecne w kulturze Meksyku – widać to nawet pod katedrą pw. Wniebowzięcia NMP, na głównym placu Zócalo, gdzie można natknąć się na tańczących i śpiewających szamanów, którzy za drobną opłatą, „miziając” piórkiem i okadzając dymem, „odczarowują” licznych chętnych, niestety zarówno miejscowych, jak i turystów… Ale przecież są i Polacy łudzący się, że wróżka prawdę powie, niezważający jednak na to, iż taka „niewinna zabawa” może otworzyć na działanie Złego…

Dlatego nie ustawajmy w błaganiach: Dziewico z Guadalupe, przymnóż nam wiary!



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa